default
14.11.03, 12:50
Zastanawiam się, czy mój facet jest taki nietypowy, czy może nie jest to
specjalnie dziwne - takie "skoki" temperamentu. Bywa że kilka-kilkanaście dni
panuje zupełny celibat, grzecznie dajemy sobie buzi na dobranoc i idziemy
spać, potem nagle następuje jakaś erupcja namiętności i przez 2-3 kolejne
wieczory (ba, nieraz niemal całe noce) mój mąż staje się wulkanem seksu.
Potem znowu przerwa. Nie powiem że nie podobają mi się te wybuchy, jednak z
drugiej strony wolałabym może mniej dziko, a bardziej regularnie... On
twierdzi, że tak jest ciekawiej i bardziej podniecająco. "Bo jakby było za
często, to by ci się przejadło" - mówi.
Kojarzy mi się ta cykliczność z cyklem miesięcznym u kobiet, ale przecież
faceci podobno cały czas są tak samo gotowi do seksu?