steve13
30.11.08, 06:10
Mam doła i chciałem się komuś wyżalić, ale że nie mam komu to wyżale się
wirtualnie... Mam 28latmieszkam we Wrocławiu od ponad 5lat i przez ten czas
nie potrafiłem sobie kompletnie ułożyć życia osobistego. Nie mam przyjaciół,
dziewczyny, praktycznie nikogo do kogo możnaby się odezwać po pracy. I nie
jest to kwestia wyglądu czy pracoholizmu. Po prostu nie potrafię nawiązywać
znajomości. A chyba nikogo nie trzeba przekonywać że źle się zyje w
samotności. od dłuższego czasu próbuję coś z tym zrobić , ale nic z tego nie
wychodzi, próbuję poznawać ludzi w sieci, chodzić do klubów mimo że tego nie
lubię, ale lata mijają a ja ciągle nikogo nie mam. Ostatnio jestem tak
zdesperowany by kogoś poznać że zaniedbuję pracę, przestałem się czymkolwiek
interesować... Czuję że sytuacja rozwija sie w niewłaściwą stronę...
Ostatnio zacząłem sie zastanawiać w jaki sposób można przestać myśleć o
samotności... Może są jakieś leki np np zmniejszające popęd czy coś takiego,
bo jak narazie to nie potrafię się skupić na niczym innym jak szukaniu
potencjalnej partnrki z czego i tak nic nigdy nie wyjdzie skoro nie wyszło
przez ostatnie 5 lat...
Trochę chaotyczny ten post no ale musiałem się wyżalić...