KRZYK!!! NIENAWIDZĘ...SIEBIE

IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 29.10.03, 17:49
Zastanawiam sie czy można poczuć instynkt macierzyński w bardzo młodym
wieku??
Tak przeraża mnie pustka wewnętrzna pustka chęć - nieprzemożna chęć
posiadania dzidziusia idiotyczne w sumie o co ci chodzi dziewczyno ?? idź i
sobie załatw!! nie potrafie jestem zbyt młoda na to a zdecydowanie wolałbym
aby moje dziecko miało ojca,rodzine warunki materialne i stabilną spychicznie
i materialnei matke. Nie rozumiem tego co czuje w sumie to mogłaby
być obsesja hmmm ale ja o tym nie chce myśleć staram sie nie myśleć...
Najgorsze są sny i te zbyt realne sny gdy śni mi sie że jestem w ciąży gdy
czuje to cudowne uczucie.... oraz sny gwałty które a raczej dzięki którym
dąże do tego pseudocelu. Boje sie nie wiem co zrobić jak pogonić te myśli jak
w sensowny sposób zapełnić tą pustkę nie wiem... przeraża mnie to przerasta
a pryszło tio do mnie ok roku temu kiedy na widok młodej mamusi z dzieckiem
popłakałam sie poczułam jakąś psychiczną krzywde .. dlaczego???? nie wiem
może ktoś z was bedzie potrafił mi pomóc zrozumieć to co sie ze mną dzieje
mam czas wiem mam dużo czasu na to ale nie potrafie już dłużej cierpieć
budzić sie w nocy z przeświadczeniem że mój sen to może nie sen ... chce sie
uwolnić od tego próbuje coś zrobic by zapomnieć co zrobić by nie czuć pustki
co zrobić by moje wnetrze przestało krzyczeć i aby na widok maleństw nie
chciało mi sie płakać ( tylko prosze nie piszcie że mam sobie zrobić to na
pewno mi przejdzie) boje sie kolejnych dni kolejnych nocy żeby ten ból i
krzyk wnętrza nie przesłonił mi świata nie potrafie tak żyć mam dopiero 18
lat
p.s.ostatnio to nasiliło sie :( ...boje sie że po prostu zrobię cos przeciw
sobie boje sie tych chwil gdy czuje ten psychiczny ból tą pustkę ...
    • Gość: R Re: KRZYK!!! NIENAWIDZĘ...SIEBIE IP: *.chello.pl 29.10.03, 19:41
      Może to jest jakiś rodzaj nerwicy.Jeśli dość długo się utrzymuje to myślę, że
      powinnaś zgłosić się z tym problemem do psychologa. TRZYMAJ się. Pozdrawiam
    • Gość: ktosia Re: KRZYK!!! NIENAWIDZĘ...SIEBIE IP: 62.233.195.* 29.10.03, 20:24
      Jesli jest to faktycznie tak silne ze nie radzisz sobie z tym i Cię meczy to
      popieram przedmówce-psycholog.
      Staraj sie nie myślec o dzieciach, zajmij się czymś i wmawiaj sobie ze kiedys
      przyjdzie na Ciebie czas i cierpliwie czekaj.
      Nie ma nic złego w tym że czujesz instynkt macierzyński, dobrze ze tak jest bo
      nadajesz sie na matke.Najgorsze sa kobiety które tego nie maja-one nie powinny
      miec dzieci a maja.
      Może sama napedzasz sobie te myśli. Pomyśl o tym i znajdż sobie jakieś
      zajecie.Nie zagłębiaj sie w tym.
      Ja miałam rózne okresy w zyciu. Jak byłam młodsza, ale starsza od Ciebie też to
      miałam, nie wiem czy az tak silna potrzebe posiadania dziecka ale miałam a
      potem mi przeszło co nie znaczy ze nie mam instynktu macierzyńskiego ale
      spokojnie do tego podchodzę-wiek, doswiadczenie życiowe?nie wiem.

      A może to kwestia burzy hormonów?

      P.S.Nie mam jeszcze dzieci.

      Pozdrawiam.
    • cossa Re: KRZYK!!! NIENAWIDZĘ...SIEBIE 29.10.03, 21:45
      zastanawia mnie czy pragniesz byc w ciazy
      czy tez wychowywac dziecko
      bo znam jedna osobe, ktora marzy o ciazy
      by znalesc sie w tym stanie
      i nic wiecej

      rozmowa z psychologiem moze by troszke Cie uspokoila
      a moze warto cos zrobic dla innych?
      moze jest kolo Ciebie jakies centrum wolontariatu
      tam zawsze szukaja osob do opieki nad dziecmi i osobami starszymi
      ofiarowujac swoj czas i uwage innym
      moze uda sie nie myslec tak duzo o tym wszystkim.

      pozdr.cossa
      • malvvina Re: KRZYK!!! NIENAWIDZĘ...SIEBIE 29.10.03, 22:31
        i to to co powinno byc zabronione : zrobic dziecko (z mezem czy nie) aby
        zapelnic pustke
        A co ty chcesz mu dac dziewczyno ????
        • Gość: akacja Re: KRZYK!!! NIENAWIDZĘ...SIEBIE IP: *.energis.pl 29.10.03, 23:42
          wiesz, moze sie zupelnie mylę, ale napiszę, co mi się nasunęło po przeczytaniu
          Twojego listu- że to moze byc pragnienie bardziej symboliczne, niz dosłowne
          pragnienie dziecka teraz, przy jednoczesnej swiadomosci ze to jeszcze nie czas
          i bez sensu. Troche jakby w tak gwaltowny i symboliczny sposob wyrazona
          potrzeba, bys dostrzegla dziecko w sobie? Nie wiem, jak to precyzyjnie oddac-
          nie znam zadnych terminow psychologicznych :) - ale Ty piszesz o pustce i
          nienawisci do siebie- takie stany mają zwykle swoje zrodlo gdzies w
          przeszlosci, chyba najczescie w dziecinstwie wlasnie. Moze pragnienie
          obdarowania miloscia dziecka jest w istocie pragnieniem milosci? bycia kochana
          wtedy? Odczarowania zlych doswiadczen?
          a moze po porstu Twoja podswiadomosc, ktora dziala troche jak male dziecko, i
          ktora trzeba sie z miloscia opiekowac, wola o Twoja uwage i milosc? moze mala
          dizewczynka, ktora jest w Tobie czuje te nienawisc skierowana do niej i pustke
          wynikłą z wypierania uczuc, doswiadczen, emocji..
          bo przeciez nic nie dzieje sie bez przyczyny. dlaczego tak przemozne pragnienie
          posiadania dziecka- czyli obdarowywania ukochanej, maleńkiej, bezbronnej istoty
          bezwarunkową miloscią- mialoby sie pojawiac ot, tak sobie, zeby poprawic sobie
          samopoczucie i uciec od wlasnych problemow? Wydaje mi sie, ze takie rzeczy mają
          glębsze podloze.
          dopiero, jak zamiast przyjzec sie takim pragnieniom i impulsom bezmyslnie je
          realizujemy, mozna mowic o niedojrzalosci czy nieodpowiedzialnosci. Natomiast
          Ty robisz zupelnie odwrotnie- probujesz to zrozumiec i sobie z tym poradzic, co
          wcale nie musi byc latwe, a z Twego postu wynika, ze ogromnie trudne - a mimo
          to sie starasz.
          Nie ma potrzeby tlumaczyc Ci, ze taki rozwiazanie jak zajscie w ciaze jest bez
          sensu, sama doskonale to widzisz. Natomiast porady, by udać sie do psycholoa sa
          bardzo trafione, moim zdaniem. z wlasnego doswiadczenia moge powiedziec, ze
          ktos kto potrafi spokojnie z boku popatrzec i pomoc nam sie przyjzec temu, co
          sie w nas dzieje, czasem zadac zaskakujace a trafne pytanie - ktos taki moze
          sie ogromnie przydac w zobaczeniu i zrozumieniu siebie. takie troche lusterko.

          a jak juz cos zrozumiemy, to zwykle duzo latwiej sie od tego uwolnic, o ile nie
          nastapi to automatycznie, to jest juz o niebo prostszym procesem.

          Bardzo serdecznie Cie pozdrawiam.
          I zyczę duzo przytulania samej siebie.
          Myslę, ze to jest wlasnie Twoje dziecko. I jest szczesciarą- ma Ciebie.
          Pamiętaj o tym :)!!!!
Pełna wersja