Moje wizyty u psychologa - co robić dalej?

18.02.09, 21:39
Witam!
Jestem tu nowy. Przez ostatnie 2 miesiace chodze do psychologa.
Poszedłem bo mam problemy z erekcja. Kilku sexuologów stwierdziło,
ze podłoze tych zaburzen jest psychogenne. Zaden mnie nie wyleczył.
Zapisywali rózne farmaceutyki, które generalnie pomagały. Jednak ja
chce kochac sie bez wspomagania chemicznego. Generalnie chodzi o to
ze jak mam sie kochac, to mysle o tym, ze zaraz erekcja mi zniknie i
faktycznie tak sie dzieje. Nie umiem zrobic tak, zeby o tym nie
myslec.
Generalnie w przychodni, do której chodze, jest 1 kobieta, która ma
napisane, ze jest psychologiem klinicznym (do niej chodze) i sa
jeszcze 2 lub 3 kobiety, które sa psychoterapeutkami.
Jestem raczej zawiedziony moja psychoterapia, bo po pierwsze zadnej
poprawy nie ma (choc nie testowałem jeszcze, ale na pewno nie mam
wiecej pewnosci siebie); po drugie spotkania z nia trwaja max poł
godziny (co samo w sobie jest ok) a czasami kilkanascie minut, ale
ona próbuje umawiac mnie na 2 wizyty tygodniowo. Ja mam co robic po
pracy i wolałbym raz w tygodniu ale godzine czy 40 minut. Poza te
wizyty nie sa ustawiane tak, ze spotykamy sie 2 razy w tygodniu o
tej samej porze, tego samego dnia tygodnia, ale ona umawia mnie w
rózne dni o róznych godzinach.
Kolejny moj zarzut jest taki, ze ja przychodze i ona mowi "słucham".
Kiedy ja juz wszystko powiedziałem jej o swoim problemie i o czym
mam jej wiecej mowic? 2 tygodnie temu powiedziała mi zebym nie
selekcjonował, tego co mowie, no i mowie jej o pracy, o zyciu nie
zwiazanym z sexem, co mi slina na jezyk przyniesie. Jakos nie widze
w tym sensu.
Poradzcie mi prosze co dalej, przeciez ja moge do niej jeszcze ze 2
lata chodzic tak gadac nie wiadomo po co. Moze powinienem zapisac
sie do tych psychoterapeutek? Czym sie rózni psycholog kliniczny od
psychoterapeuty? A moze powinienem zapisac sie raczej do sexuologa,
z tym ze byłem juz u 4 czy 5 róznych, bylem tez u urologa-androloga
    • nienill Re: Moje wizyty u psychologa - co robić dalej? 19.02.09, 00:05

      Moze powinienem zapisac
      > sie do tych psychoterapeutek?

      co to znaczy "psychoterpeutki"? mają certyfikaty? jakie?
      jaką grupę osób zazwyczaj leczą?

      bo teoretycznie psychologiem moze byc kazda niunia prosto po studiach,
      a terapeutką powinna byc osoba po wielu latach dodatkowej nauki i przebytej
      przez nią samą psychoterapii, czyli o wiele bardziej kompetentna

      a w praktyce różnie bywa



      spotkania na 15 minut z automatu dyskwalifikują sens chodzenia do tej pani


      to, ze mowi "słucham", nie jest niczym niezwykłym,
      standardowo to Ty powinienes zaczac rozmowe.
      ostatecznie mozesz zacząc mowic o tym, ze nie wiesz o czym masz mowic ;)



      skoro problemem jest "tylko" erekcja, a na inne rzeczy nie narzekasz, to moze
      popytaj troche i znajdz osobę, ktora ma w tym wieksze doswiadczenie
      a nie ograniczaj sie to pierwszej lepszej przychodni

    • cara.mordsith Re: Moje wizyty u psychologa - co robić dalej? 19.02.09, 00:12
      A co powoduje, że myślisz o tej erekcji? Skąd Ci się to wzięło? Kiedy sie to zaczęło? Jestes w stałym związku czy masz różne partnerki? Czy nasuwa ci się coś, co jest związane z Tobą samym (nie tylko z Twoja męskością) co może miec wpływ na Twoją samoocenę albo pewność siebie w łóżku? Jakis kompleks, wydarzenie, wspomnienie, wrażenie?
      • nienill Re: Moje wizyty u psychologa - co robić dalej? 19.02.09, 00:29

        rozumiem, ze facet dopiero wszedł na forum, a pani juz chce mu "terapie
        forumową" wcisnąć?

        moze lepiej dac sobie na wstrzymanie, co?
        • cara.mordsith Re: Moje wizyty u psychologa - co robić dalej? 19.02.09, 00:34
          Niczego nie zamierzam mu wciskać, po prostu pytam z czystej, perwersyjnej ciekawości. Jestem psychopatką a dręczenie ludzi niewygodnymi pytaniami i patrzenie, jakl się wija i skręcają przy odpowiedziach mniej lub bardziej wymijających i pokrętnych sprawia mi chorą radochę. Zadowolony?
          • nienill Re: Moje wizyty u psychologa - co robić dalej? 19.02.09, 00:38
            cara.mordsith napisała:

            > Niczego nie zamierzam mu wciskać, po prostu pytam z czystej, perwersyjnej ciek
            > awości. Jestem psychopatką a dręczenie ludzi niewygodnymi pytaniami i patrzenie
            > , jakl się wija i skręcają przy odpowiedziach mniej lub bardziej wymijających i
            > pokrętnych sprawia mi chorą radochę. Zadowolony?

            bardzo :)
            lubie ludzi zyjacych swiadomie
            • cara.mordsith Re: Moje wizyty u psychologa - co robić dalej? 19.02.09, 00:43
              W związku z tym uprzejmie prosze o zaspokojenie ciekawości modliszki dla dania jej pełnej satysfakcji zanim weźmie sie za odgryzanie głowy swojej nowej ofiary.
    • john.nie.walker Re: Moje wizyty u psychologa - co robić dalej? 19.02.09, 08:31
      >Poradzcie mi prosze co dalej, przeciez ja moge do niej jeszcze ze 2
      lata chodzic tak gadac nie wiadomo po co

      Optymistyczne założenie;)
    • tytus_flawiusz tobie żaden psycholog nie jest potrzebny 19.02.09, 09:33
      chyba, że uwielbiasz tracić czas i pieniądze.
      Żaden z tych praktycznych nieudaczników Ci nie pomoże, po za kiwaniem "ze
      zrozumieniem" główką i pie...ną gadką szmatką pełną pięknych okrągłych słów i
      odniesień do literatury teoretycznej badającej przypadki tak rzadkie jak
      fizyczność człowieka-słonia i na ich podstawie ustanawiających chore z dupy
      wzięte reguły.

      Tobie jest potrzebna, młoda zdrowa, dupa, z rozbuchanym libido, taka co się
      zajmie tym twoim wackiem z siłą wodospadu i nie pozwoli Ci rozmyślać w trakcie o
      filozofach i psychologach, tylko każe się rżnąć.
      Ty nie masz myśleć - "zaraz będę się kochać", w tym momencie ty już nie masz nic
      myśleć, tylko działać instynktownie jak dzika bestia :-)
      • cara.mordsith Re: tobie żaden psycholog nie jest potrzebny 19.02.09, 10:03
        Jak rozumiem, Tytus, Ty tak działasz właśnie?
        • tytus_flawiusz Re: tobie żaden psycholog nie jest potrzebny 19.02.09, 10:11
          cara.mordsith napisała:

          > Jak rozumiem, Tytus, Ty tak działasz właśnie?

          nie Słonko, ja nie jestem fajna dupą :-), ani tez nie mam tego typu problemów.
          Co prawda też nie wprowadzam się stan "rozmyślań i rozważań" przed, pewnie przez
          to też jeszcze takich problemów nie mam :-)
          • cara.mordsith Re: tobie żaden psycholog nie jest potrzebny 19.02.09, 10:16
            Ech, a juz miałam taką piekną wizję, że Cie uwodze :P
            • tytus_flawiusz Re: tobie żaden psycholog nie jest potrzebny 19.02.09, 10:19
              cara.mordsith napisała:

              > Ech, a juz miałam taką piekną wizję, że Cie uwodze :P

              aha i do tego konieczne jest bym był fajną dupą (zaraz wpadnie tu wariatka
              sragrilla i stwierdzi że tak jest), albo mieć uwiąd starczy, tak ?

              wybacz ale pomimo całej Twej atrakcyjności nie jestem gotów na takie poświęcenie :-)
              • cara.mordsith Re: tobie żaden psycholog nie jest potrzebny 19.02.09, 10:26
                Nie no, raczej niezłym ciachem, absolutnie nie miał żadnego uwiądu starczego (rzekłabym, że zdecydowanie, absolutnie przeciwnie) i skorzystać z własnych rad skierowanych do autora wątku.
                (jak po tej twojej pierwszej tu wypowiedzi shangrilla znowu oznami, że jestes kobieta, to znaczy, że faktycznie durna jest. Tylko facet mógł coś takiego napisać, jak Ty w wiadomym poście). Podołałbys, czy to za trudne?
                • tytus_flawiusz Re: tobie żaden psycholog nie jest potrzebny 19.02.09, 10:33
                  cara.mordsith napisała:

                  > Podołałbys, czy to za trudne?

                  :-) wszystko jest kwestią dopracowania logistycznego. Praktycznego ustalenia
                  czasu, miejsca i menu :-)
                  • cara.mordsith Re: tobie żaden psycholog nie jest potrzebny 19.02.09, 10:39
                    wszystko się da zrobić :P:P:P xD
                    • tytus_flawiusz Re: tobie żaden psycholog nie jest potrzebny 19.02.09, 10:47
                      cara.mordsith napisała:

                      > wszystko się da zrobić :P:P:P xD

                      raczej trudno byłoby ze mnie ciacho zrobić :-) nie jestem z epoki mydlanego
                      Twighlight :-)
                      • cara.mordsith Re: tobie żaden psycholog nie jest potrzebny 19.02.09, 11:04
                        Mydlane nie mydlane, mi się fajnie oglądało (ech, ta moja romantyczna dusza)


                        Ale przystojnego pożeracza serc niewieścich z całą pewnością :P
                        • tytus_flawiusz Re: tobie żaden psycholog nie jest potrzebny 19.02.09, 11:27
                          > Ale przystojnego
                          zdecydowanie nie w kategoriach "romantycznej duszy" :-)
                          > pożeracza serc niewieścich z całą pewnością :P
                          stanowczo wolę odgryzać im głowy, same mnie tego nauczyły i oddaje się temu z
                          pasją :-)
                          • cara.mordsith Re: tobie żaden psycholog nie jest potrzebny 19.02.09, 11:45
                            Męska wersja rasowej modliszki? No, no, to brzmi prawie jak wyzwanie :D
                            • tytus_flawiusz Re: tobie żaden psycholog nie jest potrzebny 19.02.09, 11:52
                              cara.mordsith napisała:

                              > Męska wersja rasowej modliszki?

                              rasowy (z urodzenia) nie jestem, tylko z przyuczenia i zamiłowania :-)
    • nienill Re: Moje wizyty u psychologa - co robić dalej? 19.02.09, 11:54
      towarzystwo sie sobą zajelo, wiec moze ja cos dopiszę....

      ron33 napisał:

      > Witam!
      > Jestem tu nowy. Przez ostatnie 2 miesiace chodze do psychologa.
      > Poszedłem bo mam problemy z erekcja. Kilku sexuologów stwierdziło,
      > ze podłoze tych zaburzen jest psychogenne.

      skoro jest psychogenne, to teoretycznie bedziesz musial odpowiedziec sobie na te
      wszystkie pytania, ktore dostałeś od koleżanki w poscie wyżej
      i od tego pewnie trzeba zacząć
      poukładać sobie w głowie jak to sie stało, ze zaczales miec taki problem
      a potem moze coś sie z tego rozwinie i rzeczywiscie mozesz skonczyc na temacie,
      ktory z seksem w ogole nie jest zwiazany
      dlatego pewnie ta pani kazała Ci gadac o wszystkim, co jej sie obiło o uszy,
      wiec teraz powtarza, choc dokladnie nie wie co
      bo żeby gadac "o wszystkim", czyli o innych problemach, ktore mogą miec wpływ na
      erekcję, trzeba sobie najpierw inne rzeczy poukładać w głowie
      jakos o tym ta pani zapomniała, co w moich oczach świadczy o niej fatalnie

      > Zaden mnie nie wyleczył.

      skoro podłoże jest psychiczne, to nie mieli prawa zadnymi lekami Cie wyleczyc

      to tak jakbys złamał nogę, a ktoś by Ci przepisał środki przeciwbólowe
      od apapu noga sie prawidłowo nie zrośnie, ale bolec na troche przestanie

      > Zapisywali rózne farmaceutyki, które generalnie pomagały. Jednak ja
      > chce kochac sie bez wspomagania chemicznego.

      tez bym nie chciała

      Generalnie chodzi o to
      > ze jak mam sie kochac, to mysle o tym, ze zaraz erekcja mi zniknie i
      > faktycznie tak sie dzieje. Nie umiem zrobic tak, zeby o tym nie
      > myslec.

      to jest do zrobienia


      > Jestem raczej zawiedziony moja psychoterapia, bo po pierwsze zadnej
      > poprawy nie ma (choc nie testowałem jeszcze, ale na pewno nie mam
      > wiecej pewnosci siebie);

      to, ze po dwoch miesiacach poprawy nie ma, nie jest az takim zarzutem

      mozliwe, ze nastepnym razem trafisz na dobrą osobę i tez po 2 miesiacach zdrowy
      nie bedziesz
      czasami takie rzeczy leczy sie krocej, czasem dłuzej, ale lepiej z gory uzbroic
      sie w cierpliwosc

      co nie zmnienia faktu, ze moim zdaniem do tej pani łazić absolutnie nie ma sensu


      > A moze powinienem zapisac sie raczej do sexuologa,
      > z tym ze byłem juz u 4 czy 5 róznych,
      na seksuologach sie nie znam, wiec sie wypowiadac nie bede



      poczukaj w sieci kogos sprawdzonego

      i pamietaj, ze jesli chodzi o psychologow, to nie obowiazuja zasada "siedz
      cicho" jak u wiekszosci lekarzy

      mozesz sie pytac dlaczego tak wygladaja spotkania, jakie ktos ma kwalifikacje,
      czy sam przeszedł psychoterapie, jakie ma doswiadczenie itp.

      dobry specjalista spokojnie odpowie na te wszystkie pytania
      jak ktos sie zdenerwuje, to przynajmniej bedziesz wiedział, ze to niewlasciwa osoba
      • nienill Re: Moje wizyty u psychologa - co robić dalej? 19.02.09, 11:56

        > dlatego pewnie ta pani kazała Ci gadac o wszystkim, co jej sie obiło o uszy,
        powinno byc: coś
    • solaris_38 Re: Moje wizyty u psychologa - co robić dalej? 19.02.09, 22:02
      z tego co wiem, to raczej lata terapii a nie miesiące
      i wcale nie na pewno
      i nie u wszystkich

      zawsze wyzdrowienia dokonuje WYŁĄCZNIE i tak sam pacjent
      terapia może jedynie stworzyć przestrzeń i czas i dodatkowe znaki ZAPYTANIA
      które sam przeoczył

      bierny pacjent z problemem psychicznym
      który czeka ze ktoś go uleczy
      raczej się rozczaruje
      tak może pomaga jedynie to co wymaga fizycznej terapii albo laków czy operacji
      złożenia nogi

      psychika to rzecz w którą nikt inny nie ma wglądu
      a nawet sam pacjent też często nie bo .. woli się okłamywać
      nerwicowcy często unikają wszystkiego tego czego nei mogą znieść a nie mogą
      znieść czasem prawie wszystkiego

      szansą na prawdę jest mała
      bez niej psychiczny wózek inwalidzki jest koniecznością

      a jednak wielu ludzi zwycięża
      z pozostałych wielu przyzwyczaja się bo objawów tak że mogą funkcjonować
      inni cierpią lecz znośnie

      ja ci radzę poznawanie się
      długa terapie z naprawdę dobrym psychiatrą który ułatwi
      TOBIE SAMEMU wyleczyć się
      poprzez POZNANIE

      akceptację

      podjecie wyzwania dla samej walki

      świat nei ma obowiązku cie leczyć i opiekować się

      TY natomiast taki obowiązek masz wobec siebie
      jesli go zaniedbasz będziesz cierpiał więcej niż musisz


      dobrej nocy






      • nienill Re: Moje wizyty u psychologa - co robić dalej? 19.02.09, 22:19
        solaris_38 napisała:

        > z tego co wiem, to raczej lata terapii a nie miesiące
        > i wcale nie na pewno
        > i nie u wszystkich

        u jednych nigdy, u innych miesiace

        w przypadku konkretnego problemu, z jakim tu mamy wlasnie do czynienia, moze
        nawet tygodnie

        bez przesady

        nie znasz pana, nie wiesz jak powazny ma problem, wiec nie wiem po co go straszysz
        • solaris_38 Re: Moje wizyty u psychologa - co robić dalej? 21.02.09, 00:35
          ile energii w złym kierunku
    • roxana_x Re: Moje wizyty u psychologa - co robić dalej? 21.02.09, 00:15
      ron33 napisał:
      Generalnie chodzi o to
      > ze jak mam sie kochac, to mysle o tym, ze zaraz erekcja mi zniknie
      i
      > faktycznie tak sie dzieje. Nie umiem zrobic tak, zeby o tym nie
      > myslec.

      Może trochę wina przed i dziewczyny, która Cię kręci, ale na której
      niekoniecznie Ci zależy. I nie myśl obsesyjnie o tym, że musi się
      udać. Analizowanie tego problemu w nieskończoność u psychologa
      niewiele chyba pomoże. Trzeba ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz
      ćwiczyć ;-)
    • mskaiq Re: Moje wizyty u psychologa - co robić dalej? 21.02.09, 05:13
      Mysle ze Twoje zaburzenie psychogenne to strach ze rekcja Ci zniknie
      i tak dlugo jak ten strach bedzie tak dlugo ten problem bedzie sie
      utrzynywal.
      Ty tworzysz ten strach i tylko Ty mozesz sie go pozbyc. Jedynym
      sposobem aby pokonac ten strach jest seks z kims kogo kochasz i
      kiedy seks odbtwa sie pod wplywem milosci.
      Serdeczne pozdrowienia
    • karinthy Re: Moje wizyty u psychologa - co robić dalej? 22.02.09, 16:49
      Ron33: wysyłam Ci maila na adres gazetowy.
    • leda16 Re: Moje wizyty u psychologa - co robić dalej? 22.02.09, 17:27
      Kilku sexuologów stwierdziło,
      > ze podłoze tych zaburzen jest psychogenne. Zaden mnie nie wyleczył.
      > Zapisywali rózne farmaceutyki, które generalnie pomagały. Jednak ja
      > chce kochac sie bez wspomagania chemicznego


      Na to tez przjdzie pora. Na razie bierz leki az zniknie ten nerwicowy syndrom.
    • karinthy Ron33 jakiego masz maila? 22.02.09, 17:59
      Rozpisałam się nieziemsko, więc szkoda, żeby się zmarnowało, a z adresu
      gazetowego (ron33@gazeta.pl) zwraca.
      Odezwij się na karinthy@gazeta.pl
      Pozdrawiam!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja