czy osoba, która się zatraciła...

25.01.09, 10:18
Mam pytanie.

Jak sądzicie, czy osoba, która uznała, że jest bezwartościowa (albo za mało wartościowa), że zmarnowała trochę życia, że powinna się "zresetować" i pewne rzeczy zacząć od nowa, moze jeszcze się zmienić i stać wspaniałym, wartościowym człowiekiem?

Dam kilka przykładów:
np czy "lachon", który przeczytal w życiu ze 3 ksiażki i niewiele wie o swiecie-moze się jeszcze stać porządną, mądrą osobą?

albo: czy osoba, która utraciła swoje morale, może jeszcze wrócić do nich?

Wreszcie, czy ktoś(to ja), kto się w życiu zatracił, zagubił, przestał być sobą, parę rzeczy w życiu zepsuł, postępował głupio i szkodził sobie - moze jeszcze wyjsć na prostą i być szczęśliwym, szanowanym człowiekiem?

Czy to, jacy jestesmy, tworzymy jedynie raz, "wynosimy" z domu i z własnych doświadczeń w młodosci i drugiej szansy nie ma? Czy też jest jeszcze szansa dla człowieka, który spostrzegł, ze zaszedł w złą stronę bardzo daleko?
    • monikinha Re: czy osoba, która się zatraciła... 25.01.09, 10:50
      Niech próbuje. Wspaniałym, wartościowym człowiekiem raczej nie
      zostanie, ale może nie będzie też totalną gnidą. Więc chyba warto.
      • shachar Re: czy osoba, która się zatraciła... 25.01.09, 11:16
        glebokie mysli uczestnikow tego forum po prostu mnie rozpie...ja, i to w
        niedziele rano.
        • monikinha do shachar 25.01.09, 11:20
          Może idź poczytaj coś ambitniejszego zamiast zniżać się do
          czytania 'głębokich wypowiedzi" pospólstwa.
          • shachar Re: do shachar 25.01.09, 11:34
            kobieto, ja nie musze nigdzie isc zeby poczytac cos ambitniejszego,
            ale tys sie chyba malo zastanowila nad tym pierwszym wpisem
            • monikinha Re: do shachar 25.01.09, 12:34
              Nad czym mam się zastanawiać, skoro tak sądzę? Uważam, że tzw.
              kręgosłup moralny buduje się latami, jeśli ktoś go nie ma, to cudów
              nie ma - z dnia na dzień nie zostanie Korczakiem czy Matką Teresą.
              Natomiast droga odwrotna jest bardzo szybka, szczególnie jak ktoś
              się porywa na moralne Himalaje. Trzeba mierzyć siły na zamiary, po
              prostu.
              A jeśli chcesz czegoś ambitniejszego, to sama sobie napisz w
              niedzielę :P
              • shachar Re: do shachar 25.01.09, 12:46
                ale nikt nie wspominal nawet o tym, ze z dnia na dzien bzyklo piardlo i nastala
                cudownosc, o czym Ty piszesz? na temat, czy o czymkolwiek, byle cos napisac?
                • monikinha Re: do shachar 25.01.09, 12:50
                  "Jak sądzicie, czy osoba, która uznała, że jest bezwartościowa (albo
                  za mało wartościowa), że zmarnowała trochę życia, że powinna
                  się "zresetować" i pewne rzeczy zacząć od nowa, moze jeszcze się
                  zmienić i stać wspaniałym, wartościowym człowiekiem?"

                  No coż, to autorka wątku piszecie o "resecie" i cudownej
                  przemianie, nie ja. Ale jak widać masz w niedzielę problemy z
                  lekturą.
                  Może lepiej napisz, co Ty o tym sądzisz i daj nam przykład, jak
                  należy odpowiadać na wątek, żeby Tobie pasowało i miło się czytało.
                  • shachar Re: do shachar 25.01.09, 13:34
                    jeszcze podraze temat opierajac sie na tym samym cytacie
                    '"Jak sądzicie, czy osoba, która uznała, że jest bezwartościowa (albo
                    za mało wartościowa), że zmarnowała trochę życia, że powinna
                    się "zresetować" i pewne rzeczy zacząć od nowa, moze jeszcze się
                    zmienić i stać wspaniałym, wartościowym człowiekiem?"

                    czy zrozumiale jest dla Ciebie, ze 'stac sie' odnosi sie do czasu przyszlego?

                    i jeszce ogolnie, idac Twoim tropem, wspanialym wartosciowym czlowiekiem mozesz
                    zostac tylko przez urodzenie, taka logika plynie z Twoich wpisow :)
                    • monikinha Re: do shachar 25.01.09, 14:56
                      A z Twoich postów w tym wątku wynika, ze nie masz nic mądrego do
                      powiedzenia, tylko potrafisz się czepać do wypowiedzi innych ludzi.
              • bestyjaa Re: do shachar 25.01.09, 12:51
                monikha, tylko ze w moim przypadku to nie tak, ze od początku byłam nie taka jak chcę. po prostu zatraciłam się- to dobre określenie. Ale kiedyś byłam dla siebie w porządku.
                Nie chodzi o utratę kręgosłupa moralnego. Przynajmniej nie do końca.
                Chodzi o to, ze straciłam swoja asertywność, wplątałam się w motyw bezwartościowości i odrzucenia, który powielam i powielam od pewnego czasu. Kiedyś byo inaczej. Teraz totalnie nie jestem sobą, poszukuję siebie intensywnie i popełniam zyciowe błędy, nie bardzo wiedzac nawet co, jak i dlaczego zrobiłam źle. Gubię się w życiowym chaosie. Jestem bardzo odległa od swojego psychicznego ideału, nawet na długi czas o nim zapomniałam. mam nadzieję, ze uda mi się wyrwać z tej matni.Dlatego pytam, czy to możliwe, zeby się podnieść.Jestem na swoistym dnie. Przez bycie nie-sobą straciłam paru ludzi, na których mi zależało. Chyba bezpowrotnie...

                Wiem, ze to, co napisałam, może się wydawać niezrozumiałe i zagmatwane, ale wlaśnie to oddaje najlepiej moją zyciową sytuację. chaos i ruina.
                • monikinha Re: do shachar 25.01.09, 12:55
                  Chciałabym Ci napisać coś mądrego, ale nie znam Twojej sytuacji. Nie
                  wiem, czego oczekujesz pisząc na forum? Jeśli chcesz, żebym Ci
                  napisała, że wszystko będzie dobrze, to mogę to zrobić, ale sama
                  rozumiesz, że to niczego nie zmieni w Twoim życiu.
                  • bestyjaa Re: do shachar 25.01.09, 13:20
                    czego oczekuję? nie wiem. sama nie wyobrazam sobie co bym odpowiedziała na taki post, jaki zamieściłam.

                    Jestem osobą która totalnie zagubiła sie w swiecie, próbowała być kimś innym, potem już tylko sobą- ale nie wiedziala co znaczy być sobą. Popełniłam parę głupich błędów, straciłam paru przyjaciół przez próbę bycia asertywną osobą i do dziś nie wiem, czy zrobiłam dobrze czy źle, ponadto zadurzyłam się w kims, w kim nie powinnam i teraz ponoszę tego cieżkie konsekwencje. co więcej..?Pokazałam się paru osobom ze strony, której istnienia sama się nie spodziewałam.
                    No i zaniedbałam siebie od strony intelektualnej. Kiedys byłam tzw"madrą" i ambitną osobą, teraz co prawda dużo czytam (bo zawsze dużo czytałam, to nic wielkiego..)ale to i tak czuję się jak głupi dzieciak , który nie wie o swiecie nic. Który nie przezył nic. Brak mi było ambicji przez pewien czas? Mam wrazenie jakbym robila wciaż za malo.

                    Czasem mam wrazenie, ze nie rozumiem zasad rządzących relacjami międzyludzkimi. Że totalnie nie pojmuję o co w tym wszystkim chodzi. I nie wiem gdzie popełniam błędy. Jestem życiowo głupia.

                    W tej chwili przeżywam czas ogromnej samokrytyki i zastanawiam się, czy a już zawsze taka zostane-jakas taka gorsza i głupia.

                    Tylko nie piszcie, ze stwarzam sobie problemy- to mi faktycznie i realnie doskwiera. Pracuję nad tym, by jakos się odnalezć.
                    Wypadłam z toru i sama nie bardzo wiem o co mi chodzi w życiu. I to jest najgorsze :/
                    • monikinha Re: do shachar 25.01.09, 13:33
                      Jak nie mieszkasz pod mostem, to się jeszcze totalnie nie zagubiłaś.
                      • bestyjaa Re: do shachar 25.01.09, 14:12
                        Nie mieszkam pod mostem:)
                        Ba, mam ciekawe studia, dobre kontakty z rodzina, robię parę rzeczy, które mozna uznać za ambitne. Ale i tak w srodku, we mnie, jest bałagan. Totalne rozbicie osobowosci, potęgowane klęskami uczuciowymi i towarzyskimi. Jestem aspołeczna :(
                        • monikinha Re: do shachar 25.01.09, 14:58
                          Jejku, zaraz robisz z kilku niepowodzeń tragedię. Ja byłam kiedyś
                          prospołeczna, teraz jestem aspołeczna i jest mi z tym znacznie
                          lepiej. Kwestia perspektywy ;)
                          • ca-ti Re: do shachar 25.01.09, 16:22
                            monikinha napisała:

                            > Jejku, zaraz robisz z kilku niepowodzeń tragedię. Ja byłam kiedyś
                            > prospołeczna, teraz jestem aspołeczna i jest mi z tym znacznie
                            > lepiej. Kwestia perspektywy ;)




                            Nie ma nic bardziej wkurzającego jak takie puste głowy
                            deprecjonujące czyjeś sprawy i uczucia. Masz jeszcze kilka takich
                            złotych myśli, jakie tu dziś produkujesz? To może zachowaj je
                            łaskawie dla siebie...
                            • monikinha Re: do shachar 25.01.09, 16:54
                              Ca-ti, wyluzuj trochę i może umów się w koleżanką shachar, pogadacie
                              sobie o swojej moralnej wyższości nad resztą populacji. Otóż
                              informuję Cię, że dla niektórych ludzi powyższe wydarzenia opisane
                              przez autorkę nie są TRAGEDIĄ, kwestia terminologii i spojrzenia na
                              życie. Oczywiście osoby, które zbijają kasę na problemach i
                              kompleksach innych ludzi chciałyby, żeby ludzi takie rzeczy uważali
                              za TRAGEDIE, ale to żałosne podejście.
                              Ja niczego nie deprecjonuję, rozmawiam z autorką wątku. A Ty tylko
                              potrafisz skrytykować cudzą wypowiedź, bo doradzić nic nie potrafisz.
                              • ca-ti Re: do shachar 25.01.09, 17:07
                                monikinha napisała:

                                > Ca-ti, wyluzuj trochę i może umów się w koleżanką shachar,
                                pogadacie
                                > sobie o swojej moralnej wyższości nad resztą populacji. Otóż
                                > informuję Cię, że dla niektórych ludzi powyższe wydarzenia opisane
                                > przez autorkę nie są TRAGEDIĄ, kwestia terminologii i spojrzenia
                                na
                                > życie. Oczywiście osoby, które zbijają kasę na problemach i
                                > kompleksach innych ludzi chciałyby, żeby ludzi takie rzeczy
                                uważali
                                > za TRAGEDIE, ale to żałosne podejście.
                                > Ja niczego nie deprecjonuję, rozmawiam z autorką wątku. A Ty tylko
                                > potrafisz skrytykować cudzą wypowiedź, bo doradzić nic nie
                                potrafisz.




                                Zważywszy wcześniejsze Twoje wypowiedzi, czegoś takiego właśnie się
                                po Tobie spodziewałam. Niestety, nie pomyliłam się, choć z
                                przyjemnością odnotowałabym własną pomyłkę. Niestety jesteś zbyt
                                grubo ciosana, aby stać Cię było na głębszą refleksję. Nie
                                kompromituj się dalej, zrób to dla siebie...
                                • monikinha do ca-ti 25.01.09, 17:29
                                  Ależ oczywiście, że jestem grubo ciosana. Ale stałabym się
                                  natychmiast bardzo mądra i subtelna, gdybym zgodnie z jedyną słuszną
                                  linią doradczą tego forum poradziła koleżance wizytę u terapeuty
                                  albo psychologa, prawda?

                                  Np. u Ca-ti, 100zł za godzinę, okazja. podczas tej godziny Ca-ti
                                  oczywiście uważa mnie za grubo ciosaną pustą głowę, co oczywiście
                                  nie przeszkadza jej potem zainkasować 100zł, prawda?

                                  A dziewczyna, kóra założyła wątek stanowi łakomy kąsek dla takich
                                  jak Ty, zagubiona, chce być idealna, taką to mnożna 'poprawiać' do
                                  końca życia, jest na kim zarobić, prawda?
                                  • ca-ti Re: do ca-ti 25.01.09, 17:49
                                    monikinha napisała:

                                    > Ależ oczywiście, że jestem grubo ciosana. Ale stałabym się
                                    > natychmiast bardzo mądra i subtelna, gdybym zgodnie z jedyną
                                    słuszną
                                    > linią doradczą tego forum poradziła koleżance wizytę u terapeuty
                                    > albo psychologa, prawda?

                                    >
                                    > Np. u Ca-ti, 100zł za godzinę, okazja. podczas tej godziny Ca-ti
                                    > oczywiście uważa mnie za grubo ciosaną pustą głowę, co oczywiście
                                    > nie przeszkadza jej potem zainkasować 100zł, prawda?
                                    >
                                    > A dziewczyna, kóra założyła wątek stanowi łakomy kąsek dla takich
                                    > jak Ty, zagubiona, chce być idealna, taką to mnożna 'poprawiać' do
                                    > końca życia, jest na kim zarobić, prawda?


                                    Utrzymuję się z innej pracy.
                                    • monikinha Re: do ca-ti 25.01.09, 18:11
                                      ca-ti napisała:
                                      Utrzymuję się z innej pracy.

                                      Może to i dobrze, bo z tą ilościa arogancji pod płaszczykiem "cioci
                                      dobrej rady" mogłoby być Ci ciężko się utrzymać.
                                      • monikinha Re: do ca-ti 25.01.09, 18:12
                                        gdyś pracowała jako psycholog albo terapeuta, oczywiście
                                      • ca-ti Re: do ca-ti 25.01.09, 20:11
                                        monikinha napisała:

                                        > ca-ti napisała:
                                        > Utrzymuję się z innej pracy.
                                        >
                                        > Może to i dobrze, bo z tą ilościa arogancji pod
                                        płaszczykiem "cioci
                                        > dobrej rady" mogłoby być Ci ciężko się utrzymać.



                                        Miałam dla Ciebie jedną znakomitą radę - żebyś przestała się
                                        wreszcie kompromitować - nie posłuchałaś jej. No, cóż - Twój wybór.
                                        Koń jaki jest, każdy widzi.
                                        Na tym kończę rozmowę z Tobą.
                                        • monikinha Re: do ca-ti 25.01.09, 20:47
                                          Jak dla mnie kompromitujesz się Ty - wcinasz się w wątek z
                                          inwektywami i 'dobrymi radami' w dość żałosnym stylu. Jak nie masz
                                          nic mądrego do powiedzenia, to przynajmniej nie wyżywaj się na
                                          innych ludziach. Również kończę rozmowę.
              • gadagad Re: do shachar 25.01.09, 12:59
                A może dostrzeżenie i zrozumienie własnych błędów daje głębsze zrozumienie
                wartości,niż zesztywniały od bezrefleksyjnego trzymania się zasad kręgosłup.W
                końcu podobno bóg ma większą radość z nawróconego grzesznika,a powracający syn
                marnotrawny wzbudza większą miłość.
                • monikinha do gadagad 25.01.09, 13:08
                  Zgadzam się z Tobą, że zrozumienie własnych błędów może Ci dać
                  lepsze zrozumienie wartości. I to by było na tyle. Bo poza tym
                  zostajesz z rozpieprzonym życiem, a ludzi, którzy Cię w międzyczasie
                  zostawili, niespecjalnie obchodzi, co zrozumiałeś, bo oni już mają
                  dla Ciebie etykietkę nieudacznika i nie chcą mieć z Tobą nic
                  wspólnego.
                  A czasem ludzie po prostu mają pecha.
                  Błędy to luksus, na który mało kogo stać.
                  A czym się cieszy Bóg - no cóż, w to już nie będę wnikać.
    • elzbieta007 Re: czy osoba, która się zatraciła... 25.01.09, 11:14
      Zawsze można się zmienić. Zawsze można zmienić swoje życie. To tylko kwestia
      motywacji.
    • moon_witch zawsze jest szansa dla kazdego 25.01.09, 13:24
      I kazdego czlowieka Bog prowadzi indywidualnie przez zycie, to co
      jest norma dla ciebie inaczej jest postrzegane przez kogos innego.
    • shangri.la Re: Nie ma osób straconych.... 25.01.09, 18:37
      ...są tylko zbłąkane, zagubione, poranione, czasem chore, czasem po prostu złe
      do szpiku kości, ale tak długo , jak żyją mają wolną wolę....
      Dość enigmatycznie piszesz o swoim zbłąkaniu, Bestyjko, więc nie jestem pewna
      swoich domysłów odnośnie charakteru Twojego "zatracenia".
      Złamałaś chyba jakieś zasady; może fundamentalne, może drugorzędne, ale
      cierpisz, więc żyjesz....co więcej, rozumiesz swój błąd i to jest właśnie
      pierwszy, najważniejszy krok, jaki już uczyniłaś, dlatego jestem dobrej myśli co
      do Twoich dalszych losów.
      Powodzenia w nowym życiu:)
      • bestyjaa Re: Nie ma osób straconych.... 25.01.09, 19:31
        shangri.la dziękuję:)
        za mądre, pocieszające słowa:)
    • gocha033 Re: czy osoba, która się zatraciła... 25.01.09, 18:49
      bestyjaa napisała:

      > Mam pytanie.
      >> Dam kilka przykładów:
      > np czy "lachon", który przeczytal w życiu ze 3 ksiażki
      i niewiele wie o swiecie-moze się jeszcze stać porządną, mądrą
      osobą?

      - porzadna jak najbardziej, ale madra to juz chyba nie zdazy :)

      >
      > albo: czy osoba, która utraciła swoje morale, może jeszcze wrócić
      do nich?

      - a reszta pytan (prawie) zawsze - na TAK :)
    • ca-ti Re: czy osoba, która się zatraciła... 25.01.09, 21:23
      bestyjaa napisała:

      >
      >
      > Czy to, jacy jestesmy, tworzymy jedynie raz, "wynosimy" z domu i z
      własnych doś
      > wiadczeń w młodosci i drugiej szansy nie ma? Czy też jest jeszcze
      szansa dla cz
      > łowieka, który spostrzegł, ze zaszedł w złą stronę bardzo daleko?


      To jacy jesteśmy tworzymy cały czas, w każdej sekundzie swojego
      życia. Każda sytuacja, każde spotkanie, każda myśl i emocja
      odciskają na nas swoje piętno. Zmiana odbywa się w nas cały czas,
      życie jest procesem nieustających przemian, stałość nie istnieje.
      Zmienia się wszystko wokół nas, jak moglibysmy pozostać niewzruszeni
      na to co oddziałuje na nas pośrednio i bezpośrednio? Zresztą my w
      takim samym stopniu oddziałujemy na wszystko inne. Wiesz co to
      takiego efekt motyla, prawda?

      Nikt z nas nie jest ukształtowany raz na zawsze, na szczęście.
      Pomyśl, gdyby nasze dzieciństwo i młodość determinowały nas w takim
      stopniu, że nie dałoby się z tym już nic zrobić, kim bylibyśmy? Czy
      mając osiemnaście lat moge się równać z sobą trzydziestoletnią,
      pięćdzisięcioletnią?... A co zrobić z doświadczeniem zdobytym przez
      te lata, z poglądami, które wszak mają prawo się zmieniać? Czy
      chciałabyś mieć w sobie skończoną ilość możliwości?

Inne wątki na temat:
Pełna wersja