monikinha
08.01.09, 08:25
Zauważyliście, jak osoby będąc w związkach lub relacjach "trudnych"
lub w odmiennej terminologii "toksycznych", mówią o swoich
partnerach?
kobieta o skąpym mężczyźnie - "ależ on był zawsze dla mnie hojny!"
facet o zgryźliwej wredocie - "ależ ona uczuciowa i wrażliwa!"
albo kobieta rozwiodząca się nad intelektualnymi osiągnięciami jej
poniekąd ograniczonego partnera
Niby rozumiem mechanizm - reakcja obronna psychiki (?), ale chyba
wciąż mi to umyka. Im bardziej nieznośna osoba, tym większa
gloryfikacja jej domniemanych zalet. Najczęściej zupełnie
przeciwnych od rzeczywistości!
Czy mógłby mi ktoś to wytłumaczyć?