aqua1980
15.10.08, 23:10
Zdarza się Wam kogoś bezpodstawnie nie cierpieć?
Być z miejsca do kogoś uprzedzonym, uczulonym,
po prostu gęsia skórka i w tył zwrot na sam widok
takiej osoby na końcu korytarza?
Albo na sam dźwięk głosu w oddali?
Bo mi się z rzadka, ale zdarza.
Teraz właśnie przyszedł do mnie do pracy taki koleś.
Tak mnie on drażni, że w ogóle tracę rozum.
I jestem dla niego niemiła, chociaż właściwie
niczym wielkim mi nie podpadł.
Ok, jest strasznie pewny siebie
i włazi w de szefowi.
No, i więcej osób niespecjalnie go lubi, nie jestem wyjątkiem.
Niemniej ja mam szczególną awersję.
Aż czuję dyskomfort z tego powodu.
Bo wiecie,
normalnie to dość miła jestem dla ludzi. Hm.