Dodaj do ulubionych

nadopiekuńczy rodzice moja depresja bliska śmierć

31.10.08, 12:47
Witam
Lecze sie na nerwice , jestem ofiarą chorej nadgorliwości i ,,miłości
rodziców. Matka zawsze była przewrażliwiona i nadopiekuńcza , a ojciec
nadgorliwy również nadopiekunczy , przez lata nienawidziłem siebie ale teraz
odkryłem ze nie ja ponosze wine a przynajmniej nie całą, oni nadal tego nie
rozumieją co robić?
Obserwuj wątek
    • kozica111 Re: nadopiekuńczy rodzice moja depresja bliska śm 31.10.08, 14:29
      Iść do sensownego terapeuty, moze trzeba zmienić tego co masz.
      O jakiej śmierci mówisz?
      • duzawinka Re: nadopiekuńczy rodzice moja depresja bliska śm 31.10.08, 21:02
        chcą, żeby do nich dzwonić codziennie?
        • duzawinka Re: nadopiekuńczy rodzice moja depresja bliska śm 31.10.08, 21:03
          po pracy
    • leda16 Re: nadopiekuńczy rodzice moja depresja bliska śm 31.10.08, 21:39
      mapima napisał:

      > Witam
      > Lecze sie na nerwice , jestem ofiarą chorej nadgorliwości i ,,miłości
      > rodziców.

      Post proponuję do nominacji na brednię miesiąca - nerwica, której etiologia leży w nadmiarze miłości :)))). Skocz sobie na Forum DDA, tam dziewuchy w prawie każdym poście wyją za miłością, której rzekomo nie dostały w dzieciństwie, niczym wilczyce do Księżyca w pełni i są głęboko przeświadczone, że ich urojona "choroba" wynika z niedosytu miłości właśnie. Ciężko rozpaczają i wykazują operetkową zazdrość, że któryś z rodziców wykazywał miłość nie tylko do nich ale także do alkoholu. Z tego braku miłości wpadają aż w paranoję, o "nerwicy już nie wspominając :).


      > odkryłem ze nie ja ponosze wine a przynajmniej nie całą, oni nadal tego nie
      > rozumieją


      Sam to odkryłeś, czy z pomocą "terapeuty" ale za pieniądze rodziców?


      co robić?

      To, co się robi z kozłem ofiarnym - bić, pluć, kopać, flekować, i zawsze obciążać winą za własne porażki. Siebie nigdy.
      • mapima do leda16 02.11.08, 10:48
        A ja proponuje Ciebie do nominacji ku... ostatnich dwóch miesięcy tego forum :)
        Nie jestem psychologiem ale mam dobrą intuicję i czuję że poziom ignorancjii
        cyt. "tam dziewuchy w prawie k
        > ażdym poście wyją za miłością, której rzekomo nie dostały w dzieciństwie, niczy
        > m wilczyce do Księżyca w pełni i są głęboko przeświadczone, że ich urojona "cho
        > roba" wynika z niedosytu miłości właśnie. Ciężko rozpaczają i wykazują operetko"
        ...i żółci która jest w tym co napisałaś świadczy że przynajmniej jesteś złym
        człowiekiem ,albo burakiem ;))))) Ciekawi mnie czego Ty szukasz na takim forum.
        Fakt że troche głupio sformułowałem mój post ,ale....a z resztą nie będe sie
        tłumaczył komuś takiemu jak Ty.
        Pozdr.
        • shangri.la Re: do leda16 02.11.08, 19:43
          Leda to ciężko chora osoba traktująca to miejsce jako rodzaj psychoterapii,
          ponieważ na profesjonalną nie może się zdobyć ze względu na swój zawód.
          Nie tylko szewc bez butów chodzi..:)
          Ignorować....
        • leda16 Re: do leda16 03.11.08, 08:18
          mapima napisał:

          > A ja proponuje Ciebie do nominacji ku... ostatnich dwóch miesięcy tego forum :)


          Ku...? Może jaśniej, bo nie pojmuję logiki Twoich argumentów?


          > Nie jestem psychologiem ale mam dobrą intuicję i czuję że poziom ignorancjii



          To widać. Dlatego, zanim zaczniesz komuś zarzucać ignorancję, przeczytaj sobie podręcznik akademicki traktujący o ETIOLOGII NERWIC.


          > Fakt że troche głupio sformułowałem mój post ,ale....a z resztą nie będe sie
          > tłumaczył komuś takiemu jak Ty.

          Nie dość, że głupio, to jeszcze ordynarnie oraz z pominięciem zasad erystyki.


          > Pozdr.


          Daruj sobie :))).
        • megg2003 Re: do leda16 04.11.08, 09:00
          Ja bym ją nominowała jeszcze w innych kategoriach. Bo to co robi to
          czyste ku...two. Została wyrzucona z forum DDA za swoje chamskie i
          ignoranckie wywody, nie może się z tym pogodzić, bo przerwali jej
          świetną zabawę, więc teraz obrabia tyłki na tym forum?? Dziwię się,
          że tak długo tutaj się utrzymuję za to, co z Wami wyprawia
          • megg2003 Re: do leda16 04.11.08, 09:03
            wykropkowali więc powtarzam k.u.r.e.w.s.t.w.o
      • nangaparbat3 nerwica z nadmiaru milosci 02.11.08, 13:10
        MAsz rację, Leda, ze to brednia miesiaca - bo też nadopiekuńczosc nie jest
        objawem nadmiaru, lecz niedostatku milosci.
        Myslałam, ze wiesz.
      • flowerbomb5 Re: nadopiekuńczy rodzice moja depresja bliska śm 02.11.08, 19:54
        Ludzie troche empatii.
        Rodzicow sie nie wybiera, rodzicow sie ma, takich a nie innych.
        Oczywiscie ze trzeba ich obwiniac, jezeli nas skrzywdzili. Trzeba
        przez to przejsc i sie uwolnic, a to proces do przerobienia z dobrym
        terapeuta i trwa dlugo.
        Mnie zajelo to wiele lat zanim uwolnilam sie od pretensji do
        rodzicow. Bo ostateczna konkluzja jest taka- robili co mogli,
        widocznie nie potrafili inaczej, wychowali jak umieli, zabraklo im
        madrosci i empatii, trudno. Wybaczam im i ide wlasna droga. Dali mi
        garb kompleksow i braku poczucia wlasnej wartosci i teraz musze z
        tym cos zrobic. Wpedzili mnie w nerwice i musze sie z tego wyleczyc.
        No trudno. Jest mi to dane i zadane, jak praca do przerobienia na
        zycie. Kazdy ma jakies kuku zrobione przez rodzicow, ja mam takie a
        nie inne. To tak jak choroby genetyczne czy inne oddziedziczone. To
        trudno, w tej ruletce padlo na mnie. Wybaczam i ide do przodu nie
        ogladajac sie za siebie.
        • shangri.la Re: Bardzo mądre słowa , Flower. Popieram:) n/t 02.11.08, 19:57

    • krotochwila_pl Re: nadopiekuńczy rodzice moja depresja bliska śm 01.11.08, 10:39
      > rodziców. Matka zawsze była przewrażliwiona i nadopiekuńcza
      niekochane kobiety dają upust nadmiarowi emocji w pracy albo przelewają to na dzieci

      u niektórych ptaków tak się zdarza
      że matka potrafi zadusić swoje pisklęta powodowana instynktem
      chcą im zapewnić jak najwięcej ciepła
      • novalee1 Re: nadopiekuńczy rodzice moja depresja bliska śm 01.11.08, 10:43
        a ile masz lat?
    • nangaparbat3 Re: nadopiekuńczy rodzice moja depresja bliska śm 02.11.08, 13:09
      Rodzice najprawdopodobniej nigdy tego nie zrozumieją.
      Nie muszą.
      Ważne, żebys Ty to zrozumial sam dla siebie, i tyle.
      Dobrze jest, kiedy mozesz wirtualnym, wyobrazonym swoim rodzicom powiedziec
      wszystko, co do nich masz, wyrazic wszystkie swoje pretensje. Nie prawdziwym -
      nie ma po co, i tylko szkody to narobic moze. Ale wirtualnym (tym, ktorych masz
      w glowie) jak najbardziej. terapeuta zreszta powinien Ci w tym pomóc.
      Jak już im powiesz, jak bardzo i w jaki sposób Cię skrzywdzili, przyjdzie
      świadmomośc, ile dobrego od nich dostałeś. Bo też dostałeś - tylko krzywda
      (absolutnie jej nie podważam) uniemozliwia Ci dostrzeżenie tego.
      To bardzo dobrze robi, naprawdę.
      A jak juz poczujesz sie silniejszy, to trzeba sie od nich krok po kroku
      uniezależniac. Jak zaczniesz, się uniezależniac, to się wzmocnisz, wiec zrobisz
      kolejny krok do całkowitej niezaleznosci - i tak dalej i dalej.
      Pozdrawiam serdecznie - n.
    • lifeisaparadox Re: nadopiekuńczy rodzice moja depresja bliska śm 02.11.08, 13:48
      nafaszeruj sie psychotropami to ci przejdzie. krotka zwiezla formulka. polecam
      jeszcze terapie dla zabicia czasu.
      • shangri.la Re: Sam się nafaszeruj Paradox. 02.11.08, 19:46
        Tzw psychoterapia, czyli pranie mózgu przez kolejne lata sprawiło, że dziś
        musisz leczyć schizofrenię. Nota bene to też urojenia psycho-loszki....
        • lifeisaparadox Re: Sam się nafaszeruj Paradox. 02.11.08, 23:47
          Aha i niszcze w dodatku kobiety, jestem psychopata, co mi tam jeszcze wciskalas?
          Wiesz ze moja anielska cierpliwosc do urojonych oszczerstw moze sie w koncu
          skonczyc, a z tych tekstow pod moim adresem bedziesz musiala sie wytlumaczyc
          przed sadem?
          • leda16 Re: Sam się nafaszeruj Paradox. 03.11.08, 08:30
            lifeisaparadox olej to zero sikiem prostym ;). Ona identyczne cechy insynuuje, choć może należałoby napisać - projektuje na każdego inteligentniejszego od Niej Dyskutanta Forum, a że takich jest wiekszość, więc kobiecinie zawiść d..ę ściska skutkując obstrukcją :))). Ale jeżeli któryś z mężczyzn szuka żywicielki - na nadchodzący kryzys będzie w sam raz.


            a z tych tekstow pod moim adresem bedziesz musiala sie wytlumaczyc
            > przed sadem?


            Dopóki nie pojedzie Ci po nazwisku, zamiast po ksywce, niestety nie. Inaczej Ona by juz dawno gniła w pierdlu ;).
            • elielieli Re: Sam się nafaszeruj Paradox. 05.11.08, 00:40
              "olej to zero sikiem prostym" Oto jak rozmawia polska inteligencja.
              Gowno z gownem sie nie zejdzie ale paradox ze skoda sie odnalezli i
              nawet zjednoczyli...
    • ca-ti Re: nadopiekuńczy rodzice moja depresja bliska śm 03.11.08, 08:31
      mapima napisał:

      > Witam
      > Lecze sie na nerwice , jestem ofiarą chorej nadgorliwości
      i ,,miłości
      > rodziców. Matka zawsze była przewrażliwiona i nadopiekuńcza , a
      ojciec
      > nadgorliwy również nadopiekunczy , przez lata nienawidziłem siebie
      ale teraz
      > odkryłem ze nie ja ponosze wine a przynajmniej nie całą, oni nadal
      tego nie
      > rozumieją co robić?



      Nadopiekuńczość bywa tak samo destrukcyjna jak brak opieki. Jedna i
      druga sytuacja powoduje cierpienie, dyskomfort, konflikt wewnętrzny.
      Przy nadopiekuńczości rodziców, paradoks polega na tym, że trudno
      się zorientować, że coś tu nie gra. Oni przecież się starają, robią
      wszystko dla dziecka, dla jego dobra, z myślą o nim... A dziecko
      cierpi, marnieje, staje się bezradne, niesamodzielne, pozbawione
      wiary w siebie, poczucia sprawczości we własnym życiu...
      W inencjach wszystko jest ok, przynajmniej w tych deklarowanych:
      chcemy dla ciebie dobrze. W podtekstach bywa już różnie: strach
      przed usamodzielnieniem się dziecka, a co za tym idzie utrata
      możliwości sterowania jego życiem, a w dalszej kolejności utrata
      sensu własnego życia (wielu rodziców żyje życiem dzieci, zamiast
      swoim), różnego rodzaju fobie, lęki, po ukrytą agresję do własnego
      dziecka wreszcie.

      Nie myśl o tym jak zmienić podejście rodziców, ich sposób myślenia.
      To może się nigdy nie zmienić. Pracuj nad swoim podejściem do
      sprawy. Szukanie winy w sobie czy w nich też nie prowadzi do niczego
      dobrego. Najlepiej zaakceptuj fakt, że nikt nie jest winny, a to co
      jest wynika z różnych uwarunkowań w życiu każdego z Twoich rodziców,
      z ich własnej historii, no i z Twojego życia również.

      Możesz napisać w czym konkretnie przejawia się ta nadopiekuńczość,
      co oni robią?
      • leda16 Re: nadopiekuńczy rodzice moja depresja bliska śm 03.11.08, 09:28
        Możesz napisać w czym konkretnie przejawia się ta nadopiekuńczość,
        co oni robią?


        Właśnie - od tego należało zacząć wątek.
    • moon_witch człowiek jak szafa 05.11.08, 00:09
      ma w niej całą masę rzeczy zbędnych. Należałoby wykonac w takiej
      szafie porzadki.

      Podbnie jest z zyciem. Najbardziej niszczycielska bywa złosc
      trzymana w sobie latami. Czasami to trzeba otoworzyc i jak wrzoda
      wyciasnac , bolesna to praca ale jedyna jaka funkcjonuje.
      Napisac im list z twoimi odczuciami i jak ty to widzsz.

      List pisany ma inna moc, gdy czlowiek czyta. Po jakims czasie ty
      sie zbalansujesz, a im cos w glowach zaswieci. Czasami ludzi
      inteligentnych zmieni.
    • elielieli Re: nadopiekuńczy rodzice moja depresja bliska śm 05.11.08, 00:48
      A co z tom blizkom smierciom?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka