Zmiana osobowości??? Nie o seksie.

18.11.08, 17:20
Dwaj wspólnicy, dobrze prosperująca mała firma. Jeden z nich
wyjeżdża i po powrocie dowiaduje się że tamten nie chce już dalszej
współpracy. Ot, niby z powodu, że nigdy się nie dogadywali i on ma
dosyć.
Znają się kilkadziesiąt lat. Różnie bywało, ale dałabym sobie uciąż
rękę za uczciwość tamtego.
Chce spłacić wspólnika /czyli mojego męża/, ale tak do końca to
właściwie sam nie wie, co by chciał. Od dłuższego czasu jego "praca"
wygląda tak, że wpada raz dziennie i pod pozorem spraw w banku itd.
i znika z firmy. Nie jeździ jednak jak dawniej po kochankach /chyba
już ich nie ma/, ale... siedzi w domu. A domatorem raczej nie jest.

Co może skłonić faceta do takiego postępowania, do przekreślenia
tylu lat przyjaźni? Do postawienia sprawy na ostrzu noża i właściwie
okradzenia wspólnika? Bo miał pełnię władzy, przecież zawsze sobie
ufali, był dla mojego męża czymś więcej niż brat.
Powtarza, że ma dosyć. Ale czego? Co się stało?
Nie jest typem liczykrupy, nie ciuła każdego grosza, stać go
na "gest". Ich prawnik złapał się za głowę słysząc o jego decyzji i
stwierdził, że go nie poznaje, że z nim dzieje się coś bardzo złego.
Ale co? Depresja? Kryzys wieku średniego faceta ledwie 40-letniego?
Żadne traumatyczne zdarzenie w jego rodzinie nie wystąpiło, nikt nie
umarł, żona nie przyprawiła mu rogów, dziecko zdrowe. Żyje
spokojnie, nic mu nie brakuje. No, trochę zdrowie szwankuje, ale
komu nic nie dolega?

Może Wy coś wymyślicie? Bo ja nie bardzo wiem już nawet, w którym
miejscu doszukiwać się przyczyny...
    • leda16 Re: Zmiana osobowości??? Nie o seksie. 18.11.08, 18:05
      quiq napisał:

      Nie jeździ jednak jak dawniej po kochankach /chyba
      > już ich nie ma/, ale... siedzi w domu. A domatorem raczej nie jest.
      > Co może skłonić faceta do takiego postępowania, do przekreślenia
      > tylu lat przyjaźni?


      Przeczytaj jeszcze raz to, coś napisała i zastanów się czy: zdrajca jest zdolny do przyjaźni?


      Do postawienia sprawy na ostrzu noża i właściwie
      > okradzenia wspólnika? Bo miał pełnię władzy, przecież zawsze sobie
      > ufali,


      Czy zdrajcy można ufać?

      był dla mojego męża czymś więcej niż brat.
      > Powtarza, że ma dosyć. Ale czego? Co się stało?
      > Kryzys wieku średniego faceta ledwie 40-letniego?
      > Żadne traumatyczne zdarzenie w jego rodzinie nie wystąpiło, nikt nie
      > umarł, żona nie przyprawiła mu rogów,


      Za to on regularnie przyprawiał jej rogi. Teraz chce je przyprawić Twojemu mężowi. Widać nawykł do takiego postępowania.

      dziecko zdrowe.


      A drugie i trzecie może w drodze...jak w tej piosence - "a on wciąż, sprawcą był wielu ciąż, jako mąż i nie mąż.



      • quiq Re: Zmiana osobowości??? Nie o seksie. 18.11.08, 18:18
        Gdyby kochanka zaciążyła, to albo by usunęła, albo płaciłby na
        dziecko. Jedną już tak utrzymuje z firmowej kasy.
        Kochanki miał od zawsze. Mąż twierdził, że póki nie miały związku z
        firmą, nie wtrącął się. Jego żona wie o nich. Ona /żona/nie pracuje,
        coś ostatnio zaczęła studiować, bo ile można siedzieć w domu.

        > zdrajca jest zdolny
        > do przyjaźni?
        Nie wiem, czy tu leży pies pogrzebany. Żona zdradzał zawsze. A to
        jego zachowanie nie pasuje do niego. Chce wygodniej życ? Ale przeceż
        zażyna firmę! Skoro nawet prawnikowi włosy stanęły na głowie, to
        widać rzeczywiście jest coś nie tak. Przyznam, ze nawet przyszedł mi
        do głowy... guz mózgu:/
        Tak nie zachowuje się ktoś, kto zawsze logicznie myślał, może i miał
        skłonności do wygodnictwa, ale dlaczego chce zażynać kurę znoszącą
        złote jajka, skoro po podziale będzie im naprawdę ciężko. A do tego
        z polityką która teraz uprawia w firmię wygląda to naprawdę kiepsko.
        I to powtarzanie, że ma dosyć, że już nie wytrzyma - zbyt trudne do
        rozszyfrowania dla mnie...
        Może z jakiegoś powodu wpadł w panikę? Przecież jest naprawdę
        inteligentny, to nie jakiś wsiowy głupek! To powtarzanie o tym, że
        ma dosyć... cholera! Nie wiem!
    • lifeisaparadox Re: Zmiana osobowości??? Nie o seksie. 18.11.08, 19:14
      faktycznie to dziwne, moze gosc ma urojenia?
    • ca-ti Re: Zmiana osobowości??? Nie o seksie. 18.11.08, 20:07
      quiq napisał:

      >.
      > Chce spłacić wspólnika /czyli mojego męża/, ale tak do końca to
      > właściwie sam nie wie, co by chciał.



      Chce spałcić Twojego męża, czyli pozostaje w firmie i sam ja nadal
      prowadzi, tak? Pytam, bo z kontekstu całego postu wynika dla mnie
      przeciwny wariant, ale z tego zdania właśnie taki.



      >
      > Co może skłonić faceta do takiego postępowania, do przekreślenia
      > tylu lat przyjaźni? Do postawienia sprawy na ostrzu noża i
      właściwie
      > okradzenia wspólnika?


      Nie bardzo rozumiem dlaczego uważasz jego wycofanie się z firmy jako
      zdradę przyjaźni. Przecież firma to interes, nie jest powiedziane,
      że trzeba go prowadzić do końca życia.




      Powtarza, że ma dosyć. Ale czego? Co się stało?



      Czasem ma się po prostu dość. Wszystkiego. Nigdy nie czuaś czegoś
      podobnego? Chce się zmienić swojego życie. MOże on sie po prostu
      wypalił w tej firmie, w tych relacjach?


      > Ale co? Depresja? Kryzys wieku średniego faceta ledwie 40-letniego?


      To możliwe. A kiedy według Ciebie jest wiek średni, po
      osiemdziesiątce?




      • quiq Re: Zmiana osobowości??? Nie o seksie. 18.11.08, 22:17
        > Przecież firma to interes, nie jest powiedziane,
        > że trzeba go prowadzić do końca życia.
        Oni świetnie się uzupełniali. I nie chodzi o sam fakt, że ma dosyć,
        ale o sposób. Nagle ni stąd ni z owąd stwierdza, że mój mąż musi
        odejść, bo... pracownicy nie chcą z nim pracować! Nie musze chyba
        dodawać, że takie tłumaczenie okaząło się prawie wyssane z palca. Bo
        owszem, zawsze jacyś niezadowoleni się znadą.
        Gdyby zwyczajnie powiedział, że już nie chce, nie umie, postawił
        warunki. Ale zrobił coś w sposób, którego nie sposób zrozumieć.
        Nie chce słuchać argumentów, że lepiej zaczekać, bo czas jest
        zły /wiadomo, rynki szaleją/, że nie mozna czegoś takiego zrobić w
        ciągu nawet 3-4 miesięcy! Zbyt wiele ich łączy. Zachowuje się jak
        uparty osioł, jakby od faktu odejścia mojego męża z firmy zależało
        coś więcej, niż tylko jego życie.

        > Czasem ma się po prostu dość. Wszystkiego. Nigdy nie czuaś czegoś
        > podobnego? Chce się zmienić swojego życie. MOże on sie po prostu
        > wypalił w tej firmie, w tych relacjach?
        Oczywiście, że wiem, jak to jest. I zrozumiałabym, gdyby on miał
        dosyć. Problemem jest forma, nie treść. Mąż nigdy nie wykluczał
        takiego scenariusza, że kiedyś każdy pójdzie w swoją drogę. Ale nic
        absolutnie nie wskazywało, że stanie się to w taki sposób. Nie dał
        nic po sobie poznać. A co dziwi mnie najbardziej, nawet nie
        przygotował sobie porządnego wytłumaczenia, dlaczego chce się
        rozstać! Przecież stawiając sprawę jasno - nie chcę, mam dosyć,
        rozstajemy się - oszczędził by i SOBIE problemów!
        On nie jest głupi, nie brak mu inteligencji, a w takiej sprawie
        zachował się jak szczyl. To zwyczajnie do niego nie pasuje.

        > A kiedy według Ciebie jest wiek średni, po
        > osiemdziesiątce?
        36 lat to trochę za wcześnie:)

        • ca-ti Re: Zmiana osobowości??? Nie o seksie. 18.11.08, 22:41
          Z pierwszego postu inaczej zrozumiałam sytuację. Myślałam, że to on
          chce odejść i chce żeby Twój mąż go spłacił.

          A wracając do meritum: jeśli nawet ktoś powie Ci tutaj, że wspólnik
          Twojego męża to kawał drania bez zasad, to będzie Ci od tego lepiej?
          Ludzie są jacy są, lepiej pozbyć się oczekiwań, tylko przyjąć do
          wiadomości to co jest. I zdrowiej i praktyczniej.
          • quiq Re: Zmiana osobowości??? Nie o seksie. 18.11.08, 22:57
            Ja po prostu chcę zrozumieć, bo znam go już trochę i to jego
            zachowanie jest dla mnie zwyczajnie nonsensowne.
            Myślałąm, ze może go przeceniałam, że może wydawał się taki i siaki.
            Ale przeciez mąz zna go od zawsze, to była prawdziwa męska przyjaźń.
            Nie kończy się czegoś takiego w tak nędzny sposób. Dlatego szukam
            powodu. I naprawdę myślę o jego zdrowiu psychicznym. Kurcze,może
            jakaś choroba weneryczna??? Musi być coś, co tłumaczy.
            • ca-ti Re: Zmiana osobowości??? Nie o seksie. 18.11.08, 23:18
              Nie, nie musi. Próbujesz żyć w iluzji, że świat i ludzie są
              przewidywalni zawsze. A to nieprawda. Doświadczaj tego co
              rzeczywiste, a rzeczywista jest decyzja wspólnika Twojego męża.
              To, że burzy ona Twój świat, w którym wszystko jest racjonalne i
              wynika z równie racjonalnych i logicznych przesłanek, to tylko Twoja
              iluzja i Twój subiektywny sposób przeżywania życia.
              • quiq Re: Zmiana osobowości??? Nie o seksie. 19.11.08, 08:16
                Będę się upierać, bo każde zachowanie ma swoją przyczynę. Nie ma tak, że ktoś
                podejmuje tak ważną decyzję bez powodu - to jest iluzja. Nawet jeśli twierdzi,że
                nie wie dlaczego - powód zawsze jest i on go zna, tylko jeszcze nie umie określić.
                Prowadzenie firmy z 50 ludźmi to nie bułka z masłem. A decyzje, które trzeba
                podejmować to nie rozważanie między jabłkiem a gruszką. Wszystko, co robili
                robili po uprzednim przemyśleniu i dochodzeniu do konsensusu. Ta jego decyzja
                jest zwyczajnie bez sensu. Wygląda na ucieczkę przed czymś, na panikę i to by w
                pewnym stopniu pasowało.

                > Próbujesz żyć w iluzji, że świat i ludzie są
                > przewidywalni zawsze.
                Nie, chciałabym tylko znać rzeczywisty powód.
                • lifeisaparadox Re: Zmiana osobowości??? Nie o seksie. 19.11.08, 10:50
                  quiq napisał:

                  > Będę się upierać, bo każde zachowanie ma swoją przyczynę. Nie ma tak, że ktoś
                  > podejmuje tak ważną decyzję bez powodu - to jest iluzja. Nawet jeśli twierdzi,ż
                  > e
                  > nie wie dlaczego - powód zawsze jest i on go zna, tylko jeszcze nie umie określ
                  > ić.

                  Moze Twoj maz bzyknal jego zone, albo molestowal pracownice ktore postawily
                  ultimatum - albo przestanie pracowac, albo pieklo sadowe... i nigdy nie dotrzesz
                  do prawdziwej przyczyny, tylko pozostaniesz w swiecie iluzji i domnieman oraz
                  tlumaczen "zdziwionego" meza?
                  Po co sobie tym glowe zaprzatac, skoro nikt nie ma odpowiedzi. Wersja moze byc
                  jakakolwiek i pierdoly tylko bedziemy Ci pisac wyssane z palca na podstawie
                  sciem ktorymi jestes karmiona i ktore to nam przekazujesz we wlasnej
                  interpretacji. Zapytaj lepiej jakiegos kolegi z pracy, dotrzyj do pracownikow z
                  firmy, oni cos beda wiedziec a nie ktos na tym forum.
                  • quiq Re: Zmiana osobowości??? Nie o seksie. 20.11.08, 16:55
                    Nie, żadnej pracownicy nie bzyknął, jego żony też nie:)

                    >Zapytaj lepiej jakiegos kolegi z pracy, dotrzyj do pracownikow z
                    > firmy, oni cos beda wiedziec a nie ktos na tym forum.
                    Jedynie dziewczyny z biura coś przeczuwają. I chyba boją się o swoją
                    pracę.


                • ca-ti Re: Zmiana osobowości??? Nie o seksie. 19.11.08, 12:00
                  quiq napisał:

                  > Będę się upierać, bo każde zachowanie ma swoją przyczynę. Nie ma
                  tak, że ktoś
                  > podejmuje tak ważną decyzję bez powodu - to jest iluzja. Nawet
                  jeśli twierdzi,ż
                  > e
                  > nie wie dlaczego - powód zawsze jest i on go zna, tylko jeszcze
                  nie umie określ
                  > ić.
                  > Prowadzenie firmy z 50 ludźmi to nie bułka z masłem. A decyzje,
                  które trzeba
                  > podejmować to nie rozważanie między jabłkiem a gruszką. Wszystko,
                  co robili
                  > robili po uprzednim przemyśleniu i dochodzeniu do konsensusu. Ta
                  jego decyzja
                  > jest zwyczajnie bez sensu. Wygląda na ucieczkę przed czymś, na
                  panikę i to by w
                  > pewnym stopniu pasowało.

                  To co dla Ciebie jest nonsensem, dla kogoś innego może mieć sens.
                  Jeżeli mówi, że ma dość pracy z Twoim mężem i że nigdy się nie
                  dogadywali, to dlaczego mu nie uwierzyć? Wytrzymał ileś tam lat, ale
                  już więcej nie chce/nie może. Pieniądze to nie wszystko.

                  A jeśli chodzi o przyjaźń, to najlepszym pomysłem będzie abyś
                  zostawiła ją samym zainteresowanym, niech oni obaj układają swoje
                  sprawy, Ty tylko dolewasz oliwy do ognia.


                  >
                  > >
                  > Nie, chciałabym tylko znać rzeczywisty powód.



                  Dlaczego uważasz, że ten pan powinien informować Cię o swoich
                  decyzjach i motywacjach? Jest jeszcze aspekt lojalności w przujaźni -
                  możliwe, że Twój mąż zna już te rzeczywiste powody, ale poprzez
                  szacunek do przyjaciela nie wyjawia ich nawet żonie. Wzięłaś pod
                  uwagę coś takiego jak dyskrecja?
                  >

                  Namawiam Cię do tego, żebyś uświadomiła sobie, że ludzie często nie
                  spełniają naszych oczekiwań i mają do tego prawo. Ty oczekujesz, że
                  firma Twojego męża będzie taka jak do tej pory, dochodowa i
                  przewidywalna. A to jest właśnie karmienie się iluzją. Bo nic nie
                  jest trwałe i dane raz na zawsze. Oczekiwanie od kogoś, że raz
                  podjętą decyzję będzie utrzymywał do końca życia, jest naiwnością.

                  Posądzanie go o chorobę jest nadużyciem.

                  • quiq Re: Zmiana osobowości??? Nie o seksie. 19.11.08, 14:50
                    Ależ nie!
                    Nie chodzi o moje wtrącanie się w ich sprawy! To mąż ma nabitego klina i próbuje
                    dociec, o co moze chodzić. Jaką niby opliwę do ognia dolewam? Ja studzę, trzymam
                    sie resztek sił, staram myślec trzeźwo i próbuję pomóc mężowi, któy nie jest w
                    najlepszym stanie.

                    Kochanki miał wspólnik, nie on. I nie jest to głos ograniczonej żony, która nie
                    dopuszcza do siebie takiej myśli i o wszystkim dowiaduje się ostatnia.

                    > możliwe, że Twój mąż zna już te rzeczywiste powody, ale poprzez
                    > szacunek do przyjaciela nie wyjawia ich nawet żonie
                    :) On nigdy nie szuka u mnie pomocy. Zawsze z wszystkim doskonale sobie radził.
                    Ale to go powaliło. I chciałby wiedzieć skad taka decyzja. A ja widząc, co sie
                    z nim dzieje staram sie pomóc mu zrozumieć, tłumaczę, że może mu odbiło, pieprzę
                    o kryzysie wieku średniego, ze może ma jakiś potworny problem i stąd to
                    zachowanie... Gdyby znał choć w przybliżeniu przyczynę, wiedziałby jak dalej
                    postąpić - to o to chodzi, a nie o moje wtrącanie si ę albo ich męską przyjaźń,
                    która już nie istnieje.

                    Dziś po rozmowie ze wspólnikiem okazało się ze ten skłonny jest mu dać połowę
                    tego, co na początku. No kur...!

                    > Posądzanie go o chorobę jest nadużyciem.
                    WIdzisz, różnica jest taka, ze ja go znam. WIem wiecej, niz napisałam. W moich
                    słowach nie było złośliwości ale - może Cię zdziwię - troska o niego.
                    I z wszystkich przesłanek itd wnioskuję że coś musiało sie stać, może jakieś
                    załąmanie, depresja - wtedy łatwiej byłoby zrozumieć.
                    Kobieta szczęśliwa w zwiazku ot tak nie zostawia męża, dzieci, dom. MOże ich
                    "związek" nie był sielanką, ale żeby nagle miał okazać się złodziejem??

                    > że nigdy się nie
                    > dogadywali, to dlaczego mu nie uwierzyć
                    On doskonale się uzupełniali - jeden parł do przodu, drugi hamował. I odwrotnie.
                    Dlatego firma tak prosperowała walcząc o rynek. I powiem bez chwalenia - to, jak
                    dziś wygląda firma jest zasługą w 80 przynajmniej procentach mojego męża.
                • leda16 Re: Zmiana osobowości??? Nie o seksie. 20.11.08, 07:04
                  Ta jego decyzja
                  > jest zwyczajnie bez sensu. Wygląda na ucieczkę przed czymś, na panikę


                  Panikę, ale wyłącznie z Twojej strony, czemu trudno się w ostateczności dziwić, bo skoro wspólnik zdradza i oszukuje Twojego męża, oczywiście nie erotycznie, jak żonę, tylko finansowo, a podstępnie oskubawszy z połowy majątku firmowego wypierdziela Go na bruk, to Wasze panikowanie jest najzupełniej zrozumiałe. Ty panikujesz do tego stopnia, że doszukujesz się motywów pospolitego złodziejstwa i oszustwa w...chorobie wenerycznej :))).Niestety, urojony z Waszej strony fakt "przyjaźni" wspólnika, jest w tym wypadku bez znaczenia, bo w interesach nie ma sentymentów. Wspólnik nie działa "bez sensu", tylko w sposób metodyczny, racjonalny z punktu widzenia SWOICH interesów i planowy, skoro rabuje z kont majątek firmy. Moja rada - zamiast zastanawiać się czy złodziej ma urok czy sraczkę, chorobę weneryczną czy HIV-a, udaj się lepiej do dobrego radcy prawnego i zapytaj, jak się bronić przed puszczeniem Was z torbami, bowiem we wspólnie prowadzonych firmach taka opcja występuje znacznie częściej, niż to sobie w swojej bezgranicznej naiwności wyobrażasz :). Nad łóżkiem powieś maksymę - " raz zdrajca, zd zawsze zdrajca" - i naucz się jej na pamięć.
                  • quiq Re: Zmiana osobowości??? Nie o seksie. 20.11.08, 10:55

                    Nie da sie na każdego patrzeć przez pryzmat złodziejstwa i podejrzliwości.
                    Zaufanie musi być, i tak jak ma się zaufanie do włąsnych dzieci, rodziców,
                    współmałżonka, tak ma się i wspólnika, którego się zna kopę lat i nigdy nie było
                    ŻADNYCH podejrzeń co do jego uczciwości! Żadnych!

                    > Niestety, urojony z Waszej strony fakt
                    > "przyjaźni" wspólnika,
                    Wiele razem przeszliśmy i NIGDY nie było podstaw co do jego przyjaźni i
                    lojalności. Urojona przyjaźń może być w wieku nastoletnim, a nie w wieku 36 lat
                    i po kilkunastoletnim prowadzeniu wspólnie firmy, gdy nigdy nie było podstaw do
                    podejrzeń.



                    > Wspólnik nie działa "bez sensu", tylko w sposób metodyczny, racj
                    > onalny
                    Przypuśćmy, że chcesz oszukać wspólnika - obierasz taktykę. A on pierw wymyśla,
                    że to pracownicy nie chcą z nim współpracować /mężem/, a to, że ma dosyć i nie
                    wytrzyma , a to zgadza sie na spłącenie siebie. To nie trzyma się kupy! Jakby
                    nie wiedział włąściwie jak to zrobić A to nie jest głupi człowiek. Nigdy się tak
                    nie zachowywał, wszelkie decyzje mieli dobrze przemyślane i przedyskutowane.
                    Gdyby wcześniej sprawiał wrażenia, ze nie radzi sobie, panikował z byle
                    powodu... Ale nic takiego się nie działo. Aż nagle jest kłębkiem nerwów, ma
                    wszystkiego dosyć i niszczy wszystko.




                    Rozumiem, gdyby było to tylko odczucie moje i mojego męża. Ale słowa prawnika,
                    który wprost powiedział, że wygląda mu to na chorobę mózgu? To jest wniosek
                    obcej osoby, która nie ma interesu w tym, by komuś mydlić oczy. Do mądry gość, z
                    którym współpracują już trochę lat i znają się dobrze. Złapał się za głowę i
                    powiedział: czy on sobie zdaje sprawę co robi, jaki będzie z tego syf? To nigdy
                    nie kończy się dobrze! Zniszczy i was i firmę. Co on wyprawia!


    • psychoguru Kilkadziesiąt lat 19.11.08, 09:03
      quiq napisał:

      > Znają się kilkadziesiąt lat.
      ....
      > Może Wy coś wymyślicie? Bo ja nie bardzo wiem już nawet, w którym
      > miejscu doszukiwać się przyczyny...

      Bardzo prawdopodobna przyczyna jest po prostu wiek. W tym wieku
      moga sie zaczac objawiac zmiany starcze ktore u roznych osob maja
      odmienna dynamike. Sa one czesto zwiazane z obnizeniem dynamiki
      zyciowej, utraty zdolnosci koncentracji na jakims celu, unikaniem
      wysilku. Charakterystyczne jest obnizenie nastroju w kierunku
      depresyjnym, szczegolnie jesli osoba nie ma stabilnego zycia
      rodzinnego (samotnosc, brak kontaktow cielesnych). Nie wspominajac
      nawet o mozliwych wczesnych poczatkach ciezkiej starosci (demencja,
      alzheimer) ktore zaczynaja sie przejawiac zmianami zachowania.
      • quiq Re: Kilkadziesiąt lat 19.11.08, 20:50
        Dlatego pomyślałam o chorobach wenerycznych. Może widzi, że dzieje
        się z nim coś nie tak. Ale zawsze byli wobec siebie szczerzy i gdyby
        miał jakiekolwiek problemy, mój mąż nie zostawił by go bez pomocy.
        Wiec bardziej chyba pasuje to, co piszesz - zmiany zachowania ze
        względu na wiek:/
      • elielieli Re: Kilkadziesiąt lat 20.11.08, 00:19
        psychogulu...jak zwykle flop...az zasmierdzialo.Wstydzisz sie wyjsc
        na ulice bez majtek a nie wstydzisz sie pisac bzdetow. I to w tak
        powaznej sprawie. 36-letni mezczyzna ma poczatki alzheimera???Cos
        sie w *twojej* glowce poje..lo.Najwczesniejsze przypadki poczatkow
        alzheimera wystepuja (baaaaaaaaaaaardzoooooooooo rzadko) w wieku 50
        lat. Jednak najczesciej trzeba z tym poczekac przynajmniej do 60-
        ciu.W wieku niespelna 40 lat podejrzenia musza byc *sila rzeczy*
        inne:-rak
        choroba zakazna
        mikro wylwew

        ale wg. mnie przyczyny sa bardziej prozaiczne:dlugi, o ktorych nikt
        nie wie. On juz dluzej nie moze zniesc ze ktos mu stale na rece
        patrzy. Karty albo lichwiarze.
        • quiq Re: Kilkadziesiąt lat 20.11.08, 11:06
          > ale wg. mnie przyczyny sa bardziej prozaiczne:dlugi, o ktorych nikt
          > nie wie. On juz dluzej nie moze zniesc ze ktos mu stale na rece
          > patrzy. Karty albo lichwiarze.
          Braliśmy to pod uwagę, że gdzieś narozrabiał, kurcze, jakaś mafia czy co? Ale
          domu na Bahamach nie ma, pięciu mercedesów w garażu także, z kochankami chyba
          dał sobie spokój.

          Może ktoś go czymś szantażuje? Ale wtedy nie niszczyłby firmy i przyjaźni,
          przyszedłby po pomoc do męża! SKoro jednak wybrał co wybrał, musi jednak być to
          coś dziwnego. WIec może jest tak, że coś porządnie narozrabiał i boi się, że jak
          sie wyda, wszystko straci?

          > On juz dluzej nie moze zniesc ze ktos mu stale na rece
          > patrzy. Karty albo lichwiarze.
          Hazard chyba odpada. ALe fakt, że siedzi w domu, nie w firmie, nie jeździ po
          kochankach itd może świadczyć, ze czegoś się boi. Stąd moje podejrzenie o
          depresję, chandrę kryzys wieku średniego itd. ALe moze przyczyną jest coś dużego
          kalibru - pasowało by, ale z drugiej strony co miało by to być? Długi u
          lichwiarzy? Bierze kredyty z banku i nie ma z tym problemów. SPłacane są, żaden
          komornik nie siedzi im na głowie.
          A moze jest mniej odporny psychicznie niż było widać? Rodzaj paniki,
          irracjonalnego strachu?
        • psychoguru Re: Kilkadziesiąt lat 20.11.08, 12:18
          elielieli napisała:

          > psychogulu...jak zwykle flop...az
          zasmierdzialo.Wstydzisz sie wyjsc
          > na ulice bez majtek a nie wstydzisz sie
          pisac bzdetow. I to w tak
          > powaznej sprawie. 36-letni mezczyzna ma
          poczatki alzheimera???Cos
          > sie w *twojej* glowce poje..lo.


          Masz najwidoczniej poczatki schizy wypisujac
          banialuki. Bylo to napisane "nie wspominajac
          o mozliwosci...) a alzheimer pojawil sie
          jako przyklad.

          Najwczesniejsze przypadki poczatkow
          > alzheimera wystepuja
          (baaaaaaaaaaaardzoooooooooo rzadko) w wieku
          50
          > lat. Jednak najczesciej trzeba z tym
          poczekac przynajmniej do 60-
          > ciu.W wieku niespelna 40 lat podejrzenia
          musza byc *sila rzeczy*
          > inne:-rak
          > choroba zakazna
          > mikro wylwew

          plus syf, kila i malaria.

          > ale wg. mnie przyczyny sa bardziej
          prozaiczne:dlugi, o ktorych nikt
          > nie wie. On juz dluzej nie moze zniesc ze
          ktos mu stale na rece
          > patrzy. Karty albo lichwiarze.

          Lubisz bajki z sufitu. Facet ma niestabilna
          sytuacje zyciowa i najbardziej prawdopodobne
          jest ze podswiadomy system planowania
          aktywnosci zyciowej wlaczyl stop dla
          dotychczasowego zycia i dziala nad nowym
          planem.
    • mader1 Re: Zmiana osobowości??? Nie o seksie. 19.11.08, 10:15
      Od dłuższego czasu jego "praca"
      > wygląda tak, że wpada raz dziennie i pod pozorem spraw w banku itd.
      > i znika z firmy. Nie jeździ jednak jak dawniej po kochankach /chyba
      > już ich nie ma/, ale... siedzi w domu.

      Jeżeli tak to wygląda, jak piszesz, to przyjaciel męża nie był ( nie jest)
      najlepszym wspólnikiem. Już od jakiegoś czasu Twój mąż pracuje za niego. I nie
      jest z tego zadowolony - bo od niego wiesz o kochankach, o tym, że wspólnik nie
      pracuje, a wyjeżdża z pracy pod pretekstem załatwiania spraw w bankach... Jest
      tak, że albo wspólnik Twojego męża wykorzystuje go rzeczywiście, albo kieruje i
      odwala robotę koncepcyjną, która nie jest doceniana i to od wielu lat. Jeżeli on
      wykorzystuje Twojego męża, to on zabrawszy swoje pieniądze ( a jeżeli firma
      dobrze prosperuje, będą spore), zrealizuje jakiś swój pomysł i mając niezłe już
      doświadczenie, poczuje ulgę.
      Teraz boi się zmiany, bo w tej sytuacji, w jakiej jest ma namierzonego wroga i
      nauczył się jakoś zachowywać. Może poczuje się uwolniony od tego układu, gdy
      trzeba się układać na co dzień z człowiekiem niemoralnym, leniwym,
      nieprzewidywalnym. Pomóż mu tylko ten okres przetrwać.
      Natomiast może się zdarzyć, że Twoja relacja nie jest obiektywna. Wspólnik,
      który ma same wady - zdradza żonę ( żona zresztą też jest winna, bo nie dość, że
      to toleruje, nie ma ambicji i już z tego "nicnierobienia" poszła na studia- dość
      przykry opis sytuacji), pracuje po godzinie dziennie, włóczy się bez sensu po
      bankach - jest motorem przedsięwzięcia,ma pomysły, podsuwa ich realizację i chce
      TYLKO od Twojego męża, żeby wykonał część - dużą lub małą- jego poleceń. Twój
      mąż tego nie docenia, czuje sie wykorzystywany, bo dla niego praca koncepcyjna
      to żadna praca, załatwianie spraw w bankach i urzędach, pilnowanie kontraktów to
      "nic". Kiedyś od robotnika ze sprej firmy usłyszałam, że ich właściciel
      właściwie nic nie robi - tylko znajduje im prace, podpisuje umowy, pilnuje
      dostaw materiałów, podwozi ich na miejsce, rozmawia z klientami, Lagodzi ich,
      jak coś jego robotnicy spieprzą itd itp. ALE kierować to każdy potrafi, glazurę
      powinien układać. Może się zdarzyć, że

      Ot, niby z powodu, że nigdy się nie dogadywali i on ma
      > dosyć.

      to jest prawda, niestety. Wspólnik Twojego męża widzi, że jest niedoceniany,
      lekceważony, jego żona też. Chce znaleźć sobie po prostu na jego miejsce
      pracownika, który będzie jego polecenia wykonywał i będzie zadowolony ze swojej
      pensji - teraz może być na rynku dobry czas na znalezienie takiej osoby. Może
      już ją sobie upatrzył, stąd pośpiech.
      Może zareflektował, że przyjaźni miedzy nimi już od dawna nie ma, są jedynie
      pretensje i problemy.
      Nie musisz odpisywać. Życie przyniesie odpowiedź. Jeżeli twój mąż jest tak
      dobry, mądry, pracowity, jak piszesz, znajdzie dla siebie dobre miejsce na
      rynku. Jeżeli okaże się, że teraz dopiero zaczęły się kłopoty, powinien
      przemyśleć swój stosunek do przyjaciół.
      • quiq Re: Zmiana osobowości??? Nie o seksie. 19.11.08, 16:59
        Mieli podzielone obowiązki. Jeden załatwiał sprawy bankowe,
        drugi /mąż/ pilnował produkcji, zamówień, szukał klientów, zajmował
        się sprzedażą. Może i nie było to rózno podzielone, ale mężowi to
        nie przeszkadzało, każdy nadawał się do tego co robił, i rzadko
        wchodzili sobie w paradę - ale tak bywa w firmie. Kiedyś wspólnik
        powiedział mu nawet, że jakby były jakieś niedopowiedzenia,
        wątpliwości ma przychodzić od razu i walić bez ogódek, bo potem
        tylko problemy wychodza z takich niedopowiedzeń.

        > Natomiast może się zdarzyć, że Twoja relacja nie jest obiektywna.
        >Wspólnik, który ma same wady - zdradza żonę ( żona zresztą też jest
        >winna, bo nie dość, że
        > to toleruje, nie ma ambicji i już z tego "nicnierobienia" poszła
        >na studia
        Nie uważam, że jest ostatnią świanią, bo przypawia jej rogów a ona
        głupia trwa przynim. Ma kochanki - jego rzecz. Żony było mi szkoda,
        ale skoro się zgodziła na taki układ - jej decyzja. Widać wystarczy
        jej prestiż i pieniądze. NIgdy nie pracowała /36 lat!/, jedno
        odchowane dziecko, żadnego hobby, pasji. Od jakiegoś czasu
        zauważyłam, że jest złośliwa, jakby jej coś w życiu przeszkadząło i
        tylko szukała okazji, by komuś przyciąć. Nie mam skłonności do
        moralizowania i wtrącania się do czyjegoś życia.

        > Wspólnik Twojego męża widzi, że jest niedoceniany,
        > lekceważony, jego żona też.
        Nie, nigdy czegoś takiego nie powiedział, ani nie pomyśłał.
        • mader1 Re: Zmiana osobowości??? Nie o seksie. 19.11.08, 21:14
          myślę, więc że skoro , jak wcześniej napisałaś, to w jakim miejscu jest firma,
          jest w 80% zasługą Twojego męża, tylko na podziale zyska. Trzeba to zrobić
          zgodnie z literą prawa, porządnie i... zamknąć rozdział w życiu.
          A przyjaciel może pozostać, po uczciwym podziale, przyjacielem, ale już nie od
          biznesu a życiowym.
          • quiq Re: Zmiana osobowości??? Nie o seksie. 19.11.08, 21:41
            Problem jest w tym, że mąż mu tak ufał, że wspólnik większość
            majątku przepisał na siebie w czasie jego nieobecności.
            Złodziejstwo? Owszem, tylko co z tego, skoro prawnie nic nie wskóra.
            Miał upoważnienie i robił, co chciał. Nie posunął się do końca, ale
            dobrze wiedział, że wtedy mógłby stracić może nie tylko zdrowie. A
            tak ma wytłumaczenie - przecież cię nie okradłem.
            Jest ciężko, bardzo ciężo:(((
            Dzięki za wszelką pomoc...
    • ona_37 Re: Zmiana osobowości??? Nie o seksie. 19.11.08, 21:46
      Nic bez przyczyny się nie dzieje,na pewno jest jakiś problem z którym sobie nie
      radzi....
      • ca-ti Re: Zmiana osobowości??? Nie o seksie. 19.11.08, 22:33
        Co post,to nowe dane wyjawiasz...
        Po tym co teraz przeczytałam, sprawa wydaje mi się tak jasna, że aż
        trudno uwierzyć nad czym Ty się zastanawiasz...
        Facet przepisał na siebie majątek, a Twojemu mężowi podziękował za
        współpracę. Nieuczciwe? Tak. Nielojalne? Owszem.
        Nie doszukuj się innych pobudek jak chęć zysku za wszelką cenę. No,
        chyba że w następnym poście zamieścisz coś, co zburzy moją teorię...
        • quiq Re: Zmiana osobowości??? Nie o seksie. 20.11.08, 10:24
          > Nie doszukuj się innych pobudek jak chęć zysku za wszelką cenę.
          To nie jest takie proste. To nie typ człowieka, który chce zbić majątek, oszukać
          wszystkich, nakraść. Gdyby liczyły się tylko pieniądze, nie miałby problemu z
          zagarnięciem całej firmy. Ale jemu nie zależy na zbijaniu majątku, bo gdyby tak
          było, siedziałby w pracy i pilnował interesu. A on porozdzielał robotę, prawo
          decyzji odnośnie produkcji dał facetowi, który się do tego nie nadaje. Tak jakby
          wystarczało mu to, co ma i chciał mieć święty spokój. I siedzi w domu.
          Dlatego proste wytłumaczenie, ze zależy mu tylko na pieniądzach nie tłumaczy
          wszystkiego.
          • mozambique Re: Zmiana osobowości??? Nie o seksie. 20.11.08, 11:23
            brawo - facet w koncu przejzrał na oczy o doszedł do niosku ze
            zarzynanie sie dla kasy do nieczego nie prowadzi

            moze niedłygo pojedzie do Tybetu odnowic sie duchowo?
          • xcvfpedsczjx Re: Zmiana osobowości??? Nie o seksie. 20.11.08, 12:03
            a moze zalezy mu na pieniadzach, ale nie za wszelka cene, tylko jak najmniejszym
            kosztem wlasnym???
          • ca-ti Re: Zmiana osobowości??? Nie o seksie. 20.11.08, 14:08
            quiq napisał:

            > > Nie doszukuj się innych pobudek jak chęć zysku za wszelką cenę.
            > To nie jest takie proste. To nie typ człowieka, który chce zbić
            majątek, oszuka
            > ć
            > wszystkich, nakraść. Gdyby liczyły się tylko pieniądze, nie miałby
            problemu z
            > zagarnięciem całej firmy. Ale jemu nie zależy na zbijaniu majątku,
            bo gdyby tak
            > było, siedziałby w pracy i pilnował interesu. A on porozdzielał
            robotę, prawo
            > decyzji odnośnie produkcji dał facetowi, który się do tego nie
            nadaje. Tak jakb
            > y
            > wystarczało mu to, co ma i chciał mieć święty spokój. I siedzi w
            domu.
            > Dlatego proste wytłumaczenie, ze zależy mu tylko na pieniądzach
            nie tłumaczy
            > wszystkiego.



            A właściwie to czego oczekujesz? Ludzie stawiają różne hipotezy
            (wiele całkiem sensownych), a Ty upierasz się, że to jakaś choroba.
            Ok, masz prawo, żeby mysleć co Ci się podoba. Nie rozumiem tylko po
            co prosisz innych o zdanie, skoro każdą opinię, która nie pokrywa
            się z Twoja tezą torpedujesz.
            Jako argument nie do zbicia podajesz opinię jakiegoś prawnika (dość
            emocjonalną zresztą), ale wybacz, dla mnie to żaden argument.

            No, więc udało Ci się odeprzeć wszystkie zakłócające Twoją wersję
            opinie, udowodniłaś sobie, że wspólnik jest chory (wenerycznie,
            psychicznie - niepotrzebne skeślić). I co z tym teraz zrobisz?

            Na marginesie: powody naszych decyzji bywają najczęściej dużo
            prostsze niż podejrzewamy...
            • quiq Re: Zmiana osobowości??? Nie o seksie. 20.11.08, 16:49
              > Jako argument nie do zbicia podajesz opinię jakiegoś prawnika
              >(dość emocjonalną zresztą),
              Bo ten jakiś prawnik - jak już pisałam - nie ma interesu w tym, by
              jednemu lub drugiemu lizać tyłek. Napatrzył się już na takie rzeczy
              i wie, jak się kończą. Ale skoro Twoje zdanie jest inne - nie będę
              już Cię przekonywać.


              > Nie rozumiem tylko po
              > co prosisz innych o zdanie, skoro każdą opinię, która nie pokrywa
              > się z Twoja tezą torpedujesz.
              Nie gniewaj się ale to samo moge powiedzieć o Twoich hipotezach.
              > No, więc udało Ci się odeprzeć wszystkie zakłócające Twoją wersję
              > opinie, udowodniłaś sobie, że wspólnik jest chory (wenerycznie,
              > psychicznie - niepotrzebne skeślić).
              Matko boska, jakie udowodnienia? Gdy ktos nagle zachowuje się
              calkowicie odmiennie, podejmuje idiotyczne decyzje itd, to także to
              przyszło mi do głowy. I nie ma w tym krztyny złośliwości z mojej
              strony! Był moim przyjacielem, darzyłam go bezgranicznym zaufaniem.
              A teraz jest mi go nawet żal, bo chyba wie, że zrobił głupstwo, ale
              odwrotu już nie ma. Zniszczył wszystko to, co oboje budowali pzez
              kilkanaście lat. Dlatego chciałabym znać powód.
              Nie będę pluła na jego widok na ulicy, kiwnę mu jak zawsze, gdy
              będzie przejeżdżał, wyślę życzenia świąteczne, urodzinowe...
              chciałam z Wasza pomocą zrozumieć. Ale nie mogę przytakiwać, gdy
              czytam, że chodzi li tylko o chęć zysku i okradzenie wspólnika. Może
              nie potrafię tego dobrze objaśnić, dlaczego w jego przypadku nie do
              końca wchodzi to w grę.



              Jak jestem przekonana i wiem, że mąż mnie nie zdradza, to próby
              udowodnienia, że jest inaczej spełzną na niczym. A moje tłumaczenia
              wydadzą sie naiwne - i pewnie też przeczytałabym, że się upieram
              przy swoim jak osioł. Tak jest też w tej sytuacji.


              • ca-ti Re: Zmiana osobowości??? Nie o seksie. 20.11.08, 23:10
                quiq napisał:

                >
                > Bo ten jakiś prawnik - jak już pisałam - nie ma interesu w tym, by
                > jednemu lub drugiemu lizać tyłek.



                Nie trzeba mieć interesu w tym aby mowić od rzeczy albo stawiać nie
                trafne diagnozy.


                >ale skoro Twoje zdanie jest inne - nie będę
                > już Cię przekonywać.

                No, właśnie - sama przyznajesz, że mnie (i innych ) przekonujesz zdo
                swojej tezy. A ja nadal nie wiem po co? Bo widzisz mnie jest
                zupełnie obojętne co stanie się z firma Twojego męża i jego
                wspólnika oraz z jakiego powodu. Ale poniewaz jestem na tym forum,
                czytam co piszesz i staram się w miarę swoich możliwości i w dobrej
                wierze odpowiedzieć na Twoje pytanie.
                Sęk w tym, ze Ty już wiesz swoje... Dlatego pytam: czego oczekujesz
                od ludzi na forum?
                >
                >
                > > Nie rozumiem tylko po
                > > co prosisz innych o zdanie, skoro każdą opinię, która nie
                pokrywa
                > > się z Twoja tezą torpedujesz.
                > Nie gniewaj się ale to samo moge powiedzieć o Twoich hipotezach.


                Zupełnie tego nie rozumiem. A niby dlaczego to samo mogłabyś
                powiedzieć o mnie? Ja Cię do niczego nie przekonuję. Pytasz, to
                piszę co myślę. A Ty niby nie wiesz, zadajesz pytanie, a jak ktoś Ci
                odpowiada inaczej niż sobie założyłaś, mówisz że to niemożliwe.
                Podobieństwa między nami nie ma żadnego.


                > > No, więc udało Ci się odeprzeć wszystkie zakłócające Twoją
                wersję
                > > opinie, udowodniłaś sobie, że wspólnik jest chory (wenerycznie,
                > > psychicznie - niepotrzebne skeślić).



                > Matko boska, jakie udowodnienia? Gdy ktos nagle zachowuje się
                > calkowicie odmiennie, podejmuje idiotyczne decyzje itd, to także
                to
                > przyszło mi do głowy. I nie ma w tym krztyny złośliwości z mojej
                > strony! Był moim przyjacielem, darzyłam go bezgranicznym
                zaufaniem.
                > A teraz jest mi go nawet żal, bo chyba wie, że zrobił głupstwo,
                ale
                > odwrotu już nie ma. Zniszczył wszystko to, co oboje budowali pzez
                > kilkanaście lat. Dlatego chciałabym znać powód.
                > Nie będę pluła na jego widok na ulicy, kiwnę mu jak zawsze, gdy
                > będzie przejeżdżał, wyślę życzenia świąteczne, urodzinowe...
                > chciałam z Wasza pomocą zrozumieć. Ale nie mogę przytakiwać, gdy
                > czytam, że chodzi li tylko o chęć zysku i okradzenie wspólnika.
                Może
                > nie potrafię tego dobrze objaśnić, dlaczego w jego przypadku nie
                do
                > końca wchodzi to w grę.
                >
                >
                >
                > Jak jestem przekonana i wiem, że mąż mnie nie zdradza, to próby
                > udowodnienia, że jest inaczej spełzną na niczym. A moje
                tłumaczenia
                > wydadzą sie naiwne - i pewnie też przeczytałabym, że się upieram
                > przy swoim jak osioł. Tak jest też w tej sytuacji.
                >
                >

                Zupełnie nie wiem w takim razie przy czym tak się upierasz. Z jednej
                strony zaprzeczasz, że udowodniłaś sobie jego chorobę, z drugiej
                jakąkolwiek inną sugestie odrzucasz.
                W jednym z poprzednich postów sugerowłam Ci, żebyś zaakceptowała
                fakt, że jest to co jest. Po co Ci znać przyczynę, skoro - jak
                twierdzisz - wszystko już przepadło. Nie lepeiej skoncentrowac się
                na tym co teraz robić dalej?
                • quiq Re: Zmiana osobowości??? Nie o seksie. 21.11.08, 16:59
                  > Nie trzeba mieć interesu w tym aby mowić od rzeczy albo stawiać
                  >nie trafne diagnozy.
                  Boże, czy miałaś kiedyś doczynienia z mądrym prawnikiem? Czy
                  wspólpracowałaś z kimś takim? Czy prowadził Ci sprawy i wygrywał w
                  cuglach? A czy potem powiedziałabyś o nim, ze mówi od rzeczy? Albo
                  stawia nietrafne "diagnozy"??


                  > Zupełnie tego nie rozumiem. A niby dlaczego to samo mogłabyś
                  > powiedzieć o mnie?
                  Bo znam sytuację lepiej, i jak wiem, że np.facet jest łysy, to nie
                  upieraj się przy swoim, że jednak włosy ma... ale na łydkach.


                  > W jednym z poprzednich postów sugerowłam Ci, żebyś zaakceptowała
                  > fakt, że jest to co jest. Po co Ci znać przyczynę, skoro - jak
                  > twierdzisz - wszystko już przepadło. Nie lepeiej skoncentrowac się
                  > na tym co teraz robić dalej?
                  Naprawdę nie rozumiesz? Żeby wiedzieć co robić dalej, trzeba
                  wiedzieć dlaczego stało się tak, jak się stało. Gdy Cię okradną
                  chcesz znać przyczynę - może słabe zabezpieczenie domu, może cenne
                  przedmioty wewnątrz, a może zgubione klucze czy fakt "wystawienia".
                  Logiczne?

                  >Ja Cię do niczego nie przekonuję.
                  Nie podoba Ci się, że nie przyjmuję Twoich teorii. Ale nie dlatego,
                  że są głupie, ale dlatego, że w tym przypadku nietrafne.

                  Ponieważ ruch wspólnika był absurdalny i destrukcyjny /także dla
                  niego/, szukałam na forum wskazówek. Może trudno Ci to zrozumieć, bo
                  nigdy nie byłaś nawet w podobnej sytuacji i nie znasz realiów
                  prowadzenia biznesu. Nie oczekuję rozwiązań ani gotowych przepisów
                  co robić. Chcę znać przyczynę. Jestem w tym uparta i mam nadzieję ze
                  kiedyś będę wiedzieć. Jak nie - trudno.

                  • elielieli Re: Zmiana osobowości??? Nie o seksie. 21.11.08, 23:20
                    Nie moge sie uwolnic od mysli ze u podloza jest jakis czynnik
                    czysto ekonomiczny. Moze facet stracil swoje odlozone pieniadze na
                    jakims funduszu albo akcjach i to go wpedzilo w ostra depresje?
                    Spadek aktywnosci zyciowej, stale siedzi w domu, ma poczucie
                    beznadziejnosci (zupelnie uzasadnione).Nie wiem czy pamietasz kiedy
                    to na poczatku wrzesnia jakis rekin gieldowy skonczyl z soba pomimo
                    tego ze ze straconych milionow jeszcze kilka mu zostalo...Kiedy
                    czlowiek widzi ze sens jego dzialan jest zniweczony traci chec do
                    zycia, niezaleznie od tego ile mu jeszcze zostalo.
                    • quiq Re: Zmiana osobowości??? Nie o seksie. 24.11.08, 17:20
                      Ma jakieś choróbska, żona jego starego znajomego właśnie miała
                      operację usunięcia guza mózgu. Niby wszystko ok, ale się przejął.
                      Jak pare miesięcy temu /ok.4/ prosiłam go o "interwencję" bo nie
                      umiałam dogadać sie z mężem on pierw zadzwonił do niego i zapytał co
                      się dzieje. A parę dni później gdy odbierałam męża z zakrapianej
                      imprezy podszedł do mnie i przeprosił, że nie mógł się wtrącić i
                      musiał pierw zadzwonić do niego, bo - nie pamiętam słów, sens był
                      taki, że wiele mu zawdzięcza i nie mógł inaczej postąpić.
                      Skąd więc takie jego postępowanie? To nie jest zły człowiek...

                  • ca-ti Re: Zmiana osobowości??? Nie o seksie. 21.11.08, 23:33
                    To tkwij sobie w swoim uporze, wolno Ci...
                    Mnie szkoda byłoby życia, na patrzenie wstecz, ale Tobie wolno robić
                    ze swoim co chcesz.
                    To co dla Ciebie jest takie logiczne, dla mnie nie. I nie twierdzę,
                    że mam rację, tylko pokazuję Ci mój sposób patrzenia. Nie kupujesz
                    go,ok. Ale wciąż nie rozumiem, po co pytasz, skoro nie jesteś w
                    stanie poszerzyć horyzontu. Nawet nie próbujesz.

                    Może zacznij od małego ćwiczenia na początek. Zgodzisz się z tym, że
                    nikt nie jest niemoylny, tak? A według Ciebie Twój prawnik jest.
                    To jest ćwiczenie na poszerzenie świadomości. Ono nie zakłada
                    apriori, że prawnik się myli, sugeruje jedynie taką możliwość.
                    A Ty ją wykluczasz.
                    I tak dalej, i tak dalej...
    • tigerenergy Re: Zmiana osobowości??? Nie o seksie. 21.11.08, 19:58
      nie o seksie?! a idz Ty w cholere:))
      • quiq Re: Zmiana osobowości??? Nie o seksie. 24.11.08, 17:21
        :))) No, troszkę seksu było:)
Pełna wersja