byla zona nie pozwala na kontakty ojca z dziecmi

IP: 194.139.172.* 28.10.03, 14:21
problem jest jak w temacie - sprosowania wymaga jedynie ze nie jest jeszcze
byla zona, tylko w trakcie rozwodu. Kobieta z zemsty za odejscie od niej
doslownie wiezi dzieci i ucieka sie do wszelkich sposobow zeby ojciec nie
mial z nimi kontaktu. czy ktos byl w podobnej sytuacji? Co robic?
    • blabona Re: byla zona nie pozwala na kontakty ojca z dzie 28.10.03, 14:22
      zostaw ją w spokoju
      • Gość: Anka Re: byla zona nie pozwala na kontakty ojca z dzie IP: 194.139.172.* 28.10.03, 14:23
        kogo mam zostawic w spokoju?
      • malvvina Re: byla zona nie pozwala na kontakty ojca z dzie 28.10.03, 14:23
        czekac na orzekniecie sadu i stosowac dla dobra dzieci
        • Gość: Anka Re: byla zona nie pozwala na kontakty ojca z dzie IP: 194.139.172.* 28.10.03, 14:34
          tak, masz racje, cala nadzieja w orzeczeniu sadu; ale wiem ze i tak bedzie
          robila problemy, i nie odpusci, bo gdyby kierowala sie dobrem dzieci to nie
          zastraszalaby ich i nie nastawialaby przeciw ojcu, nie uniemozliwialaby im
          spotkan z nim, przynajmniej raz w tygodniu. od wielu miesiecy wiezi je jak
          zakladnikow. Czy takie kobiety nie zdaja sobie sprawy ze w walce z mezczyzna
          najwieksza krzywde wyrzadzaja swoim, tak ponoc kochanym dzieciom ?
          • tea_time Re: byla zona nie pozwala na kontakty ojca z dzie 28.10.03, 14:44
            Skad takie przekonanie?
            Pytasz nas o rade, a jednoczesnie przedstawiasz gotowa, wylacznie wlasna,
            ocene.
            Czy jej zrodlem sa slowa mezczyzny, czy bylas swiadkiem sytuacji, w ktorej byla
            zona powiedziala wprost, ze nie zyczy sobie kontaktow ojca z dziecmi i na nie
            sie nie zgadza?
            A jesli sie nie zgadza to na co? Na kontakt ojca z dziecmi, czy moze na kontakt
            z ojcem i z Toba, a moze jeszcze na cos innego?
            Co proponuje ojciec w ramach kontaktow?
            Jak podczas nich sie zachowuje i jaki ma stosunek do bylej zony, co mowi
            dzieciom o ich matce?
            Ile lat maja dzieci? Czy moga sie juz same wypowiadac i decydowac o spotkaniach
            z ojcem?
            Jak bardzo byly z nim zwiazane przed rozstaniem? ITD

            Jak widzisz, tyle pytan:), ale dopiera z ta wiedza mozna cokowiek na ten tamat
            powiedziec...
            Tea
            • malvvina Re: byla zona nie pozwala na kontakty ojca z dzie 28.10.03, 14:51
              nie ona nie mysli o szkodzie ktora wyrzadza dzieciom bo sama jest zraniona i
              poki te rany sie nie zasklepia (niechze sobie gadaja z bylym mezem, niech sobie
              wyjasnia) poty ona bedzie glucha i slepa.
              to glupie lecz ludzkie

              a orzeczenia sadu sie respektuje pod grozba kary wiec ten eks musi wiedziec co
              chce - nie grac pokrzywdzonego lecz zdecydowanie jej powiedziec ze albo woz
              albo...skarga z jego strony.
              eeeeh, tyle bledow sie popelnia za mlodu i w goraczce
              a potem zdaje sie sobie sprawe ze to bylo bez sensu ....
              • tea_time Re: byla zona nie pozwala na kontakty ojca z dzie 28.10.03, 15:07
                Na marginesie madrosci sadu: z pewnoscia wiecie, ze sad decyduje, jak czesto
                ojciec moze spotykac sie z dziecmi - jesli CHCE to robic. Natomiast nie ma
                zadnej praw, na mocy ktorych mozna byloby sklonic ojca, ktory NIE CHCE, by ow
                sie spotykal z dziecmi:)
                Oczywiscie powiecie, ze jak nie chce to nie ma co go do tego zmuszac, bo wiecej
                tylko szkody z takich spotkan pod presja niz pozytku, bywa jednak, ze ojcowie
                sa jak dzieci:) i po latach zauwazaja swoj blad i potem maja nawet zal:
                dlaczego mnie nikt nie przymusil do tych spotkan?:)

                Autentyczne- na podstawie rozmowy z takim bylym mezem i juz teraz bylym ojcem -
                brak kontaktow=brak relacji.

                Tea
            • Gość: Anka Re: byla zona nie pozwala na kontakty ojca z dzie IP: 194.139.172.* 28.10.03, 15:05
              odpowiadajac na twoje pytania:
              Zona nie zgadza sie na kontakty ojca z dziecmi, ja w ogole nie wchodze w
              obrazek.Ojciec chce pomagac w lekcjach, zabierac do kina, spacer, oczywiscie do
              domu nie moze bo tam siedzi potwor i dibel wcielony czyli ja. Chcialby spotykac
              sie w tygodniu, ale rowniez spedzic weekend czy zabrac je na wakacje - znowu
              wyjasniam, sam, beze mnie. Przed rozstaniem z zona mial dobre kontakty z
              dziecmi, bardzo je kocha, one tez. na pytanie dziecka do matki: kiedy bede
              mogla zobaczyc sie z tata , matka odpowiada : jak tata zaplaci. Wyjasniam, ze
              jak zaplaci tyle, ile mama zada. A zada zupelnie irracjonalnych sum, bo on i
              tak oddaje wiekszosc tego co ma. Nigdy nie mowi nic zlego o matce, jest
              dokladnie odwrotnie. Sytuacja jest naprawde dramatyczna, nie tylko ojciec jest
              odizolowany ale i cala jego rodzina. Dzieci maja zakaz nawet odbierania
              telefonow w domu.

              To jest klasyczny przypadek - tzn. maz osmiela sie odejsc od zony, malzenstwo
              od lat opieralo sie tylko na dzieciach. Ona teraz w tej nienawisci do niego
              chyba posunela sie o krok za daleko.
              • tea_time Re: byla zona nie pozwala na kontakty ojca z dzie 28.10.03, 15:13
                W takim razie istnieje tylko jedyne rozwiazanie. Poczekac na rozwod i decyzje
                sadu, ktory ustali intensywnosc kontaktow z dziecmi. I oby to stalo sie jak
                najszybciej.
                Nie napisalas, ile dzieci maja lat, a to wazne. Dlatego pewnych aspektow nie
                poruszam. A poza tym, nie chce byc czepliwa:), ale Twoja wiedza o relacjach
                wzajemnych ojciec - dzieci nadal w moim mniemaniu opiera sie na slowa
                mezczyzny. Skad wiesz o pytaniu, jakie dzieci zadaly matce?
                Tea
                • mary_ann audiatur et altera pars 28.10.03, 22:38
                  tea_time napisała:

                  > A poza tym, nie chce byc czepliwa:), ale Twoja wiedza o relacjach
                  > wzajemnych ojciec - dzieci nadal w moim mniemaniu opiera sie na slowa
                  > mezczyzny

                  Otóż to. A w takich sprawach jest na ogół HIS(s)tory i HER story:-)
                  • proo Re: audiatur et altera pars 28.10.03, 22:55
                    mary_ann napisała:


                    > Otóż to. A w takich sprawach jest na ogół HIS(s)tory i HER story:-)

                    Rozważamy słuszność lub nie utrudniania kontaktów ojca z dziećmi przez matkę.
                    Czy ma znaczenie powód dla którego owa matka to czyni?
                    Dobrem najwyższym jest dobro dziecka.Czy istnieje powód dla którego można
                    dziecko skazać na cierpienie , tęsknotę za ojcem , stres .. ?
                    Czy to ważne czyj punkt widzenia jest jedynie słuszny, HIS or HER?
                    • mary_ann Re: audiatur et altera pars 29.10.03, 21:40
                      proo napisała:

                      > Czy to ważne czyj punkt widzenia jest jedynie słuszny, HIS or HER?

                      A gdzie napisałam, że którykolwiek z nich jest jedynie słuszny? Problem w tym,
                      że dopiero zestawione RAZEM dają jakie takie wyobrażenie o sytuacji.
                      • Gość: Anka Re: audiatur et altera pars IP: 194.139.172.* 30.10.03, 09:22
                        Tak, tylko zauwaz prosze ze wspolne rodzicow pretensje do siebie kto od kogo
                        dlaczego etc.(nigdy nie jest tak ze jedna strona ponosi wine za rozstanie;
                        rozstanie jest dopiero wynikiem jakis brakow, niedopowiedzen, pretensji ktore
                        narastaja latami) nie powinny miec zadnego wplywu na kontakty z dziecmi .
                        jesli ojciec jest i zawsze byl dobrym, kochajacym ojcem i chce je wychowywac, a
                        matka nie pozwala na to - to jest patologia. Mezem- zona jest sie, ale mozna
                        przestac byc. wiezy krwi miedzy dziecmi i rodzicami sa nierozerwalne, i nikt do
                        tego prawa nie ma, a tym bardziej jako manipulanctwo w ramach zemsty na
                        mezczyznie ktory odszedl.
          • Gość: zeos Re: byla zona nie pozwala na kontakty ojca z dzie IP: *.man.bialystok.pl 28.10.03, 14:48
            Ten biedny tatuś - to zapewne Twój obecny?
            • Gość: Anka Re: byla zona nie pozwala na kontakty ojca z dzie IP: 194.139.172.* 28.10.03, 15:07
              daruj sobie - nie zycze ci zeby kiedykolwiek ktos odebral ci dzieci, moze wtedy
              zrozumiesz
    • proo Re: byla zona nie pozwala na kontakty ojca z dzie 28.10.03, 15:26
      Nie ważne kim jest ojciec dzieci dla Anki , ważny jest problem jaki
      przedstawiła , jest trudny i bolesny dla ojca ale przede wszystkim dla dzieci.
      Nie pora żałować róż gdy las płonie - małżeństwo się rozpadło i zrodził się
      problem głupiej matki , grającej na uczuciach dzieci bo tylko manipulując nimi
      może ukarać byłego męża a że cierpią dzieci? To coż! Tatus im zgotował taki los!
      oto tok myślenia tej pani.
      Wykażcie mądrość i cierpliwość , niech ojciec dziecka nie walczy przed wyrokiem
      sądu a później egzekwuje swoje prawo do dzieci z całą bezwzględnością aż ich
      matka zrozumie że zawiedziona miłość , porzucenie ,splamiony honor kobiety
      to nie powód żeby gnębić własne dziecko zdezorientowane i zagubione w świecie
      dorosłych którym w życiu nie wyszło.
      • kamfora Re: byla zona nie pozwala na kontakty ojca z dzie 28.10.03, 21:22
        proo napisała:

        > Wykażcie mądrość i cierpliwość , niech ojciec dziecka nie walczy przed wyrokiem
        > sądu a później egzekwuje swoje prawo do dzieci z całą bezwzględnością aż ich
        > matka zrozumie że zawiedziona miłość , porzucenie ,splamiony honor kobiety
        > to nie powód żeby gnębić własne dziecko zdezorientowane i zagubione w świecie
        > dorosłych którym w życiu nie wyszło.

        ?????????
        W jaki niby sposób to "egzekwowanie z całą bezwzględnością" miałoby się odbywać?
        • proo Re: byla zona nie pozwala na kontakty ojca z dzie 28.10.03, 21:49

          > ?????????
          > W jaki niby sposób to "egzekwowanie z całą bezwzględnością" miałoby się
          odbywać
          > ?

          W taki na jaki prawo pozwoli , zgodnie z ustaleniami sądu.W sposób który
          dzieciom zapewni prawidłowy , niezbędny kontakt z ojcem a matce uświadomi że
          ojciec ma takie samo prawo do dziecka jak ona.
        • malvvina Re: byla zona nie pozwala na kontakty ojca z dzie 28.10.03, 22:21
          normalnie, najpierw dyskusja a potem na drodze sadowej :-)
          orzeczenia sadu sa po to aby je egzekwowac
          • mary_ann Re: byla zona nie pozwala na kontakty ojca z dzie 28.10.03, 22:34
            malvvina napisała:

            > normalnie, najpierw dyskusja a potem na drodze sadowej :-)
            > orzeczenia sadu sa po to aby je egzekwowac

            tzn sądzisz, ze dla dobra dzieci powinno się w razie czego przychodzić po nie
            na przyklad w asyście policji? Hmm...
            • proo Re: byla zona nie pozwala na kontakty ojca z dzie 28.10.03, 22:47
              mary_ann napisała:

              > tzn sądzisz, ze dla dobra dzieci powinno się w razie czego przychodzić po nie
              > na przyklad w asyście policji? Hmm...

              Na pewno należy zgłosić utrudnianie kontaktów , założyć sprawę w sądzie i żądać
              dotkliwego ukarania lub skierowania na odpowiednią terapię.Wszak trzeba być
              chorym z powodu urażonej dumy kobiecej a tym samym niebezpiecznym dla dzieci
              skoro świadomie wpędza się je w nerwice , blokuje niezbędne kontakty i wypacza
              obraz ich ojca.Biologia jest bezwzględna czyniąc dzieci na równi naszymi jak
              i ich ojców.Nasza klęska w miłości , związku tych praw przyrody nie zmienia.
              • mary_ann Re: byla zona nie pozwala na kontakty ojca z dzie 28.10.03, 23:05
                Moje pytanie było w zasadzie skierowane do Malwiny, ale chyba nie ma to
                wiekszego znaczenia.

                Dla porządku: Nie usprawiedliwiam blokowania kontaktów z ojcem, nie opowiadam
                sie póki co po niczyjej stronie, a pytanie było naprawde pytaniem, a nie
                bezdyskusyjną tezą.

                Nie ukrywam jednak,że hipotetyczna sytuacja, o której wspomniałam
                (zainspirowana wzmiankami o "wszelkich mozliwych srodkach" i prawie"), a do
                której na razie dzięki Bogu nie doszło, w moich oczach byłaby prawdziwym
                dramatem. Dzieciom kontakt z ojcem (czy matką, w odwrotnym do opisywanego
                układzie) jest niewatpliwie potrzebny, jednak nie mam pewności, czy narażanie
                dzieci na przepychanki z udzialem policji jest czyms bezdyskusyjnie
                uprawnionym i pożądanym. Ludzie, wyobraźcie to sobie! Policja, o ktorej
                dzieciak wie tyle, że goni niedobrych przestępców, na oczach dzieci dobija się
                do drzwi ich domu, a potem szarpie się z matka/ojcem (niepotrzebne skreslić).
                Osobiscie watpię, czy bylabym w stanie tak bezwzglednie egzekwować moje prawo
                do kontaktu z dziecmi (pomijam, rzecz jasna, ewentualność odzyskiwania przy
                pomocy w/w srodkow dzieci maltretowanych [przez ex-wspólmałżonka/ę).

                Zaś co do Twoich propozycji, proo: pomysł przymusowej terapii dla matki wydaje
                mi się chybiony, bo komu pomoże psychoterapia, do ktorej nie ma przekonania?
                Zresztą na razie wcale nie wiemy, kto w tym ukladzie bardziej tej ostatniej
                potrzebuje - nie slyszeliśmy wszak głosu drugiej strony.
                • proo Re: byla zona nie pozwala na kontakty ojca z dzie 28.10.03, 23:10
                  mary_ann napisała:

                  > Moje pytanie było w zasadzie skierowane do Malwiny, ale chyba nie ma to
                  > wiekszego znaczenia.
                  >
                  > Dla porządku: Nie usprawiedliwiam blokowania kontaktów z ojcem, nie opowiadam
                  > sie póki co po niczyjej stronie, a pytanie było naprawde pytaniem, a nie
                  > bezdyskusyjną tezą.
                  >
                  > Nie ukrywam jednak,że hipotetyczna sytuacja, o której wspomniałam
                  > (zainspirowana wzmiankami o "wszelkich mozliwych srodkach" i prawie"), a do
                  > której na razie dzięki Bogu nie doszło, w moich oczach byłaby prawdziwym
                  > dramatem. Dzieciom kontakt z ojcem (czy matką, w odwrotnym do opisywanego
                  > układzie) jest niewatpliwie potrzebny, jednak nie mam pewności, czy narażanie
                  > dzieci na przepychanki z udzialem policji jest czyms bezdyskusyjnie
                  > uprawnionym i pożądanym. Ludzie, wyobraźcie to sobie! Policja, o ktorej
                  > dzieciak wie tyle, że goni niedobrych przestępców, na oczach dzieci dobija
                  się
                  > do drzwi ich domu, a potem szarpie się z matka/ojcem (niepotrzebne skreslić).
                  > Osobiscie watpię, czy bylabym w stanie tak bezwzglednie egzekwować moje prawo
                  > do kontaktu z dziecmi (pomijam, rzecz jasna, ewentualność odzyskiwania przy
                  > pomocy w/w srodkow dzieci maltretowanych [przez ex-wspólmałżonka/ę).
                  >
                  > Zaś co do Twoich propozycji, proo: pomysł przymusowej terapii dla matki
                  wydaje
                  > mi się chybiony, bo komu pomoże psychoterapia, do ktorej nie ma przekonania?
                  > Zresztą na razie wcale nie wiemy, kto w tym ukladzie bardziej tej ostatniej
                  > potrzebuje - nie slyszeliśmy wszak głosu drugiej strony.

                  Masz rację ale tak czy owak należy walczyć o prawo dziecka do kontaktu z
                  obojgiem rodziców. Niekoniecznie przy udziale policji ale walczyć do skutku.
                  • mary_ann Re: byla zona nie pozwala na kontakty ojca z dzie 28.10.03, 23:20
                    proo napisała:

                    > > Masz rację ale tak czy owak należy walczyć o prawo dziecka do kontaktu z
                    > obojgiem rodziców. Niekoniecznie przy udziale policji ale walczyć do skutku.


                    Zgadzam się, po prostu przeraziła mnie z lekka myśl, że własne prawo do dzieci
                    mialabym realizować przy pomocy takich środkow. Taka "miłość po trupach",
                    budzi moj lęk i nasuwa podejrzenie, że czesto nie o dzieci już w niej chodzi.
                    • melanie Re: byla zona nie pozwala na kontakty ojca z dzie 28.10.03, 23:34
                      Te kobiety, ktore nie pozwalaja dzieciom widywac sie z ojcami (zakladam tu, ze
                      ojcowie sa tzw normalni, ktorzy nie maltretowali rodziny, nie znecali sie nad
                      dziecmi) nie sa wg mnie ani madrymi kobietami ani nie sa dobrymi matkami. Zadna
                      krzywda porzuconej kobiety nie jest wg mnie usprawiedliwieniem na krzywdzenie
                      dzieci, bo zabranianie kontaktow z ojcem oraz oczernianie ojca w oczach dziecko
                      jest wg mnie gwaltem na dziecku. Nie sa madre tez dlatego, ze nie rozumieja, ze
                      razem (nawet bedac osobno jako malzonkowie) duzo latwiej wychowywac dziecko, a
                      przeciez powinny wiedziec, ze nastapi okres buntu w rozwoju dziecka, i jezeli
                      matka zachowywala sie w ten sposob, to dziecko ja wylacznie oskarzy o to, ze to
                      ona jest winna temu, ze ojciec odszedl, bo jest taka zaborcza i apodyktyczna.
                      (kto wie, czy nie bedzie mialo racji?).
                      • malvvina Re: byla zona nie pozwala na kontakty ojca z dzie 28.10.03, 23:46
                        policja jest organem egzekucji prawa
                        zadna policja nie moze bez orzeczenia sadu przyjsc do chaty po dziecko czy
                        cokolwiek
                        a jaki rabniety sedzia wysle gliny w takim wypadku ????
                        tu nie.
    • Gość: jd36 Re: byla zona nie pozwala na kontakty ojca z dzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.03, 10:13
      Nie bylam w takiej sytuacji, ale znam kobiete, ktora w ten sposob probowala
      zatrzymac przy sobie meza.Dzieci staly sie karta przetargowa i teksty tego typu
      ze jak odejdziesz odemnie to ich nigdy nie zobaczysz i tak dalej.Zadaje sobie
      pytanie czy takie kobiety nadaja sie na matki, czy mysla o tym ze krzywdza
      dzieci mieszajac je w problemy doroslych? jak bardzo zostaje nadwyrezona
      psychika takiego dziecka, ktore obserwuje co wokol niego sie dzieje.
      Tego typu postepowanie potepiam i nie ma zadnego wytlumaczenia,taka kobieta
      kompletnie nie nadaje sie na matke bo z dzieci zrobila sobie towar jak na
      licytacji.nie umiem sie doszukac w takich kobietach milosci do wlasnych
      dzieci,to tak jakby mowilo sie "kocham ciebie ponada zycie,ale musze ciebie
      skrzywdzic i nie bedziesz sie widywal z ojcem, ktorego kochasz i potrzebujesz,
      bo on chce mnie zostawic...." z jakiegos tam powodu.Milosc do dzieci to
      przedewszystkim dawanie milosc, szczescia i radosci bez roznicy jakie problemy
      mamy my rodzice ze soba.Pozdrawiam
      • tea_time Re: byla zona nie pozwala na kontakty ojca z dzie 30.10.03, 11:01
        A ja znam mezczyzne, ktory za odejscie zony "karze" dzieci, nie interesujac i
        nie spotykajac sie z nimi...Jak widzicie, wszystko ma dwie strony:) Tea
      • malvvina Re: byla zona nie pozwala na kontakty ojca z dzie 30.10.03, 11:05
        Francja : 10 lat po rozwodzie dziesiec procent dzieci widuje jeszcze swoich
        ojcow !!!
        • Gość: Anka Re: byla zona nie pozwala na kontakty ojca z dzie IP: 194.139.172.* 03.11.03, 16:50
          No wiec sytuacja wyglada jeszcze gorzej - mamusia tak skutecznie 'pracowala"
          nad dziecmi wyobrazeniu ojca, jaki on zepsuty, wredny, sk...ek, ze po kilku
          miesiacach takiego systematycznego kladzenia do glowy - dzieci nie chca juz
          nawet ojca widziec.
          to chyba sytuacja bez wyjscia
Pełna wersja