toja7921
13.01.09, 20:04
Poznałam S. 8 lat temu, miał wtedy żonę i dwójkę dzieci, fakt,
przyczyniłam się do rozbicia rodziny, ale byłam wtedy młoda
głupia i mocno zakochana, tłumaczyłam sobie, że prędzej czy później
odejdzie od żony bo twierdził, że miłość dawno
się wypaliła, zanim mnie poznał miał też romans w pracy, on miał
firmę, jego żona mimo, że miała wtedy 30 lat nigdy
nie pracowała, używała jego pieniędzy a jak przychodził z pracy to
nawet obiadu nie miał ugotowanego.
Zaczęłam od tego, żebyście wiedzieli dlaczego nie jestem
akceptowana. Po 2 latach znajomosci urodził się nam syn.
S. exs żonie kupił mieszkanie w jej rodzinnej miejscowości, z ich
domu wzięła wszystkie rzeczy, meble no i samochód.Mogła
cały czas tam mieszkać ale wolała się wyprowadzić.
Po rozstaniu z S. nadal nie pracowała a stać ją było na normalne
życie. Nie wnikam ile S. dawał co miesiąc na dzieci.
Regularnie odwiedzał, kupował prezenty, przyjeżdżały do nas na
weekendy, ferie, wakacje i gdy były chore.
Rok temu S. i jego rodzicom otworzyły się oczy na eks żone, już nie
będę rozpisywać się dlaczego, ale moje zdanie okazało]
się trafne, ale mimo wszystko gdybym mogła cofnąć czas z tym rozumem
co teraz to bym nie wiązała się z S.
eks ma teraz odebrane prawa rodzicielskie a dzieci mieszkaja syn z
tata a corka z rodzicami S.
O ile przyzwyczaiłam się do tego że w rodzinie S. jestem traktowana
jakby mnie nie było o tyle nie mogę się pogodzić
z tym że nie mają kontaktu z naszym 6 letnim synem, który niczemu
nie jest winien. W tej chwili nie zdaje sobie sprawy z wielu
rzeczy, myśli że ma tylko jedną babcię (moją mamę) ale za parę lat
będzie widział, że jego przyrodnie rodzeństwo jest
często u dziadków, są zabierane na różne zajęcia dodatkowe, jeżdżą
na zagraniczne wakacje z dziadkami, dziadkowie dbają żeby
tamte dzieci wszystko miały, pamiętają o urodzinach itp. nasz syn
jakby nie istniał. Jak przyjeżdzają po S. syna albo
go z kąś przywożą, nie wejdą nawet na chwilę zobaczyć co u naszego
syna nie mówiąc już o tym że naszego syna nie wezmą tylko
przyjeżdżają po tamtego wnuka, przez telefon też nigdy S. się o
niego nie
zapytają, za to czy z tamtym synem dobrze to po kilka razy mogą
dzwonić i osobiście też proszą do telefonu, takich przykładów
gdzie mi przykro jest dużo, nie chcę żeby mój syn czuł się gorszy,
odtrącony a wiem że tak będzie i nie wiem jak to wpłynie na jego
psychikę. Ciężko mi żyć w takiej "rodzinie"
Zrobiłam błąd zakochując się w żonatym mężczyźnie, poza tym jestem
dobrą kobietą, nie mam żadnych nałogów, pracuję,
jestem domatorką, nie wydaję pieniędzy na głupoty, nigdy od S. nie
brałam pieniędzy jak jego eks na swoje konto
jak nie miałam pracy bo urodziłam to dostawałam na codzienne zakupy,
jak potrzebowałam jakiś ubiór to prędzej
mamę poprosiłam żeby mi dała niż S. S. nie widzi żadnego problemu,
twierdzi, że jego rodzice kochają naszego syna,
ale przecież oni nawet za bardzo go nie znają, czy ktoś kto kocha
wnuka widuje go ze 2 razy w roku po kilka minut?
Mimo że mieszkają 5min. drogi samochodem od niego? Czy ktoś ma
podobnie? Jak takie relacje mogą wpłynąć na mojego syna?
On właściwie zna tylko moją rodzinę.