78marciar
27.10.08, 08:12
To trudne dla mnie opisywać sytuację w której się znalazłam, ale
kompletnie nie wiem co robić. Poznałam fajnego faceta, od dawna się
tak dobrze nie czułam. Spotykaliśmy się i było cudownie. Tutaj dodam
że mieszkamy w dwóch różnych miastach (odległość to 320km) ale i to
jak do tej pory nie było problemem. Raz ja jechałam do niego raz on
do mnie. Co weekend się widywaliśmy aż do teraz. W ten weekend
niestety ja nie mogłam się z nim widzieć bo musiałam załatwić
rodzinną sprawę (ważną dla mnie) ale powiedziałam mu, że może mi
towarzyszyć i będziemy wtedy się widzieli. Ale on nie chciał. Od
tamtej pory nastąpiła cisza. Nie odzywa się wogóle do mnie.
Nawet nie zadzwonił z pytaniem czy udało mi się wszystko dobrze
załatwić. Nic. Mam to rozumieć że się obraził?? Nie wiem już jak
zareagować. Zadzownić i spytać go co jest nie tak??
Wiem że pewnie niektórym z Was wyda się to śmieszne ale sama tego
nie rozumiem. A na nim naprawde mi zależy. Mam 30 lat i kompletnie
nie znam się już na facetach. Po prostu ich nie rozumiem. Staram się
ale jak widać idzie to na marne:(