Co lepsze kariera czy zycie z rozmachem.

15.02.09, 19:53
Tak sobie teraz siedze i mysle po lekturze postow od ludzi ktorzy poswiecili
sie dla studiow jednych ,drugich ,tytulow i kariery, a teraz majac 40 lat nie
maja znajomych, rodziny ale za to orientuja sie w kazdej dziedzinie. mam
troche mniej i mysle sobie, ze wole spedzac czas na dobrej zabawie,
pielegnowania milosci i przyjazni, podrozach,anizeli robic kolejne studia.
co wedlug was jest lepsze?
moze za pare lat bede wspominac te fajne spotkania z ludzmi anizeli zalowac,
ze pol zycia spedzilem na robieniu kolejnych tytulow, ktore nie zawsze cos daja
    • zlotyswit Re: Co lepsze kariera czy zycie z rozmachem. 15.02.09, 20:18
      Tytuł dla tytułu, a to dobre. W filmie o odszczurzaczu widziałem że dr może
      zdobyć każdy jeśli wykaże wyjątkową znajomość jakiejś dziedziny, w tym wypadku
      zabijanie szczurów. może spróbuj zrobić coś odkrywczego w dziedzinie która cię
      fascynuje, w tym wypadku bumela, a upragniony tytuł nie przeszkodzi ci w
      przyjemnościach.
      ciul.
    • annataylor Re: Co lepsze kariera czy zycie z rozmachem. 15.02.09, 20:20
      dla mnie wazne sa relacje z ludzmi. pielegnuje przyjaznie, milosc,
      lubie sie spotykac z ludzmi. nie poswiecam sie karierze - wiem, ze
      nie warto itp itd.
      mam tez taka kolezanke, ktora poswieca sie karierze. efekt? nie ma
      dla mnie czasu od 2 LAT, by sie spotkac!!!!! ja przestalam
      juz "zabiegac" o jej przyjazn. mysle, ze z roku na rok ma mniej
      przyjaciol, bo po prostu nie ma dla nich czasu...

      tak naprawde, to wszystko zalezy od czlowieka; jak ktos chce robic
      kariere, to niech robi. ale czy on ma racje to pokaze czas...
    • alina.walkowiak Re: Co lepsze kariera czy zycie z rozmachem. 15.02.09, 20:27
      Inny punkt widzenia jest taki, że wykształcenie "zostaje", a z ludźmi bywa
      różnie...
      Poza tym, każdy ma inne priorytety w życiu :)

      A tak naprawdę to po prostu trzeba znaleźć złoty środek. Dlaczego życie
      towarzyskie ma oznaczać rezygnację z życia zawodowego i odwrotnie? Wszystko
      można pogodzić jak się chce :)
      • tylkozloty Re: Co lepsze kariera czy zycie z rozmachem. 16.02.09, 11:15
        ja mam pare lat życia za sobą .Wykształcenie wyższe ale takie bardziej
        rozwijające niż wąska specjalizacja....
        Myślę ,że takie pójście w karierę ,zdobywanie tytułów to jest inna
        sprawa: tacy ludzie chcą innym i sobie udowodnić że są lepsi od innych a
        bierze sie to stąd ,że inni ich i tak uważają za gorszych .
        To ludzie ktorzy mają jakieś kompleksy wyniesione z dzieciństwa , coś co
        potem urasta do rangi być albo nie być. W podstawówce zazdrościł komuś
        ,że kolega ma fajniejsze ciuchy albo powodzenie wśród klasy , to ja
        będę lepszy z matmy albo z biologii ,albo będę przykładnym ministrantem .
        Takie szukanie dla siebie miejsca-gdzie jestem wybitny . O .. zobaczcie ..
        jestem lepszy od was ,bo mam tytuł doktora nauk biologicznych !! Ale
        tak naprawdę to chciałby mieć te fajne ciuchy i chciałby żeby go lubili
        w klasie.Jak się spotykają po latach koledzy z klasy ,to te uczucia się
        uwidaczniają i taki Dr nauk biologicznych dalej jest chłopakiem co
        miał nędzne ciuchy i był nielubiany w klasie .... Nie pomoże nic ....

        Ta kariera to sposób na przeżycie dla niego . Człowiek musi być akceptowany
        przez społeczeństwo .Nie lubili go wtedy ,to teraz inna grupa go akceptuje
        .Takich samych nieudaczników , jak on ...


        • zielka Re: Co lepsze kariera czy zycie z rozmachem. 16.02.09, 12:23
          tylkozloty napisała:
          [...] (zob. wyzej)

          Tzn. na serio uwazasz, ze ludzie spedzaja zycie na marnych naukowych pensyjkach
          w ramach przedluzania sobie penisa, tak? Moj boze.

          Psychologio! Cos ty zrobila tym biednym ludziom, jakim cudem wmowilas im, ze cie
          pojeli, podczas gdy w rzeczywistosci oni wiedza mniej niz przed spotkaniem
          ciebie?!
        • elle444 Re: Co lepsze kariera czy zycie z rozmachem. 16.02.09, 17:22
          A gdyby tak odwrócić kota ogonem, to mogłoby się okazać, ze to Ty
          zazdrościsz ludziom, którzy coś osiągnęli zawodowo i pozostaje Ci
          sie cieszyc wspomnieniami popularności w podstawówce? Nie przychodzi
          Ci do głowy, ze przyszło im to duzo łatwiej niż Tobie? I wcale nie
          musieli poświęcić całej reszty? Wierz mi, można żyć w dobrobycie i
          mieć wspaniałą rodzinę, czasem do tego wystarczy własnie (o zgrozo)
          trochę kucia w podstawówce zamiast zbieganie o wątpliwej wartości
          popularność wśród głuptaków, dla których człowiek jest wart tyle ile
          na sobie nosi.
        • sumer-time Re: Co lepsze kariera czy zycie z rozmachem. 16.02.09, 17:50
          Jezus Maria, Ty naprawdę wierzysz, w to, co napisałeś? ILe Ty masz
          lat? Dla Ciebie robienie doktoratu to lek na kompleksy z dzieciństwa?
          Wybacz, ale nie znasz życia. Piszesz, że masz wyższe wykształcenie,
          ale to chyba wykształcenie z jakiejś prywatnej wyższej szkoły
          zawodowej. Nie ujmując ludziom, którzy ta się uczą. Chcę tylko
          zaakcentować, że na kilometr widać, że nie masz pojęcia o ludziech,
          którzy pracuja na uniwersytetach, politechnikach!!!
          Na uniwerku obracam się między doktorami, doktorantami, którzy
          REALIZUJĄ SIĘ w pracy naukowej, która jest ich PASJĄ! Mam do nich
          wielki szacunek nie tylko za ogromny potencjał intelektualny, ale
          przede wszystkim za to, że mieli jaja, mieli odwagę żeby iśc w życiu
          za tym, co ich interesuje, a nie naginać się do aktualnych trendów na
          rynku pracy i studiować to, co jest aktualnie trendy i po tym na bank
          będzie praca.

          A że - w tej trendy-pracy zostanie z miejsca wprzęgnięty w wyścig
          szczurów, będzie zap...lal na nadgodzinach, zapisywał sie na
          dziesiątki kursów, powielał obowiązkowe wzorce zachowań tzw. kultury
          korporacyjnej i wiecznie prezentować służbowy banan na gębie mimo
          obecności 'życzliwych" i podsrywających go współpracowników tylko po
          to, żeby wypasc lepiej od reszty pracowników i wejść w zadek
          szefowi... to już inna bajka. Dla mnie taki styl życia jest
          żałosny...

          Dla mnie tacy masowi karierowicze - bo właśnie to, co opisałam jest
          robieniem kariery - to ludzie słabi, albo nie wiedzący co ich wżyciu
          interesuje, albo nie mający odwagi iśc za tym, ludzie bardzo
          przeciętni. Wybierają to po czym będzie praca, bo to najmniejsza
          linia oporu, TZW. ZDECHŁE RYBY, KTÓRE PŁYNĄ Z PRĄDEM. Smutne ale
          prawdziwe.


          Dlaczego przyjmujesz, że dr nauk biologicznych był licealnym
          leszczem-smutasem w nędznych ciuchach. Hmm, już samo takie
          klasyfikowanie ludzi: lubiani-fajnociuchowi vs. nielubiani-
          nędznociuchowi jest infantylne, niedojrzałe. Kojarzy mi się z
          człowekiem uzależnionym od Naszejklasy, który dowartościowuje się,
          bo na zdjęciu mają lepsze ciuchy. Może jesteś jednym z nich? :) Jeśli
          tak, to spotkanie z realnym życiem jeszcze przed Tobą. Radzę Ci
          pogodzić się z tym, że zakorzenione w twojej głowie szablony w
          przyrodzie co prawda występują, ale nielicznie. Zdecydowanie więcej
          jest mieszanek.


          Koleżanka robi doktorat z chemii. Robi to, LUBI - pracuje ze
          studentami, wygłasza referaty o tym CO LUBI i jest w tym świetna,
          wyjeżdża na krajowe i międzynarodowe konferencje, ma kilka
          publikacjizarówno w specjalistycznych, jak i w popularnonaukowych
          pismach, ma MNÓSTWO ZNAJOMYCH, zarówno tych z którymi rozmawia o
          oddziaływaniach międzycząsteczkowych, jak i tych, z którymi rozmawia
          o kryzysie, polityce, sztuce i o dupie marynie (tu piję do tego, że
          według Ciebie doktor nauk biologicznych potrafi mówić tylko o tym w
          czym się specjalizuje). Ma męża doktora (był w liceum najzdolniejszy
          w klasie i bardzo lubiany, pomagał innym w chemii jak czegoś nie
          rozumielii i przez 2 lata był przewodniczącym w klasie) oboje
          realizują sie w pracy. Oboje otrzymują kontakty z kolegami i
          koleżankami z liceum, jeżdżą na zjazdy itp., są zapraszani na śluby
          licealnych przyjaciół - tu pije do tego, że rzekomo doktorzy byli
          klasowymi odszczepieńcami. Lubią to, co robią, lubią swoich
          przełożonych i studentów, wymieniają się doświadczeniami ze
          współpracownikami, z których każdy specjalizuje się w czymś innym.
          Nie piszę,że mają w pracy utopijną sielankę, zdarzają im się stresy,
          ale wiedzą, że są przejściowe, sytuacyjne, a nie permanentne
          obawianie się, czy ktoś ich w robocie nie podesra.

          Ich pracy nie towarzyszy stres jaki przeżywa moja inna koleżanka -
          pracownica działu personalnego w Dużej Firmie. Kiedy się tam dostała,
          była przeszczęśliwa, bo to przecież Duża Firma, Duże Pieniądze.
          Obecnie (po 7 miesiącach) narzeka na problemy ze snem, na brak czasu
          na imprezowanie i chłopaka (obowiązkowe kursy i szkolenia),
          lizodupków w pracy, braki w edukacji (jest po trendy-przyszłościowych
          studiach ale mimo to na jej miejsce jest wiele innych, po
          liczniejszych kursach) i w końcu na to, ŻE ROBI WCIĄŻ TO SAMO, ŻE
          SIĘ NIE ROZWIJA, ŻE IDZIE DO PRACY JAK NA SKAZANIE, ŻE MA DOŚC PRACY
          NA SUKCESY FIRMY, JEJ INTELEKTUALNY POTENCJAŁ JEST WYKORZYSTYWANY NA
          TO, ŻEBY FIRMA MIAŁA WYNIKI. I ŻE MA DOŚĆ, BO KIEDYŚ ZA CZASÓW LICEUM
          CHCIAŁA ROBIĆ COŚ POŻYTCZNEGO NIE DLA FIRMY, ALE - ŻE TAK TO NAIWNIE
          I POMPATYCZNIE UJMĘ - DLA LUDZKOŚCI (jakieś akcje humanitarne,
          organizowanie pomocy biednym) I ŻE NIE UWAŻA SWOJEJ PRACY ZA
          WARTOŚCIOWĄ. ale przecież musi pracować, bo kasa. Mówi, że w pracy
          niby jest lubiana, wszyscy niby sie lubią, sztuczne imprezy
          integracyjne, sztuczne spotkania krismasowe i na hapi ister, wzajemne
          lizanie rowków itp. Ale nie ma wątpliwości, że gdyby się gdzieś
          potknęła, inni natychmiast wykorzystaliby to, żeby zyskać w oczach
          przełożonych.

          Właśnie taki styl życia nazywam robieniem kariery, a karierowiczom
          serdecznie współczuję.


          Koleżanka doktorantka od liceum wiedziala, że chemia to jej dziedzina
          i postanowiła z nią związać swoją przyszłość. A w liceum była
          normalną dziewczyną - miała i koleżanki i wrogów. Na pierwszym roku
          studiów spotkała m.in równiez opisane przez ciebie typy - zahukane
          żle ubrane dziewczyny, które... na studiach rozwinęły skrzydła,
          intelektualnie i towrzysko doceniono ich intelekt i elokwencję! A nie
          to, co ważne dla młodzieży licealnej - "dobrą gadanę", umiejętnośc
          "brylowania", zdolności do imprezowania, popularność. Po prostu
          dorosłe życie weryfikuje co sie sprawdza, a co nie, kto jest na tyle
          rozwinięty, aby móc z niego korzystać, ten korzysta, a kto może sie
          pochwalić tylko przeciętnymi ocenami i przynależnością do klasowej
          ELYTY, ten może się rozczarować. Tak jak moje dawne klasowe gwiazdy,
          które powychodziły za mąż po maturze albo na studiach (łatwych,
          niewymagających, albo tych trendy - i teraz w ich dziedzinie jest
          przesyt, nie mogą znaleźć pracy), urodziły dzieci i teraz pracują
          tam, gdzie je przyjmą (sklep, fabryka), a nie tam gdzie by chciały.
          Wydawało im się, że na swojej "przebojowości" daleko zajadą, a tu
          niespodzianka! Straciły też na swoim animuszu, nie są tak wygadane,
          nie chwalą się już swoimi osiągnięciami, bo i nie ma czym. Licealne
          przyjaźnie klasowej elyty "na śmierć i życie " porozpadały się, dawni
          "ziomale" rzadko sie widują.


          Wiesz,tylkozłoty - żeby napisać doktorat trzeba być w czymś naprawdę
          dobrym. Motywacja jaką podajesz - to, że ktoś był nielubiany w
          klasie, a to on im jeszcze pokaże i walnie doktorat - to już nawet
          nie jest śmieszne, to jest groteska... Trzeba być naprawdę
          inteligentnym człowiekiem, naprawdę trzeba wiedzieć o czym sie pisze,
          naprawdę być wytrwałym i cholernie sie poświęcić. Trzeba przebyć
          dłuuuugą intelektualną drogę, I TO NIE TYLKO W SWOJEJ DZIEDZINIE,
          trzeba nabrać elokwencji, trzeba się do tego nadawać. Byle,
          przeciętny chłystek tego nie dokona. No chyba, że masz na myśli
          gniota, a nie doktorat. Doktorantami/doktorami nie są społeczne
          wyrzutki - jak sobie wyobrażasz wygłaszanie przez takiego publicznie
          referatów, prezentacji, uczestniczenie w międzynarodowych
          konferencjach (na których - wierz mi - nie rozmawia się tylko o
          temacie konferencji), umiejętnosć pracy zarówno ze studentami jak i z
          superpoważanymi profesorami???

          A może sam jesteś karierowiczem i zasuwasz w korporacji z kijem w
          tyłku za megakasz, ale żal Ci, bo miałeś w młodości jakieś plany,
          jakies aspiracje na doktorat, ale zabrakło Ci odwagi i poszedłes
          łatwiejszą drogą?

          A może jesteś zwykłym przeciętnym Janem Kowalskim, zazdroszczącym
          Malinowskiemu tego, że był w szkole zdolniejszy i teraz żyje tak jak
          chce, więc dorabiasz obrażającą go ideologię, która nota bene kupy
          się nie trzyma i nie ma potwierdzenia w życiu?
          • gazeta-tylko Re: Co lepsze kariera czy zycie z rozmachem. 16.02.09, 23:45
            Sumer-time, alez ty masz kompleksy
            A co zlego w pracy w fabryce czy sklepie, he?
            A ile ty masz lat...
            • sumer-time Re: Co lepsze kariera czy zycie z rozmachem. 17.02.09, 13:17
              heh, w samej pracy nic :) Sama kiedyś tak dorabiałam. Ale jak ktoś
              przy tym przekonuje innych, że doktoraty to lek na kompleksy z
              dzieciństwa, to już jest poniżej pewnego poziomu.
          • agulha Re: Co lepsze kariera czy zycie z rozmachem. 19.02.09, 01:46
            Ale bywa i odwrotnie. Obracałam się w środowisku naukowym i były: paskudne
            układy, żałosne pensje, pseudonauka, czapkowanie starszym w hierarchii, dużo
            pracy, ale w wielkiej części bez sensu, brak stabilności (zawsze jest jakiś bat,
            wiecznie umowy czasowe itp). Po paru latach i paru zwrotach w życiu pracuję w
            Sporej Firmie, komercyjnej. W pracy jest miło, lubię to, co robię, wykorzystuję
            swoje wykształcenie, zarabiam naprawdę dobrze i mam niezłe dodatki, elastyczny
            czas i miejsce pracy, umowa o pracę na czas nieokreślony. Jest u nas trochę
            doktorów i trochę eks-doktorantów, w większości nienajlepiej wspominających
            tamte miejsca i ludzi (szczególnie przełożonych).
    • jurek.powiatowy Re: Co lepsze kariera czy zycie z rozmachem. 16.02.09, 11:14
      A co przeszkadza jedno drugiemu? Można robić studia i żyć z rozmachem. Wszystko
      zależy tylko od nas samych.
      • szczesliwamezatka Re: Co lepsze kariera czy zycie z rozmachem. 17.02.09, 21:45
        jurek.powiatowy napisał:

        > A co przeszkadza jedno drugiemu? Można robić studia i żyć z
        rozmachem. Wszystko
        > zależy tylko od nas samych.
        >
        >
        Jak nie masz kasy to ledwie ci na studia wystarczy, a co powiedzieć
        dopiero o życiu z rozmachem.
    • tw.zenek Zgodnie z teorią "wolnorynkowców" 16.02.09, 11:25
      Człowiek powinien 5 razy w życiu (czy jakoś tak) zmieniać zawód. Niedługo się
      okaże, że to co umiesz jet g..... warte.

      Aha - i nie trzeba wcale czekać do 40-tki, żeby zobaczyć efekty. Mam przykłady
      ludzi o 10 lat młodszych, którzy są społecznymi wrakami. No, ale w pracy podobno
      ich cenią. ;)
      • 4v Re: Zgodnie z teorią "wolnorynkowców" 16.02.09, 12:45
        > Aha - i nie trzeba wcale czekać do 40-tki, żeby zobaczyć efekty. Mam przykłady
        > ludzi o 10 lat młodszych, którzy są społecznymi wrakami. No, ale w pracy podobn
        > o
        > ich cenią. ;)

        Stary, ja znam społeczne wraki, co jeszcze 18-stki nie skończyły. Za to bardzo
        ich cenią w szkole i na osiedlu....
    • 4v Re: Co lepsze kariera czy zycie z rozmachem. 16.02.09, 12:44
      Każdy człowiek ma inne predyspozycje, inne priorytety, z czym innym czuje się
      dobrze.

      Ważne, żeby w tym wszystkim żyć w zgodzie ze sobą i nie wyniszczać się. Ani
      fizycznie, ani psychicznie. Niby mało, a już pewnie z połowa populacji się w te
      ramy nie mieści - robią to a nie co innego, bo muszą, bo ktoś na nich wywiera
      presję (najczęściej rodzina), bo ma jakieś chore ambicje wynikające z
      kompleksów, bo coś tam musi udowodnić, bo był głupi i wziął kredyt itd itp

      Odpowiadając na Twoje pytanie: oczywiście ważniejsze są relacje interpersonalne.
      Choć im mniej, a bliższe, tym lepiej. Innymi słowy lepiej mieć 3 przyjaciół, niż
      3000 znajomych. Wiedza? Jak się ma odpowiednio dużo wolnego czasu, można
      obserwować. Nauka przez obserwacje jest bardzo niedoceniana przez ludzi. Chyba
      właśnie przez to, że czasu na to nie mają... :)
      • shachar Re: Co lepsze kariera czy zycie z rozmachem. 16.02.09, 13:07
        lepiej jest miec to co sie lubi
    • one2be Re: Co lepsze kariera czy zycie z rozmachem. 16.02.09, 14:04
      biedni Ci którzy nie potrafią pogodzić jednego z drugim..
    • leew1 zycie z rozmachem i kariera ! 16.02.09, 14:18
      wszystko jest ważne, ale w umiarkowanych proporcjach. mam kolegę, który miał
      duże kłopoty z nauką, ale poświęcał na nią cały swój czas ze snem włącznie.
      Dzisiaj ma tytuł doktora habilitowanego, pracuje na dwóch uczelniach, ale nie ma
      już przyjaciół, kolegów ani rodziny. nie wiem po co wybudował dom pod Warszawą,
      skoro kawalerka by mu wystarczyła. nie potrafi poderwać jakiejś kobiety, a ze
      znajomymi trudno mu prowadzić rozmowy. jest doskonałym fachowcem, ale w wąskiej
      dziedzinie, tylko nie sądzę,że jest tak do końca szczęśliwy. Twoje podejście do
      życia bardziej mi się podoba.życie jest za krótkie by go nie wykorzystać, a
      więcej radości da duże grono przyjaciół, niż kilka doktoratów.
    • superktosia Re: Co lepsze kariera czy zycie z rozmachem. 16.02.09, 14:27

      Wiecie jak tak czytam te komentarze to mam wrażenie że jedni
      zazdroszczą drugim. Ja robie doktorat, dodatkowo pracuję, mam
      dziecko, męża i grono stałych najlepszych na świecie przyjaciół.
      Może nie mam czasu w tygodniu na to żeby gdzieś wyskoczyć ale od
      czego są weekendy??

      najważniejsze to umieć znaleźć złoty środek i potrafić pogodzić
      prace zawodową - karierę z życiem osobistym

      I tyle w temacie.
    • pk.korzen Re: Co lepsze kariera czy zycie z rozmachem. 16.02.09, 14:48
      Ja myślę, że sam sobie odpowiedziałeś na to pytanie. W życiu o to chodzi, aby robić to co się lubi i nie ma tu ważne czy nieważne, ktoś ma rację czy nie, bo każdy ma swoją. Dla jednego spełnieniem siebie będzie doktorat a dla drugiego grono ludzi. Chodzi o to by się cieszyć z tego co się robi, a to co się robi powinno się lubić. Koniec i kropka. Nie widzę przeszkód, żeby łączyć jedno z drugim, ale jak ze wszystkim jeśli chcesz się zająć czymś bardziej to z czegoś trzeba trochę zrezygnować. Moim zdaniem za bardzo nam wciskają od małego, że nauka to najważniejsza (może w Polsce i tak, bo alternatywy nie widać), ale za przeproszeniem g**** prawda. I osobiście uważam, że nauka to strata czasu w życiu, a przyznaję, że studiuję.
    • kwiatwinogron Re: Co lepsze kariera czy zycie z rozmachem. 16.02.09, 14:51
      Wg mnie tzw. kariera, tytuły, kolejne studia nie wyłączają rodziny,
      przyjaciół, podróży. podales dwa skrajne bieguny. Mam 30 lat, troche
      w życiu zawodowym i naukowym osiagnęłam, mam wielu przyjaciół, z
      którymi utrzymuję dobry kontakt, wiele krajów zjechałam. Z drugiej
      strony mam ustabilizowaną sytuacje rodzinna, za pare tygodni
      przyjdzie na swiat dzidzius. Wszystko jest kwestią tzw. złotego
      srodka.
    • niewygodny Re: Co lepsze kariera czy zycie z rozmachem. 16.02.09, 14:52
      Gdybym MUSIAL wybierac jedno albo drugie - to zdecydowanie to co
      nazywsz "zyciem z rozmachem". Tak sie jednak sklada ze robienie
      kariery przychodzi mi z taka sama latwoscia jak normnalne zycie
      wiec dlaczego mialbym z czegos rezygnowac ?

      Ja mysle ze to jest tez czesciowo kwestia definicji a moze wlasnie
      jej braku. Sam nigdy jakos nie zastanawialem sie czy robie kariere i
      co to znaczy robic kariere czy co to znaczy zyc z rozmachem. Robie
      to co robie, lubie to co robie, mam tego efekty wiec pewnie ludzie
      mowia ze to kariera, lubie ludzi, ludzei nawet lubia mnie, mam kilku
      pryzjaciol, kilkunastu dobrach zanjomych, zadowolona rodzine,
      poswiecam im czas, razem jezdimy na urlopy i krotsze wypady. Czy
      zyje z rozmachem ? Kwestia definicji.
    • the.gypsy Re: Co lepsze kariera czy zycie z rozmachem. 16.02.09, 15:38
      zyc z rozmachem. zycie jest za krotkie, zeby zajmowac sie pie...mi.
    • duczmal Re: Co lepsze kariera czy zycie z rozmachem. 16.02.09, 15:48
      Zgadzam sie z wypowiedza kazdy powinien robic to na co ma ochote.
      Ja mam juz jeden kier stud i zawodowo powodzi mi sie nie zle wiec po
      co mam robic drugi... Chetnie bym poszedl na roczne studia ale w
      zyciu nie dam za nie 4500 zł... wole wyjechac na wycieczke niz
      placic tym zlodzieja za smierdzacy do dupy nie potrzebny
      papierek! ;) jak ci firma zaplaci ok ale samemu mam to gdzies...
      Juz teraz stalo sie trendy miec podyplomowe (jak kiedys ekonomiczne)
      niebawem bedzie takich ludzi full i stanie sie trendy miec 3
      kierunek... itp tacy ludzie nie sraja groszem w chacie maja
      pustostan, auto kiepskie, jezdza na tanie wycieczki bo ich nie stac
      etc no ale maja 3 kierunki i laptopa za 2k kupuja na raty :)
    • fomica Re: Co lepsze kariera czy zycie z rozmachem. 16.02.09, 16:25
      Ja kiedys próbowałam żyć z "rozmachem". Rozpoczęłam studia "dla przyjemności",
      nie związane z profilem pracy, chodziłam na basen, do kina, na kurs tańca, co
      tydzień spotkania ze znajomymi przy winku, w weekendy wyjazdy w Polskę, leniwe
      wieczory przy dvd. Rozchodziła się na to cała pensja, prace miałam spokojna i
      niestresującą (urząd państwowy). I co? I odkryłam że się w tym życiu cofam. Nie
      rozwijam, nie uczę, nie podnosze kwalifikacji, zaczęło mi to przeszkadzać.
      Zapisałam się na zawodowy kurs, byłam na szkoleniu, na jesień zaczynam studia
      podyplomowe - juz nie moge sie doczekać, bo widze że mam pewne braki. Zmieniłam
      tez prace na bardziej ambitną. Także powiem ci że mnie akurat życie z rozmachem
      i dla przyjemności wcale nie uszczęśliwiło, czułam że jestem mało ambitna i
      niczego w życiu nie osiągnęlam. Teraz staram się zachować równowagę.
    • watsoff Re: Co lepsze kariera czy zycie z rozmachem. 16.02.09, 16:54
      Pięknie radzicie.

      No dobra, a co mają zrobić ludzie ktorzy nie wiedzą czego chcą?
      Albo tacy co zmianiaja zdanie co 150 dni?

      Wlaśnie dla Nich potrzebna jest konkretna instrukcja - krok po kroku
      jak żyć.
      • pk.korzen Re: Co lepsze kariera czy zycie z rozmachem. 17.02.09, 09:38
        Każdy człowiek wie czego chce, tylko jeszcze o tym nie wie :P Jeśli nie wie to niech poszuka w sobie, w końcu znajdzie :). Grunt to próbować, próbować i jeszcze raz próbować. Ja sobie nie wyobrażam jak można kogoś poinstruować krok po kroku co ma robić. To w końcu ma być jego życie a nie czyjeś pod postacią instrukcji.
    • grzes510 Idzie to i to 16.02.09, 17:36
      Jesli, ktos chce to umi - idzie zrobic studia, np. zaoczne /tez cos
      daja/ a w miedzy czasie, pracowac i spedzac czas ze znajomymi, tyle,
      ze takie zycie wymaga zaangazowania i sily woli, pozdro.
    • panistrusia Re: Co lepsze kariera czy zycie z rozmachem. 16.02.09, 17:58
      Heh, myślałam, że będzie o tych, którzy wybrali studia (co rozumiem
      jako poszerzanie horyzontów i zdobywanie kontaktów z ludźmi) zamiast
      kariery zawodowej (czyli na ogół lepszych pieniędzy, ale za to
      konieczności pracy od-do, w biurze, gdzie codziennie spotyka się tych
      samych ludzi).
      :)
      I to jest dopiero materiał na badania psychologiczne!
    • rudy.mundek.ziutka.druh Re: Co lepsze kariera czy zycie z rozmachem. 16.02.09, 19:36
      Wszystkie wasze rozterki zamykają się w słowach
      Świętej Pamięci Jana Himilsbacha

      "Życie jest piękne! Niestety trzeba umieć z niego korzystać!"
    • marcink_23 Re: Co lepsze kariera czy zycie z rozmachem. 16.02.09, 20:20
      Wazne jest zeby zachowac pewne proporcje. Kariera nie zawsze musi
      odbywac sie kosztem przyjaciol czy milosci.
      A po drugie: jesli nie masz nadzianych rodzicow, ktorzy zalatwia Ci
      prace w swojej firmie to masz maly wybor. Mozesz sobie zyc "z
      rozmachem", olac studia, kariere, a potem moze sie okazac, ze jedyne
      co Ci proponuja to 1500 brutto i juz do konca zycia pozostanie Ci
      wegetacja.
      Z rozmachem beda zyc Ci "nieudolni" karierowicze - nowy samochod co
      roku, wycieczki zagraniczne, dom za miastem etc.
      • pk.korzen Re: Co lepsze kariera czy zycie z rozmachem. 17.02.09, 09:41
        Coś w tym jest. W Polsce niestety brakuje alternatywy dla nauki. Albo się uczysz, albo masz pracę za małe pieniądze. Ale za granicą ja nie widzę problemu, żeby się dalej nie kształcić, pracować i to za dobre pieniądze.
    • 0-gramma Re: Co lepsze kariera czy zycie z rozmachem. 16.02.09, 23:30
      Najlepsze jest życie dla siebie a nie dla podziwu innych innych.
    • mmena Re: Co lepsze kariera czy zycie z rozmachem. 17.02.09, 08:58
      A moze sie nie poswiecali? Moze dla nich studia i kariera jest tym czym dla
      ciebie dobra zabawa. Moze oni dorosli a ty jestes podstarzalym studencikiem,
      ktoremu wydaje sie, ze cale zycie mozna imprezowac.
    • przeciwtygrys Re: Co lepsze kariera czy zycie z rozmachem. 17.02.09, 09:18
      > moze za pare lat bede wspominac te fajne spotkania z ludzmi anizeli zalowac,

      Bardzo ciekawe, ale przed pisaniem dalszych wywodów na temat wykształcenia sprawdź w słowniku jak się używa słowa "aniżeli".
      • powsa676 Re: Co lepsze kariera czy zycie z rozmachem. 17.02.09, 11:38
        Nie gardze ludzmi po doktoratach i innych tytulach - mam i takich
        znajomych.
        Chodzi mi o to że niektorzy poswiecaja pol życia na kariere i prace
        po 16 godz dziennie nie majac czasu na te wlasnie spotkania przy
        winku, kino czy poczytanie ksiązki (tak tak rozwoj wazny ale bez
        przesady).
        Rzucając sie w wir kolejnych kursow , studiow itd
        Sam jestem po studiach i zastanawiam sie czy skonczyc nauke na mgr
        czy robic kolejne studia itd.
        • shachar Re: Co lepsze kariera czy zycie z rozmachem. 17.02.09, 11:48
          idz na takie studia gdzie winko i czytanie ksiazek jest obowiazkowe do
          zaliczenia, nic nie uronisz a papir bedzie jak znalazl
          • jed-and-more Re: Co lepsze kariera czy zycie z rozmachem. 18.02.09, 14:30
            a co to za studia ? doradz.
        • echtom Re: Co lepsze kariera czy zycie z rozmachem. 17.02.09, 12:31
          Ale jakie studia masz na myśli? Następne magisterskie, podyplomowe,
          doktoranckie? I do czego są Ci potrzebne? Ja sporo w życiu się
          nastudiowałam, bo po prostu to lubię. Nie rozumiem jednak, czemu
          nauka ma wykluczać relacje międzyludzkie? Na kolejnych kursach prócz
          zdobywania wiedzy poznawałam fajnych ludzi i z niektórymi utrzymuję
          kontakt do dziś. Rodzina też się jakoś w tym zmieściła. Nie rozumiem
          sformułowanego w temacie problemu - chyba że "życie z rozmachem"
          oznacza częste, wielogodzinne libacje z kumplami, a to rzeczywiście
          na dłuższą metę strata czasu.
    • swojski_fr_1 Re: Co lepsze kariera czy zycie z rozmachem. 17.02.09, 12:18
      Lap szczescie za ogon i dus jak cytryne.
      40-stki bez znajomych - nie wierze... bez rodziny/dzieci - predzej.

      Studia to tez ludzie, mozliwosci i znajomosci, ktore wychodza po
      latach w najmniej oczekiwanych momentach. Ucza, jak rozwijac
      relacje. Czy dalej bawisz sie z tymi samymi, z ktorymi chodziles do
      przedszkola??? Pewnie,ze nie. Z wiekiem kazdy sie zmienia, potrzeby
      ws. przyjazni takze.



      powsa676 napisał:

      > Tak sobie teraz siedze i mysle po lekturze postow od ludzi ktorzy
      poswiecili
      > sie dla studiow jednych ,drugich ,tytulow i kariery, a teraz majac
      40 lat nie
      > maja znajomych, rodziny ale za to orientuja sie w kazdej
      dziedzinie. mam
      > troche mniej i mysle sobie, ze wole spedzac czas na dobrej zabawie,
      > pielegnowania milosci i przyjazni, podrozach,anizeli robic kolejne
      studia.
      > co wedlug was jest lepsze?
      > moze za pare lat bede wspominac te fajne spotkania z ludzmi
      anizeli zalowac,
      > ze pol zycia spedzilem na robieniu kolejnych tytulow, ktore nie
      zawsze cos daj
      > a

Pełna wersja