Boje sie wlasnego meza

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.03, 07:20
Od dwoch tygodni moj maz jest jakis dziwny. Ciagle ma pretensje o to ze
naczynia nie pozmywane, ze jego koszula nie uprasowana. Ciagle gada ze zle
posprzatane albo ze nie chce mu pomoc w czyms tam chociaz mnie o to nie
prosi. Powiedzial - teraz znow sie przekonalem ze moge liczyc tylko na
siebie. A jak probuje pociagnac temat przosze zeby wytlumaczyl mi o co mu
chodzi to mowi ze musi wyjsc i znika do piwnicy, zamykajac mi drzwi przed
nosem.
Najgorsze jest to ze on nie krzyczy, nie robi awantur tylko sie nie odzywa do
mnie. W taki sposob stara sie mnie ukarac. W weekend nie bylo juz przytulania
ani wspolnego sniadania. On mial taki kaprys zeby sie do mnie nie odywac.
Boja sie usiasc przy komputerze czy wlaczyc telewizor zeby znow nie bylo tak
samo.
To samo jest z zakupami-wscieka sie jak cos sobie kupie-wiec juz po prostu
wiekszosci rzeczy mu nie pokazuje bo gotow znow sie do mnie nie odzywac.
Wczoraj sobie uswiadomilam ze siedze we wlasnym domu jak na szpilkach i
czekam do czego sie znow przyczepi. To jest jakies chore.
    • perse3 Re: Boje sie wlasnego meza 21.10.03, 07:34
      tO DOŚC TYPOWE OBJAWY GDY ZAKOCHA SIĘ W INNEJ!!
    • Gość: quin26 Re: Boje sie wlasnego meza IP: *.com.pl 21.10.03, 08:23
      to fakt- ucieczka to typowy objaw zauroczenia w kimś innym.... albo coś nie tak
      z pracą i ma doła, o którym nie chce mówić bo się wstydzi nie może pofikać w
      pracy, więc udowadnia tobie że jest macho
      • Gość: A Re: Boje sie wlasnego meza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.03, 08:50
        Ja mysle ze tu o zauroczenie kims innym nie chodzi. Wlasciciwie nie wiem o
        chodzi co bo jak pisalam on nie chce gadac na ten temat.
        WKurza mnie takie zachowanie, z jakiej racji on mnie strofuje i probuje ukarac
        za cos. Czuje sie jak uczniak na lekcji, siedze cicho zeby nie rozpetac burzy.
        Brakuje mi bliskosci i ciepla. Koniec bo zaraz sie rozplacze:)
        • alfika Re: Boje sie wlasnego meza 21.10.03, 08:57
          Płacz, póki nie widzi. Wypłaczesz się, będziesz jaśniej widziała sprawę.
          Czy jest jeszcze coś ważnego wtej sprawie? Tak nagle mu się zrobiło? Może ma
          żal o coś konkretnego?

          Wiesz, jak nie chce spokojnie porozmawiać i wyjaśnić, o co chodzi, to można np.
          nie odzywać się do czasu, aż porozmawiamy - oczywiście nie ze złośliwością, ale
          po prostu mu powiedz - ze najbliższa wasza rozmowa będzie na temat, którego on
          teraz nie chce poruszać.
    • Gość: jar Re: Boje sie wlasnego meza IP: 195.136.33.* 21.10.03, 08:49
      niezly kutas...ale faktycznie niektorzy faceci nie radza sobie ze swoimi
      problemami i stad te zachowania takie budujace
      • Gość: A Re: Boje sie wlasnego meza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.03, 09:21
        Nie jest zadnym kutasem.Do tej pory bylo super miedzy nami. Nie wiem co sie
        stalo.
        • Gość: jar Re: Boje sie wlasnego meza IP: 195.136.33.* 21.10.03, 09:28
          przykro mi, ale jezeli ktos terroryzuje najblizsza osobe to najlagodniej moge
          go okreslic jedynie tym slowem
    • default Re: Boje sie wlasnego meza 21.10.03, 09:27
      No to może faktycznie posprzątaj, uprasuj, pozmywaj, pomyśl trochę o domu i
      mężu, zamiast o wyrzucaniu forsy na ciuchy, surfowaniu po sieci czy lampieniu
      się w telewizor. Sądzę, że to mu poprawi humor. Na 100%. :))
      • Gość: A Re: Boje sie wlasnego meza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.03, 09:39
        Daruj sobie takie uwagi,. Nie znasz sytuacji wiec nic nie mozesz powiedziec.
        • default Re: Boje sie wlasnego meza 21.10.03, 09:44
          Gość portalu: A napisał(a):

          > Daruj sobie takie uwagi,. Nie znasz sytuacji wiec nic nie mozesz powiedziec.

          Znam na tyle, na ile byłaś łaskawa przedstawić na forum. I wynika z tego, że
          mężowi przeszkadza Twoje niefrasobliwe podejście do spraw gospodarstwa
          domowego. Jeśli są jakieś inne okoliczności to przedstaw je, być może zmienię
          zdanie.
          • Gość: A Re: Boje sie wlasnego meza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.03, 10:10
            A cyz ja napisalam ze czegos nie robie? Ale chyba maz nie jest po to by karac
            zone za cos czego jego zdaniem nie zrobila a powinna. On tez ma rece wiec jesli
            raz uprasuje albo pozmywa to nic mu sie nie stanie.
            On wie ze najbardziej boli mnie to ze milczy i jest oschly. I to wykorzystuje.
            • default Re: Boje sie wlasnego meza 21.10.03, 10:22
              "(..)naczynia nie pozmywane, ze jego koszula nie uprasowana. Ciagle gada ze zle
              posprzatane albo ze nie chce mu pomoc w czyms tam(...)"

              Ty to napisałaś przecież.
              Powiem Ci - nie zwracaj uwagi na jego fochy, zachowuj się jakby nigdy nic,
              jeśli on widzi, że taka metoda cię rani, to będzie ją stosował, więc okaż, że
              nie robi to na Tobie wrażenia,w końcu mu się znudzi. I jednak weź się trochę do
              roboty, może jednak czasem uprasuj mu tę koszulę czy coś. Jak go czasem
              dopieścisz to będzie mniej zgryźliwy. Może czuje się wykorzystywany i stąd te
              dąsy?
    • seksuolog Zachowaj poczucie humoru 21.10.03, 10:19

      Maz moze miec dolek psychiczny, depresje jesienna, stres, przemeczenie,
      problemy w robocie, kryzys wieku (nie piszesz o wieku, stazu zwiazku,
      warunkach zyciowych). Jego stan obajwia sie w rozdraznieniu i zamknieciu
      w sobie.

      Podejdz do tego na razie z duza wyrozumialoscia, nie rob wymowek, absolutnie
      nie zachowuj sie podobnie do niego bo to do niczego nie doprowadzi. Bardzo
      wskazane jest poczucie humoru tak by uswiadomil sobie ze swiat wokol niego nie
      jest czarny tylko on jest mala myszka zamknieta w swojej norce. A ty czekasz
      az wyjdzie z norki i znowu bedzie wesolo.

      Takie sprawy, jesli nie kryje sie za nimi cos powaznego, moga trwac do klku
      miesiecy wiec cierpliwosci oraz wyrozumialosci. Jesli to minie wszystko bedzie
      w porzadku, a jesli jest cos powaznego to wyjdzie na jaw i trzeba bedzie sie
      tym zajac.
      • Gość: hmm Re: Zachowaj poczucie humoru IP: *.energis.pl 21.10.03, 11:10
        Nie napisalas, czy pracujesz, czy jestes w domu. to duza roznica, bo jezeli
        pracujesz, a mąz ma pretensje, ze nie pozmywane, to niech spada na drzewo, raz
        tez moze pozmywac :). Natomiast z wlasnego doswiadczenia wiem, ze mezczyzna,
        ktory zmeczony wraca do domu po pracy, i znajduje ten dom w nieprzyjaznym
        stanie- gary w zlewie, ogolny nieład, etc a rano nagle odkrywa, ze nie ma ani
        jednej uprasowanej koszuli, to bedzie to odbieral personalnie, czy mu sie
        wytlumaczysz, ze bylas zmeczozna, czy zbuntujesz, ze tez moglby cos zrobic.
        Slynny przyklad z ksiazki :"plec mozgu" daje od myslenia. mezczyna poproszony o
        to, by okazywal partnerce wiecej uczucia- umyl jej samochod! Wielu mezczyzn
        okazuje uczucia przez dzialanie, nie przez slowa. i interpretują zachowanie
        kobiety wg tego samego klucza. oczywiscie upraszczam, ale moje pozycie
        malzenskie rozpadlo sie w duzej mierze dzieki niezrozumieniu tych roznic przez
        oboje z nas. ja umieralam ze sfrustrowania, ze on mnie nie kocha, a on, ze ja
        jego. kazde z nas okazywalo milosc inaczej i inaczej interpretowalo brak pwnych
        gestow z drugiej strony. Doszly do tego inne sprawy, natomiast codzienne
        nieporozumienia na polu domowym zrobily swoje- inaczej te "inne sprawy" nie
        moglyby nas rozbic.

        NIe przenosze swoich doswiadczen na Ciebie, za malo informacji podalas,
        natomiast obserwuje generalnie, ze najbardziej udane związki to te, w ktorych
        kobieta podejmuje wyzwanie, by sprostac archetypowi i byc strazniczką domowego
        ogniska.. w koncu oczekujemy od naszych męzow, ze w dalszym ciąu będą naszymi
        rycerzami, nie oszukujmy się. naprawiasz samochod, wkręcasz śruby, uzywasz
        wiertarki i kosisz trawę w ogrodzie? sama nosisz ciezkie dwutygodniowe zakupy z
        supermarketu? zakladam zadając te pytania, ze mąz nie wraca z pracy o dwunastej
        w nocy, bo jesli tak , to byc zmoe robisz wszystko powyzsze. no a jesli wraca
        tak pozno i jest przepracowany, a nie ma wyprasowanej koszuli, nawet jesli ty
        pracujesz tez, to mu sie nie dziwie. ale jezeli ustalicie cos, np ze on sam
        sobie prasuje koszule, to przeciez pretensji miec nie będzie- jesli masz powod
        ku temu- np tez masz duzo pracy albo masz malutkie dziecko- ale nic o nim nie
        piszesz, wtedy jest dla mnie absolutnie zozumiale, ze niepozmywane.

        czasem czlowiek ma wszystkiego dosc, i jeszcze jesli nie jest specjalnie dobrze
        zorganizowany, to prowadzenie domu moze byc wykanczające. Czasem to moze
        przytloczyc. niemniej mąz tego nie wie- jezeli tak jest, to mezczyzna
        potrzebuje jasnego komunikatu- ostatnio sobie nie radzę, nie nadążam, wybacz,
        ze nie sprzątnełam. jest mi to to i tamto.

        nalezy uwazac, by mezczyzna nie odebral komunikatu jako pretensji, ze on robi
        za malo, a jako wyjasnienie, ze nie ograniasz z przyczyn innych niz jego brak
        zaangazowania ( to dziala jak plachta na byka)

        wtedy facet wie, ze kobieta ma powod, ze potrzebuje jego pomocy i wtedy sam z
        siebie ją wyręczy i jeszcze masaż jej zrobi- bo ma wtedy jasnosc- moja ukochana
        ma problem, mogę jej ulzyc w ten sposob.

        ale jesli ukochana jeknie, ze sam moglby tez czasem cos zrobic, to on, zmeczony
        po pracy, w ktorej pewnie ostatnio cos gorzej, a w ktorej byc moze w
        znienawidzonym otoceniu, ze znienawidzonym szefem albo w poczuciu duzej
        odpowiedizlanosci co jest tez stresogenne zarabial na Was oboje, poczuje sie
        odrzucony i niedoceniony, ani chybi.
        Nawet, jesli na codzien ukochana dzialala jak w zegareczku, a ostatnio nie ,to
        moze sie bac, ze zaczelas go olewac.

        komunikaty :ja,
        zamiastk komunikatow : ty ( bylam mistrzynia odbijania pileczki, stad wiem, ze
        nie sprzyja to zaciesnianiu wiezow miedzy malzonkami)

        no i jesli jest balagan, a Ty uciekasz od niego przed tv albo ekran komputera,
        jak wielokrotnie kazda z nas, to niestety to jest nasz problem. mozemy udawac,
        ze balagan nam nie przeszkadza, i oburzac sie, jak ktos moze sie czepiac, ale
        to jest wypieranie wlasnego , prywatnego problemu, uciekanie przed nim i
        gwaltowna obrona, by nikt nam go nie uswiadomil.

        bo wlasciwie dlaczego mamy balagan? nawet przy bardoz napietym haromnogramie
        dobre nawyki powodują, ze nie dopuscimy od powstania balaganu, wiec ni bedzie
        trzeba go sprzatac. jesli odloze na miejsce wsyztko co wyjmę, to balaganu nie
        bedzie. jesli zmywac bede na biezaco, po jednej rzeczy w zlewie z wodą i plyne,
        w trakcie gotowania obiadu, to potem zostanie pare talerzy ak uchnia bedzie
        czysta. Jesi jestem zadowolona z siebie i z zycia tak naprawde, to ze spokojem
        dbam o przestrzen wokol siebie.

        Przez lata bylam balagaiarą jak z kawalów. nie nadązalam z niczym i bylam
        oburzona, zei nni maja oto pretenje, bo balam sie przynac sama przed soba, ze
        amm problemy, ze się zaplątałam, ze uciekam, bo tak wygodniej.


        Doskonale rozumiem Twoj post, bo jakis czas temu sama bym taki mogla napisac. i
        bardzo by mnei wkurzyla odpowiedz, ktora wlasnie tu wysmarowalam. nie znam
        Twojej sytuacji tak naprawde, nie twierdze wiec, ze masz podobną jak ja mialam-
        moze jedynie przydac Ci sie to, o czym czesto zapominamy- mzezczyni czesto
        inaczej interpretuja, bo sami dzialaja wg innego klucza.

        I wierze, ze jesli kobieta ma problem z poządkiem, i powie- mam problem, trudno
        mi, to moja pięta- to mezczyzna jej pomoze. natomiast jesli oburzy sie i nie
        przyzna, ze ma problem ,za to zrzuci na niego czesc odpowiedzialnosci, ze tez
        cos moglby, to zaogni to nieporozumienie. I ani nie uzyska pomocy, ktora w
        pierwszym przypadku zaloze sie, ze otrzyma od kazdego męza ktory ma minimum
        dobrej woli, ani nie zyska zrozumienia, natomaist na pewno zyska obrazonego
        mza, ktory zamyka ise w piwnicy i czuje odrzucony.
        Pisze to wszystko bez jakiegokolwiek wytykania Ci. Przyczyny, dla ktorych ja
        sobie nie radzilam na pewno nie sa dla mnie mieszne i na pewno nie wydają mi
        sie błache. Tylko nie umialam o tym powiedziec, nie umialam sie przyznac sama
        przed soba, ze mam jakikolwiek problem, i moje metody radzenia sobie z
        konflikem z mezem bly przez to zupelnie nieskuteczne.

        tak naprawde ja nie wierzylam ,ze moge mu sie odslonic, ze moge tak bardzo
        pokazac swoją slabosc. wydawalo mi sie ,ze dobra metodą bedzie niezaleznosc i
        obrona i walka o swoje kobiece prawa przez odbijanie pileczki do męza.

        Ludzie mi to mowili. ja sie oburzalam.
        mloda bylam.
        :)

        no ,ale to tylko moja historia, podkreslam z całą mocą. I doskonale rozumiem
        Twoje frustracje. Potrzeba nam zorzumienia i wsparcia od męza. tylko nieumiemy
        o ot poprosic, a on sam z siebie interpertuje to zupelnie opacznie.

        powiem jedno, na koniec- nie boj sie okazywac milosci. czulosci. nie patrz, ze
        ja zrobilam tyle, to on tez moze tyle, zeby sobie nie myslal,ze ja taka
        uwielbiajaca i pelna oddania, a on to nie wiem, czy aby na pewno tez mnie tak
        kocha i rozumie.

        ja zorzumialam ,ze bylam kochana i nie mialam co sie bac okazywania uczuc, gdy
        juz bylo za pozno.
        uczucia okazuje sie tez przez codzienen dawanie, przez codzienene drobiazgi.
        przez czulosc w nasyzkowaniu sniadania i uprasowaniu koszuli.
        a uzdrawianie zwiazku, ktory sie rozlazi mozna zaczac tylko od siebie,
        wymaganie w tym momencie od drugiej strony, by pierwsza zrobila gesty, bo w
        moim bliansie za duzo juz z siebie dalam, rozklada ten zwiazek jeszcze
        bardziej. jezeli nam jescze zalezy, to nie mozemy sie bac. zapomniec o
        bilansach, tylko skupic sie na dawaniu BEZ LĘKU.

        dziala, dziala ,dziala!
        sprawdzilam. ale, niestety, juz nie z męzem.
        i teraz zaluję.












        • Gość: A Re: Zachowaj poczucie humoru IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.03, 11:46
          Dzieki. Wcale sie nie wkurzam ze tak napisalas. Masz racje napewno. Nie pisze
          szczegolowo calej sytuacji bo nie mam na to czasu bo to dluga historia by byla.
          Ja wstaje z samego rana o 5.30 bo dojezdzam do pracy i wracam godzine przed
          moim mezem. Wczoraj np. przez godzine zdarzylam zrobic obiad , posprzatac i
          pozmywac, a pozniej okazalo sie ze zapomnialam o jednej polce w kuchni. No i
          byla cisza do konca dnia. Zaczynam sie czuc jak w filmie "Sypiajac z wrogiem" z
          ta roznica ze do fizycznej przemocy nigdy by nie doszlo. Boje sie tego ze znow
          bedzie milczal i ze uzna mnie w swoim mniemaniu za najgorsza osobe pod sloncem.
          Czasem bywam tak zmeczona po pracy ze nie mam ochoty na nic bo przeciez nic sie
          nie stanie jak raz zostana 2 kubki w zlewie. Wtedy on robi to za mnie, z wielka
          laska i odpowiednia mina. I znow jest cisza - jest obrazony jak male dziecko.
          Zastanawiam sie jak bedzie dzisiaj.
          • Gość: hmm Re: Zachowaj poczucie humoru IP: *.energis.pl 21.10.03, 12:06
            rety, to zupelnie inna sytuacja.
            jezeli oboje pracujecie i to jednakowo ciezko, a Ty jeszcze zajmujesz sie do
            tego domem, to jest to wrecz zupelnie odwrotna sytuacja- w ktorej, w normalnym
            ukladzie ludzie dziela sie tez obowiazkami domowymi, tak jak oboje pracuja, tak
            oboje zajmuja sie domem.

            jezeli mąz mowi, ze nie cuzje wpsarcia, to moze ma problem, nei umie o nim
            mowic, ale potrzebuje dodatkowej uwagi...jezeli keidys nie mial pretensji o te
            dwa kubki, tlyko uczestniczyl w obowiazkach domowych i to bylo czywiste, to
            znacy,y ze cos sie zmienilo, ze to nowa sytuacja, i mzoe nie ma nic wspolnego z
            Tobą tylko ja na tobie odreagowuje, bo ianczej nie umie- a moze, jak ktos
            napisal, ktos mu mami w glowie.

            Girfriend ma racje, ze nic tu nie uradzimy, tlyko rozmowa z nim moze cos
            wyjasnic. ale rozmowa wlasnie taka- ze kochasz go i sie martwisz , mow o sobie,
            to moze nie czując sie przyparty do muru Twoim oczekiwaniem wyjasnien, tylko
            zorzumiawszy Twoją sytuajcę- otworzy sie i wyjasni, a przynajmniej
            zasygnalizuje.

            trzymam kciuki. piszesz, ze czujesz sie jak w tym filmie. czy wczesniej mąz nie
            mial sklonnosci do wywierania psychicznej presji? wcale nie trzeba bic, zeby
            kogos doprwadzic do rozstroju nerwowego. jezeli on Cie odrzuca, gdy nie
            spelniasz jego oczekiwan, typu dwa kubki, to swiadczy o powaznych problemach, o
            ile nie jest chwilowym kryzysem z konkretną rpzyczyną.

            trzymam kciuki, zbey sie wyjasnilo i okazalo niegrozne zupelnie i do
            uzdrowienia i odnowienia relacji :)



          • blabona Re: Zachowaj poczucie humoru 21.10.03, 12:12
            to napewno nie jest inna kobieta, "objawy" wskazują na głęboką frustrację-
            zapewne pracą,zmęczenie,zniechęcenie itp.A Ciebie postrzega jako osobę bardziej
            zaradną od siebie-lepiej radzącą sobie z życiem(...)problemami
            itp.dlatego "czepia" się Ciebie.Wyłapuje Twoje drobne "potknięcia" -musisz
            mieć tego świadomość i nie wściekać się(...) ale próbować nawiązać z nim
            kontakt...
    • Gość: ktosiu Re: działaj szybko ! IP: *.dip.t-dialin.net 21.10.03, 11:02
      Witam !
      Nie wiem, czy Ci pomogę bo może sam jestem przeczulony.
      Otóż to mogą być objawy:
      1. niepowodzeń w pracy, ale faceci zwykle o pracy rozmawiają, więc łatwo to
      sprawdzić, jakby np. przyszli Wasi wspólni znajomi.
      2. bardziej prawdopodobna wersja jest taka, że ktoś "pracuje" nad Twoim mężem.
      Tym ktosiem może być inna kobieta. Moja żona jak zauroczyła się innym,też
      zaczęła mnie strofować a nawet wytykać pewne rzeczy, których wcześniej nie
      dostrzegała u mnie.
      Ja mimo to długo nie dopuszczałem takiej myśli do siebie, że oto pojawił się
      ktoś inny!
      Byłem ślepy i głuchy i trwało to bardzo długo. Nic nie podejrzewającego
      człowieka łatwo oszukać.
      Myślę, że to też możesz wykryć. Prędzej, czy pózniej pojawią sie bowiem próby
      wyjścia z domu pod różnymi pretekstami, brak ochoty na współżycie.
      Nie wiem na ile jesteś silna psychicznie, ale nie mów nic o tych podejrzeniach
      mężowi, tylko dyskretnie sprawdzaj. Bardzo ważne jest bowiem aby ew. próba
      romansu nie przerodziła się w coś, co trudno będzie zatrzymać. Ale powtarzam,
      moje odczucia mogą być błędne.
      • Gość: jar Re: działaj szybko ! IP: 195.136.33.* 21.10.03, 11:06
        najsmutniejsze jest to, ze ona sie go boi, nie jest to frustracja, zlosc tylko
        lek przed bliskim czlowiekiem... nie da sie tego tak wyprostowac, nawet kiedy
        sie okaze ze problem ktory byl juz nie istnieje
        • Gość: ktosiu Re: działaj szybko ! IP: *.dip.t-dialin.net 21.10.03, 11:21
          Ja myślę, że stan bojazni trwa jeszcze zbyt krótko, aby zostawił rysę na całe
          życie. W zyciu boimy się często i róznych rzeczy, ale to przemija.
          Małżeństwo też nie jest usłane tylko różami.
          Sęk w tym, aby odpowiednio szybko reagować. Czas bowiem czyni spustoszenia.
          Pozostawienie spraw własnemu biegowi i nie rozmawianie o wspólnych problemach
          może spowodować nieodwracalne zmiany w psychice.
          • Gość: jar Re: działaj szybko ! IP: 195.136.33.* 21.10.03, 12:00
            > Ja myślę, że stan bojazni trwa jeszcze zbyt krótko, aby zostawił rysę na całe
            > życie.

            masz racje w koncu to dopiero 2 tygodnie

            > Małżeństwo też nie jest usłane tylko różami.

            no nie jest

            > Sęk w tym, aby odpowiednio szybko reagować. Czas bowiem czyni spustoszenia.
            > Pozostawienie spraw własnemu biegowi i nie rozmawianie o wspólnych problemach
            > może spowodować nieodwracalne zmiany w psychice.

            trzeba miec z kim rozmawiac a tutaj potrzeba checi dwojga osob, mam nadzieje,
            ze uda im sie... zawsze mnie jednak niepokoja relacje, kiedy strach przed
            bliska osoba sie pojawia
    • Gość: girlfriend Re: Boje sie wlasnego meza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.03, 11:40
      Nie wiem, czy to już się stało, ale napewno ktoś Ci zaraz tu doradzi, żebyś
      spakowała jego walizki, przeszukała pocztę itd. Kopnij w tyłek takich doradców.

      Może stało się coś, o czym juz nie pamietasz, co było dla Ciebie bagatelne, a
      jego np.mocno dotknęło? Bo dziwny ten tekst z tą koniecznością liczenia na
      siebie...
      Ale my tu raczej nie zgadniemy.

      Może nie dręcz go pytaniami, nie stawiaj pod ścianą, tylko powiedz mu o sobie -
      że go kochasz i że się martwisz tym co sie dzieje i zapytaj czego od Ciebie
      oczekuje, bo chcesz zeby czuł się kochany.
      Tak mi się wydaje, ze jak się kogoś kocha, to tak należy zrobić :)

      Pozdrawiam serdecznie :)))
      gf
    • seksuolog Spokojnie BEZ przesady 22.10.03, 11:21
      Gość portalu: A napisał(a):

      Porady amatorow na wyzszych pietrach nie biora pod uwage tego:

      > Od dwoch tygodni moj maz jest jakis dziwny.

      To jest zbyt krotki czas by przesadzac sprawe. Nalezy dobrze sprawdzic
      czy maz nie ma jakis problemow. Rozdraznienie plus zamkniecie w sobie
      jest zazwyczaj sygnalem problemow. Na przyklad jest to typowe zachowanie
      gdy pojawia sie mozliwosc utraty pracy. Facet sadzie ze jego rola w rodzinie
      spadnie do zera wiec zaczyna wyzywac sie na zonie zeby pokazac ze cos jeszcze
      bedzie znaczyl. A zamyka sie w sobie bo nie chce stracic twarzy przyznajac
      ze grozi mu wywalenie z roboty.

      Jezeli jest cos takiego to nalezy podejsc do sprawy z duza wyrozumialoscia,
      mniej wiecej tak jak do chorego w goraczce ktory wykrzykuje obelgi pod naszym
      adresem. I nie traktowac sprawy smiertelnie powaznie ani z duzym napieciem bo
      facet wpadnie w depresje. Sprobowac humoru tak by facet zaczal sie smiac z
      idiotyzmow ktore wyrabia.
      • Gość: pipka [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.04, 16:34
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: t@di [...] IP: 80.51.190.* 31.01.04, 17:17
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • witch-witch Re: Boje sie wlasnego meza 31.01.04, 22:53
      Moze porozmawiac z nim ale tak rzeczowo.
      Takie zachowanie to psychiczne znecanie sie nad druga osoba a od tego to bliska
      droga do znecania sie w fizyczny sposob! Musisz byc ostrozna. Czy masz kogos
      kto moglby Ci pomoc z rodziny?
    • Gość: khz Re: Boje sie wlasnego meza IP: *.chello.pl 01.02.04, 17:55
      weź się do roboty. pozmywaj, poprasuj, a nie narzekasz. poshe ale jesteś chora.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja