ich dwóch... i dziecko w drodze

18.01.09, 10:48
...czyli jak żyć w bagnie?
Przez ponad 2 lata byłam w szczęśliwym związku. On pewnego dnia
powiedział że ma problem z zaangażowaniem i może lepiej się rozstać.
Odeszłam, zaczęłam się spotykać z kimś innym żeby podleczyć rany (1
błąd), mimo brania tabletek antykoncepcyjnych zaszłam w ciążę. Wtedy
wrócił ON - ten którego kochałam. Twierdzi że nie może beze mnie
żyć.. że dopiero jak odeszłam zdał sobie sprawę...
Mam ochotę strzelić sobie w głowę. Być z kimś dlatego, że jest
dziecko? Nie kochając? Czy odejść i kochać naprawdę? Co wtedy z
dzieckiem? Za trudne to dla mnie.
    • nangaparbat3 Re: ich dwóch... i dziecko w drodze 18.01.09, 12:44
      Powiedzialabym temu, ktorego kochasz, jaka jest prawda. Jeśli naprawdę Cie
      kocha, będzie chciał Ciebie razem z dzieckiem - i dziecko pokocha też. Mielismy
      taki przypadek w rodzinie.
      • shachar Re: ich dwóch... i dziecko w drodze 18.01.09, 13:26
        'że dopiero jak odeszłam zdał sobie sprawę... '

        o odejsciu mowi sie chyba,kiedy jest to wlasny wybor
        to on Cie raczej odszedl, a ze znowu przyszedl...
        • amus00 Re: ich dwóch... i dziecko w drodze 21.01.09, 07:19
          uhm powinnaś powiedzieć temu którego kochasz jaka jest prawda, choć ciężko
          przewidzieć jego reakcje... ale bez względu jaka ona by nie była, to dostał od
          Ciebie dobrą nauczkę :). Najgorsze wyjście to wmówić mu ze to Jego dziecko,
          prawda lubi wychodzić w najmniej przewidywalnych okolicznosciach
      • dajver Re: ich dwóch... i dziecko w drodze 21.01.09, 20:19
        to prawda, chce mnie razem z dzieckiem. Problem tkwi w tym, że nie
        chce zranić ojca dziecka. Z drugiej strony... przecież nie
        uszczęśliwię wszystkich....
    • moon_witch Podleczyc rany... 18.01.09, 14:05
      Wszystko wskazuje na to ze jestescie ludzmi malo odpowiedzialnymi.
      I czas sie za to zabrac.
    • ca-ti Re: ich dwóch... i dziecko w drodze 18.01.09, 18:58
      dajver napisała:

      >
      > Przez ponad 2 lata byłam w szczęśliwym związku. On pewnego dnia
      > powiedział że ma problem z zaangażowaniem i może lepiej się
      rozstać.


      Przez ponad dwa lata byłaś szczęśliwa, on któregoś dnia powiedział,
      że ma problem z zaangażowaniem, a Ty natychmiast udałaś się poszukać
      sobie kochasia zastępczego. A co z tą wielką miłością do pierwszego
      amanta? Ulotniła się?



      > Odeszłam, zaczęłam się spotykać z kimś innym żeby podleczyć rany
      (1
      > błąd), mimo brania tabletek antykoncepcyjnych zaszłam w ciążę.
      Wtedy
      > wrócił ON - ten którego kochałam. Twierdzi że nie może beze mnie
      > żyć.. że dopiero jak odeszłam zdał sobie sprawę...



      Wrócił bo nie mógł znieść, że masz innego, typowa gierka "psa
      ogrodnika". Prawdopodobnie zresztą obliczona na taki efekt przez
      Ciebie samą. Pech chciał, że antykonepcja bywa zawodna, a człowiek -
      okazuje się - to nie do końca maszyna, którą można się dowolnie
      bawić (mam tu również na myśli samego siebie).

      Jak tylko wrócisz do niego, zostawi Cię znowu, bo nie będzie Ci mógł
      darować "zdrady". Jest tu nawet na forum podobny wątek od faceta.



      > Mam ochotę strzelić sobie w głowę. Być z kimś dlatego, że jest
      > dziecko? Nie kochając?



      Dziecko to w końcu nie taki znów bagatelny powód, jak by na to nie
      patrzeć... Są w końcu bardziej trywialne, pieniądze, seks, lęk przed
      samotnością...


      Czy odejść i kochać naprawdę?



      A kto tu kogo kocha naprawdę?



      Co wtedy z
      > dzieckiem? Za trudne to dla mnie.


      Do decydowania o losie dziecka masz jeszcze do pomocy jego ojca.
      Bierzesz pod uwagę jego zdanie? Czy jest tylko reproduktorem? Znasz
      jego uczucia wobec siebie?
      • mruff Re: ich dwóch... i dziecko w drodze 19.01.09, 07:49
        Mam awersję do typów co porzucają i wracają. Ten pierwszy był
        pewny,że może Ciebie zostawić i wrócić i tu się mocno przejechał.
        I dobrze mu tak!!!

        ca-ti napisała:
        > Przez ponad dwa lata byłaś szczęśliwa, on któregoś dnia
        powiedział,
        > że ma problem z zaangażowaniem, a Ty natychmiast udałaś się
        poszukać
        > sobie kochasia zastępczego.

        I dobrze zrobiła, a wpadka jak to wpadka, i przy tabletkach
        antykoncepcyjnych to był mocny pech.

        Winę to jedynie widzę w facecie który Ciebie zostawił.Bo porzucając
        kogoś trzeba liczyć się,że na wskutek "osłabienia" może stać się
        wiele nieodwracalnych rzeczy.
        • bugmenot2008_2 Re: ich dwóch... i dziecko w drodze 20.01.09, 09:28
          Zostawil cie ktos ze takie bzdury wypisujesz?
          • allia80 Re: ich dwóch... i dziecko w drodze 20.01.09, 11:30
            mnie zostawił.. po 5 latach... bo się musiał "wyszaleć"..
            ciężko to przeszłam, ale też pocieszenia poszukałam u kogoś innego (oczywiście nie na drugi dzień, lecz po jakimś czasie)

            oczywiście ten szalejący od razu zapałał chęcią powrotu, jak tylko zobaczył, że układam sobie życie z kimś innym... popełniłam błąd i dałam mu drugą szansę.. oczywiście po kilku miesiącach znowu mnie olał :/ to bolało chyba jeszcze bardziej niż pierwsze odejście

            także... olej gada.. stwórz coś nowego, z kimś kto Ciebie kocha, a nie się Tobą bawi..

            życzę powodzenia!
            • titta Re: ich dwóch... i dziecko w drodze 20.01.09, 12:34
              Ta... tylko ona tez sie zabawila czyims kosztem. I tu ma race to byl
              blad. Z kim innym uklada sie zycie dopiero wtedy, gdy stare emocje
              sa juz ulozone i wiadomo, ze jak wroci to mozna co najwyszej
              rozesmiac sie i zyczyc mu szczescia...na samodzielnej drodze zycia.
              • hermina5 Re: ich dwóch... i dziecko w drodze 20.01.09, 14:16
                kim innym uklada sie zycie dopiero wtedy, gdy stare emocje
                > sa juz ulozone i wiadomo, ze jak wroci to mozna co najwyszej
                > rozesmiac sie i zyczyc mu szczescia...

                Tak to jest zazwyczaj po 10-15 latach...o ile zwiazek trwał lat 5-
                8 .Daj se luz. Ten wariant to chyba najlepszy wariant do bycia
                nieszcześliwym przez całe zycie - czekać az emocje się całkowicie
                ułożą ...
                A co do antykoncepcji i dzieci w drodze - jak sie wpada, z kimś
                " ratującym z poprzedniego zwiazku" , do którego mało sie czuje,a
                sie nie chce wiązać, to sie usuwa ciązę. Proste.

                To forum zawsze zastanawiało mnie z racji problemów wyjętych z
                kosmosu 17 latka i rozwiazywanch za pomocą haftu krzyzykowego.
                • titta Re: ich dwóch... i dziecko w drodze 20.01.09, 14:52
                  Akurat posze z wlasnego z wlasnego doswiadczenia - po dluzszym
                  zwiasku niz 5-8 lat. Ja sie pozbieralam po kilku nastepnych. Po
                  drodze nikogo nie zranilam, nie saplikowalam sobie zycia, i
                  spokojnie moge sobie je teraz ukladac. W tym czasie byly (ktory
                  radosnie sie "pocieszal", a potem "pocieszal po nieudanym
                  pocieszeniu") ma na koncie cala rzesze osob, ktore tez sie po
                  tym "pocieszaniu" poszly "pocieszac"... (Wiec i w efekcie kilka
                  niekochanych dzieci i nieudanych malzenstw - taki efekt domina...).
                  Ktos ie tu pytal skad jest tyle samotnych matek?
                  A wracac tez prubowal i prubuje...Vaya con Dios. Ja nie mowie, ze
                  emocji nie bedzie w ogole. Ale ze osiagniemy stabilnosc pozwalajaca
                  na to, ze w dana relacjie wchodzic bedziemy dla danego czlowieka, a
                  nie zastepczo.
                  Usuniecie ciazy NIGDY nie jest rozwiazaniem prostym.
                  • hermina5 Re: ich dwóch... i dziecko w drodze 20.01.09, 16:42
                    Nie napisała nigdzie, ze ktoś ma się co rusz pocieszać inną osobą i
                    ja ranic.
                    Ale de facto - masz np 22 lata i wchodzisz w zwiazek , który trwa
                    lat 8. Ktoś cie zostawia. Masz 30. Ty się zbierassz do momentu, w
                    którym emocje przestają działać - masz 34. Wchodzisz w zwiazek, znów
                    coś nie wypala, masz 39...czekasz... Masz 43 ...Tak się nie da zyć.
                    tzn da się, ale to jest zycie donikąd .

                    > Usuniecie ciazy NIGDY nie jest rozwiazaniem prostym.

                    Nigdzie nie napisałam, ze jest to rozwiązanie proste. Jest to jednak
                    rozwiazanie o wiele prostsze niż urodzenie dziecka - zwłaszcza w jej
                    wypadku.
                    • titta Re: ich dwóch... i dziecko w drodze 20.01.09, 17:40
                      No to zycze powodzenia w pocieszaniu sie. Tez sie po 40 mozna
                      obudzic. Z reka w nocniku (albo i kilku nocnikach).
                      • hermina5 Re: ich dwóch... i dziecko w drodze 20.01.09, 20:31
                        Nie ma sensu mi czegoś takiego zyczyc, bo ja mam zupełnie inne
                        problemy i nie na ten temat :)
                • rarely Re: ich dwóch... i dziecko w drodze 20.01.09, 15:41
                  Tak to jest zazwyczaj po 10-15 latach...o ile zwiazek trwał lat 5-
                  > 8 .Daj se luz. Ten wariant to chyba najlepszy wariant do bycia
                  > nieszcześliwym przez całe zycie - czekać az emocje się całkowicie
                  > ułożą ...

                  nieprawda max do 2 lat tyle trwa zal po stracie i pisał dobrze w nowy zwiazek
                  wchodzi sie dopiero jak emocje po starym zupełnie opadna inaczej jest to klin na
                  kaca i prosta droga do kłopotów takich jakie ma bohaterka postu
                  • hermina5 Re: ich dwóch... i dziecko w drodze 20.01.09, 16:46
                    >nieprawda max do 2 lat tyle trwa zal po stracie

                    Zapomniałaś dodać, ze to maksymalnie do 2 lat ten zal trwa u ciebie,
                    nie u wszystkich ludzi na swiecie . Gwarantuję ci, ze sa osoby,
                    które z 8 letniego zwiazku podnoszą się i 10 lat i ciągle pytają
                    " dlaczego?" . Są i takie, które weszly już w nowy po tych 10 latach
                    i jeszcze gdyby trafiły na swojgo poprzedniego partnera nie
                    potrfiłyby mu powiedziec - szczescia na droge.
                    Uczucia niestety jakoś tak nie idą w parze z arytmetyką.
                    • rarely to jest twoja autorska opinia 26.01.09, 16:04
                      hermina5 napisała:

                      > >nieprawda max do 2 lat tyle trwa zal po stracie
                      >
                      > Zapomniałaś dodać, ze to maksymalnie do 2 lat ten zal trwa u ciebie,
                      > nie u wszystkich ludzi na swiecie . Gwarantuję ci, ze sa osoby,
                      > które z 8 letniego zwiazku podnoszą się i 10 lat i ciągle pytają
                      > " dlaczego?" . Są i takie, które weszly już w nowy po tych 10 latach
                      > i jeszcze gdyby trafiły na swojgo poprzedniego partnera nie
                      > potrfiłyby mu powiedziec - szczescia na droge.
                      > Uczucia niestety jakoś tak nie idą w parze z arytmetyką.

                      ale bez pokrycia w faktach porozmawiaj z psychologami żal po stracie u osób w
                      miare zrównowazonych trwa od 6 mc do 2 lat
                      tyle czasu działa chemia mózgu i wygasaja emocje

                      po tym czasie mozna wejsc w nowy zwiazek

                      wiadoma sprawa ze po zwiazku który trwał 35 lat mozna sie juz nie podniesc ale
                      nie o takich tu piszemy to raz a dwa po takim zwiazku zasada jest ta sama
                      najpierw wygasa zal a potem nowy zwiazek inaczej beda kłopoty
        • 4g63 Re: ich dwóch... i dziecko w drodze 20.01.09, 09:46
          właśnie, ten facet szasta uczuciem i jest próżny, więc niech go oleje a będzie z ojcem dziecka, dzieci rodzą się z miłości, natura wie co robi
    • tytus_flawiusz Re: ich dwóch... i dziecko w drodze 19.01.09, 16:43
      dopisać Ci dalszy ciąg tej rzewnej historyjki ?

      Ty mu wybaczasz, on wraca, obiecuje Ci cuda na kiju, Ty mu wierzysz, rodzi się
      dziecko, on spotyka nową fajną dupę na mieście, nagle oświadcza, że "mimo
      wysiłku i szczerych chęci nie potrafi zaakceptować cudzego bachora w swym życiu"
      i odchodzi.... Ty się zalewasz łzami, zapadasz na "dyżurną' depresję, ranną
      łanie, osacza jakiś wyposzczony wilk, Ty jak kania dżdżu potrzebujesz w tej
      chwili pocieszenia, dajesz dupy, bo w takiej chwili dałabyś za odrobinę uczucia
      wszystko, po jakimś czasie "on nie potrafi zaakceptować cudzego bachora"... koło
      się zamyka..
      .... mając 40 lat wchodzisz na forum "psychologia" i piszesz smutną elegię o
      przegranym życiu....
      • ari.vatanen Re: ich dwóch... i dziecko w drodze 19.01.09, 23:19
        umiesz nazwać rzeczy po imieniu tytus
      • rina.bambina samotna matka dwojki dzieci... 20.01.09, 07:40
        Ty się zalewasz łzami, zapadasz na "dyżurną' depresję, ranną
        > łanie, osacza jakiś wyposzczony wilk, Ty jak kania dżdżu
        potrzebujesz w tej
        > chwili pocieszenia, dajesz dupy, bo w takiej chwili dałabyś za
        odrobinę uczuci
        > a
        > wszystko, po jakimś czasie "on nie potrafi zaakceptować cudzego
        bachora"... koł
        > o
        > się zamyka..


        wcale niemalo prawdopodobna wersja + pojawia sie drugie dziecko
        nieslubne

        zostajesz z dwojka sama

        PAMIETAJ MATKO DZIECKO TWOJ SKARB
        PRZEZORNY ZAWSZE UBEZPIECZONY
      • pancwynar un'osservazione giusta 20.01.09, 10:55
        godne cyników...
        już wiem czemu wyrzuciłeś stoików Tytusie:)
      • allia80 Re: ich dwóch... i dziecko w drodze 20.01.09, 11:34
        dokładnie!

        także zostaw gada i bądź z ojcem dziecka...

        i zastanów się, czy gada rzeczywiście kochasz... czy może żyjesz złudzeniami i
        "kochasz" sentyment, jakim darzysz jakieś dawne przeżycia i chwile, które
        najprawdopodobniej już nie wrócą..
        • dajver Re: ich dwóch... i dziecko w drodze 21.01.09, 21:28
          ...ale mam go oszukiwać, że go kocham?
    • spinline Nie ufałabym mu nigdy! 19.01.09, 17:59
      To jakiś rozkojarzony facet. Już cię raz smiertelnie zawiódł. A
      teraz wraca jakby nigdy nic, własnie wtedy gdy ty spotykasz się z
      nowym.

      Wiem co to kochać, pomimo wszystko, człowiek wybacza i wraca bo tam
      rażniej serce bije. Ale my którzy nie mamy takiej ciezkiej sytuacji
      mozemy sobie tak pisać. Twoja sytuacja jest trudna, bo nie chciałas
      mieć dziecka, a jesteś w ciązy nieplanowanej. Ale jest w tym jakiś
      cel, abyś stała się ostrozna z facetami, którzy raz tak mówią, a
      raz tak mówią, bo sami nie wiedzą czego chcą.

      Teraz pytanie do ciebie, jak widzisz siebie jako matkę? Czy
      czujesz,że dasz sobie radę?
      Moim zdaniem powinnaś przeprowadzic z nimi konkretną rozmowę.
      Postawić swoje sprawy i też oczekwiać wsparcia Jeżeli mówi, ze zyc
      bez ciebie nie moze, to jak będzie sie czuł, gdy urodzisz dziecko
      innego?
      • dajver Re: Nie ufałabym mu nigdy! 21.01.09, 20:41
        jako matka? wiem że dam radę, nawet jeśli miałabym zostać sama.
        Przynajmniej dowiem się co to bezwarunkowa, piękna miłość. Nawet
        jeśli to nieplanowane dziecko.. bardzo chcę je kochać.
    • solaris_38 Re: ich dwóch... i dziecko w drodze 19.01.09, 20:56
      dziecko jest bardzo ważne. Może ważniejsze od "ukochanego".
      Mężczyźni czasem przychodzą i odchodzą ale dziecko jest i kochane - może być
      naparwdę ważną istotą. Może wtedy dopiero się okaże co znaczy "kochać naparwdę
      ". Sadzę że z owym ukochanym to będzie niemożliwe.
    • dekadencja1 Re: ich dwóch... i dziecko w drodze 19.01.09, 22:52
      Niektóre dzieci tak mają, że chcą koniecznie bawić się zabawkami,
      którymi właśnie bawią się inne dzieci. Jak już je dostaną, to nie
      chcą się nimi bawić bo inne dzieci...itd. przyszła mamo
      • ari.vatanen Re: ich dwóch... i dziecko w drodze 19.01.09, 23:24
        celna uwaga
    • fomica Re: ich dwóch... i dziecko w drodze 20.01.09, 09:13
      Powiem tylko że mam taka znajoma parę. Spotykali się kilka lat, cos
      sie popsuło i rozeszli się. Każde z nich miało wtedy innego
      partnera. I tak się stało że dziewczyna zaszła w ciążę z tym innym.
      Chłopak (bliżej się kumpluję z nim, więc więcej wiem z jego punktu
      widzenia) myślał i myślał, ona w międzyczasie rozstała się
      z "tamtym". I co? I nic, sa znowu razem. On zaakceptował jej
      córeczkę, wspólnie ja wychowują. Jej biologiczny tata odwiedza raz w
      miesiącu. Kupili mieszkanie, planują ślub.
      Także to nie koniec świata. Na początku może wydaje sie to trudne,
      ale da się wszystko poukładać. Na podstawie ich przykładu zawsze
      będę radzić - odejść i kochać naprawdę. A dla dziecka tez się
      znajdzie miejsce.
      • allia80 Re: ich dwóch... i dziecko w drodze 20.01.09, 11:37
        istnieje różnica pomiędzy "się rozeszli" a "odszedł" ;-)
        • fomica Re: ich dwóch... i dziecko w drodze 20.01.09, 13:53
          Jasne, ale jak mówiłam jego znam lepiej i znam sprawę raczej z jego
          opowiadań. Niewykluczone, że dziewczyna widziała to tak jak Dajver.
    • yola13 Re: ich dwóch... i dziecko w drodze 20.01.09, 13:03
      będę brutalna i powiem tak, jak nie uważałaś co robisz to rób jak
      uważasz, a tak serio to wielka miłośc to chyba nie była skoro szybko
      znalazłas sobie pocieszenie w ramionach kogos innego, musisz usiasc
      na spokojnie i zastanowic sie co jest tak naprawde dla ciebie wazne
      w zyciu, aha i w tym całym galimatiasie nie zapomnij o dziecku-
      które niczemu nie jest winne, a ślub to ja proponuje brac tylko z
      kims kogo kochasz a nie dlatego że bedziesz miec z nim dziecko, nie
      patrz na innych i co inni mówia tylko posłuchaj siebie, bo to potem
      Ty musisz wypic to piwo którego sobie naważyłaś i ty bedziesz
      musiała życ tak jak sobie wybierzesz
    • tarantinka Re: ich dwóch... i dziecko w drodze 20.01.09, 13:33
      Olej obu, skup się na sobie i dziecku, masz jakies 7 miesięcy żeby
      ich i siebie obserwować. Zdecydujesz potem, byle bez histerii.
      Najgorsze co mozesz teraz zrobic to "zrobić" z siebie bidulkę co
      oczekuje wsparcia. Dojdziesz do ładu z sobą to decyzja sama
      przyjdzie.
      • dajver Re: ich dwóch... i dziecko w drodze 21.01.09, 20:35
        właśnie się nad tym zastanawiam. ojciec dziecka zamieszkał ze mną...
        chyba poproszę go żeby się wyprowadził na jakiś czas.
    • brak-pomyslu Re: ich dwóch... i dziecko w drodze 20.01.09, 13:55
      Piszesz tylko o byłym facecie co cie zostawił. A co z ojcem dziecka?
      Jego nie bierzesz pod uwagę? Czy jego zdanie sie nie liczy? W końcu
      on też brał w tym, niewątpliwie, czynny udział.
      No chyba, ze juz wyraził swoje zdanie na ten temat i po usłyszeniu
      radosnej wieści, ze zostanie tatą zmył sie i tyle go widzieli. To
      jeden problem masz z głowy...
      • dajver Re: ich dwóch... i dziecko w drodze 21.01.09, 21:35
        ojciec dziecka? Jest i mówi że kocha. Tylko, że ja nie kocham :/
    • panijedna1 Re: ich dwóch... i dziecko w drodze 20.01.09, 14:04
      wybierz tego, ktory bedzie lepszym ojcem dla dziecka i partnerem dla
      ciebie. z dzieckiem bedziesz potrzebowac dobrego partnera i ojca -
      opiekuna. nie zauroczenia. moze to twoja szansa skonczyc z facetem,
      ktory sie nie angazuje. a ten nowy sie angazuje? mieszkaj sama z
      dzieckiem, i niech sie obaj staraja. wtedy ocenisz.
      • dajver Re: ich dwóch... i dziecko w drodze 21.01.09, 21:37
        to chyba najmądrzejsza rada
    • trzeci_kot1 Uff, już myślałem, że to o gejach :) 20.01.09, 14:23
      • lew_konia Re: Uff, już myślałem, że to o gejach :) 20.01.09, 20:10
        Ja też tak myślałam :))
        • need Re: Uff, już myślałem, że to o gejach :) 21.01.09, 00:40
          I ja.
    • rrollo Re: ich dwóch... i dziecko w drodze 20.01.09, 14:53
      A może by tak poszukać trzeciego,bogatego.
    • ewelinaph Re: ich dwóch... i dziecko w drodze 20.01.09, 16:53
      Powiedz temu byłemu o dziecku. Niczego nie obiecuj. Zobacz jego
      reakcję, tylko nie koniecznie tą pierwszą, bo pewnie powie, że i tak
      Cię kocha i dziecko też pokocha. Poczekaj aż przemyśli sprawę, bo
      kto wie, czy nie powie za kilka dni czy tygodni, że jednak nie
      potrafi tak z czyimś dzieckiem żyć. To jeśli chodzi o Twoje uczucia.
      Ale nie pal mostów z ojcem dziecka, bądź zwłaszcza dla niego
      najlepsza jaka potrafisz. I pamiętaj, że czasami ważniejsze jest, że
      ktoś Ciebie kocha, a nie ty jego. Choć to też ważne. Jeśli kocha, to
      będzie też szanował, a może i Ty z czasem pokochasz (nie mówię o
      pierwszej fascynacji, ale o miłości na dobre i na złe).
      Mam nadzieję, że jakkolwiek postąpisz, będzie to dla Ciebie i
      dziecka najlepsza decyzja i że wszystko się dobrze skończy.
      Pozdrawiam cieplutko i trzymam kciuki.
      • dajver Re: ich dwóch... i dziecko w drodze 21.01.09, 20:37
        powiedziałam o dziecku i jest tak jak napisałaś. Kocha i chce mnie z
        całym inwentarzem. Mówi że nie ma problemu z tym czyje to dziecko i
        będzie je kochał. Nie wiem czy mogę w to uwierzyć.
        • ewelinaph Re: ich dwóch... i dziecko w drodze 21.01.09, 21:04
          Poczekaj kilka tygodni (choć wiem, że w ciąży czas szybciej
          biegnie). Zobacz jego późniejsze zachowanie. Ale nie zrywaj
          kontaktów z ojcem dziecka i nie daj mu poznać, że kochasz kogoś
          innego. Temu, którego kochasz, też oczywiście nie mów, że
          zastanawiasz się który będzie lepszy. I pamiętaj, weź pod uwagę to,
          który CIEBIE kocha poważniej. Porozmawiaj może z mamą, przyjaciółką,
          albo kimś zaufanym, kto zna ich obu. Czasem z boku łatwiej komuś
          ocenić niż Tobie. Miłość zasłania przecież oczy.
          Trzymam kciuki.
          • dajver Re: ich dwóch... i dziecko w drodze 21.01.09, 21:45
            no właśnie... chyba brakuje mi dystansu
            • ewelinaph Re: ich dwóch... i dziecko w drodze 21.01.09, 22:25
              Będzie dobrze, a teraz się przede wszystkim nie denerwuj, tylko
              wyprawkę szykuj :)
              Lepiej, jeśli o jeden za dużo kocha, niż o jeden za mało...
    • asteroida2 Trolle 20.01.09, 18:23
      Denerwują mnie ludzie, którzy rozpoczynają wątek, a potem go olewają. Zbyt
      wyraźnie wtedy widać, że cała sytuacja jest zmyślona. Jest to wręcz obraźliwe
      dla tych wszystkich którzy dali się nabrać i wysilili się żeby odpowiedzieć.
      • dajver Re: Trolle 21.01.09, 21:49
        Droga Asteroido wątek jest niestety prawdziwy...
    • 0-gramma Re: ich dwóch... i dziecko w drodze 20.01.09, 19:32
      Powiedz im prawdę niech wiedzą czego się spodziewać.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja