toksyczny związek? co to takiego?

13.12.08, 23:35
Ostatnio mój były powiedział mi, że tkwimy w toksycznym związku!!!
Obydwoje mamy ponad 30 lat, rozstaliśmy się 6m temu, niestety nie
dlatego, że się nie kochaliśmy. Ja do niego NIGDY nie wrócę i on o
tym dobrze wie. Nie sypiamy ze sobą, ale się spotykamy (max 2 razy w
tygodniu). Wiem, że szuka intensywnie kogoś w necie, bo nie chce być
sam. Ja do niego nawet nie dzwonię na komórkę, żeby przypadkiem nie
przeszkadzać mu w ewentualnej randce. Sama chodzę na ranki jak tylko
jest okazja. Czy to jest toksyczne???
    • bydziooutsider Re: toksyczny związek? co to takiego? 14.12.08, 08:17
      Nie sądzisz, że wdarł się pomiędzy Was element zazdrości i
      niezdrowej rywalizacji? Pytanie tylko, kto i dlaczego uruchomił to?
      Skoro się spotykacie, to jednak musi Wam jakoś na sobie zależeć.
      Sam ostatnio też mam problem, bo też się wpakowałem - chyba, w
      toksyczny związek. Myślałem, że jet nas troje przyjaciół, a tu magle
      się zrobiło para+1, dziwny uklad i udawanie. Nagle wypadasz, bo ktoś
      zaczął z Tobą rywalizować o względy drugiej osoby. Tylko po co?
      Rozumiem Cię, że nie chcesz dzwonić, ja robię dokładnie to samo, ale
      to chyba nie jest wyjście. Pogadajcie. Ja próbuję, ale nie przynosi
      to oczekiwanego skuktu. Chociaż zawsze masz poczucie, że próbujesz
      to wyjasnić.
      Myślę, że macie problem z wzajemnym ograniczaniem się i to Was dusi.
      Stąd ta toksyczność.
      Pozdrawiam
      • niepewna77 Re: toksyczny związek? co to takiego? 14.12.08, 09:43
        Najgorsze może być to że ta druga osoba nie bedzie w stanie być wobec nas
        szczera, bedzie sobie zostawiała tzw."tyły"
        to bardzo wygodne , bo jeśli coś nie wyjdzie z jednym zawsze jest ten drugi!
        i to jest toksyczne
      • forgetmenot30 Re: toksyczny związek? co to takiego? 14.12.08, 10:29
        moim zdaniem wcale się nie ograniczamy, przecież nikt nikomu nie
        zakazuje spotykać się z innymi. no i nie jesteśmy razem, ja nie
        zabieram go na żadne imprezy ze sobą i oficjalnie nie mam chłopaka.
        na pewno i u mniego i u mnie w sercu jest wzajemne uczucie, ale
        obydwoje wiemy, że nigdy nie będziemy razem. on twierdzi, że ta
        toksyczność polega na tym, że jak jest beze mnie, to myśli o mnie i
        chce przy mnie być. Ale to przecież nie toksyczność?! Ja nie chcę o
        nim rozmawiać o "nas", bo jak dla mnie to nie ma o czym gadać,
        jesteśmy po prostu znajomymi.
        • ca-ti Re: toksyczny związek? co to takiego? 14.12.08, 12:03
          W jakim celu spotykacie się te dwa razy w tygodniu?
    • nawrocona5 Re: toksyczny związek? co to takiego? 14.12.08, 18:35
      Chyba najbardziej uproszczone okreslenie toksycznego związku jest takie, że
      ludzie nie potrafią ani żyć ze sobą, ani bez siebie.
      Opisywana przez ciebie sytuacja chyba spełnia te kryteria :)
      • lusia501 Re: toksyczny związek? co to takiego? 14.12.08, 18:42
        To związek bez uczyć lub związek z osobą "z odchyłami".
        • malakas Re: toksyczny związek? co to takiego? 14.12.08, 18:55
          To takie okreslenie związku w którym jedna osoba oskarżyła wczesniej
          drugą niz ta druga pierwsza o szkodzenie jej i tym samym postawiła
          sie w roli narkomana zażywającego wciąz od nowa substancje, o
          których wie że jej szkodzą.
          Denne samouspawiedliwanie się i zrzucanie odpowiedzialności aby jak
          najdalej od siebie.
    • bydziooutsider Re: toksyczny związek? co to takiego? 15.12.08, 05:13
      Piszesz, że nie chcesz z nim porozmawiać o "Was". A ja pytam
      dlaczego? Spróbujcie wyjaśnić sobie co Was powstrzymuje przed sobą.
      Z treści Twych wypowiedzi wynika, że raczej owa "przyjaźń" nie
      rokuje najlepszych nadzieji. Będziesz się męczyć. On z resztą też,
      aż w końcu nie będziecie mogli ze sobą w ogóle przebywać. Taka
      alergia na kompana.
      No chyba, że lubicie się katować. Tylko czy to warto?
      • forgetmenot30 Re: toksyczny związek? co to takiego? 15.12.08, 14:33
        czy warto? nie wiem. wiem jedno: wolę gdzieś wyjść z nim niż
        siedzieć sama w domu, randki ostatecznie aż tak często się nie
        zdarzają, a znajomi mają swoje życie, przecież nie będą się ze mną
        spotykać co weekend... ta przyjaźń zdecydowanie nie rokuje nadziei,
        ale powiedzcie, lepiej siedzieć samemu w domu? nie mogę z nim
        rozmawiać o nas, bo on ma "odchylenie" (jak ktoś napisał powyżej),
        lub lepiej powiedzieć "uzależnienie", z którego nie chce wyjść.
        Dlatego się rozstaliśmy. Niby bardzo kochał, ale przez cztery lata
        mnie oszukiwał i jeszcze wpędzał w kompleksy, że to niby ja jestem
        nienormalna. Teraz utrzymuję z nim kontakty, bo wiem, że on jest
        uzależniony i po prostu jego podłość tylko z tym była związana. Bo
        tak poza tym, poza tą jedną rzeczą, to jest złoty człowiek.
        • bydziooutsider Re: toksyczny związek? co to takiego? 16.12.08, 05:55
          Słuchaj "samce" nie są jeszcze gatunkiem wymierającym (choć jest nas
          coraz mniej), a Twoje podejście jest takie, że albo ten albo żaden
          inny Ci się nie trafi. A ja Cię zapewniam - trafi!
          A skoro gostek ma odchyły , to ... - gotujesz trochę? To pomyśl, gdy
          tylko zmienisz jeden skladnik w zupie i zamienisz go dziegciem, to
          co? Nadal to zupsko będzie jadalne? NIE!
          Nie podchodź do tematu jak zakup pakietu, czy transakcja wiązana.
          Nadal można wybierać w opcjach i zrobić absolutnie indywidualne
          dopasowanie!
          A skoro teraz Cię nie szanuje, to co potem?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja