relacje z matką

11.11.08, 12:50
Moje relacje z matką nigdy nie były dobre. Zawsze byłam: za gruba,
za głupia, nieudana (usłyszałam to wprost). Z tego powodu chciałam
jak najszybciej wyprowadzić się z domu i w końcu - udało się! Póki
mieszkałam sama (bez chłopaka) nasze stosunki nawet się poprawiły,
chociaż musiałam sę bardzo pilnować, aby nie być "za bardzo" pod jej
wpływem, aby samodzielnie podejmować deczyje w stylu: praca,
wakacje, znajomi. Odkąd poznałam mojego obecnego chłopaka i
zdecydowaliśmy o wspólnym zamieszkaniu i remoncie mieszkania moja
matka wtrącała się absolutnie do wszystkiego: do koloru ścian,
mebli, sposobu wieszania firan... Remont był katorgą dla wszystkich,
bo ja czasami dla świętego spokoju jej ulegałam, co znowu
denerwowało mojego chłopaka - że nie liczę sie przy urządzaniu
mieszkania z jego zdaniem. Chłopak oczywiście mojej mamie się nie
podoba - według niej jest: mało inteligentny, źle ubrany, biedny no
i "szarogęsi się" w moim mieszkaniu (ja tak nie uważam - mieszkanie
jest faktycznie moje a on bardzo mi pomaga w sprawach domowo-
remontowych). Przy każdej możliwej okazji, gdy jesteśmy same mówi mi
mnóstwo przykrych słów na jego temat i również mój ("Ty myślisz o
dziecku z takim gołodupcem? Ty masz zobowiązania, zapomnij o
bachorze!"). Oczywiście pry oficjalnych spotkaniach rodzinych jest
przemiła, ale gdy tylko rozmawiamy same - obojętnie przez telefon
czy face to face - za każdym razem gasi mnie i obraża mojego
chłopaka! Czuję się jakby mi robiła pranie mózgu! Żaden mój chłopak
nigdy się jej nie podobał, ale też z żadnym nie mieszkałam. Gdy
tylko dowiedziała się, ze razem mieszkamy wpadła w szał i "idiotka"
to było najłagodniejsze co o sobie usłyszałam. Uważa, ze nie umiem
prać, sprzątać, gotować, uwielbia mnie pouczać przy rodzinie, a
wtedy wychodzę na kompletną ofiarę życiową, bo oczywiście wszystkim
mówi, ze miszkam sama. W ogóle nie przyjmuje do wiadomosci, że ja z
tym chłopakiem mamy jakieś wspólne plany!! Po taki spotkaniach
wracam zmęczona psychicznie i rozgoryczona, że jak zwykle nic jej
się nie podoba a każda okazja dobra żeby mnie zmieszać z błotem.
Zastanawiam się już nawet nad zerwaniem kontaktów w ogóle, bo
wszelkie moje tłumaczenia, że mój chłopak nie musi się jej podobać i
że nie mam zamiaru nad tym dyskutować kończą się karczemną awanturą
i obrażaniem mnie w każdy możliwy sposób! Jak Wy zachowalibyście się
w takiej sytuacji? Mam dość...
    • anaisanais Re: relacje z matką 11.11.08, 13:01
      Mysle ze powinnas zaczac stanowczo na wszystko reagowac - jak sie
      wtraca, to grzecznie, nie dziekuje, ja/my postanowilismy tak, albo,
      dziekuje ale mamo sami decydyjemy.
      Jak cie objezdza to powiedz: czuje sie nieprzyjemnie/zle jak tak do
      mnie mowisz.
      Nie ulegaj dla swietego spokoju i nie pozwalaj jej ingerowac.
      Jesli to nie pomoze, moze faktycznie trzeba kontakty ograniczyc lub
      zawiesic, ale powinnas jasno powiedziec matce ze sie zle z nia
      czujesz i dlaczego.
      Kiedys tu byl watek o tesciowych, to jest wprawdzie matka ale
      wynikalo ze grzeczne stawianie sprawy nie skutkowalo, trzeba bylo
      awantur i wyrzucania z domu aby mama sie zreflektowala.
      Podziwiam Twoja cierpliwosc i ze masz odwage podejmowac samodzielnie
      decyzje.
    • sorrento_8 Re: relacje z matką 11.11.08, 13:07
      Stanowczość i konsekwencja, w wyrażaniu własnych poglądów, w
      planowaniu własnego życia, od Ciebie zależy, czy będzie to metoda
      małych kroków, czy raczej radykalne cięcie. Ale wydaje mi się, że
      odcięcie się na jakiś czas i jasne postawienie sprawy, dlaczego się
      odcinasz, szczególnie, ze męczy Cię to psychicznie było chyba
      najlepsze.
    • moon_witch Zdeformowana matka 11.11.08, 13:54
      gdy czytam twój wątek to mam uczucie,że potrzebny ci jest kanał aby
      się wyżalić. Jesteś w takiej sytuacji,matka zdeformowała ciebie i
      dalej deformuje tak jak ją samą zdeformowano, a ty zamiast brać
      nogi za pas i uciekać od takiej hetery jeszcze się zalisz i pytasz
      co zrobić.

      Jesteś ofiarą matki, ktora cię niszczy, swoim egoizmem, głupotą i
      zawiścią. Jesteś jeszcze jednym przedłużeniem zycia matki. I tak
      długo jak tego nie widzisz zostaniesz jej rozklonowanym kawałkiem.
      W momencie, gdy matka widzi, że stajesz się indywidualną jednostką
      samodzielnie myślącą, powstaje problem u matki, bo symbioza zostaje
      zagrożona jej WŁASNY OBRAZ jako osoby i fakt odbijania się w tobie
      jak w 'zwierciadle' zostaje zakłócony stąd te komentarze, złosliwe
      i niszczące ale jakże skutecznie doprowadzające na łono matczynego
      wypaczonego EGO.

      Moim zdaniem jedyną radą dla ciebie to asertywne stawianie się
      matce i podważanie jej atutów. Wprowadź ją w dyskusję aż nie będzie
      miała żadnych atutów.

      Inna sprawa dla mnie rozmowa z matką, która nazwałaby
      mnie 'idiotką' nie miaąłby wiecej miejsca!
      Jeżeli ona ciebie nie szanuje, to ty też nie jesteś jej to winna.
      Twojej matce brak po prostu wychowania. I albo ja twardą
      konsekwentną ręką wychowasz, albo zawsze będziesz raniona poprzez
      kobietę, ktora nigdy nie powinna była być matką.
    • malakas Re: relacje z matką 11.11.08, 14:16
      Ziew...
      To było tysiące razy. U góry po prawej jest takie okienko "Szukaj".
      • ma_gala Re: relacje z matką 11.11.08, 14:30
        nie podoba się - nie czytaj, nie odpowiadaj, skoro nie chcesz/nie
        możesz/nie potrafisz pomóc! a jak szukasz sensacji i "nowości" - to
        chyba nie to forum, prawda??
Pełna wersja