Kochać (nienawidzić ?) własnego ojca.

18.12.08, 17:17
Trudno jest mi o tym pisać, ale chciałabym to wreszcie wyrzucić z
siebie. Z góry przepraszam za potok myśli, ale nie potrafie ładnie
się wyrażać.

Mój tata mnie bił ( nie wiem czy tak to można nazwać) . Najczęściej
kiedy pyskowałam, robiłam miny, kłóciłam się z nim. Nie było to
jakoś bardzo bolesne, zazwyczaj bardzo mocne ściskanie za ramiona i
potrząsywanie, bicie ręką przez głowę .Szczególnie zapamiętałam ten
mocy uścisk i krzyki... Ja zawsze płakałam, a on zawsze mnie po tym
przepraszał i tak sobie żyliśmy do czasu. Pewnego razu miarka się
przebrała. On rzucił mnie na łóżku i zaczął tak jakby dusić. Nie
pamiętam tego dokładnie. Ja darłam się "Zostaw mnie! zostaw!" i
odpychałam ile miałam siły. Po tym zdarzeniu przyszedł do mnie i
przeprosił płacząc i obiecując, że nigdy się to więcej nie wydarzy.
Było to 5 lat temu i obietnicy dotrzymuje. Ale coś jest nie tak...
Tata jest często ironiczny, złośliwy, dokucza mi, poniża. Oczywiście
robi to tylko wtedy kiedy się z nim kłócę. To tak jakby zmiana
przemocy z fizycznej na psychiczną. Przynamniej ja to tak odbieram...
Moj tata był bity jako chłopiec, może dlatego...
Problem tkwi w tym, że ja nie potrafię być dla niego uczuciowa. Nie
potrafię go szczerze przytulić. Gdy on mnie przytula ja lekko się
przytulam a potem odpycham. Gdy mówi bym chce mi dac buzi - ja nie
całuję a zawsze nastawiam policzek. Staram się być miła, bo widzę
jaki on jest uczuciowy...
I zawsze stoję po stronie mamy - z którą mam bardzo dobre relacje.
Pomimo wszytsko ja bardzo kocham mojego tatę, pomimo, że
przedstawiłam go tutaj jako potwora.

A może ja dramatyzuję, przesadzam... ?
może wszytsko jest w porządku?

Proszę mi pomóc.

NA prawdę chciałabym przełamać tą barierę, ale nie potrafię :(

    • moon_witch On prawie cie zabił 18.12.08, 18:03
      Jeżeli ma się do czynienia z tego typu osobą to się nie prowkuje do
      kłótni. O ile życie ci miłe. Najlepiej szukaj swojego własnego
      lokum.
      • shillelagh Re: On prawie cie zabił 18.12.08, 18:08
        Dziękuję za odpowiedź.
        Nie próbował mnie zabić z pewnością.
        Jest po porstu bardzo wybuchowy.
    • fanka_franka Mialam podobna sytuacje 02.01.09, 23:18
      Doskonale rozumiem, bo u mnie bylo podobnie. Tylko ja bardzo czesto slyszalam,
      ze strace zeby lub tak dostane, ze matka mnie nie pozna, bo np. lozka nie
      poscielilam. Do lekkiego uderzenia (czy podduszenia, ale to raz) doszlo z 3
      razy. W kazdym razie bardzo czesto plakalam z jego powodu, ale raczej apropo
      tego co mowil.

      I moja "powierniczką" i pomoca byla matka. A teraz... Ojciec stracil w miare
      dobra prace, zona go zostawila (teoretycznie sa razem, ale wyjechala za granice
      kilka lat temu), a ja, jak przesadzi to w jednej chwili jestem w stanie sie
      wyprowadzic. No i od razu i "spokornial". I sie zmienil. Nie ma takich akcji. Za
      to mam inny problem.

      Widze, ze jest mu zle. Zdarza mu sie plakac (mysli, ze ja tego nie widze,
      ukrywa, a ja udaje,ze nie widze, bo nie wiem jak bym miala mu pomoc), zdarza mu
      sie mi wyzalac, ze jest stary, niepotrzebny, sam, a ja nie potrafie go wtedy
      przytulic, pocieszyc. Zreszta wiem ze, po czesci sobie sam zasluzyl, bo matka
      bez powodu nie wyjechala (tez ze wzgledu na niego). Do tego zdrowie tez mu
      troche siada.

      A ja wiem, ze on chcial dobrze. Tylko nie potrafil. Nie potrafil zrozumiec
      niektorych rzeczy i to,ze takim zachowaniem odsuwa od siebie ludzi. Ale jak ktos
      potrzebowal pomocy to zawsze pomogl.

      No i co,ze to rozumiem jak mam cos takiego, ze nie moge go przytulic czy
      pocieszyc. Chcialabym chyba, zeby mu bylo jak najlepiej, ale zeby mnie to nie
      kosztowalo (psychicznie, bo finansowo mu zawsze pomoge).

      Chociaz jest odrobinke lepiej niz kiedys. Czasem go obejme, albo za ramie
      potrzymam. Ale pocieszyc nadal nie umiem, bo niby jak. Wydaje mi sie, ze czas i
      zdystansowanie sie tylko pomoga. Mam nadzieje. W Twoim przypadku chyba bym sie
      wyprawadzila. Czasem zeby miec dobra relacje z kims wystarczy widziec sie z nim
      nie za czesto.
    • mona.blue Re: Kochać (nienawidzić ?) własnego ojca. 03.01.09, 12:06
      To nic dziwnego, że nie potrafisz być uczuciowa dla niego. Potym
      wszystkim co przeszłaś to i tak dużo, że go tolerujesz.

      To mi przypomina teorię Konta Bankowego Emocji Stevena Coveya - tak
      traktujemy innych, jak na to sobie zasłużyli traktowaniem nas -
      jeżeli nas zawiedli, stosowali przemoc, odrzucali to wyczerpali
      swoje konto i nie mogą na nic liczyć. Żeby było lepiej muszą je
      ponownie zapełnić swoją troską, miłością, szacunkiem.
    • wessdan Re: Kochać (nienawidzić ?) własnego ojca. 03.01.09, 13:11
      Może powinnaś Mu o tym powiedzieć jak Cię zranił, powiedzieć o swoim
      smutku i rozgoryczeniu.
      • kesjaa Re: Kochać (nienawidzić ?) własnego ojca. 03.01.09, 13:30
        jestem przejęta ze w Waszym życiu mają miejsce takie sytuacje i że spotyka to
        was od najbliższych osób.Czy można mieć poczucie winy że ktoś inny traktuje
        mnie jak śmiecia-można bo to często manipulacja tej drugiej osoby by poczuła się
        lepiej,jeśli nawet szczerze żałuje,co robi by się zmienić-tylko obiecuje?
        • malla.mi Re: Kochać (nienawidzić ?) własnego ojca. 06.01.09, 21:49
          Shillelagh, też Cię rozumiem. Piszesz, że go bardzo kochasz. Kurczę,
          podziwiam Cię za to. Ja mam tak ogromne wyrzuty sumienia za to, co
          tyle razy myślałam. Bo mimo wszystko-"szanuj ojca i matke swoją". No
          kurczę. Próbowałam się przełamać, bo ja rozumiem, że jemu też jest
          ciężko. Ale jakoś nie mogę. Blokada.
          • fanka_franka Re: Kochać (nienawidzić ?) własnego ojca. 06.01.09, 22:41
            Ja tez wiele razy zyczylam ojcu najgorszego w myslach. To normalne jak spotykaja
            Cie od niego ciagle przykrosci. A jesli chodzi o szacunek- zawsze uwazalam, ze
            zapomina sie o tym, ze to nie tylko dzieci powinny szanowac rodzicow, ale
            rodzice dzieci rowniez! Trudno szanowac kogos kto ciebie nie szanuje.
    • jchlebowska Re: Kochać (nienawidzić ?) własnego ojca. 06.01.09, 22:02
      Ja lat potrzebowalam, zeby przebaczyć. Wierzę, że Tobie się uda
      • renkaforever Re: szanowac 07.01.09, 06:09
        Ojciec przeciez ma prawo karac niegrzeczne dziecko, ale przemoc fizyczna i
        psychiczna, ktora stosuje, wynika z jego wlasnej slabosci.
        Slaby czlowiek pokazuje agresje, ktorej niestety nie mozna akceptowac.
        Powinien pracowac nad swoimi emocjami, ale dziecko nie powinno go
        prowokowac.Chyba wie co wolno a czego nie wolno.
        • kesjaa gdzie dobry przykład? 07.01.09, 10:49
          to rodzice mają dać dobry przykład dzieciom ,jeśli rodzice krzyczą na dziecko
          przy każdej sposobności ,jaki wzorzec ma dziecko? też krzyczy gdy egzekwuje
          swoje racje.Człowiek który nie panuje nad swoimi emocjami nie potrzebuje
          prowokacji by wpaść w furię ......szkoda tylko psychiki dzieci ,gdyż często to
          one obwiniają się za wszystko i żyją przez resztę życia w poczuciu winy i czują
          się gorsze od innych ludzi i mają problemy w kontaktach międzyludzkich
          • malla.mi Re: gdzie dobry przykład? 07.01.09, 11:04
            wszystko jest dla mnie takie oczywiste, jak się czyta, jak się myśli
            na ten temat. Ja wiem, że jest słaby, współczuje mu, może mi się
            wydaje, ale myślę, że chyba żałuje, choć nigdy nie usłyszałam
            przepraszam. I wtedy sobie planuje-wybaczę, zrozumiem, będę "ponad
            to". A jakoś w zyciu nie sposób tego przeskoczyć, mimo wiedzy,
            planów, nie potrafię. I jak już byłam blisko tego, blisko nauczenia
            się żyć z tym, to posypał się mój związek. Właśnie z powodu
            przenoszenia starych problemów w nowe życie. Jejku. Ile bym dała za
            to, żeby móc cofnąć czas.
            • kesjaa Re: gdzie dobry przykład? 07.01.09, 11:31
              wiesz porozmawiaj z nim,przemyśl co chcesz mu powiedzieć:opowiedz mu co Cię
              zraniło i co czułaś- zapytaj jak możecie sobie pomóc by się nawzajem bardziej
              szanować.Jeśli wie co zrobił żle a tak wnioskuje po tym co piszesz może to być
              przełom w waszych kontaktach -życzę CI tego z całego serca. CZASEM tak jest że
              to dzieci pomagają rodzicom się zmienić .......powodzenia
              • malla.mi Re: gdzie dobry przykład? 07.01.09, 22:06
                > wiesz porozmawiaj z nim,przemyśl co chcesz mu powiedzieć:opowiedz
                mu co Cię
                > zraniło i co czułaś

                U mnie jest jednak trochę inna sytuacja niż u autorki wątku i
                uważam, że rozmowy nie da się przeprowadzić, z kilku względów nawet.
                Ale jeśli autorka miałaby w sobie tę siłę, to myślę, że to dobre
                rozwiązanie dla niej. Przełomu u mnie nie będzie, nie da się. (wiem,
                wiem... niby wszystko się da, ale jakim kosztem? trzeba realnie
                kalkulować:)) Ja na razie potrzebuję przełomu w sprawie, którą sama
                popsułam(co w dużej mierze niestety wzięło się z mojej słabości,
                którą wyniosłam z domu) i za to trzymaj kciuki, bardzo są potrzebne,
                oj bardzo.
      • chalida Re: Kochać (nienawidzić ?) własnego ojca. 09.01.09, 14:18
        A co konkretnie dało Ci to wybaczenie ?
    • aniol.milosci Re: no waśnie nienawidzieć. ale kogo- ojca, czy... 07.01.09, 11:33
      Nie wiedziałem, że byłem takim potworem. Nie wiedziałem i nie
      chciałem nim być.
      Córeczka wyrywała się, a nikt, i tak, jej nie wierzył. Jak można
      było stać się kimś takim dla ukochanej? Czy zmarnowałem jej życie?
      Ukarzcie mnie, jeśli tak.
      mrinmapi.blog.interia.pl/
      • shillelagh Re: no waśnie nienawidzieć. ale kogo- ojca, czy.. 08.01.09, 18:17
        Bardzo dziękuję za wszytskie odpowiedzi i wsparcie.
        Przepraszam, że tak długo się nie pisałam, ale nie sądziłam, że
        znajdą się ludzie, którzy będą chcieli mi pomóc.

        Nie sądze by szczera rozmowa dała jakieś rezultaty, wiem, że to się
        skończy niepotrzebnym łzami a nie przyniesie mi ulgi.. i nie zmieni
        stosunku do mojego ojca.
        To bardzo drażliwy dla mnie temat...
        • chalida Re: no waśnie nienawidzieć. ale kogo- ojca, czy.. 09.01.09, 14:17
          Wydaje mi się, że cały czas bronisz swojego ojca mimo wszystkich innych emocji
          jakie się w Tobie niewątpliwie kotłują. Nie przesadzasz z tą miłością do niego ?
          Facet prawie Cię niechcący udusił. Posłuchaj jak to brzmi... :(
          • shillelagh Re: no waśnie nienawidzieć. ale kogo- ojca, czy.. 10.01.09, 00:01
            Wiem. Ale to było dawno i tylko jeden jedyny raz.
            Pozatym od paru lat jest spokój...
            Mam wyrzuty sumienia, że wyobrażacie sobie mojego tatę jako despotę
            i potwora. A on na prawdę taki nie jest.

            Wiem, że jeśli będę miała swoje dzieci, nigdy ich nie będę biła.
            Takie rany goją się bardzo długo i są bolesne.
            • chalida Re: no waśnie nienawidzieć. ale kogo- ojca, czy.. 10.01.09, 19:37
              Za to teraz:

              "Tata jest często ironiczny, złośliwy, dokucza mi, poniża. Oczywiście
              robi to tylko wtedy kiedy się z nim kłócę. To tak jakby zmiana
              przemocy z fizycznej na psychiczną. Przynamniej ja to tak odbieram..."

              A Ty masz wyrzuty sumienia, że nie wydał nam się symaptyczny...
              Wiesz, to bardzo zdrowa reakcja, że nie jesteś dla niego czuła i uczuciowa. Po prostu źle Cię traktuje i gdyby nie był to ojciec chyba byś za nim nie przepadała, a tak zmuszasz się do miłości...
        • malla.mi Re: no waśnie nienawidzieć. ale kogo- ojca, czy.. 10.01.09, 19:43
          >> i nie zmieni
          > stosunku do mojego ojca.

          A w jego przypadku? Może zmieni jego stosunek, coś zrozumie, będzie
          starał się bardziej panować? Wiesz, ja proponuję, bo tak
          wywnioskowałam z twojego pierwszego postu, ale sama w mojej sytuacji
          bym tego nie zrobiła. Więc może po prostu źle odczytałam Twoją
          sytuację i w takim razie w pełni Cię rozumiem:)
    • ala.l Re: Kochać (nienawidzić ?) własnego ojca. 10.01.09, 19:56
      nie ma zadnej bariery.
      Po prostu sie go boisz i tego jak zareaguje.
      Twoj ojciecpotrzbuje pomocy i Twoja Matka tez.
      Nie beirz niczyijej strony i nie oskarzaj sie.
      Ty jestes dzieckiem i tym wszystkim co oni z Ciebie zrobili.
      Nakwidoczniej cos spartolili.
      Po co masz sie do ojca przytulac i dlaczego on chce Ce calowac?
      Zacznij zyc swoim zyciem i w pezyszlosci nie rob bledow woich rodzicow.

      Mysle ze razem sa bardzo nieszczesliwi i tak naprawde sie nienawidza.
      Ojciec wyczwa ze Mamunia Cie na swoja strone przciaga dlatego jest dla Ciebie
      zlosliwy,
      Chociaz to glupie zeby ojciec tak sie do dziecka zachowywal..
      przestam pyskowac ,zastanow co tym osiagasz,naucz sie sztuki argumentaccji to
      pomoze Ci w przyszlosci.
      I odsun sie od nich...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja