wypalenie na studiach

24.12.08, 00:38
Zawsze chciałam być naukowcem, robić doktorat. Wybrałam za trudne studia. Nie
rozumiem mechaniki kwantowej. Ciągle słucham jakiegoś bełkotu. Nie mam czasu
by czytać, robię głupawe sprawozdania, zajęcia pochłaniają całą moją energię.
Nie mogę przerwać studiów, bo to oznacza koniec studiów jednolitych, nie mogę
dalej tego ciągnąć bo i tak dostanę dyplom z czegoś o czym nie mam pojęcia. Co
robić - na półmetku?
    • psychoguru Problemy na wysokim poziomie abstrakcji 24.12.08, 09:43
      czykwadrat napisała:

      > Zawsze chciałam być naukowcem, robić doktorat. Wybrałam za trudne
      studia. Nie
      > rozumiem mechaniki kwantowej. Ciągle słucham jakiegoś bełkotu.
      Nie mam czasu
      > by czytać, robię głupawe sprawozdania, zajęcia pochłaniają całą
      moją energię.
      > Nie mogę przerwać studiów, bo to oznacza koniec studiów
      jednolitych, nie mogę
      > dalej tego ciągnąć bo i tak dostanę dyplom z czegoś o czym nie
      mam pojęcia. Co
      > robić - na półmetku?

      Uff, sprawa wymagajaca psychicznej chirurgii na wysokim poziomie
      abstrakcji.

      Na przyklad mechanika kwantowa to bełkot czy najwspanialsze
      osiagniecie najgenialniejszych umyslow w historii ludzkosci dzieki
      ktoremu caly swiat sie kreci bo kompy dzialaja?:). Czy problemem
      jest tu brak motywacji i koncentracji na ultratrudnym temacie (on
      *wymaga* calej energii co sprawia *przyjemnosc* tym ktorzy maja
      *motywacje* :). Czy moze jest tu brak predyspozycji to tematu,
      wiadomo matematyka musi byc cyk-pstryk?

      Mozna by tez dyskutowac o nastrojeniu systemu planowania aktywnosci
      zyciowej typu "chcialam byc naukowcem, zrobic doktorat", co
      odpowiada bardziej popularnym "chce byc aktorka filmowa albo
      supermodelka". Tego rodzaju nastrojenie jest bardzo wygorowane i
      wymaga specjalnego podejscia. Dlatego ze sa to sprawy z gatunku
      bardzo wyjatkowych, wymagajace specjalnych kwalifikacji, motywacji
      i szczescia wiec dla wiekszosci po prostu nierealne. To widac tu na
      przykladzie mechaniki kwantowej. Temat dla ogromnej wiekszosci
      ludzi jest w ogole poza zasiegiem ich mozgow, dla zwyklych
      studentow fizyki jest bardzo trudny a jednoczesnie jest garstka
      takich dla ktorych jest latwiutki. Na dodatek jesli chodzi o
      naukowcow to jest u nich skala jeszcze wieksza niz aktorow ale
      nawet najgenialniejszy Einstein powiedzial ze to nie geniusz
      decyduje: "10% is inspiration, 90% perspiration". Czyli bycie
      naukowcem w tak trudnych dziedzinach wymaga szalonej koncentracji i
      pracy nawet jesli sie jest geniuszem, wiec mowi sie ze ci najlepsi
      naukowcy sa na pograniczu autyzmu i rzeczywiscie czesto kosztem ich
      osiagniec jest fatalne zycie prywatne.

      Takie rozwazania mozna dlugo prowadzic ale w twoim przypadku prawie
      wszystko sprowadza sie do pytania: czy wiesz na jakiego typu
      dziedzina czy dzialalnosc mialabys ochote i motywacje? Jezeli tak
      to nalezaloby przemyslec czy i jak da sie na to przekierowac. Nie
      musi to od razu oznaczac rezygnacji z dotychczasowych studiow, moga
      byc jakies inne rozwiazania ale rezygnacje mozna tez brac pod uwage.

      Natomiast gdy nie masz czegos innego na mysli to byc moze problem
      tkwi w braku wysokiego poziomu motywacji i nalezaloby nad tym
      popracowac.
    • anaisanais Re: wypalenie na studiach 24.12.08, 11:59
      zastanowic sie co chcialbys robic, a potem sie za to zabrac;
      robienie czegos czego sie nie lubi naprawde jest potworne, wierz mi
      jestes jeszcze na studiach wiec mlodys i masz czas a zmiane, im predzej tym lepiej
      skup sie na tym co cie interesuje a nie na samym fakcie doktoratu, to mozna
      zrobic w kazdej dziedzinie, wesolych swiat

      mechanika kwantowa, wow
      nawet jak mowisz ze za trudne to juz sam fakt ze tam jestes i to ciagniesz
      znaczy jestes b. clever
    • mahadeva Re: wypalenie na studiach 24.12.08, 15:20
      ja nie wiem jak mozna wybrac cos, czego sie nie rozumie
      zapamietaj sobie, za zawsze trzeba zyc z wlasnymi zainteresowaniami
      i mozliwosciami, wyzwania sa ok - ale racjonalne, do zrobienia...
      z drugiej strony - zadne studia nie sa idealne, wszedzie robi sie
      glupawe sprawozdania, w pracy tez nie jest potem idealnie
      moze po porstu przestan marudzic? zastanow sie co jest
      korzystniejsze i co Ci da zmiana studiow
      • czykwadrat Re: wypalenie na studiach 24.12.08, 17:51
        To ni jest tak, że wszystko wiadomo od poczatku :-)W podstawówce mówią Ci, że
        światło ma naturę falową i korpuskularną i myślisz, że na studiach to wyjaśnią.
        A na studiach to powtarzają, tylko powtarzają, przytaczają banalne eksperymenty
        na 1 i 2 naturę, ale nikt tego nie łączy.
        W ogólności ileż można zadowalać się wzorami, wyprowadzeniami... To nie jest
        trudne. Trudne jest by zobaczyć w tym coś czemu chce się poświęcić życie, bo
        tematy w nauce umierają. Nie zawsze znasz temat na starcie. Nie zawsze masz
        szansę się sprawdzić. Można przejść przez całe studia, mieć same piątki i nie
        wynieść z nich nic.
        • psychoguru Brak motywacji 24.12.08, 19:44
          czykwadrat napisała:

          > To ni jest tak, że wszystko wiadomo od poczatku :-)W podstawówce
          mówią Ci, że
          > światło ma naturę falową i korpuskularną i myślisz, że na
          studiach to wyjaśnią.

          Czy oczekujesz podania na tacy wyjasnien wszystkiego? To by bylo
          zbyt proste jak na nauke.

          > A na studiach to powtarzają, tylko powtarzają, przytaczają
          banalne eksperymenty
          > na 1 i 2 naturę, ale nikt tego nie łączy.

          No bo w gruncie rzeczy nie wiemy jak to sie laczy, nie? Opisujemy
          to rownaniami i regulami mechaniki kwantowej ale so one dla nas
          czyms w rodzaju magii, dzialaja perfekcyjnie ale nie wiemy dlaczego
          i skad to sie bierze.

          > W ogólności ileż można zadowalać się wzorami, wyprowadzeniami...
          To nie jest
          > trudne. Trudne jest by zobaczyć w tym coś czemu chce się
          poświęcić życie, bo
          > tematy w nauce umierają. Nie zawsze znasz temat na starcie. Nie
          zawsze masz
          > szansę się sprawdzić. Można przejść przez całe studia, mieć same
          piątki i nie
          > wynieść z nich nic.

          O, to jest chyba duza przesada. Zdaje sie ze przemawia przez ciebie
          to dawne marzenie "zostania naukowcem" tylko ze nie wiedzialas ze
          jest to duzo potu a nie zabawa na disco. Studia na piatki beda
          oznaczaly ze masz opanowane minimalne podstawy do bycia naukowcem
          ale od tego jeszcze daleko do zostania nim.

          Wydaje sie ze twoj brak motywacji wynika z rozdzwieku miedzy
          dzieciecymi marzeniami a twarda rzeczywistoscia. Ty jestes na
          etapie zapoznawania sie z podstawami, co jest trudne i zmudne ale
          niezbedne. Oczywiscie ze tematy w nauce umieraja ale jest coraz
          wiecej nowych a nie mniej. Zeby wzmocnic swoja motywacje dlaczego
          nie zerkniesz nad czym obecnie pracuja naukowcy opierajac sie na
          tych podstawach? Przeciez wystarczy do tego pare klikow.
        • anaisanais Re: wypalenie na studiach 24.12.08, 22:09
          ale to ja juz nie kumam - na poczatku piszesz ze za trudne a teraz ze banalne?
          czy chodzi o to jak to jest przedstawiane i wykladane?
          moze sprawdz jak studia wygladaja w innych krajach, moze sa bardziej praktyczne?
          a czy sam masz pomysl jak te tematy przedstawiac zeby nie byly suchymi
          rownaniami ale mozna by bylo w nich zobaczyc cos wiecej? jesli tak - to masz
          swietne pole do popisu jako naukowiec i pedagog.
        • alexanderson Re: 28.12.08, 13:27
          czykwadrat napisała:
          > Można przejść przez całe studia, mieć same piątki i nie wynieść z
          nich nic.

          Ja tak właśnie miałem - poszedłem na filologię, bo lubiłem czytać,
          niby byłem jednym z najlepszych studentów, ale w Polsce to nie jest
          trudne (przynajmniej na moim kierunku). Z braku pomysłu na życie
          zgodziłem się na proponowane mi studia doktoranckie - przez 4 lata
          nic jednak nie umiałem stworzyć, do tego załamałem się nerwowo.
          Teraz mam 28 lat, nie mogę znaleźć pracy, bo przez studia
          doktoranckie w CV jestem "za dobry" na sklep czy call center (choć
          staram się i o to), a do porządnej pracy "za słaby", bo nic nie
          umiem - nawet nie znam języków...
          Najgorsze, że wciąż nie wiem, czego chcę, w niczym się nie widzę...
        • alexanderson Re: wypalenie na studiach 28.12.08, 13:31
          czykwadrat napisała:
          > Można przejść przez całe studia, mieć same piątki i nie wynieść z
          nich nic.

          Ja tak właśnie miałem - poszedłem na filologię, bo lubiłem czytać,
          niby byłem jednym z najlepszych studentów, ale w Polsce to nie jest
          trudne (przynajmniej na moim kierunku). Z braku pomysłu na życie
          zgodziłem się na proponowane mi studia doktoranckie - przez 4 lata
          nic jednak nie umiałem stworzyć, do tego załamałem się nerwowo.
          Teraz mam 28 lat, nie mogę znaleźć pracy, bo przez studia
          doktoranckie w CV jestem "za dobry" na sklep czy call center (choć
          staram się i o to), a do porządnej pracy "za słaby", bo nic nie
          umiem - nawet nie znam języków...
          Najgorsze, że wciąż nie wiem, czego chcę, w niczym się nie widzę...
          • psychoguru Dobry przyklad ostrzegawczy 28.12.08, 16:30
            alexanderson napisał:
            > Ja tak właśnie miałem - poszedłem na filologię, bo lubiłem
            czytać,
            > niby byłem jednym z najlepszych studentów, ale w Polsce to nie
            jest
            > trudne (przynajmniej na moim kierunku). Z braku pomysłu na życie
            > zgodziłem się na proponowane mi studia doktoranckie - przez 4
            lata
            > nic jednak nie umiałem stworzyć, do tego załamałem się nerwowo.
            > Teraz mam 28 lat, nie mogę znaleźć pracy, bo przez studia
            > doktoranckie w CV jestem "za dobry" na sklep czy call center
            (choć
            > staram się i o to), a do porządnej pracy "za słaby", bo nic nie
            > umiem - nawet nie znam języków...
            > Najgorsze, że wciąż nie wiem, czego chcę, w niczym się nie
            widzę...

            To jest dobry przyklad ostrzegawczy. Trzeba pamietac ze wysokie
            aspiracje moze zrealizowac tylko niewiele osob bo niewiele jest
            miejsc a konkurencja duza. Do przebijania sie potrzebne sa wiec
            zdolnosci, motywacja i pracowitosc, odpornosc psychiczna, i
            szczescie zeby byc we wlasciwym momencie we wlasciwym miejscu.

            Wiec jak autorka pisze ze jej marzeniem bylo zrobienie doktoratu i
            zostanie naukowcem to problem nawet nie jest w zrobieniu doktoratu
            tylko jak i gdzie zostac naukowcem i co to oznacza. Ludziom kojarzy
            sie to z tym ze dostana gdzies dobrze platny etat na cale zycie i
            beda sobie mogli medytowac bez pospiechu. Tymczasem w
            rzeczywistosci wyglada to zupelnie inaczej. Wiekszosc tzw.
            naukowcow po doktoracie zajmuje sie dydaktyka czyli wtlaczaniem w
            lby rzeczy w rodzaju mechaniki kwantowej, o ktorych autorka nie
            chce slyszec wiec amoze sobie wyobrazic jakby miala je wtlaczac.

            A jezeli gdzies w jakim kraju kandydaci na naukowca zaczepia sie o
            porzadna dzialalnosc naukowa to polega ona na tym ze dostaje sie
            nie etat a finansowanie na projekty z ktorych maja byc surowo
            oceniane wyniki. Na podstawie tych wynikow mozna starac sie o
            nastepne finansowanie ale chetnych jest o wiele wiecej niz funduszy
            wiec nigdy nie wie sie co bedzie dalej. Po ok. 20 latach na 1-3
            letnich kontraktach, jezeli nazbieralo sie mase wynikow mozna sie
            starac gdzies o staly etat profesora. W praktyce oznacza to ze
            przez 20 lat zasuwa sie 24/7 bez jakiejkolwiek gwarancji sukcesu.
            Nie jest to wiec robota dla ludzi ktorzy nie maja mentalnosci
            sportowcow walczacych w konkurencji o jak najlepsze wyniki.
    • whitelilija Re: wypalenie na studiach 25.12.08, 16:09
      Ech, tez studiuje fizyke, mimo ze z powolania i nie wyobrazam sobie robienia
      czegos innego, miewam chwile zwatpienia :) Trzymaj sie ;)
    • gocha033 zmienic kierunek na pokrewny 25.12.08, 16:26
      Nie ma sensu studiowanie czegos - czego sie nie lubi i nie rozumie
      i juz napewno w tej dziedzinie nie ma co marzyc o karierze naukowej.

      Do tego trzeba miec "luzy intelektualne" - czyli wiedza sama musi
      Ci wchodzic do glowy i musisz nia operowac swobodnie , tak jak
      swobodnie operujesz nozem przy krojeniu chleba.
      Jezeli jest to dla Ciebie za trudne (a w koncu to nic dziwnego
      - mechanika kwantowa - to jedna z trudniejszych dyscyplin nauki)

      Zmien kierunek na pokrewny , lecz latwiejszy - np. zwykla FIZYKE
      i cofnij sie o rok, jezeli trzeba zdac pewne egzaminy, ktorych
      nie mialas na twoim kierunku.
    • paco_lopez Re: wypalenie na studiach 26.12.08, 22:02
      nie przejmuj się. to jest cechs dziennych studiów na polskich
      uczelniach. wrzucaja ci na głowe teorie wymyślane przez setki lat a
      ty masz to skumac na za tydzień. mechanika kwantowa jest do
      złapania, ale nie od razu. poszukaj ksiązek naukowców kierowanych do
      plebsu, to sie rozluźnisz.
    • adasg Re: wypalenie na studiach 27.12.08, 22:46
      Ha….!!!
      Miałem podobny problem. Dostałem się na studia, które w ogóle mnie
      nie pociągały, wręcz męczyły. Pierwszy rok, aby udowodnić, że dam
      radę, (a każdy z Profesorów chyba też w to wierzył [zdawałem
      egzaminy, o dziwo]); drugi, bo głupio. Trzeci, bo nie było praktyki,
      a wiadomo teoria to nie wszystko. Czwarty, głupio już zrezygnować; a
      piąty, jestem już tak blisko. I skończyłem coś, co wydawało mi się
      bzdurą, na co - jak teraz myślę, byłem za młody. Po studiach
      wybrałem specjalizację, czyli zawęziłem to, co mnie tak męczyło i…
      wpadłem, ja to naprawdę lubię. Jestem tym przypadkiem, co lubi to co
      robi i nic innego nie mógłbym robić.

      Myślę, że pierwsza myśl jest zawsze najlepsza i…, jak już dostałaś
      się na studia, czyli przebrnęłaś przez sito egzaminów, to - już coś
      znaczy, a jak „założysz klapki na oczy”, czyli zawęzisz odrobinę
      wiedzę, też wpadniesz jak śliwka w kompot.
      Teoria bardzo męczy, ale studiowanie polega tylko na zapamiętaniu
      miejsca podręczników w biblioteczce, a praca codzienna na
      odnajdywaniu tego miejsca i udowadnianiu, że podręczniki to nie
      wszystko!

      Jakiś czas temu myślałem, co ja innego mógłbym w życiu robić i… :
      pierwsza myśl jest zawsze najlepsza. „chociaż może nie jestem orłem
      w tym co robię, wszak kiedy inni się uczyli, ja przekonywałem
      siebie, że warto…, ale warto było”
Pełna wersja