agusnik
04.01.09, 13:04
Jakiś czas temu (ok. rok czasu) mój mąż pożyczył mojej mamie książkę
do nauki niemieckiego. Niedawno się okazało, że będzie jej
potrzebować więc poprosiłam o zwrot. I zaczęły się problemy - jak
śmiem żądać zwrotu mojej książki :zdziwko: Okazało się że nie można
znaleźć tej książki, ponoć kilka miesięcy pocztą pantoflową przez
kogoś innego książka niby została mi zwrócona... co jednak się nie
stało. Ponieważ upierałam się na zwrot książki, podobno została
mi "odkupiona" inna książka i wysłana pocztą (jakoś do tej pory jej
nie otrzymałam). A teraz się okazuje, że zaginiona książka jest w
Niemczech u "byłej" mego brata. I usłyszałam dziś że mam przeprosić
matkę za całą tą sytuację. No bo książka jest- to nic, że nie u
mnie, że jest kilkaset kilometrów stąd i fakt czy ją otrzymam zależy
od dobrej woli byłej dziewczyny mojego brata.. Czy ze mną jest coś
nie tak, czy ja czegoś nie rozumiem? Ja z mężem nie czujemy się ani
trochę winni, za co mamy przepraszać ? Macie jakieś sugestie?