Gość: za
IP: *.pressmedia.com.pl
18.01.02, 16:45
Podczas rozmowy patrzę na osobę, ale nie prosto w oczy, trochę niżej, chwilami
w bok. W ten sposób lepiej mi uchwycić CO ktoś mówi, mnie też lepiej tak mówić,
wtedy wypowiadam się jasno i logicznie. Z patrzeniem w oczy słuchanie i
mówienie mi niezbyt wychodzi, plączę się jakbym robiła dwie rzeczy
jednocześnie. Ogólnie panuje przekonanie, że nie patrzenie prosto w oczy to
chęć ukrycia czegoś, lekceważenia albo wręcz objaw kłamstwa. Oczywiście u mnie
nic z tych rzeczy, znajomi się przyzwyczaili, żartując mówię że mam zeza
(niesymetrycznie rozłożone drobne wady tak, ale zez to nie jest). Trochę mi
przykro gdy słyszę/czytam, że osoba niepatrząca w oczy NA PEWNO coś ukrywa, NA
PEWNO jest nieszczera, a jak spróbuję popatrzeć to się jąkam, plotę bzdury - to
chyba jeszcze bardziej wydaje się nieszczere.
Co wy o tym sądzicie, jak odbieracie podobne osoby?