mater_dolorosa
20.02.09, 18:47
Nie wiem, czy pisanie na forum cokolwiek mi da, ale może usłyszę od was coś,
czego jeszcze nie słyszałam od psychologa, co mnie jakoś poruszy, bo od
jakiegoś czasu nie rusza mnie już nic. Od dziecka byłam tresowana w ambicji i
konieczności udawadniania sobie i innym, że jestem najlepsza. Świetnie mi szło
w szkole, potem na studiach - same sukcesy, propozycje doktoratu itd. Na
pierwszym roku poznałam kogoś, kogo naprawdę kochałam i z kim spędziłam kilka
cudownych lat, zaszłam w ciążę i urodziła nam się córka, bardzo kochana, mimo,
że nieplanowana. Wydawało mi się, że spełniłam marzenia, że wszystko od tej
pory będzie pasmem radości. Teraz nienawidzę siebie za ten kretyński optymizm.
Życie rozwaliło mi się w jednej chwili, tak precyzyjnie, że aż dziw bierze, że
tak szybko może się to stać.
Któregoś dnia, tak ni stąd ni z owąd, ta moja wielka miłość oświadczyła, że
nie odpowiada mu to życie, ma wszystko gdzieś i wyjeżdża do Stanów.
Oniemiałam. A on jak powiedział, tak zrobił. Nagle. Z dnia na dzień. Nie mam z
nim kontaktu. Przez kilka tygondni trzymał mnie szok, teraz odpuściło i życie
przekręciło mi się o 180 stopni. Jestem na czwartym roku studiów, do tej pory
bardzo mnie interesowały, ale teraz nie jestem w stanie przyswoić absolutnie
niczego. Czekają mnie poprawki w marcu, do sesji nawet nie podeszłam. Czuję
się otępiała, zła, nawet nie czuję już smutku. Chyba rzucę studia, i tak nie
jestem w stanie się uczyć, chociaz czuję, że to mnie może zabić. Rozważam, czy
nie oddać córki mamie albo nawet do adopcji, a sama nie wyjechać gdzieś
daleko, daleko do Afryki na przykład i może nie wiem, dać się zabić w jakiejś
lokalnej rewolucji. Mam ochotę totalnie się zniweczyć, wszystko wydaje mi się
tak bezsensowne, że aż śmieszne. Patrzę na ludzi, którzy robią dookoła mnie
różne rzeczy, angażują się i aż śmiać mi się chce, bo wiem, jak kruche jest
ich szczęście i poczucie bezpieczeństwa. Wcześniej chciałam zostać na
uniwesytecie, robić doktorat, a teraz nawet nie mam siły na głupią sesję.
Życie mi się totalnie rozwaliło. Chcę je poukładać, ale nie bardzo wiem jak...
To jest jednak zabawne, jak łatwo jest złamać człowieka.