Nienawidzę takich sytuacji :/

30.11.08, 21:49
Jestem w kropce bo nie wiem co myśleć. Jeden z moich najlepszych kumpli
właśnie oznajmił mi że ma białaczkę, oczywiście zaczął gadać (sam nie wiem czy
na poważnie czy głupio żartował) że musi teraz pisać zaproszenia na pogrzeb i
wybierać z jakiego drewna ma być trumna. Powiedziałem żeby przestał tak gadać
a on na to ' Ok nie będę, narazie! ' i się rozłączył. A ja w szoku...
    • forgetmenot30 Re: Nienawidzę takich sytuacji :/ 30.11.08, 21:55
      o matko, straszne! no nic, jedyne co możesz dla niego zrobić to być
      przy nim i go wspierać. zadzwoń do niego, pójdź do niego... bardzo
      bardzo współczuję :(
    • malakas Re: Nienawidzę takich sytuacji :/ 30.11.08, 21:58
      Jestes w ukrytej kamerze.
      Ale na wszelki wypadek się ciesz. Na razie Ci sie fuksło.
      • olc-iak Re: Nienawidzę takich sytuacji :/ 30.11.08, 22:00
        malakas napisał:

        > Jestes w ukrytej kamerze.
        > Ale na wszelki wypadek się ciesz. Na razie Ci sie fuksło.
        yyy? ke o co kaman bo nie bardzo kumam....
    • lucerka Re: Nienawidzę takich sytuacji :/ 30.11.08, 22:39
      > A ja w szoku...

      Wiesz, wydaje mi sie, ze on jest raczej w szoku a ty jestes bardzo
      skoncentrowany na sobie.
      • eros.x Re: Nienawidzę takich sytuacji :/ 01.12.08, 00:54
        lucerka napisała:

        > > A ja w szoku...
        >
        > Wiesz, wydaje mi sie, ze on jest raczej w szoku a ty jestes bardzo
        > skoncentrowany na sobie.

        po czym tak sądzisz? Niestety mieszkamy od siebie bardzo daleko, wiem że on
        sobie nie żartuje, wpieram go na pewno, już mu wcześniej pisałem że może na mnie
        liczyć, że moze dzwonić kiedy chcę że jest to choroba z której ludzie wychodzą,
        a on do mnie z tekstem że on się nie boi że już był zakochany, ma przyjaciół
        więc może spokojnie wybierać trumnę i pisać zaproszenia, mnie zamurowało jak on
        to powiedział, później ja dodałem że nie powinien tak mówić i zakończył nasza
        rozmowę życząc mi zdrowia,
        • lucerka Re: Nienawidzę takich sytuacji :/ 01.12.08, 10:33
          "JA nienawidze takich sytuacji i JA jestem w szoku" - to Twoje
          wypowiedzi.
          Rozumiem, ze tez jest Ci ciezko z powodu choroby kumpla ale wdaje mi
          sie, ze to wlasnie ten kumpel jest w ciezkim szoku i sam nie wie co
          myslec o swojej chorobie.
          Ciezko jest cokolwiek doradzic w tej sytuacji, ale wydaje mi sie, ze
          on potrzebuje Twojego wsparcia w formie sluchania, rozmow czy po
          prostu faktu, ze istniejesz i ze moze sie do ciebie zwrocic - nawet
          z tekstem o tym, ze juz sie nie boi tego co bedzie. Daj mu sie po
          prostu wygadac...nawet jesli to co mowi brzmi brutalnie.
    • nawrocona5 Re: Nienawidzę takich sytuacji :/ 01.12.08, 13:39
      eros.x napisał:
      jeden z moich najlepszych kumpli
      > właśnie oznajmił mi że ma białaczkę, oczywiście zaczął gadać (sam nie wiem czy
      > na poważnie czy głupio żartował) że musi teraz pisać zaproszenia na pogrzeb i
      > wybierać z jakiego drewna ma być trumna.

      On się boi. Skoro ze swoim najlepszym kumplem - czyli z toba- nie może o tym
      gadać, to z kim?
      Wspierać to jedno, ale nie można zamykac ust człowiekowi, który mówi o swoich
      lękach - obojętnie ,czy mówi serio czy żartem.
      Pocieszanie w stylu "nie mysl o tym" jest nieskuteczne, bo on na pewno o tym
      mysli, ale jest z tymi myslami sam.
    • ca-ti Re: Nienawidzę takich sytuacji :/ 01.12.08, 16:18
      eros.x napisał:

      > Jestem w kropce bo nie wiem co myśleć. Jeden z moich najlepszych
      kumpli
      > właśnie oznajmił mi że ma białaczkę, oczywiście zaczął gadać (sam
      nie wiem czy
      > na poważnie czy głupio żartował) że musi teraz pisać zaproszenia
      na pogrzeb i
      > wybierać z jakiego drewna ma być trumna. Powiedziałem żeby
      przestał tak gadać
      > a on na to ' Ok nie będę, narazie! ' i się rozłączył. A ja w
      szoku...



      Współczuję Twojemu koledze, rozumiem, że jest w szoku, stąd może
      jego zachowanie.
      Rozumiem też Ciebie, bo zostałeś przez niego potraktowany dość
      brutalnie. Miał najwidoczniej jakieś oczekiwania wobec Ciebie, a Ty
      nie zachowałeś się według jego scenariusza, więc odciął się jak
      obrażona primadonna. A Ciebie zostawił z poczuciem winy.

      Nie wiem co Ci radzić, jeżeli to jednak Twój przyjaciel i zależy Ci
      na nim, to weź w nawias obecne swoje uczucia, skontaktuj się z nim i
      zapytaj czego potrzebuje. I spróbuj, w miarę swoich możliwości, mu
      to dać. W tej sytuacji on jest jednak "pod ochroną".
      A jak wyzdrowieje, a Ty będziesz miał jeszcze taką potrzebę,
      porozmawiaj z nim o tym co się wydarzyło w trakcie tej rozmowy
      telefonicznej.
      • nawrocona5 Re: Nienawidzę takich sytuacji :/ 01.12.08, 16:40
        ca-ti napisała:

        Rozumiem też Ciebie, bo zostałeś przez niego potraktowany dość
        > brutalnie. Miał najwidoczniej jakieś oczekiwania wobec Ciebie, a Ty
        > nie zachowałeś się według jego scenariusza, więc odciął się jak
        > obrażona primadonna. A Ciebie zostawił z poczuciem winy.


        Koniecznie zmień terapeutę:/
    • nangaparbat3 Re: Nienawidzę takich sytuacji :/ 01.12.08, 16:27
      Tylko Twój przyjaciel wie, co powinien mowic, i nie Tobie sie na ten temat
      wypowiadac (ani nikomu innemu).
      Pewnie, ze Twoja sytuacja jest okropna, ale przecież nie po to sie w niej
      znalazłeś, by mu dowalac.
      Najlepiej mu pomozesz, jeśli go wysłuchasz, zaakceptujesz jęgo lęki, rezygnację,
      czarny humor. Przeczytaj w ostatnich "Obcasach" wywiad z dziewczyną zakażona HIV
      - ona mówi o etapach, przez jakie przechodzi kazdy zakazony - z bialaczka na
      pewno jest całkiem podobnie.
    • moon_witch Aby rozmawiać z ludzmi w takiej sytuacji 01.12.08, 16:59
      Trzeba mieć specjalne przygotowanie. To coś do sytuacji z ludzmi w
      cięzkim kryzysie życiowym, bo taka choroba, ktora spadła na kolegę
      to cięzka zytacja i rzadko kto umie w niej się zachować z zimną
      krwią.
      Twój kolega 'obrał' taki sposób aby potraktować swoją chorobę i ten
      cięzki stres w jakim się znalazł.
      Chyba rozumiesz jak cięzki stres i ile wysiłku oraz chęci walki
      wymaga taka choroba.
      Całe szczęście, ze wiekszość tego typu chorób w obecnych czasach
      jest uleczalna.
      I należy jedynie w umiejętny sposób wesprzeć kolegę. Myślę ze
      twojemu koledze chodzi nie o to aby ktoś racjonalnie go
      przekonywał, a o to aby ktoś go wysłuchał i pozwolił się wygadać. W
      pierwszym okresie kryzysu człowek mówi, to i owo, bez ładu i składu
      po jakimś czasie szok się 'balansuje' i człowiek zaczyna myśleć
      racjonalnie, wtedy zadaje sobie pytanie, czy jest wyjsce z
      sytuacji? Napewno jest.
      Jedyne co zrobisz dobrego dla kolegi to, gdy go teraz wysłuchasz i
      pozwolisz się wygadać choć moze być to bez ładu i składu. Chodzi o
      to aby stres 'wyszedł' z niego,aby spokojnie przeszedł w następny
      etap - myslenia racjonalnego. To bardzo ważne.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja