wyzalic sie

08.03.09, 21:16
Mam wrazenie ze ten post jest potrzebny bardziej mi niz komukolwiek
innemu, wybaczcie ze zasmiecam wam forum ale moze poprostu
przejdzcie dalej, postaram sie swoich zali nie uogolniac i nie
zachecac innych do racji i spostrzezen kobiety ze zranionym sercem
a wlasciwie z wyrwanym. wyrwanym nagle bez ostrzerzenia, bez
znieczulenia, bez zadnych zwiastunów...
Zaczynajac od poczatku, jestem dosc mloda bo dopiero w 2 liceum,
jestem czlowiekiem ktory lubi szukac sobie problemow, ogolnie jest
nudny i ma humory ale zna swoja wartosc chociaz przez cale zycie
nie czulam sie nigdy szczesliwa chociaz mam teoretycznie normalna
rodzine i normalne dziecinstwo. jeszcze jak bylam w gimnazjum
myslalam ze jestem nieszczesliwie zakochana i stosujac zasade klina
klinem umawialam sie z roznymi chlopakami... czasami po 2, 3 dniach
pisania smsow tylko... i w ten sposob poznalam moje przeznaczenie
(jego imienia wolala bym nie wymieniach wiec bede pisac XXX). Na
poczatku spotykalismy sie dosc czesto po tygodniu wiedzialam ze
chce z nim byc wczesniejszy zniknal bez sladu w pamieci. pozniej
pojawil sie pierwszy problem moi rodzice ktorzy uwazali ze XXX jest
dla mnie za stary( jest starszy o 4 lata, tyle ze jst po zawodowce
i pracuje a nie uczy sie). jestem czlowiekiem z natury przekornym
wiec omijajac ich zdanie wszelkimi dostepnymi srodkami spotykalismy
siei bylo poprostu fajnie, zadnych rewelacji fajnie i juz. pozniej
mialam jakis kryzys kilka razy go zdradzilam opowiedzialam mu tto
chcialam zerwac ale mi nie pozwolil, wybaczyl i chcial zebysmy
dalej byli razem. pozniej zakochalam sie przestalam zdradzac,
mielismy wiele roznych problwemow ale kochalismy sie i w momencie
kiedymoglismy sie do siebie przytulic wszytko inne przestawalo sie
liczyc. Jak juz mowilam teoretycznie mam normalna rodzine jednakze
moja mama jest dosc specyficzna osoba powiedziala bym histeryczka z
ktora ciezko zyje sie pod jednym dachem i naprawde nienawidze
jej... przeplakalam wiele nocy i XXX byl caly czas przy mnie,
pozniej zaczely sie wspolne plany slub wspolne mieszkanie... brzmi
dziecinnie? moze ale naprawde takie nie bylo.. to wszystko byly
dojrzale decyzje dwojga zakochanych ludzi. zaczelismy wykanczac
gore jego domu tak zebysmy po mojej 18stce mogli razem mieszkac,
myslelismy jak bedziemy sie utrzymywac itd... nie myslcie ze
naciskalam na niego.. nie, naparawde oboje potrzebowalismy
stabilizacji. czuje sie upowazniona do wypoawiadania za nas dwoje
bo tak naprawde bylismy jednoscia. bylismy najlepszymi przyjaciolmi
rozumiejacymi sie bez slow... tylko caly czas byl jeden problem on
nie akceptowal tego ze jestem harcerka... ze harcerstwo bylo w moim
zyciu zawsze najwazniejsze ze dopoki go nie poznalam bylo moja
rodzina przyjaciolmii jedyna rozrywka. harcerstwo przynajmniej w
moim srodowisku ma 1 przypadlosc ktorej o nabsolutnie nie
akceptowal... dla nas normalne jest ze jak instruktorzy pracuja w 1
koedukacyjnej komendzie to spia razem zeby nie zwariwac przytulaja
sie i wogle i nie ma w tym nic dziwnego. Od czasu kiedy zaczelam
prowadzic druzyne moje poczucie obowaizku jeszcze wzroslo, bylam na
kazde zawolanie i robilam wiele rzeczy za innych byle byly
zrobione... wielokrotnie zdarzylomi sie mowic mu przepraszam musze
to zrobic, nie ma nikogo innego, nie boj sie mamy cale zycie d;la
siebie, odbijemy to sobie jeszcze kiedys... naprawde nie bylo
niczego czego bylam bardziej pewna niz jego milosc do
siebie...wierzylam w slowa:"nigdy z toba nie zerwe, rozstaniemy sie
tylko wtedy kiedy to ty mnie zostawisz..."i tu bach... przyjechal
do mnie spotkalismy sie jak zawsze jechalismy jeszcze odwiezc moja
kolezanke i powiedzial w miedzy czasie ze nie spodoba mi sie czemu
przyjechal. juz wiedzialam widzialam w jego oczach ze to koniec.
jak tylko anka wysiadla ka\zalam mu zaparkowac i zxeby powiedzial
to co chce. powiedzil ze nie mozemy byc razem... chcialam zeby mi
wytlumaczyl m=nie umial, siedzielismy w aucie jeszcze chyba pol
godziny przytulalismy sie, plakalismy co jakis czas wypowaidajac
pojedyncze zdania. powiedzial ze nie zaluje ani jednaj sekundy
spedzonej ze mna , ze zawsze bede mogla na niego liczyc, ze nigdy
mnie nie zdradzil ale jak poprosilam to nie umial powiedziec ze juz
mnie nie kocah... wysiadlam i poszlam,pisalam jeszcze do niego,
nastepnego dnia... odpisywal normalnie jak do kolezanki. nie mialam
sily zeby isc do szkoly zostalam w domu w lozku i tak lezalam
placzac co jakis czas. po poludniu przyszedl do mnie tata. zapytal
czemu nie bylam w szkole, powiedzialam ze nie chce o tym romawiac.
powiedzial ze zawze bal sie ze bedzie musial to powiedziec i zebym
sie spakowala i wynosila. najspokojniejszy czlowiek jakiego znam
teraz byl wsciekly, mial dziwnie przekrwione oczy, jego slowa
brzmialy dziwnie serio. on wyszedl ja zostalam zaryczana nie
wiedzac co zrobic.. mialam dziwne przeczucie ze on tak nie mysli
ale tej nocy nie moglam zostac w domu. jedyna osoba ktorej to
opowiedzialm to byl XXX. nie mialam gdzie isc, jedyna rzecz ktora
wpadla mi do glowy to zapytac XXX czy moge przyjechac i spac
gdziekolwiek. zgodzil sie mysle ze z jakiegos tam poczucia
odpowiedzialnosci za mnie a mioze z przyzwyczajenia. byla taka
godzina ze wiedzialam ze zanim doajde pojdzie spac wiec umowilsmy
sie ze zostawi wejscie otwarte powiedzial w ktorym pokouj bedzie
ityle. przyjechalam spal tak jak myslam ale u jego brata spal
kolega wiec nie moglam polozyc sie na tym lozku co myslalam,
obudzilam XXX zapytalam czy nie ma nic przyciwko zebym polozyla sie
kolo niego. powiedzila ze nie. spal jak dziecko ale jak sie obudzil
bylam pewna ze jest pijany.caly czas nienwiedzialam dlaczeo mnie
zostawil wiec uznalam ze skoro in vino veritas to moze sie odwiem.
ale mowil tylko tak bedzie lepiej dla ciebie. pozniej poszlismy
spac przytuleni. nad ranem jak juz wytrzezwial zaczelismy sie
calowac nie wiem jak to sie stalo stracilam dziewictwo...ale nie
mialam zludzen, nie liczylam ze bedziemy razem poprostu chcialam
zapamietac ta chwile. teraz co... dzwoni pociesza nie chce sie
spotkac . zeby nie myslam ze jestem dziwna powiedzilam mu ze go
kochsm iczekam ale nie bede go unieszczesliwiac i ze juz nic wiecej
na ten temat nie powiem ale to nie znaczy ze nic nie czuje...
naprawde go kocham nie mam sily zyc ani nic robic.... jezeli ktos
dotrwal do konca opowiesci to chetnie poslucham opini takich ogolnie
    • brzydula_betty Re: wyzalic sie 09.03.09, 00:29
      Ciekawa ta Twoja historia. Myślę, że powinnaś mimo wszystko dowiedzieć się
      dlaczego Cię zostawił, nie ciekawi Cię to? ja bym chciała znać prawdę, nawet
      gdyby była najstraszniejsza, że np znudził się, odkochał, zdradził a teraz boi
      się przyznać. Takie widzę opcje. Nie wiem dlaczego Twój tata tak zareagował,
      trochę to głupie z jego strony.
    • gadagad Re: wyzalic sie 09.03.09, 00:53
      No, nie zły spad, w IILO,jeszcze jak masz rodziców debili.Jedno co ci z
      absolutną prawdziwością mogę powiedzieć,to facet ma twoje pojęcie miłości pod
      swoim strachem.Przegrana.A ty albo się zniszczysz,albo utrzymasz na
      powierzchni.Ale twoja wartość jest w głowie.Niech ci problem dziewictwa nie
      padnie na mózg.
    • niebieskoszary Re: wyzalic sie 09.03.09, 19:03
      sprawa wydaje sie byc prosta

      > rodzina przyjaciolmii jedyna rozrywka. harcerstwo przynajmniej w
      > moim srodowisku ma 1 przypadlosc ktorej o nabsolutnie nie
      > akceptowal... dla nas normalne jest ze jak instruktorzy pracuja w 1
      > koedukacyjnej komendzie to spia razem zeby nie zwariwac przytulaja
      > sie i wogle i nie ma w tym nic dziwnego. Od czasu kiedy zaczelam

      noo tez bym tego nie zaakceptowal zbyt latwo, szczegolnie w polaczeniu

      > prowadzic druzyne moje poczucie obowaizku jeszcze wzroslo, bylam na
      > kazde zawolanie i robilam wiele rzeczy za innych byle byly
      > zrobione... wielokrotnie zdarzylomi sie mowic mu przepraszam musze
      > to zrobic, nie ma nikogo innego, nie boj sie mamy cale zycie d;la
      > siebie, odbijemy to sobie jeszcze kiedys... naprawde nie bylo

      po prostu nie mozna miec wszystkiego. typowy pracoholizm tylko ze w mijesce
      pracy wstawilas harcerstwo. kwestia priorytetow - tak jak by on ci powiedzial np
      ze nie zaprosi cie nigdzie na walentyki/dzien kobiet itp bo idzie pograc w pilke
      z kumplami albo oglada mecz w telewizji. i to jest dla niego nbardzo wazne.
      wiadomo ze kazdy mecz jest inny i nie mozna go przesunac ani obejrzec pozniej
      (powtorki nie maja sensu).

      teraz nie umiesz nikomu odmowic w harcerstwie to pozniej nie odmowisz nikomu w
      pracy, bo asertywnosci nie da sie nauczyc w 1 dzien. wiec jak to sie ciagnelo
      przez dluzszy czas bez perspektyw na zmiane to na jego miejscu tez bym tak zrobil.

      zeby nie zakonczyc pesymistycznie - zacznij mowic 'nie' to w przyszlosci kolejny
      chlopak nie zostawi cie z tego samego powodu.
    • olc-iak Re: wyzalic sie 10.03.09, 21:52
      1) w tym momencie jnie jestem pewna juz czy chce wiedziec czemu
      zerwal, spotkalismy sie jeszcze wczoraj jako przyjaciele, bylo
      ciezko ale wiem ze z jakiegos powodu nie chce mi powiedziec czemu
      to zrobil...
      2) mysle ze napewno nie padnie
Pełna wersja