Próba teoretycznego podejścia do homoseksualizmu

15.01.09, 11:16
Niestety hipokryzja i propaganda zbierają w świecie ogromne żniwo.
Prawie wszystkie nurty myślowe opierają się na złudzeniach, do
których dorabiana jest teoria. Czasem jest to także odwieczne
przekonanie, które wpoili nam rodzice i nie dopuszczamy, a nawet
boimy się innego spojrzenia. Ciekaw jestem co myślicie na temat
homoseksualizmu. Jak go widzicie, czy zastanawiacie się co czują ci
ludzie i z kąd się bierze ich inna orientacja? Moje przemyślenia
poniżej.

W odniesieniu do homoseksualizmu można zauważyć dwa główne kierunki
rozumowania. Pierwszy zakłada, że jest to wrodzony pociąg do tej
samej płci i że homoseksualiści powinni mieć pełne równouprawnienie
do zakładania rodziny i wychowywania kolejnych pokoleń. Jeśli nawet
ich założenia przyjąć za prawdziwe to w żadnym wypadku nie jest
warunkiem wystarczającym do zakłądania rodziny. Prawo jest nam
potrzebne jak tlen i żadne argumenty o swobodzie i wolności każdego
człowieka nie mają tu siły przebicia. W takim wypadku powinniśmy
pozwalać wychowywać dzieci pedofilom i wariatom! A z jakichś powodów
tego nie czynimy. Warto to przemyśleć.
Drugi biegun mówi że homoseksualizm nie jest wrodzony i
homoseksualiści powinni poddać się leczeniu psychiatrycznemu. I mnie
bardziej przekonuje to podejście. Choć oczywiście zatwardziałość i
brak tolerancji dla innowierców niektórych wyznawców tej teorii jest
bardziej niż odpychająca i wzmaga tylko poczucie pewności wśród
myślących odmiennie.
Wnioski moje wysnuwam z takiej oto teorii. Człowiek rodzi się z
widocznymi zewnętrznymi cechami przypisanymi danej płci i z
niewidocznymi cechami płci, którymi naznaczona jest jego psychika.
Cechy psychiczne w wieku do ok. 10-13 roku życia mniej rozróżnia
płeć jedną od drugiej niż to jest w wieku późniejszym. Wiek
dojrzewania wykształca seksualność. Pociąg do drugiego człowiega
rodzą nasze pragnienia, które pojawiają się w wieku dojrzewania.
Pragnienie poznawania, zaznania rozkoszy i po prostu pragnienie
bliskości może być zaburzone i tak się czasem dzieje.
Mówi się, że homoseksualizm (męski) jest to syndrom nieobecnego
ojca. Ojciec który był ale nie był autoryetem w domu, nie był
oparciem dla syna, nie miał poczucia własnej wartości i zwykłym
olewaniem sprawy i lenistwem uśmierzał ból jaki sprawiało mu
poczucie niespełnienia. Spotkałem taki przypadek. Syn, który widzi i
rozumie to wszystko, bo dzieci rozumieją o wiele więcej niż nam się
zdaje, trwa w zawieszeniu, poczuciu pustki. Najgorsze że z zewnątrz
nikt niczego nie widzi i wszystkim się zdaje że dziecko ma co mu
potrzeba, dom, rodzinę, chodzi do szkoły (w której nieraz jest
poniżany przez rówieśników), ma się w co ubrać i co zjeść. A taka
kszywda jaka mu się wyrządza psychicznie, jest tak silnie
oddziałująca że może nawet spowodować ból fizyczny. Matka która
posiada moralność Pani Dulskiej może być tutaj dopełnieniem czary
goryczy. Chłopak w wieku, który nigdy nie widział u ojca męskości
zafascynuje się w końcu pewnym napotkanym męszczyzną, bo tej
męskości pragnie i bariera zostanie przełamana. Idzie za tym
uczuciem i kiedy dostaje to czego pragnie, przekracza próg zza
którego nie ma powrotu. Staje się homoseksualistą. Jego pragnienia
które się rodzą zostają przelane na tego mężczyznę.
Takie rozumowanie wydaje mi się logiczne, a nie znam niestety
żadnych dowodów na to, że homoseksualizm jest wrodzony. Nie mam
natomiast żadnej wiedzy na temat homoseksualizmu kobiet, jeśli ktoś
coś wie to niech się podzieli:)

Piszcie swoje uwagi i zastrzeżenia. Całkowite zaprzeczenia mojej
teorii też są oczywiście mile widziane:)
    • tytus_flawiusz Re: Próba teoretycznego podejścia do homoseksuali 15.01.09, 11:21
      ari.vatanen napisał:

      > Piszcie swoje uwagi i zastrzeżenia. Całkowite zaprzeczenia mojej
      > teorii też są oczywiście mile widziane:)
      >

      Rozdmuchany modny i medialny temat zdegenerowanych mentalnie społeczności.
      Margines istniejący od zawsze i wszędzie ... ale wyciągany jako istotny jedynie
      w umierających, zgnuśniałych, walących się cywilizacjach.
      • ari.vatanen Re: Próba teoretycznego podejścia do homoseksuali 15.01.09, 11:27
        modny nie modny, dla niektórych ciekawy
    • paco_lopez Re: Próba teoretycznego podejścia do homoseksuali 15.01.09, 12:36
      a ja uważam, ze lobby homoseksualne przegina z prawami do adopcji.
      otóz wsród heteryków ludzie swój instynkt rodzica wyczuwaja dopiero
      gdy dziecko pojawi się na świecie, a kupa ludzi stroni od posiadania
      dzieci ideowo wręcz. moim zdaniem z resztą co kto wyprawia ze swoimi
      genitaliami to jego sprawa, ale po grzyba mu prawo do adopcji. żaden
      z nas mając do wyboru mame i tate albo dwóch ojców wybrałby to
      pierwsze. w zasadzie problem jest marginalny. przez moje zycie
      przewinęło sie kilku znajomych homo, ale ich orientacja była przede
      wszystkim tematem róznych domysłów, które zbywałem, bo co mnie
      obchodzi, że ten czy ów ma odmienne preferencje i woli pchac w odbyt.
      kobiety z fantazjami bi tez znałem, i tyle widziałem, ze dwie laski
      popłynęły w trzcinę na rowerach wodnych, po długim czasie nie
      widzenia się. wcale nie chciałyby miec z tego dzieci. takze wniosek
      mój jest taki, ze racjonalny homo akceptuje fakt, że z kolegą czy
      kolezanka nie stworzy gniazdka rodzinnego, bo tu chodzi przede
      wszystkim o bzykanie i tyle.
      • rts77 Re: Próba teoretycznego podejścia do homoseksuali 18.01.09, 15:26
        >racjonalny homo akceptuje fakt, że z kolegą czy
        > kolezanka nie stworzy gniazdka rodzinnego, bo tu chodzi przede
        > wszystkim o bzykanie i tyle.

        otóż jesteś w błędzie. w związkach homoseksualnych tak samo chodzi o bzykanie
        się, jak w związkach heteroseksualnych. i w tym samym stopniu chodzi też o
        czułość, bliskość, miłość i wspólne życie na codzień. jestem w trwalym związku
        homoseksualnym więc wiem, o czym mówię:)
        • paco_lopez Re: Próba teoretycznego podejścia do homoseksuali 19.01.09, 10:17
          no to piknie. żyjta sobie długo i szczęśliwie i miziajta sie przed
          telewizorem. nie idźcie ino na całośc i nie adoptujcie. od diabła
          roboty z dziećmi. chorują i beczą po nocach.
          • rts77 Re: Próba teoretycznego podejścia do homoseksuali 20.01.09, 21:27
            chętnie wezmę na siebie to "od cholery roboty". a proponuję zrobić sondę wśród
            dzieciaków z domu dziecka:"czy gdybyś miał do wyboru dorastać w domu dziecka
            albo zostać adoptowanym przez 2 kobiety, które by cię kochały, co byś wybrał?

            jestem ciekawa odpowiedzi. czytałam kiedyś taką ankietę, większość
            odpowiedziała, że woli drugą opcję. ale to było kilka lat temu, jeszcze przed tą
            nagonką na adopcję...
            • paco_lopez Re: Próba teoretycznego podejścia do homoseksuali 21.01.09, 14:30
              no może być dwie mamy. czuje ze za pare lat dojdzie do społecznego
              przewartościowania i zdemoralizowane heteryki beda rodzic dzieci i
              oddawać do adopcji wyniesionym kastowo homo. w ogóle bedąć rodzicem
              biologicznym mozna byc bankrutem, mozna miec broń pod poduszką a w
              szafce marieeve, a kiedy chce sie adoptowac trzeba mieć wszystko tip
              top. prześwietlą człowieka do szpiku kości. brrrrrrr.
    • cara.mordsith Re: Próba teoretycznego podejścia do homoseksuali 15.01.09, 14:52
      ari.vatanem, prawda jest taka, że nie zrozumiesz i nie pojmiesz istoty problemu, TEGO problemu póki nie pojawi się on w Twoim bliskim otoczeniu. BYłoby Ci łatwiej pojąć pewne sprawy związane z homoseksualizmem gdyby na przykład Twój brat (nie wiem, czy masz brata, podaję przykład czysto hipotetyczny) był gejem, albo syn, albo siostra/córka lesbijką.
      Wymieniłes obie przyczyny pojawienia się zjawiska homoseksualizmu. Jednym jest wrodzony homoseksualizm - z tym nic się nie zrobi, ktoś po prostu taki się urodził a fakt, że taki właśnie jest jest uwarunkowany przez jego mózg. Naukowcy twierdzą, że to wina jakiejś nieprawidłowości związanej z rozwojem tej partii mózgu, która jest odpowiedzialna za orientacje seksualną. CZłowiek rodzi się z tą wadą i dlatego w okresie dorastania nie zaczyna interesować sie płcią przeciwną a wzrasta zainteresowanie tą samą płcią.
      Drugim powodem jest zaburzenie w okresie dojrzewania. Wtedy, gdy ktoś powinien zacząc interesować się płcią przeciwna w wyniku jakichs czynników wręcz jej unika. To można leczyć bo nie jest to cecha wrodzona a nabyta.
      • ari.vatanen Re: Próba teoretycznego podejścia do homoseksuali 15.01.09, 17:52
        cara.mordsith napisała:

        > nie zrozumiesz i nie pojmiesz istoty problemu
        > , TEGO problemu póki nie pojawi się on w Twoim bliskim otoczeniu.

        Nie ulega wątpliwości. Dlatego właśnie podejście teoretyczne.
        Zastanawiam sie czy ktoś coś wie na temat mniej lub bardziej naukowych prób wyjaśnienia zjawiska. Z różnego rodzaju debat telewizyjnych i innych tego typu, niczego merytorycznego nie idzie się dowiedzieć - to nie wymaga komentarza...
        • nienill Re: Próba teoretycznego podejścia do homoseksuali 15.01.09, 18:26
          mozesz odpowiedziec na moje pytanie?
    • nienill Re: Próba teoretycznego podejścia do homoseksuali 15.01.09, 15:37
      > homoseksualiści powinni poddać się leczeniu psychiatrycznemu.

      dlaczego?
      • tytus_flawiusz Re: Próba teoretycznego podejścia do homoseksuali 15.01.09, 15:40
        nienill napisała:

        > > homoseksualiści powinni poddać się leczeniu psychiatrycznemu.
        >
        > dlaczego?

        żeby ktoś ich w końcu wyleczył z pychy żebraczej
      • ari.vatanen Re: Próba teoretycznego podejścia do homoseksuali 15.01.09, 19:37
        nienill napisała:

        > > homoseksualiści powinni poddać się leczeniu psychiatrycznemu.
        >
        > dlaczego?

        Czy powinni się poddać nie wiem. Mój punkt widzenia jest bliższy temu podejściu
        ale daleko mi do ostatecznych stwierdzeń. Napisałem że tak twierdzą co
        poniektórzy, których skądinąd twierdzenia nie opierają się na wiedzy, a jedynie
        na przekonaniach wpojonych im od dziecka. Co też znów nie jest rzeczą
        pozwalającą obalić ich tezę.
        • nienill Re: Próba teoretycznego podejścia do homoseksuali 15.01.09, 19:42
          ari.vatanen napisał:

          > nienill napisała:
          >
          > > > homoseksualiści powinni poddać się leczeniu psychiatrycznemu.
          > >
          > > dlaczego?
          >
          > Czy powinni się poddać nie wiem.
          to mnie sie przed oczami mieni, czy w pierwszym poscie podpisales
          sie pod tym?
    • kakofonika punkt widzenia geja ;-P 15.01.09, 23:27
      Hmm, ja Ci mogę powiedzieć jak to wygląda z punktu widzenia homoseksualisty ;)

      Otóż, mnie bardziej przekonuje jednak teoria homoseksualizmu wrodzonego (lub
      wykształcającego się już u niemowląt). Po sobie widziałem, że różnie się od
      innych chłopaków już od najmłodszych lat. Oczywiście dzieci są aseksualne, ale
      jednak pewną tożsamość płciową mają - widzą, co lubią i jak zachowują się
      dziewczynki, a jak chłopcy. Rodzinę miałem i nadal mam normalną, mam zarówno
      dobre stosunki z matką i ojcem. Gdyby nawet okazało się, że to rodzina
      "wytworzyła" u mnie homoseksualizm, to dlaczego u mojego brata tak się nie
      stało? Podobnie jest w wielu innych rodzinach: wśród rodzeństwa nie ma z reguły
      więcej niż jednej osoby homoseksualnej.

      Inne argumenty za teorią homoseksualizmu wrodzonego: badania bliźniąt
      jednojajowych i dwujajowych wykazały, że jeśli jedno z bliźniąt jednojajowych
      jest homoseksualne to drugie z dużą szansą też, a w przypadku jednojajowych ta
      zależność zachodzi już w znacznie mniejszym stopniu. W przypadku dzieci które
      nie są bliźniakami - w jeszcze mniejszym stopniu. Sugeruje to, że homoseksualizm
      może być uwarunkowany genetycznie, albo (co jeszcze bardziej prawdopodobne)
      uwarunkowany jest gospodarką hormonalną matki w czasie ciąży. Ponoć wszystkie
      płody na początku są kobietami, a dopiero po odpowiednim bombardowaniu hormonami
      mogą stać się mężczyznami :P

      W sumie tą teorię potwierdziło i kilku innych gejów, których znam. Ale znalazło
      się też kilku, którzy wyznają teorię homoseksualizmu nabytego, czy raczej
      wykształconego w dzieciństwie (co mnie trochę zdziwiło). Było wśród nich osoby,
      które miały niepełne rodziny, zwłaszcza brak ojca.

      I tak naprawdę nie wiem w co teraz wierzyć, a w co nie. Dla Ciebie są to tylko
      ciekawe rozważania, a dla mnie prawda ma olbrzymie znaczenie, bo będzie pewnie
      rzutować w pewnym stopniu na całe moje życie.

      Pozdrawiam.
      • leda16 Re: punkt widzenia geja ;-P 16.01.09, 06:51
        Oczywiście dzieci są aseksualne

        Zamiast wypisywać brednie, przeczytaj sobie dziadka Zygmunta Freuda o seksualności dziecięcej :))).


        jeśli jedno z bliźniąt jednojajowych
        > jest homoseksualne to drugie z dużą szansą też, a w przypadku jednojajowych ta
        > zależność zachodzi już w znacznie mniejszym stopniu.


        A tu jeszcze raz przeczytaj, co napisałeś. Ze zrozumieniem!


        Ponoć wszystkie
        > płody na początku są kobietami, a dopiero po odpowiednim bombardowaniu hormonam
        > i
        > mogą stać się mężczyznami


        Cłopczyku, może skończ najpierw gimnazjum ze starannym uwzględnieniem rozdziałów z biologii, traktujących o roli chromosomów XX i XY w rozwoju płci embrionu, zamiast wypisywać teorie świadczące o Twoim horrendalnym nieuctwie.


        dla mnie prawda ma olbrzymie znaczenie, bo będzie pewnie
        > rzutować w pewnym stopniu na całe moje życie.


        Masz rację. Wstręt do nauki oraz infantylna koncentracja na seksie pewno będzie rzutowć na całe Twoje życie. Z początku życie utrzymanka starych pedałów, a potem HIV i zdychanie w przytułku.
        • cara.mordsith Re: punkt widzenia geja ;-P 16.01.09, 09:52
          KIedy Cie czytam aż mi się słabo robi. Gdzieś Ty się kobieto uchowała?! Gdy tylko z czymś się nie zgadzasz ośmieszasz i kpisz z rozmówcy zamiast spokojnie przedstawić swoje argumenty. I sama się doucz bo tak się składa, że co do rozwoju płodu to facet ma rację - na początku płód nie wykazuje cech męskich dlatego dopiero od pewnego etapu rozwoju można stwierdzić płeć dziecka. Jeżeli dochodzi podczas rozwoju płodu do zaburzeń hormonalnych (np gwałtownych wzrostgów testosteronu albo przeciwnie - gwałtownych jego obniżeń) istotnie może dojść do pewnego hmm.. konfliktu podczas kształtowania się płci. To nie jest wiedza z gimnazjum droga ledo tylko z liceum, więc sama powinnaś mieć tego świadomość.
          • megg2003 Re: punkt widzenia geja ;-P 21.01.09, 11:11
            Powtórzę swój wpis z innego wątku, bo zgadzam się w 100% z wypowiedzią powyżej.
            Dziwię się, że ona ma jeszcze prawo wypowiedzi na tym forum. Z DDA została
            wykopana dość szybko za tę swoją ignorancję (dla ledy: brak bladego pojęcia na
            temat tego, o czym z takim zapałem się wypowiadasz), bezczelność i ubliżanie
            innym uczestnikom forum. Widzę, że tutaj też się nie oszczędza, traktuje innych
            jak zera, ale jakoś się trzyma. Forum ma swoje reguły, których należy
            przestrzegać. Ma też swojego moderatora...
      • ari.vatanen Re: punkt widzenia geja ;-P 16.01.09, 07:48
        Dzieki kakofonika. Na pewno z Twojego punktu widzenia można
        najwięcej powiedzieć na ten temat. ledą16 sie nie przejmuj, to taka
        forumowiczowa maskotka:P Może i czasem coś wie ale styl wypowiedzi
        pozostawia wiele do życzenia. Więc lepiej ją olać i mieć spokój.
      • cara.mordsith Re: punkt widzenia geja ;-P 16.01.09, 09:54
        Brawo za odwagę :) NIewielu znam takich, którzy przyznają się do homoseksualizmu... ale w tym społeczeństwie sie nie dziwię.
      • megg2003 Re: punkt widzenia geja ;-P 21.01.09, 11:41
        a w przypadku jednojajowych ta
        > zależność zachodzi już w znacznie mniejszym stopniu.

        Chyba w dwujajowych miało być ;)
      • flauros25 Re: punkt widzenia geja ;-P 02.02.09, 21:27
        kakofonika napisał:

        > Oczywiście dzieci są aseksualne
        Oczywiście jest to nieprawdą.

        > I tak naprawdę nie wiem w co teraz wierzyć, a w co nie.
        Oba przytoczone przez Ciebie "powody" homoseksualizmu są prawdziwe
        (wedle wiedzy, którą na dziś na świecie posiadamy).

        > a dla mnie prawda ma olbrzymie znaczenie, bo będzie pewnie
        > rzutować w pewnym stopniu na całe moje życie.
        Mógłbyś to rozwinąć ? Co się zmieni (teoretycznie), jak się dowiesz,
        dlaczego jesteś gejem ?
    • rts77 Re: Próba teoretycznego podejścia do homoseksuali 18.01.09, 15:23
      skąd wg Twojej teorii biorą się lesbijki? z powodu nieobecnej matki i
      dominującego ojca? jestem ciekawa Twojej teorii.
    • elielieli Re: Próba teoretycznego podejścia do homoseksuali 18.01.09, 17:27
      Masz problemy
      • ari.vatanen Re: Próba teoretycznego podejścia do homoseksuali 18.01.09, 22:39
        nie mam, dlaczego?
        • elielieli Re: Próba teoretycznego podejścia do homoseksuali 21.01.09, 11:16
          Do ludzi nie mozesz podchodzic "teoretycznie" tylko po ludzku.Pozatym
          ludzie o odmiennej orientacji nie nazywaja sie homoseksuale tylko
          homoseksualisci
          • ari.vatanen Re: Próba teoretycznego podejścia do homoseksuali 21.01.09, 11:28
            oryginalnie było do homoseksualizmu a nie do homoseksuali. Przy
            odpowiedziach obcięło, bo pewnie był za długi temat.

            Pozatym wszystko sie zgadza. Mam ludzkie podejście do
            homoseksualistów ale ludzie próbują tłumaczyć zjawiska i szukać ich
            przyczyn. Interesowało mnie to jakie są aktualnie tezy próbujące
            wytłumaczyć odmienne orientacje homoseksualne.
            • elielieli Re: Próba teoretycznego podejścia do homoseksuali 21.01.09, 11:32
              ludzkiego zachowania sie nie tlumaczy, co najwyzej inerpretuje.Kazdy
              ma prawo isc do lozka z kim chce.W poniedzialek z panami,w srode z
              paniami,lub z wieloma osobami na raz.
              • ari.vatanen Re: Próba teoretycznego podejścia do homoseksuali 21.01.09, 11:41
                Właśnie! Na prawde cieżko mi zinterpretować zachowanie
                homoseksóalistów. Dla mnie to coś niezrozumiałego.
                Wokół krążą tak skrajne tezy na ten temat, że wogóle nie można
                wyrobić sobie zdania na ten temat.
    • megg2003 Re: Próba teoretycznego podejścia do homoseksuali 21.01.09, 11:38
      Niestety nie ma żadnych dowodów dotyczących przyczyny kształtowania się
      homoseksualizmu. Zdaniem Lwa - Starowicza, większość badaczy skłania się dziś ku
      stanowisku, że przynajmniej część populacji homoseksualnej uwarunkowana jest
      procesami zachodzącymi w okresie rozwoju płodowego. To stanowisko wynika z
      najnowszych badań endokrynologicznych i badań nad budową pewnych struktur mózgu,
      na razie nie wiadomo, kiedy zostaną ostatecznie podsumowane.

      Nie znaleziono dotychczas genu orientacji seksualnej, chociaż wyniki pewnych
      badań nad bliźniętami sugerują uwarunkowania genetyczne.

      Teorie, o których piszesz i ku którym się skłaniasz już dawno zostały obalone.

      Radzę poczytać publikacje dr Katarzyny Bojarskiej - Nowaczyk, od lat zgłębiającą
      tematykę homoseksualizmu. Myślę, że znajdziesz tam sporo odpowiedzi na swoje
      pytania. Wg mnie kobitka stara sie patrzeć na zjawisko dość obiektywnie.
      • ari.vatanen Re: Próba teoretycznego podejścia do homoseksuali 21.01.09, 11:49
        dzieki za konkretną odpowiedź. o taką mi chodziło.
        pozdr:)
        • megg2003 Re: Próba teoretycznego podejścia do homoseksuali 21.01.09, 12:16
          Tak myślałam :) Ja też lubię konkrety. Pozdrawiam również.
          • elielieli Re: Próba teoretycznego podejścia do homoseksuali 21.01.09, 15:56
            Orientacje seksualna latwiej jest zinterpretowac z punktu widzenia
            kultury,a dokladniej,biorac pod uwage reprezentacje i stereotypy
            ktore dane spoleczenstwo tworzy na temat danego zjawiska.W przypadku
            kultury pol-kat jakiekolwiek zjawisko dotyczace seksualnosci
            ludzkiej prowokuje wyrazy zdziwienia juz od momentu kiedy zaczyna
            odbiegac od pozycji misjonarza w malzenstwie zawartym przed
            oltarzem.Seksualnosc w ogole jest postrzegana jako problem.Np.w
            naturze mamy piekne przyklady stosunkow homoseksualnych (np.psy) ale
            dla nikogo to jeszcze nie stanowilo problemu.Jest tak juz poprostu i
            nikt nie sonduje psu lba tylko dlatego ze przelecial kolege.Dlaczego
            nie zalozyc ze rowniez u ludzi jest to naturalne?
            • megg2003 Re: Próba teoretycznego podejścia do homoseksuali 22.01.09, 08:43
              Homoseksualizm u zwierząt jest bardziej powszechny niż nam sie wydaje. Różne są
              motywy zachowań seksualnych (np. samce szympansów kopulują ze sobą w ramach
              okazania dominacji, wspomniane pieski robią to czysto spontanicznie ;)), ale
              niewątpliwym jest, że takie zachowania występują naturalnie. A już o ludziach
              nie wspomnę. Poczynając od zapisów pochodzących z okresu starożytności (np.
              mitologia) ludzie zawsze ujawniali zachowania wynikające z orientacji
              homoseksualnej.
              Mniej więcej co 15 z nas jest gejem/lesbijką (ok. 7% całej populacji ludzkiej).
              A ilu oszukuje siebie, rodzinę, by nie przyznac się do swojej orientacji,
              ponieważ schematy kulturowe i stereotypy są tak silne a ludzka podłość nie zna
              granic??
              Wiesz kiedy ludzie posługują się stereotypem? Kiedy ich wiedza na dany temat
              jest znikoma.
    • hatroha Re: Próba teoretycznego podejścia do homoseksuali 02.02.09, 21:50
      Moje zdanie
      - nie widzę problemów gdy mężczyźni mają ochotę na seks z mężczyznami. Mnie
      także wielu mężczyzn się podoba, ale mam pewne odruchy wynikające z wychowania np:
      brać fiuta do buzi a fe( a przecież cipka czasami nie lepiej pachnie, smakuje,
      więc nie kumam skad u mnie ta odraza)
      czy dać sobie włożyć w odbyt- niestety moje zwieracze reaguja panicznym lwim
      sciskiem czegokolwiek co na mnie naciera od zewnątrz;)
      i tu chyba jest problem nie do pokonania. Ciekawie jak by to było!
      To na tyle w kwestii seksu, ciekawości zycia.

      Ale jesli ktoś opiera swój trwały partnerski związek z facetem, to dla mnie jest
      zboczenie. Facet to FACET, dominator, alfa, ku...alator, byk, lew a nie układ
      ciamciaramci z facetem. Facet by byc facetem musi mieć obok siebie KOBIETĘ,
      która jest silniejsza od niego w paru kwestiach, mądrzejsza i ma pochwę. Układ z
      facetem jest jak układ niewidomego z głuchym, związek chory i bez przyszłości.

      Więc uprawiajmy seks z kimkolwiek sie da, jesli masz na to ochotę, ale jesli
      jakis facet mi sie oświadczy to ma kopa w krocze!
      ;)
      • jakma22 Re: Próba teoretycznego podejścia do homoseksuali 03.02.09, 01:28
        hatroha napisał:
        > Moje zdanie
        (...)

        Co wypływa z twojego postu poza wulgarnością, prymitywizmem, i chyba
        chęcią pokazania jakim jesteś maczo („jakis facet mi sie oświadczy
        to ma kopa w krocze”)?

        Jakbyś chłopie nie zauważył homoseksualizm, tak samo jak
        heteroseksualizm, to nie tylko sex ale również uczucie oraz zwykłe
        codzienne życie. Jednak co może wiedzieć o życiu człowiek o
        dojrzałości nastolatka, który „miłości”, jak widać po wypowiedzi,
        uczył się z filmów porno.
        Żenujące :(
        • hatroha Re: Próba teoretycznego podejścia do homoseksuali 03.02.09, 08:09
          Wyraźnie napisalem, że jest moje zdanie. Myślisz, ze nie wiem jakim jezykiem
          opisałem, to co chciałem powiedzieć?
          Widocznie życie ciamciaramci dotyka ciebie bardziej niż innych, akceptujących
          siebie w całej rozciągłości.
          Ale nie martw się, wpadam na forum co jakiś czas, mieszam i wracam do jamki a
          tobie na otarcia odbytu polecam żel usg, jest tańszy i nie szczypie.
          • jakma22 Re: Próba teoretycznego podejścia do homoseksuali 05.02.09, 21:16
            hatroha napisał:
            > tobie na otarcia odbytu polecam żel usg, jest tańszy i nie
            szczypie.

            Widzę, że jednak masz spore, własne doświadczenie w tym temacie.
            Dziękuję za radę ale szczególnie zainteresowany nie jestem ;)



    • grzehuu A ja mam pewną teorie ;) 02.02.09, 22:11
      Ostatnio na lekcji ekologii wpadłem na pewną teorie dotyczącą skąd się bierze
      homoseksualizm :)
      Tak jak już ktoś wyżej wspomniał jedna z teorii mówi że to jest wszystko kwestia
      zmian hormonalnych podczas rozwoju płodu,dodajmy że najczęściej homoseksualizm
      występuję u kolejnego dziecka matki. Teoretycznie wydaje się że jest to błąd ale
      gdy popatrzymy na to z innej strony być może będzie miało to sens.
      Najprościej mówiąc im więcej osobników zdolnych do prokreacji tym mniejsze
      szanse na przeżycie gatunku,bo zwiększa się zapotrzebowanie na pokarm,a u
      gatunków, które żyją w skupiskach (np.ludzie,pingwiny) mógł by być to problem...
      być może dlatego natura wymyśliła pewną blokadę która dziś nazywamy
      homoseksualizmem.
    • guglielmo Re: Próba teoretycznego podejścia do homoseksuali 02.02.09, 23:00
      ari.vatanen napisał:

      > Ciekaw jestem co myślicie na temat
      > homoseksualizmu. Jak go widzicie, czy zastanawiacie się
      > co czują ci ludzie i z kąd się bierze ich inna orientacja?
      [...]
      > W odniesieniu do homoseksualizmu można zauważyć dwa główne
      kierunki
      > rozumowania. Pierwszy zakłada, że jest to wrodzony pociąg do tej
      > samej płci i że homoseksualiści powinni mieć pełne
      równouprawnienie
      > do zakładania rodziny i wychowywania kolejnych pokoleń. Jeśli
      nawet
      > ich założenia przyjąć za prawdziwe to w żadnym wypadku nie jest
      > warunkiem wystarczającym do zakłądania rodziny. Prawo jest nam
      > potrzebne jak tlen i żadne argumenty o swobodzie i wolności
      każdego
      > człowieka nie mają tu siły przebicia. W takim wypadku powinniśmy
      > pozwalać wychowywać dzieci pedofilom i wariatom! A z jakichś
      powodów
      > tego nie czynimy. Warto to przemyśleć.
      > Drugi biegun mówi że homoseksualizm nie jest wrodzony i
      > homoseksualiści powinni poddać się leczeniu psychiatrycznemu. I
      mnie
      > bardziej przekonuje to podejście.

      Czy odpowiedź na pytanie o mechanizmy powstawania orientacji
      psychoseksualnej tak prosto przekłada się na oceny i wnioski
      dotyczące prawa, leczenia, ogólniej - traktowania homoseksualistów?

      O stanie wiedzy naukowej na temat genezy homoseksualizmu już tu
      pisano i można o tym przeczytać w publikacjach fachowych. Paru
      forumowiczów popisało się też ignorancją i/lub chamstwem. Parę słów
      o Twoich wnioskach.

      Odmawiamy komuś praw kiedy korzystanie przez niego z tych praw jest
      dla innych szkodliwe. Odmawiamy prawa do wolności przestępcy
      motywując to celami kary: resocjalizacją i prewencją. Zakaźnie
      chorych umieszczamy w szpitalach przymusowo, żeby nie zarażali
      innych, a szaleńców - żeby nie zrobili sobie lub komuś innemu
      krzywdy. Odbieramy kluczyki pijanemu kierowcy żeby kogos nie zabił.

      W niektórych przypadkach liczymy na to, że represje doprowadzą do
      całkowitego wyplenienia szkodliwych zachowań.

      W jaki sposób para homoseksualistów szkodzi innym przez to, że
      stworzą rodzinę? Na pewno nie szkodzi nikomu sam związek. Ale nie ma
      też żadnych dowodów na to, że wychowując dziecko zrobią z niego
      jednostkę gorszą, niż kiedy wychowuje je małżeństwo różnopłciowe.
      Porównanie z pedofilami i wariatami jest błędne - to są osoby, które
      stanowią oczywiste niebezpieczeństwo dla dziecka.

      A czemu wnioskiem z teorii "nabytego homoseksualizmu" miałoby być
      leczenie psychiatryczne? Nie leczy się przecież melomanów,
      nieelegancko ubierających się, chemików, fanów Dody i
      wszystkich "innych". Leczy się chorych i to tylko tych, których
      wyleczyć (a przynajmniej podleczyć) można. Z homoseksualistami jest
      inaczej - ani to choroba (choćby dlatego, że u większości
      homoseksualistów nie ma żadnego dyskomfortu, o ile społeczeństwo go
      nie wywołuje swoim zachowaniem wobec nich, niezdolność do
      reprodukcji nie jest dla nich dysfunkcją i niczym nie zagrażają
      innym), ani się tego stanu zmienić żadnym "leczeniem" nie da
      (przeciwnie, dobrze udokumentowane są spustoszenia psychiczne
      powodowane przez różne pseudoterapie).

      Wracając do adopcji - warto wiedzieć, że sprzeciwianie się jej jest
      szkodzeniem dzieciom. W znakomitej większości przypadków adopcja
      przez pary homoseksualne dotyczy dzieci jednego z partnerów z
      wcześniejszego związku różnopłciowego. To tylko formalno-prawne
      posunięcie, bo te dzieci i tak są wychowywane przez dwie kobiety lub
      (rzadziej) dwóch mężczyzn. Adopcja w takim wypadku przynosi dziecku
      wyłącznie korzyści - dziedziczy ustawowo po partnerce/partnerze
      matki/ojca, rodzic adopcyjny musi łożyć na jego utrzymanie i
      opiekować się nim, w razie rozstania płacić alimenty. Sytuacja jest
      dokładnie taka sama, jak w przypadku małżeństwa różnopłciowego, w
      którym jedno z małżonków ma dziecko z poprzedniego małżeństwa.
      Adopcja tego dziecka przez ojczyma/macochę przynosi dziecku same
      korzyści.

      Na koniec kilka słów na temat

      > czy zastanawiacie się co czują ci ludzie

      To samo co heteroseksualiści - kochają, cierpią, cieszą się,
      pożądają, tęsknią... Czasem, niestety często, czują więcej - boli
      ich nienawiść, lekceważenie, niezrozumienie, bezmyślnie zadawane
      krzywdy. Tak samo jak Czarni wśród Białych, Żydzi wśród Aryjczyków,
      rudzi wśród blondynów, wrażliwi wśród kołków, wszyscy "inni", którzy
      przydają się nam żeby wyładować agresję, zwalić na nich winę za
      nasze problemy, poczuć się od kogoś lepszym.

      Na teoriach genetyczno-rozwojowo-społecznych uwarunkowań
      homoseksualizmu znam się słabo. Na tym, jak homoseksualista czuje -
      jako jeden z nich - znam się nieźle.
      • megg2003 Re: Próba teoretycznego podejścia do homoseksuali 03.02.09, 12:35
        >
        > Wracając do adopcji - warto wiedzieć, że sprzeciwianie się jej jest
        > szkodzeniem dzieciom. W znakomitej większości przypadków adopcja
        > przez pary homoseksualne dotyczy dzieci jednego z partnerów z
        > wcześniejszego związku różnopłciowego. To tylko formalno-prawne
        > posunięcie, bo te dzieci i tak są wychowywane przez dwie kobiety lub
        > (rzadziej) dwóch mężczyzn. Adopcja w takim wypadku przynosi dziecku
        > wyłącznie korzyści - dziedziczy ustawowo po partnerce/partnerze
        > matki/ojca, rodzic adopcyjny musi łożyć na jego utrzymanie i
        > opiekować się nim, w razie rozstania płacić alimenty. Sytuacja jest
        > dokładnie taka sama, jak w przypadku małżeństwa różnopłciowego, w
        > którym jedno z małżonków ma dziecko z poprzedniego małżeństwa.
        > Adopcja tego dziecka przez ojczyma/macochę przynosi dziecku same
        > korzyści.

        Badania wskazują na brak zależności między prawidłowym rozwojem dziecka a
        wychowywaniem się w rodzinie hetero-/homoseksualnej. Dzieci takie najbardziej
        cierpią przez napiętnowanie takich rodzin, dyskryminację ze strony
        społeczeństwa. To otoczenie może negatywnie wpłynąć na rozwój psychospołeczny
        takich dzieci, a nie samo wychowywanie przez parę homoseksualną. Dlatego lepiej,
        żeby w Polsce adopcja przez pary homoseksualne była jeszcze długo zabroniona..
Pełna wersja