aire1
18.12.08, 21:06
Moja mama całe życie jest nieszczęśliwa w swoim małżeństwie. Wina
leży w większości po stronie ojca, ale mama również nie jest bez
winy, ale generalnie jest to po prostu bardzo niedobrane małżeństwo,
totalnie niedopasowanie chyba pod każdym względem.
Moja mama nienawidzi ojca, uważa że zmarnował jej życie, wiele razy
mi o tym mówiła. Jej frustracja wychodzi na każdym kroku. Wystarczy
drobiazg, drobna sprzeczka żeby mama zaczęła rozdrapywać rany sprzed
wielu lat, przypominać sobie jak to ojciec coś kiedyś powiedział
albo zrobił trzydzieści lat temu i jak ona wtedy się czuła i zaczyna
płakać. W zasadzie każda nawet banalna rozmowa może doprowadzić do
tego żeby w ciągu kilku minut ruszyła lawina pretensji, oskarżeń i
złośliwości pod adresem ojca, a sama ustawia się w pozycji ofiary.
Przy imieninowym stole u rodziny ojca powie nagle: a mój mąż uważa
że jestem głupia. Wszystkim nagle robi się przykro. I to tak trwa
wiele lat, nie wnikam dlaczego się nie rozeszli, choć powinni, już
się nie rozejdą. Od jakiegoś czasu nie mieszkam z rodzicami,
myślałam że z mamą jest lepiej, bo ojciec w sumie jest w porządku,
żadna krzywda jej się nie dzieje, ale to chodzi o te skumulowane
przez wiele lat żal i złość, które ciagle w niej tkwią. Czy można
jej jeszcze jakoś pomóc i jak to zrobić? Dziś puściły mi nerwy i
palnęłam że jeśli nie radzi sobie z własnymi emocjami powinna iść do
psychiatry, no i pożałowałam. Jest mi jej żal, ale mam już tego dość.