Gość: A
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
21.10.03, 07:20
Od dwoch tygodni moj maz jest jakis dziwny. Ciagle ma pretensje o to ze
naczynia nie pozmywane, ze jego koszula nie uprasowana. Ciagle gada ze zle
posprzatane albo ze nie chce mu pomoc w czyms tam chociaz mnie o to nie
prosi. Powiedzial - teraz znow sie przekonalem ze moge liczyc tylko na
siebie. A jak probuje pociagnac temat przosze zeby wytlumaczyl mi o co mu
chodzi to mowi ze musi wyjsc i znika do piwnicy, zamykajac mi drzwi przed
nosem.
Najgorsze jest to ze on nie krzyczy, nie robi awantur tylko sie nie odzywa do
mnie. W taki sposob stara sie mnie ukarac. W weekend nie bylo juz przytulania
ani wspolnego sniadania. On mial taki kaprys zeby sie do mnie nie odywac.
Boja sie usiasc przy komputerze czy wlaczyc telewizor zeby znow nie bylo tak
samo.
To samo jest z zakupami-wscieka sie jak cos sobie kupie-wiec juz po prostu
wiekszosci rzeczy mu nie pokazuje bo gotow znow sie do mnie nie odzywac.
Wczoraj sobie uswiadomilam ze siedze we wlasnym domu jak na szpilkach i
czekam do czego sie znow przyczepi. To jest jakies chore.