firenza
13.03.09, 13:10
Własnie pokłucilam się z mężem i mam doła....
Kilka lat temu, wspólnie założyliśmy małą firmę. Mąż odszedł ze
swojej pracy i zajął się tylko nią, ja miałam dołaczyć na cały etet
za czas jakiś, jak się rozkręci. Uczestniczyłam jednak w parach
firmy, doradzałam, pisałam wnioski mając jesze na głowie własną
normalna pracę (z której żyliśmy jako jedynej pensji prze długi
okres czasu) oraz dom, dzieci, teściów itp.
Po jakimś czasie myślałam, że zwariuję, na dodatek ta ciągnąca sie
latami sytuacja zaczęła odbijać się na moim zdrowiu i na zasadniczej
pracy - zaczełam pozbywać się stopniowo obowiązków firmowych.
Jest lepiej mąż przejął ode mnie znaczną część moich obowiązków
jednak nadal jestem jego wentylem bezpieczeństawa - dzwoni do mnie
właściwie o każdej porze do pracy i referuje mi najnowsze problemy.
Sukcesy przekazuje mi jakośc po powrocie z pracy, problemy
natychmiast....
Rozwamialiśmy o tym wielokrotnie i niby wie o co chodzi, ale nadal
potrafi zadzwonić do mnie pod jakimkolwiek pretekstem, np. czy
odebrać syna i na koniec zdania lekko zakomunikować np. a tak
wogóle to chiałbymm po powrocie do domu pororzmawiać z tobą bo chyba
mamy problem bo X (nasz główny odbiorca)właśnie ogłosił upadłość....
Kieruję pracą kilku osób, wokół młyn a mi uginają się kolana i mam
dość bo wiadomość ścina mnie z nóg. I tak codziennie...
Nie wiem co mam robić....