dobry zwyczaj nie pożyczaj

04.01.09, 13:04
Jakiś czas temu (ok. rok czasu) mój mąż pożyczył mojej mamie książkę
do nauki niemieckiego. Niedawno się okazało, że będzie jej
potrzebować więc poprosiłam o zwrot. I zaczęły się problemy - jak
śmiem żądać zwrotu mojej książki :zdziwko: Okazało się że nie można
znaleźć tej książki, ponoć kilka miesięcy pocztą pantoflową przez
kogoś innego książka niby została mi zwrócona... co jednak się nie
stało. Ponieważ upierałam się na zwrot książki, podobno została
mi "odkupiona" inna książka i wysłana pocztą (jakoś do tej pory jej
nie otrzymałam). A teraz się okazuje, że zaginiona książka jest w
Niemczech u "byłej" mego brata. I usłyszałam dziś że mam przeprosić
matkę za całą tą sytuację. No bo książka jest- to nic, że nie u
mnie, że jest kilkaset kilometrów stąd i fakt czy ją otrzymam zależy
od dobrej woli byłej dziewczyny mojego brata.. Czy ze mną jest coś
nie tak, czy ja czegoś nie rozumiem? Ja z mężem nie czujemy się ani
trochę winni, za co mamy przepraszać ? Macie jakieś sugestie?
    • marzeka1 Re: dobry zwyczaj nie pożyczaj 04.01.09, 13:40
      Głupia byłabyś wtedy, gdybyś przeprosiła. Masz nauczkę, że pewnym ludziom nie
      pożycza się NICZEGO.
      • agusnik Re: dobry zwyczaj nie pożyczaj 04.01.09, 13:58
        hmm liczyłam na to, że w bliskiej rodzinie nie będzie problemu ze
        zwrotem... a okazuje się, że jesteśmy teraz czarnymi owcami, bo
        ośmielilismy się prosić o zwrot naszej własności :( Najlepiej nie
        pożyczać niczego nikomu
        • marzeka1 Re: dobry zwyczaj nie pożyczaj 04.01.09, 14:07
          "Najlepiej nie
          pożyczać niczego nikomu "- popadasz w skrajności, po prostu tej konkretnej
          osobie już nic bym nie pożyczyła, bo nie dość, ze nie oddaje, to i focha strzela.
          • agusnik Re: dobry zwyczaj nie pożyczaj 04.01.09, 14:15
            Fochy swoją drogą. Teraz ja mam wydzwaniać do panny która przebywa
            za granicą i prosić się żeby łaskawie odesłała lub w jakiś inny
            sposób dostarczyła książkę. A podejrzewam że tego nie zrobi. Książki
            nie będzie, a ja mam przepraszać matkę bo ona książkę próbowała
            oddać, a po prostu "utknęła" po drodze:(
    • ca-ti Re: dobry zwyczaj nie pożyczaj 04.01.09, 14:17
      Rzeczywiście nie macie za co przepraszać. Jednak wyciąganie z tej
      sytuacji wniosku, że nie należy nikomu niczego i nigdy pożyczać też
      wydaje mi się nie na miejscu. Każda generalizacja jest uproszczeniem
      i zafałszowaniem rzeczywistości. Lepiej być świadomym co i kiedy się
      robi i działąć zgodnie z przesłankami, dotyczącym każdej konkretnej
      sytuacji.
      Pożyczyliście matce książkę, co w tym złego? Nic. Nie odddała jej,
      to już gorzej, ale zdarza się. Mogła zapomnieć, też się zdarza.
      Upomnienie się o zwrot po roku jest czymś naturalnym. Ale tu
      zaczynają się tzw. schody. Matka pożyczyła nie swoją własność osobie
      trzeciej bez waszej wiedzy. To już jej poważny błąd, ale wciąż do
      naprawienia, powinna tylko postarać się książkę odzyskać i oddać,
      lub odkupić identyczną. Potrzebna jest do tego dobra wola i
      elelmentarna kultura osobista. Matka jej nie ma.
      Czuje się prawdopodobnie winna, że tak zawaliła, ale nie ma ochoty
      wziąć odpowiedzialności za tę sytuację i przerzuca ją na was. Wkręca
      was w poczucie winy.
      Warto się zastanowić czego przykrywką jest ta sytuacja, bo że źle
      dzieje się w waszych relacjach z matką, to wydaje się oczywiste.
      • agusnik Re: dobry zwyczaj nie pożyczaj 04.01.09, 14:24
        A ja myślę, że moja matka w ogóle nie poczuwa się do winy. Poza tym
        z matką relacji prawie nie ma. Nie pojawiła się na ślubie własnej
        córki bo też focha strzeliła. Nawet zastanawiałam się czy warto
        prosić o zwrot książki męża i się okazało że mogłam sobie odpuścić
        temat. Za to że nie przyszła na mój ślub i że nie zna swojej wnuczki
        też pewnie powinnam przeprosić:(
        • moon_witch Kopnij matkę w dupę! 04.01.09, 15:12
          Widać masz matkę heterę. Takie bym sterylizowała zanim dzieci
          spłodzą. Nie daj się jej. Napisz jej list, a w liście przekaz gdzie
          ma na wasze konto przekazać pieniadze za zagubioną ksiązke. Nawet
          jeżeli babsko nie wyśle tych pieniedzy to cos jej to powie. W
          liscie naspisz ze podasz ją o kradzież na policję. Wiem, szalone to
          mało relaistyczne, ale wierz mi z takimi ludzmi tylko w taki
          sposób idzie, w żaden inny.
        • ca-ti Re: dobry zwyczaj nie pożyczaj 04.01.09, 16:26
          Poczucie winy często nie objawia się wprost, bywa natomiast ukryte
          pod do jawnie okazywaną agresją. Twoją matka tak zdaje się
          postępuje. Prawdopodobnie nie daje sobie rady z poczuciem winy wobec
          Ciebie - jakimś zadawnionym, z wczesnego dzieciństwa, może nawet z
          okresu ciąży - reaguje więc aresywnie, szukajaąc winy w Tobie.
          Gdyby dalej poszukać, to pod takim pczuciem winy, kryje się
          niemoożność wybaczenia sobie samej; może matka podświadomie obwinia
          siebie za jakieś krzywdy wyrządzone Tobie, może nie chciała tej
          ciąży, może była o krok od usunięcia, może chciała Cię oddać do
          adopcji, może podrzucała dziadkom, opiekunkom, nie dbała o Twoje
          potrzeby, może....może... Nie wiadomo co jest przyczyną, możliwe że
          nawet ona sama tego nie dopuszcza do świadomości, podświadomie
          jednak odczuwa lęk przed Tobą i przed tym, że kiedyś wystawisz jej
          rachunek. Dlatego woli uprzedzić hipotetyczny atak i wkręca Cię w
          rolę kozła ofiarnego, odtąd to Ty jesteś ta zła...
          Dla osób, kóre mają problem z poczuciem winy przerzucanie
          odpowedzialności z swoje czyny na własne ofiary jest częstą praktyką.
          Łatwiej im żyć ze świadomościa, że to nie oni są źli.

          Historia z książką pokazuje czubek góry lodowej, ale na pewno sama
          to wiesz.
          • wawrzyniecpruski wiele hałasu o nic 04.01.09, 16:37
            Twoja matka zawalia sprawę i koniec. Jakby miała honor to by ksiązkę
            odkupiła, a jak nie ma honoru to nic nie poradzisz.
            Nawet najlepszy podręcznik do niemieckiego nie kosztuje wiecej niz
            70 złotych. Tyle już wydałas na telefony do matki a na pewno wydasz
            jeśłi będziesz szukała tej ksiązki po całych Niemczech u obcych osób
            tylko po to by otrzymać ją w nieznanym stanie. Mozę być zniszczona
            lub podniszczona-przeciez to podrecznik.
            Nie rób scen tylko kup sobie nową, są ksiegarnie netowe, dostarczą
            Ci do domu.
            Nie bądz małostkowa.
Pełna wersja