Ja, maz, dziecko + moj facet

20.01.09, 12:19
Mam 32 lata, meza, z ktorym jestem w zwiazku od 8 lat, 3-letnia
corke. Zwiazek udany, harmonijny. Jednym slowem mamy za soba piekne
lata. Poltora roku temu zaczela sie moja znajomosc z mezczyzna,
ktorego znam z pracy. Mielismy ze soba sluzbowo do czynienia, potem
co jakis czas chodzilismy na lunch, kawe - ale zawsze w bezpiecznych
murach firmy. Oczywiscie, ze zauwazylismy, ze sie cos miedzy nami
dzieje. Zbyt czesto pisalismy do siebie, wypady na kawe staly sie
zbyt czeste. Jadac do pracy, cieszylam sie na niego, na jego maile.
Nie byl to flirt. Maile byly neutralne: o kinie, o ksiazkach. Tak
samo rozmowy. Ale bylo tego duzo. Podczas jednej z rozmow, zadalam
to pytanie: dlaczego? Oczywiscie okazalo sie, ze sie w sobie
zadurzylismy. Od tego momentu myslelismy tylko o tym, jak te
znajomosc zakonczyc, no bo ja mezatka, z dzieckiem, on tez w
dlugoletnim i tez dobrym zwiazku. Nie udalo sie. Opowiedzialam o tym
mezowi, bo nie bylam zainteresowana ukrywaniem mojej sytuacji, nie
chcialam, zeby sie z niej zrobilo podwojne zycie. Dla meza byl to
szok, niczego sie nie spodziewal. Ja czulam sie fatalnie. Tak
chcialam, zeby to byla jakas pomylka, skok w bok pod wplywem
alkoholu, ktorego sie zaluje i sie wstydzi. Ale niestety tak nie
bylo. Fizycznosci nie bylo prawie w ogole, po prostu zakochalam sie
z wzajemnoscia w innym mezczyznie. Dostalam od meza szanse, ktorej
wcale nie chcialam dostac, kontakt z tym nowym mezczyzna wcale sie
nie skonczyl. Po kilku miesiacach maz sie wyprowadzil. Ciezko bylo
strasznie to wszystko zniesc, w koncu rozwalilam swoja rodzine.
Zranilam meza, ktory dobrze sie czul w naszym zwiazku, w rodzinie.
Zaczelam oficjalnie spotykac sie z tym nowym mezczyzna (w
miedzyczasie on zakonczyl swoj zwiazek). Nic nie stalo na
przeszkodzie nowemu szczesciu. Nic? Moje meki dopiero sie zaczely.
Zaczelam miec straszne watpliwosci, ze moze zle zrobilam, bo
dziecko, bo rodzina, probowalam odejsc z nowego zwiazku, ale z
drugiej strony wiedzialam, kocham tego nowego mezczyzne, on kocha
mnie, wiec czy te moje rozterki to nie tylko wyrzuty sumienia, na
ktorych nie da sie przeciez odbudowac starego zwiazku, ktore z
czasem mina? Przez to moje wewnetrzne rozdarcie nie bylam w stanie
wyobrazic sobie przyszlosci z moim nowym mezczyzna, bo wadawalo mi
sie, ze tesknie do meza. Bylam nie fair wobec niego. Ze wzgledu na
dziecko dosyc czesto spotykalam sie z mezem, chodzilismy na obiady,
a moj mezczyzna cierpial, bo widzial, ze ja ze angazuje w dawne
sprawy, a nie mogl nic zrobic. Tak bardzo chcial dla nas widziec
przyszlosc. Po kilku takich miesiacach, zakonczylam znajomosc z nim.
Rozmawialam z mezem. Moze nie ma rozowych perspektyw, ale nie
przekreslil nas ostatecznie. Po dosc krotkim czasie jednak zaczelo
mi brakowac mojego mezczyzny. Skontaktowalam sie z nim. Nie
widzielismy sie, ale telefonujemy codziennie. Nie jestem w stanie
podjac jakiejs sensownej decyzji. Wydawalo mi sie, ze chce wrocic do
meza, ale czuje, ze nie poradze sobie z tym, bo uczuc nie uda sie
oszukac. Nie moge zdecydowac sie na rozpoczecie prawdziwego zycia z
moim mezczyzna, bo mi jest przykro, ze meza skrzywdzilam. Obydwaj sa
fajnymi, odpowiedzialnymi mezczyznami, ten nowy mezczyzna chce miec
rodzine, polubil moja coreczke.
Ta sytuacja mnie niszczy, bo zyje w takim zawieszeniu juz ponad rok.
Nie wiem, czego chce, co jest dla mnie wlasciwe. Zaczelam chodzic do
psychologa, ale jeszcze jest za wczesnie na rezultaty.
Ciezko mi, musialam sie pozbyc tego, co mi sie w glowie i w duszy
klebi.
    • asteriasa Re: Ja, maz, dziecko + moj facet 20.01.09, 12:37
      Przeczytałam całą Twoją historię no naprawdę przyznaję że jesteś w
      nie ciekawej sytuacji. Doradzanie w tym przypadku co masz zrobić nic
      nie pomoże. Tylko że cięzko jest być szczęśliwym wiedząc że sprawiło
      się komuś ból. Osobie która nic nie zawiniła i teraz na ciepieniu
      męża zbudować nowy szczęśliwy związek. To jest bardzo trudne może
      tak zrobić człowiek bez uczuć. Ty myślisz o innych a sama strasznie
      cierpisz bo takie rozdarcie to męczarnia :( Trzymam kciuki żeby się
      ułożyło :)
      • tytus_flawiusz zaproponuj obu panom postepowy model rodziny 20.01.09, 12:42
        model 2m+1k (zamieszkacie sobie w trójkę i będziecie żyli długo i szczęśliwie)
        oczywiście ze swej strony też musisz coś wnieś. Zaproponuj im np. dwa razy w
        miesiącu "kanapkę" albo jakąś inną ciekawą figurę z zestawu 2+1. Przegryzą,
        przegryzą i może pójdą na to, może nawet się zaprzyjaźnią i śmieci będą na
        zmianę wynosić ! I kto wie może i razem zaczną chodzić na doopy
        • asteriasa Re: zaproponuj obu panom postepowy model rodziny 20.01.09, 12:52
          >model 2m+1k (zamieszkacie sobie w trójkę i będziecie żyli długo i
          szczęśliwie
          heh to jest ciekawe rozwiązanie wilk syty i owca cała :) 2 pieczenie
          na jednym ogniu :D

      • schmasia Re: Ja, maz, dziecko + moj facet 20.01.09, 13:37
        No wlasnie, nie potrafie na cierpieniu meza zbudowac nowego zwiazku,
        a z drugiej strony, jak odbudowac zwiazek z mezem, jezeli kocha sie
        kogos innego? Zebym ja chociaz miala jakis namacalny powod do
        opuszczenia meza, ze zle mnie traktowal, ze niezaradny, malo
        pieniedzy, czy cokolkwiek, a tu nic. Tylko tyle (i az tyle), ze
        przestal mnie interesowac jako mezczyzna.
        • asteriasa Re: Ja, maz, dziecko + moj facet 20.01.09, 13:57
          Odbudowanie związku z mężem po tym wszystkim co się wydarzyło... hmm
          może wam już być razem źle. Ty będziesz z nim z poczucia winy żeby
          nie cierpiał a tak naprawdę wyrządzisz mu większą krzywdę będąc z
          nim kochając innego...

          Zebym ja chociaz miala jakis namacalny powod do
          > opuszczenia meza, ze zle mnie traktowal...

          Powód jest taki że do męża nic nie czujesz oprócz może sentymentu do
          przeszłości tego co było kiedyś. Teraz jest teraz nie odwracaj się w
          tył nie analizuj przeszłości patrz do przodu. Odwracanie się za
          siebie nie pozwoli Ci nigdy być szczęśliwą. Mąż to wszystko wie jest
          dorosły sam powinien zrozumieć że nie ma sensu walczyć skoro u
          Ciebie uczucie wygasło. Czasu się nie cofnie patrz do przodu!
    • verbavolant Re: Ja, maz, dziecko + moj facet 20.01.09, 13:49
      Dorośnij. Za kilka lat pojawi się kolejny facet. Miły, uczynny
      szarmancki. I znów będzie ten przyjemny szum w głowie, poczucie
      dowartościowania i motyle w brzuchu. I będziesz się tak pętać od
      jednej pary portek do drugiej i marnować życie swojej córki.
      Dorosłość to sztuka wyboru. Każdy dorosły człowiek będący w związku
      zakochuje się (lub zadurza) jeszcze kilka razy w życiu. Sam tego
      doświadczyłem. Problem w tym co się z tym zrobi. Po jakimś czasie to
      mija i pozostaje miła świadomość właściwego wyboru i własnej
      wartości. Przeciąganie i podgrzewanie takiej znajomości prowadzi do
      równi pochyłej. Ale to już kwestia zasad. Powodzenia.
    • moon_witch Jesteś beznadziejnie głupia! 20.01.09, 14:15
      Dużo takich popapranych pod czapą, które dla motylków rozwalą dom,
      rodzinę...bo się zakochały, jak mówią w facecie którego nie
      znają... i lecą jak te cmy do ognia.
      Po co wychodziłaś za mąz? Jak cel przyświecał małżeństwu? Motylki?
      Aby facet cię cały czas podniecał jako facet? A dziecko, to sie już
      nie liczy?
      Taki chaos przeżywają ludzie, którzy nie mają, ani morali, ani
      zasad w życiu! Bagno, po prostu bagno.
      Zniszczyłas życie swojemu męzowi, to go z honorem zostaw. Jest dużo
      kobiet ciekawych na swiecie i on też kogoś takiego, jak zechce,
      kiedyś spotka, a ciebie wspomni jako pomyłkę zyciową.Jeszcze jedną
      kluchę i dentkę moralną!
      • schmasia Czemu mnie obrazasz? 20.01.09, 14:41
        • moon_witch Re: Czemu mnie obrazasz? 20.01.09, 15:13
          Jestes dorosłą kobietą, która nie potrafi docenić, uszanować tego
          co miała.Tego bezcennego, jakim jest udany dom i rodzina. Dla
          jednego błysku w oku tego drugiego spaprałaś zycie tylu ludziom!

          Jako dorosła kobieta zapewne wiesz,że w zyciu każda normalna
          kobieta, cały czas spotyka takich właśnie facetów z biura, którzy
          się nimi interesują i podrywają, nawet miłość wyznają. To jest
          normalne,to się dzieje cały czas, nienormalne jest traktowanie tych
          flirtów i czyjegos zainteresowania NA SERIO.
          Zyjac w małżeństwie, każdy ci powie,ze zwiazek czasami przygasa w
          romantykę. Codzienność i romantyka nie idą w parze.Jednak coś za
          cenę czegoś się zyskuje, przyjażn, bratnia dusza, wsparcie w
          trudnych życiowych sytuacjach i chorobach, oddanie, pomoc dla
          współmażonka/partnera, jedność.To są bezcenne wartosci, które żadna
          taniocha romantyczna i motyle w brzuchu nie prześcigną!

          I jeszcze do tego bezczelnie w imię pseudo uczciwosci mówić o
          takich duperelach swojemu mezowi/przyjacielowi/ojcu wspolnego
          dziecka, jakby jakis łajza z biura był kimś bezcennym, bo lepiej
          sie sprawdza w roli mezczyny.
          A w roli ojca, rodzonego dziecka? Zaden obcy mezcyznza nie kocha
          cudzego dziecka. To stara prawda i powie ci to wiele kobiet, które
          zapłaciły cenę własnego doswiadczenia.
          Widać głupia jesteś i infantylna skoro nie potrafisz w odpowiedni
          sposób podejśc do takiej sytuacji życiowej i zbagatelizować romans
          z fagasem z biura.

          Lata miną, ale i ty wyciągniesz wniosek z tej zyciowej sytuacji.
          Kiedyś i tobie oczka się otworzą i wtedy zrozumiesz, co jest warte,
          a co nie.
          • kozica111 Re: Czemu mnie obrazasz? 20.01.09, 15:37
            Moon ma racje niestety :(
            • moon_witch Jeżeli mąż jest facetem wartosciowym... 20.01.09, 20:47
              To szybko go znajdzie jakaś inna kobieta. Kobiety wiedzą z kim
              warto, a z kim nie warto zaczynać.

              A autorka postu ma zapewne małe życiowe doświadczenie, za mało
              dostała w 4 litery od życia, aby cenić to co dobre... bo to w
              rzeczywistości nie jest normą.
              Większosc związków nie funkcjonuje dobrze, ale czasami po prostu
              muszą.
              • mruff Re: Jeżeli mąż jest facetem wartosciowym... 21.01.09, 07:23
                Podpisuję się pod moon_witch
          • silling moon_witch wie co mowi 21.01.09, 05:33
            moon_witch wie co mowi

            masz niezle pomieszane w glowie
            i zadnych wartosci,
            brak punktu odniesienia

            kazdy zwiazek (zwlaszcza) po paru latach
            robi sie mniej ciekawy,
            a swiat jest pelem chetnych, uprzejmych facetow
            i interesujacych, milych kobiet

            ty wybierasz
    • ari.vatanen Re: Ja, maz, dziecko + moj facet 20.01.09, 14:47
      schmasia napisała:

      >Ja, maz, dziecko + moj facet

      A GDZIE PIES??!! PRZECIEŻ PIES TO PODSTAWA! NIE WIEDZIAŁAŚ??!! TERAZ
      PŁAĆ ZA SWOJE POSTĘPKI ZŁA KOBIETO!!!
    • paco_lopez Re: Ja, maz, dziecko + moj facet 20.01.09, 15:21
      tak ładnie to opisałaś. zero mięcha. tylko miłość. moim zdaniem
      bedziesz miała dwóch mężów odpowiedzialnych i raz z jednym
      pojedziesz na wakacje a raz z drugim.
      • marzeka1 Re: Ja, maz, dziecko + moj facet 20.01.09, 16:50
        "Jestes dorosłą kobietą, która nie potrafi docenić, uszanować tego
        co miała.Tego bezcennego, jakim jest udany dom i rodzina. Dla
        jednego błysku w oku tego drugiego spaprałaś zycie tylu ludziom!"- moon cię nie
        obraża, ona napisała prawdę. Ale z głupotą da się żyć, nie zabija, czasem
        niszczy życie innym ludziom, po jakimś czasie zresztą zorientujesz się, że twoja
        głupota dopadła także ciebie.
    • koala_tralalala Re: Ja, maz, dziecko + moj facet 20.01.09, 19:47
      Powiem szczerze i wprost: zachowalas sie jak jedenastolatka,
      wychowna na amerykanskich i brazylijskich serialach.
      Rozbilas dwa malzenstwa, swoje i fajnego faceta, przy okazji
      skrzywdzilas mase ludzi. I dalej zachowujesz sie jak dziecko z
      uczuciowym downem.

      Niemal KAZDY bedac w dlugoletnim zwiazku sie zauracza czy
      zakochuje , ale po to nam bozia dala WOLE i CHARAKTER (tym sie
      roznimy od zwierzat!) zebysmy nie latali za partnerem ktory nam sie
      aktualnie spodoba. Bo cierpia na tym inni ludzie, cierpia dzieci,
      ktorym trudno bedzie budowac swoje zwiazki w calym ich zyciu.

      Dojrzej kobieto i to szybko, bo kazdego dnia krzywdzisz swoje
      dziecko, ktore zyje na hustawce twoich uczuc.

      Usiadz na tylku (w domu, kosciele czy gdzie tam chcesz) i podejmij
      decyzje, a potem juz przy niej TRWAJ. Zaden wybor nie bedzie dobry,
      ale brak wyboru jest TRAGEDIA dla innych, ktorych dreczysz.
    • marek_gazeta A może chodzi o seks? 20.01.09, 20:24
      > Zebym ja chociaz miala jakis namacalny powod do opuszczenia meza,
      > ze zle mnie traktowal, ze niezaradny, malo pieniedzy, czy
      > cokolkwiek, a tu nic. Tylko tyle (i az tyle), ze przestal mnie
      > interesowac jako mezczyzna.

      Może po prostu przestał Cię kręcić? Sumienny, zaradny, przewidywalny, facet, na którym można polegać, ale który już niczym Cię nie zaskoczy i z którym po prostu nie chcesz się kochać?

      Nie będę Ci prawił morałów, bo nie o to chodzi. Jednak kiedyś kochałaś męża, wyszłaś za tego faceta - co się stało? Jak bardzo oboje się zmieniliście, że szukasz szczęścia u innego? A może - tak naprawdę - wyszłaś za mąż z rozsądku, przynajmniej częściowo; to tłumaczyłoby problem. Czy kiedykolwiek Cię naprawdę, ale tak naprawdę kręcił, jako samiec?
    • lejdi111 Re: Ja, maz, dziecko + moj facet 20.01.09, 20:37
      moim zdaniem jestes niedojrzała
      • 21.gazeta.pl Re: Ja, maz, dziecko + moj facet 20.01.09, 20:56
        Musisz się pogodzć z tym, że któregoś z nich skrzywdzisz, nie da się
        tutaj podjąć bezbolesnej decyzji, wizyta u psychologa pomoże ci
        zrozumieć własne uczucia, bo widać, że w chwili obecnej pogubiłaś
        się zupełnie. A swoją drogą, jakie to życie niesprawiedliwe jest-
        jedni cierpią z braku miłości, inni od jej nadmiaru:)
    • labeo2008 Przestańcie się rozczulać! 20.01.09, 23:29
      Bo aż mnie złość bierze. Jak się zawiera małżeństwo to trzeba zachowywać się
      poważnie. Mdli mnie trochę jak czytam, że ten czy ów odszedł bo się...zakochał.
      Jak w M jak M, choroba. Zycie to nie zabawa. Małżonek powinien robić co do niego
      nalezy, a nie szukać ,czy oby czasem nie będzie z innnym szczęśliwszy. Sorry,
      ale niepoważne.
      • allija Re: Przestańcie się rozczulać! 21.01.09, 01:26
        dokladnnie tak. Po co ty w ogóle wychodzilas za maz? rodziłaś
        dziecko? bo psiapsiułki to zrobiły? nie wiem jak mozna byc tak
        nieodpowiedzialnym, przestań wreszcie myśleć tylko o sobie, masz
        dziecko, które ma prawo do normalnej rodziny, chociaz w twoim
        przypadku to chyba niemożliwe.
        Ludzie staja przed ołtarzem i wypowiadaja słowa, które nie maja dla
        nich kompletnie zadnego znaczenia. Przypomnij sobie co przysiegałas
        meżowi, czy było tam cos o tym, że przy pierwszej okazji puścisz go
        w trąbę?
        • nikaooo Do Schmasia,niektóre posty czytaj z uśmiechem.. 21.01.09, 12:15
          ...bo niektóre osoby chyba zazdroszczą Ci powodzenia u mężczyzn:-)
          A tak na poważnie...rozumiem Cię doskonale,nawet nie wiesz jak
          bardzo.Twoja sytuacja jest IDENTYCZNA,jak moja,z tym,że ja nie
          posunęłam się do takiego kroku.Też małe dziecko,też
          mąż,dobry...kochający,wskoczył by za mną w ogień...troche nie do
          końca odpowiedzialny,nerwus,ale wady ma każdy...nie chce w mężu
          doszukiwać się ich na siłe.Wiem,że gdyby nie pojawił się tamten
          facet,bylibyśmy dobrym małżeństwem.Teraz do tych wszystkich tak
          bardzo krytykujących:nie wypowiadam się za autorkę wątku,ale w moim
          mniemaniu,takie postępowanie nie świadczy o głupocie,może o
          słabości,o braku umiejętności dokonywaniu wyborów.Takie cechy u mnie
          objawiają się całe życie.Zawsze ktoś dokonywał za mnie trudnych
          wyborów.Założe się,że TY-moon witch,jesteś silną kobietą ,twardo
          stąpającą po ziemi.Zrozumcie,że nie każdy taki jest.Ja,wyszłam za
          mąż z miłości,nigdy w życiu bym nie przypuszczała,że spotka mnie coś
          takiego.Teraz wiem,że lepiej trzeba było poczekać,zobaczyć,co to
          prawdziwe uczucie,bo teraz to wiem,ale za póżno-niestety.Na dzień
          dziesiejszy,kontakt z tamtym jest,ale mały raczej.Do końca nie
          potrafię tego skończyć.Dla męża staram się być jak najlepsza,robię
          dobre obiadki,jestem miła,ale po seksie,często płacze do poduszki.To
          kara za zapoczątkowanie czegoś,co z góry było skazane na
          klęske.Jakiś czas chodziłam do psychologa,ale powiem
          szczerze,niewiele to pomogło.Czuję się zraniona wewnętrznie.Totalny
          haos.Nie oceniajcie,bo to w niczym nie pomaga,sama sytuacja to
          ogromny ciężar...no i dziecko...cały czas myślałam o małym,że
          pozbawiłabym kontaktu go z ojcem,którego kocha,ma z nim świetny
          kontakt.Pewnie gdybym zaszła tak daleko ,jak Ty,Schmasia,czułabym
          się identycznie.Niewiem,jak Ci pomóc.Chyba czas jest najlepszym
          doradcą.Skoro podjęłaś wcześniej jakieś kroki i nie byłaś
          szczęśliwa,to być może narazie nie rób nic,sama niewiem.Ja też tak
          żyję z dnia na dzień,trochę jak z przymusu,bo cały czas tęsknie za
          komś,kogo nie mogę mieć.Niewiem ile tak można.Teraz stwierdzam,że z
          tamtym facetem spędziłam jedne z najpiękniejszych chwil mojego
          życia...i najlepsze jest to,że to nic takiego.Poprostu
          rozmowa ,spojrzenia,rozumienie bez słów.Chwila zwyczajna ,a taka
          piękna.Dzięki temu mężczyżnie poznałam samą siebie.Taką,której dotej
          pory nie znałam.Wiem,że w takiej sytuacji,(mąż,dziecko,rodzina)
          najważniejsza jest stabilizacja,oparcie w tej drugiej osobie,wspólne
          życie poprostu.Dlatego ja poniekąd dokonałam wyboru,a to,że nie
          jestem spełniona,radosna,szczęśliwa,to kogo to obchodzi...
          • ari-nna Re: Do Schmasia,niektóre posty czytaj z uśmiechem 21.01.09, 12:35
            Bycie w takiej sytuacji tak naprawdę jest bardzo ciężkim przeżyciem.
            Nie ma co tutaj oceniać autorki głupia czy mądra dobrze czy źle
            zrobiła. Może i rzeczywiście pozostanie z mężem jest nalepszym
            rozwiązaniem tzn najprostszym ale stało się inaczej chciała postąpić
            uczciwie i wyznać prawdę mężowi a okazało się że weszła w bagno z
            którego nie może wyjść. Możliwe że dlatego iż nie była konsekwentna
            w podjętych decyzjach i ciągłe wahanie między nimi dwoma w czym sama
            się już pogubiła... Schamsia zdecyduj konsekwentnie.
Pełna wersja