moja matka a moja samodzielnosc

10.01.09, 23:06
Trudno mi pisac ... siedze zaszlochana po ciezkiej rozmowie z moja
matka. Mam 26 lat mieszkam od 8 lat sama z matka. 3 m-ce temu
powiedzialam jej ze chce sie wyprowadzic do mieszkania jakie
dostalam od ojca. Moja matka zweszyla w tym spisek, ze ojciec mnie
zmanipulowal, i ze ja tak jak on rozbijam teraz rodzine. Fakt jest
taki, ze chce sie poprostu usamodzielnic, obecnie studiuje, mam
stypendium, szukam pracy (jakas napewno znajde), mam chlopaka. Przez
ostatnie 8 lat moje zycie bylo podporzadkowane mojej matce (przez 5
lat nawet z nikim sie nie spotykalam) i nagle postanowilam zrobic
cos co odbiega od jej scislego planu na przyszlosc. Okazalam sie
wielkim rozczarowaniem, grozi mi ze kompletnie sie zalamie jak to
zrobie i ze nie bedzie juz miala po co zyc (doslownie). Jestem
zalamana, powinnam sie cieszyc z gwiazdki z nieba a mam tylko
poczucie winy ze wykanczam matke. To sie ciagnie tak dlugo, juz nie
moge....
    • rlena Re: moja matka a moja samodzielnosc 10.01.09, 23:24
      Dwadziescie szesc lat to czas na samodzielnosc. Mama ma problem z
      twoja separacja. Nie daj sie wmanipulowac w wine. Zrozum,ze matka
      cierpi, i badz wyrozumiala, ale rob, co powinnas zrobic - zyj
      wlasnym zyciem. Dobry psycholog moglby pomoc tobie i mamie.
      • material_girl Re: moja matka a moja samodzielnosc 10.01.09, 23:42
        dziekuje za te slowa. Caly czas nie moge sie uwolnic od przekonania
        ze ja ranie, zdradzam i skazuje na wegetacje (bo niestety poszlo tez
        o pieniadze). Cala ta sprawa spowodowala, ze od kilku m-cy mam
        ciagle problemy ze zdrowiem, nie moge skupic sie na nauce (boje sie
        ze ja zawale)... ajjjj do chrzanu jestem
        • ni24 Re: moja matka a moja samodzielnosc 10.01.09, 23:46
          nie ma jak studiowac w wieku 26lat...hmmm..
          • material_girl Re: moja matka a moja samodzielnosc 10.01.09, 23:48
            dla scislosci ... pisze doktorat i ucze studentow. Na tym polegaja
            studia doktoranckie
            • zlotyswit Re: moja matka a moja samodzielnosc 11.01.09, 00:04
              Czego uczysz studentów ?
              Miałem swego czasu uroczą i piękną wykładowczynię matematyki. Posiadała tak
              piękne i zmysłowe utensylia do nauczania że frekwencja zawsze wynosiła 100% a
              skupienie i napięcie wszystkich zmysłów sięgało niemalże granic u każdego
              studenta. Genialny sposób na zwiększenie wydajności wśród studentów. Dziekan
              mistrz !
              • material_girl Re: moja matka a moja samodzielnosc 11.01.09, 00:06
                he he ... dobre, ale to nie ta branza
    • chalida Re: moja matka a moja samodzielnosc 10.01.09, 23:59
      Dałaś się wrobić w klasyczny szantaż emocjonalny. Pępowinę pora już odciąć i
      zacząć WŁASNE życie. Masz wielkie szczęście, że masz własne mieszkanie na
      starcie :) I nie płacz tylko się pakuj, któraś z Was musi zachować rozsądek.
    • kozica111 Re: moja matka a moja samodzielnosc 11.01.09, 08:44
      Jak ja sie postanowiłam wyprowadzić moj tata urządził histerie.Nie ustąpiłam.Nie
      odzywał sie miesiąc do mnie, nie pomógł w przeprowadzce.
      Minęło.
    • hazzard Re: moja matka a moja samodzielnosc 11.01.09, 17:50
      to jest klasyczny szantaż emocjonalny - wzbudzanie poczucia winy, straszenie
      samobójstwem, a nawet groźby. Przechodziłam dokładnie to samo, więc znam temat z
      autopsji. Dopóki byłam grzeczną i posłuszną córką (aczkolwiek miałam czelność
      utrzymywać kontakty ze swoimi głupimi i beznadziejnymi znajomymi), to było ok,
      ale kiedy poznałam faceta, dopiero się zaczęło. A dodam, że mam 30 lat. Trzy
      miesiące temu wyniosłam się po prostu z domu i zamieszkałam z moim obecnym
      narzeczonym, i kontakt z mamą się zerwał. Nie jest mi łatwo z tego powodu, ale
      nie miałam innego wyjścia. W innym wypadku uległabym jej i bratu i dalej
      wegetowała. Bo co to za życie, kiedy słyszy się same nakazy i zakazy typu: nie
      wolni ci jechać na urlop, po co spotykasz się z X czy Y - przecież to są debile
      (nie widziała tych ludzi na oczy!), znowu gdzieś wychodzisz i zostawiasz mnie
      samą, jak tak można, jesteś egoistką, masz zerwać kontakt z tym chłopakiem, b on
      nie jest dla ciebie etc. Spotkałam się z taką agresją, wyzwiskami, nienawiścią
      wobec mojego narzeczonego i jego rodziny, jakbym popełniła jakąś straszliwą
      zbrodnię.

      Tobie radzę szybko znaleźć pracę i wyprowadzić się, skoro masz dokąd. Co znaczy
      teza: rozbijasz rodzinę? Wyprowadzasz się, usamodzielniasz, idziesz na swoje -
      nie ma to nic wspólnego z rozbijaniem rodziny!

      Stałaś się rozczarowaniem, bo nie realizujesz wizji życia, jaką wymyśliła Ci
      mama, a masz swoją wizję - i tego się trzymaj!!!! Powodzenia.
    • maxlikaz Re: moja matka a moja samodzielnosc 12.01.09, 11:51
      nie dawniej niz wczoraj wpadla mi w rece ksiazeczka znanego
      psychologa Jacka Santorskiego pt. "Jak zyc we wspolczesnej Polsce?"
      Ksiazeczka sklada sie z kilku rozdzialow dotyczacych roznych sfer
      zycia ujetych w przejrzyscie praktyczny sposob. Rozdzial pierwszy
      powinien miec wrecz dedykacje dla Ciebie... ;-)

      Krotko mowiac jest to wiek w ktorym nalezy wyznaczyc wlasciwe
      granice swoich relacji, swoja odrebnosc a madroscia rodzicow jest na
      to swojemu dziecku pozwolic i tez w ten sposob ze swojej strony
      wyznaczyc inne -nowe granice. Bez tego czesto nieuswiadomionego
      faktu nie da sie zbudowac w przyszlosci szczesliwych zwiazkow i byc
      czlowiekiem spelnionym... Polecam jednak dokladniej zapoznac sie z
      calym rozdzialem.
    • gazetowy.mail Re: moja matka a moja samodzielnosc 12.01.09, 17:19
      Material_girl nie daj sie Mamie manipulowac.
      Szantazuje Cię słowami grożąc załamaniem itp - to klasyczny
      przyklad, np. co mlodzi szykowali sie do wyjscia mamusie zaczynala
      bolec glowa, bolalo serce, musiala jechac do lekarza. Młodzi
      odmawiali wizyty, zostawali z matką a ta cudownie zdrowiała. Kobieta
      nie chciała zostawac sama w domu.
      To ze Mama jest sama i Tata odszedł to jej problem. Nie może
      obciazac tym swoich dzieci. Ty możesz ją podtrzymywać na duchu ale
      nie brać za to odpowiedzialnosci.
      Rozstali sie Twoi rodzice. Ale Ty nadal masz ich dwoje. Tatę i Mamę.
      I z obojgiem chcesz miec dobre kontakty.
      Wiadomo jak każde dziecko marzysz o samodzielnosci i los dał Ci taką
      szansę w postaci mieszkania
      Wytłumacz Mamie, że nie odchodzisz od niej, że będziesz wpadac na
      obiadki i zapraszac ją do siebie na kolacyjki i ploteczki.

      Wydrukuj sobie to co ludzie tu napisali i daj jej do przeczytania.
      Powodzenia
      • marzeka1 Re: moja matka a moja samodzielnosc 12.01.09, 18:09
        "mam tylko
        poczucie winy ze wykanczam matke. To sie ciagnie tak dlugo, juz nie
        moge.... "- mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę,że to jest chore? Masz 26 lat,
        czas na samodzielność, matka MUSI się z tym pogodzić, bo jeśli jej ulegniesz to
        ty będziesz miała zmarnowane życie. Życzę samodzielności i cieszenia się (bo
        masz czym!!!) z mieszkania :)
    • material_girl Re: moja matka a moja samodzielnosc 12.01.09, 22:11
      Dziekuje za wszystkie odpowiedzi. Sa one jednoglosne a to bardzo
      budujace bo juz zaczelam myslec, ze to ze mna faktycznie jest cos
      nie tak. Moja mama teraz uderzyla w inna melodie - namawia mnie
      zebym odlozyla swoja przeprowadzke o pol roku(!) Wczesniej prosila
      mnie o 3 m-ce, zgodzilam sie, ten czas minal wiec teraz 6 m-
      cy.Obled. No i stwierdzila ze wyprowadzajac sie pozbawiam ja racji
      bytu (ma emeryture + dod. prace) Jak niewiadomo o co chodzi to
      chodzi o ... Dziwnie sie czuje z ta swiadomoscia
      • sigrid.storrada Re: moja matka a moja samodzielnosc 12.01.09, 22:48
        No i stwierdzila ze wyprowadzajac sie pozbawiam ja racji
        > bytu (ma emeryture + dod. prace)

        Powiedz, że będziesz jej pomagać finansowo, jak tylko będziesz mogła.

        I uświadom sobie, że "jeszcze się taki nie narodził, co by każdemu dogodził".
        Nie możesz spełnić wszystkich oczekiwań innych ludzi wobec Ciebie. Nie możesz
        dostosowywać do nich swojego życia.
    • strangeday Re: moja matka a moja samodzielnosc 12.01.09, 22:55
      Masz jakieś rodzeństwo czy jesteś jedynaczką ?

      Z jednej strony - zrozum jej obawy i pomagaj w tym, żeby widziała
      inny sens w życiu, niż zajmowanie się Tobą i Twoimi sprawami.

      Z drugiej - twardo trzymaj się swojej decyzji i po prostu daj jej
      czas na oswojenie, a później niezależnie od wszystkiego przeprowadź
      plan przeniesienia się na swoje do końca. Najlepiej bez
      emocjonalnych scen, pokaż że zalezy Ci żeby mieć z nią jak najepsze
      stosunki i będziesz odwiedzać i tak dalej.

      O co chodzi z tymi pieniędzmi - w tej chwili tak mocno dokładasz się
      do budżetu ? Bardziej niż to pochłania Twoje utrzymanie ?
      • material_girl Re: moja matka a moja samodzielnosc 13.01.09, 00:08
        Jestem jedynaczka i do tej pory o ile ona mnie wspierala to raczej
        jej sprawy byly "na tapecie". Ale bron Boze nie wypominam tego, tak
        musialo byc - ciezko chorowala a moim obowiazkiem bylo jej pomagac.
        Na miare moich mozliwosci dokladam sie do budzetu i sama finansuje
        swoje wydatki. Nie sadzialm ze moj wklad jest tak istotny, ale nic
        to. Oczywiscie ze bede jej pomagac (nie tylko finansowo) o ile tylko
        dam rade. Rozumiem jej strach przed samotnoscia, ale nie moze mnie
        ona na nia skazywac uzalezniajac mnie od siebie.
    • alterego4 Re: moja matka a moja samodzielnosc 12.01.09, 23:59
      Mam podobną historię, może nie w detalach ale na pewno jeśli chodzi o
      toksyczność matki. Od 3 lat nie utrzymuję z nią żadnych kontaktów: to nie było
      (jest?) przyjemne, ale po prostu nie było innego wyjścia.
      Oczywiście tego Ci nie życzę, ale gdyby się tak złożyło to muszę dla porządku
      dodać, że ostatnie 3 lata mojego życia to paradoksalnie pierwsze lata bez
      wyrzutów sumienia i poczucia winy.

      Jeśli miałbym to ując jakąś sekwencją to brzmiałaby ona zapewne: Masz tylko
      jedno życie - żyj własnym.
      • material_girl Re: moja matka a moja samodzielnosc 13.01.09, 00:16
        Hmmm... to nie jest tak, ze moja matka jest zla matka, tylko
        kompletnie nie radzi sobie z dorosloscia swojego jedynego dziecka.
        Nie sadzialm, ze jest tak niestabilna emocjonalnie. Przykro mi, ze
        odbiera cala ta sprawe jako zawod i kare boska, ale show must go on.
        Mam nadzieje, ze przeprowadzka pozwoli mi odetchnac i zaczac troche
        bardziej normalnie zyc.
        A czy wierzycie w DDRR (Dorosle Dzieci Rozwiedzinych Rodzicow), ze
        to ma faktycznie determinuje dorosle zycie?
        • alterego4 Re: moja matka a moja samodzielnosc 13.01.09, 00:17
          Ja nie twierdzę, że i moja matka jest złą matką tylko toksyczną. BTW moi rodzice
          też są rozwiedzeni.
          • renkaforever Re: moja matka a moja samodzielnosc 13.01.09, 02:54
            Zyc samotnie jest ciezko. Ja mysle, ze matka sie boi samotnosci i boi sie ze ty
            mozesz zostac samotna jak ona. Z tego powodu nie chce zebys ja opuszczala
            teraz.Moze w ciagu tych 6 miesiecy bedzie ci o tej samotnosci opowiadac, zebys
            wiedziala jakie jej sa powody i moze bedzie chciala razem z toba znalezc
            odpowiedz na pytanie jak nie czuc sie samotna, jak sie nie bac. Ty zrobisz jak
            uwazasz , ale postaraj sie obiecac matce, ze bedziesz z nia w codziennym
            kontakcie, chociazby telefonicznym.
        • chalida Re: moja matka a moja samodzielnosc 13.01.09, 02:44
          > A czy wierzycie w DDRR (Dorosle Dzieci Rozwiedzinych Rodzicow), ze
          > to ma faktycznie determinuje dorosle zycie?

          Nie determinuje, ale wymaga pewnej pracy nad sobą, zrozumienia pewnych zależności i schematów. I poradzenia sobie z nimi. Gdybyś nie miała żadnych problemów ze sobą fakt wyprowadzenia się do własnego domu wydawałby Ci się Twoim niezaprzeczalnym prawem. Bez dyskusji. A Ty płaczesz, czujesz się winna, przekładasz termin i masz masę problemów. Pytając o DDRR pytasz, jak o tajemnicze stworki z kosmosu. :)
        • kamfora Re: moja matka a moja samodzielnosc 13.01.09, 08:19
          Na początek wyjaśnienie: "reprezentuję" matki,
          w dodatku matki DDRR :-)

          Piszesz, że powiedziałaś matce, że chciałabyś się wyprowadzić.
          Czy oczekiwałaś jej aprobaty? Pomocy w załatwianiu przeprowadzki?
          Moim zdaniem dorosłość (taką bez czynnej pępowiny) wykazałabyś informując matkę
          (z radością!), że przeprowadzasz się w dniu takim
          a takim. Wszystko powinno być przez Ciebie załatwione. Nie jesteś z matką w
          związku małżeńskim - nie musisz zasięgać jej opinii przy podejmowaniu wszystkich
          życiowych decyzji.
          Wręcz przeciwnie: ciągle prosząc o radę (czy choćby opinię) dajesz jej odczuć,
          że nie czujesz się pewna w swoich decyzjach a co za tym idzie - "ktoś obcy" może
          Cię łatwo zmanipulować i skrzywdzić.

          Inna kwestia, czy Ty poradzisz sobie bez codziennego kontrolowania matki? Czy
          dasz radę nie myśleć, jaka to ona biedna, niezrównoważona emocjonalnie,
          zostawiona przez Ciebie samej sobie... Czy dasz radę nie czuć się winną, gdy
          "nagle" zacznie narzekać na jakieś bóle?
          Przecież "poświęciła" się dla Ciebie...

          Nie mów, że chciałabyś się wyprowadzić.
          Po prostu zrób to.
          • gazetowy.mail Re: moja matka a moja samodzielnosc 13.01.09, 08:28
            Zrób jak radzi Kamfora.
            Załatw wszystko sama. I z radością oznajmij że w najbliższy piątek
            się przeprowadzasz i w sobotę zapraszasz na obiad do swojego nowego
            mieszkania.
            Być może Mama zacznie gadać że jej noga tam nie postanie bo to
            mieszkanie od Twojego Wrednego Ojca.

            Też zostawiłam mamę sama w mieszkaniu ale odbyło się to bez kłótni.
            Ma 1300 emerytury i pomagam jej w ten sposób, że opłacam rachunki za
            prąd i czynsz (jest to kwota ok 500zł) Nasze stosunki były dobre a
            po przeprowadzce są jeszcze lepsze.
            • material_girl Re: moja matka a moja samodzielnosc 13.01.09, 11:14
              Mam nadzieje, ze wyprowadzka takze uzdrowi moje relacje z matka.
              Patrzac na nasze relacje widze, ze ta wiez byla zbyt sztywna bo nie
              bylo w niej miejsca na nic innego. Teraz do tego zycia chce dopuscic
              i innych, mam chlopaka, mysle o zalozeniu rodziny itp. Nie chce sie
              zamykac tylko w swiecie gdzie tematem glownym jest nieudane (jej
              zdaniem) zycie matki i roztrzasac poraz setny okolicznosci rozwodu
              rodzicow.
          • material_girl Re: moja matka a moja samodzielnosc 13.01.09, 11:06
            Tak, chyba w glebi duszy oczekiwalam akceptacji mojej decyzji ze
            strony matki, ale wiedzialam tez, ze to nie bedzie takie proste. Co
            do przeprowadzki, wszystko sama zalatwiam, bo jakiekolwiek slowo na
            ten temat powoduje z jej str. potok przykrych uwag i płacz, wiec ja
            nie wtajemniczam w detale. I nie jest tez tak, ze ciagle pytam ja o
            rade, i to jest problemem - ze sama podejmuje decyzje (nie pytajac
            ja o wszystko). Zaczynam rozwazac jakas wspolna terapie ...
            • horpyna4 Re: moja matka a moja samodzielnosc 13.01.09, 11:22
              Twoja matka usiłuje wpędzić Cię w poczucie winy, co jest niestety
              bardzo częstym zachowaniem. Spróbuj odwrócić sytuację - powiedz jej,
              że to ona krzywdzi Ciebie, uniemożliwiając Ci normalne życie.
              Podkreśl SWOJĄ krzywdę. Nie znam Twojej matki, ani dokładnie
              sytuacji, ale zdarza się, że trzeba w takiej rozmowie użyć słowa
              'egocentryzm' (jest łagodniejsze, niż 'egoizm', bo oznacza
              przyjmowanie wyłącznie własnego punktu widzenia, a nie dbanie tylko
              o siebie). To czasem pomaga.
              A tak w ogóle to niech wyprowadzka będzie rzeczą naturalną, o której
              się nie dyskutuje.
              • marzeka1 Re: moja matka a moja samodzielnosc 13.01.09, 11:35
                Nie przekonuj matki, bo żadne argumenty i tak do niej nie trafią.Po prostu się
                wyprowadź, zapraszaj do siebie, odwiedzaj, zachęcaj do samodzielności. Nie żyj
                jednak jej życiem, bo nigdy nie przetniesz pępowiny, a wtedy nie zbudujesz
                normalnej relacji z żadnym facetem. To nie jest tak, że tylko faceci są
                "nieodpępowieni" , jak widać także kobiety. Mam 2 synów i czytając takie posty
                jak twój, wiem, że najlepsze, co mogę dać im w życiu, to samodzielność, gdy dorosną.
            • gazetowy.mail Re: moja matka a moja samodzielnosc 13.01.09, 11:44
              Z czasem Mama zaakceptuje Twoj wybór (czyt: pogodzi sie z tym)
              Moja mama też miała ciężkie życie, była tą brzydką gorszą córką, do
              tego nieudane małżeństwo. Często jej mówię że nie powinna ciągle
              narzekać, że musi się cieszyć że ma wspaniałą córkę, która nie pali,
              nie pije, pokończyła "szkoły" i zarabia 7 razy więcej niż ona :-)
              Mieszkanie kupowałam sama bez jej wiedzy. Zaprosiłam na gotowe.
              Przyszła i zaczęła narzekać, że kogos tam oszukali przy kupnie
              mieszkania i stracił mieszkanie i kasę, że ktoś z kredytem sobie nie
              poradził, że cos tam jeszcze.... Powiedziałam, że to już jest
              kupione, pieniądze zapłacone, sprawy prawne zakończone i że ma się
              cieszyć razem ze mną. Siadła, spojrzała i powiedziała "Ale dziwne,
              moja Ewa ma własne mieszkanie, ja całe życie nie miałam"
Inne wątki na temat:
Pełna wersja