nexstartelescope
17.11.08, 19:25
A dokładnie ciocia. Wszystko wie najlepiej, o wszystkim ma wyrobione
zdanie, neguje każdą moją decyzję. Każdy, dosłownie każdy mój
argument odpiera swoim, zaczynającym się od "no tak, ALE...". nawet
jak nie ma racji, zacznie się tłumaczyc, owijac w bawełne tak długo,
az udowodni, że jednak troche racji miała. Nie da się jej przekonac
do niczego, co nie jest jej pomysłem. Każdy MÓJ pomysł skrytykuje,
dając sto powodów, dlaczego mi się nie uda. Jest najmądrzejsza i
najbardziej doświadczona życiowo, próbowała absolutnie wszystkiego i
na każdy temat ma swoje zdanie. Jeśli nie miała styczności z
tematem, który mnie interesuje, odwołuje sie do doświadczeń JEJ
znajomych i stosownej literatury. Nie pozwala samodzielnie podjąc
decyzji bez skomentowania jej, bez uprzykrzenia i dowiedzenia, że to
się nie ma prawa udac. Skutecznie wysysa ze mnie entuzjazm i energie
do działania.
Jak sobie z taką osobą radzic??? Wiem: nie słuchac,ignorowac, robic
swoje. Staram się, ale na dłuższą metę to się nie udaje, bo nawet,
jak staram się to puszczac mimo uszu, zawsze zasieje we mnie cień
zwątpienia, obrzydzi to, co chcę zrobic. Unikanie kontaktu tez na
razie nie wchodzi w grę. O moich posunięciach staram się z nia ie
rozmawiac, ale na razie i tak wie o większości z nich, z przyczyn
ode mnie niezależnych ;) , dlatego zależy mi na ułożeniu z nią
zdrowych relacji, a nie uciekaniu. O przekonywaniu do swoich racji w
ogóle nie ma mowy, bo dla niej nie istnieją inne argumenty, niż
jej ;) Próbuję rozmawiac, dyskutowac, podaje na jak tacy naprawdę
konkretne i racjonalne argumenty, a i tak wszystko jak grochem o
scianę - nie spocznie, dopóki ni udowodni, że to ona ma rację.
Ratunku....