tea_time
17.11.03, 12:44
* od jutra zaczne sie uczyc wloskiego, kazdego dnia poznam 10 nowych slowek
* zamiast slodyczy bede jesc suszone owoce
* zapisze sie na zajecia z flamenco
* zapomne o windzie i zaczne wchodzic na 9 pietro w pracy schodami!
* odpisze na zalegle maile i od tej pory bede odpowiadac natychmiast...
Minal miesiac, moze dwa...:)
Jem suszone owoce, odpisalam na zalegle maile, w miedzyczasie przyszly inne,
ktore wrzucilam do katalogu Odpowiedz! Pilne! - slowo Pilne dopisalam, zeby
odroznic od katalogu z napisem Odpowiedz!:); tancze...w domu:), nie
zaprzyjaznilam sie ze schodami, winda jest przeciez taaaka mila:), a wloski?
znam - w orzechach:)
Chyba kazdy z nas skladal sobie kiedys rozne postanowienia. W oczach mamy
wówczas blask, w glosie samozaparcie i przekonanie, ze tym razem to na pewno
sie uda. A potem minal jeden dzien, drugi tydzien, trzeci miesiac i nasza
lista postanowien zaczela byc rownie mile widziana jak rachunki telefoniczne
albo wyciagi z banku:)
Powiedzcie mi, prosze, czy i jak sie Wam udaje wytrwac w postanowieniach
skladanych samym sobie?
Pozdrawiam
Tea