Rodzina. Co zrobić?

26.10.08, 23:37
Mam problem, chodzi o moją starszą siostrę. Muszę jednak opisać sytuację mojej
rodziny, zeby bylo widać ten problem.


Wiem, pierwsza odpowiedź na każdy taki problem to iść do psychologa, ale
niestety poruszany temat psychologa pozostaje bez odzewu.

Aktualna sytuacja mojej rodziny:
Tata nie mieszka z nami. Rodzice nie mają rozwodu. To się ciągnie jakieś 2-3 lata.
Przedtem mieszkaliśmy całą rodziną razem, ale rodzice i tak nie spali w jednym
pokoju od paru lat.
Wiem, że w przeszłości rodzice się bardzo kłócili,a tata miał kochankę. Nic
nie mówili o rozwodzie. Nie wiem czemu, dla mnie oni jako małżeństwo nie
istnieją, a to, że mają papierek chyba nie ma tu znaczenia.

Mama i tata ze sobą nie rozmawiają. Nawet na temat nas... mnie i mojej
siostry. Tylko czasem jeżeli jest jakiś poważniejszy problem o którym oboje
wiedzą, ale są to zwykle rozmowy wywoływane przeze mnie.


Teraz chodzi o moją starszą siostrę.
Kiedyś miała dobry kontakt z tatą, jeździła z nim do szkoły, na wakacje,
rozmawiali.
Ostatnio ten kontakt się popsuł, ponieważ siostra trochę oszukiwała rodziców i
narobiła sobie problemów w szkole i z koleżankami.
Chodzi do szkoły prywatnej i tata zawsze płacił z jej szkołę.
Jednak teraz po kłótni między nimi przestał za nią płacić.
Mama zarabia dużo mniej i nie może zapłacić za tą szkołę.

Ostatnio rodzice też bardzo się pokłócili (oczywiście o jakąś drobnostkę na
początku) i jak wróciłam do domu to moja mama powiedziała, że ona nie da rady,
że od dawna myśli, żeby ze sobą skończyć i że tata kocha tylko mnie a siostry
nie i że ona żyje tylko po to żeby jakoś pomagać siostrze. Prosiła też żebym
porozmawiała z tatą na temat opłat za szkołę siostry.

Ja zupełnie nie wiem co robić, mama zarzuciła mi, że nie lubię siostry i że
nie chcę pomóc. Wiem, że wychowanie w takim domu jest trudne i że niektóre
dzieci mogą mieć później problemy w dorosłym życiu, boję się, że taką osobą
może być moja siostra.
Chcę jej pomóc ale jeżeli uda mi się pogadać z tatą o tej szkole, to nie wiem
czy pieniądze wszystko załatwią.

Nie wiem jak sobie poradzić z psychiczną częścią problemu mojej rodziny. Mama
nie chciała słuchać o psychologu. Zbywa mnie jak chcę dłużej porozmawiać o tym
problemie. Ja nie chcę brać strony ani mamy ani taty w tej ogromnej długiej
kłótni.

Nie wiedziałam do kogo się zwrócić dlatego piszę tutaj. Chyba bardziej
dlatego, bo musiałam gdzieś zrzucić to z siebie. Boję się, że siostra nie
skończy szkoły przez to, że trzeba za nią płacić.
Przepraszam, że jest to takie długie i może zaśmiecam forum, ale nie wiem
gdzie mogę znaleźć miejsce dla takiej sytuacji.
    • ca-ti Re: Rodzina. Co zrobić? 27.10.08, 07:45
      Oboje Twoi rodzice są albo bardzo nieodpowiedzialni, albo pogubili
      się we własnym życiu. Po tym co i w jaki sposób piszesz wnioskuję,
      że Ty jesteś najbadziej dojrzała, a może i najwrażliwsza z całej
      waszej czwórki, stąd przerzucanie na Ciebie odpowiedzialności za to
      co sie dzieje. Dopóki będziesz spełniała oczekiwania rodziny, będą
      Cię akceptować, gorzej jak się zbuntujesz...
      A w zasadzie powinnaś to zrobić. Problem tylko jak? Musisz być
      bardzo silna, bo sytuacja nie na siły młodej osoby. Rzeczywiście
      terapeuta byłyby tu niezbędny, ale nie szukaj go dla matki czy
      siostry, ale dla siebie.
      Dobra terapia pozwoli Ci zmierzyć się z uczuciami, jakie są w Tobie,
      pokaże mechanizmy, w jakich tkwicie, pomoże reagować bez szkody dla
      siebie i...ułożyć sobie życie w przyszłości. Bo masz rację w tym, że
      taka sytuacja może zaburzyć w przyszłości relacje z ludźmi, w
      związkach z mężczyznami... Ale myśl o sobie, nie o siostrze czy
      matce, one muszą same podjąć decyzje dotyczące własnego życia. A tak
      na marginesie, ile macie lat, Ty i siostra?

      Zanim skorzystasz z pomocy terapeuty, powiem Ci kilka rzeczy.
      Sprawa szkoły Twojej siostry jest WYŁĄCZNIE sprawą do rozwiązania
      przez Twoich rodziców. To ich dziecko, ich decyzja i
      odpowiedzialność. W najmniejszym stopniu nie Twoja.
      Teksty Twojej matki są NIEDOPUSZCZALNE: że ojciec kocha Ciebie, nie
      siostrę, żebyś pogadała z nim o pieniądzach. Ta kobieta manipuluje
      wami,a powinna zadbać o rozwiązanie swoich problemów - załatwić
      alimenty dla dzieci, jeśli nie ugodowo, to przez sąd, rozwieść się,
      skoro od lat nie są małżeństwem. To, że się boi nie jest żadnym
      usprawiedliwieniem.

      Nie daj się wciągnąć w gierki matki i ojca. Żyj własnym życiem, nie
      daj się obarczyć poczuciem winy za decyzje swoich rodziców.
      Powodzenia!
    • janetat Re: Rodzina. Co zrobić? 01.11.08, 23:04
      z własnego doświadczenia potwierdzam to, co mówiła przedmówczyni: sprawa szkoły
      jest do ustalenia między Twoimi rodzicami, inne -dotyczące Ciebie i Twej siostry też
      skoro matka tak postępuje to bądź wyczulona na jej manipulacje i zrzucanie z
      siebie odpowiedzialności za swoje postępowanie na innych-w tym przypadku na Ciebie
      z życia wiem, że potem trudno życ takiemu dziecku, a relacje z taką matką mogą
      byc conajmniej trudne :(
    • amuga Re: Rodzina. Co zrobić? 02.11.08, 00:41

      “skoro matka tak postępuje to bądź wyczulona na jej manipulacje i
      zrzucanie z
      siebie odpowiedzialności za swoje postępowanie na innych-w tym
      przypadku na Ciebie”


      Wydaje mi sie to conajmniej niesprawiedliwe. O ile dobrze
      zrozumialam to pieniadze maja byc na szkole dla siostry nie dla
      mamy. Nie rozumiem dlaczego krytykuje sie matke ktora walczy o dobra
      dla swoich dzieci. Tatus sie odwrocil tylem zrzucajac wszystko na
      nia i ja sie krytykuje.
      Obowiazek lozenia na potrzeby dzieci jest po obu stronach a nawet
      wiekszy po stronie osoby ktora wiecej zarabia.
      Mialam pare przykladow w mojej rodzinie blizszej i dalszej
      nierownego traktowania dzieci i nikt mi nie powie ze to nie jest
      niemozliwe. I to bardzo. Rodzone dzieci byly traktowane, jedno jak
      Kopciuszek a drugie jak ksiezniczka.
      Z twojego postu wynika ze ojciec nie byl w porzadku. Przypuszczalnie
      przez cale malzenstwo ciagle mial kochanki i postaw sie w sytuacji
      swojej matki ktora by wam zapewnic jako taki byt byla z nim bo
      wiedziala jak pogorszylby sie wam byt jakby wziela z nim rozwod. Nie
      wspominajac ze narazona byla na jakis syf ktory mogl jej przyniesc.
      Wiadomo ze to nie twoj obowiazek lozenia na szkole siostry ale
      jezeli rzeczywiscie masz jakis wplyw na ojca to ja na twoim miejscu
      bym porozmawiala z nim. Przysluge nie robisz tylko mamie ale przede
      wszystkim siostrze. Nie wspominajac ze jak bedzie miala trudnosci ze
      skonczeniem szkoly to atmosfera odbije sie tez na tobie.
      Postaw sie troche w sytuacji twojej mamie co bys zrobila jakbys byla
      na jej miejscu z dwojka dzieci i mezem ktoremu znudzily sie
      obowiazki ojcowskie.
      Ona tez by chiala “zyc” ale musi sie wami opiekowac. Tatus nie musi.
      Tatus robi laske ze jest.

      Z takiego tatusia to bym wyciagnela ile sie da za zmarnowane
      dziecinstwo i pokazala mu pozniej plecy tak jak on wam pokazuje
      teraz.
      • www00 Re: Rodzina. Co zrobić? 03.11.08, 14:06
        amuga, to nie do konca jest tak, jak piszesz.
        pieniadze to sprawa dorosłych, nie dzieci. dzieci nie mogą być wciagane w te
        rozgrywki, tym bardziej delegowane jako wyrzut sumienia do ojca. polymoly dzwiga
        teraz na bardzkach:ojca, matkę i siostre. odpowiedzialnosc za cała rodzine! a
        jest najmłodsza! i niewazne, czy ma lat 10 czy 25 - ona jest w tym systemie
        dzieckiem. rodzice sa odpowiedzialni za sprawy dorosłych, niemogą posługiwac sie
        dziecmi - bo je najnomalniej w siwecie wykorzystuja, zamiast siegnąc po prawne
        środki przymusu - alimenty, sad itp. "Tak mi cięzko i nie mam pieniedzy, a moj
        mąz to ostatni łajdak, a ja tak słaba i bezbronna, nie mam nawet siły skorzystac
        z tego, co mi prawnie pzrysługuje - zalatwie to najłatwiej i tym, co mam pod
        reką i nie wymaga ode mnei duzych nakładów:złoże to wszytsko na barki mej
        najmłodszej córeczki. ona lubi sie poswiecac. troche ja do tego poobwiniam,
        wywołam poczucie winy - i załatwi wszystko. a jak nie załatwi, to pzrynajmniej
        pokaże ojcu, ze jest po mojej stronie, a raczej - że jego córkę wykorzystam jako
        oręż walki przeciw niemu".
        oczywiscie mama nei mysli tak świadomie, ale taki jest przekaz.

        pytanie zasadnicze: czy starsza siostra (skrót SS)musi chodzic do płatnej
        szkoly? zastanów sie, polymoly - założmy, ze rodzina jest razem, i nagle dopada
        was klęska finansowa - rodzice traca prace i zyjecie z zasilków. czy w tej
        sytuacji jest ok, ze SS chodzi do prywatnej szkoly? nie, pewnie rodzice
        przenosza ją do bezpłatnej, a jesli to sa studia - to zaczyna szukac pracy (nie
        piszesz, ile macie lat ani jaka to szkola). teraz powrocmy do obecnej sytaucji -
        która też jest niesprzyjająca. dlaczego SS nie pojdzie do niepłatnej szkoły? a
        dlaczego to dla CIebie nie ma płatnej szkoły? dlaczego Ty masz walczyć o płatną
        szkołe dla SS, chociaz jestes do tego najmniej pzrez okolicznosci, hierachie i
        powody uprawniona?
        problem kasy na szkołe SS jest sztucznym problem, polem walki miedzy rodzicami.
        jelsi jest ciezko, a zalezy mi na dobru rodziny, to nie robie awantury i nie
        wciagam w to corek, bo to sprawia, ze ich zycie krązy wokol pieniedzy taty, a
        nie wokol ich marzen, szczecia. Wy macie obowiazek, ludzki i dzieciecy obowiazek
        zajmowac sie swoimi marzeniami! Polymoly, ani razu nie piszesz, co byś DLA
        SIEBIE CHCIAŁA. juz teraz mama wie za Ciebie, czy lubisz czy nie lubisz SS, ona
        wie, co powinnas zrobic, by rozwiazac jej (matki) i SS problem. nie ma tu
        miejsca na Ywoje życie.. piszesz "Wiem, że wychowanie w takim domu jest trudne i
        że niektóre dzieci mogą mieć później problemy w dorosłym życiu, boję się, że
        taką osobą może być moja siostra." - otóz wiekszy problem widze w tym, jak Ty
        jestes traktowana. Twoje potzreby sie wcale nie liczą! jestes wmanipulowywana w
        poczucie winy! Twoja Mama nie radzi sobei z ta sytuacja i "wali na oślep", ale
        to Ty jestes tą, która zdaje sie ponieśc tego konsekwencje. nei baw sie w
        bohatera rodzinnego, bo zmarnujesz soebie zycie. nie namowisz mame na
        psychologa, bo jej jest dobrze w walce, ktora prowadzi z ojcem (mimo ze cierpi,
        ma jednak wieksze "korzysci" z tego stanu - zwiazuje corki ze sobą, wmanewrowuje
        je w walke z ojcem - mimo ze przegrywa na polu finansowym, ale na polu rodzinnym
        - wygrywa. bo on jest zly, a ona - dobrą, choć umeczona i potarganą przez los
        matką). gdyby jej w tej walce nie bylo dobrze, juz by sie zainteresowala zmianą
        szkoly dla SS lub prawnymi rozwiazaniami.

        co mozesz - stawiaj wlasne granice: "mamo, nie pojde o taty kłocic sie o
        pieniadze. to sprawa doroslych. mozesz wystapic do sądu. ja sie do takich spraw
        nei nadaję". oczywsicie uslyszyć mozesz, ze jestes taka i owaka - wiec powiedz
        (ale stanowczo i rzeczowo, bez nerwow) - ""mamo, czuję, ze chcesz se mną
        posługiwac w walce z ojcem. nie chce byc wykorzystywana. to sa wasze sprawy".
        a wrecz powiedz - "to jest sprawa SS i Wasza. prosze mnie do tego nie mieszac".
        trzeba do tego odwagi i pzrekonanania, ze to, czego żądasz, jest słuszne i nie
        czynui CIe wyrodnym dzieckiem

        a poza tym - idź natychmiast do psychoterapeuty. on pomize CI zobaczyć z
        dystansu, co sie dzieje w Twojej rodzienie i jak niesprawiedliwie rozdaje sie karty.
        • www00 Re: Rodzina. Co zrobić? 03.11.08, 14:28
          w krzywym zwierciadle - zobacz, w co sie bawicie.

          Matka "spełniam sie w walce. tak będe uprzykrzać mu życie, że popamieta
          wszystkie moje krzywdy! No i walcze o sprawiedliwosć! i rosne w tej walce w
          sile, nawet mam przybocznego żołnierza na rozkazy-młodszą córkę. ta wojna mnie
          nakręca!"
          Ojciec "ukarzę żonę za wszytskie czasy.odetne od pieniedzy. bedzie szczekac, ale
          własciciwe mnie to bawi, jak widze, jak sie wnerwia, a poza tym mam spokoj".
          SS "o, jak jeste wazna. nic nie robie, a tyle jest z mojego powodu zachodu. ha
          ha. i w dodatku zwolniona z wszelkiej odpowiedzialnosci - moge oszukiwac ich i
          nie ponosza wiekszych konsekwencji - dalej sie o mnei biją".
          Polymoly "bede bohaterem. zatroszcze sie o matke, zalatwie sprawe tak, zeby tata
          dal kase, ale nie bylo mu zbyt przykro, siostra bedzie mi wdzieczna lub
          przynajmniej bede sie lepiej czula wiedzac, ze ona mi cos zawdziecza. zrezygnuje
          ze swjego zycia dla dobra rodziny, moze kiedys los mi to wynagrodzi albo pojawi
          sie dobra wrózka, ktora zobaczy moje dobre, umeczone serce" .

          mała uwaga - los nie ma nic do tego, a dobre wrozki nie istnieja.
          jelsi zrezygnujesz ze swojej roli w tej zabawie, ona nie bedzie miala trybika do
          gry. zacznie cos zgrzytac i tzreszczec - przez jakis czas moze byc gorzej, ale z
          pomoca psychoteraeuty, pzrez zmiane siebie mozesz pzry okazji spowodowac
          mimowielnie zmainy w rodzinie. ale Ty na piewrszym miejscu!
          • amuga Re: Rodzina. Co zrobić? 04.11.08, 01:16
            www00 ale sie nakrcilas/les.
            Chyba pomylilas/les swoja historie z ta co Polymoly opisala. O
            wiekszosci co piszesz Polymoly wcale nie pisala. Zrobilas z jej mamy
            jakas manipulantke co wciaga dzieci w gre. Dzieci w gre wciagnal juz
            dawno tatus posiadajac kochanke i robiac zamieszanie w rodzine.
            Matki jedyna wina jest ze chce dla corek jak najlepiej a ze starsza
            jest problematycznym dzieckiem to wymaga wiecej uwagi.
            Dla Polymoly mam jeszcze jedna uwage ze obecnie twoja mama i siostra
            to najblizsze osoby bo tylko kwestia czasu kiedy taki tatus i ciebie
            odstawi na dalsze tory jak sie w jakis sposob nie sprawdzisz.
            Nie ma tak ze jest sie swinia dla jednych a dla drugich nie. To
            tylko kwestia czasu.
            • leda16 Re: Rodzina. Co zrobić? 04.11.08, 07:12
              amuga napisała:

              > www00 ale sie nakrcilas/les.
              > Chyba pomylilas/les swoja historie z ta co Polymoly opisala. O
              > wiekszosci co piszesz Polymoly wcale nie pisala. Zrobilas z jej mamy
              > jakas manipulantke co wciaga dzieci w gre. Dzieci w gre wciagnal juz
              > dawno tatus posiadajac kochanke
              Nie ma tak ze jest sie swinia dla jednych a dla drugich nie. To
              > tylko kwestia czasu.


              Jest akurat tak, że to www00 wypowiada się w sposób dowodzący głębokiej solidnej i ugruntowanej wiedzy psychologicznej lub wiedzy z zakresu psychoedukacji dotyczącej prawidłowości rządzących psychologicznymi podstawami terapii rodzin, a Ty "wiedzy" na poziomie jarmarcznej przekupki. Przy czym w sposób typowy dla zadufanej w swoją ignorancję i obdarzonej tupetem osoby, starasz się zdyskretytować i poniżyć www00 zarzucając Jej projekcję patologii rodzinnej na przypadek Autorki wątku. Ponadto swoją wypowiedź opierasz na wyssanych z palca pogróżkach, co to się niby nie stanie, gdy polymoly nie podejmie się grania roli, do jakiej deleguje ją matka :(.
              • www00 Re: Rodzina. Co zrobić? 04.11.08, 17:04
                leda16, dzięki za adwokaturę:)

                amuga, piszesz z punktu swojego widzimisię? czy masz jakieś doświadczenia z
                zakresu psychologii, funkcjonowania rodziny? zaryzykuję stwierdzenie, ze ani
                troche - tym bardziej, ze swoja atakującą reakcję zdradzasz raczej własne
                uwikłania w podobne mechanizmy. obrona, usprawiedliwianie matki, jazda na ojca.
                tak, faceci bywają żli, ale stac się takimi pomagaja im okolicznosci stworzone
                WSPOLNIE z partnerką. zdrowa partnerka - odchodzi, odcina, załatwia przez
                instytucje. uwikłana - toczy wojny, wikła dzieci, gra biedną i umęczoną. i nikt
                nie ma prawa zarzucic jej manipulacji, boż to ona tak cierpi... Manipuluje, a
                tak, tyle że nieswiadomie, z wiarą w "słuszną" sprawę. krzywdząc dzieci i sobie
                odbierając szanse na stworzenie lepszego życia. życie poświeca na czepianiu sie
                męża (który nie jest, bynajmniej, kryształowy),na wyszarpywaniu
                zadoscuczynienia, zamiast położyć na tym krzyżyk, dostawac alimenty na konto i
                próbowac stworzyć nowy zwiazek.

                to takie małe uproszczenie.
                tyle pisze o roli matki, ponieważ jak lwica stanęłas w jej obronie, amugo.


                zastanawiam sie, jak to widzi z takiej perspektywy polymoly i co ona na to. haloo!
                • brak-chmur Re: Leda już ma aplikację adwokacką?:))) 04.11.08, 17:08
                  Zaraz się popłacze ze śmiechu !:)))
                  Kadzenie sobie nawzajem po przelogowaniu...stara sztuczka , w sam raz dla
                  niedowartościowanej ledy i jej pogiętego podopiecznego, hihi
                  P.S. "00" to świetny nick dla ciebie!;)))
                • leda16 Re: Rodzina. Co zrobić? 04.11.08, 18:49
                  zdrowa partnerka - odchodzi, odcina, załatwia przez
                  > instytucje. uwikłana - toczy wojny, wikła dzieci, gra biedną i umęczoną. i nikt
                  > nie ma prawa zarzucic jej manipulacji, boż to ona tak cierpi... Manipuluje, a
                  > tak, tyle że nieswiadomie, z wiarą w "słuszną" sprawę. krzywdząc dzieci i sobie
                  > odbierając szanse na stworzenie lepszego życia. życie poświeca na czepianiu sie
                  > męża (który nie jest, bynajmniej, kryształowy),na wyszarpywaniu
                  > zadoscuczynienia, zamiast położyć na tym krzyżyk, dostawac alimenty na konto


                  Małe uzupełnienie - powyższe prawidłowości bardzo często występują również w kilka lat toczących się sprawach rozwodowych, zazwyczaj skorelowanych z równoczesnym wnoszeniem mężom sprawy karnej z art.207 kk (znęcanie się nad rodziną), wikłaniem dzieci w rolę ofiar i świadków częstokroć wyolbrzymionej lub wręcz urojonej krzywdy. Manipulacja nakierowana jest na uzyskanie gratyfikacji partnerki w postaci korzystnej pozycji przetargowej w Sądzie Rodzinnym i Cywilnym (rozwód z winy męża,ustalenie miejsca pobytu dzieci,większa partycypacja w podziale wspólnoty małżeńskiej, alimenty wsteczne, itp.) Podobne mechanizmy psychologiczne odgrywają też pierwszoplanową rolę w doniesieniach do prokuratury matek o molestowaniu seksualnym dzieci przez ich ojców, z posuwaniem się aż do...wyuczania dzieci zeznań korzystnych dla pomawiającej. Wystarczy wówczas zadufany w sobie, niedoświadczony biegły psycholog, aby wyrządzić dziecku i ojcu nieodwracalną nieodwracalną krzywdę - jak stało się to np. w przypadku pomówienia z zemsty porzuconej konkubiny o molestowanie syna znanego publicysty TVN, skutkujące wyrokiem skazującym, który w tej chwili Sąd Apelacyjny uchylił. Niestety, manipulacjom takim sprzyja polskie prawo, traktując wymysły głęboko osobowościowo zaburzonych kobiet jak pewniki. Nie ma w polskim prawie wentylu bezpieczeństwa choćby w postaci możliwości poddania pomawiąjącego badaniom psychologicznym dot. wiarygodności ich pomówień.
                • amuga Re: Rodzina. Co zrobić? 04.11.08, 19:03
                  www00 napisała:
                  > amuga, piszesz z punktu swojego widzimisię? czy masz jakieś
                  doświadczenia z
                  > zakresu psychologii, funkcjonowania rodziny?

                  Zgadza sie. Z punktu widzenia mojego widzimisie podpierajac sie
                  doswiadczeniem zyciowym a nie teoria wyczytana tak jak ty mloda
                  osoba robisz.
                  Kazdy pisze co uwaza i ma do tego prawo. Nie zamierzam przekonywac
                  ciebie do swoich racji a i ty oszczedz sobie czasu i energii.
                  Polymoly i tak zrobi co bedzie uwazala za sluszne a dopiero
                  przyszlosc pokaze czy postapila slusznie czy nie. Kazda sytuacja
                  jest inna i nie ma jednej recepty.

                  A co do Leda16 to polecalabym jakies ziolowe srodki uspokajajace.
      • tojatojatoja Re: Rodzina. Co zrobić? 04.11.08, 19:23
        amuga napisała:

        > Postaw sie troche w sytuacji twojej mamie co bys zrobila jakbys byla
        > na jej miejscu z dwojka dzieci i mezem ktoremu znudzily sie
        > obowiazki ojcowskie.

        Jestem naprawdę zbulwersowaną Twoją wypowiedzią! Próbujesz przerzucić odpowiedzialność na autorkę postu tak samo, jak jej matka. W końcu kto jest dorosły w tej rodzinie?

        A co robi dorosła i dojrzała osoba, której współmałżonek odmawia partycypowania w kosztach utrzymania dzieci?

        Najnormalniejszą w świecie rzecz, czyli występuje o alimenty, które dokładnie wylicza na podstawie ponoszonych realnie kosztów utrzymania dzieci (łącznie z prywatną szkołą, jeśli do tej pory dziecko do takiej chodziło, a materialna sytuacja ojca nie uległa zmianie). Ojciec ma obowiązek uczestniczyć w kosztach utrzymania córek do czasów zakończenia przez nie edukacji.

        Jak napisały wcześniej inne osoby matka dokonuje manipulacji próbując przerzucić odpowiedzialność i działania na swoją młodszą córką, dodatkowo próbuje ją wpędzić w poczucie winy mówiąc, że ojciec ją bardziej kocha (chociaż z opisu wynika, że to raczej starsza córka jest jego pupilką). W moim odczuciu to objaw niedojrzałości i niedopuszczalne zachowanie.

        Do autorki wątku: współczuję Ci bardzo, bo jesteś pod ogromną presją. Jesteś osobą, która nie powinna być stawiana w roli "rozwiązywacza" problemów swoich rodziców. Jeśli jest Ci ciężko to faktycznie warto byłoby, żebyś się udała po pomoc i wsparcie psychologiczne. A matce powiedz, że jest dorosła i oczekujesz od niej, że sama załatwi problemy z ojcem. Jak się nie mogą dogadać, to niech spory rozstrzyga sąd rodzinny.
Pełna wersja