ari.vatanen
15.01.09, 11:16
Niestety hipokryzja i propaganda zbierają w świecie ogromne żniwo.
Prawie wszystkie nurty myślowe opierają się na złudzeniach, do
których dorabiana jest teoria. Czasem jest to także odwieczne
przekonanie, które wpoili nam rodzice i nie dopuszczamy, a nawet
boimy się innego spojrzenia. Ciekaw jestem co myślicie na temat
homoseksualizmu. Jak go widzicie, czy zastanawiacie się co czują ci
ludzie i z kąd się bierze ich inna orientacja? Moje przemyślenia
poniżej.
W odniesieniu do homoseksualizmu można zauważyć dwa główne kierunki
rozumowania. Pierwszy zakłada, że jest to wrodzony pociąg do tej
samej płci i że homoseksualiści powinni mieć pełne równouprawnienie
do zakładania rodziny i wychowywania kolejnych pokoleń. Jeśli nawet
ich założenia przyjąć za prawdziwe to w żadnym wypadku nie jest
warunkiem wystarczającym do zakłądania rodziny. Prawo jest nam
potrzebne jak tlen i żadne argumenty o swobodzie i wolności każdego
człowieka nie mają tu siły przebicia. W takim wypadku powinniśmy
pozwalać wychowywać dzieci pedofilom i wariatom! A z jakichś powodów
tego nie czynimy. Warto to przemyśleć.
Drugi biegun mówi że homoseksualizm nie jest wrodzony i
homoseksualiści powinni poddać się leczeniu psychiatrycznemu. I mnie
bardziej przekonuje to podejście. Choć oczywiście zatwardziałość i
brak tolerancji dla innowierców niektórych wyznawców tej teorii jest
bardziej niż odpychająca i wzmaga tylko poczucie pewności wśród
myślących odmiennie.
Wnioski moje wysnuwam z takiej oto teorii. Człowiek rodzi się z
widocznymi zewnętrznymi cechami przypisanymi danej płci i z
niewidocznymi cechami płci, którymi naznaczona jest jego psychika.
Cechy psychiczne w wieku do ok. 10-13 roku życia mniej rozróżnia
płeć jedną od drugiej niż to jest w wieku późniejszym. Wiek
dojrzewania wykształca seksualność. Pociąg do drugiego człowiega
rodzą nasze pragnienia, które pojawiają się w wieku dojrzewania.
Pragnienie poznawania, zaznania rozkoszy i po prostu pragnienie
bliskości może być zaburzone i tak się czasem dzieje.
Mówi się, że homoseksualizm (męski) jest to syndrom nieobecnego
ojca. Ojciec który był ale nie był autoryetem w domu, nie był
oparciem dla syna, nie miał poczucia własnej wartości i zwykłym
olewaniem sprawy i lenistwem uśmierzał ból jaki sprawiało mu
poczucie niespełnienia. Spotkałem taki przypadek. Syn, który widzi i
rozumie to wszystko, bo dzieci rozumieją o wiele więcej niż nam się
zdaje, trwa w zawieszeniu, poczuciu pustki. Najgorsze że z zewnątrz
nikt niczego nie widzi i wszystkim się zdaje że dziecko ma co mu
potrzeba, dom, rodzinę, chodzi do szkoły (w której nieraz jest
poniżany przez rówieśników), ma się w co ubrać i co zjeść. A taka
kszywda jaka mu się wyrządza psychicznie, jest tak silnie
oddziałująca że może nawet spowodować ból fizyczny. Matka która
posiada moralność Pani Dulskiej może być tutaj dopełnieniem czary
goryczy. Chłopak w wieku, który nigdy nie widział u ojca męskości
zafascynuje się w końcu pewnym napotkanym męszczyzną, bo tej
męskości pragnie i bariera zostanie przełamana. Idzie za tym
uczuciem i kiedy dostaje to czego pragnie, przekracza próg zza
którego nie ma powrotu. Staje się homoseksualistą. Jego pragnienia
które się rodzą zostają przelane na tego mężczyznę.
Takie rozumowanie wydaje mi się logiczne, a nie znam niestety
żadnych dowodów na to, że homoseksualizm jest wrodzony. Nie mam
natomiast żadnej wiedzy na temat homoseksualizmu kobiet, jeśli ktoś
coś wie to niech się podzieli:)
Piszcie swoje uwagi i zastrzeżenia. Całkowite zaprzeczenia mojej
teorii też są oczywiście mile widziane:)