miłość platoniczna i co z tym zrobić

IP: *.legnica.sdi.tpnet.pl 06.08.01, 12:05
Ja mam problem natury psychologicznej i miłosnej. Od 6 lat mam coś na kształt
fioła na punkcie mojego dobrego kolegi, on o tym wie i nie obchodzi go to za
bardzo. Nie bardzo wiem co mam zrobić, bo już ze 100 razy próbowałam z tym
skończyć. To nie jest chyba miłość, bo nie wierzę w miłość bez wzajemności.
Wiem jednak, że to co czuję boli i to bardzo. Czy ktooś potrafi mi pomóć????
    • Gość: ninka Re: miłość platoniczna i co z tym zrobić IP: 192.168.1.* / 195.117.144.* 06.08.01, 12:14
      czy obsesja na punkcie tego faceta, nie pozwala ci na kontakty z innymi? Nie
      jestes w stanie sie zakochac. Ja od 10 lat mam taka niespelniona milosc, na
      jego widok uginaja mi sie nogi, serce bije jak oszalele, ale mimo wszystko
      jestem szczesliwa z moim chlopakiem. To tylko taka fascynacja, bez uczuc, bez
      emocji i uniesien. Moze sprobuj znalezc kogos kto zagluszy twoja fascynacje
      jego osoba
      powodzenia
      • Gość: Janek Do Anki IP: *.ipartners.pl 06.08.01, 12:20
        Miałem kiedyś coś takiego, trwało to 6 lat i nie potrafiłem być z żadną inną,
        choć wiedziałem, że na Tamtą z bardzo różnych względów trudno liczyć.

        Jeśli jego to nie interesuje, nie narzucaj się. Odkochaj się za wszelką cenę,
        bo inaczej zwariujesz pewnego dnia. Ale nie szukaj Jego w kimś innym. Nie
        znajdziesz.

        Pozdrowienia
      • Gość: --anka-- Re: miłość platoniczna i co z tym zrobić IP: *.legnica.sdi.tpnet.pl 06.08.01, 12:20
        dzięki za expresową odpowiedź, jeszcze jeden problem istnieje, bo ja sobie nie
        mogę też znaleźć faceta (chyba za wygląd: gruba i brzydka) i pozostaje mi tylko
        to coś platoniczne. Wiem, że najlepiej jedną (niespełnioną)miłość pokonac rugą
        (spełnioną), ale mam z tym problem. Podobno jestem zakompleksiona, ale coś mi
        mówi, że mam swoje opowody.
        ps. dla potwierdzenia mojej tezy: mam 18 lat i nigdy: a)nie trzymałam faceta za
        rękę, b)nie całowałam się, c)nie byłam niczyją dziewczyną. ŻAŁOSNE
        • Gość: ninka Re: miłość platoniczna i co z tym zrobić IP: 192.168.1.* / 195.117.144.* 06.08.01, 12:29
          wiesz co jest zalosne, ze faceci nie dostrzegaja w tobie charakteru,cech
          wewnetrznych. Tak zwykle bywa ze jestesmy okropnymi wzrokowcami, ja nie jestem
          wyjatkiem, tez najpierw oceniam po wygladzie.Wiec skoro on przez 6 lat sie nie
          zdecydowal to odpusc sobie, nie warto, moze lepiej skupic sie na sobie,
          zainewstowac w nowy ciuch, wyjscie do fryzjera i relaksujacy weekend za
          miastem. Cos dla ciala i dla ducha.
          • Gość: --anka-- Re: miłość platoniczna i co z tym zrobić IP: *.legnica.sdi.tpnet.pl 06.08.01, 12:37
            Dzięki za odzew i słowa pocieszenia, przydają sie, bo juz nawet moi znajomi
            się ze mnie śmieją. Oczywi ście i pomagają mi, ale i tak trochę denerwujące.
            Jeżeli chodzi o danie sobie spokoju, to tak uczciwie mówiąc próbowałam z 10
            razy i za każdym razem nie potrafię tego zrobić. Mogę go nie widzieć przez
            kilka tygodni.. i co? I nic bo i tak moje serce i móżdżek szaleje na samą myśl
            o jego "wspaniałej" osobie. Najgorsze jest to, że rozkładam każdą jego
            wypowiedź na czynniki pierwsze, każde spojrzenie analizuję. Nikt mnie nie
            utwierdza w złudzeniach, a ja cięgle z uporem maniaka trwam przy bezsensia.
            POZDRAWIAM
        • Gość: iza Re: miłość platoniczna i co z tym zrobić IP: *.3miasto.net 06.08.01, 12:31
          Nie to nie jest żałosne. Miałam chłopaka - 34 lata - i zanim go poznałam czyli do 34 lat nie
          trzymał nikogo za rękę, nigdy z nikim nie był, nie pocałował dziewczyny nawet w policzek. Jak go
          poznałam i sie o tym dowiedziałam nie uważałam, że jest żałosny - po prostu nikogo dla siebie nie
          spotkał. A jeżeli chodzi o Twoje kompleksy - to moja droga pewnie też widujesz na ulicy szczęsliwe
          zakochane grubaski - kto powiedział, że miłosć wybiera tylko te chude.
        • Gość: za Re: miłość platoniczna i co z tym zrobić IP: *.pressmedia.com.pl 06.08.01, 17:25
          Gość portalu: --anka
    • Gość: Aguś Re: miłość platoniczna i co z tym zrobić IP: 10.2.5.* / *.Elektron.pl 06.08.01, 13:57
      Jeśli mogę udzielić Ci kilku rad (z których nie musisz przecież korzystać) to:
      1) nie rozmawiaj ze znajomymi na jego temat, bo po pewnym czasie każdy może
      czuć się znudzony tym, że mówisz głównie o nim, poza tym istnieje szansa że
      ktoś "życzliwy" mu doniesie - a po co On ma wiedzieć?
      2) za wszelką cenę odkochaj się, bo taka "miłość" jest toksyczna - niczego z
      niej nie czerpiesz
      3) jeśli nie jesteś zadowolona ze swojego wyglądu to coś z tym zrób, zaręczam
      Ci że efekt będzie na pewno!
      4) po zmianie wyglądu uśmiechnij się i rozejrzyj - jest mnóstwo facetów być
      może któryś będzie napradwę super i w dodatku zainteresowany Tobą?
      Pozdrawiam
      • Gość: Janek Do Anki IP: *.ipartners.pl 06.08.01, 14:42
        Ja swojej platonicznej wielkiej miłości (wtedy) nie widziałem przez 3 lata. I
        wcale upływ czasu (wtedy) mi nie pomógł. Myślę, że ważne jest aby On powiedział
        głośno, wyraźnie, że nic z tego nie będzie. Będziesz wstrząśnięta, ale to
        czasem pomaga.
        Co do Ciebie: szczupłe ciało to nie wszystko, liczy się to "coś", a ono nie ma
        nic wspólnego z długością nóg, wagą, wielkością biustu, kolorem oczu itd, itd.

        Popatrz w lustro, czy nie ma w Tobie nic atrakcyjnego?
        Nie wierzę, K A Ż D Y z Nas ma coś do zaoferowania drugiemu człowiekowi.
        A co do niego: jeśli go kochasz, pozwól mu żyć własnym życiem
        Ale Serce nie sługa, prawda? No właśnie i w tym problem.

        Pozdrowienia
    • Gość: Susan Do Anki :-))) IP: 10.134.10.* / *.rzeczpospolita.pl 06.08.01, 18:35
      Cześć!
      Przeczytałam dzisiaj jedną z twoich wypowiedzi...Tę, w
      której piszesz, że jesteś brzydka, że nikogo za rękę nie
      trzymałaś. Zapragnęłam cię jakkolwiek pocieszyć. To, czy
      kogoś poznasz moim zdaniem naprawdę nie zależy od urody,
      tuszy, ale od CIEBIE, twojej osobowości, uroku. Spójrz
      na siebie, jesteś pewna że nic w tobie nie ma?
      Niemożliwe! Nie wierzę!
      Cóż...Wiadomo - faceci najpierw patrzą na naszą
      doczesną skorupę :( I ty też pewnością znajdziesz jakiś
      element wart podkreślenia. Oczy, usta, dłonie... A jak
      już się ten przyszły ktoś zainteresuje - dalej jakoś
      pójdzie :)
      A co do tych 18 lat... Nie przesadzajmy. Mojego
      pierwszego i przez wiele lat jedynego mężczyznę
      poznałam... na swojej osiemnastce. A do tego czasu
      praktycznie nic i nikt. Dodam jeszcze - jestem całkiem
      niebrzydką kobietą - ale to NIE MA i NIE MIAŁO znaczenia
      dla moich "romantycznych" kontaktów męsko - damskich. Bo
      NIGDY nie chciałam faceta, ktorego zainteresował by
      wygląd. Związki opieram na fascynacji człowiekiem, duszą
      i osobowością. Nie chcę typa, który powie Ej laska! ale
      tego, z którym na pierwszej randce przegadało się 6
      godzin o tylu sprawach... Ktos powie - Dobra, ale jakoś
      się musimy sobie na początku musiał spodobać, jak ktoś
      brzydki to pewnie nikt się nie skusi :) A nie! Bo - dla
      mnie osobiście - liczy się ten błysk w oku, ładne
      dłonie, uśmiech...To coś nieuchwytne...
      Sorry, że tak mocno chaotycznie, ale z dobrymi
      intencjami.
      I... odpuśc sobie tego co ciebie nie chce...Strata
      krótkiego życia.
      Serdecznie pozdrawiam, Susan

    • Gość: Sławek Re: miłość platoniczna i co z tym zrobić IP: 213.186.93.* 06.08.01, 19:47
      Posłuchaj 34-letniego zgreda ! ( czyli mnie ). Życie to nie ćwiczenia z biologii
      gdzie do osiemnastki musisz zaliczyć trzymanie za rękę, do dziewiętnastki
      całowanie a jak do dwudziestki nie pójdziesz z nikim do łóżka - to nie zdałaś !
      Nie jest ważne kiedy zrobisz te wszystkie rzeczy ale z kim ! Jeśli faceci patrzą
      tylko na Twój wygląd to albo są ślepi albo tylko wygląd się dla nich liczy.
      Chciałabyś takiego faceta ? Mężczyźni dosyć późno zaczynają rozumieć co jest
      naprawdę ważne ( niektórzy wcale ). Ty jestes dopiero na początku i wszystko
      masz przed sobą. I zapewniam Cię - pośpiech jest wskazany tylko przy łapaniu
      pcheł. Jak dobrze trafisz to wszystkie zaległości odrobisz w miesiąc :-)
      Wniosek: jeśli się nigdy nie całowało i nie było całowanym to jest problem !
      Ale dopiero gdy się ma 60 lat.

      Pozdrawiam !
      • Gość: Bes Re: miłość platoniczna i co z tym zrobić IP: 150.254.191.* 07.08.01, 09:48
        Chciałam Ci napisać kilka słów pocieszenia.
        Otóż gdy byłam nastolatką, ważyłam jakies 15 kilo za dużo, byłam zaczytanym
        molem książkowym i przez całą szkołę średnią i studia nie miałam chłopaka.
        Zakochałam sie dopiero w wieku 25 lat, pierwszy raz całowałam, byłam całowana i
        przytulana:-)Odkryłam w sobie kobietę:-)
        Ale zanim to się zdarzyło, byłam przekonana że mnie już nic w życiu nie spotka,
        bo jestem gruba i okropna, i też, tak jak Ty miałam swoje platoniczne miłostki.
        Obiekty mojego zainteresowania wcale o tym nie wiedziały, ale mi to nie
        przeszkadzało.
        Nie przejmuj się tak, nie czekaj tak "usilnie". To nie ma sensu, bo w ten
        sposób nakręcasz tylko spiralę oczekiwania. Wiem, że to trudne, ale zajmij się
        sobą, swoja osobą, naucz się przyjemnie ze sobą spędzać czas. Miłość sama
        przyjdzie
        Uszy do góry:-)

        Bes
    • Gość: Norma Re: miłość platoniczna i co z tym zrobić IP: *.uroczec.sdi.tpnet.pl 07.08.01, 09:54
      Podpisuje sie pod tym (chyba) wszystkim, co powyżej. Daj sobie, Słonko, spokój -
      bo nie warto. Problem w tym, że kobiety (w większości) lubia miec zajęte
      serduszko, bo kochają ZAWSZE. Tyle, że nie zawsze to widać. Ktos musi potrącić
      to naczynko, żeby objawiła sie czysta woda. Więc nawet jeśli miłość jest
      nieszczęśliwa, to lepsza taka niz żadna. Poza tym - tak trochę - cierpienir nas
      uszlachetnia, czyż nie? Więc odpusćmy sobie ten masochizm, bo szkoda życia.
      Uzdrowienie to cud i on w końcu sie wydarzy, ale trzeba mu pozwolić, żeby się
      dokonał. Czas nie leczy ran - wiem to po sobie. Nie sądzę też, żebys potrafiła
      kiedykolwiek minąć go obojętnie na ulicy - kobieta ma zbyt duże serce, żeby
      kochać jednego. I to wcale nie oznacza, że będziesz w ten sposób "zdradzać"
      kogoś, kto Cie w końcu odnajdzie w tłumie i powie: "jesteś moim dopelnieniem".
      Życzę Ci dużo wytrwałości - i skorzystaj z tego, co tu ktos mądry napisał: idź
      do fryzjera, kup sobie coś ekstra ( i najlepiej niekoniecznego), wybierz sie na
      ekstra kolację...I nie zapominaj o szeroko otwartych oczach, bo może ktoś, kto
      zasługuje na Ciebie o wiele bardziej niż TEN, jest gdzieś blisko?...
      • Gość: jaro Re: miłość platoniczna i co z tym zrobić IP: 62.87.254.* 07.08.01, 10:16
        Nic dodać, nic ująć, nigdy nic nie wiadomo, a ja uważam że dla różnych typów
        charakteru miłość objawią się różnie, to znaczy różne są akcenty. Ale
        najbardziej optymalne jest życzliwe i wesołe przywiązanie. Przynajmniej się nie
        nudzi.
        • Gość: Norma Re: miłość platoniczna i co z tym zrobić IP: *.uroczec.sdi.tpnet.pl 07.08.01, 11:23
          No proszę - i znowu srebrny Jaro... Pozdrawiam i w tym wątku i znów się
          zgadzam. Pod warunkiem, że w tym przywiązaniu jest miejsce na odpowiedzialnośc
          za drugą osobę. Wiesz, my, kobitki, zwykle szukamy czegoś w rodzaju poczucia
          bezpieczeństwa. W związku z tym chcemy wiedzieć na czym stoimy. Czasem jest
          dobrze, czasem coś jest źle, czasem coś się kończy wbrew naszej woli, albo
          zaczyna - wszystko jedno, byle było wiadomo, gdzie jest mój dom (raczej ten w
          przenośni)
          • Gość: --anka-- Re: miłość platoniczna i co z tym zrobić IP: *.legnica.sdi.tpnet.pl 07.08.01, 16:29
            poraz kolejny merci beaucoup za dobre rady, dziwne, że lepiej one brzmią od
            tych dawanych przez przyjaciół na żywo. Tu stają się wiarygodniejsze, bardziej
            bezinteresowne :) Zaczynam się pocieszać, że a)kiedyś mi przecież przejdzie,
            b)może znajdzie się ktoś inny, c)jeszcze wielu tak cierpi. Jednak do jednego
            się przyznam : Tak poza tym obezwładniającym uczuciem, to ja jestem całkiem
            zadowolona ze swojego życia. Mam wspaniałą rodzinę, szkołę, którą o niebo
            lubię, wielu przyjaciół i jakieś tam niewielkie perspektywy...aha i jeszcze mój
            niezłomny optymizm w lepszą przyszłość POZDRAWIAM
Pełna wersja