dlaczego moi przyjaciele...

17.02.09, 14:57
...nie sa przyjaciolmi moich przyjaciol?????

Odkat pamietam mam ten problem. Jestem bardzo towarzyska, swietnie czuje sie w
towarzystwie ludzi, ogolnie rzecz biorac jestem lubiana, bardzo latwo
nawiazuje znajomosci. Mam wielu znajomych, dalszych, blizszych, przyjaciol.
Jedyny problem to to, ze moi znajomi sa tak najrozniejsi, ze gdybym chciala
zaprosic ich wszystkich razem, wyszloby z tego wielkie wielkie
nieporozumienie, bo kazdy z nich jest tak calkowicie inny, ze razem nie
znalezli by wspolnego jezyka i patrzyliby sie na siebie jak na kosmitow. Nie
wiem z czego to wynika. Dopoki mieszkalam w Polsce, nie bardzo mialam co z tym
zrobic i raczej sie tym pogodzilam. Ale gdy wyjechalam za granice, jako
priorytet przy zawieraniu znajomosci postawilam sobie: 'niech wreszcie moi
przyjaciele beda tez przyjaciolmi moich przyjaciol, tworzmy szerszy krag,
paczke'. Na poczatku bylam naprawde zdeterminowana i jakos sie to udawalo,
aczkolwiek po pewnym czasie wszystko wrocilo do 'stanu normalnego'. Po prostu
wiem, ze gdybym zaprosila pana A i pania B nie mielibysmy wiele wspolnego...
Co mam na to poradzic, ze lubie roznych ludzi, ze mam przyjaciolke gorliwa
katoliczke, kumpla geja, kumpla Murzyna i kumpla rasite, kumpla alkoholika i
kumpla abstynenta,??? Oczywiscie, inaczej spedzam czas z kazdym z nich,
rozmawiamy o innych rzeczach itd. ale nie ma w tym absolutnie zadnej
nieszczerosci, czy zaklamania z mojej strony. Co mam poradzic na to, ze
naprawde ich lubie, sa niesamowicie wartosciowymi ludzi i cenie przyjazn z
nimi ponad wszystko, ale po prostu nie ma mozliwosci zeby te znajomosci
polaczyc, bo po prostu wyszla by z tego porazka? Bo jeden z nich gdy mnie
widzi pyta sie: 'Jak zlecial Ci weekend, mialas jakis mily sex?', a drugi
pyta: 'Przeczytalas te ksiazke o prorokach w islamie?'. Czasem gdy doszlo do
spotkania moich znajomych i osoba A widziala, ze rozmawiam z osoba B o czym o
czym ona nie ma pojecia, osoba A czula sie jak gdyby gorsza i myslala ze
jestem blizej z osoba B niz z nia. A przeciez nie o to chodzi, wiadomo ze
kazdy jest inny, z kazdym dogadujesz sie w inny sposob. Chcialabym zeby moi
znajomi sie znali, tylko problem jest w tym, ze ja ich lubie wszystkich
strasznie, ale kazdego tak naprawde z osobna... Czy ktos z Was ma taki
problem? Jakies sugestie jak to rozwiazac????
    • tytus_flawiusz Re: dlaczego moi przyjaciele... 17.02.09, 15:15
      > Jakies sugestie jak to rozwiazac????

      przestać się tak ekscytować, jak sama zauważyłaś ludzie są różni i niekoniecznie
      muszą marzyc o spełnianiu się w komunie hipisów.

      Jak lubisz duzo przyjaciól na raz to zaprzyjaźnij sie z drużyną piłkarską oni, z
      bardzo wielkim prawdopodobieństwem, mają podobne zainteresowania :-)
    • martanka80 Re: dlaczego moi przyjaciele... 17.02.09, 15:25
      ja tez tak mam, ale uważam, ze to wzbogaca moje życie a nie zubaża... W piątek
      imprezuję z tymi, w sobotę idę do teatru z tamtymi, w środę wykwintna kolacja
      jeszcze z kimś innym, w czwartek pogaduchy znów z kims innym... I nie zostaję na
      lodzie jak ktoś jest chory/zajęty/zakochany... Tak jest fajnie - uwierz że w
      jednej dużej grupie wcześniej czy później dochodzi do nieporozumień, tworzenia
      podgrupek a i czasem wzajemnych animozji i cała grupa się rozpada. Po ci ci to?
    • solaris_38 Re: dlaczego moi przyjaciele... 17.02.09, 16:22
      więcej ci dadzą kontakty z wieloma różnymi
      niż z kupką podobnych

      paczka ma swoje plusy

      jeśli tego szukasz
      spróbuj w klubach zainteresowań
      wspólne hobby łączy ludzi w całkiem fajnie zespoły

      :)


      • olc-iak Re: dlaczego moi przyjaciele... 17.02.09, 19:01
        wydaje mi sie ze nigdy nie ma tak zeby wszyscy nasi znajomi mieli
        podobne zainteresowania a to wzbogaca tylko NASZE zycie. nie ma co
        tu marudzic a jak dojdzie do przypadkowego spotkania dopiero wtedy
        muszisz sie starac o bezpieczne tematy. Ciesz sie
        • dzisssabel Re: dlaczego moi przyjaciele... 17.02.09, 21:43
          Dzieki za odpowiedzi.

          Sprostowanie: nie chodzi mi o to zeby umowic sie naraz ze wszystkimi i
          zaprzyjaznic ich na dobre. Chodzi mi o to, ze na przyklad, gdybym chciala
          zorganizowac wieksza impreze, urodziny czy parapetowe, nie wiem czy to by mialo
          szanse udac sie. Wymieszac tak ich wszystkich. I tego sie tak naprawde boje.
          Czuje sie czasem jakbym sama chciala moich znajomych izolowac od siebie, a z
          drugiej strony wiem, ze gdybym spotkala jednego z drugim, nie ma szans zeby sie
          jakkolwiek dogadali... A nawet jesli to z grzecznosci i bylo by to meczacze a
          dla mnie nie do zniesienia. nie chodzi mi o paczke w sensie spotykania sie co
          weekend ect. Chodzi mi o to, ze jesli zabieram jednego znajomego do drugiego,
          ten nie pyta pozniej: 'Hej, a co to byl za frajer? Skad Ty go wytrzasnelas? Ty
          go w ogole znasz?'- taka sytuacja sie nie zdarzyla, ale naprawde bylaby
          prawdopodobna...
          • martanka80 Re: dlaczego moi przyjaciele... 18.02.09, 11:47
            ej, zaufaj im trochę - jakoś się dogadają, choćby ze względu na fakt że
            przyjaźnią się z Tobą... A nawet jeśli nie zapałają do siebie miłością to
            trudno, zakładam że skandalu typu ("co to za frajer?") nie będzie - w końcu to
            są Twoi przyjaciele i powinni akceptować Twoje wybory... Poza tym - jeśli to Ty
            zapraszasz na parapetówę albo ślub to sa Twoimi gośćmi i jasne że do pewnego
            stopnia dbasz o ich samopoczucie, ale nie przesadzajmy - są tez na Twoich
            warunkach, to w końcu Ty organizujesz imprezę....
    • jed-and-more Re: dlaczego moi przyjaciele... 17.02.09, 20:53
      O rany, ale fajnie, tez chce mieć tak różnych i ciekawych znajomych, problem w
      tym, że nie mam przyjaciół, nie jestem tak rozrywkowa i rozmowna jak inni, ale
      można ze mna porozmawiać, po prostu dla ludzi wydaję się... hmm.. bezbarwna? nie
      wiem czy to dobre okreslenie, po prostu nie zwracaja na mnie uwagi. Bardzo Ci
      zazdroszczę takich zanjomych, z ktorymi możesz spędzać czas na tyle ciekawych
      sposobów...
      Możesz mi coś poradzić jak poznać kogoś ciekawego? Nie mam tu na myśli chłopaka,
      bo jego już mam, ale chciałabym mieć przyjaciół. wcale nie uważam się za osobe
      nudną, po prostu może jestem mało otwarta? nie wiem?
      • powsa676 Re: dlaczego moi przyjaciele... 18.02.09, 11:37
        tez mam roznych znajomych , ktorzy jak by sie razem spotkali ...bylo by dziwnie.
        Mam kolege dresiarza zktorym moge sie upic:) i pania co robi doktorat.inny
        uwielbia jazz a drugi opere ( do ktorej z nim laze0 z jedna bawie sie przy
        muzyce techno i chodzimy na szalone imprezy a z druga gadam z yciu na kawie, bo
        na imprezy chodzic nie lubi..
        Z P. gadamy wulgarne bzdury, zeby potem z D . gadac o sztuce.
        I. jest szara myszka, a P, pewnym siebie .I niekoniecznie musza sie oni wszyscy
        znac.
        Fajnie miec tak roznych znajomych
        Jed - moze poznaj w pracy , na studiach , jakies zainteresowania. I jak bedziesz
        myslala ze jestes bzbarwna to tak cie beda odbierac.
    • tytus_flawiusz lans 18.02.09, 11:47
      > Co mam na to poradzic, ze lubie roznych ludzi, ze mam przyjaciolke gorliwa
      katoliczke, kumpla geja, kumpla Murzyna i kumpla rasite, kumpla alkoholika i
      kumpla abstynenta, <

      brakuje ci jeszcze kumpla wampira wegeterianina, koleżanki żydówki, kreolskiego
      transwestyty, pastora mulata i arabskiego faszysty

      i dziś tak sobie myślę, że ten cały twój wpis to zwykły lans

      -
      "....dubovej nemoci hrabového sádla
      už je má galánka u černého ďábla..."
      • lofbergs.lila ludzie lubia sie lansowac 18.02.09, 12:24
        na wszelkie mozliwe sposoby
        jak sami niezbyt dobrze sie ze soba czuja
        to tyle, co mam do powiedzenia
        na razie
        chyba
      • pochodnia_nerona Re: lans 18.02.09, 22:17
        Dobre ;-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja