nie akceptuje swojego nowego ciala

29.12.08, 12:58
po drugiej ciazy,moje cialo nie przypopina juz siebie.zamiast duzych ladnych
piersi mam dwa male puste worki, brzuch zdeformowany po dwoch nieudanych
cesarkach.wstydze sie, unikam kontakow w mezem.jego zapewnienia ze "to nic"
nie przekonuja mnie ani troche,bo co ma mowic?wiem jak bardzo mu zal tego co
go krecilo tak bardzo.wpadam w coraz glebszy dół.
    • moon_witch Boś niezmiernie głupia... 29.12.08, 14:15
      Ciesz się ze ciało masz zdrowe. A jak cię to nie cieszy to idz do
      szpitala i zobacz jakie tam ludzie ciało noszą, jak się meczą
      latami, bez nóg, rąk, zniszczone chorobami. Moze trochę rozumu
      nabierzesz!
      • mir.ra Re: Boś niezmiernie głupia... 29.12.08, 14:28
        nie komentuje, bo nie moj poziom rozmowy.
        • moon_witch Re: Boś niezmiernie głupia... 29.12.08, 14:34
          I nikt cie tutaj o komentarz gupolku nie prosi. Trzeba byc bardzo
          pusta w glowie baba aby rozstrzac sprawy ciala po porodzie, jeszcze
          chwileczka a wina za to obarczysz tych dwoje niewinnych istot ktore
          wydalas na swiat.
          Idz i zobacz ile ludzi codziennie cierpi katusze z powodu swojego
          ciala w szpitalu. Ile z tych osob dalo by 10 lat z zycia aby miec
          takie ciao jak ty masz. Zdrowe.
          Komentarz twoj mi o kant dupy potrzebny ale tobie zycze abys troche
          dystansu do pirdol nabrala.
          • leda16 Re: Boś niezmiernie głupia... 29.12.08, 17:32
            moon with - głupio tym razem piszesz, ale i tak chciałabym, żebyś moją synową być raczyła :).
    • mar.lena Re: nie akceptuje swojego nowego ciala 29.12.08, 14:20
      Ile czasu temu urodziłaś dziecko, i ile masz lat? Może coś Ci podpowiemy co z
      tym zrobić. O ciało należy dbać całe życie!
    • bez_energii Re: nie akceptuje swojego nowego ciala 29.12.08, 14:27
      Dla mnie takie ciałko jest sexy, więc nie przejmuj się.
      • mir.ra Re: nie akceptuje swojego nowego ciala 29.12.08, 14:35
        stara jestem i dbam o siebie cale moje dlugie zycie:)
        tu piszę o rzeczach, na ktore juz wplywu nie mam-dlatego przyszlam na
        "psychologie" a nie na forum o fitnessie i urodzie;)
        • mimka23 Re: a ja Cię doskonale rozumiem... 29.12.08, 15:19
          ...bo kto nie zrozumie, jak osoba będąca dokładnie wtakiej samej sytuacji. Z jedną tylko różnicą, ja jestem dopieropo pierwszej ciąży, minęło już 10 m-cy od porodu, a ja nie doprowadziłam się do porządku jak sobie obiecywałam. Brzuch pomarszczony, z rozstępami, piersi po karmieniu przez tak długi czas wyglądają jak woreczki:) Dodam że naprawdę dbałam o siebie, smarowałam różnymi specyfikami przez calutką ciążę i nic. Jestem szczupła i dlatego ten obwisły brzuch jest jeszcze bardziej dokuczliwy, co innego gdybym miała tam tłuszczyk. Wiem co czujesz. Od porodu mój mąż nie widział mnie ani razu nago, nie kochaliśmy się jeszcze, bo zwyczajnie się krępuję, a nie chcę robić cyrków ze zgaszonym światłem itd. Osoby, które podchodzą do takich problemów ze śmiechem, ewidentnie nie wiedzą co to znaczy mieć takie kompleksy. A porównywanie ich do kalectw, to zwyczajna pomyłka, bo każdy mierzy problem własną miarą. Dla jednego funkcjonowanie bez kończyny to chleb powszedni a dla drugiego trauma, zwłaszcza gdy traci tą kończynę nagle.
          • mar.lena Re: a ja Cię doskonale rozumiem... 29.12.08, 15:34
            Mimka, daj sobie jeszcze rok a bedziesz wygladac jak przed porodem, zaswiadczam
            Ci to. Ale wez cos rob kobieto... samo to nie wraca, wymaga pewnej pracy nad
            cialem. Zacznij od basenu i biustonosza.
        • mar.lena Re: nie akceptuje swojego nowego ciala 29.12.08, 15:31
          ;]
          Pitolisz...
          Basen (ujedrnia cale cialo), cwiczenia (modeluja sylwetke, w tym dodaja gibkosci
          ruchow, i niweluja brzuch), dobre odzywianie (piekna cera, wlosy), dobry
          biustonosz (np. Triumf, idealnie dobrany w kilka miesiecy sprawi cuda). A blizny
          niech sobie beda, co Ci szkodza.

          Jest taki czas po porodzie, kiedy hormony zmieniaja prace organizmu i
          rzeczywiscie sie wyglada srednio.

          Znam osobe co ma 2 dzieci, sporo po trzydziestce a lataja za nia malolaty o 15
          lat mlodsze. I nie ma idealnego wygladu, po prostu sie mlodo nosi, i jest
          aktywna. Cialo przybiera forme na jaka mu pozwalamy. ;] Wiem o czym pisze, naprawde.
          • mir.ra Re: nie akceptuje swojego nowego ciala 29.12.08, 15:52
            marlena,ja mam cale cialo ok. jestem szczuplejsza niz przed ciazami, ogolnie
            wygladam lepiej.Ale ja mowie o "detalach";) z ktorymi zrobilam juz wszystko co
            sie dalo i efekt jest mizerny.Jedne kobiety wracaja do formy same,inne musza nad
            tym mocno popracowac,a inne dorobily sie "detali" na zawsze.nie ma jednej reguly
            dla wszystkich.
            A co do triumpha,to pudlo.Ich rozmiarowka nie przewiduje biustonoszy
            korygujacych,dla tych ktorzy potrzebuja np 65DD;) polecam Freya:)
            Mimka, minelo dopiero 10 miesiecy.Po pierwszej ciazy masz wieksze szanse na
            powrot do niezlej formy.Piersi potrzebyja troche wiecej czasu- po pierwszej
            ciazy moje byly w oplakanym stanie przez pare miesiecy,ale z czasem sie
            zregenerowaly.Jasne, to juz nie to co kiedys,ale bylo calkiem znosnie.
            Cwiczenia, dieta i sama zobaczysz.Poza tym niedlugo Twoj maluch zacznie Ci
            uciekac:) Czego nie zgubisz do wiosny, wybiegasz potem na spacerach.
            • leda16 Re: nie akceptuje swojego nowego ciala 29.12.08, 17:30
              ja mowie o "detalach";) z ktorymi zrobilam juz wszystko co
              > sie dalo i efekt jest mizerny


              Mi.ra, nie zrobiłaś wszystkiego a przecież żyjesz w XXI wieku ;). Polecałabym 2 stuprocentowo skuteczne zabiegi - chirurgiczną korektę piersi (implanty) i plastykę brzucha. Biust chyba teraz 3.500 zł. kosztuje, mężowi mówisz, że jedziesz do sanatorium na
              kurację hormonalną, na którą ew. zaciągniesz długoterminowy kredyt w banku i po trzech tygodniach wracasz z biustem godnym DODY. Brzuch to niestety dodatkowa blizna poprzeczna, żeby wyciąć nadmiar obwisłej skóry, a jeżeli blizny po cesarkach są grube, też je można wyciąć i zastąpić jedną cieniutką, bezszwową kreseczką. Tylko trzeba leżeć trochę dłużej po tym zabiegu
              • mir.ra Re: nie akceptuje swojego nowego ciala 29.12.08, 17:39
                leda, u mnie nie problem w obwislym brzuchu.Zawsze duzo cwiczylam i z tym mi sie
                udalo-mam plaski. Rzecz w zdeformowaniu przez przedobrzone szwy wewnetrzne +
                bliznowce.Z powodu tych ostatnich,odradzono mi plastykę abdo.Podobnie z "kuracją
                hormonalną w sanatorium":))
                • leda16 Re: nie akceptuje swojego nowego ciala 29.12.08, 18:42
                  Och, bliznowce już od dawna czyli jakichś 20-tu lat w ramach profilaktyki zdrowotnej wycina się za darmo. Natomiast odnośnie biustu, to tam na pewno one się nigdy nie tworzą. W jakich ośrodkach chirurgii plastycznej nafaszerowano Cię tymi bredniami? Odnoszę nieodparte wrażenie, że nie korzystałaś z konsultacji w żadnym.
                  • mir.ra Re: nie akceptuje swojego nowego ciala 29.12.08, 21:14
                    leda, to jednak malo wiesz o bliznowcach niestety.poprawiane blizny, mają taka
                    samą szanse na rosniecie.
                    • brak-chmur Re: Ona wogóle mało wie na każdy temat...n/t 29.12.08, 21:17

                    • leda16 Re: nie akceptuje swojego nowego ciala 31.12.08, 06:49
                      poprawiane blizny, mają taka
                      > samą szanse na rosniecie.


                      Wiem wystarczająco dużo, żeby nie traktować możliwości jak pewnika. Ty też masz szanse i na sukces i na klęskę oraz na to, że ryzyko się opłaci albo nie. Decyzja należy do Ciebie. W końcu to nie jest problem akceptacji własnego ciała, tylko akceptacji Twojego ciała przez męża. Chyba jednak lepiej go znasz i wiesz co w tej sytuacji wybierze - włączenie wyobraźni, czy sprint do młodej, gładkiej d..y. Żadnego normalnego mężczyzny nie podnieci sflaczały biust i zniekształcony bliznami brzuch. Żaden też facet nie ożeni się z kobietą, która nie jest dla niego atrakcyjna seksualnie. A czy wytrwa aż do śmierci przy takiej, która później z różnych wzgledów tą atrakcyjnosć straciła, trudno powiedzieć.
                      • psychoguru Kompletne bzdury 31.12.08, 08:40
                        leda16 napisała:

                        > d..y. Żadnego normalnego mężczyzny nie podnieci sflaczały biust
                        i zniekształco
                        > ny bliznami brzuch. Żaden też facet nie ożeni się z kobietą,
                        która nie jest dla
                        > niego atrakcyjna seksualnie. A czy wytrwa aż do śmierci przy
                        takiej, która póź
                        > niej z różnych wzgledów tą atrakcyjnosć straciła, trudno
                        powiedzieć.

                        Kompletne bzdury pleciesz. W normalnym stalym zwiazku wyglad
                        partnerow przestaje odgrywac decydujaca role, na pierwszym planie
                        jest wiez oparta na przywiazaniu czyli oksytocynowa a nie
                        estrogenowo/testosteronowa. Chodzi wiec o budowe wiezi a nie
                        ksztalt ciala i to widac w tym przypadku, ta osoba niszczy wiez a
                        NIE jej maz.

                        Atrakcyjnosc seksualna w stalym zwiazku nie wymaga widoku nagiego
                        brzucha czy biustu, to sa jest rozumowanie na poziomie malo
                        rozgarnietej 16-latki.

                        Problem z samoocena ciala nie ma nic wspolnego z wygladem, jest to
                        sprawa nastrojenia systemu samooceny w mozgu. Stad biora sie
                        niezrozumiale dla malo rozgarnietych przypadki kobiet bardzo
                        niezadowolonych z wygladu, niezaleznie od tego jak wygladaja.

                        Polecanie tej osobie plastyki jest nonsensem. O wiele lepsze i
                        trwale efekty dalyby regularne masaze ciala dokonywane przez jej
                        meza bo w ich wyniku system samooceny w mozgu zostalby przestrojony
                        na pozytywne sygnaly.
    • psychoguru I co z tym dalej 29.12.08, 20:29
      Porady amatorek sa bez sensu i jeszcze bardziej wydoluja cie bo tu
      nie chodzi o plastyke. Problem tkwi w nastrojeniu podswiadomego
      systemu samooceny w twoim mozgu, szczegolnie oceny ciala. Ocena
      dlaczego tak jest wymagalaby sporzadzenia profilu osobowosci i
      historii zycia. Najczesciej jest jednak tak ze na sygnal samooceny
      zbyt duzy wplyw maja wzorce wygladu, i jest to powiazane z ogolnym
      kryterium aktywnosci zyciowej w ktorym wyglad decyduje
      o "wszystkim".

      Jest to oczywiscie nastrojenie absurdalne bo cialo sie zmienia po
      • ideefiks Re: I co z tym dalej 31.12.08, 10:22
        psychoguru napisała:

        > Porady amatorek sa bez sensu

        Porady - jak rozumiem - profesjonalistki, są również bez sensu,
        jeśli napisane takim nieprzystępnym językiem, że trzeba to czytać
        kilka razy, żeby cokolwiek zrozumieć, o ile w ogóle komuś to się w
        końcu udaje, poza autorką naturalnie... :)
    • mar.lena Re: nie akceptuje swojego nowego ciala 30.12.08, 00:36
      No dobrze, to zaczne od innej strony.

      Musisz zaakceptowac, ze po urodzeniu dzieci Twoje cialo sie zmienilo.
      Jesli sa rzeczy, na ktore nie masz wplywu to przestan myslec o ich zmianie.
      Przeciez urodzilas dwojke dzieci, a to niesamowita sprawa, czy gdybys miala
      swiadomosc, ze moga umrzec, nie poswiecilabys swojego ciala dla np. dwa razy
      gorszych bizn itp. Wiem, ze absurdalnie pisze, ale chodzi o to, ze temu, ze je
      urodzilas, zawdzieczaja swoje zycie, to najwiekszy dar.

      Badz sobie za to wdzieczna sama i z godnoscia nos swoje kochane blizny, jako
      znaczki milosci. Chocby w pieknej bieliznie.

      Co do meza, jesli bedzie wyczuwal w Tobie szacunek do wlasnego ciala, to ze
      czujesz sie dumna, z tego ze jestes prawdziwa matka, to bedzie tez Cie inaczej
      traktowal. Ten szacunke wyrazasz przez to, ze sie ladnie nosisz, jestes zadbana.
      Przeciez cala sztuka w tym, zeby ladnie odkrywac a nie pokazywac od razu za
      przeproszeniem calego podwozie.

      Jesli masz w glowie zapisany wstyd, za cos czemu nie jestes winna, to on bedzie
      wyczuwany. Seksapil mozna miec nawet z bliznami i bez malego palca u nogi.
      Ech... mamusiu... uwierz w swoj urok. :o)
    • maniek_koniuszko Re: nie akceptuje swojego nowego ciala 30.12.08, 01:41
      Trzeba było o tym pomyśleć jak podejmowaliście decyzje o poczęciu
      dzieci.
      Teraz jest już za póżno.
      • mimka23 Re: nie akceptuje swojego nowego ciala 30.12.08, 11:07
        No takie uwagi to są najlepsze...A czy autorka napisała że żałuje posiadania dzieci? Nic takiego w jej poście nie widzę. No i najczęściej na takie uwagi stać głównie facetów, których ciąża fizycznie nic nie kosztuje, bo pozostają tacy, jacy byli przed:) Gdyby wszystkie kobiety ze względu na możliwość późniejszych oszpeceń rezygnowały z ciąży, to i Ty nie cieszyłbyś się dzisiaj swym istnieniem. Mimo to wiele z nich wygląda jakby nigdy nie urodziły, ja w ubraniu też tak wyglądam. Nie widać po mnie zupełnie że urodziłam, ale już w bieliźnie to co innego niestety.
    • mathias_sammer Re: nie akceptuje swojego nowego ciala 30.12.08, 19:18

      jesli bedziesz dluzej siedziec przed kompem zamiast zaczac uprawiac
      jakis sport bedziesz wygladac jeszcze gorzej.
      masz wybor.
      m.s.
    • gapuchna Re: nie akceptuje swojego nowego ciala 30.12.08, 19:48
      Doskonale ciebie rozumiem. Nawet nie wiesz, jak bardzo. Sama nie wiem, jaki i
      kiedy zdradziło mnie moje ciało, albo ja je zdradziłam.

      Ale staram sie to naprawić.

      I rozumiem, ze chociaż jest to tylko ciało, to może usiąść nawet psychika.
      • inez37 Re: nie akceptuje swojego nowego ciala 31.12.08, 08:38
        wstaje rano, ide do łazienki, patrze w lustro.. o boże :(( to ja?
        strach się bać...tak jest czasem innym razem wstaję rano, ide do
        łazienki, patrze w lustro ..oj to ja :)) jak slicznie dzis wyglądasz
        jestes jeszcze niezła laska, nawet dzis szczupło wyglądasz super i
        lece do nielubianej pracy ale co mi tam dobrze dziś wyglądam

        tak mam na przemian, czy to hormony/ trudno stwierdzic, ale wiem
        jedno wszystko siedzi w głowie cokolwiek chcesz zrobić schunąc
        przytyc, nie bać sie dentysty wziąść pajaka do ręki i innych 100tys
        spraw

        wiec albo sie pogodzimy z pewnymi faktami i bedziemy z tym żyć albo
        bediemy nad tym pracowac bo życie to ciągła praca ni tylko zawodowa
        ale kurde nad wszystkim, nawet trawa na podwórku sama nie chce
        rosnąc tylko musimy ja podlać

        pozdrawiam chorobliwe optymistki
    • nangaparbat3 posłuchaj: 31.12.08, 15:43
      " (...) czuwal nad nią i myślal mimo woli, ze to juz nie ta Ligia, ktora spotkal
      u Aulusów. Jakoz wiezienie i choroba zgasiły w części jej urodę. (...) twarz jej
      stala sie niemal przezroczysta, ręce wychudły, cialo wyszczuplalo przez chorobę,
      usta pobladly i oczy nawet zdawały sie byc mniej blekitne niż przedtem. (...)
      Eunice wygladala przy niej jak bostwo cypryjskie. Esteta Petroniusz
      (...) wzruszając ramionami myslal w duszy, ze ow cień z Pol Elizejskich nie byl
      wart tych zachodow, tych bolów i mąk, ktore o mało nie wyssaly zycia
      Winicjuszowi. Lecz Winicjusz, ktory kochał teraz jej duszę, kochal ją tylko tym
      bardziej i gdy czuwał nad nią uspioną, wydawało mu się, że czuwał nad światem
      całym."

      Drugiego cytatu nie znajde, bo z Prousta i nawet nie pamietam, w ktorym z
      siedmiu tomow go szukac. Ale istota rzeczy byla taka:
      Książę Robert de Saint-Loup przygladal sie Racheli jedzacej drób. Robiła to
      niezdarnie, a on patrzyl jej ruchy wydawały mu sie najcudowniejsze na świecie,
      bo były to ruchy kobiety, ktorą kochał.

      Trzeci cytat jest z zycia: moi rodzice kochali się ( i kochali się w sensie jak
      najbardziej fizycznym) do poxnej starosci. Mama zawsze była dla ojca niezmiernie
      pociagająca. On byl przystojny, czarujacy, okropnie sie paniom podobał. Mama
      miala (i ma) piekną twarz i dłonie - i naprawdę fatalną, no po prostu
      beznadziejna figurę. Do tego nigdy nie uprawiala zadnych sportow, z kosmetykow -
      woda i mydlo, i moze krem do rąk.

      To naprawdę nie o to chodzi, nie na tym polega co wciąż wmawiaja nam reklamy
      koncernow kosmetycznych i czasopisma pelne odpindrzonych, nieszczęsnych idiotek.
      Co moze technika zrozumialam porownujac fotografie kandydatek na posłanki z
      rzeczywistością.

      I myślę, ze od gładkiego brzucha ważniejsze ciepło, usmiech, lojalnośc,
      wyrozumiałosc, i - tak niemodne dzisiaj - poczucie obowiazku. I myślę, ze
      podobnie czuje Twoj mąż, i ze krzywdzisz i jego, i siebie, unikajac seksu -
      przeciez on to odczytuje jako odrzucenie, nie przyszło Ci to do głowy?


      Zauważ, że te literackie cytaty są męskiego autorstwa - mialam jeszcze jeden z
      Zofii Kossak, ale pomijam, bo kobieta.
      No, głowa do gory, a jeśli go kochasz - po prostu na chwilę ZAPOMNIJ O SOBIE, bo
      to akurat w seksie najlepiej procentuje.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja