dlaczego kobieta zdradza

15.03.09, 19:21
Moje dwa ostatnie związki rozpadły się, zanim jeszcze się zaczęły - faceci, z
którymi się spotykałam, bali się angażować, bo świeże jeszcze były ich rany po
ciężkim doświadczeniu- zdradzie (fizycznej) przez ich "byłe".
Twierdzili, że nie potrafią znowu zaufać kobiecie, jesteśmy okrutne,
wykorzystujemy ich, bawimy się facetami itp... Nie lubię wypijać piwa
naważonego przez kogoś innego- rozstałam się z tymi kolesiami, nie mogąc
słuchać obelg pod adresem kobiet. I to za grzechy, których nie popełniłam. Ba!
Które są mi zupełnie mentalnie obce.

Bo ja właśnie nie rozumiem- dlaczego kobieta zdradza mężczyznę? I to w
przypadku, gdy facet jest okej (miły, troskliwy, zakochany po uszy). W
przypadku, gdy oboje są młodzi, wolni, mogą się rozstać w każdej chwili,
zamiast ranić zdradą; nie mają dzieci, hipoteki- nie muszą tkwić w nieudanym
związku...
Trochę szowinistyczny pogląd siedzi w mojej głowie- to faceci zdradzają,
nagminnie, są do tego "przystosowani" genetycznie, kulturalnie, ewolucyjnie...
Przez tyle lat czytało i słuchało się na ten temat. Kobiety muszą się z tym
faktem Natury pogodzić i już. Wybaczyć, albo wyrzucić z domu.

A kobieta, która zdradza? Czy to "nowy trend" związany z równouprawnieniem w
każdej dziedzinie? Czy pokazujemy, że jesteśmy też do zdrady skłonne; że
potrafimy? Czy to faceci za mało się o nas starają- chcemy wzbudzać w nich
zazdrość? Może potrzeba nowych wrażeń? ... nie rozumiem :|
    • maria_antonieta Re: dlaczego kobieta zdradza 15.03.09, 19:41

      Kazdy zwiazek jest inny. Dla Ciebie ten troskliwy, cieply,
      fantastyczny mezczyzna, byc moze dla swojej poprzedniej partnerki
      byl ciagiem rozterek, braku zrozumienia i zainteresowania...
      Wiec, kiedy kobieta bedaca w zwiazku, ktory nie daje jej
      satysfakcji (zazwyczaj psychincznej)spotyka tego "nowego", u ktorego
      oddnajduje wszystko to czego jej brakuje u swojego
      partnera....prosze bardzo, zaczyna sie romans.

      Kiedys tez nie rozumialam tego, jak to kobieta moze zdradzac. Coz,
      do czasu, kiedy i mnie sie to przytrafilo.

      Kazdy przypadek jest inny. Generalizowac nie mozna...
      • rzeka.suf Re: dlaczego kobieta zdradza 15.03.09, 19:48
        'Wiec, kiedy kobieta bedaca w zwiazku, ktory nie daje jej
        satysfakcji (zazwyczaj psychincznej)...'

        wiec po co kobieta pozostaje w zwiazku, ktory nie daje jej satysfakcji?
        • maria_antonieta Re: dlaczego kobieta zdradza 15.03.09, 19:52

          Jezeli jest to dlugi zwiazek, zazwyczaj chodzi o przyzwyczajenie,
          czesta mylone z miloscia.

          Jezli do tego dochadza dzieci, sprawa wyglada jeszcze inaczej.


          Moze rowniez pojawic sie mysl: " Przeciesz ja go kocham na swoj
          sposob. Nie chce go skrzywdzic"..., co oczywiscie jest blednym
          mysleniem.
          • rzeka.suf Re: dlaczego kobieta zdradza 15.03.09, 20:01
            no, dobrze, dlugi zwiazek, dzieci, hipoteki itd, ale martititka pisze o
            zwiazkach nieobarczonych dodatkowym ciezarem.
            co motywuje do pozostania w niesatysfakcjonujacym zwiazku o krotkim stazu
            kobiety bezdzietne. dlaczego takie osoby wybieraja romans na boku i kontynuacje
            nieudanego zwiazku?
            • maria_antonieta Re: dlaczego kobieta zdradza 15.03.09, 20:12


              Wydaje mi sie, ze w takich przypadkach, kobieta nie jest pewna
              swoich decyzji. Byc moze chodzi tu o typ kobiety, ktorej wydaje sie,
              ze nie moze byc sama i w pewien sposob potrzebuje tego rodzaju
              adrenaliny na zasadzie: "tego mam przy sobie, ale moze tamten wyda
              sie ciekawszy"...W ten sposob, cale jej dzialanie opiera sie
              niepwnosci, na pewnego rodzaju grze, w ktora sama sie wplatuje.

              Powodow zdrad jet tyle ile ich praktykantek :)
            • zbigniew31 Re: dlaczego kobieta zdradza 15.03.09, 22:21
              rzeka.suf napisała:
              ...
              > co motywuje do pozostania w niesatysfakcjonujacym zwiazku o krotkim stazu
              > kobiety bezdzietne. dlaczego takie osoby wybieraja romans na boku i kontynuacje
              > nieudanego zwiazku?

              co pielegnujesz codziennie przed lustrem?
              ..)
              Moment , kiedy codzienny mężczyzna jest oswojony tak , że może oglądać cię aseksualną , to moment refleksji podświadomej , że już nić do zaoferowania nie pozostało -oddana jesteś jak przedmiot. Ale chcesz być w relacji jak w sztuce - czerpać i brać inspirację , jednocześnie już wiedząc , że tego nie potrafisz zatrzymać na dłużej , dlatego bezpieczniej jest być w stałym związku.
              • dekadencja1 Re: dlaczego kobieta zdradza 16.03.09, 13:02
                zbigniew31 napisał:



                > co pielegnujesz codziennie przed lustrem?
                > ..)
                > Moment , kiedy codzienny mężczyzna jest oswojony tak , że może
                oglądać cię asek
                > sualną , to moment refleksji podświadomej , że już nić do
                zaoferowania nie pozo
                > stało -oddana jesteś jak przedmiot. Ale chcesz być w relacji jak w
                sztuce - czerpać i brać inspirację , jednocześnie już wiedząc , że
                tego nie potrafisz zatrz
                > ymać na dłużej , dlatego bezpieczniej jest być w stałym związku.

                Czy możesz napisać bardziej łopatologicznie bo nie rozumiem
                • rzeka.suf Re: dlaczego kobieta zdradza 16.03.09, 15:40
                  mam wrazenie, ze kilka postow nizej napisalam mniej wiecej o tym samym, jeno
                  mniej lirycznie ;)
                  • zbigniew31 Re: dlaczego kobieta zdradza 16.03.09, 19:49
                    rzeka.suf napisała:


                    Gdzie moja liryka może równać się Twojej poetyckiej przenośni..?

                    Napisałaś fakt i co mam teraz zrobić(?)..od_pisać..))
                • zbigniew31 Re: dlaczego kobieta zdradza 16.03.09, 19:42
                  dekadencja1 napisała:

                  > > co pielegnujesz codziennie przed lustrem?
                  > > ..)
                  > > Moment , kiedy codzienny mężczyzna jest oswojony tak , że może
                  > oglądać cię asek
                  > > sualną , to moment refleksji podświadomej , że już nić do
                  > zaoferowania nie pozo
                  > > stało -oddana jesteś jak przedmiot. Ale chcesz być w relacji jak w
                  > sztuce - czerpać i brać inspirację , jednocześnie już wiedząc , że
                  > tego nie potrafisz zatrz
                  > > ymać na dłużej , dlatego bezpieczniej jest być w stałym związku.
                  >
                  > Czy możesz napisać bardziej łopatologicznie bo nie rozumiem


                  Błąd ten prędki ; "czerpać i brać"
                  powodem jest zapewne niezrozumienia ..)
                  powinno być oczywiście : czerpać i dawać ..

                  Jasno... chyba to wiadomo ,że nikt z osoby przedmiotu nie zrobi bez jej przyzwolenia , a swoje samo_poczucie wpierw ciałem wyrażasz .
                  Kiedy odczujesz relacji łopatologiczną przedmiotowość , tak ciało też nic więcej nie będzie wyrażać / ot brak inspiracji , bo po co i dla kogo ? Ale masz przecież życie emocjonalne i chcesz przeżywać .
                  Zaspokojenie wyższych emocji , to wyższa konieczność , wyższa niż status przedmiotu w związku . Znaczy ; Kiedy zrobisz z siebie/poczujesz się przedmiotem - wartość związku staje się mniejsza niż zaspokojenie wyższych emocji ...Ta samoocena , to moment podświadomego przyzwolenia sobie na poszukiwanie , ciąg dalszy wypadków... A że to -samoocena też wiesz , że nic więcej już nie osiągniesz - bezpiecznie jest mieć stały związek ..

                  • rzeka.suf Re: dlaczego kobieta zdradza 17.03.09, 00:44
                    wiec jednak piszemy o roznych powodach zdrady, o roznych zwiazkach. ty piszesz
                    chyba o czyms, co przyziemnie nazwalabym ' wypaleniem', o sytuacji, gdy
                    partnerzy nie sa juz dla siebie ani troche nie dosieglym przedmiotem pozadania,
                    lecz raczej czescia domowego inwentarza - wytartym pewnikiem.
                    heheh, nie wiem, byc moze inteligentni ludzie wlasnie w ten sposob zapewniaja
                    sobie wszechstronna satysfakcje - stabilny dom plus nieco ozywczej inspiracji (
                    serotonina plus dopamina, adrenalina i pea)
                    brzmi calkiem dobrze, tylko czy to praktycznie dziala? jakie sa warunki dla
                    dobrego funkcjonowania takiego ukladu? czy partnerzy wzajemnie akceptuja
                    poboczne watki w ich zwiazku czy moze ' kontakt ze sztuka' odbywa sie
                    potajemnie? w przypadku akceptacji - czy romanse/ seks z osobami spoza zwiazku
                    mozna w ogole nazwac zdrada? w przypadku braku szczerosci w tym temacie - czy
                    nie wydaje ci sie to nazbyt antypartnerskim i niebezpiecznym dla pozadanej ( w
                    zalozeniu )stalosci zwiazku postepowaniem?

                    a moze nie jest wazne czy to dziala sprawnie, czy w praktyce udaje sie pogodzic
                    chemiczne pragnienia z moralnoscia badz empatia. moze najwazniejsze jest, ze tak
                    czy inaczej samo bezpieczenstwo odczuwane bedzie jako mdla nijakosc, a zdrada
                    jest jednym ze sposobow na powrot do ' prawdziwego' zycia?
                    • zbigniew31 Re: dlaczego kobieta zdradza 17.03.09, 20:38

                      Jeśli Twoje 'motylki' znaczą coś więcej niż tylko chemia , to zdaje się piszemy podobnie ...
                      Powszechna' kultura , jak zauważyć łatwo - konsumpcjonistyczna , gdzie wszystko staje się przedmiotem 'na sprzedaż' , kreuje właśnie taki produkt - przedmiot , a ten sztuce bliską oryginalność utrzymać może tylko przez prędką rotacje odbiorców ../inaczej się znudzi , opatrzy...itd
                      Oczywiście ta my sami i każdy z osobna Kulturę tą stwarzamy . Czujemy ją , w niej żyjemy i jakoś pod-,albo świadomie wiemy jaki jej produkt .
                      Powszechnie mamy sztukę na jaką zasługujemy .

                      czy partnerzy wzajemnie akceptuja
                      > poboczne watki w ich zwiazku czy moze ' kontakt ze sztuka' odbywa sie
                      > potajemnie? w przypadku akceptacji - czy romanse/ seks z osobami spoza zwiazku
                      > mozna w ogole nazwac zdrada? w przypadku braku szczerosci w tym temacie - czy
                      > nie wydaje ci sie to nazbyt antypartnerskim i niebezpiecznym dla pozadanej ( w
                      > zalozeniu )stalosci zwiazku postepowaniem?

                      Z oglądu świata , istnieją nisze etniczne gdzie możliwe są rozmaite schematy , ale nigdzie nie znajdziesz twórczego zaspokojenia , co najwyżej pęd ku temu w postaci przesuwania granic , ale sztuka wymaga tak tajemnicy , jak i tabu w kontraście czego możliwe jest siebie wyrażać . Zniesienie więc granic kres sztuki zarazem oznacza ...

                      >...a zdrada
                      > jest jednym ze sposobow na powrot do ' prawdziwego' zycia?

                      Potrzebna perwersja(?)..)
                      nie...
                      wydaje mi się , że ważna jest raczej samoocena .
                      Przedmiotem jest moje ciało , a ja kreatywnym podmiotem , być może tak uda się walor sztuki zachować pomiędzy tabu i tajemnicą ..?
                      • rzeka.suf Re: dlaczego kobieta zdradza 17.03.09, 23:51
                        a zastanawialam sie wlasnie, czy nie upraszczam tematu za bardzo ta chemia. byc
                        moze nie przemyslalam tego dokladnie, ale na tym etapie nie umiem odpowiedziec
                        inaczej niz ' motylki to chemia'.

                        'Powszechna' kultura , jak zauważyć łatwo - konsumpcjonistyczna , gdzie wszystko
                        staje się przedmiotem 'na sprzedaż' , kreuje właśnie taki produkt - przedmiot ,
                        a ten sztuce bliską oryginalność utrzymać może tylko przez prędką rotacje
                        odbiorców ../inaczej się znudzi , opatrzy...itd'
                        zdaje mi sie, ze za daleko poszedles w to ' uprzedmiotowienie' czlowieka. to
                        prawda, ze przedmiot nie ma wplywu na reakcje odbiorcy, nie moze tez sobie
                        samodzielnie swego nabywcy wybrac. czlowiek jednak, chocby i aseksualny, pod
                        tym wzgledem nieco rozni sie od rzeczy ;)
                        tak wiec, czlowiek nie tylko taka ma nad przemiotem przewage, ze nie trwa
                        biernie na smietniku i samorecykluje sie jako obiekt pozadania, ale rowniez moze
                        postarac sie o wybor na swego nabywce konesera raczej niz dziecko, ktore pozadac
                        go bedzie tak samo wrzaskliwie jak przelotnie.

                        'Powszechnie mamy sztukę na jaką zasługujemy .'
                        osobiscie natomiast mozemy poglebiac wlasna wrazliwosc artystyczna, innych przy
                        tym zostawiajac we wzglednym spokoju.

                        'możliwe są rozmaite schematy , ale nigdzie nie znajdziesz twórczego
                        zaspokojenia , co najwyżej pęd ku temu w postaci przesuwania granic'
                        tworczego albo chemicznego.widac, taka konstrukcja tego mechanicznego motylka.
                        ja jednak zadalam tobie dosc konkretne pytania : po co zdrada, skoro tacy
                        swiatli, inteligentni partnerzy mogliby przyzwolic sobie na polowania otwarcie?
                        ' sztuka wymaga tak tajemnicy , jak i tabu w kontraście czego możliwe jest
                        siebie wyrażać . Zniesienie więc granic kres sztuki zarazem oznacza ... ' hmm,
                        wobec tego: czy prawdziwy wielbiciel sztuki winien sobie na partnera wybrac
                        kogos, dla kogo sztuka jest obrazek szczesliwej rodziny misiow i niewiele
                        wiecej? czy moze raczej kogos, kto jak on sam jest mistrzem sekretu? tylko... co
                        w tym przypadku uczynic z inteligencja partnerow, jak ja pogodzic z niejawnoscia
                        gry? a moze ta kwestia zajma sie stare dobre ' hormony' ?;]

                        'Przedmiotem jest moje ciało , a ja kreatywnym podmiotem '
                        skoro tak sie ma relacja ja - cialo, i skoro calemu procesowi tworczemu
                        towarzyszy swiadomosc o jakiej pisales wczesniej, to po coz tak nad tym spadkiem
                        wartosci ciala rozpaczac, po coz tak trudzic sie jak ten syzyf? dla przezyc
                        dostepnych tylko w tym procesie, tak? ale czy wowczas nie byloby bardziej na
                        miejscu chemie ciala wlasnie lub - mniej przyziemnie, jesli chcesz - jakies
                        ponadjednostkowe potrzeby psychiczne/ duchowe/ zmyslowe, nazwac podmiotem
                        dzialan dokonywanych przez ' ciebie'?
                        • zbigniew31 Re: dlaczego kobieta zdradza 18.03.09, 22:15
                          > zdaje mi sie, ze za daleko poszedles w to ' uprzedmiotowienie' czlowieka.
                          > to prawda, ze przedmiot nie ma wplywu na reakcje odbiorcy, nie moze tez sobie
                          > samodzielnie swego nabywcy wybrac. czlowiek jednak, chocby i aseksualny, pod
                          > tym wzgledem nieco rozni sie od rzeczy ;)
                          > tak wiec, czlowiek nie tylko taka ma nad przemiotem przewage, ze nie trwa
                          > biernie na smietniku i samorecykluje sie jako obiekt pozadania, ale rowniez moze
                          > postarac sie o wybor na swego nabywce konesera raczej niz dziecko, ktore pozadac
                          > go bedzie tak samo wrzaskliwie jak przelotnie.


                          To..) bardo piękny jest człowiek , który to potrafi ; przetworzyć siebie... cała na tym sztu_czka właśnie polega , aby się nie znudzić .
                          To..) nieprzedmiot .
                          Inna sprawa - czy zainteresuje 'konesera nieco umorusany produkt ,
                          co bastion ostatni swojej twórczości w wolnym wyborze znajduje ...
                          wrzeszcząc - weź mnie inaczej ..)
                          nie uprzedmiotawiam , ja tylko obserwuję. Kulturę tworzy też każdy z osobna i jak sztukę każdy ma na jaką zasługuje ..



                          > 'Powszechnie mamy sztukę na jaką zasługujemy .'
                          > osobiscie natomiast mozemy poglebiac wlasna wrazliwosc artystyczna, innych przy
                          > tym zostawiajac we wzglednym spokoju.

                          nic dodać , nic ująć ..)
                          bo jakby tu powiedzieć , spodziewamy się jakiś 'kulturalnych zachowań , co zapewnia spokój...spokój ... i
                          budzi nas twórczy niepokój - niezdefiniowana możliwość !

                          > tworczego albo chemicznego.widac, taka konstrukcja tego mechanicznego motylka.

                          Nic bardziej jak chemia przedmiotowego ,
                          umysł z niej sobie kpi i nią się posługuje .
                          Zafunduje depresje , jak chce dla ciała twego..)


                          > ja jednak zadalam tobie dosc konkretne pytania : po co zdrada, skoro tacy
                          > swiatli, inteligentni partnerzy mogliby przyzwolic sobie na polowania otwarcie?

                          Odpowiedziałem , że nie trzeba gdybać nad czymś , co jest rzeczywiste . Schematy przeciwne monogamii istnieją już wszędzie na świecie . Perwersja w sztuce nie jest niczym oryginalnym , dawno zauważono potrzebę przesuwania granic i znoszenia tabu dla zaspokojenia 'twórczej' satysfakcji .
                          Być może wystarczy obszaru dla tej ekspansji pokoleniu , ale na dłuższą metę - kulturowo jest to jak dewastacja środowiska , gdzie każde pokolenie następne przyjmuje stan zastany jako standard - do przesunięcia .

                          po co zdrada..?
                          zwyczajnie; jedni w zgodzie z tym tabu
                          -mogą się czuć dobrzy ,
                          a inni te przekraczając -mogą się dobrze czuć ..)


                          - jakies
                          > ponadjednostkowe potrzeby psychiczne/ duchowe/ zmyslowe, nazwac podmiotem
                          > dzialan dokonywanych przez ' ciebie'?

                          moje 'ja zafunduje endorfiny ciału w zetknięci z przyzwoicie estetyczą intelektualistką ...))
                          i co Ty na to ..?
                          • rzeka.suf Re: dlaczego kobieta zdradza 19.03.09, 00:32
                            'Nic bardziej jak chemia przedmiotowego ,
                            umysł z niej sobie kpi i nią się posługuje .
                            Zafunduje depresje , jak chce dla ciała twego..)'

                            o wow, co za splatanie dziwaczne, moim zdaniem. umysl kpi z chemii, powiadasz, i
                            jesli zechce zafunduje mojemu cialu depresje. znaczy: moj umysl wbrew mojej
                            woli, dla zartu, na przekor ( czemu? mi? chemii, a moze samemu sobie? )
                            zafunduje depresje mojemu cialu? a sam sie w niej wowczas nie pograzy? do kogo
                            ten umysl nalezy? do kogos innego niz cialo, ze tak kpi z niego? i czy na umysl,
                            wg ciebie, chemia wplywu nie ma, czy umysl stoi ponad nia? jesli tak, to chyba
                            moze sobie umysl zarzadzic produkcje endorfin przy kazdej okazji, a takze bez
                            okazji, calkiem niezaleznie od tego, jak w danym momencie cialo ocenia innych
                            reakcje na siebie... Zbigniewie, wybacz, ale ta konstrukcja myslowa do mnie
                            absolutnie nie przemawia...

                            'po co zdrada..?
                            zwyczajnie; jedni w zgodzie z tym tabu
                            -mogą się czuć dobrzy ,
                            a inni te przekraczając -mogą się dobrze czuć ..)'

                            to chyba rozumiem...
                            ale pytalam o to, jak zdrade pogodzic z empatia, z szacunkiem dla wartosci
                            wyznawanych przez partnera, jednoczesnie nie tracac glebi smaku samej zdrady o
                            jakim piszesz... odpowiedz na ten temat, prosze :)


                            • zbigniew31 Re: dlaczego kobieta zdradza 19.03.09, 21:40
                              Postawiłem umysł w opozycji do ciała ,
                              bo ten jednak kwalifikuje doznania zmysłowe wg własnego uznania -subiektywnie ocenia stan rzeczywistości ; metaforycznie -kpi sobie z bodźców ,
                              tak oceniając rzeczywistośc , że bez żadnych obiektywnych powodów zafunduje depresję , jakiej jednak wpierw dozna ciało .
                              Przykład ideału piękna z czasem ulegającego zmianie , wykazuje jak umysł przedmiotem/chemią się posługuje , jak to w rubensowskich kształtach , co kiedyś burzę hormonów wywoływało , współczesnego 'konesera' deprymuje ..) a przecież to nie ciało , ani jego chemia od tamtych czasów uległo zmianie , to umysł zmienił swoje upodobanie i na widok innych kształtów chemię serwuje ..


                              > ale pytalam o to, jak zdrade pogodzic z empatia, z szacunkiem dla wartosci
                              > wyznawanych przez partnera, jednoczesnie nie tracac glebi smaku samej zdrady o
                              > jakim piszesz...

                              Posiadając empatyczne poczucie co rani partnera(zdrada) ... i z czym to pogodzić? z samozadowoleniem?
                              Pisałem o samoocenie , że kiedy ona niska , bliska przedmiotu , a człowiek chce być przeciwnie jak przedmiot - kreatywny , to jedynym obszarem naturalnym , łatwej twórczości jest prokreacja , akt który wydobyć ma walor sztuki z tego czym człowiek się czuje ... to można zrozumieć , ale nie sposób w normalnym psychicznym porządku , pogodzić partnera krzywdzenia z samozadowoleniem .
                              Oczywiście są różne schematy , może tzw zdrada partnera wcale nie 'rusza - nie krzywdzi ...?

                              Smak zdrady o jakim piszę ... to tajemnicza możliwość , postawiona stopa na krawędzi ostępów tysięczników , zobaczyć jak mówią 'śmierć w oczach' - to podnosi adrenalinę , ale nie umrzeć ... Zobaczyć siebie w innych oczach pięknych , ale nie utonąć ... i wszystko to pomiedzy tabu i tajemnicą , odnieść do partnera - empatycznie .

                              nawiasem mówiąc , to natura chyba pierwsza popełniła perwersję tworząc kultowego człowieka ...
                              • rzeka.suf Re: dlaczego kobieta zdradza 20.03.09, 01:48
                                'Postawiłem umysł w opozycji do ciała ,
                                bo ten jednak kwalifikuje doznania zmysłowe wg własnego uznania -subiektywnie
                                ocenia stan rzeczywistości ; metaforycznie -kpi sobie z bodźców.
                                Przykład ideału piękna z czasem ulegającego zmianie , wykazuje jak umysł
                                przedmiotem/chemią się posługuje , jak to w rubensowskich kształtach , co kiedyś
                                burzę hormonów wywoływało , współczesnego 'konesera' deprymuje ..) a przecież to
                                nie ciało , ani jego chemia od tamtych czasów uległo zmianie , to umysł zmienił
                                swoje upodobanie i na widok innych kształtów chemię serwuje .. '

                                zgoda, chyba rozumiem o co ci chodzi, zreszta sam to wywnioskujesz z dalszych
                                moich wywodow :)
                                mamy wiec umysl - uwarunkowany m. in. w procesie wychowania w konkretnej
                                kulturze - ktory bodzce moze przetwarzac na rozne/ nieuniwersalne 'sygnaly
                                chemiczne'.
                                czy to jest kpina z chemii? raczej ze swiadomosci, moim zdaniem...

                                'Oczywiście są różne schematy , może tzw zdrada partnera wcale nie 'rusza - nie
                                krzywdzi ...? '
                                przedstawilam opcje partnerow, ktorych zdrada nie rusza, ty zas skwitowales to
                                przedstawienie slowami o rownoznacznosci braku granic i koncu sztuki
                                wobec tego wzielam na wartszat relacje, w ktorej granice, tabu istnieja -
                                relacje, w ktorej przynajmniej jedna strone zdrada ' rusza' . przypuscmy, a
                                nawet przyjmijmy za pewnik, ze owo poczucie krzywdy jest pochodna subiektywnosci
                                danego umyslu, jego uwarunkowan - czy mozemy je lekcewazyc, wartosciowac nizej
                                niz swoje wlasne dogmaty, potrzeby? uwazam, ze mozemy, o ile nam umysl pozwoli
                                ;), ale ... fakt pozostawania w zwiazku z osoba, ktorej istotne wartosci i
                                potrzeby swiadomie lekcewaze, ja oceniam nagannie. sztuka ponoc wymaga
                                cierpienia, jednak artysta, ktory skazuje na cierpienie innych z troski nie
                                tylko o wlasna sztuke, ale i wygode wlasnej du.py, nie bedzie przeze mnie
                                powazany ( choc moge powazac jego sztuke, hehe)

                                'Zobaczyć siebie w innych oczach pięknych , ale nie utonąć ... i wszystko to
                                pomiedzy tabu i tajemnicą , odnieść do partnera - empatycznie .'
                                czy mozesz mi to wytlumaczyc jeszcze raz, innymi, solidnymi, topornymi slowami?
                                przejrzec sie tylko w oczach, ktore widza w tobie obiekt pozadania, po czym
                                wrocic do domu. ' odniesc do partnera - empatycznie' konkretnie tego nie
                                rozumiem.

                                kim jest ' kultowy czlowiek'?

                                a teraz pojde z psem na spacer, bo widze, ze lekcewaze jego istotne wartosci, a
                                juz na pewno - potrzeby ;)
                                pozdrawiam :)
                                • obrotowy dlaczego? 20.03.09, 04:32
                                  rzeka.suf
                                  napisała:

                                  juz nawet nie wiem, co :)

                                  a dlaczego nie sypiasz po nocach ?
                                  to wazniejsze, niz cala reszta .
                                  • rzeka.suf Re: dlaczego? 20.03.09, 10:23
                                    przyczyna bezposrednia jest brak checi do snu w nocy akurat
                                    zrodel tego stanu mozemy upatrywac w dziecinstwie, ale o tym juz raczej nikt nie
                                    chce czytac ...[ przymyka oczy w teatralnym gescie rozpaczy]
                                    • onlyyellow.head Re: dlaczego? 20.03.09, 12:16
                                      rzeka.suf napisała:

                                      > przyczyna bezposrednia jest brak checi do snu w nocy akurat
                                      > zrodel tego stanu mozemy upatrywac w dziecinstwie, ale o tym juz
                                      raczej nikt ni
                                      > e
                                      > chce czytac ...[ przymyka oczy w teatralnym gescie rozpaczy]

                                      ja jestem ciekawa, dlaczego wiec?
                                      co takiego sie stalo, ze nie lubisz spac w nocy?
                                      pozdrawiam
                                      • rzeka.suf Re: dlaczego? 20.03.09, 16:04
                                        przez dlugi czas zachodzila potrzeba/ koniecznosc czuwania nocami
                                • zbigniew31 Re: dlaczego kobieta zdradza 20.03.09, 20:44
                                  > mamy wiec umysl - uwarunkowany m. in. w procesie wychowania w konkretnej
                                  > kulturze - ktory bodzce moze przetwarzac na rozne/ nieuniwersalne 'sygnaly

                                  > chemiczne'.
                                  > czy to jest kpina z chemii? raczej ze swiadomosci, moim zdaniem...


                                  Umysł , jak piszesz : " uwarunkowany m. in. w procesie wychowania w konkretnej kulturze"
                                  Którą sam ukształtował - uwarunkowany więc nie chemią , tylko własnym produktem .
                                  i dalej : "ktory bodzce moze przetwarzac na rozne/ nieuniwersalne 'sygnaly
                                  > chemiczne'."
                                  właśnie! - chociaż same bodźce w miarę możliwości obiektywnie przedstawiają rzeczywistość , on umysł subiektywizując je w tym procesie /kpi// i reprezentuje tą kpinę w postaci rzeczy/chemicznych klocków , a następnie w ten obraz jaki wytworzył -sam uwierzy ... a kpiny tej skrajnością schizofrenia..) ... wiem , wiem..) można kpiącego sobie delikwenta basbolem m.in chemicznym ogłuszyć , ale .. to będzie tylko ogłuszenie ..))

                                  świadomość - czym ona jest ?
                                  niby każdy wie , że jest świadomy , ale jak przyjdzie ją zdefiniować , problem pojawia się podobny jak z def. czasu .

                                  > relacje, w ktorej przynajmniej jedna strone zdrada ' rusza' . przypuscmy, a
                                  > nawet przyjmijmy za pewnik, ze owo poczucie krzywdy jest pochodna subiektywnosc
                                  > i
                                  > danego umyslu, jego uwarunkowan - czy mozemy je lekcewazyc, wartosciowac nizej
                                  > niz swoje wlasne dogmaty, potrzeby? uwazam, ze mozemy, o ile nam umysl pozwoli
                                  > ;), ale ... fakt pozostawania w zwiazku z osoba, ktorej istotne wartosci i
                                  > potrzeby swiadomie lekcewaze, ja oceniam nagannie. sztuka ponoc wymaga
                                  > cierpienia, jednak artysta, ktory skazuje na cierpienie innych z troski nie
                                  > tylko o wlasna sztuke, ale i wygode wlasnej du.py, nie bedzie przeze mnie
                                  > powazany ( choc moge powazac jego sztuke, hehe)

                                  noo! bardo To zręczne ..) tylko dlaczego wzajemnie się jakoś tak -znosi..?
                                  Myślę , że szczerość wypowiedzi ... jasne na wstępie wyłożenie potrzeb -ewentualność krzywdy znacznie zmniejsza.


                                  > czy mozesz mi to wytlumaczyc jeszcze raz, innymi, solidnymi, topornymi slowami?
                                  > przejrzec sie tylko w oczach, ktore widza w tobie obiekt pozadania, po czym
                                  > wrocic do domu. ' odniesc do partnera - empatycznie' konkretnie tego nie
                                  > rozumiem.
                                  Znaczy; zobaczyć w innych oczach siebie - jako m.in 'obiekt pożądania'
                                  - że świat inspiruje , a to przekłada się na odbiór...sztuki , nie trzeba chyba rozwijać(?)
                                  Przez empatię odnieść to , do partnera
                                  ...zwyczajnie pojmować , że i dla niego jest taki stan 'grozy' możliwy//więc nie wszystko o nim wiem , jest w nim element tajemnicy // i rozumieć dlaczego w tych pięknych oczach jest się innym niż na co dzień ,
                                  rozumieć , że to ekspresja własna wyrażana jest różna od płaskiego na ścianie naleśnika ..
                                  Rozumieć , że jest w tym obrazie tajemnica , niepewność -inna od poznanego , wytartego sprzętu domowego ...
                                  ...że jeśli chce po jakiejś stronie jakościowo określić swój charakter , oprócz tabu potrzebna jest też wolna wola ..


                                  > kim jest ' kultowy czlowiek'?

                                  PWN:
                                  "1. «związany z kultem religijnym»
                                  wraz z wierzeniami pojawia się tabu i tajemnica...
                                  • rzeka.suf Re: dlaczego kobieta zdradza 21.03.09, 02:34
                                    co do poczatku twojej wypowiedzi, zgadzam sie, byc moze takze z powodu znacznego
                                    zmeczenia... ale ze nudne byloby tak sie zgadzac tylko, to ... zaczne tutaj:
                                    'można kpiącego sobie delikwenta basbolem m.in chemicznym ogłuszyć , ale .. to
                                    będzie tylko ogłuszenie ..)) '
                                    to bardzo mile z twojej strony, ze o tym wspomniales, gdyz ja zupelnie
                                    zapomnialam o tej mozliwosci :))) takie chemiczne ' ogluszenie' umyslu moze
                                    wiele w nim zmienic, wepchnac cialo w sytuacje dotad nieznane, przez co stworzy
                                    sie wyrwa w dotychczasowych schematach, poszerzy zbior dostepnych wariantow
                                    reakcji na bodzce/ swiadomosc ich istnienia. w takim sensie chyba mozemy
                                    powiedziec, ze chemia w czystej postaci posrednio badz nawet bezposrednio moze
                                    uwarunkowac umysl na trwale?

                                    'świadomość - czym ona jest ?
                                    niby każdy wie , że jest świadomy , ale jak przyjdzie ją zdefiniować , problem
                                    pojawia się podobny jak z def. czasu '
                                    krotko: 'swiadomosc' - w tej mojej pobieznej definicji - zawiera to, co o sobie
                                    wiesz. im mniej w tym zbiorze informacji prawdziwych, tym czesciej pojawiac sie
                                    bedzie poczucie nieadekwatnosci reakcji.
                                    pisales 'Nic bardziej jak chemia przedmiotowego ,
                                    umysł z niej sobie kpi i nią się posługuje .
                                    Zafunduje depresje , jak chce dla ciała twego..)'
                                    moim zdaniem, wraz z poglebieniem swiadomosci co do schematow wg ktorych umysl x
                                    zarzadza cialem x, zanika tajemniczosc tego mechanizmu. sama w sobie wiedza o
                                    tym jak moj konkretnie umysl odczytuje i przetwarza bodzce, nie uchroni mnie
                                    zapewne przed naglym spadkiem nastroju czy depresja, jednak wyeliminuje z tego
                                    procesu element zaskoczenia/ kpiny. tak sadze, polprzytomna ;)

                                    'noo! bardo To zręczne ..) tylko dlaczego wzajemnie się jakoś tak -znosi..?'
                                    nie wiem, nie wydaje mi sie, aby zachwyt nad czyjas sztuka musial koniecznie
                                    przekladac sie na uwielbienie dla jej tworcy. choc przychylniej oceniam osoby,
                                    ktorych wytwory uznaje za interesujace, fakt sekretnego zdradzania osoby, ktora
                                    zdrady nie akceptuje, czy szerzej - niejawne lekcewazenie wartosci partnera z
                                    premedytacja, przy jednoczesnym pozostawaniu w zwiazku z nim w celu zapewnienia
                                    sobie korzysci plynacych z tego, nastraja mnie bardzo nieprzychylnie do
                                    lekcewazacego. kiedys ... zdarzalo sie mi po prostu nie myslec o moich
                                    fascynacjach w szerszej perspektywie, co mialo tez swoje plusy, oczywiscie...

                                    'Myślę , że szczerość wypowiedzi ... jasne na wstępie wyłożenie potrzeb
                                    -ewentualność krzywdy znacznie zmniejsza.'
                                    tak wiec stanelismy na tym, ze albo godzimy sie na zakladana utrate glebi
                                    ekscytacji, jaka daje przekraczanie tabu ( zwiazek mniej wiecej 'otwarty'), albo
                                    godzimy sie zatrzymac na krawedzi fizycznej zdrady, aby nie poplamic sobie za
                                    bardzo naszych wrazliwych sumien, nie narazic tradycyjnego partnera na zbytnie
                                    cierpienia, a zwiazku - na rozpad. takie kompromisy... a co z tymi kochanymi
                                    kobietami, ktore zdradzaja fizycznie?
                                    czy to umysl je wiedzie, czy chemia, czy co takiego?

                                    '...zwyczajnie pojmować , że i dla niego jest taki stan 'grozy' możliwy//więc
                                    nie wszystko o nim wiem , jest w nim element tajemnicy // i rozumieć dlaczego w
                                    tych pięknych oczach jest się innym niż na co dzień '
                                    a czy nie daloby sie tej swiadomosci zatrzymac? czy trzeba ja raz po raz
                                    odnawiac, reanimowac?

                                    • zbigniew31 Re: dlaczego kobieta zdradza 21.03.09, 20:57
                                      w takim sensie chyba mozemy
                                      > powiedziec, ze chemia w czystej postaci posrednio badz nawet bezposrednio moze
                                      > uwarunkowac umysl na trwale?

                                      jednak utrzymanie stanu dezorientacji wymaga podnoszenia dawki , bo umysł jest
                                      sprytny uczy się , przystosowuje do nowej sytuacji , a jak się czegoś nauczy ,
                                      to można powiedzieć na stałe .

                                      > moim zdaniem, wraz z poglebieniem swiadomosci co do schematow wg ktorych umysl
                                      > x
                                      > zarzadza cialem x

                                      kiedy tu właśnie brak jest schematu ... zdrowe ciało w zwykłej sytuacji , a
                                      umysł sobie 'kpi..)

                                      >zanika tajemniczosc tego mechanizmu. sama w sobie wiedza o
                                      > tym jak moj konkretnie umysl odczytuje i przetwarza bodzce, nie uchroni mnie
                                      > zapewne przed naglym spadkiem nastroju czy depresja, jednak wyeliminuje z tego
                                      > procesu element zaskoczenia/ kpiny. tak sadze, polprzytomna ;)

                                      znajomość ogólnych mechanizmów nie daje pewności (w tym przypadku) wystąpienia
                                      konkretnych stanów ...
                                      Ponadto istnieje coś takiego , jak wolny wybór i niesposób za pomocą chemii
                                      wytłumaczyć/opisać tego .


                                      > tak wiec stanelismy na tym, ze albo godzimy sie na zakladana utrate glebi
                                      > ekscytacji, jaka daje przekraczanie tabu ( zwiazek mniej wiecej 'otwarty'), alb
                                      > o
                                      > godzimy sie zatrzymac na krawedzi fizycznej zdrady, aby nie poplamic sobie za
                                      > bardzo naszych wrazliwych sumien, nie narazic tradycyjnego partnera na zbytnie
                                      > cierpienia, a zwiazku - na rozpad. takie kompromisy...

                                      ustaliliśmy w liberalnym//w opozycji do monogamii// światopoglądzie jakieś wg
                                      nas 'godziwe' ramy np. szczerość , znaczy - ustalone zostało kolejne wg nas
                                      nieprzekraczalne tabu .
                                      Cała rzecz w tym , że można tą granice przesuwać dalej - znieść szczerość itd.
                                      kolejne , aż brak będzie możliwych ograniczeń . Jak wówczas siebie wyrazić ,
                                      kiedy brak jest kontrastu ? Można w relacjach... partnerskich , międzyludzkich
                                      przekraczać granice , ale zawsze potrzebne są inne , następne np. polowania poza
                                      związkiem są ok , ale zawsze wracamy do siebie , kiedy i to przekroczymy - nie
                                      ma już 'związku' itd.. etc ..


                                      ... a co z tymi kochanymi
                                      > kobietami, ktore zdradzaja fizycznie?
                                      > czy to umysl je wiedzie, czy chemia, czy co takiego?

                                      myślę , że zależy to od tego , w co się uwierzy , w jakie przedstawienie umysłu
                                      , jakie pragnienia są wyższe , ważniejsze do zaspokojenia .

                                      > a czy nie daloby sie tej swiadomosci zatrzymac? czy trzeba ja raz po raz
                                      > odnawiac, reanimowac?

                                      Mamy prawo wyrażać siebie , potrzebna do tego jest inspiracja - niepokój ...
                                      nie możemy zatrzymać się , stworzyć siebie niezmiennym i basta ... Rzeka wie to
                                      najlepiej ..) płynie i w każdym momencie jest inna , choć sobą ..
                                      • rzeka.suf Re: dlaczego kobieta zdradza 22.03.09, 02:53
                                        'jednak utrzymanie stanu dezorientacji wymaga podnoszenia dawki , bo umysł jest
                                        sprytny uczy się , przystosowuje do nowej sytuacji , a jak się czegoś nauczy ,
                                        to można powiedzieć na stałe .'
                                        nie znam sie na chemii, niestety. mimo mej niewiedzy, a moze wlasnie dzieki niej hmmm, wydaje mi sie, iz czesc lekow nie tylko oglusza organizm/ umysl, ale po prostu przenosi cialo i/ lub umysl na nowy poziom funkcjonowania, w tym sensie bedac ponad wladza umyslu. dodatkowo na poparcie tezy o mozliwosci kontroli chemii nad umyslem, moge podac sytuacje uzaleznienia od jakiejs substancji albo zmiany osobowosci wynikle nagle lub bedace konsekwencja dlugotrwalego zastosowania jakiejs substancji. poza tym chyba trudno byloby zanegowac chemii niebezposredni wplyw na zmiany w uwarunkowaniu umyslu - umysl zdezorientowany dzialaniem chemii moze zachowac sie nietypowo dla siebie, po czym wlaczyc takie nietypowe zachowanie w zbior opcji reakcji dla siebie mozliwych, niekoniecznie nawet wiazac je z uzyciem chemii.

                                        'kiedy tu właśnie brak jest schematu ... zdrowe ciało w zwykłej sytuacji , aumysł sobie 'kpi..)'
                                        no, i nie dogadamy sie raczej, gdyz ja w takiej sytuacji widze nie kpine, lecz niewiedza nt przyczyny ' dziwnego' zachowania...

                                        'znajomość ogólnych mechanizmów nie daje pewności (w tym przypadku) wystąpienia konkretnych stanów ... '
                                        racja, tyle ze ( zapewne zle sie poprzednio wyrazilam) nie chodzilo mi o znajomosc dzialania mozgu, neuroprzekaznikow itp czarna, dla mnie, magie ;), lecz o czyjas znajomosc czyichs ogolnokulturowych oraz calkiem osobistych uwarunkowan.
                                        'Ponadto istnieje coś takiego , jak wolny wybór i niesposób za pomocą chemii wytłumaczyć/opisać tego . '
                                        j.w. plus: bedac demonem laplace'a moglabym wytlumaczyc kazde przeszle i przewidziec kazde przyszle zdarzenie... stety/ niestety nie jestem

                                        'ustaliliśmy w liberalnym//w opozycji do monogamii// światopoglądzie jakieś wg nas 'godziwe' ramy np. szczerość , znaczy - ustalone zostało kolejne wg nas
                                        nieprzekraczalne tabu .Cała rzecz w tym , że można tą granice przesuwać dalej - znieść szczerość itd.'

                                        oj, no i znow wychodzi jaka ograniczona istota jestem ... - jak mozemy ustalac cokolwiek zgodziwszy sie urzednio na pozbycie balastu szczerosci? jaki sens - poza przyjemnoscia kreacji przedstawienia - mialyby tu dalsze ustalenia? a moze chodzilo ci tylko o zwiazek liberalny, w ktorym partnerzy nie informuja sie wzajemnie o swoich kontaktach pozazwiazkowych?

                                        'Można w relacjach... partnerskich , międzyludzkich
                                        przekraczać granice , ale zawsze potrzebne są inne'

                                        ale skad pewnosc u ciebie co do tej tezy? moze wcale nie sa potrzebne granice, moze w swiecie bez tabu rowniez istnieje ekscytacja, adrenalina, ' groza'? czy koniecznosc istnienia ' nieprzekraczalnego' tabu wynika z 'kultowosci' czlowieka? a ta skad, w takim razie, wynikalaby? z natury czlowieka?

                                        'myślę , że zależy to od tego , w co się uwierzy , w jakie przedstawienie umysłu, jakie pragnienia są wyższe , ważniejsze do zaspokojenia .'
                                        zaczelam kwestionowac twoje slowa i doszlam do wniosku, ze ... masz racje :)

                                        'Mamy prawo wyrażać siebie , potrzebna do tego jest inspiracja - niepokój ...
                                        nie możemy zatrzymać się , stworzyć siebie niezmiennym i basta ... Rzeka wie to
                                        najlepiej ..) płynie i w każdym momencie jest inna , choć sobą ..'

                                        taaak, a oprocz prawa do autoekspresji, procz inspiracji, sztuki, niepokoju, pragniemy takze spokoju, pewnosci, kojacej monotonii odtwarzania rzemiosla...
                                        takie to sprzeczne, niby?-komplementarne, takie naturalne.

                                        zmienmy zatem zestaw glupich pytan:
                                        kim sa ludzie niezdolni do zdrady i ci, ktorzy niezdolni sa zaistniala zdrade wybaczyc? kim sa ci, ktorzy wyzej od potrzeb immanentnych naturze ludzkiej cenia umowne tabu?
                                        • zbigniew31 Re: dlaczego kobieta zdradza 22.03.09, 17:25
                                          dodatkowo na poparcie tezy o mozliwosci kontroli c
                                          > hemii nad umyslem, moge podac sytuacje uzaleznienia od jakiejs substancji albo
                                          > zmiany osobowosci wynikle nagle lub bedace konsekwencja dlugotrwalego zastosowa
                                          > nia jakiejs substancji.

                                          że umysł jakoś interpretuje steny chemiczne organizmu ..) nie ulega wątpliwości ..
                                          Uzależnienia właśnie miałem na myśli pisząc: a jak się czegoś nauczy ,
                                          to można powiedzieć na stałe

                                          - umysl zdezorientowany dzialaniem
                                          > chemii moze zachowac sie nietypowo dla siebie, po czym wlaczyc takie nietypowe
                                          > zachowanie w zbior opcji reakcji dla siebie mozliwych, niekoniecznie nawet wia
                                          > zac je z uzyciem chemii.

                                          po najmniejszej linii oporu;
                                          wykazałaś właśnie jak umysł z chemii sobie kpi ,
                                          bo nawet jak ona już nie działa , brak jej , ten może nadal nietypowe stany utrzymywać .

                                          > j.w. plus: bedac demonem laplace'a moglabym wytlumaczyc kazde przeszle i przew
                                          > idziec kazde przyszle zdarzenie... stety/ niestety nie jestem

                                          szkoda..( bo taki demon mając wiedzę o przyszłym zdarzeniu np. swojej pozycji w przestrzeni , przez ingerencję własną //bo przecież posiada energetyczny potencjał// mógłby do takiej przewidzianej pozycji nie dopuścić , zmienić przyszłość - tym samym wykazując obiektywnie istnienie wolnej woli..)


                                          Fakt , zupełnie Ciebie nie znam , relacje na białej tablicy , to za mało aby ustalić jakieś wspólne wartości .

                                          ...jaki sens -
                                          > poza przyjemnoscia kreacji przedstawienia - mialyby tu dalsze ustalenia?..............

                                          .......ale skad pewnosc u ciebie co do tej tezy? moze wcale nie sa potrzebne granice,
                                          > moze w swiecie bez tabu rowniez istnieje ekscytacja, adrenalina, ' groza'? czy
                                          > koniecznosc istnienia ' nieprzekraczalnego' tabu wynika z 'kultowosci' czlowie
                                          > ka? a ta skad, w takim razie, wynikalaby? z natury czlowieka?

                                          Miało to wyjaśnić zdanie zamieszczone poprzednio , krótkie : Jak wówczas siebie wyrazić ,
                                          kiedy brak jest kontrastu ?
                                          widać ekspresja moja jest taka , na jaką zasługuję ..)
                                          Wyrazić siebie sztuką, to równie oryginalnie co precyzyjnie . Można oczywiście postawić punkcik na białym płótnie mówiąc - wyobraź sobie 'tu' jest wszystko . W świecie zwierząt zapewne istnieją wszystkie te hormony i popędy , być może nawet emocje(?) ale ani to oryginalne , ani precyzyjne , bo w świecie zwierząt nie ma takiego pojęcia ..
                                          Obrazowo; możesz przedstawić siebie symbolicznie , wyznaczyć czarny obszar - reprezentujący dozwolone na białym prostokącie obrazu-symbolizującym wszystko możliwe/brak ograniczeń ... nie zapominając , że istniejesz w świecie wielu takich obrazów/ludzi . Przestrzenią pomiędzy jest kultura będąca wypadkową wszystkich obrazów .. i teraz;
                                          Jeśli usuniesz ograniczenia własne/wypełnisz cały prostokąt czernią , to jeszcze na tle innych i 'oświetlona' wypadkową /kulturą - będiesz jakoś wyrażona , nawet jako ten bez tabu . ale kiedy wszystkie 'obrazy' zniosą ograniczenia , wszystkie wypełni ciemność - to i wypadkowa będzie ciemnością i już nic nie można będzie wyrazić ... bo brak jest kontrastu ..
                                          Inna opcja , to brak tajemnicy , kiedy wszyscy już wszystko znają doskonale , każde przedstawienie .
                                          Nie ma wówczas sensu , ani możliwości wyrazić coś oryginalnego..

                                          Konieczność istnienia tabu , więc wynika z potrzeby wyrażenia siebie i to nie tylko przy pomocy popędu i hormonów , ale też w takich pojęciach jak ; dobro-zło , piękno- brzydota ..
                                          A dlaczego możliwe? - bo w zakresie osiągalnych możliwości człowieka...leżące w jego potencjale.


                                          > taaak, a oprocz prawa do autoekspresji, procz inspiracji, sztuki, niepokoju, pr
                                          > agniemy takze spokoju, pewnosci, kojacej monotonii odtwarzania rzemiosla...
                                          > takie to sprzeczne, niby?-komplementarne, takie naturalne.

                                          Każdy ma sztukę , na jaką zasługuje ..
                                          Sztukę , która syntezując ex post i obecne doświadczenie daje produkt -samego.. bezpiecznego...chwilowo...siebie ..


                                          > kim sa ludzie niezdolni do zdrady i ci, ktorzy niezdolni sa zaistniala zdrade w
                                          > ybaczyc? kim sa ci, ktorzy wyzej od potrzeb immanentnych naturze ludzkiej cenia
                                          > umowne tabu?

                                          Ludzie niezdolni do zdrady..)) nie ma takich ..)
                                          bo albo zdradzamy własną zwierzęcość , albo zdradzamy własne poglądy , albo w skrajnych przypadkach zdradzamy własne , uświadomione potrzeby..

                                          "ktorzy niezdolni sa zaistniala zdrade w
                                          > ybaczyc?"
                                          - mało doświadczeni , myślący , empatyczni , albo może zwyczajnie ; niedbający o własne ego?

                                          "kim sa ci, ktorzy wyzej od potrzeb immanentnych naturze ludzkiej cenia
                                          > umowne tabu? "
                                          -tabu jak już pisałem jest częścią natury człowieka .. leży w jego potencjale .
                                          • rzeka.suf Re: dlaczego kobieta zdradza 22.03.09, 23:57
                                            'że umysł jakoś interpretuje steny chemiczne organizmu ..) nie ulega wątpliwości ..
                                            Uzależnienia właśnie miałem na myśli pisząc: a jak się czegoś nauczy ,to można powiedzieć na stałe'

                                            alez nie tylko na stale! wezmy jako przyklad depresje spowodowane zmianami hormonalnymi, zmiennosc nastrojow kobiet bedacych w ciazy lub w roznych fazach cyklu miesiecznego. ' umysl interpretuje stany chemiczne organizmu', owszem, ale przeciez umysl nie ma mozliwosci dzialac w oderwaniu od tych danych, co w powyzszych przykladach jest chyba dobrze widoczne.

                                            'wykazałaś właśnie jak umysł z chemii sobie kpi ,
                                            bo nawet jak ona już nie działa , brak jej , ten może nadal nietypowe stany utrzymywać'
                                            chodzilo mi o akcje przelamania jakiegos mniej lub bardziej prywatnego tabu dokonana przy wspomaganiu chemii. bedzie latwiej, uwazam, przelamac powtornie to tabu ' czystemu' umyslowi tylko dlatego, ze tabu juz zostalo przelamane. zostala przerwana ciaglosc doboru umyslu reakcji na dana sytuacje, nie potrzeba juz dodatkowego, silnego, zewnetrznego czystochemicznego bodzca do wywolania nowej opcji.

                                            'szkoda..( bo taki demon mając wiedzę o przyszłym zdarzeniu np. swojej pozycji w przestrzeni , przez ingerencję własną //bo przecież posiada energetyczny potencjał// mógłby do takiej przewidzianej pozycji nie dopuścić , zmienić przyszłość - tym samym wykazując obiektywnie istnienie wolnej woli..) '
                                            nawet wowczas chyba trudno byloby powiedziec, ze on sam nie podlega wplywom warunkujacym jego decyzje...

                                            'widać ekspresja moja jest taka , na jaką zasługuję ..) '
                                            no nie wiem, Zbigniewie, czy to aby nie kokieteria, ale pociesze cie, ze to nie tylko zdolnosci ekspresji tworcy maja wplyw na zrozumienie u odbiorcy ;)
                                            gdyby bylo inaczej, tworca nieukontentowany reakcja jednego odbiorcy, moglby porzucic wszelkie nadzieje na sukces...

                                            'Inna opcja , to brak tajemnicy , kiedy wszyscy już wszystko znają doskonale , każde przedstawienie .Nie ma wówczas sensu , ani możliwości wyrazić coś oryginalnego.. '
                                            zatem kultywowanie a nawet tworzenie tabu jest wyrazem jakiejs instynktownej madrosci ludzkiej... sensem zas istnienia tabu jest ... przekraczanie go lub przynajmniej podchodzenie na jego krawedz.
                                            czy taka swiadomosc, taka wiedza nt tabu nie umniejsza jego oddzialywania tworczego? a z kolei zanurzenie w kulturze tabu, silna jego sakralizacja, nadawanie mu jakiejs obiektywnej wielkiej wagi, czy nie prowadzi - rowniez - do zubozenia kreatywnosci? czy jest zatem rozsadnym posunieciem ' artysty' jest nie rozmyslac nadmiernie? ;)

                                            'Ludzie niezdolni do zdrady..)) nie ma takich ..)
                                            bo albo zdradzamy własną zwierzęcość , albo zdradzamy własne poglądy , albo w skrajnych przypadkach zdradzamy własne , uświadomione potrzeby..'
                                            no, wiesz, wciaz nie brak przeciwnikow zwierzecosci... i tych, ktorzy czerpia gleboka chyba satysfakcje z negowania realizacji czesci wlasnych potrzeb... wierni jednemu czlowiekowi, jednej idei. niekoniecznie nieszczesliwi czy psychicznie obumarli, z innych zrodel czerpia - moralna - satysfakcje...

                                            '"ktorzy niezdolni sa zaistniala zdrade wybaczyc?"
                                            - mało doświadczeni , myślący , empatyczni , albo może zwyczajnie ; niedbający o własne ego?'

                                            znaczy: malomyslacy, maloempatyczni? alez oni wszyscy gromkim glosem wolaja lub jak placzki cmentarne zawodza, ze to wlasnie zdradzajacy partnerzy sa 'malomyslacy i maloempatyczni'. i - ciekawe - ze takie osoby nazwa kims 'niedbajacym o wlasne ego' czlowieka, ktory zdrade sklonny jest wybaczyc... moze wiec zwyczajnie chodzi o konflikt interesow, o to, ze estecie nie po drodze z etykiem ( kierkegaarda, mniej wiecej ), gdyz wartosci przez nich cenione, choc zdaje sie doskonale uzupelniac, nie daja sie osiagac w tym samym czasie/ dzialaniu?... i coz robic, skoro wlasnie etyk uwiarygadnia swoim zyciem to, co tak potrzebne estecie ?







                                            • zbigniew31 Re: dlaczego kobieta zdradza 23.03.09, 20:40
                                              > alez nie tylko na stale! wezmy jako przyklad depresje spowodowane zmianami horm
                                              > onalnymi, zmiennosc nastrojow kobiet bedacych w ciazy lub w roznych fazach cykl
                                              > u miesiecznego. ' umysl interpretuje stany chemiczne organizmu', owszem, ale pr
                                              > zeciez umysl nie ma mozliwosci dzialac w oderwaniu od tych danych, co w powyzsz
                                              > ych przykladach jest chyba dobrze widoczne.

                                              no i co ma z tego wynikać ? że umysł 'przypisany' do konkretnego ciała , właśnie
                                              dane z tego ciała interpretuje ...)
                                              ...................
                                              nierozumiem dlaczego teraz stajesz w opozycji określenia -na stałe ?
                                              Skoro jest to kontynuacja Twojej konkretnej wypowiedzi wcześnie , do jakiej
                                              odpowiadając nieco zmieniłem twoje słowa - "na trwałe" ...czy teraz zmieniasz
                                              zdanię ..?
                                              Napisałeś:

                                              w takim sensie chyba mozemy
                                              > powiedziec, ze chemia w czystej postaci posrednio badz nawet bezposrednio moze
                                              > uwarunkowac umysl na trwale?

                                              odpowiedziałem:
                                              jednak utrzymanie stanu dezorientacji wymaga podnoszenia dawki , bo umysł jest
                                              sprytny uczy się , przystosowuje do nowej sytuacji , a jak się czegoś nauczy ,
                                              to można powiedzieć na stałe .
                                              .....................

                                              bedzie latwiej, uwazam, przelamac powtornie to t
                                              > abu ' czystemu' umyslowi tylko dlatego, ze tabu juz zostalo przelamane. zostala
                                              > przerwana ciaglosc doboru umyslu reakcji na dana sytuacje, nie potrzeba juz do
                                              > datkowego, silnego, zewnetrznego czystochemicznego bodzca do wywolania nowej op
                                              > cji.

                                              Rozumiem to tak ;
                                              umysł interpretując stan organizmu pod wpływem chemii , sam uwierzył we własną
                                              interpretację ...
                                              no cóż - stale to robi ..)kpi..


                                              > nawet wowczas chyba trudno byloby powiedziec, ze on sam nie podlega wplywom war
                                              > unkujacym jego decyzje...

                                              czy warunkujący znaczy tyle , co determinizm?
                                              jeśli tak , to z założenia determinizm ów , był demonowi już na wstępie znany
                                              .. skoro determinizm , to jedyny możliwy , no chyba że ...determinizm ten
                                              zawiera więcej niż jedną możliwość , ale wówczas to będzie już wybór..)


                                              czy jest zatem rozsadnym posunieciem ' artysty' jest nie rozmysl
                                              > ac nadmiernie? ;)

                                              Sens istnienia tabu obrazowo wyjaśniłem inaczej .
                                              Człowiek ze swojej twórczej natury ma skłonność przekraczania ograniczeń od
                                              samego swojego początku , od momentu kiedy powiedział JEST , ale zarazem każde
                                              jego dzieło jest nowym ograniczeniem , nawet mocniejszym niż pierwotna
                                              ignorancja - bo uświadomionym .. Tak dzieło/kultura bez ograniczeń , bez tabu
                                              -zawierać będzie wszelkie w sobie możliwość świadomego ograniczenia ... to jest
                                              ta przeciwna skrajność ignorancji , ale świadomie mocniejsza w ograniczeniu .

                                              Czy to rozsądne rozmyślać ..? widać wszyscy popełniamy perwersję ..)
                                              a czasem to nawet hiper ...))



                                              moze wiec zwyczajn
                                              > ie chodzi o konflikt interesow, o to, ze estecie nie po drodze z etykiem ( kier
                                              > kegaarda, mniej wiecej ), gdyz wartosci przez nich cenione, choc zdaje sie dosk
                                              > onale uzupelniac, nie daja sie osiagac w tym samym czasie/ dzialaniu?... i coz
                                              > robic, skoro wlasnie etyk uwiarygadnia swoim zyciem to, co tak potrzebne esteci
                                              > e ?

                                              to' może rozmiń trochę , objaśnij ..?
                                              jestem zmęczony...
                                              tak z marszu powiem ,
                                              że rozśmieszyłby mnie ksiądz mówiący - nie ma pięknych kobiet ..))) i tylko od
                                              rozpuku może uratować refleksją że - on ma inną percepcję ....




                                              • rzeka.suf Re: dlaczego kobieta zdradza 24.03.09, 00:49
                                                'no i co ma z tego wynikać ? że umysł 'przypisany' do konkretnego ciała , właśnie
                                                dane z tego ciała interpretuje ...)'

                                                raczej tyle, ze niektore tzw ' interpretacje' nie pozostawiaja umyslowi niemal zadnego lub zadnego pola do popisu, a zatem raczej chemia kontroluje umysl niz umysl chemie

                                                'nierozumiem dlaczego teraz stajesz w opozycji określenia -na stałe ? '
                                                eh, chyba zlowilam nowy pomysl na wykazanie mozliwej opcji nadrzednosci chemii nad umyslem. moj poprzedni pomysl skwitowales ponownym zaakcentowaniem zdolnosci umyslu do dostosowywania sie, wchlaniania w pozachemiczna chyba strukture reakcji podyktowanych pierwotnie przez chemiczne bodzce. a nie o to mi przeciez chodzilo...

                                                'umysł interpretując stan organizmu pod wpływem chemii , sam uwierzył we własną
                                                interpretację ... no cóż - stale to robi ..)kpi.. '
                                                a czy nie wydaje ci sie, ze gdyby zachowanie umyslu mozna bylo okreslic mianem jedynie ' kpiny' z chemii, umysl zdolny bylby do jakiegos zachowania przed wystapieniem tego chemicznego bodzca? specjalnie uzywam tu sytuacji przekroczenia jakiegos tabu - po to, aby wyostrzyc granice miedzy tym, co jest struktura umyslu, idea, norma jakiej przestrzega w swoich ' wyliczeniach' a zbiorem w ogole mozliwych zachowan. umysl juz wczesniej mogl - nawet swiadomie - miec teoretyczna wiedze o istnieniu opcji x, oraz swiadomosc, ze taka opcja dzialania lezy poza granicami praktycznych mozliwosci wykonawczych. bardziej konkretnie: umysl poddany dzialaniu chemii, narkotykow, alkoholu, olbrzymiej radosci badz stresu, przekroczyc moze granice zachowan, o ktorych istnieniu mial juz wczesniej pojecie, lecz ktorych nie praktykowal ze wzgledow na uwarunkowania kulturowe, moralnosc np. przekroczenie tej granicy moze skutkowac ponowieniem tej wczesniej praktycznie niemozliwej reakcji. jesli takie zachowanie umyslu nazywasz kpina, wladza umyslu nad chemia, to zgoda. tyle, ze czasem, zauwaz, przekroczenie tabu moze oznaczac dzialanie wlasnie w zgodzie z chemia. no, chyba, ze tak sie juz zaplacze calkiem, ze chemia nazywamy wszystkie bodzce, tak te zmyslowe jak i ' moralne'. wowczas, tak owszem, umysl kpi sobie z jakiejs chemii nieustannie, to z naturalnych bodzcow, to z tych kulturowych...

                                                'czy warunkujący znaczy tyle , co determinizm? '
                                                'uwarunkowany' znaczy tyle co 'zdeterminowany'
                                                'determinizm ten
                                                zawiera więcej niż jedną możliwość , ale wówczas to będzie już wybór..) '
                                                determinizm zawiera cale galaktyki przyczyn, ale tylko jedna ... koniecznosc.

                                                'Tak dzieło/kultura bez ograniczeń , bez tabu-zawierać będzie wszelkie w sobie możliwość świadomego ograniczenia ... to jest ta przeciwna skrajność ignorancji , ale świadomie mocniejsza w ograniczeniu . '
                                                mozliwosc czy jednak artystyczna koniecznosc kreowania regul, granic?

                                                'tak z marszu powiem ,
                                                że rozśmieszyłby mnie ksiądz mówiący - nie ma pięknych kobiet ..))) i tylko od
                                                rozpuku może uratować refleksją że - on ma inną percepcję ....'

                                                no wlasnie o percepcje, wartosci, uwarunkowania chodzi! choc mysle, ze ksiadz niezafiksowany ponadprzecietnie na zlu kobiety, powiedzialby raczej, ze po prostu nie ma kobiet grzechu wartych ;)
                                                ---
                                                o kierkegaarda koncepcji trzech typow swiadomosci, ukierunkowania zyciowego, mozesz przeczytac co nieco tutaj:
                                                abjsyn.bloog.pl/id,3889693,title,Soren-Kierkegaard-Swiadomosc-wolnosc-bycie-soba,index.html?ticaid=67b91
                                                lub tutaj:
                                                tanczacnamoscie.jogger.pl/2008/07/17/albo-albo-czyli-slow-pare-o-sorenie-kierkegaardzie/

                                                oczywiscie jest to tylko czyjas koncepcja, ktora mi posluzyla za kanwe sztucznego przeciez podzialu ludzi na kilka typow :)

                                                'tak z marszu powiem ,
                                                że rozśmieszyłby mnie ksiądz mówiący - nie ma pięknych kobiet ..))) i tylko od
                                                rozpuku może uratować refleksją że - on ma inną percepcję ....'

                                                no wlasnie o percepcje, i wyznaczajace je wartosci wyznaczone przez uwarunkowania... chodzi! choc mysle, ze ksiadz niezafiksowany ponadprzecietnie na 'zlu kobiety', powiedzialby raczej, ze po prostu nie ma kobiet grzechu wartych ;)





                                                • rzeka.suf poprawka... 24.03.09, 00:59
                                                  aj, znow mi sie nie chcialo czytac co napisalam...
                                                  przepraszam, za hehe powtorzenie
                                                  a przy okazji dodam errate:
                                                  jesli 'chemia nazywamy wszystkie bodzce, tak te zmyslowe jak i ' moralne'.
                                                  wowczas, tak owszem, umysl kpi sobie z jakiejs chemii nieustannie, to z
                                                  naturalnych bodzcow, to z tych kulturowych..., rownoczenie jakims podlegajac'
                                                  :)
                                                • zbigniew31 Re: dlaczego kobieta zdradza 24.03.09, 20:40

                                                  jednak będę się upierał..)
                                                  bo jeśli umysł coś interpretuje , a jego interpretacja może być tylko subiektywna , to właśnie w ten sposób sobie kpi..)
                                                  Całą tą chemię tak sobie podporządkował , że nawet z premedytacją się tą posługuję , co chemii jest nieosiągalne.

                                                  > 'czy warunkujący znaczy tyle , co determinizm? '
                                                  > 'uwarunkowany' znaczy tyle co 'zdeterminowany'
                                                  > 'determinizm ten
                                                  > zawiera więcej niż jedną możliwość , ale wówczas to będzie już wybór..) '
                                                  > determinizm zawiera cale galaktyki przyczyn, ale tylko jedna ... koniecznosc.

                                                  ja celowo użyłem słowa determinizm , bo znaczy ono zupełnie coś innego niż zdeterminowany ...
                                                  ale zdaje się wiem już o co się rozchodzi ..(?)

                                                  wiec ta konieczność ma swoją reprezentację w każdym stanie i pozycji przedmiotu w przestrzeni...tak , jak już to opisałem.
                                                  Więc demon znający tą konieczność , jak wspominałem może z niej zakpić swoim potencjałem..)


                                                  > 'Tak dzieło/kultura bez ograniczeń , bez tabu-zawierać będzie wszelkie w sobie
                                                  > możliwość świadomego ograniczenia ... to jest ta przeciwna skrajność ignorancji
                                                  > , ale świadomie mocniejsza w ograniczeniu . '

                                                  > mozliwosc czy jednak artystyczna koniecznosc kreowania regul, granic?


                                                  możliwości , znaczy tyle -jest 'taka konkretnie możliwość ograniczenia' , pisałem o stanie który wyczerpał je wszystkie .../zawiera je w sobie ..

                                                  czy konieczność kreowania granic?
                                                  chyba nie...
                                                  jeśliby taką konieczność nazwać , powiedziałbym -etyka

                                                  Trochę się pogubiłem ; czy Ty uważasz , ze ta teza : "estecie nie po drodze z etykiem" jest prawdziwa ?
                                                  ciekawe...
                                                  jaki masz na to argument ?

                                                  pozdrawiam ..)
                                                  • rzeka.suf Re: dlaczego kobieta zdradza 24.03.09, 23:44
                                                    niz umyslowy przezywam, Zbigniewie...

                                                    w nizu tym uwazam za prawdopodobne, iz ' estecie' i ' etykowi' razem nie po
                                                    drodze. mimo, iz konflikt najwazniejszych wartosci napedzac ich moze tworczo,
                                                    estecie dostarczac istniejacych granic do przekraczania oraz 'spokojnej
                                                    przystani', to chyba jednak etyk nie czulby sie w takim zwiazku najlepiej. no,
                                                    chyba, ze etyk - masochista... czy moze konflikt jest pozorny i/lub witalnie obu
                                                    stronom potrzebny?
                                                    nie wiem, nie bede dzis nic (po)tworzyc w tej materii.
                                                    dobranoc :)
                                                  • zbigniew31 Re: dlaczego kobieta zdradza 25.03.09, 19:48
                                                    rzeka.suf napisała:

                                                    > niz umyslowy przezywam, Zbigniewie...

                                                    zatem podzielimy się tym..)

                                                    egzystencja wydaje się jednak miejscem łączącym ,
                                                    tu' refleksja/wszelkiego rodzaju osąd , teraźniejsze /doznanie~kreacja i nieskończoność 'przed' kształtują osobę ...
                                                  • zbigniew31 Re: dlaczego / ps 25.03.09, 21:04

                                                    Miłość ...
                                                    pod jaki osąd podpada ?
                                                    etyczny, czy estetyczny?
                                                  • rzeka.suf Re: dlaczego / ps 26.03.09, 00:34
                                                    'egzystencja wydaje się jednak miejscem łączącym '

                                                    jesli chodzi ci tutaj o estete i etyka, to - po przemysleniu pewnym - zgodze sie z toba, stajac tym samym wbrew pogladom kierkegaarda. byc moze dzieli nas od niego zbyt wiele znaczacych zmian kulturowych, aby moc jego tezy o trzech typach traktowac jako wciaz na czasie? zapewne istnieja wciaz jacys stuprocentowi etycy badz esteci, jednak wiekszosc europejczykow jest juz mieszanka tych dwoch typow. moze jestesmy juz generalnie bardziej ' b-religijni', mniej jednowartosciowi?...


                                                    a tak w ogole, to zaczelo mi sie wydawac, ze krecimy sie w kolko troche :)
                                                    trzeba by spojrzec nieco z oddali, ogarnac wnioski nieco...

                                                    niestety, wazkie spostrzezenia w temacie przychodza mi ostatnio do glowy w czasie pracy, a tam nie mam mozliwosci ich notowania...
                                                    w kazdym razie, swiat sie ( chyba ) jutro nie konczy, wiec mamy czas na dyskusje :)
                                                    a nawet jesli, to jakos to 'przezyjemy' bez rozwiazania zagadki zdrady, wiernosci, dynamiki pragnienia...
                                                    pozdrawiam
                                                    czekam na dalsza dyskusje :)

                                                    ---
                                                    'Miłość ...
                                                    pod jaki osąd podpada ?
                                                    etyczny, czy estetyczny?'

                                                    to chyba zalezy dla kogo...
                                                    generalnie - moim zdaniem - dzisiejsza kultura promuje raczej ( bardzo szeroko pojete) wartosci estetyczne niz etyczne, takze w zakresie milosci. mysle, ze wiele zalezy tu od wieku, doswiadczen, tzw ' dojrzalosci', a takze ' momentu zyciowego' w jakim znalazla sie osoba osadzajaca.

                                                  • zbigniew31 Re: dlaczego / ps 26.03.09, 14:05

                                                    Rozmowa jest przestrzenią stworzoną wspólnie przez adwersarzy , a konkluzja jaką razem wypowiedzieć niesposób zawsze będzie jakimś zawłaszczeniem , czego staram się unikać ..)
                                                    Raczej wolę aby pozostawiała ona smak trwały , inspirujący jak kieliszek dobrego wina .

                                                    Zapewne jeszcze zdarzą się okazje ku temu ..) zapraszam ...
                                                    właśnie wybieram się w podróż ... więc dozo_usłyszenia..)
                                                  • rzeka.suf Re: dlaczego / ps 26.03.09, 16:26
                                                    ha ha, to w sumie fajnie sie zgralo...
                                                    do zobaczenia i przyjemnej podrozy :)
                • squirrel-ka Re: dlaczego kobieta zdradza 30.05.09, 01:39
                  Jak widzi cie nagą, to nie ma ochoty cię przelecieć.
                  Bardziej trywialnie i łopatologicznie się nie da.

                  Przepraszam Zbigniew, ale życie to nie poezja.
    • obrotowy prawdopodobnie 15.03.09, 21:16
      z tych samych (roznych) powodow, co i mezczyzni...

      co tu jeszcze dziwi i jest w 21.wieku do zrozumienia?
    • rzeka.suf Re: dlaczego kobieta zdradza 15.03.09, 21:31
      facet ' mily, troskliwy, zakochany po uszy' jest swietnym materialem na stalego
      partnera/ meza, totez nierozwazne byloby pozbyc sie takiej okazji. niestety taki
      nadmiar bezpieczenstwa moze byc nudny, maloekscytujacy, bezmotylkowy. stad
      zdrada w przytulnym zwiazku mlodych wolnych ludzi
      wg mnie, oczywiscie
    • solaris_38 nienasycenia 15.03.09, 21:36
      pzrecież mężczyźni hetero zdradzają kobiety z kobietami zatem zawsze jest po równo


      pytać o przyczyny zdrady to jak pytać o przyczyny występowania deszczów

      całe księgi na ten temat sa i nie wyczerpują wiedzy która dopiero powstaje

      w każdym razie na pewno jest to wynik jakiegoś niezaspokojenia

      to zaś jest wpisane w naturę jako taka a nie tylko człowieka
      zdrady zawsze były
      sa nie do ominięcia


      :)

      mężczyźni którzy źle mówią o kobietach samo zafascynowali się takimi "francami"
      i a inna (taką jak ty ich nei rusza
      i niech sobie tam gonią za czym chcą

      TY fascynuj się pozytywnymi facetami
      bo czemu TACY cię urzekli ????







    • klara.barcelo Re: dlaczego kobieta zdradza 15.03.09, 21:42
      ludzie zdradzaja z powodu niezaspokojenia potrzeb w zwiazku badz z
      powodu seksoholizmu
      nie ma znaczenia tu plec zupelnie
      w przypadku seksoholizmu mozliwe jest leczenie, tak jak i innych
      uzaleznien
      w przypadku deficytow wynikajacych z 'wadliwego' funkcjonowania
      zwiazku- terapia lub akceptacja takiego stanu rzeczy

      obecnie rzeczywiscie mamy wiek 'budzenia sie' kobiet w tym wzgledzie
      z pewnego rekonesansu wnioski sa jasne- mezczyzni sa coraz mniej
      pewni swoich partnerek i odbieraja wymagania kobiet wobec nich jako
      ciagle rosnace
    • leda16 Re: dlaczego kobieta zdradza 16.03.09, 07:43
      martititka napisała:

      faceci, z
      > którymi się spotykałam, bali się angażować, bo świeże jeszcze były ich rany po
      > ciężkim doświadczeniu- zdradzie (fizycznej) przez ich "byłe".


      Zastanów się co bredzisz. Żaden człowiek nie potrafi sterować swoimi uczuciami i zakochać się na życzenie, "bać się" lub "nie bać" miłości. Pogódź się po prostu z tym, że były to tłumaczenia obliczone na Twoją naiwność.



      > Bo ja właśnie nie rozumiem- dlaczego kobieta zdradza mężczyznę? I to w
      > przypadku, gdy facet jest okej (miły, troskliwy, zakochany po uszy). W
      > przypadku, gdy oboje są młodzi, wolni, mogą się rozstać w każdej chwili,
      > zamiast ranić zdradą; nie mają dzieci, hipoteki- nie muszą tkwić w nieudanym
      > związku...


      I zazwyczaj nie tkwią. Po zdradzie z reguły się rozstają. Kobieta instynktownie szuka najwłaściwszego dla siebie dozywotniego sponsora.

      > to faceci zdradzają,
      > nagminnie, są do tego "przystosowani" genetycznie, kulturalnie, ewolucyjnie...Kobiety muszą się z tym
      > faktem Natury pogodzić i już. Wybaczyć, albo wyrzucić z domu.


      Z domu? A pisałaś, że brak hipoteki ...;). Oczywiście, pasozyta, który wtulił dupę w Twoją własność hipoteczną i zdradza, należy ZAWSZE wyrzucić z domu, żeby hifa nie przyniósł w prezencie, skoro go nie stać na prezent z wierności.
    • wilkanna25 Re: dlaczego kobieta zdradza 17.03.09, 21:12
      moja praca mgr postara sie odp na to pytanie, zainteresowanym przesle wnioski,
      tylko please dajcie sie przebadać ;)
    • czarna.maskara ja wiem dlaczego 19.03.09, 14:27
      dlatego, że nie ma ideałów - jeden nadaję sie na przyjaciela, drugi
      na kochanka, a jeszcze trzeci na ojca dzieciom, bo zarabia - i tyle,
      kobieta chce zaspokoić wszystkie 3 potrzeby - i jeden facet to za
      mało, bo nie ma ideałów...rozumiecie to?
    • mskaiq Re: dlaczego kobieta zdradza 21.03.09, 10:19
      Mysle ze negatywne emocje sa przyczyna zdrad, u kobiet a takze u
      mezczyzn. Jesli kobieta akceptuje zwiazek bez milosci a z rozsadku,
      kiedy zanika milosc w zwiazku z takich lub innych przyczyn wtedy
      negatywne emocje podpowiadaja rozwiazania ktore czesto koncza sie
      zdrada.
      Jesli kobieta albo mezczyzna jest w stanie zachowac milosc to nie ma
      zdrady.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • atramentc Re: dlaczego kobieta zdradza 21.03.09, 21:59
        No dobrze. To kiedy wiadomo że sie kocha i nie zdradzi?
        • wichrowe_wzgorza Re: dlaczego kobieta zdradza 22.03.09, 08:58
          atramentc napisała:

          > No dobrze. To kiedy wiadomo że sie kocha i nie zdradzi?

          Wtedy, gdy jeden czlowiek dobrowolnie oddaje się drugiemu - męzczyzna kobiecie i
          odwrotnie. Na bazie prawdy, nie luzji, kiedy w związku nie chodzi o to, by drugą
          osobę "mieć" dla podbudowania swego "ego", lecz dla "dopełnienia".
          Do takiej Miłości dorastamy wszyscy, w bólach i popełniając błędy. Tym są
          zdrady, niepewności, lęki przed, cała ta gonitwa i uciekanie, brak
          odpowiedzialności.
          Przytoczę słowa Karola Wojtyły: "“Nie można wziąć człowieka w posiadanie; nie
          można sobie przywłaszczyć człowieka. A jednak człowiek może do człowieka
          przynależeć. I może ta przynależność człowieka do człowieka osiągnąć taką
          pełnię, jaką Stwórca przewidział w małżeństwie: Niemniej człowiek nie może sobie
          człowieka przywłaszczyć; zawsze człowiek dla człowieka musi pozostac darem.”

          O tym, że drugi czlowiek jest darem często, zbyt często - zapominamy...
    • moon_witch Glupia nie jestes rozumiesz dosc duzo... 22.03.09, 11:26
      Powodow do zdrady jest tyle ile ludzi na ziemi. Po prostu ludzie
      sie nie dobrali pod wzgledem duchowym. Milosc to zjawisko duchowe i
      czyny praktyczne,ze skarpety zmienia dwa razy na dzien, czy pralke
      w kacie zamontuje, nie ma tu nic, a nic wspolnego z miloscia i
      pasja.
      z drugiej strony czasy sie zmienily, jest wieksza wolnosc i na
      swiatlo dzienne wychodzi stara prawda o zyciu, mezczyzna kobiecie
      do szczescia, nie jest specjalnie potrzebny.
      • mskaiq Re: Glupia nie jestes rozumiesz dosc duzo... 25.03.09, 11:42
        No coz jak nie ma milosci wtedy mezczyzna jest kobiecie niepotrzebny
        podobnie jak kobieta mezczyznie.
        Serdeczne pozdrowienia
        • edamaz dlaczego kobieta zdradza? 30.05.09, 00:15
          bo owoc zakazany smakuje najlepiej... i nic tego nie zmieni. Na
          jednej zdradzie nigdy sie nie kończy
    • pol_zartem Re: dlaczego kobieta zdradza 25.03.09, 11:58
      Bo ja właśnie nie rozumiem- dlaczego kobieta zdradza mężczyznę? I to w
      przypadku, gdy facet jest okej (miły, troskliwy, zakochany po uszy).

      Wlasnie dlatego..... (miły, troskliwy, zakochany po uszy).
    • funstein Re: dlaczego kobieta zdradza 30.05.09, 11:48
      kobieta zdradza mężczyznę, bo jej się to opłaca.

      dwa sprzeczne ze sobą instynkty wymagają zaspokojenia
      przez co najmniej dwóch mężczyzn - jeden jest dostawcą
      dobrego materiału i w tym się specjalizuje, przez co
      od pokoleń nie jest specjalnie atrakcyjny jako pracowity jeleń.

      drugi mężczyzna od pokoleń specjalizuje się w byciu jeleniem
      i pracowaniu na cudze dzieci przez co nie musi być specjalnie
      atrakcyjny genetycznie.

      Efektem tej pokur.wionej natury samic jest to, że rodzeństwo
      jest skonfliktowane - bo nos wskazuje, że ktoś tu jest obcy.

      Starsze dziecko (najczęściej zrobione na boku) bije młodsze
      dziecko, bo czuje, że matka nienawidzi młodszej/-ego - zrobionego
      dla pieniędzy dziecka.

      Wszystko to się dzieje za grubymi zasłonami nieświadomości.

      Jak pisał poeta Jan Kochanowski - każdy ma w domu kurwę, tylko
      nie każdej ku...e udało się spełnić w swojej życiowej roli.

      Natura samicy jest dość prosta w swojej bezsensowności i
      stąd mamy tyle niechcianych dzieci - urodzonych wyłącznie
      dla pieniędzy i zagryzanych, bo jak kochać swoje wyrzuty
      sumienia ?

      • green_basik Re: dlaczego kobieta zdradza 30.05.09, 11:58
        > kobieta zdradza mężczyznę, bo jej się to opłaca.

        Utrata wyczucia.
        Podnoszenie swoich doświadczeń domowych do rangi prawdy ogólnej.


        Mam nadzieję, że nie masz córek.
        • funstein Re: dlaczego kobieta zdradza 30.05.09, 16:57
          to, że Ty potrafisz tylko w ten sposób myśleć
          nie znaczy, że wszyscy są tak samo ograniczeni
          przez intelekt.

          obserwacje ogólne wskazują, że Kochanowski miał
          rację pisząc o naturze kobiety.
          Bez jej znajomości nie sposób wychować córki na
          człowieka.


          • green_basik Re: dlaczego kobieta zdradza 30.05.09, 21:07
            >na
            > człowieka.?

            A kim była wcześniej?
            Kobietą?
            Nie, dzieckiem była.
            Dziecko to też nie człowiek.

            > obserwacje ogólne wskazują, że Kochanowski miał
            > rację pisząc o naturze kobiety.

            Historia męskiej nienawiści do kobiet jest bardzo długa i doskonale opisana w
            literaturze. Wystarczy sięgnąć do dzieł fundamentalnych jak Koran, Tora, czy
            Pismo Święte. Kochanowskim z swoimi koszarowymi " utworami" to pikuś.

            Mam nadzieję, że nie masz dzieci.
            • funstein Re: dlaczego kobieta zdradza 31.05.09, 10:51
              to nie jest 'męska nienawiść' tylko zdolność widzenia
              prawdziwej natury kobiety, która pozwoliła zbudować cywilizacje, kultury,
              religie i to co nazywamy człowieczeństwem, czyli
              reguły etyczne, prawne i kulturowe, których się ludzie mniej więcej
              starają trzymać.

              staraj się nie szczekać, tylko dyskutować, bo Twoje posty wyglądają na razie jak
              szarpanie się zranionego zwierzęcia a nie jak tezy człowieka o innym punkcie
              widzenia.
    • stokrootka40 Re: dlaczego kobieta zdradza 30.05.09, 19:07
      Wszystkie moje znajome, które zdradziły swoich mężów zrobiły to dlatego, że
      czuły się samotne w związku.
      Samotne na różnych płaszczyznach - brak rozmowy, brak czułości, brak
      zainteresowania.
      To oczywiście nie jest usprawiedliwienie, a wytłumaczenie takiej sytuacji.
      • bakejfii Re: dlaczego kobieta zdradza 30.05.09, 19:53
        Stokrotko sama sie pocieszasz,czuje ze tak naprawde to placzesz ale nikomu sie
        nie przyznasz.Mysle ze brakowalo wlasnie Tobie czulosci i milosci od drugiej
        strony i swietnie rozumiesz te kobiety.One ta zdrada chca zwrocic uwage swego
        faceta.Zajmij sie mna.Badz o mnie zazdrosny. To wolanie o milosc.Oj panowie
        brakuje nam waszego zainteresowania znudziliscie sie nami,wiec musimy wzbudzac w
        was zazdrosc.A najbardziej na was dziala bajka ze mamy innego to moze byc
        klamstwo ale jak dziala na podswiadomosc ao to nam chodzilo. Zczynacie byc
        zazdrosni i zaczynacie dopiero nami sie interesowac.No tak czy nie.Jestesmy
        pomyslowe prawda.Inaczejmacie nas gdzies.
        • stokrootka40 Re: dlaczego kobieta zdradza 31.05.09, 11:09
          Nie masz racji bakejfii. Mnie zdarzało się zdradzić dlatego, że mój facet ze mną
          nie rozmawia. Na żadne tematy, włącznie z wychowaniem dzieci, finansami. Jeśli
          przyprę go do muru to rzuca parę zdań na odczepnego i tyle. Ja tak nie umiem żyć
Pełna wersja