relacja ze starszym mężczyzną - prośba o radę

04.12.08, 13:45
Jakiś czas temu poznałam starszego o ponad 15 lat mężczyznę ( sama mam 21 lat ). Spodobaliśmy się sobie intelektualnie i pod względem seksualnym. Na początku spotkania były częste i dla mnie - niezwykle interesujące ( rozmowa, wyjścia do lokali, czułości ) gdyż wcześniej nie byłam w żadnym związku i była/jest to dla mnie pierwsza relacja uczuciowa w ogóle. Wiedziałam że jest po rozwodzie i ma dziecko, nie przeszkadzało mi to, bo nie wiązałam z tą relacją długotrwałych planów- cieszyłam się jego zainteresowaniem i chwilą oraz możliwością zdobycia doświadczenia w relacji emocjonalnej z drugim człowiekiem. Wciąż patrzę na to pod tym kątem, jednak po pierwsze: zaczęło mi bardziej zależeć niż na początku ( jest naprawdę interesujący jako człowiek ), po drugie: sytuacja między nami zmieniła się kiedy niedawno zachorowałam i moje życie naukowe i prywatne znacznie się ograniczyło. On jest zapracowany, rzadko się spotykamy, wprawdzie kontakt smsowy wciąż jest, ale również rzadszy. Zdaje się, że z jakiegoś powodu to "coś" trochę przygasło. Czy to wszystko ma dalej sens, co mam zrobić żeby to naprawić? Co o tym myślicie ?
    • lila122 Re: relacja ze starszym mężczyzną - prośba o radę 04.12.08, 14:17
      Uciekaj poki czas!!!!!!!!!
      Mlodziutka jestes,szukaj chlopakow w twoim wieku.Tez sa interesujacy i
      madrzy.Kiedys zacznie Ci przeszkadzac jego wiek...
      Sam fakt jak on reaguje na problemy-sam za siebie duzo mowi.Sms-y mozesz pisac
      rowniez z babcia...
      Pozdrawiam serdecznie.
      • mrs.t Re: relacja ze starszym mężczyzną - prośba o radę 09.12.08, 08:40
        > Uciekaj poki czas!!!!!!!!!

        bosh, pali sie, uciekaj; )

        > Mlodziutka jestes,szukaj chlopakow w twoim wieku.Tez sa interesujacy i
        > madrzy.

        kiedy ostatnio rozmawialas z jakms 21 latkiem? Madrych inteligentnych, i
        konkretnych na peczki.

        >Kiedys zacznie Ci przeszkadzac jego wiek...
        wiek tu nie ma nic do rzeczy, moze przeszkadzac jej jego zachowanie

        > Sam fakt jak on reaguje na problemy-sam za siebie duzo mowi.

        to owszem, zamiast sie Toba zajac, to jego raczej nie widac, co jak co, to bylby
        dobry argument zeby to przerwac, zwlaszcza ze sama masz watpliwosci. ale moze
        pogadaj znim, a nie z nami;) Faceci maja to do siebie ze sa niedomyslni, i
        trzeba do nich wprost.
        • sirap00 Re: relacja ze starszym mężczyzną - prośba o radę 09.12.08, 10:50

          > kiedy ostatnio rozmawialas z jakms 21 latkiem? Madrych inteligentnych, i
          > konkretnych na peczki.

          Swietny zart - do 25. roku zycia to sa chlopcy, "zwiazek" z takim facetem to czesto groteska. Niektorzy sa rozpieszczonymi dziecmi, inni mysla, ze polkneli wszystkie rozumy, sa dorosli i snuja wielkie plany, ktore nijak maja sie do ich mozliwosci.
          • mrs.t Re: relacja ze starszym mężczyzną - prośba o radę 10.12.08, 15:23

            Jejku, co za pomrocznosc jasnam, mialam na mysli wrecz przeciwnie!
            Chaialm napisac ze ich ze swieca szukac, cos mi sie idiomy pomylily
            okrtnie!
    • psychoguru Re: relacja ze starszym mężczyzną - prośba o radę 04.12.08, 22:27
      toshiko21 napisała:

      > kiedy niedawno zachorowałam i moje życie naukowe i prywatne
      znacznie
      > się ograniczyło. On jest zapracowany, rzadko się spotykamy,
      wprawdzie kontakt s
      > msowy wciąż jest, ale również rzadszy. Zdaje się, że z jakiegoś
      powodu to "coś"
      > trochę przygasło. Czy to wszystko ma dalej sens, co mam zrobić
      żeby to naprawi
      > ć? Co o tym myślicie ?

      Zycie naukowe - czy rozumiesz pod tym pojeciem seksuologie
      stosowana?:). A powaznie, ten zwiazek nie mialby sensu jako zwiazek
      staly. Wyglada zreszta na to ze tak jak on byl dla ciebie obiektem
      do pierwszych doswiadczen tak ty dla niego bylas odskocznia
      seksualna w lepszej oprawie. To oczywiscie tlumaczy brak kontaktu z
      jego strony w czasie twojej choroby. Ale to wyszlo na dobre bo taki
      zwiazek bylby strata czasu na dluzsza mete wiec jest okazja by to
      skonczyc.
    • moon_witch Moja rada! 05.12.08, 17:29
      Zostaw tego faceta jak najszybciej, tym lepiej dla ciebie. To nie
      jest partner na zycie. Po takich incydentach, jak choroba widac kto
      to taki. Nikt ciekawy.
      Byl tez jakis powod dla ktorego jego zona sie z nim rozwiodla,
      widac byl tego wart.

      Poszukaj sobie kogos kto jest bardziej uczuciowy i ma sumienie.
      Czlowieka nie zostawia sie w chorobie i w klopotach!
      • toshiko21 Re: Moja rada! 06.12.08, 10:02
        Kiedy zachorowałam pisał smsy że się martwi moim zdrowiem i ma nadzieję że
        wyzdrowieję, kontakt się osłabił. Kiedy okazało się że muszę wziąć urlop
        zdrowotny na studiach, z kilku smsów dziennie ich liczba zmalała do dwóch,
        trzech wieczorem po jego pracy. Odkąd jestem poważniej chora nie widzieliśmy się
        ponad 3 tygodnie. Kiedy chciałam się spotkać, pisał że ma dużo pracy, spotkania
        biznesowe itd.
        To od początku nie był związek tylko, jak on to określał " relacja ".

        Wczoraj do niego napisałam żeby to wszystko wyjaśnić. Ponownie tłumaczył się
        pracą i tym, że jeśli ludzie rzadko się spotykają to osłabia się kontakt.
        Dowiedziałam się też że rozważa propozycję wyjazdu z pracy na około pół roku lub
        dłużej za granicę.

        Jeśli chodzi o rozwód to, nie wiem jaki był jego powód. Hmm..Napisałam o jednym
        rozwodzie, a naprawdę rozwiódł się dwukrotnie..

        Nie wiem co o tym wszystkim myśleć, z tego co piszę wynika dość jednoznacznie
        jakie powinno być zakończenie..Nie jest to jednak takie proste...Mam pewien
        sentyment bo dobrze było nam ze sobą kiedy się spotykaliśmy - dawał mi dużo
        ciepła, czułości, wsparcia i wrażeń, świetnie nam się rozmawiało, nawet poczucie
        humoru mamy podobne. Nigdy czegoś takiego nie przeżyłam. Nie chcę znów zostać sama..
        Po tym co wczoraj napisałam, on chce się spotkać, porozmawiać. Co mam o tym
        wszystkim myśleć ?

        • ravny Re: Moja rada! 06.12.08, 10:25
          Cóż ty dziewczyno wymyślasz?

          Facet miał cię do seksu i przyjemności, powiedział ci to niemalże wprost, że to
          nie był związek tylko "relacja" -dla niego oparta wyłącznie na zaletach
          sprawnego twojego ciała.
          Teraz jesteś chora i taka nie jesteś mu do niczego potrzebna. A twoje potrzeby
          ciepła i opieki są mu zupełnie obojętne.
          Jak będziesz zdrowa i sprawna to łaskawie cię pare razy przeleci i poszepta do
          uch aprzy tej okazji ciepłe słowa, ale możliwe, że zanim wyzdrowiejesz to on
          sobie juz następną "dla przyjemności" przygrucha.

          Więc nie wymyślaj i nie spotykaj się z nim tylko uciekaj jak najdalej bo jak
          widać ty się w nim zakochujesz i facet może ci wciskać kity jakie chce bo
          wszystko przyjmiesz za dobrą monetę.

          Testem jakości związku i stosunku drugiej osoby do nas jest bardzo często czas
          choroby. On sie do kontynuowania związku nie nadaje. Znajdz sobie miłego
          chlopaka w swoim wieku który tak jak ty potrzebuje miłości i normalności , a nie
          taniego bzykania.
          • malakas Re: Moja rada! 06.12.08, 10:52
            Nic nie wymyśla. Kto pierwszy uzył słowa "relacja" i to dwukrotnie?
            Zresztą, tak jakby to miało jakies kapitalne znaczenie, związek czy
            relacja. Różnica na tyle subtelna, że pomijalna.
            Nie wiemy czy to było tanie bzykanie. Koleżanka nic o kosztach nie
            wspominała. Ja bym polemizował:-)
            Chciała sobie poćwiczyc "relacje" to poćwiczyła. Inwestuje w siebie,
            to dobrze, mysli wolnorynkowo, he he.
        • moon_witch Re: Moja rada! 06.12.08, 13:39
          Wiek ma ogromne znaczenie, czasami tworzy ludzi różnymi na różnych
          poziomach. Ty masz teraz 21 lat on ma 36 o ile dobrze pamiętam.

          Owszem baw się ciesz się znajomością ale nie angażuj się w tego
          człowieka na serio uczuciowo, bo go nie znasz do konca. Trzeba
          wielu lat, aby zbudować dobrą relację. czasami ludziom się to udaje
          ale w sumie mało jest szczęsliwych relacji.

          A na co jesteś chora bo jestem ciekawa?
          • psychoguru Re: Moja rada! 07.12.08, 10:13
            moon_witch napisała:

            >...
            > A na co jesteś chora bo jestem ciekawa?

            Pewnie na te sprawy i dlatego facet nie traci czasu tylko ciumcia
            jakas zdrowa lasencje.
            • malakas Re: Moja rada! 07.12.08, 10:30
              No, no, no...
              Filutna twarz psychoguru. Co to sie porobiło:-)
              • psychoguru Re: Moja rada! 07.12.08, 13:04
                malakas napisał:

                > No, no, no...
                > Filutna twarz psychoguru. Co to sie porobiło:-)

                No jak nie robic filutka gdy lasencja nie qma ze facet na dyndanko
                nie chce tracic czasu jak nie ma dostepu.


            • toshiko21 Re: Moja rada! 07.12.08, 11:38
              psychoguru napisała:

              > moon_witch napisała:
              >
              > >...
              > > A na co jesteś chora bo jestem ciekawa?
              >
              > Pewnie na te sprawy (...)

              ?
              • psychoguru Re: Moja rada! 07.12.08, 12:58
                toshiko21 napisała:

                > > Pewnie na te sprawy (...)
                > ?

                A qmkasz co to jest ciumcianie zdrowych lasek?
        • toshiko21 Re: Moja rada! 07.12.08, 18:11
          Dużo nad tym wszystkim myślałam..I nadal się waham..Od początku nie sądziłam że
          z tego będzie coś poważnego. Tak jak napisałam traktowałam tą znajomość jako
          nowe doświadczenie i...odskocznię od samotnego, smutnego życia w którym
          brakowało mi miłości, bliskości drugiej osoby. Nieważne były dla mnie jego
          pieniądze ( nie jest wcale "nadziany" ), mam swoje. Zwróciłam na niego uwagę bo
          spodobał mi się jako człowiek, nieważne że był dużo starszy.
          Z czasem zaczęłam przyzwyczajać się że już nie jestem sama, mam z kim wyjść,
          porozmawiać na trudne tematy..
          Pewnie macie rację ( zdaję sobie z tego sprawę, że dwudziestolatka nie może być
          "poważną" partnerką dla prawie czterdziestolatka ) i wiem co powinnam w związku
          z tym zrobić. Staram się myśleć praktycznie: nie jestem zauroczona, boję się
          jedynie znowu zostać sama. Nie chcę żyć tak jak poprzednio. Może uznacie że to
          wyrachowanie z mojej strony, ale zastanawiam się czy wiedząc to co wiem, nie
          pozostać w tym układzie ze względów czysto "przyjemnościowych" ? Ile mam czekać
          na miłość, w najbliższym czasie nie będę miała możliwości poznać kogoś innego, a
          potrzeby mam jak każda kobieta. Wiem że lepiej być samą niż z kimś kto nie
          traktuje cię poważnie. I wiem że to nad czym się zastanawiam nie jest zbyt
          mądre. Jednak panicznie boję się samotności...Miałam ją przez 21 lat i
          przynajmniej o 5 lat za długo.
          Co zrobić ?
          • marzeka1 Re: Moja rada! 07.12.08, 18:15
            "Jeśli chodzi o rozwód to, nie wiem jaki był jego powód. Hmm..Napisałam o jednym
            rozwodzie, a naprawdę rozwiódł się dwukrotnie.."- i sądzisz, że facet, który wasz związek traktuje jako układ z młodą laską, z któą ma seks, a nie potrafi zbudować normalnych związków z kobietą, da ci szczęscie i poczucie,że nie jesteś samotna????
          • kol.3 Re: Moja rada! 07.12.08, 18:49
            Sama się prosisz o kłopoty. Mężczyzna z którym się związałaś, na
            wieść o Twojej chorobie zaczyna wygaszać znajomość, jak go zamierzsz
            zmusić do siebie? Potrzebna Ci jakaś dodatkowa trauma?
            Odpuść go sobie.Inny też się znajdzie.
          • psychoguru Problem w innym miejscu 07.12.08, 20:07
            toshiko21 napisała:

            > Staram się myśleć praktycznie: nie jestem zauroczona, boję się
            > jedynie znowu zostać sama.

            21-latka samotna nie chce zostac sama???

            >Nie chcę żyć tak jak poprzednio. Może uznacie że to
            > wyrachowanie z mojej strony, ale zastanawiam się czy wiedząc to
            >co wiem, nie
            > pozostać w tym układzie ze względów czysto "przyjemnościowych" ?

            Takie rozumowanie to absurd bo w ten sposob znakomitym rozwiazaniem
            bylby sponsor ktory nie tylko zapewnil ci towarzystwo, zaspokoil
            kobiece potrzeby a jeszcze i kasiora by z tego leciala.

            >Ile mam czekać
            > na miłość, w najbliższym czasie nie będę miała możliwości poznać
            kogoś innego,
            > a
            > potrzeby mam jak każda kobieta.

            To przekracza granice zrozumienia: na pewno masz 21 lat czy to jakis
            odlot???

            >Wiem że lepiej być samą niż z kimś kto nie
            > traktuje cię poważnie. I wiem że to nad czym się zastanawiam nie
            jest zbyt
            > mądre. Jednak panicznie boję się samotności...Miałam ją przez 21
            lat i
            > przynajmniej o 5 lat za długo.
            > Co zrobić ?

            21 lat samotnosci??? Czy mialas kontakty z psychiatra? A moze
            facet do towarzystwa zorientowal sie ze jest w tym duze kuku i nie
            chce miec klopotow? Bo to wszystko swiadczy o kolosalnych
            problemach psychicznych, potrzebna ci jest terapia a nie ten facet.
          • ca-ti Re: Moja rada! 07.12.08, 20:36
            toshiko21 napisała:

            >> Pewnie macie rację ( zdaję sobie z tego sprawę, że
            dwudziestolatka nie może być
            > "poważną" partnerką dla prawie czterdziestolatka )


            Ale właściwie dlaczego nie może?


            Staram się myśleć praktycznie: nie jestem zauroczona, boję się
            > jedynie znowu zostać sama. Nie chcę żyć tak jak poprzednio. Może
            uznacie że to
            > wyrachowanie z mojej strony, ale zastanawiam się czy wiedząc to co
            wiem, nie
            > pozostać w tym układzie ze względów czysto "przyjemnościowych" ?
            Ile mam czekać
            > na miłość, w najbliższym czasie nie będę miała możliwości poznać
            kogoś innego,
            > a
            > potrzeby mam jak każda kobieta. Wiem że lepiej być samą niż z kimś
            kto nie
            > traktuje cię poważnie. I wiem że to nad czym się zastanawiam nie
            jest zbyt
            > mądre. Jednak panicznie boję się samotności...



            Ale Ty zdaje się nie masz wyboru, bo on Cię odstawił na boczny tor,
            zapomniałaś?... Chcesz go błagać, żeby Cię czasem przeleciał, czy
            jak?
            Sory, ale czegoś tu nie rozumiem, facet ogania się do Ciebie jak od
            uprzykrzonej muchy, a Ty tego nie widzisz?...



          • jacek226315 Re: Moja rada! 08.12.08, 16:46
            toshiko21 ,wiesz niuniu czym Ty myslisz?.Jesli wiesz to dobrze,
            dospiewaj sobie
          • mw-te Re: Moja rada! 08.12.08, 16:47
            Powiem Ci toshiko na przykładzie mojej rodziny. Moi rodzice rozwiedli sie gdy
            miałem ok 10 lat. Matka zostawiła ojca dla innego faceta-ale niewazne nie o tym.
            Ojciec majac lat 40 poznał 23 letnia kobitke , wzieli słub, zyli razem
            szczesliwie przez ponad lat 30 ,urodził im sie syn (moj przyrodni brat)
            ,niestety żona mojego ojca bedac o 17 lat od niego młodsza zmarła w wieku 50
            paru(55? jakos tak) lat na raka. ironia losu co nie? Ojciec przezył ja o 2 lata
            i równiez zmarł.Ale zyli ze soba ponad 30 lat szczesliwi i zadowoleni:)
          • komorka25 Re: Moja rada! 09.12.08, 07:28
            toshiko21 napisała:

            > Dużo nad tym wszystkim myślałam..I nadal się waham...Tak jak
            > napisałam traktowałam tą znajomość jako nowe doświadczenie
            > i...odskocznię od samotnego, smutnego życia w którym
            > brakowało mi miłości, bliskości drugiej osoby. ... Staram się
            > myśleć praktycznie: nie jestem zauroczona, boję się
            > jedynie znowu zostać sama. Nie chcę żyć tak jak poprzednio. ...
            > Ile mam czekać na miłość, ... Wiem że lepiej być samą niż z kimś
            > kto nie traktuje cię poważnie. ... Jednak panicznie boję się
            > samotności...Miałam ją przez 21 lat i przynajmniej o 5 lat za
            > długo.
            > Co zrobić ?

            Iść do psychiatry, a nie użalać się na forum. Nie pitol o samotności
            przez 21 lat. Rodziców nie miałaś? Dziadków? Cioć? A może masz
            problem z tym, że nie puściłaś się mając 15 lat? bo teraz to
            takie "trendy".
            A swoją drogą ciekawe, że dostrzegłaś w tym dupku tyle zalet.

          • mrs.t Re: Moja rada! 10.12.08, 15:51

            jestes bardzo malo pewna siebie!niepotrzebnie!

            Madra 20 latka moze miec wiele do powiedzenia.
            Glupi czterdziestolatek moze miec niewiele. Zwlaszcza ze faceci
            dojrzewaja pozniej.a niektorzy wcale;)

            Mozna trafic na osobe ktora bedzie wydawala sie na naszym poziomie,
            intelektualnym, kulturalnym, ale bedzie w innym wieku, i absolutnie
            nie powinno to byc przeszkoda dla tworzenia partnerskiego zwiazku
            Liczy sie to co sie ma w glowie, co sie mysli i robi a nie metryka,
            kolor skory czy orientacja seksualna.
        • ca-ti Re: Moja rada! 07.12.08, 20:21
          toshiko21 napisała:

          >Kiedy chciałam się spotkać, pisał że ma dużo pracy, spotkania
          > biznesowe itd.
          > To od początku nie był związek tylko, jak on to określał "
          relacja ".



          A Ty jak to określałaś?
          >


          > Wczoraj do niego napisałam żeby to wszystko wyjaśnić.



          A właściwie co tu jeszcze chciałaś wyjaśniać? Potrzebowałaś bardziej
          dosadnego słowa z jego strony, aby zrozumieć, że facet się pobawił
          i ma Cię dość?...



          >
          >
          >
          > Nie wiem co o tym wszystkim myśleć, z tego co piszę wynika dość
          jednoznacznie
          > jakie powinno być zakończenie..Nie jest to jednak takie
          proste...Mam pewien
          > sentyment bo dobrze było nam ze sobą kiedy się spotykaliśmy -
          dawał mi dużo
          > ciepła, czułości, wsparcia i wrażeń, świetnie nam się rozmawiało,
          nawet poczuci
          > e
          > humoru mamy podobne. Nigdy czegoś takiego nie przeżyłam. Nie chcę
          znów zostać s
          > ama..


          Ależ Ty jesteś sama.


          > Po tym co wczoraj napisałam, on chce się spotkać, porozmawiać. Co
          mam o tym
          > wszystkim myśleć ?


          Dlaczego inni mają Ci mówić co masz myśleć? To po pierwsze.

          Mogę ci jednak powiedzieć co ja o tym myślę. Otóż myślę, że
          sentyment i wspomnienia należy schować tam gdzie ich miejsce, a
          mianowicie na pawlaczu, pomiędzy innymi pamiątkami z przeszłości.
          Następnie wykasować z telefonu jego numer i uśmiechnąć się do
          siebie. Otworzyć się na na nowe znajomości i relacje oraz częściej
          pytać siebie samą czego chcę, a czego na pewno nie chcę w życiu.
          >
        • mikewodzowski Znam podobny przypadek z doświadczenia. 08.12.08, 13:51
          Moja przyjaciółka w wieku 21 lat spotykała się z 15 lat starszym - to podobnie
          jak u Ciebie. On żonaty dwójka dzieci, spotykali się na zjazdach(na studiach) co
          2 tygodnie. Wiadomo ze wszystko zrodziło się z fascynacji. Kobiety w tym wieku
          są bardziej dojrzałe emocjonalnie i wolą starszych partnerów, często chłopcy
          równolatki są jeszcze zbyt dziecinni(niektórzy). Ona niestety zaszła w ciąże i
          wieku 24 lat urodziła. Facet nawet się nie przyznał do dziecka, dygał przed
          zoną. Dziś tez się nie przyznaje, ona ma 32 lat i ośmioletnie dziecko z którym
          sam się opiekuje, on ma prawie 50.
          Pomyśl jak twoje życie będzie wyglądało za 10 lat.
          Taki czlowiek jest niepewny, on Ciebie używa do wlanych celów, to nie jest
          związek partnerski. Dopoki jestescie kachankami bez zobowiazan jest fajnie, ale
          gdyby pojawilo sie dziecko to ty masz je na glowie, on sie zmyje. To pewne.
          Ja uważam ze takie związki rzadko są udane. Moze gdybyś spotkała go w wieku 30
          lat tez byłabyś inna i inaczej byś go postrzegała. Wiem ze niektóre kobiety wola
          starszych facetów szczególnie gdy miały slaby kontakt z ojcem (lub nie miały go
          wcale) Potrzebują autorytetu, ojcowskiego wsparcia, jednak to nie jest zdrowy
          związek.
          Musisz teraz pojąc decyzje. Jeżeli rozwodził się dwukrotnie to znaczy ze nie
          jest łatwym partnerem, to dużo o nim mówi.
        • mrs.t Re: Moja rada! 10.12.08, 15:40
          > Nie wiem co o tym wszystkim myśleć, z tego co piszę wynika dość
          jednoznacznie
          > jakie powinno być zakończenie..Nie jest to jednak takie
          proste...Mam pewien
          > sentyment bo dobrze było nam ze sobą kiedy się spotykaliśmy -
          dawał mi dużo
          > ciepła, czułości, wsparcia i wrażeń, świetnie nam się rozmawiało,
          nawet poczuci
          > e


          i nie ma co sie smucic, jestes jeszcze mloda, i co najmniej 10 lat
          sobie mozesz dac, na bezsetresowe szukanie kogos z kim byc.
          Jasne, milej jwest byc z kims niz samamu - ale niech nie przeraza ie
          bycie sama (i niech to nie oznacza dla ciebie bycia 'samotna'!)
          Naucz sie znajdywac przyjemnosc w byciu sama (ale nie 'samotna') -
          hobby, czytanie, sztuka, filmy, sport. Jest wiele rzeczy ktroe mozna
          robic samemu, na wypadek jakby akurat nikogo pod bokiem nie bylo.
          A jak sie zrelaksujesz i bedziesz szesliwa sama z soba, bedzie Ci
          latwiej podjac decyzje by z kims byc..nie dlatego zeby sie go
          chorobliwie uczepiac, bo go potrzebujesz.
      • jbx Skąd wiesz ile był wart... 08.12.08, 13:17
        ...skoro go nie znasz !!! A może to żona była nic nie warta i to on się z nią
        rozwiódł ! Pomyśl następnym razem jak wydasz osąd o człowieku nie wiedząc o nim
        nic !

        "Tylko ten kto nic nie robi nie popełnia błędów"
        • lia.13 Re: Skąd wiesz ile był wart... 08.12.08, 20:40
          A ty się tak nie wydzieraj, bo też go nie znasz. A na dodatek nie czytasz
          uważnie co Toshiko pisze, bo facet rozwodził się dwukrotnie. To co, dwa razy na
          zołzy trafił a on taki niewinny był?
          • jbx Re: Skąd wiesz ile był wart... 08.12.08, 21:52
            > A ty się tak nie wydzieraj, bo też go nie znasz. A na dodatek nie czytasz
            > uważnie co Toshiko pisze, bo facet rozwodził się dwukrotnie. To co, dwa razy na
            > zołzy trafił a on taki niewinny był?

            Po pierwsze nie wiem dlaczego stwierdzasz, że się wydzieram skoro staram się
            właściwie dobierać słowa. Po drugie - gdybyś posługiwała się logiką to byś
            zauważyła, że moja odpowiedź była reakcją na wypowiedź osoby "moon_witch" a nie
            "Toshiko". Wystarczy zrozumieć drzewko forum dyskusyjnego aby wiedzieć kto do
            kogo mówi, więc sądzę, że jesteś zwykłym trollem, który zamiast pomyśleć a potem
            powiedzieć to woli "zakwaszać dyskusję". Ja takich nazywam mendami które zamiast
            pomóc to żerują na problemach innych ludzi i podsycają ogień nienawiści, aby
            innym nie daj Boże było lepiej niż nam...

            "Gdy wieczorne zgasną zorze. Zanim głowę do snu złożę. Modlitwę moją zanoszę.
            Bogu ojcu i synowi, dopier.... sąsiadowi. Dla siebie o nic nie proszę, tylko mu
            dosrajcie proszę. Kto ja jestem? Polak mały. Mały zawistny i podły. Jaki znak
            mój - krwawe gały. Oto wznoszę moje modły, do Boga, Marii i Syna, zniszczcie
            tego skur...... Mego brata sąsiada, tego wroga, tego gada. Żeby mu okradli
            garaż, żeby go zdradzała stara, żeby mu spalili sklep, żeby dostał cegłą w łeb,
            żeby mu się córka z czarnym, i w ogóle żeby miał marnie. Żeby miał AIDS,
            zabijaka, oto modlitwa Polaka."
            • moon_witch Raczej sie wydzierasz... 08.12.08, 22:00
              Po pierwsze nie wiem dlaczego stwierdzasz, że się wydzieram skoro
              staram się
              właściwie dobierać słowa. Po drugie - gdybyś posługiwała się logiką
              to byś
              zauważyła, że moja odpowiedź była reakcją na wypowiedź
              osoby "moon_witch" a nie
              "Toshiko".
              ..
              Stawiajac tyle wykrzyknikow.
              • jbx Re: Raczej sie wydzierasz... 08.12.08, 22:37
                Ludzie którzy zaczynają zwracać większą uwagę do formy wypowiedzi zapominając o
                jej zasadniczej treści na ogół nie mają zbyt wiele do powiedzenia lub wyczerpali
                już swoje argumenty. Dlatego myślę, że rozmowa o wykrzyknikach kiedy temat
                dotyczy związku dwojga ludzi jest raczej próbą przepychanki słownej i wygrania
                jej za wszelką cenę niż merytoryczną dyskusją na zadany temat.

                !!! :)
                • moon_witch Re: Raczej sie wydzierasz... 09.12.08, 14:31
                  Ludzie którzy zaczynają zwracać większą uwagę do formy wypowiedzi
                  zapominając o
                  jej zasadniczej treści na ogół nie mają zbyt wiele do powiedzenia
                  lub wyczerpali
                  już swoje argumenty.
                  ,,,

                  A jaka jest twoja zasadnicza treść,o której z taką duma piszesz,
                  masz w niej coś wiecej do powiedzenia oprócz wykrzykiwania pod
                  szczególnie moim nickiem?

    • bogiemslawiena Re: relacja ze starszym mężczyzną - prośba o radę 08.12.08, 12:54
      To nie jest tak, że dwudziestolatka nie może stowrzyć trwałego
      związku z kimś dużo starszym. Przykładem jestem ja i mój 25 lat
      starszy małżonek. Jesteśmy ze sobą 4,5 roku, są chwile gorsze i
      lepsze - jak w każdym związku. Tylko powiem ci jedno - nie wiem, na
      co chorujesz, ale kiedy ja miałam głupią grypę żołądkową, to mój
      facet potrafił siedzieć nade mną całą noc i poić mnie powolutku
      łyżeczką, bym się nie odwodniła. A i grzecznie wynosił moje
      wymiociony w miseczce ;) Moim zdaniem to duże poświęcenie ;)
      Nie bardzo więc rozumiem, jak mógł cię odstawić na boczny tor - nie
      wiem, na co chorujesz, ale to pewnie coś poważnego, skoro wzięłaś
      urlop na studiach. Może go przeraża twoja choroba? Tak czy inaczej
      zachowuje się jak gnojek. Nie chcę być Ciocią Złotą Radą, ale lepiej
      go sobie daruj, bo jak się pomarczysz za 10 lat, to mu się znudzi...
      i będzie trzeci rozwód.
    • jurek.powiatowy Re: relacja ze starszym mężczyzną - prośba o radę 08.12.08, 13:37
      Nie ma sensu tego naprawiać, bo nie ma czego naprawiać. Wasza relacja była jasna
      - seks i spotkania bez zobowiązań. Więc tego należy się trzymać. I wiek
      mężczyzny nie ma tu nic do znaczenia.
    • laurettta Re: relacja ze starszym mężczyzną - prośba o radę 08.12.08, 14:38
      Zeby Ci dobrze doradzic, trzeba znac wiecej szczegolow, np- kim jest
      z zawodu ( to mogloby wyjasniac jego "spotkania biznesowe" i
      dlaczego ma malo czasu oraz wieczne zaganianie). Dwukrotnie
      rozwiedziony nie oznacza zla koniecznego, w zyciu roznie sie uklada-
      moze to z nim jest problem,a moze nie trafial na to co chcial itd.
      Co do dziecka-czy wiesz cos wiecej, np w jakim jest wieku? To tez
      moze powodowac brak czasu.
      Wiem troche o relacjach ze starszym mezczyzna-jestem w takim zwiazku
      od kilku lat i tez nie bylo na poczatku super ale moze bede mogla Ci
      pomoc.
    • kejterin Re: relacja ze starszym mężczyzną - prośba o radę 08.12.08, 16:15
      Pytasz, czy to ma sens, pewnie gdzies tam wiesz, ze nie ma a jednak zadajesz
      pytanie, jak masz to naprawic. Sprzecznosc w sumie zrozumiala- facet Cie soba
      zauroczyl, zwlaszcza ze to pierwsza Twoja blizsza emocjonalna relacja z facetem.
      Przypuszczalnie chcialabys to kontynuowac, bo gdzies tam uzaleznilas sie od
      kontaktu z nim, od jego czulostek. Seks seksem, nie przecze, ze fajnie Wam sie
      rozmawialo.
      Oczywiscie, ze najlepiej "rzucic go w cholere", ale domyslam sie, ze mimo
      wszystko ze wiesz, jak jest, trudno Ci sie z nim rozstac a nawet jak powiesz mu
      "nie odzywaj sie, zegnaj" to pewnie w glebi serca bedziesz liczyc ze sie
      odezwie, czyli ze bedziesz nadal podatna na manipulacje z jego strony, bo on
      moze sie odezwac wowczas za pare dni, przepraszajac i mozliwe, ze ulegniesz.
      tak to bywa, ze jak sie nie wie, ze moze byc lepiej, lapiesz sie tego, co jest.
      Nie wiesz, ze facet moze sie opiekowac, moze sie troszczyc, martwic i tez
      jednoczsnie moze sie z nim super rozmawiac i kochac. Wiek nie jest wazny, to
      znow moze byc ktos 15 lat starszy, jednak szacunek byc musi.
      mysle, ze sama sie od niego w pewnym momencie odzwyczaisz; lepiej by bylo teraz,
      i lepiej jakbys mu to oznajmila, bo nie ma nic gorszego niz bycie ofiara
      sytuacji. A tak niestety, moim zdaniem, teraz jest.
    • liza_s Re: relacja ze starszym mężczyzną - prośba o radę 08.12.08, 16:26
      Dziewczyno, przede wszystkim nie bierz poważnie wszystkich wskazówek na forum.
      Wiadomo, że od razu znajdzie się masa ludzi, którym wydaje się, iż wiedzą
      wszystko o Twoim partnerze, o jego motywacjach, zamiarach, przyczynach rozwodu,
      grubości portfela. A skoro jest starszy, to na pewno chodziło mu tylko o seks.
      Jasne, bo młodych to seks zupełnie nie interesuje, są zawsze troskliwi,
      bezinteresowni, kochają do grobowej deski i od razu chcą się żenić...
      Fajnie, że nie myślisz w kategoriach "wszystko albo nic", wszak wielka miłość
      nie jest warunkiem koniecznym, aby dwoje ludzi mogło spędzać ze sobą czas. Od
      waszej woli zależy, co będzie dalej. Ja życzę wszystkiego najlepszego.
      • zbychuro Re: relacja ze starszym mężczyzną - prośba o radę 08.12.08, 16:56
        Nie sluchaj pseudoznawcow zycia,jezeli go kochasz to walcz o niego,a
        wiek ?hmm 15 lat starszy facet to jest TO!
        • maklert Re: relacja ze starszym mężczyzną - prośba o radę 08.12.08, 17:16
          > Nie sluchaj pseudoznawcow zycia,jezeli go kochasz to walcz o niego,a
          > wiek ?hmm 15 lat starszy facet to jest TO!

          hmm... moja dziewczyna mowi dokladnie to samo :)
        • focus35 Re: relacja ze starszym mężczyzną - prośba o radę 08.12.08, 17:17


          walczyc o faceta, ktory robi strategiczna olewke, jak sie jest
          chorym? smieszne... i roznica wieku faktycznie nie ma tu nic do
          rzeczy
          dziewczyno! - wpadlas sama w swoje sidla - jak chcialas cwiczyc
          relacje emocjonalna z drugim czlowiekiem to trzeba bylo nie zaczynac
          seksu z tym czlowiekiem, tylko cwiczyc emocje i dobrze sie bawic na
          spotkaniach, wyjsciach do kina itd. i oczywiscie nawiazywac takze
          inne relacje kolezenskie, przyjacielskie ze swoimi rowiesnikami czy
          innymi mezczyznami. A tak rozum swoje a emocje swoje i sie zwiazalas
          (bo seks wiaze, szczegolnie kobiety) - a facet nie, zreszta zgodnie
          z tym co sama pisalas - na poczatku oboje traktowaliscie ten nie
          tyle zwiazek co znajomosc, jako przejsciowy - nie bylo zadnych
          deklaracji itd. Teraz to nawet jako przyjaciela nie mozesz go
          traktowac, bo zachowal sie jak sie zachowal w czasie choroby. Moim
          zdaniem powiedz mu ladnie - dobrego wyjazdu za granice i good bye.
          Jestes mloda i poznasz wielu facetow, tylko badz bardziej swiadoma
          tego, co Toba kieruje, gdy zaczynasz kontakt. I nie opieraj sie tak
          na Tym co mysla inni - przeciez to Twoje zycie i Ty nim kierujesz:)



          zbychuro napisał:

          > Nie sluchaj pseudoznawcow zycia,jezeli go kochasz to walcz o
          niego,a
          > wiek ?hmm 15 lat starszy facet to jest TO!
          • villianna tak walcz o niego! 08.12.08, 19:40
            Jest o kogo walczyć! Zostawił już jedną kobietę z dzieckiem by uprawiać seks z
            młodszymi laskami. Bawił się z Tobą dobrze dopóki byłaś zdrowa i bezproblemowa -
            pojawiły się pierwsze schodki i czmychnął. Ale nie przejmuj się głupimi radami:
            jest o kogo walczyć. Gdzie nie spojrzysz baby trwają przy facetach pijakach:
            którzy je leją po buzi, maltretują psychicznie, wykorzystują seksualnie wspólne
            dzieci. Brać z nich przykład, z ich cierpliwości, w końcu lepszy facet byle jaki
            niż żaden!

            No właśnie, Twój facet cię nie bije, pogada chwilę przed seksem, więc jest
            dobrym chłopem. A jak już cię zapłodni i odejdzie zawsze będziesz mogła się
            pocieszać, że masz już dziecko, więc nigdy nie będziesz samotna.

            Prawda, że fajnie?
          • poe Moim zdaniem tu nawet różnica wieku nie ma... 09.12.08, 08:34
            ..takiego znaczenia, jak to że facet mając już trzydzieści parę lat
            jest nadal niewychowanym gnojkiem i chamem... Nie rozumiem jak można
            przez trzy tygodnie nie znaleźć nawet paru godzin, żeby odwiedzić
            bliską Ci osobę, która poważnie zachorowała. To totalny brak
            wychowania i empatii. Nie ważne, czy to był związek, relacja, etc...
            ważam, że jeśli chce się iść z kimś na kawę, do kina, czy do łóżka,
            to DO JASNEJ CHOLERY!!! można tej osobie poświęcić parę godzin
            minimum raz na tydzień jeśli faktycznie jest się bardzo
            zapracowanym. Tu już nie chodzi o charakter relacji. To, co ten g...
            zrobił jest po prostu nieludzkie. Nawet nie dzwoni, tylko 2 razy
            dziennie pisze smsy... Czyżby tak szybko znalazł zastępstwo? Bo tak
            to wygląda. Ale nawet jeśli znalazł to tak chamskie zachowanie po
            prostu nie mieści mi się w głowie... :///

            Po co marnować czas na kogoś, kto totalnie bezwstydnie i na zimno
            Cię oleje wedle własnego widzimisię???
    • kumite Re: relacja ze starszym mężczyzną - prośba o radę 08.12.08, 19:36
      A nie boisz sie ze za chwile zostawi Cie dla kolejenej 20stki?? Wiesz dojrzaly
      facet wie jak zawrocic i oczarowac kobiete, czesto nie angazujac w to ani grama
      swoich uczuc. Wiem co mowie, przezylam krotkotrwala fascynacje mezczyzna
      starszym 7 lat. Tylko on mial wiecej klasy zeby to zakonczyc a nie unikal
      problemu. A i zeby nie bylo domyslow nie zostawil mnie dla innej, mlodszej tylko
      po to zebym spokojnie mogla ulozyc sobie zycie z kims w podobnym wieku. Jestem
      mu za to naprawde wdzieczna, czasami nawet mysle czy sie z nim nie skontaktowac,
      tak zeby pogadac ale sama nie wiem... no ale to nie watek o mnie...
    • estta1 Re: relacja ze starszym mężczyzną - prośba o radę 08.12.08, 19:41
      masz problem nie dlatego ze on jest starszy, tylko dlatego ze jest
      sku......., sorry ale tak jest. pewnie dostałas wiele rad typu olej
      go, daj sobie spokoj, zapomnij - i to jest dokładnie to o czym ten
      facet marzy, zachowuje się tak prostacko bo to zawsze działa,
      napierw pobajeruje, fajne rozmowy, fajny seks, a potem zwrot o 180
      stopni, panienka się unosi honorem a on ma spokój. Nie gniewaj się,
      z tego co piszesz widac ze jestes wartościową, wrażliwą dziewczyną,
      nie do końća jednak pewną siebie i dlatego wpakowłaś się w tkai
      niciekawy układ. Uciekaj gdzie pieprz rosnie jesli facet zaczyna coś
      gadac o zwiazkach bez zobowiazan, miłym spedzaniu czasu, relacjach
      itp itd, to takie ładne owijanie w bawełne ze jest dupkiem do
      kwadratu niezdolnym do zaangażowania. Z czasem bedziesz takich
      wyczuwac na odległość nawet bez tego nędznego bajeru. powodzenia ci
      zycze i wiek nie ma tu nic do rzeczy rówieśnik tez się móglby sie
      tak zachowac. Wiem ze to mało nowoczesne ale po prostu nie idz do
      łózka z facetem którego ne sprawdzisz na bardziej przyziemnych
      polach.
    • es_ka33 Re: relacja ze starszym mężczyzną - prośba o radę 08.12.08, 22:45
      Dziewczyno, zakończ tę "relację" z tym starszym panem jak najszybciej!!! Mam podobny związek za sobą i wierz mi, nie warto marnować sobie życia, zwłaszcza dla człowieka, który nie traktuje Cię poważnie. A zatem skończ pisać do niego sms-y i szukaj kogoś wartościowego. Powodzenia:)
    • bahmat Re: relacja ze starszym mężczyzną - prośba o radę 09.12.08, 08:07
      drogie dziecko- uważaj- tacy panowie przeważnie umieją wykorzystywać
      młode kobiety, w stosownie dla siebie dobrym okresie, dziewczyno nie
      miej złudzeń, bo możesz przeżywać czarną rozpacz, widzisz już są
      pierwsze oznaki,Ty jesteś chora a on mocno zapracowany- czy to nie
      nasówa Ci pola do przemyśleń, tak się właśnie sprawdza mężczyz-
      czyli sprawdza je samno życie- jak jest Ci najbardziej potrzebny to
      go nie ma, zastanawiające i intrygujące
    • antal Re: relacja ze starszym mężczyzną - prośba o radę 09.12.08, 08:14
      To nie kwestia wieku, tylko charakteru. Nasz związek ma w sobie też
      sporą różnicę wieku (ponad 13 lat) i nie ma tego typu problemów.
      Jesteśmy ze sobą już dwadzieścia lat. Tu nie ma reguły. A niektóre
      bardzo agresywne wypowiedzi rodza tylko nienawiść między
      poszczególnymi grupami wiekowymi.
      • laurettta Re: relacja ze starszym mężczyzną - prośba o radę 09.12.08, 08:39
        Masz racje :) Mam bowiem faceta o 11 lat straszego i kiedy bylam na
        studiach i zaczelam sie z nim spotykac-zaczely do mnie dochodzic
        rozne glupkowate rozmowy pomiedzy moimi rowiesnikami-ze jestem z nim
        dla pieniedzy, dla "slawy" itp. A My po prostu chcielismy byc razem.
        I tez byly momenty kiedy mowil,ze nie ma dla mnie czasu-jednak ja
        wiedzialam,ze ten czlowiek pracuje 24h/dobe wiec rzeczywiscie go nie
        mial. Nie klamal, nie zdradzal-po prostu pracowal. Rozumialam to, bo
        facet w tym wieku ma juz jakies doswiadczenia zyciowe i gdyby
        chodzilo mu tylko o sex, sazybko zamknelibysmy temat "niby-zwiazku".
        Nie wiem czy spowodowane bylo/jest moja dojrzaloscia ale nie robilam
        sobie jazd w glowie,ze napewno jest z inna lub mu sie znudzilam. Tak
        wiec nie generalizujmy, ze jak facet-starszy-mowi,ze nie ma czasu,
        oznacza to,ze nas splawia.
        Jestem juz z mezem kilka lat, mamy dziecko i wszystko sie uklada.
        Tak wiec porady typu "rzuc go", "walcz o niego" są tu bezsensowne-
        kazdy przypadek jest inny i nie zależy tylko od faceta ale rowniez
        od kobiet. I nie wazne czy ma sie 15, 20, 40 lat.
      • poe Re: relacja ze starszym mężczyzną - prośba o radę 09.12.08, 08:41
        Jasne, że to nie kwestia wieku, tylko tego, że IMHO facet jest
        skończonym chamem i prostakiem, totalnie pozbawionym empatii. Moje
        pytanie - czy chciałabyś się choćby spotykać z indiwiduum, które ze
        względu na Twoją chorobę nie znalazło W CIĄGU 3 TYGODNII nawet paru
        godzin (bajki o zapracowaniu na bok - biznesmeni potrafią sobie
        ułożyć czas, można nie znaleźć czasu w ciągu paru dni, ale
        tygodnii???), żeby Cię odwiedzić, z kimś, kto nawet nie dzwoni,
        tylko pisze smsy dwa razy dziennie??? Przecież to jakaś nieczuła
        padlina!!!
        • laurettta Re: relacja ze starszym mężczyzną - prośba o radę 09.12.08, 08:54
          Oczywiście,ze bym nie chciala :) Pytanie tylko brzmi, na ile autorka
          wątku była chora-jesli poważnie-facet jest chamem, jesli
          byla "tylko" na antybiotykach, nie ma co robic dramatu.
          Tak czy inaczej-poza odwiedzinami istnieja telefony, nie po to by
          napisac marne smsy,ale zeby zadzwonic i chocby pogadac. A skoro
          nawet tego nie bylo to facet rzeczywiscie jest prostakiem, ktory
          chcial wylacznie miec z kim sypiac.
          • poe Re: relacja ze starszym mężczyzną - prośba o radę 09.12.08, 09:27
            Ale trzy tygodnie?? No bez przesady... Poza tym skoro 3 tygodnie i
            urlop z uczelnii, no to chyba nie "tylko" antybiotyki, prawda? W
            takich chwilach szczególnie jest towarzystwo bliskiej osoby (nie
            wnikając już w naturę "relacji"). A jeśli ktoś ma tak się zachowuje,
            to bez względu na okoliczności, można go nazwać zimnym chamem i
            prostakiem...
            • laurettta Re: relacja ze starszym mężczyzną - prośba o radę 09.12.08, 10:46
              I w tym się zgadzamy :) Facet jest prostakiem i tyle. Szkoda tylko
              dziewczyny, niepotrzebnie sie tym martwi. Zawiłe relacje do niczego
              nie doprowadza a jedynie zabiora cenny czas. Przypuszczam,ze moze
              byc jej ciezko,ale dzieki zachowaniu tego Pana nauczy sie troche i
              na przyszlosc bedzie wiedziec czego oczekuje i czego nie chce od
              mezczyzn. Dobre i to.
              • toshiko21 Re: relacja ze starszym mężczyzną - prośba o radę 09.12.08, 11:44
                Już po wszystkim..Jakieś dwa, trzy dni temu przy wieczornej wymianie smsów
                zaczęłam poważny temat: co z nasza znajomościa. Na stwierdzenie że od trzech
                tygodni się nie widzieliśmy odpowiedział: "pracuje jak pracuje". Z kolei na
                stwierdzenie że rzadziej piszemy do siebie smsy przeczytałam odpowiedź: " brak
                kontaktu osłabia relacje między ludźmi". Napisałam w końcu ze potrzebuję stałego
                związku - żadnego odniesienia w kolejnym smsie. Napisał za to że jedzie spotkać
                się z mamą i bratem, odezwie się później.
                Nie odezwał się do tej pory.

                I pomyśleć, ze to ja pierwsza zwróciłam na niego uwagę i w zasadzie z mojej
                inicjatywy się poznaliśmy..Cóż, cenne doświadczenie na przyszłość..
                Na głębsze wnioski jeszcze przyjdzie czas, na razie przyzwyczajam się do nowej
                sytuacji ( "jestem sama" )i staram się wyzdrowieć. Nawet nie boli tak bardzo- na
                szczęście się w nim nie zakochałam, nie zauroczyłam itp. Boli jedynie to że
                jestem sama; myślę że w tym wszystkim bardziej chodziło o to żebym "kogoś"
                miała, niż miała właśnie jego.
                Wspomnienia pozostaną, choć teraz odczuwam coś na zasadzie "olśnienia" -
                przypominając sobie jego zachowania, słowa, dopiero teraz dostrzegam, że
                pragnienie bycia z kimś przysłoniło mi oczywiste fakty i oznaki tego jakim
                naprawdę jest człowiekiem. Tym bardziej jest mi głupio przed samą sobą, jaka
                byłam naiwna. Najlepiej uczymy się na własnych błędach, dobrze że w tym
                przypadku koszty nie są aż tak duże.

                Pozostała jeszcze jedna kwestia: co zrobić z jego rzeczami, które mam u siebie ?
                ( m.in. kilka płyt DVD, które mi pożyczył i plecak ). Nie chce żeby u mnie
                zostały, ale szkoda mi je wyrzucić.

                Dziękuję za komentarze ( mam na myśli te kulturalne ) - pomogliście mi to
                wszystko zrozumieć; niestety nie miałam osoby, z którą mogłabym porozmawiać o
                takich sprawach i jej się poradzić.


                • toshiko21 Jak to się skończyło ? 09.12.08, 11:49
                  Powyżej opisałam aktualną sytuację.
                • laurettta Re: relacja ze starszym mężczyzną - prośba o radę 09.12.08, 12:35
                  Co do jego rzeczy-plecak zawsze się przyda a plyty zasilą Twoją
                  kolekcje :) Nie ma sensu ich wywalac, a oddawać też nie. On odbierze
                  to jako kolejna probe nawiazania kontaktu, a Ty bedziesz sie
                  stresowac. Po co ? Jesli nie chcesz na razie na te rzeczy spogladac,
                  schowaj je gdzies gleboki a po jakims czasie bedziesaz tarktowac je
                  jako zwyczajne "upominki". Nie sadze, by facet ( latwiej by bylo
                  jakos go nazywac ;) ) chcial je odzyskac, ale jesli do tego dojdzie-
                  grzecznie podziekuj za uzyczenie ich i nic wiecej. Badz mila i
                  usmiechnieta, nie nawiązuj do "relacji", a jak sam by to zrobil,
                  powiesz,ze sprawa jest zakonczona i nie ma sensu do tego wracac.
                  Nie martw się,ze nie mialas z kim pogadac-popatrz na to ile obcych
                  osob zainteresowalo sie Twoja historia i dodalo komentarz ( normalny
                  a nie chamski). Moze to oni Ci pomogli, moze Ty sama :))) Wazne,ze
                  nie cierpisz.
                  Wiem,ze to zabrzmi patetycznie i zobowiazujaco-ale jak bedziesz
                  chciala popisac o tym temacie-pisz-zawsze Ci odpisze i postaram sie
                  pomoc ( tym bardziej,ze wiem co nie co na ten teamt...). Czy to na
                  forum, czy bardziej dyskretnie na e-maila. Pozdrawiam.
                  • malakas Re: relacja ze starszym mężczyzną - prośba o radę 09.12.08, 20:42
                    Zależy z ktorej strony na to patrzeć. 36- letni, wiedzący już czego
                    chce mężczyzna ("starszy pan", he he), z opisu wynika, że pracownik
                    naukowy, prawdopodobnie juz jakiś dr hab z realnym widokiem na
                    profesurę. Przyssysa się do niego 21-letnie dziewczę, studentka,
                    pewnie mierna, w ten sposób byc może chcąca sobie załatwic kluczowy
                    egzamin. No w kazdym razie watpliwy partner do poważnych
                    intelektualnych projektów, zwłaszcza że dla niego to zawód, a dla
                    niej snobistyczny sznyt, w rzeczywistości katorga. Facio ulega,
                    zwlaszcza, że bez zobowiazań rodzinnych, że widzi dziewczę może nie
                    kumate, ale i nie specjalnie radiomaryjne, bez większych oporów,
                    sama sie że tak powiem pcha pod prasę. Romansik się zawiązuje, czas
                    sobie chyżo płynie, obie strony zadowolone, trochę rutyny sie może
                    wkrada, no ale ogólnie jest wporzo. Nagle panienka, ni z gruszki ni
                    z pietruszki oswiadcza, że sie zakochała, co przy braku wzajemności
                    moze jednak co by nie mówic, stanowić pewien kłopot. Pojawiający sie
                    dyskomfort, wynikly z postawienia sprawy na zupełnie juz innym
                    poziomie, skutkuje delikatnymi próbami ograniczenia kontaktów z
                    perspektywą wycofania się rakiem z kłopotliwego juz zwiazku. Na te
                    coraz wyraźniejsze sygnay bohaterka ucieka w chorobę, co ma zmusic
                    ofiarę do wiekszego zaangazowania, przejęcia odpowiedzialności,
                    wpakowania sie w pajeczyne zalezności i zatrzymać nieuniknione.
                    Facet widzi co jest grane, a ponieważ nie lubi byc robiony w bambuko
                    przez bezczelną symulantkę, jest blisko podjęcia jedynej właściwej w
                    tym momencie decyzji. Jak deus ex machina spada mu wyjazd
                    zagraniczny i to przesądza sprawę.
                    Historia jest oczywiście zmyślona, zatem prosze się nie wysilać z
                    inwektywami :-)
                • psychoguru Teraz 21-latko 09.12.08, 13:06

                  zajmij sie powaznie wlasciwym problemem
                  czyli samotnoscia. Wydaje sie ze w twoim
                  przypadku bardzo wskazane byloby
                  skorzystanie z profesjonalnej terapii dla
                  ustalenia przyczyn i metod wyjscia z tego
                  fatalnego stanu. Bzykanie bez zaanagazowania
                  uczuciowego ze starszymi facetami to
                  trucizna a nie lekarstwo na samotnosc i bez
                  podjecia stanowczych dzialan twoja
                  przyszlosc bedzie bardzo marna.
                  • anaisanais Re: Teraz 21-latko 09.12.08, 13:57
                    ej tam nie strasz dziewczyny, ona ma 21 lat, brak kogos w tym wieku
                    to jeszcze nie tragedia.
                    poza tym widac ze probuje bo to ona zainicjowala ten zwiazek (czy
                    relacje) a to ze nie ma jeszcze doswiadczenia jak ona powinna
                    wygladac to chyba raczej normalne.
                    na tym doswiadczeniu sie uczy czego potrzebuje naprawde, boli ale
                    kazdy ma jakies rany na sercu.
                    od razu na terapie, jeja, polowa ludzkosci powinna isc na terapie
                    • no1teresa Re: Teraz 21-latko 09.12.08, 14:02
                      ale wlasnie w jej pojeciu to tragedia i chce sie wiazac z niewlasciwych pobudek
                      - jest sie nad czym zastanowic
                      • anaisanais Re: Teraz 21-latko 09.12.08, 15:22
                        ale co ty
                        dziewczyna szukala kogos, zaczela zwiazek (sama pisze ze nie
                        interesowalo ja nic glebokiego na poczatku), zakochala sie i gosciu
                        okazal sie draniem
                        sygnaly od poczatku byly niepokojace ale mysle ze naprawde sporo
                        kobiet sie tak nabiera, szczegolnie bedac mlodym jeszcze
                        • psychoguru Mylisz sie 10.12.08, 12:33
                          anaisanais napisała:

                          > ale co ty
                          > dziewczyna szukala kogos, zaczela zwiazek
                          (sama pisze ze nie
                          > interesowalo ja nic glebokiego na
                          poczatku), zakochala sie i gosciu
                          > okazal sie draniem
                          > sygnaly od poczatku byly niepokojace ale
                          mysle ze naprawde sporo
                          > kobiet sie tak nabiera, szczegolnie bedac
                          mlodym jeszcze

                          Myslisz sie. Na podstawie tego co ta osoba
                          pisze to po pierwsze nie byla zakochana,
                          bzykanie z facetem mialo byc metoda na
                          wyjscie z samotnosci i byl to jej pierwszy
                          facet. Po drugie pisze o kompletnie samotnym
                          zyciu, 21 lat samotnosci z tego ostatnie 5
                          lat ciezko przezywane. To sa bardzo
                          niepokojace sygnaly i nie mozna ich
                          bagatelizowac.
    • sirap00 Re: relacja ze starszym mężczyzną - prośba o radę 09.12.08, 08:37
      TOSHIKO!
      rok temu poznalam faceta starszego o 13 lat, po rozwodzie
      ("oczywiscie" nie z jego winy). To nie byla "relacja", to byl
      zwiazek, nie do konca normalny. to bylo 8 m-cy hustawki nastrojow.
      Facet popadal w skrajnosci. Raz kochal mnie nad zycie, wiazal ze mna
      przyszlosc, zalatwial rozwod koscielny, mowil o slubie ze mna, raz
      dostawal napadow jakiejs dziwnej histerii ("nie pasujemy do siebie,
      roznica wieku, znajdziesz sobie kogos mlodszego, bedziesz robic
      kariere a ja chce miec rodzine....!"). I tak w kolko. Byly dni,
      kiedy w ogole sie nie odzywal, unikal mnie, bo mial swoje wielkie
      przemyslenia i watpliwosci. Byly dni, kiedy nie odstepowal mnie na
      krok i przedstawial ludziom jako swoja "narzeczona".
      Nie traktowalam tego tak jak Ty, bylam bardzo zakochana, myslalam o
      przyszlosci z nim - cos na zasadzie "milosc jest slepa".
      Po 7 m-cach bylam wykonczona - schudlam, mialam problemy ze
      zdrowiem, nie usmiechalam sie zbyt czesto, bo jak tylko bylismy
      dalej od siebie, po glowie chodzila jedna mysl "czy on przypadkiem
      dzis nie uzna, ze to jednak nie to" :)
      Pod wplywem kilku fatalnych sytuacji, a raczej ich nagromadzenia w
      krotkim czasie, olsnilo mnie i odeszlam, chociaz to nawet trudno
      powiedziec kto kogo rzucil.
      I od 4 m-cy jest mi ciezko, bardzo to przezylam. Cos na
      zasadzie "Bez ciebie zyc nie moge, z toba nie mam sily".
      36 letni facet, po kilku niepowodzeniach w zwiazkach, ma strasznie
      zawiklana psychike :) Najmniejsza przeszkoda (grypa zoladkowa na
      pzyklad) urasta dla niego do rangi olbrzymiego problemu, sygnalu, ze
      to jednak nie to. Jest bardzo wyczulony na wszelkie problemy, jak
      nie jest idealnie to on sie nie bedzie w to pakowal, bo juz swoje
      przeszedl i nie zamierza powtarzac.
      Moze i nie chodzilo mu tylko o seks. Moze po prostu sie przestraszyl.
      Wedlug mnie, zadne wczesniejsze doswiadczenia, brak radzenia sobie z
      wlasnymi emocjami i jakis tam strach przed czyms blizej
      nieokreslonym nie sa usprawiedliwieniem, zeby trakotwac ludzi bez
      zadnego szacunku, ranic, zawracac glowe, zachowywac sie jak prostak.
      Postaraj sie go zrozumiec, pomysl sobie, jak bardzo jest slaby
      psychicznie i zdecyduj, czy chcesz sie z kims takim zadawac :)
      • laurettta Re: relacja ze starszym mężczyzną - prośba o radę 09.12.08, 08:46
        Rozwód koscielny? Jakby chciał to by go załatwił-masz więc racje, ze
        facet był nie dojrzały. Pewnie się tłumaczył, że nie chce wikłać
        byłej żony w to co robi, prawda?
        • bahmat Re: relacja ze starszym mężczyzną - prośba o radę 09.12.08, 11:45
          może to i jest krzywdzące, ze to jest jakaś regułaodnośnie różnicy
          wieku, znam przypadek różnicy 25 letniej i małzeństwo jest cudownie
          ułożone, ale naprawdę, starsi faceci wykorzystująw haniebnyi
          łajdacki sposób młode dziwczynya potem porzucają je nie patrząc na
          ból, krzywdę i łzy, wtedy nic się nie liczy i są wygodne
          uzasadnienia, a to jest po prostu chamstwo i co może potem być,
          jeśli się nie ma teraz czasu na "kochaną" dziewczynę, co może być
          póżniej, kiedy takie młodę dziewcze powie, że jest w ciąży-
          brrrrrrrr, nie wyobrażmam sobie tej rozpaczy, kobieto opamiętaj się
          póki czas- takiego kwiatu to i pół światu- bądź cierpliwą, nie bądź
          frajerką, facet Ci to mówi i dobrze życzy, bądź dzielna
    • 26_ona_kasia Re: relacja ze starszym mężczyzną - prośba o radę 10.12.08, 22:31
      Powinnaś się zastanowić nad tą jakże trudną relacją. Jeżeli nie
      jesteś dojrzałą osóbką - a z uwagi na wiek chyba tak jest.. to
      spokojnie podejdz do tego, bo relacja i związek z tym mężczyzną za
      pewne będzie miał wpływ na Twoje życie przyszłe relacje, związki. To
      jest taki taki schemat, ze młoda osóbka czuję się cudownie w
      ramionach straszego mężczyzny, który daje jej poczucie
      bezpieczeństwa, sprawia, że kobieta dojrzewa również seksualnie
      serwując jej najcudowniejszy sex (bo w końcu ma on doświadczenie),
      ale ALE jest wielkie ALE czy sex to miłość? czy pożądanie to to?
      Miłość, związek to wzajemne zrozumienie, znalezienie wspólnego
      pokładu na co trzeba gotowości i dojrzałości emocjonalnej obu stron.
      To wymaga czasu. Więc nie zachłystuj się tylko miłymi chwilami z tym
      męzczyzną i nie nazywaj to miłością, bo wiesz mi że tak nie jest. A
      kiedy będzie tak że ON naprawdę będzie z Tobą i da Tobie część
      siebie (nie seksualną część) i bedziesz pewna że jesteś dla niego
      ważna to będzie prawdziwe. Nie wierz w to że sex i fascynacja i to
      że Wam się dobrze rozmawia to wystarczy, to nawet nie początek
      czegoś prawdziwego. Uważaj..by nie stracić czasu.
    • allija Re: relacja ze starszym mężczyzną - prośba o radę 10.12.08, 22:59
      jest tak jak chciałaś tzn uważałaś, że zwiazek nie miał być trwały i
      nie był/nie jest. Z tego co piszesz to raczej nie wróży niczego na
      wspólna przyszłość. Co oczywiście nie znaczy, że mozna zwiazać sie
      szczęśliwie ze starszym partnerem. Mój brat ma o 15 lat młodszą żonę
      i są razem już ponad 20 lat. Brat nie jest specjalnie zasobny
      finanasowo wiec to nie to. Taki zwiazek wymaga większej "pracy" ale
      dla partnera starszego, brat zawsze dbał o swoja fizyczna
      atrakcyjność, siłownia itp, jak mawiał, żeby żona nie wstydziła się
      go na plaży. Zawsze też to on był "na cenzurowanym" z racji wieku
      np. rodzina żony nie do konca go akceptowała. Tak wiec taki zwiazek
      jest trudniejszy dla tej drugiej, starszej strony.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja