malena_79
19.12.08, 18:22
Już dawno tego nie robiłam, bo jakoś zawsze łatwo było i zawsze
wszystko wychodziło samo, to znaczy ktoś mi się podobał, to i ja
jemu i nie trzeba było specjalnie główkować :)
Kiedyś (2 lata temu) poznałam faceta i wpadłam mu w oko, co
zauważyła moja koleżanka od razu, ale ja jakoś nie byłam
zainteresowana, on dzwonił, a ja nie odbierałam i sprawa umarła
sama. Jakiś czas temu znowu go spotkałam i uznałam, że jest całkiem
interesujący i tak jakoś się stało, że zaczęłam go spotykać
częściej, nie gadaliśmy ze sobą więc postanowiłam, że do niego
napiszę pod jakimś pretekstem i zobaczymy co będzie dalej. Odpisał,
że chętnie się spotka żeby pogadać o tym "pretekście" :) Spotkaliśmy
się tydzień temu, fajnie było, odwiózł mnie do domu. Zaproponował mi
następne spotkanie na drugi dzień, ale odmówiłam, bo miałam już inne
plany więc spytał się czy na tygodniu mam czas, powiedziałam, że mam
i umówiliśmy się wstępnie na wt, czekałam aż zadzwoni, zadzwonił
dopiero wieczorem i powiedział, że miał zwariowany dzień i dopiero
teraz mógł zadzwonić i spytał czy się gdzieś wieczorem wybieram, ale
powiedziałam mu, że już nie dzisiaj, bo późno więc spytał o czw,
umówiliśmy się na czw, że zadzwoni. Nie zadzwonił. Wysłałam mu smsa
czy gdzieś się może wybiera, a on mi napisał, że bedzie tu i tu o
którejś tam godzinie. Spotkałam go wczoraj, podszedł do mnie i mówi,
że jest jego kolega i czy możemy pogadać (bo ten pretekst pod jakim
do niego napisałam to był taki, że on mi w czymś pomoże, a ja jemu i
pod tym kątem się spotykaliśmy :)) po czym mnie zapoznał z tym
kolegą i tą całą sprawą, w którą mam się zaangażować i...zniknął.
Wrócił jeszcze, pytałam go czy może mnie zabierze do domu, bo ma
akurat po drodze, to powiedział, że jedzie jeszcze gdzieś, a mnie
odwiezie jego kolega. Facet starszy ode mnie ponad 10 lat, po 40, a
zachowuje się trochę dziwnie :) Myślałam, że mu się podobam, takie
dawał sygnały, koleżanka powiedziała mi, że ja też powinnam mu to
dać do zrozumienia, a nie udawać księżniczkę :) więc mu wczoraj
napisałam, że mnie wmanewrował w jakieś interesy z jego kolegą i
niech on mi też pomoże w tym co obiecał, a jak nie to mi wisi
kolację, ale bez śniadania hehe... Tam mu napisałam żartobliwie żeby
już nie być księżniczką na ziarnku grochu, to coś nie podłapał
żartu :) A ja się trochę uparłam na niego i nie wiem co zrobić, ale
może sobie odpuścić?