antypatia? niechęć do kogoś bez powodu???

18.12.08, 21:49
Chciałabym napisać o pewnej przypadłości, która mnie obecnie dotyka.
Jestem wykształconą osobą, atrakcyjną z zewnątrz kazdy by pomyślał,
ze niczego mi nie brakuje. Mam wspaniałych przyjaciól i dla nich
jestem otwarta, rozrywkowa, rozesmiana niczym dusza towarzystwa, a...
w pracy lub wsród ludzi, którzy nie sa moimi znajomymi nie umiem
tak sie zachować. SPINAM się, denerwuje... nie potrafię się
wyluzować, a w konsekwencji czuję niechęć innych osób do mnie. Nie
umiem normalnie zagadać, na luzie rozmowy żeby nie brzmiała
sztucznie. Staram się być soba, ale... no własnie nie jestem!
Niedawno zaczelam prace w nowej firmie. Tak jak w poprzedniej
odczywam dyskomfort z powodu ludzi, którzy mnie otaczają. Nie
wszystkich, ale więszkości... Zdarzają się tylko pojedyncze
jednostki w tłumie, z którymi czuje się swobodnie i moge pogadac nie
mysląc ze oni źle mnie odbierają lub odbiorą lub czy polubią czy
nie. Zauwazylam, że to sa ludzie b wyluzowani i "nie oceniający". A
reszta po prostu mam wrazenie jakby mnie nie lubiła i uwazala mnie
za dzwiną osobę. A przeciez tak nie jest! Jestem normalna, kochają
mnie przyjaciele... Nie rozumiem tego. To mnie męczy. W konsekwencji
zamykam się w sobie i jest jeszcze gorzej, bo zaczynam tak sie bać
tych ludzi, ze uciekam... od kontaktu.
Kiedys (w poprzedniej pracy) powiedzialam sobie, że musze sie
przełamać i spróbowac polubić tych ludzi, wkupić się i probowałam..
wyjechalam na wyjazd sluzbowy, ale był to najgorszy mój wyjazd w
zyciu! Rozmawialam tylko z 1 osobą - i to z facetem, który na mnie
leciał!, a reszta to miałam wrazenie jakby rozmawiala ze mną z
łaski. A przeciez nic im nie zrobiłam!!! chciałam ich lubić!!! byłam
miła!!! zawsze jestem miła!!! a czułam, że męczyło ich moje
towarzystwo, denwerowała ich moja obecnosc...
Pisze teraz na forum to, bo juz nie radze sobie w kolejnej pracy
podobnie jest, wiec cos w tym jest! ale co??? moze mi cos
poradzicie???prosze...
    • bez_energii Re: antypatia? niechęć do kogoś bez powodu??? 18.12.08, 22:16
      Ja też tak mam. Wynika to u mnie z tego, że chciałbym żeby wszyscy ludzie mnie
      lubili i przejmuję się zdaniem każdego z nich. Chyba po prostu chce się
      dowartościować tym, że każdy mnie lubi, a przecież w życiu tak jest, że nie
      wszyscy nas lubią i my nie wszystkich lubimy. Nie warto przejmować się tym co
      inni mówią o nas, trzeba znać swoją wartość i myśleć pozytywnie o sobie. Ludzie
      nie interesują się aż tak jedną osobą - nie jesteśmy "pępkiem świata". Nie można
      na każdym kroku myśleć, że wszyscy dookoła nas oceniają - ludzie mają swoje
      sprawy i problemy.
      • lucusia3 Re: antypatia? niechęć do kogoś bez powodu??? 19.12.08, 14:46
        Myślę, że to jest problem Twojego widzenia świata wokól, a nie tego co tam jest naprawdę.
        Ty myślisz, że nikt Cie nie lubi i sama w związku z tym nie potrafisz nikogo polubić. To, że jesteś grzeczna nic nie daje, pewnie jesteś lodowato i służowo grzeczna - "z urazą", bo skoro Cie nikt nie lubi...
        Moim zdaniem przestań się nad soba użalać, wyliczać w procentach ile osób się do Ciebie odezwało, a ile pierwsze kiedykolwiek powiedziało "Dzien dobry", skup się tym co masz robić, proś o pomoc innych i sama jej udzielaj, bez oceniania osoby z którą rozmawiasz i wyliczaniu szans, że odpowie tak, czy inaczej. Zobaczysz, jak przestaniesz sobie wymyślać straszne bajki, świat będzie o niebo piękniejszy.
        • jednorazowy3 26_ona_kasia 19.12.08, 20:13
          26_ona_kasia

          za mna pracuje kasia na oko ma 26 lat, jest ladna ale niestety mimo tzw wyksztalcenia nie jest zbyt blyskotliwa, raczej nie jest osoba godna zaufania, w sprawach zawodowych jest traktowana z przymruzeniem oka przez reszte
          ciekaw jestem jakie ona ma zdanie o sobie samej

          oczywiscie nasuwa sie tutaj pytanie czy to czasem nie jestes Ty
          • dupablada9999 a może skup się na swojej robocie 19.12.08, 21:15
            a może skup się na swojej robocie i olej towarzystwo. Jak sie okaże że jesteś
            pracowita i kompetentna, to sami przylezą i się zaprzyjaźnią (albo cię zeżrą -
            ale w tedy to po co się z takimi przyjaźnić)
      • roztrzepany84 Re: antypatia? niechęć do kogoś bez powodu??? 19.12.08, 19:35
        zła karma zbiorowa w pracy ;)
    • arbuzunia niechęć z powodu nieśmiałości. 19.12.08, 00:22
      ja bym Cię chyba nie polubiła, pewnie robisz wrażenie osoby bardzo nerwowej i
      nieśmiałej a za takimi nie przepadam.

      Wydaje mi się, że takim osobom jak ty zawsze najłatwiej zaprzyjaźnić się z
      ludźmi o podobnym temperamencie.
    • sankanda Re: antypatia? niechęć do kogoś bez powodu??? 19.12.08, 08:41
      SPINAM się, denerwuje... nie potrafię się
      > wyluzować, a w konsekwencji czuję niechęć innych osób do mnie.

      stres ...tylko skad sie bierze ?



      > Niedawno zaczelam prace w nowej firmie.
      Tak jak w poprzedniej
      > odczywam dyskomfort z powodu ludzi, którzy mnie otaczają.

      ????

      > odczywam dyskomfort z powodu ludzi, którzy mnie otaczają.

      A, to dlatego.
      Czyli kto ponosi "wine" ? Ludzie, ktorzy cie otaczaja ? Czy to ich
      wina, ze czujesz dyskomfort tylko dlatego, ze sa tacy jacy sa i nie
      odpowiadaja twoim oczekiwaniom ? Przyjaciol kazdy sobie wybiera,
      wspolpracownikow nie. Musisz nauczyc sie rozdzielac osobiste,
      afektywne realcje od relacji tzw. spolecznych. Ci, ktorzy
      wprowadzaja cie w stan osobistego dyskomfortu juz to zrozumieli -
      kazdy po swojemu.
    • do.cen Re: antypatia? niechęć do kogoś bez powodu??? 19.12.08, 09:11
      Według mnie jeżeli nawiązujesz normalne relacje z ludźmi poza pracą,
      a w każdej pracy nie możesz, to nie jest to wina ludzi tylko
      otoczenia czyli pracy właśnie. Coś cię stresuje, może
      współzawodnictwo jakie istnieje w miejscu pracy?, może to czy
      podołasz nowym obowiązkom? A ty nie potrafisz umiejscowić dokładnie
      tego stresu i całe rozdrażnienie, złość przenosisz na
      współpracowników. Nie dziw się że cię nie lubią, bo oni czują też
      twoje uczucia. Moim zdaniem problem jest poważny, bo przecież praca
      zajmuje ogromną część naszego życia. Jeżeli nie poradzisz sobie z
      tym sama, to może odwiedź psychologa? Pomoże ci się odnaleźć w tych
      relacjach.Albo możesz zmienić pracę na taką, która nie wymaga
      kontaktów międzyludzkich. I pamiętaj, że wszystko się może zmienić,
      najbardziej nielubiana osoba może stać się bardzo lubianą. Nie
      staraj się na siłę, jesteś nowa w tym otoczeniu, więc to normalne że
      nie jesteś z nikim jeszcze zżyta. Nie musisz w pracy być rozrywkowa
      i roześmiana, wystarczy jeżeli będziesz spokojna, opanowana i miła
      dla innych. I jeszcze musisz pamiętać, że praca to niekoniecznie
      jest miejsce gdzie szukamy akceptacji, lubienia się itd. Np. swojego
      kierownika zazwyczaj nikt nie lubi, a chyba każda z nas chce się
      piąć coraz wyżej, prawda:) ?
    • my_dying_bride pielegnuj swe zycie prywatne 19.12.08, 09:39
      i nie probuj naginac swych wzorow zachowan w pracy do tych z zycia
      prywatnego

      dla mnie to brak profesjonalizmu
      gdybym z obcymi ludzmi, z ktorymi lacza mnie tylko sprawy zawodowe
      probowala chciec zachowywac sie tak, jak z przyjaciolmi i bliskimi-
      nie byloby to dobre

      proba zachowan familiarnych w pracy niechybnie doprowadzi Cie do
      kleski!
      pamietaj!

      Ty wlasnie jestes soba tworzac dystans w pracy
      Nie jestes soba, gdy na sile probujesz go niwelowac.
    • 4v Re: antypatia? niechęć do kogoś bez powodu??? 19.12.08, 10:33
      praca to praca, życie prywatne to życie prywatne.

      marnie skończysz, jak będziesz chciała w pracy być taka, jak w prywatnym życiu.
      nie da się, i to z kilku powodów.

      praca to (oczywiscie nie zawsze, ale w wiekszosci) rywalizacja, obgadywanie,
      patrzenie na ręce, ZAZDROŚĆ i ZAWIŚĆ. obce Ci cechy? nie martw się - mi też. ale
      dla 90% społeczeństwa (a już na pewno tzw "ludzi pracy") to norma.

      bądź w pracy spięta i uznaj, że tak być powinno. oczywiście nie stresuj się tak
      by się pocić, jąkać i mieć biegunkę! ale NIE MUSISZ być w pracy "sobą" i tak jak
      już zostało napisane - nie powinnaś być w pracy sobą.

      raz: brak profesjonalizmu, dwa: zniszczą Cię taką w pracy, trzy: próbując
      przemycić swoje cechy do pracy... cóż, to zadziała w obie strony... będziesz
      "pracownicą" w życiu prywatnym a to najbardziej zryty typ ludzi, gwarantuje że
      przestaniesz być lubiana!

      a więc tak: idziesz do pracy, wkładasz "mundur" pracownika. nie spoufalaj się na
      siłę, olej to co o Tobie myślą - po prostu PRACUJ. to jest Twoje zadanie. jeśli
      jest ktoś wart zaprzyjaźnienia, to się z nim zaprzyjaźnisz tak czy inaczej.
      jeśli takiego nie ma - tym bardziej musisz się zająć pracą a nie kontaktami
      interpersonalnymi.

      powodzenia!
      • allerune Re: antypatia? niechęć do kogoś bez powodu??? 19.12.08, 10:57
        > praca to (oczywiscie nie zawsze, ale w wiekszosci) rywalizacja, obgadywanie,
        > patrzenie na ręce, ZAZDROŚĆ i ZAWIŚĆ. obce Ci cechy? nie martw się - mi też. al
        > e
        > dla 90% społeczeństwa (a już na pewno tzw "ludzi pracy") to norma.

        gdzie Wy pracujecie, ludzie ?!?!?

        Serio, nigdzie i nigdy nie miałem takich sytuacji. Pracowałem w paru
        międzynarodowych korporacjach i nigdzie czegoś takiego nie było. Czasem zdarzał
        się trudny manager, ale to tylko i wyłącznie sprawiało, że ludzie byli dla
        siebie jeszcze milsi i bardziej pomocni.

        Z drugiej strony, zawsze odrzucałem wszystkie oferty z Warszawy, które
        zalatywały byciem korporacyjnym szczurkiem...
        • jednorazowy3 Re: antypatia? niechęć do kogoś bez powodu??? 19.12.08, 19:54
          za takimi ludzmi jak ty nie przepadam :)

          > gdzie Wy pracujecie, ludzie ?!?!?

          po co to sztuczne zdziwienie, po co to samochwalstwo z praca w korporacjach?
          zyjemy w Polsce, wiekszosc ludzi z tego forum pracuje w Polsce, w polskich firmach wiec coz Cie tak dziwi?
          a moze pomyliles fora?
          • allerune Re: antypatia? niechęć do kogoś bez powodu??? 20.12.08, 12:07
            > za takimi ludzmi jak ty nie przepadam :)

            tzn. jakimi, normalnymi, którzy wolą od początku zwrócić uwagę gdzie idą do
            pracy niż bawić się w te wszystkie gierki ?

            > po co to sztuczne zdziwienie, po co to samochwalstwo z praca w korporacjach?

            a jakie to samochwalstwo? Człowieku, można pracować w korporacji za 1500
            złotych, uwierz mi, nie ma się czym chwalić :D

            > zyjemy w Polsce, wiekszosc ludzi z tego forum
            > pracuje w Polsce, w polskich firmach

            Ja mówię o swoich doświadczniach w pracy w Polsce. Za granicą jest jeszcze
            lepiej bo nie ma takich tabu jak "ile się zarabia" albo "czy gościowi który
            odszedł od nas jest dobrze w innej firmie".
            Więc pracowałem w Polsce, w oddziale międzynarodowej korporacji, gdzie pracowali
            sami Polacy i było normalnie. Żadnego kopania dołków itd. itp.
            Przykro mi, że nie mieści Ci się to w głowie.

            > wiec coz Cie tak dziwi?

            Co mnie dziwi? To że ludzie uważają to za naturalny stan, gdy w pracy trwa
            jakaś wojna podjazdowa. Dla mnie jest to zdecydowanie coś co sprawiłoby, że
            poszukałbym pracy gdzieś indziej.
      • perrycox Nie wiem skąd bierzesz takie rady 19.12.08, 11:02
        Proponujesz jakieś schizofreniczne rozwiązanie, w którym ktoś przez 8 godzin
        dziennie musiałby udawać kogoś innego. Po jaką cholerę?
        Taka postawa niechybnie prowadzi do sytuacji, gdy wstając rano będziesz myśleć
        coś w stylu "o cholera - znowu muszę odbębnić te swoje 8 godzin."
        Ja sobie nie wyobrażam takiej sytuacji. Pracuję w dużej grupie ludzi i dla mnie
        bardzo ważna jest atmosfera. Może akurat mam szczęście, ale z większością
        współpracowników świetnie się rozumiem - jesteśmy kumplami, przyjaciółmi,
        organizujemy sobie wspólne wyjazdy (nawet na własny koszt), spotykamy się po
        pracy, imprezujemy. Znamy się już jak łyse konie i raczej nikt tu nikogo nie
        udaje bo naprawdę musiałby być świetnym i ambitnym aktorem ktoś, kto przez 1/3
        życia musiałby odgrywać jakąśtam rolę. Do pracy wstaję z przyjemnością, bo wiem,
        że zaraz spotkam się ze swoją paczką i nie wyobrażam sobie chodzenia do pracy
        jak wyprawy do dżungli, gdzie każdy walczy o przetrwanie i czyha na powinięcie
        się nogi współpracownika.
        W momencie gdyby nastąpiła taka sytuacja o jakiej piszesz - że myślę tylko o
        zadaniu i wkładam mundur pracownika - zacząłbym się już rozglądać za inną robotą.
        • 4v Re: Nie wiem skąd bierzesz takie rady 19.12.08, 11:12
          są prace i prace, jak masz jakąś grupę gdzie nie ma rywalizacji w drodze do
          awansów (może już nie możecie awansować? może wszyscy są równi i tak pozostanie)
          to oczywiście nie ma się co dziwić że jest dobra atmosfera.

          niestety w większości hierarchicznych struktur, jest zazdrość, jest rywalizacja,
          że już nie wspomnę o tym, że autorka wątku to KOBIETA, a one mają w życiu
          trudniej, bo prócz stricte zawodowych spraw dochodzą typowo kobiece zazdrość o
          urodę ze strony kobiet i nierzadko jakieś molestowanie (lub chociaż krępujące
          spojrzenia) ze strony facetów.

          troszke empatii by się chłopie przydało, nie każdy ma w robocie sielankę. po
          prostu nie każdy może mieć, raz że nie starczy tych fajnych etatów by obdzielić
          wszystkich, dwa, że pewne zawody po prostu uniemożliwiają życie takie jak piszesz.
          • perrycox Re: Nie wiem skąd bierzesz takie rady 19.12.08, 11:25
            Uważam, że nie można 8 godzin dziennie udawać kogoś innego niż się jest. Taka
            sztuka - owszem - uda ci się przez czas jakiś - może tydzień, miesiąc, pół roku
            - w zależności od twoich umiejętności aktorskich i wytrwałości. Ale w końcu się
            złamiesz i nie wytrzymasz.
            Druga sprawa - jak pracownicy na jakimśtam etapie poznają cię bliżej - bardziej
            prywatnie to odkryją, że prowadzisz dwa życia i przykleją co do tego łatkę
            dwulicowca.

            > troszke empatii by się chłopie przydało, nie każdy ma w robocie sielankę. po
            > prostu nie każdy może mieć, raz że nie starczy tych fajnych etatów by obdzielić
            > wszystkich, dwa, że pewne zawody po prostu uniemożliwiają życie takie jak pisze
            > sz.

            Więc jeśli pracujesz w środowisku, jakie ci nie odpowiada to zmień to
            środowisko. Nie wierzę, że nie da się znaleźć - trzeba chcieć. Może niektórym
            odpowiada praca w atmosferze wyścigu szczurów albo podkładania sobie kłód pod
            nogi. Autorce posta - najwyraźniej to nie odpowiada więc po jaką cholerę ma się
            męczyć?
        • joannej Polacy w pracy 19.12.08, 11:39
          A moim zdaniem problem bierze się z czegoś innego- z tzw. kultury
          pracy, czy jakkolwiek to nazwiemy, która jest typowa dla pracy w
          Polsce i pewnie w kilku innych krajach.
          Według mnie praca to nie miejsce zawierania przyjaźni, praca to
          miejsce gdzie spotykamy ludzi, którymi przede wszystkim musimy
          współpracować, a niekoniecznie obchodzić imieniny, urodziny,
          zapraszać do domu, zwierzać się itd. itp. Jednym słowem nie wszyscy
          musimy się lubić i być sobie bliscy. W porównaniu z tym co na
          własnej skórze przeżyłam w Niemczech i Belgii, w Polsce po prostu
          wypada, jest ogólnie przyjęte (wymuszane?), tzw. integrowanie się ze
          współpracownikami. Jeśli ktoś takiej sytuacji nie akceptuje, bo np.
          o szczegółach swojego zycia prywatnego, rodzinie, itd. rozmawia z
          przyjaciółmi, a nie z kumplem zza biurka jest od razu
          odszczepeińcem. Często zdarzają się sytuacje, że jesteśmy zmuszeni
          do spędzania tych "8h" z wieloma osobami przebywając w tym samym
          pokoju. W Niemczech spotkałam się z sytuacją, że pracownicy mają
          oddzielne pokoje i tym samym sami decydują kiedy mają ochotę wyjść i
          pogadać a kiedy maja spokojny czas na pracę. Oczywiście, to
          abstrakcja, wiem.
          A do autorki postu- nic na siłę- bycie mycie, neutralnym to chyba
          powino zadziałać.
          • wiecznie_zdziwiona1 Nie przejmuj sie 19.12.08, 23:38
            U mnie jest to samo....na początku starałam się jakoś zagadywać i
            poznac osoby ale oni sa strasznie obojetni...zyja w jednej grupie od
            lat i nie chca wpuszczac do niej innych osob. No chyba, że mowisz o
            swoich problemach to wtedy ci wspolczuja i rozmawiaja a tak to
            olewka. A ja nie mam zamiaru rozmawiac o problemach tylko po to by
            miec z kim porozmawiac. Dla mnie to jest zalosne... ludzi nie
            zmienisz,....mam jedynie 1-2 osoby z ktora moge pogadac otwarcie a
            tak to pozostaje mi telefon albo maile do znajomych.
            Teraz tak sobie pomyslalam, że może to tez zawisc ze jestes pewna
            siebie a im tego brak?
    • milka1st Re: antypatia? niechęć do kogoś bez powodu??? 19.12.08, 10:42
      Większość z nas , szczególnie kobiety cenią dobrą atmosferę w
      pracy , wg badań bardziej niż wysoką pensję , ale niestety nie
      zawsze się udaje. Wydaje mi się że trochę wyolbrzymiasz problem ,
      ponieważ chcesz, żeby wszyscy cię lubili, szukasz akceptacji
      jesteś niepewna i trochę zakompleksiona ? Ciesz się swoimi
      przyjaciólmi a kolegów z pracy traktuj jak ..kolegów z pracy, nie
      muszą cię lubić ani ty ich , macie skutecznie współpracować :)
    • perrycox Wiesz co jest problemem? 19.12.08, 11:11
      Już tłumaczę:
      W gronie przyjaciół jesteś gwiazdą, wszyscy cię uwielbiają, kochają, chcą z tobą
      przebywać. Ty się czujesz wtedy jak ryba w wodzie bo wszystkie flesze i
      reflektory są skierowane właśnie na ciebie.
      Tymczasem idziesz do nowego środowiska i co? I zonk. Nie ma reflektorów, nie ma
      fleszy. Co robić? Dlaczego mnie nie kochają? Przecież jestem taka fajna, taka
      atrakcyjna - każdy powinien mnie łykać jak pelikan ryby. To trochę tak jak
      dziecko, które jest przez swoich rodziców wychwalane, że niby to jest genialne,
      nabiera o sobie wysokiego mniemania i myśli, że jest super-wyjątkowe, a potem
      idzie do szkoły dla szczególnie uzdolnionych i okazuje się, że takich jak ono
      jest setki i wcale nie jest nikim wyjątkowym - łapie wtedy depresję - no bo jak
      to? Dlaczego cała uwaga otoczenia nie skupia się już na mnie tylko rozkłada się
      na dziesiątki innych?
      Ludzie cię nie będą lubili tylko dlatego, że ty uważasz, że powinni, bo jesteś
      fajna. Spójrz na siebie ich oczami i spróbuj się ocenić.
      • baalsaack Re: Wiesz co jest problemem? 19.12.08, 11:55
        A ty jasnowidzem jesteś?
        • perrycox Re: Wiesz co jest problemem? 19.12.08, 12:00
          Piszę tyle ile wywnioskowałem z opisu autorki.
          • hagi_no spójrz na siebie tak jak patrzą inni 19.12.08, 12:57
            perrycox napisał już wszystko w tej kwestii. Pewnikiem jest tak jak
            myślą inni. Być może jesteś wysoko trzymającą głowę lalunią i
            dlatego każdy cię unika
    • yngvar Re: antypatia? niechęć do kogoś bez powodu??? 19.12.08, 11:37
      Przyczyn takiej sytuacji moze byc kilka:
      1) Byc moze jestes ladna, mila a do tego kompetentna i ambitna,
      przez co stwarzasz zagrozenie dla swoich kolegow. Stad bariera.
      2) Byc moze nieswiadomie prowokujesz ich swoim zachowaniem (np.
      jestes osoba, ktora bardzo lubi wspolzawodnictwo i lubi byc
      doceniana za to co robi). Byc moze przez to sie wywyzszasz,a tego
      nikt nie lubi.
      3) Moze nie jestes do konca siebie, przez co, niekoniecznie
      swiadomie, tworzysz dystans.
      Moze byc wiele innych przyczyn. Jezeli nie wiesz o co chodzi, a
      bardzo Ci to przeszkadza, moze warto pomyslec o pomocy terapeuty.
    • katz3 Re: antypatia? niechęć do kogoś bez powodu??? 19.12.08, 11:38
      Musisz zaakceptować to, że nie jesteś tak kontaktowa jak inni ludzie i że
      potrzebujesz więcej czasu na wejście w relacje koleżeńskie - wtedy będziesz
      sobą. Mając świadomość własnego charakteru i temperamentu będziesz dużo
      spokojniejsza i przez to ludzie będą Cię inaczej postrzegać.
      Pamiętaj też, że nie da się lubić wszystkich i być przez wszystkich lubianym.
    • jurek.powiatowy Re: antypatia? niechęć do kogoś bez powodu??? 19.12.08, 11:53
      Kasieńko kochana, musisz przede wszystkim być sobą. Nie spinaj się i nie staraj
      bo to zazwyczaj wygląda sztucznie i budzi nieufność. Ot, po prostu nie zamykaj
      się. Pierwsze dni w pracy są bardzo ważne, bo budowana jest opinia o Tobie.
      Uśmiechaj się więc często, bądź miła i taktowna a ludzie w końcu Cię polubią.
      Ja np. to już Cię polubiłem i uważam Cię ze jedną z najmilszych osób tu na forum.:)
      • numer5000 Re: antypatia? niechęć do kogoś bez powodu??? 19.12.08, 12:58
        Nie będę tutaj udzialał dobrych rad bo nie czuję się kompetentny ale mam takie podejrzenia które być może są prawdziwe a być może nie. Może Ty po prostu zbyt bardzo, zbyt natarczywie zabiegasz o przyjaźń w pracy? Na przykład ja od razu biorę nogi za pas jak widzę osobę która zna mnie 5 dni a już poklepuje po ramieniu i opowiada o swoich dzieciach i mężu/żonie itp. Od razu myslę, że na siłę chce zostać moim przyjacielem i uczynić ze mnie swojego powiernika. A jak nie mam ochoty myśleć i zajmować się problemami nie swoimi.
        A może chodzi o to że jak się spinasz i nie potrafisz prowadzić luźnej, normalnej rozmowy to inni odpierają Cię jako mruka i myślą, że albo się wywyższach albo ich nie lubisz (czyli źle ale oni nie wiedzą z czego wynika twoje zachowanie).
        Może też ty się za bardzo przejmujesz i nadinterpetujesz pewne zachowania. To że ktoś się nie uśmiechnie lub nie podziękuje to od razu Cię nie lubi. Niekoniczne tak musi być.
    • moon_witch ja bym ci radzila 19.12.08, 13:37
      porade u psychologa.
      To jest zyciowy problem. I ma duzo wspolnego z akceptacja siebie
      samego.
    • calciumred Re: antypatia? niechęć do kogoś bez powodu??? 19.12.08, 13:43
      Jestes najnormalniejsza przedstawicielka polskiego spoleczenstwa i nie masz sie
      czym przejmowac w takowym. Porostu my od lat zamykamy sie w swoich rodzinach ew
      bardzo bliskim kregu znajomych a wszystkich innych mamy za obcych - lagodnie
      mowiac. Nie powinnas sie przejmac jesli nie zamierzasz wyjezdzac do
      cywilizowanych krajow bo nie dzieje sie z Toba nic nienormalnego na terenie
      Polski. Tu wszyscy tak maja i ten model wpajamy sobie od mlodosci, my i nasza
      rodzina to ludzie a cala reszta to podludzie.
      • kellebek Re: antypatia? niechęć do kogoś bez powodu??? 19.12.08, 21:04
        A ty to gdzie żyjesz? W Wolsce może... bo ja w Polsce i jakoś nie
        zauważyłam, aby takie zachowanie było normą...
    • elle444 A może to Ty ludzi nie lubisz? 19.12.08, 14:42
      Hmm. Wygląda na to, ze to Ty nie przepadasz za swoimi
      współpracownikami i to bez powodu, bo przecież jeszcze ich nie
      znasz. Może oni też są normalnymi, miłymi ludźmi wśród woich
      przyjaciół, a Ty sie po prostu uprzedzasz i projektujesz na nich
      swoje uczucia. Moja rada, bądź uprzejma, pomocna i wyrozumiała oraz
      wykaz jak najszybciej swoją wiedzę i przydatność oraz zacznij
      współpracować, to najlepszy sposób żeby poznac ludzi i sie
      zaaklimatyzować. Koncentruj sie na zadaniach, a nie na sobie. Tylko
      nowemu pracownikowi wydaje sie, ze wszyscy inni nie mają nic
      lepszego do roboty, jak go analizować. Tak na prawdę to go ledwo
      zauważaja, bo w przeciwieństwi do nowego maja za dużo własnej roboty.
      Wrzuć na luz i daj sobie troche czasu, zadawaj pytania i słuchaj,
      wbrew pozorom nachalna autokreacja u nowego też nie jest mile
      widziana. Chcesz być lubiana i uznawana za dusze towarzystwa, to
      spraw żeby w Twoim towarzystwie inni czyli sie lubiani i towarzysko
      wyrobieni. Daj im okazje do pokazania sie z najlepszej strony.
      Tematy do rozmów? Z młodą mamą pogadaj o jej dziecku (szybko sie
      zorientujesz ze zdjeć na biórkach), z singielkami o chłopakach, z
      facetam o jego nowej komórce, samochodzie czy nawigacji. Jak jesteś
      nieśmiała i nie lubisz gadać, to wybieraj takie tematy, zeby to inni
      gadali.
      • monikinha Re: A może to Ty ludzi nie lubisz? 19.12.08, 15:08
        Elle, to co piszesz jest mądre i będzie skuteczne, jeśli dziewczyna
        ma do czynienia z normalnymi ludźmi. Jednak w większości prac taka
        postawa to samobójstwo :/

        Zreztą jak dla mnie problem jest wydumany - jeśli dziewczyna ma
        swoich znajomych, to po co jej wkupywanie się na siłę w łaski
        jakichś kompletnie innych od niej ludzi, z którymi
        najprawdopodobniej za Chiny ludowe nie znajdzie wspólnego języka? Po
        co udawać zainteresowanie ludźmi, którzy jej nie interesują?

        Powyżej mądrze Ci piszą, skuop się na pracy, odbębń swoje i do domu.
        Praca to nie jest bezpieczne miejsce na realizowanie się towarzysko,
        nigdy nie wiesz z kim masz do czynienia tak naprawdę.

        Poza tym bycie nielubianą ma masę zalet -nikt Cię nie zalewa
        szczegółami ze swego życia osobistego i intymnego, nie musisz robić
        za psychoterapeutę biurowego, nikt nie będzie chciał z Tobą
        romansować, raczej nie poproszą Cię o przysługę, bo i tak odmówisz,
        więc wrócisz wcześniej do domu. Masę potencjalnych problemow masz z
        głowy ;)
        • elle444 Re: A może to Ty ludzi nie lubisz? 19.12.08, 16:12
          W większości prac, pracują normalni ludzie. Taką postawę z
          powodzeniem realizuję sama, więc nie jest to samobójstwo.
          Zgadzam się, ze do pracy nie przychodzi sie towarzysko, ale tym
          niemniej jako ze spedza sie tu ponad połowe zycia, warto dobrze sie
          w niej czuc.
          Postawa jaką sam proponujesz nadaje sie zaledwie na
          przetrwanie,natomiast na dobre samopoczucie, a juz na pewno na
          samorealicje, awans i lepsze zarobki nie ma co liczyć.
          Trzeba nauczyć sie współpracować i tyle.
          Większosć ludzi da się lubić (kochać nie koniecznie, ale tolerować
          na pewno)
          • monikinha Re: A może to Ty ludzi nie lubisz? 19.12.08, 17:01
            Myślisz w kobiecych kategoriach samorealizacji i dobrego
            samopoczucia i nic w tym złego, Twoja sprawa. Dla mnie
            samorealizacja w pracy to obiektywne kryterium posiadania wysokich
            kompetencji, a nie subiektywnych sympatii/antypatii do mnie innych
            współpracowników.
            Niestety, obawiam się, że masz rację, że to raczej Twoje kryteria są
            brane pod uwagę przy awansie i ewentualnych zwolnieniach. Przyjmuje
            się za kompetencje a wywala za charakter ;)

            Acha, nie zgodzę się, że większość ludzi da się lubić.
        • jerrykot1 Re: A może to Ty ludzi nie lubisz? 19.12.08, 16:18
          Spokojnie,dziewczyno... całe moje długie pracowe życie przeżylam bez
          zawierania przyjaźni z współpracownikami. Byli moimi kolegami,
          znajomymi, ale nigdy przyjaciółmi. Tych miałam wyłącznie w życiu
          prywatnym. nawet nie mam zapisanych w komorce ich telefonów, nie
          wiem, gdzie i jak mieszkają... nie staram się , aby mnie lubili.
          Jesli jesteś mila i życzliwa, odpłacą ci tym samym, wiem to na pewno.
          Trzymaj się i spokojnych świąt ci życzę:-)
    • feniks-9 Re: antypatia? niechęć do kogoś bez powodu??? 19.12.08, 16:34
      Pomogę Ci,ale musiałabyś podać Twoje prawdziwe imię i nazwisko,bez
      tego nie wskażę w czym tkwi problem,a jest poważny bo blokuje Twoje
      relacje z otoczeniem,będzie się pogłębiał,uświadomiłaś go sobie,ale
      środki,które stosujesz,nie skutkują, wręcz przeciwnie.Dlatego
      proponuje Ci bezinteresowną pomoc, bo koniecznie musisz nad soba
      popracować,ja tylko wskażę kierunek,dalej pójdziesz sama.Decyzja
      należy do Ciebie....
    • cinnick Re: antypatia? niechęć do kogoś bez powodu??? 19.12.08, 17:01
      To co przeżywasz nie jest niczym dziwnym, przynajmniej z mojego
      punktu widzenia. Może są ludzie którzy świetnie odnajdują się w
      rzeczywistości biurowej, mają świetny kontakt z
      kolegami/koleżankami, praca niczym nie różni się od tego co poza
      nią. Ale ja myślę że tylko może lepiej się maskują; bo czegoś
      takiego jak szczery, naturalny kontakt w pracy nie istnieje. Musisz
      zrozumieć że każde miejsce pracy czy biuro, to specyficzne miejsce
      gdzie przypadkowi ludzie zostali przymuszeni do współpracy -
      przymuszeni bo kto by pracował dla przyjemności i za friko? Nawet
      kiedy praca przynosi satysfakcję zawsze istniej czynnik "muszę".
      Muszę bo mi płacą. A tam gdzie jest "muszę" tam jest i wewnętrzny
      opór - jak to kiedyś napisał M.Twain: pracą jest to za co dostaję
      pieniądze, przyjemnością to za co pieniędzy nie dostaję. Ludzie są
      przekorni z natury, świadomość że muszą siedzieć w "tej" instytucji
      i z "tymi" osobami sprawia że nie zachowują się swobodnie, otwarcie,
      zamykają się i stawiają wokół siebie płot - tylko dlatego że muszą z
      danymi osobami spędzać 8 godzin przez 5 dni w tygodniu.

      Otwartość, szczerość, naturalność - dla tych cech świadomość pełnej
      wolności i swobody jest potrzebna jak tlen dla komórek. Świat
      koroporacji i instytucji jest sztuczny właśnie przez te wszystkie
      wzajemne zależności. Ci ludzie czują się pewnie podobnie jak Ty,
      tylko że oni postawili wokół siebie ścianę bez której by zwariowali;
      podczas gdy Ty jeszcze walczysz o te dobre relacje. Powiem Ci tak:
      niech Twoim prawdziwym światem pozostaną Twoi przyjaciele bo to
      tylko naprawdę wystarcza do szczęścia i tylko to się liczy. To oni
      odzwierciedlają Twoje prawdziwe JA, bo prawdzwe JA widzimy tylko w
      warunkach braku presji zs zewnątrz.
      Środowisko pracy to konkurencja, obłuda, przymus, brak swobody i
      możliwości ekspresji samego siebie bez poszanowania tzw. "kultury
      korporacyjnej". Nikt za to nie jest winny, Twoi koledzy z pracy
      również nie, bo to jest zwyczajnie reakcja obronna, może tylko nie
      wszyscy do końca zdają sobie z tego sprawę. To taka specyfika
      naszego opartego na konkurencji demokratycznego systemu.

      I przede wszystkim: nie traktuj tego Twojego - bardzo subiektywnego
      odbioru - na serio! Za żadne skarby!!! Nie myśl że naprawdę jesteś
      taka jak Ci się wydaje że jesteś w pracy, bo to nie jest obiektywną
      prawdą. Twój obraz poprzez te właśnie warunki które wymieniłem -
      jest zafałszowany. Każdy ma zafałszowany obraz i tyle tylko że każdy
      na swój sposób. Tobie może się wydawać że to Twoje JA bo na początku
      naprawdę było - nie miałaś uprzedzeń przychodząc w nowe miejsce
      pracy; ale inni siedzą tam od dawna i mieli swoje płoty. Odbiłaś się
      od tych płotów, mimo że starasz się być otwarta. Tu jest bardzo
      niebezpieczna pułapka by zacząć myśleć o bobie źle. Ty byłaś sobą, a
      oni nie. A kiedy Ty zaczęłaś o sobie źle myśleć to fałsz jest i u
      Ciebie i u nich. Cała filozofia.
      P.S. Ja jestem typowym przykładem takiego Dr.Jekylla i Mr.Hyde'a. W
      pracy sam siebie nie lubię nie mówiąc już o negatywnym odbiorze
      przez innych (powiedziałbym że jestem wtedy cynicznym, surowym,
      zarozumiałym typem którego obchodzi tylko praca), ale nie robię z
      tego sobie nic bo WIEM że to nie jest moje prawdziwe JA. Moje
      prawdziwe JA jest zarezerwowane tylko dla przyjaciół. Kiedyś dałem
      tego próbkę na wyjeździe integracyjnym - tak jakoś niechcący wyszło,
      może to był alkohol? :)) - to ile frajdy dały mi potem podsłyszane
      komentarze typu "jaki on był wtedy zupełnie inny!".
      Musisz mieć rezerwę do siebie samej w pracy - i będzie dobrze! :)
      Nikt Cię nie zrani, nie odepchnie, nie zrazi. Musimy się po prostu
      nauczyć z tym żyć. :)) Trzymaj się!
    • hipopotam_w_kaluzy Re: antypatia? niechęć do kogoś bez powodu??? 19.12.08, 19:18
      Z takim "problemem" idzie sie do psychoanalityka a nie szuka sie porad na forum.
    • qdx Re: antypatia? niechęć do kogoś bez powodu??? 19.12.08, 20:38
      Odpowiedź prosta. Uważasz że jesteś lepsza od innych ale niestety na Twoje
      nieszczęście jesteś pusta jak bęben.
    • iluminacja256 Re: antypatia? niechęć do kogoś bez powodu??? 19.12.08, 21:07
      No cóz, przeczytałam kilka wypowiedzi na forum i nieco mnie
      przygnębiły - inwektywy po jednym poscie ...

      Napisze i tak - moja znajoma poszła do swojej pierwszej powaznej
      prac, w miejscu, gdzie ludzie mieli nizsze od niej kompetencje ,
      niczego nei zmieniali itp. Ona w tym czasie końcyzła drugie studia,
      była miła, uczynna itp - rezultat był taki, ze wszyscy włazili jej
      na głowę , nikt nie pomagał, nikt ni chciał nic wytłumaczyc ( bo ona
      taka mądra przeciez , studia ma , to neich sobie radzi ) Do tego
      doszedł mobing i inne ciekawe rzeczy - w rezultacie dziewczyna
      ledwie działała.

      Ne przedłuzyli z nia umowy, motywując to (uwaga!) zbyt wysokimi
      kwalifikacjami !
      Kolejna opraca była podobna, to tego wiecznie pijana w pracy pani
      prezesezowa...

      Kolejna, tzrecia praca, to zespól młodych ludzi, nikt nie
      przekroczył 40, nowy zespól, podobne wyszktałcenie i ... i jest
      swietnie.

      Ja uwzam, ze Polacy sami sobie gotują w pracy neiznosną atmosferę
      plot, obgadywania, dosrywania, donosów, podkładanai świń - im
      starszy zespól , tym goprzej młodym wykształconym
    • pbryzi Re: antypatia? niechęć do kogoś bez powodu??? 19.12.08, 21:42
      Po prostu za bardzo się tym przejmujesz i to przeżywasz. Może w Polsce też
      będzie moda na kanapkę terapeutyczną :)
      • macarthur Re: antypatia? niechęć do kogoś bez powodu??? 19.12.08, 23:45
        ja już tak mam 20 lat w pracy myślę że tego nie zmienisz razczej
        naucz się z tym żyć i odstresowywać po pracy
    • cyndyndanda zglos sie do mnie dziecko, wymasuje Cie dokumentni 20.12.08, 10:10
      e i bedziesz jak nowonarodzona!!!
Pełna wersja