Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje rady

    • wonderfool Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.04.09, 14:33
      też tak miałam. facet, dla którego skończyłam kilkuletni, chociaż nie zawsze szczęśliwy związek, po niecałym pół roku spotykania się i autentycznej euforii...z dnia na dzień powiedział, że chce być sam. byłam w autentycznym szoku. przepłakałam 2 dni, w myślach, z pomocą znajomych zaczęłam układać sobie życie na nowo. życie bez niego. nagle zadzwonił i poprosił o spotkanie. wtedy: bukiet kwiatów, przeprosiny. ale ja już tyle łez wylałam, że byłam autentycznie wyschnięta. prosił o drugą szansę. dostał ( zdecydowanie za szybko). wszystko wróciło do tzw "normy", chociaż ja nigdy nie zapomniałam i czułam, że może się tak stać po raz drugi. i tak było, tyle ,że tym razem byłam na to przygotowana. mimo wszystko równie bolesne to było. od tamtej pory minęło pół roku, a ja jestem sama.( on także). chciałabym kogoś poznać, zakochać się...ale z drugiej strony jest we mnie jakaś nieufność. fakt, ile głupot narobiłam od naszego rozstania..zupełnie pomijam..pozdrawiam:)
      • onaonaonaona Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.04.09, 20:30
        Czas robi swoje ale, jest to ale, nie jest wcale tak pięknie jak było np kilka
        dni temu, to poczucie jakieś krzywdy, dochodzą sprawy finansowe którymi jestem
        obciążona przez Niego i On unik, nic, ma to gdzieś, jeżeli nawet ma kogoś, czy
        tak się zostawia kobietę, zostawia jej się wszystkie płatności i to związane z
        Jego osobą ( są na mnie)...
        Dzisiaj dopadło mnie takie "coś" na zasadzie:' " no obojętnie jak chcesz i sie
        starasz, nie dasz rady kobieto, stracisz wiele lat życia na spłaty itd itd"
        Nie widzę siebie juz w żadnym związku, przyszłościowo również.
        Zaufanie do mężczyzn chyba juz nie do odzyskania, poza tym bym nie miała
        sumienia obciążać kogoś moimi finansami.
        Piszę trochę "masło maślane" ale wyrzucam" z siebie to co w tej chwili czuje.
        Albo wmawiam sobie i oszukuję się jak to fajnie powoli że jednak to słońce
        świeci, a tak naprawde sama siebie oszukuję.
        Bradzo mi przykro, bardzo.
        • kubekja Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.04.09, 20:56
          Rozumiem Wasz zal... bylem w podobnej sytuacji, ale to kobieta mnie zostawila,
          zachcialo sie jej zabawy, szalenstwa, wracala, zostawiala. To dziala w dwie
          strony. Ale nie o tym chcialem napisac, a mianowicie piszecie, ze juz nie
          widzicie sie w zwiazku, ze3 nie ma takiej opcji itp. Jesli bedzie tak
          nastawione, to z gory kazdego goscia bedziecie splawialy itp. TO blede myslenie,
          mozecie miec zal do facetów, ale nie zamykajcie sie na nich, na milosc, na
          zwiazki. Dajcie sobie czas, a predzej czy pozniej zjawi sie inny, moze wlasnie
          ten jedyny? Pozdrawiam i zycze powodzenia :) bedzie dobrze!
          • makornela Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.04.09, 22:25
            ja splawialam kolesi (nauczona nieufnosci)wieksza czesc mojego singielskiego zycia, ale jak juz postanowilam nie splawiac, to sie sam splawil;)
            trudno sie nie zamykac... przynajmniej na jakis czas. chociaz znam ludzi, ktorzy takimi dramatami w ogole sie nie przejmuja. ida do przodu. i tez zyja;)tylko jak???
            oczywiscie, ze to dziala w dwie strony. my po prostu musimy ze sto razy to przegadac, zeby zeszlo.
            mozna przestac byc naiwnym. ale dla mnie to to samo, co po prostu sie zamknac;) od wewnatrz.
            pozdrawiam
            m.
        • makornela Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.04.09, 22:20
          swieci swieci.
          nie oszukujesz siebie, z pewnoscia:)
          m.
      • makornela Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.04.09, 22:18
        ile glupot;)
        a kto ich nie robi?;)
        myslisz, ze danie drugiej szansy nigdy nie wypali?
        moze tak, gdy jak w moim przypadku, za bardzo nie ma czego ratowac.
        a nieufnosc przechodzi z czasem i niestety zamienia sie w ufnosc...
        pozdrawiam
        m.
        • epox123 Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 20.04.09, 11:38
          ..no i nie dałam rady,tak bardzo tęskniłam,zabrakło siły i napisałam
          do niego na gg,odpisał i spotkaliśmy się i znowu było super,rozmowy
          i pocałunek na dobranoc,potem spotkaliśmy się w niedziele i też było
          super i odkryłam też coś przez przypadek co bardzo mnie
          zabolało...jaka ja jestem naiwna,jak ja mu ufałam...rany co za
          kretynka ze mnie....musze to wkońcu zakończyć....
          • makornela Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 20.04.09, 12:10
            odkrylas co????????????????
            • wonderfool Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 20.04.09, 13:40
              a ja mam czasem wrażenie, że już nigdy nikogo nie poznam! proszę, napiszcie, że
              tak nie będzie:)
              • makornela Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 20.04.09, 17:49
                okropne nudy w pracy. tez tak mam. ale w ramach wsparcia: na pewno kogos poznasz;)
                tylko jak, no nie?:)
                m.
              • mruff Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 20.04.09, 19:41
                Poznasz, jakiś patałachów
                • wonderfool Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 20.04.09, 23:11
                  patałachów..-na przykład na forum? :)

                  makornela - dzięki...no właśnie gdzie!? oto jest pytanie..
                  • makornela Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 21.04.09, 17:34
                    poznac sie jakos da;) tylko jak tu byc z kims?;)
                    ale generalnie: gdzie i jak;)
                    co za dzein dzis okropny, szlag by trafil wszystko!
                    dlaczego znowu wszystko wraca????
                    onaonaonaona odezwij sie!
                    m.
                    • onaonaonaona Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 21.04.09, 18:30
                      Odzywam się odzywam.
                      U mnie tak: czas zmienia wiele, teraz zeszłam na tor, ratowania i walki o swój
                      byt, nie czekam juz za telefonem, nie czekam już, Jemu: zapewne to pasuje, umył
                      rączki od wszystkiego, od związku i tak go zakończył ucieczką? ok przebolałam,
                      łzami, atakami histerii, wyciem do poduszki itd itd o czym pisałam cały czas.
                      Nie rozumiem tylko jak można umyć rączki od spraw finansowych, jemu to na rękę
                      że nie dzwonie bo ma spokój i problem z głowy, tylko że będę musiała
                      skontaktować się w końcu chociaż z kims z jego rodziny ( mają w d... głęboko
                      podejrzewam mnie też, synek najważniejszy, czyt. : matka)
                      Na ta chwilę, nie płaczę, łzy sie cisna na moja sytuację życiową, ale juz nie za
                      Nim...
                      Za chwile ktos napisze: no tak co to za milosc jak po takim czasie juz ma luz.
                      Powtarzam jeszcze raz luzu nie mam i dlugo nie bede miec, to co sie wydarzylo ma
                      i bedzie miec niesamowite znaczenie w kontakcie z mężczyznami, nie ufam juz i
                      nie zaufam, poza tym jezeli kogos kiedykolwiek spotkam na swojej drodze to juz
                      nie to.... kochalam jednego tak mocno i tak mocno zostalam zraniona ze nie
                      jestem nawet sobie wyobrazic zaangazowania z mojej strony.
                      Ogólnie mam poczucie wielkiej krzywdy i czuje ogromny zal, kazdy dzien to walka,
                      tylko ze to walka w tej chwili "o siebie" a nie juz "o niego". Tyle co sie u
                      mnie zmienilo.
                      • makornela Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 22.04.09, 13:50
                        hmmm...
                        taaak, nadal baaaardzo boli.
                        u mnie dzis o niebo lepiej, wiele nowych rzeczy przede mna, praca, mieszkanie, otoczenie. az sie wierzyc chce!
                        onaonaonaona teraz walka o siebie (pomijajac okolicznosci) to dobry znak.
                        jestem z toba
                        m.
    • alga-5 Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 24.04.09, 13:58
      Hej!

      Ja jestem w podobnej sytuacji.

      Po 2.5 roku zostawil mnie facet.Z dnia na dzien wyprowadzil sie do
      rodzicow. Powiedzial, ze mnie kocha ale nie mozemy byc razem.
      Mieszkalismy ze soba od roku i to chyba zbilo troche uczucia.

      Ja zatracilam sie troche w tym zwiazku.Naciskalam na dzieci i
      zareczyny, a to powinno wyjsc od niego.

      Po tym jak mi powiedzial,ze odchodzi za wszelka cene probowlam go
      zatrzymac. Prosilam, plakalam sypialam z nim, smsy, telfony..

      Az w koncu zrozumialam ze to on sie powinien starac, nie ja.Ze jak
      wroci, bo go o to prosze to bedzei ze mna z laski.

      Odszedl 2 miesiace temu, rano mowil ze kocha, wieczorem powiedzial,
      ze odchodzi.

      Bylo nam naprawde dobrze, to cudowny czlowiek, ale cos sie wypalilo.

      W zwiazku nigdy nie mozna zapominac o sobie.Caly czas trzeba
      zdobywac i pielegnowac. Ja chcialam posiadac.

      Teraz odszedl, a ja nie wiem jak zyc bez niego
      • makornela Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 24.04.09, 17:50
        baaaardzo madra koncowka.
        zawsze chcemy posiadac!
        ech, zycie.
        nie wiem jak bedziesz zyc bez niego. z dnia na dzien chyba, jak my wszystkie...;)
        pozdrawiam,
        m.
        • alga-5 Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 24.04.09, 18:20
          jakos zyje, ale co to za zycie, ajk na razie czuje sie jak bym
          wegetowala.

          Czuje sie jak bym ukladala puzzle takie duze z 1000 kawalkow i jak
          juz bylam blika konca ktos je zburzyl.A teaz musze je uklada od
          nowa, ale ktos zabral mi obrazek i nie wiem jak je ulozyc, i czuje
          zalosc, gniew, rezygnacje, az w koncu bede sie musiala pogodzic z
          tym ze moze ich nigdy od nowa nie uloze.

          To chyba cos tak jak z tymi etapami rozstania!
          • makornela Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 25.04.09, 09:17
            na pewno!
            myslalam, ze przeszlam/przezylam juz wsz etapy.
            i albo siebie oszukalam, albo cos jest jednak nie tak, bo od wczoraj zyje znowu etapem pierwszym: rozpacza(tyle ze w baaaaardzo skroconej choc intensywnej formie).
            nie chce tak dluzej...
            • onaonaonaona Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 25.04.09, 11:17
              alga-5 napisała:
              Odezwal sie do ciebie?
              Zaciekawila mnie ta histoaria. Przechodze przez cos podobnego.


              Nie odezwał się, zapewne nie pamięta że istnieje, poza tym wiem że sie nie odezwie.
              U mnie etap sie cofnął jak u Ciebie Markonelko...
              Dzisiaj sobie nie radzę, może ta cisza , moja cała sytuacja mnie dobija,
              poczucie porzucenia jest straszne, tęsknota również.
              Niby zaczęłam walkę o siebie, o swoje życie ale wspomnienia totalnie mnie hamują
              w tym działaniu, psychika wystawiona na ciężką próbę nie daje znowu rady.
              Najgorsze nie mieć celu, właśnie mnie to dopadło, tzn mam cel wyjść z problemów
              finansowych w jakie mnie wpakował, to jest cel jedyny aby funkcjonować dalej,
              nic poza tym.
              Nie wierzę w nic już, cofnęłam się do pierwszego mojego postu.
              Dzisiaj jakby mi ktoś kłodę pod nogi rzucił, nie mam siły na tą codzienną walkę,
              no nie mam.
              Gdybym umiała poradzić sobie z pogodzeniem sie z tym wszystkim ale własnie w tym
              tkwi problem że nie umiem.
              Co jest lepiej to znowu niż, jak to jeszcze długo będzie... ( ktos powie, ze
              zalezy ode mnie) echh....
              • anka81_kwiat Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 26.04.09, 01:06
                Onaonaonaona opowiedz nam prawde a nie kit ,ktory ma wywolac ogolne
                uzalanie sie nad Toba. On chcial byc z Toba ale zle go traktowalas i
                dlatego odszedl, czego sie nawet niespodziewalas.Niespodziewalas
                sie , ze bedzie mial dosc sily aby porzucic takie samolubne babsko i
                to Cie boli.Boli , ze to on Ciebie a nie Ty jego zostawilas. Odszedl
                i nawet nie przeprosilas go na koniec za to, ze bylas tak niedobra
                dla niego.Teraz Tobie go brak i dopiero teraz widzisz co utracilas,
                dopiero teraz widzisz co moglas miec.
                • cytrynka_ltd kolejny frustrat,który wyżywa się za swoje grzechy 26.04.09, 12:59
                  na kobietach.
                  idź człowieku do psychiatry i lecz się, a nie wyżywaj się anonimowo podszywając
                  się pod kobiecy nick, na ludziach.
                • onaonaonaona Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 26.04.09, 20:20
                  anka81_kwiat napisała:

                  > Onaonaonaona opowiedz nam prawde a nie kit ,ktory ma wywolac ogolne
                  > uzalanie sie nad Toba. On chcial byc z Toba ale zle go traktowalas i
                  > dlatego odszedl, czego sie nawet niespodziewalas.Niespodziewalas
                  > sie , ze bedzie mial dosc sily aby porzucic takie samolubne babsko i
                  > to Cie boli.Boli , ze to on Ciebie a nie Ty jego zostawilas. Odszedl
                  > i nawet nie przeprosilas go na koniec za to, ze bylas tak niedobra
                  > dla niego.Teraz Tobie go brak i dopiero teraz widzisz co utracilas,
                  > dopiero teraz widzisz co moglas miec.

                  Nie wiem skad, takie wnioski i osąd ...
              • cytrynka_ltd nie będziesz już następnym razem taka naiwna. 26.04.09, 13:06
                pewnie uciekł przed tymi zobowiązaniami finansowymi.
                nawet taka niby inteligentna i sprytna Kasia Niezgoda dała się Kamelowi
                naciągnąć na aferę finansową i straciła przez to pracę.
                zakochana kobieta traci rozum.
                a, niektórzy mężczyźni doskonale to umieją wykorzystać.
                dobrze, że ja kiedyś sama jeszcze nie miałam swoich pieniędzy, jak trafiłam na
                jednego takiego, co chciał, aby to dziewczyna mu stawiała:)
                to mężczyzna ma zabiegać o kobietę i dbać o nią.
                tak zawsze było i powinno być.
                a, teraz mężczyźni nawet stracili swój honor.

          • mruff Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 25.04.09, 20:57
            Zabrzmi to śmiesznie ale, cieszcie się Dziewczyny-jesteście same,
            zatem żaden facior was już nie rzuci :)
            • alga-5 Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 26.04.09, 04:52
              Hmm

              Prawda jest taka, ze jak so ie to przemyslalam to naprawde niedocenialam swojego
              faceta.

              Odszedl i wydaje mi sie ze swia sie zawalia.

              Ale z drugiej strony to dobry czas zeby popracowac nad soba.

              Jak by sie to nie rozpadlo teraz to y sie rozpadlo za pare lat, wiec lepiej
              teraz i ostro wziac sie do roboty.

              Ja mialam cudownego faceta, ale nam sie nie udalo. Wina zawsze lezy po polowie.
              Moja win a wtym taka, ze stracilam radosc siebie i przestalam byc ta dziewczyna
              w ktorje on sie zakochal.
              W nasze zycie wdala sie rutyna ktora wszystko zabija.

              Po 2 miesiacach placzu widze wreszcie swoje bledy.

              Nadal placze bo mi go szalenie brakuje.Ale myslicie, ze o tez placze w podusze
              za mna??????

              On teskni za dziewczyna w ktorej sie zakochal.I ja wlasnie zamierzam ta
              dziewczyne odnalezc.Jak nie dla niego to dla kogos innego.
              • leda16 Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 26.04.09, 08:46
                Moja win a wtym taka, ze stracilam radosc siebie i przestalam byc ta dziewczyna
                > w ktorje on sie zakochal.
                > W nasze zycie wdala sie rutyna ktora wszystko zabija.


                To nie "rutyna" tylko brak przywiązania. U niego zadziałał - jak zwykle u mężczyzn - urok nowości. Potem mu spowszedniałaś jak każdemu motylkowi, który nie szuka stabilizacji tylko świeżych wrażeń.


                On teskni za dziewczyna w ktorej sie zakochal.I ja wlasnie zamierzam ta dziewczyne odnalezc.


                He, he, a co zamieszarz zaoferować takiemu mężczyźnie za 15 lat, jak Ci cycki sflaczeją po paru porodach, gęba pokryje się zmarszczkami a uda celulitis? Cofniesz czas?! Od faceta z tak infantylnym podejściem do kobiety uciekaj jak najdalej. "Dziewczyna" w której on się "zakochał", to po prostu świeża dupa, która mu spowszedniała. Dokładniejsze poznanie kobiety - zamiast go do niej przywiązać, tylko go odstręcza. To nie jest materiał na męża i ojca. Dzieci też pewnie przestanie "kochać" jak z pulchnych, rozkosznych bobasów staną się wyrośniętymi, pyskującymi nastolatkami. Miłość jest ponadczasowa i niezmiena - akceptuje chorobę, zmarszczki, kalectwo jakie każdej "dziewczynie" mogą się przytrafić. A starzenie przytrafi się jej na pewno. Ty jesteś typem zależnym - on Cię zdewaluował, więc Ty też dewaluujesz siebie. Zamiast powiwedzieć - dobrze że teraz mnie gnojku rzuciłeś, niż za 10 lat z dwojgiem uwieszonych spódnicy naszych dzieci. Niestety drugi raz do tej samej rzeki nie wejdziesz. I zastanów się, czego Ty chcesz? Chcesz być żoną i matką czy wiecznie taką "dziewczyną", jaką napalony facet widzi na pierwszej randce i pierwszym seksie?
                >
                • alga-5 Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 27.04.09, 14:18
                  Jest troche racji w tym co napisalas.

                  Ale to nie tylko cialo chodzi. Latwo jest zmienic wyglad.

                  My po prostu przestalismy o siebie zabiegac.
                  Chyba ja bardziej przestalam. Kochalam tak mocno ze zpomnialam
                  adorowac.

                  Dobrze, ze widze te bledy teraz.

                  Ale z drugiej strony masz racje.Ja chce miec dzieci, rodzine i byc z
                  kims kto tez tego chce.

                  Kto nie ucieknie kiedy zaczne o tym rozmawiac.

                  Tylko, ze serce nie sluga.

                  Ja moge sie jeszcze latami zastanawiac, czemu on odszedl.
                  A czas leci.

                  Przez 2 miesiace po zerwaniu sie kontakowlaismy i nic wiecej sie nie
                  dowiedzialam.

                  Czas zaczac uklada wszytsko od nowa.
                  Tylko tak cholernie ciezko jest.

                  Taka putska i samotnosc.
                  • leda16 Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 29.04.09, 06:16
                    Latwo jest zmienic wyglad.


                    Bynajmniej. Powie Ci o tym każda kobieta po 30-stce i każdy chirurg plastyczny. Ale jeśli chłoptaś "kocha" tylko za wygląd, to Cię uprzedmiotowia. Przecież żadna w tym Twoja zasługa. Uroda bądź brzydota to nie kwestia tapety na twarzy, nowej kiecki albo modnej fryzury.


                    Kochalam tak mocno ze zpomnialam
                    > adorowac.


                    Adoracja do najświętszego penisa? No nie rozśmieszaj mnie...Ale już chyba wiem, dlaczeko odszedł - nie szanował kobiety, która ścieliła się przed nim jak chodnik. Uznał, że to nie materiał na partnerkę, żonę i matkę.


                    Ja chce miec dzieci, rodzine
                    > Kto nie ucieknie kiedy zaczne o tym rozmawiac.


                    Na pewno żaden, kto chce tego samego, co Ty, kto Cię kocha. Po jakimś czasie należy zacząć o tym rozmawiać choćby po to, żeby zyskać jasność co do intencji drugiej strony.


                    Ja moge sie jeszcze latami zastanawiac, czemu on odszedl.


                    Przecież wiesz to doskonale, tylko nie chcesz sobie uświadomić. Odszedł SZUKAĆ NOWYCH WRAŻEŃ. Bo tego właśnie szukał u kobiet, nie żony i matki dla Waszych wspólnych dzieci. Pewnie w końcu się ożeni, jak każdy, ale już nie z Tobą. Nie załapałaś się po prostu na czas, w którym potrzeba założenia rodziny była u niego dominująca, była motywem szukania kobiety do TEGO CELU.


                    Przez 2 miesiace po zerwaniu sie kontakowlaismy i nic wiecej sie nie
                    > dowiedzialam.

                    Po co zmarnowałaś jeszcze 2 miesiące na faceta, który miał inne cele niż Ty?
              • fiori86 Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 06.05.09, 19:53
                jej, to było niesamowite jak czytałam, tak jakby o sobie, może to i głupio
                zabrzmi, ale pociesza mnie czytanie tych wszystkich postów, mnie właśnie
                zostawił chłopak, jak mi się wydawało przyszły mąż, po 6 latach też mu się coś
                wypaliło :( i ja obecnie życia przed sobą nie widzę, to była bardzo dobra
                metafora z puzzlami...
                ale właśnie trochę otuchy dodają mi te wszystkie opowieści, że nie ja jedna sama
                z takim problemem...ja mam zamiar udać się do psychologa, wiem, że może mi
                pomóc, przynajmniej wiem, że chwilowo ja nie umiem sobie pomóc ;( też uważam, że
                najpierw powinnam popracować nad sobą, żeby być z kimkolwiek szczęśliwą muszę
                nauczyć się być sama szczęśliwą osobą i taką właśnie jak kiedyś byłam i
                przestałam i możliwe, że dlatego wszystko się skończyło.
                mój chłopak też jest wspaniałą osobą, planujemy zostać przyjaciółmi, wiem, że
                wina leży po środku, wiem, że jak nie teraz to za kilka lat by mogło się to
                rozpaść..
                też planuję odnaleźć siebie i życzę powodzenia wszystkim w podobnej sytuacji...
            • cytrynka_ltd Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 26.04.09, 13:09
              mruff napisała:

              > Zabrzmi to śmiesznie ale, cieszcie się Dziewczyny-jesteście same,
              > zatem żaden facior was już nie rzuci :)


              tak jest, że sama kobieta lepiej daje sobie radę niż samotni mężczyźni.
              potem właśnie tacy frustraci piszą na forach.
              • onaonaonaona Re:co sie podniosę to znowu padam 26.04.09, 19:43
                Bardzo duze huśtawki nastrojów.
                Dzisiaj sie aż trzęsę, dlaczego tak sie dzieje?
                Skoro jeden dzień, biorę sie w garść i mówię sobie dam radę, za chwilę wszystko
                powraca ze zdwojoną siłą żeby mnie zmiażdżyć totalnie. Żeby się rozsypać jak
                domek z kart...
                No przecież tak nie można żyć i funkcjonować, bo się można wykończyć.
                Ech....
                • alga-5 Re:co sie podniosę to znowu padam 27.04.09, 14:26
                  Ile juz minelo odkad sie ostatnio kontaktowlaiscie???

                  Ja tez mam takie stany, raz mis sie wydaje ze jest juz duzo lepiej,
                  za za chwile pojawia sie putska i samotnosc.
                  Kazdy mowi, ze z czasem to minie.Pozostaje tylko wierzyc!

                  Ale chyba jednak mi lepiej jak sie z nim nie kontaktuje.Przynajmniej
                  sie nie ponizam jak przez ostatnie 2 miesiace.
                  • soulsugar Re:co sie podniosę to znowu padam 27.04.09, 21:55
                    dziewczyny! tak sobie czytam i czytam, co wy tu piszecie... spojrzcie troszke z innego punktu widzenia!
                    ja sama z doswiadczenia wiem, jak to jest po rozstaniach, szczegolnie po wielu latach zwiazku. nic nie cieszy. sa doly i depresje. ale prawda jest taka, ze zycie oferuje nam tak duzo! pomyslcie sobie jak sie wam zylo bez swoich "bylych". zanim ich poznalyscie bylo na pewno super. i nadal bedzie super. patrzcie sie do przodu. tyle jeszcze przed wami. a za jakis czas bedziecie dziekowaly bogu, ze sie z tymi dupkami rozstalyscie.

                    tylko pod jednym warunkiem - jak najszybciej zamknijcie za soba przeszlosc (dozwolony jest minimalny czas na uzalanie sie nad soba :))) i NIE WRACAJCIE do tego! nigdy nie wiadomo, co przyniesie nastepny dzien... :-)

                    acha, a na przyszlosc - kochajcie tylko tych facetow, ktorzy i was kochaja.
                • yoko0202 spokojnie 27.04.09, 17:23
                  z tego co piszesz w zasadzie wynika, że połowę sukcesu masz za sobą,
                  bo jednak SĄ takie dni, kiedy bierzesz się w garść, czyli logiczny
                  wniosek = POTRAFISZ wziąć się garść.
                  Teraz musisz po prostu pogodzić się z tym, że owszem będą czasami
                  gorsze dni. Ta świadomość nie musi wcale być wykańczająca, a wręcz
                  będzie pomocna, bo przecież już wiesz że i lepszy dzień też w końcu
                  przychodzi:)
                  o tym, że masz gorszy dzień pewnie wiesz, już jak się budzisz,
                  prawda? cóż, w takie dni nie próbuj gór przenosić i winić się za to,
                  jak się czujesz; najpierw wstań z łóżka i pochwal się za to, potem
                  idź pod prysznic i też się pochwal; i tak po kolei z innymi
                  rzeczami; jak myślisz, że siły nie masz za grosz, to zdaj sobie
                  sprawę że tak naprawdę masz jeszcze mnóstwo, i zmuś się do zrobienia
                  kolejnej rzeczy; to co piszę, może wydawać się głupie ale działa.
                  Pogódź się z tym, że będziesz musiała chwilę powalczyć. Aż pewnego
                  dnia zdasz sobie sprawę, że ostatnio miałaś już same dobre dni:)
                • skarpetka_szara Re:co sie podniosę to znowu padam 27.04.09, 21:45
                  I tak widze ze radzisz sobie o wiele lepiej niz miesiac temu. Z
                  czasem bedziesz miala wiecej tych lepszych dni niz gorszych.

                  Facet zapewne znalazl sobie nastepna ofiare - ktora moze
                  wykorzystac emocjionalnie i materialnie, wyludzic kase, itd....

                  Ciesz sie ze odszedl nie zostawiajac ci pamiatki w postaci dziecka,
                  albo jeszcze wyzszego dlugu. Czasami warto zaplacic aby miec kogos
                  z glowy.

                  A ty zajmij sie swoim zyciem. Zapewne w nastepnym zwiazku
                  zdejmiesz rozowe okulary przez ktore patrzylas na swojego ex. Moze
                  bardziej krytycznie ocenisz nastepnego faceta a przez to bardziej
                  realistycznie ocenisz czy jest warty Twojej milosci i
                  zaangazowania.

                  Facet zabral ci miesiac z Twojego zycia, abys mogla sie z tym
                  uporac. Juz wystarczy. Juz wiecej nie musisz siebie torturowac.
                  Zycie jest zbyt piekne. Jest wiosna, wiec sio - idz i baw sie.

                  Mam tylko slowa przestrogi: Kobiety takie jak ty, ktore wiaza sie
                  z typem faceta zazdrosnego, ktory ciebie kontroluje, manipuluje,
                  nieszanuje - takie kobiety zazwyczaj wybieraja sobie taki tym
                  faceta. Wiec jest duze zagrozenie ze wybierzesz sobie nastepnego
                  takiego samego amanta.
                  Teraz, gdy jestes sama, zastanow sie: DLACZEGO wybralas taki typ
                  faceta? czy przypominal ci kogos? Jakie byly relacjie Twoich
                  rodzicow? Dlaczego bylas tak bardzo uzalezniona od niego?
                  Dlaczego nie czulas sie dowartosciowana? Dlaczego zgodzilas sie
                  zeby chlopak wybral kolegi wersjie zdarzenia ponad Twoja? Czy
                  wiesz ze normalna dziewczyna by go rzucila tylko wlasnie za to?
                  Ale ty przy nim tkwilas - nie myslalas ze jestes warta niczego
                  lepszego, ze jestes warta aby skonczyl znajomosc ze swoim kolega,
                  ktory chcial sie z Toba umowic.

                  Popracuj teraz nad poczuciem wlasnej wartosci. Jezeli bedziesz
                  wiedziec ze jestes duzo warta - inni ludzie wlasnie tak beda Cie
                  rowniez oceniac.

                  Zycze ci powodzenia z calego serca, ale dopuki nie zrobisz rachunku
                  sumienia i nie dowiesz sie co Ciebie ciagnelo do takiego palanta -
                  to bedziesz popelniac taki blad wybierajac przyszlych partnerow.
                  • onaonaonaona Re:co sie podniosę to znowu padam 27.04.09, 22:01
                    dziękuję Ci bardzo za mądre słowa :-)
                    Pozdrawiam
                    • makornela Re:co sie podniosę to znowu padam 27.04.09, 23:06
                      ostatni raz na forum;) zapomnialam dodac na gg, ze wiekszosc przezylam tylko dlatego, ze moglam do ciebie onaonaonaona i siebie pisac (pamietam te noce, gdy dodawalam posty!)wiec dzieki serdeczne;)
                      i powodzenia z nowym szczesciem;)))))))
                      m.
                    • scypio72 Re:co sie podniosę to znowu padam 28.04.09, 22:53
                      To co cię nie zabije to cię wzmocni. Kiedyś wyczytałem takie zdanie "
                      Była dla niego wszystkim, i wszystko się skończyło". Ciesz się że nie wziełaś ślubu i nie masz dzieci. Pomyśl gdybyś musiała się rozwodzić. Nauczysz się nie rzucać wszystkiego dla drugiej osoby. Nikt nas nie uczył że trzeba być trochę egoistą w związku. Tylko poświecenie, oddanie i cierpienie. Nie wiem jaki to był związek ale musi być równowaga czyli trzeba pamiętać o sobie. To ten jedyny wyśniony to kolejny mit którym nas się karmi od dzieciństwa. Jest wielu facetów którzy pasują do ciebie i mogą dać szczęście i vice versa. To taki czas kiedy człowiek musi zweryfikować wiele mitów z swojego życia.
                    • roonya Re:co sie podniosę to znowu padam 29.04.09, 11:26
                      tez sie mecze i pocieszam sie Twoim przykładem...Spotkałaś kogos i
                      się zakochałaś czy może cos innego sprawiło, że ci przeszło?
                      pozdrawiam
    • k-57 piszesz jak bezplciowiec. 28.04.09, 22:55
      onaonaonaona napisała:

      > Nie daje ady, wiem że tego nie przeżyje, mówił jak mnie kocham
      ponad wszystko
      xxxxxxxxxxxxxxxxxx
      sprawa tyczy twojego genitala.tak sadze.
    • makornela Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 05.05.09, 23:46
      hej;)
      d w a m i e s i a c e.
      niedlugo zostane mistrzynia rozpamietywania.
      m.
      • koniec.swiata Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 10.11.09, 12:03
        Nie wiem już co mam ze sobą zrobić ponad rok marzeń, pozwoliłam,
        żeby stał się całym moim światem, wszystko wiązałam tylko z nim
        czułam się jakby mi urosły skrzydła, cieszyłam się, że jest przy
        mnie... Nie zawsze było dobrze kłóciliśmy się coraz częściej nawet o
        głupie nieważne sprawy, nie raz sprawił mi przykrość ale to dla mnie
        nie jest wystarczający powód porzucenia kogoś kogo kocham... Ale dla
        niego powodem jest to, że już poprostu nie chce:( Nie mogę sobie
        poradzić, nie mogę patrzeć ludziom w twarz, bo cały czas chce mi się
        płakać przestałam nawet wychodzić na uczelnię, bo starsznie się tam
        męczę, ciągle zbiera mi sie na płacz wstydze się, że ktoś to
        zobaczy, nie mogę ruszyć z pracą magisterską do przodu, boję się co
        będzie za parę miesięcy jak uda mi sie skończyć te studia zostanę tu
        zupełnie sama bez pracy, znajomych, nie wiadomo co z mieszkaniem...
        Mieliśmy wiele planów, ale teraz widzę, że to były tylko moje plany
        nie umiem sie pozbierać, koleżanki urządzają mieszkania, budują z
        mężami domy, albo szykują się do ślubu, nikt mnie nie rozumie. Nie
        potrafią zrozumieć, że ciągle go kocham, że chce żeby wrócił... on
        NIE CHCE... tak poprostu z dnia na dzień przestał chcieć. Chce być
        sam, nie chce być ze mną i nie wróci do mnie. Siedze w domu i
        płacze. Czy ktoś może mi udzielić jakiejś rady co ja mam zrobić,
        żeby wrócić do normalnego życia? Bo ja już nie mam sily;(
    • maniekwaszka Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 06.05.09, 22:46
      wiem ze zapewnianie Ciebie ze kiesys znow zaswieci slonce jest w tej
      sytuacj niezbyt dobre ale moze powinnas w tym swoim bolu i
      cierpieniu znalezc cos dobrego odszukac to co dal Ci ten zwiazek a
      czego Ci zawsze brakowalo i rozpoczac nowy etap zaczac dzialac a
      rany wkoncu sie zagoja a te zle przezycia kiedys bedziesz wspominac
      jako lekcje zycia bo kiedys znow zaswici slonce tylko musisz w to
      uwierzyc
    • grubahiena Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 07.05.09, 02:20
      Kochanie, czas zamazuje wszystko. Osiem lat temu zostawił mnie ON.
      Najpiękniejszy, najmądrzejszy, najwspanialszy i.t.p. Zawaliłam studia, najpierw
      ćpałam (ON zapoznał mnie z panną Amy), potem żarłam do upadłego, potem...
      Spotkałam kolegę mojego młodszego brata, podobnego z urody do potomków Draculi i
      Frankensteina, młodszego ode mnie do tego o kilka lat. Został moim przyjacielem,
      potem partnerem. Jesteśmy razem od pięciu lat. Nie ma tych ekstatycznych
      uniesień, ale nie ma też rozpaczy i tragedii. Kocham mojego potwora.
      Dwa tygodnie temu spotkałam ONEGO po sześciu latach od kiedy go ostatni raz
      widziałam. Przyszedł do mnie do biura, mój siedział właśnie ze mną. I co? I nic.
      Pracuje jako fizyczny w firmie mojego brata. Nadal jest dość przystojny, ale
      poza tym? Nic. Porozmawialiśmy dziesięć minut. Poczułam lekkie poirytowanie jego
      zadufaniem, pretensjonalnością i stylem bycia. On się nie zmienił. To ja się
      zmieniłam.
      • makornela Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 07.05.09, 08:19
        ha, sie usmialam z draculi (fakt faktem, w milosci nic sie nie liczy). i do tego trzeba dosc, zeby sie zmienic;)
        pozdrawiam
        m.
    • malaczarna3 Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 15.05.09, 16:55
      Czytam Twoją wypowiedz Kochana i łącze się z Tobą. Przeżywam dokładnie to co TY. Serce pęka mi z żalu i bólu. Wprawdzie nasze historie są różne, ale odczucia takie same. On nie jest ciebie wart, ja już dojrzałam do takiego myślenia w przypadku mojego eks. Oni zawsze zostawiają i mówią "nie możemy byc ze sobą, ale pamiętaj zawsze będę cie kochał" albo "nigdy o Tobie nie zapomnę", i jeszcze na dobicie wieczorami odzywają się dzwoniąc i wysyłając łzawe sms. Ja najmocniej wierze że wszystko co dobre jeszcze przede mną i Ty też powinnaś. Nie oglądaj się za siebie, idz na przód a kto wie może juz wkrótce na twojej drodze pojawi się ten dla którego bez wahania będziesz mogła poświęcić wszystko. Mocna trzymam Kciuki. Wstając codziennie z łóżka powtarzaj sobie: wszystko będzie dobrze bo innaczej być nie może. Ja robię od paru tygodnie i działa :)
      • onaonaonaona Re: 27 kwietnia napisałam :-) 19.05.09, 10:17
        Napisałam post który gdzieś zginął w tłumie wątków.
        Wklejam go jeszcze raz i chcę powiedzieć że jest naprawde fajnie i jestem
        szczęśliwa.
        Wiele osób jeszcze pisało zapewne nie widząc mojego wątku :-)
        Dziękuję Wam serdeczenie jeszcze raz i mooocno pozdrawiam :-)))

        A to zaginiony wątek:

        27 kwietnia 2009

        :-), dlaczego?
        Po pierwsze, przyszła koza do woza, to raz.
        Dwa: oj nie chciałabym byc juz jego kobietą.... biedna ta... oszukiwana :-)
        Tacy ludzie się jednak nie zmieniają, straciłam do Niego szacunek,
        zakochany człowiek nie widzi wielu rzeczy, a w sumie to naprawde nic nie wart
        był nawet zakładania tego wątku...
        Wyrzuciłam wszystkie jego fotki z kompa raz na zawsze bez mozliwosci odzyskania,
        pierscionek zareczynowy zgadnijcie? gdzie popłynął? :-)
        Ta niby wielka miłośc to naprawde człowiek nie reprezentujący sobą nic
        szczególnego, tylko że ja wyniosłam go na piedestał :-), a to szary człowieczek,
        nie umiejący sam załatwić spraw, bo robiła za Niego to Mamusia, zgrywał
        twardziela a zostawił kobietę z takimi długami,mamisynek co znowu się zabawi w
        dorosłego i ktoś inny za jakis czas będzie na liście komorniczej...a ja ? ja
        idiotka płakałam za nim.... boże.... rozum mi odjęło!
        Żal że następna oszukiwana........
        Nawet kolega się odezwał ( jaki dobry jego kolega) co ma żonę i dziecko, że chce
        sie umówić, jak On podtrzymuje kontakt....
        A skąd moja zmiana i nastawienie?
        Dzisiaj zdarzyło sie coś niesamowitego, to jest tak jak cały świat staje do góry
        nogami albo obraca sie o 180 stopni.
        To tak jak ktoś wygra w lotto 6, zycie staje sie inne.
        Moje się takie stało dziękuję Wam kochani za słowa otuchy i wszyyystkie posty,
        Makronelko ;-) wiesz że będzie dobrze...
        Życie jest niesamowite, i płata niesamowite figle, teraz wiem że to że nie
        miałam byc z tym byle kim to tak miało być!!!
        Solaris napisała pamietam, jezeli Cie zostawil to nie milosc zycia jezeli nie
        milosc zycia to szkoda lez itp.
        Tak dokładnie jest i było, szkoda było tego czasu, chociaż nie żałuję,
        wyciągnełam lekcje życia.
        Jak sobie przypomnę jego to nie wiem co ja widziałam w nim. cholerka nie wiem...
        Dupek który dostanie kopa w tyłek w zyciu, wspomni sobie o takiej jednej,
        która...? jest szczęśliwa!
        Naprawdę jestem...

        Założę inny wątek, ten w którym jestem nowa JA i moje życie..
        A... jeszcze jedno, wiecie marzenia się spełniają i te duże-rzadziej i te
        małe-częściej.
        Dziękuję WAM Kochani i dziewczyny trzymajcie się no i fajni mężczyźni też ;-)
        Buźka.
        onaonaonaona
        • pogromczyni_palantow Re: 27 kwietnia napisałam :-) 24.05.09, 15:19
          hmm, niech zgadnę: poznałaś nowego i się zakochałaś? :)
          • makornela Re: 27 kwietnia napisałam :-) 25.05.09, 11:01
            z pewnoscia;)
            jak sie ulozylo wszystkim?
            pozdrawiam,
            m.
    • funstein Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.05.09, 12:37
      zadałem sobie trud i przeczytałem ten koncert bezsensu.

      Napisałyście tysiące słów z których absolutnie nic nie wynika
      ani nie niosą żadnej treści.

      Żadna z Was nie zadała pytania dlaczego odszedł, żadna nie próbowała odpowiedzieć.

      ten ból zranionej odrzuceniem macicy nie ma sensu, jeśli
      nie zmusi "cierpiącej" do zastanowienia się nad swoim stosunkiem
      do partnera.

      stawiam na: 100% egoizm "pokrzywdzonej", brak zainteresowania potrzebami
      "ukochanego", brak jakiejkolwiek potrzeby zrozumienia
      punktu widzenia "ukochanego".

      Takie trywialne i powszechne babskie głupoty wynikające
      z przekonania o własnej cudowności.
      A źli faceci gonią te stada samic, bo wytrzymać z ich
      macicznym egocentryzmem nie sposób.
      • axelred Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.05.09, 14:47
        Moj Drogi,
        autorka watku jak widac nie miala za grosz samo-egoizmu, bo dala sie
        wpakowac w niezle dlugi po ukochanym.
        Owszem zostalo zanalizowane dlaczego zwiazek sie rozpadl, mimo
        bezgranicznej milosci dziewczyny. Nie zapominaj, ze to facet ja
        porzucil, a przyczyna: chora zazdrosc z powodu niskiego poczucia
        wartosci. Moze sam biedaczek juz sie meczyl z ta obsesja na jej
        punkcie, chcial ulgi, luzu. Taki facet dowartosciowuje sie
        dziewczyna do czasu, a potem konkluduje, ze skoro jest z kims takim
        jak ja, to jest do niczego. Taki facet z niskim poczuciem wartosci
        upaja sie jej skamlaniem po rozstaniu. Dziewczyna natomiast powinna
        ocenic dlaczego taki facet na nia zadzialal.
        • funstein Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.05.09, 14:57
          to nie jest prawdziwa diagnoza przyczyny rozstania.

          Ta diagnoza służy wyłącznie utwierdzeniu się w przekonaniu,
          że winny jest facet.

          Taki sposób rozumowania prowadzi donikąd i odcina
          "cierpiącą" i "skrzywdzoną" od możliwości wyciągnięcia
          prawdziwych wniosków z tego co się stało.

          Stado samic pomaga "cierpiącej" utwierdzić się w przekonaniu,
          że jest cudowna a facet był drań.

          Einstein mawiał, że głupota jest nieskończona. To prawda.
          • axelred Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.05.09, 15:04
            Oj Ty moj przydrozny psychologu. Jakos nie lapiesz kontekstu watku,
            a strzelasz ta swoja objawiona prawda po mordach kobiet.

            Idz leczyc swoja zraniona duszyczke, bo widac, ze ktos cie niezle
            zranil. Amen.
            • onaonaonaona Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.05.09, 15:19
              Zapewniam ze na chlodno juz ocenilam cala sytuacje, wyciagnelam dalece posuniete
              wnioski, nauke i wszystko co mozliwe.
              I co? i nic, jestem madrzejsza o doswiadczenia zyciowe i szczesliwa, ze nie
              dziele zycia z moja "milosci zycia" phii ;-)
              Nic nie dzieje sie bez przyczyny i teraz patrzac z perspektywy czasu, dzieki Bogu!
              Pozdrawiam serdecznie.
              • funstein Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.05.09, 15:31
                a ja zapewniam Cię, że wierzę w to ślepo ;)
            • funstein Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.05.09, 15:34
              axelred

              jesli jedyne na co Cię stać w dyskusji merytorycznej to wycieczki osobiste, to
              serdecznie Ci współczuję intelektualnej mizerii.

              Postaraj się kiedyś w wolnej chwili założyć, że jednak nic nie
              wiesz i zacznij myślenie od początku. To czasem pomaga znaleźć
              błędy w dotychczasowym rozumowaniu.

              Na razie Twoje instynktowne reakcje kastracyjne odcinają Cię
              całkowicie od rozumu, więc stoisz na początku drogi zwanej
              poznanie.
              • axelred Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.05.09, 15:41
                Moj Drogi,
                Zastosuj ta sama regule do siebie... I tu sie problem zaczyna...
                • funstein Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.05.09, 15:46
                  jeśli zaczynasz myślenie od tego że Słońce się kręci wokół
                  Ziemi to nigdy nie zbudujesz prawdziwego światopoglądu.
                  To jest Twój błąd, że na początku drogi przyjęłaś błędne założenie.

                  Żabie w studni trudno zobaczyć słońce. Nie przejmuj się
                  tym za bardzo.
                  • axelred Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.05.09, 15:49
                    Misiaczku,
                    muslisz ze skoro jako zaba nie widze slonca w studni to nie zauwaze
                    ze robisz uniki?
                    • funstein Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.05.09, 16:11
                      hehehehe

                      przykładasz swoją miarę do czegoś czego nie masz szans zmierzyć.

                      nie ma przed czym robić uników, więc po co miałbym je robić?
                      • axelred Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.05.09, 16:24
                        Sluchaj Misiaczek, zrobiles unik i nawet nie wiesz przed czym. Tak
                        oto daje Ci nowe wyzwanie do samopoznania.
                        • funstein Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.05.09, 16:34
                          słuchaj dziurawe słoneczko.

                          nie zrobiłem uniku, bo nie miałem przed czym robić uniku.

                          niech to do Ciebie dotrze, że czasem ludzie ignorują
                          coś co jest nie warte komentarza.
                          • axelred Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.05.09, 16:38
                            Oj Misiaczek robi sie agresywny.. nieladnie pouczac innych o
                            wycieczkach osobistych jesli samemu nie umie sie opanowac tej sztuki.
                            • funstein Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.05.09, 16:44
                              :)

                              agresja to działanie bezmyślnych, dziurawych słoneczek,
                              które nie zdają sobie sprawy jak wzorcowo realizują
                              instynkt agresji wobec wszystkiego co jest wbrew
                              interesowi macicy.

                              Nie Twoja wina, że sama się odcinasz od myślenia.
                              Taki plan stwórcy, żeby kobieta nie rozumiała samej
                              siebie.

                              Przepraszam, że nie będę Cię dłużej utwierdzał w Twojej
                              racji, ale nudzi mi się dyskusja z Tobą.
                              Przeciwnikiem jesteś żadnym. Do bycia stronnikiem
                              nie masz kompetencji.

                              Pogadaj z własnym ojcem, może on będzie miał więcej
                              cierpliwości.
                              • axelred Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.05.09, 16:49
                                Oj Misiu Misiu, juz sie zmeczyles tym zmienianiem swiata? Energii w
                                Tobie tyle co w zwiednietym lisciu..
                                • funstein Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.05.09, 16:59
                                  :)

                                  pojedź do Betlejem - tam w miejscu narodzenia
                                  Chrystusa stoi bazylika, a w tej Bazylice, w
                                  miejscu żłóbka jest płyta kamienna z mosiężnym
                                  słońcem. Słońce to jest dziurawe w środku i
                                  pęknięte. Wydało na świat dziecko, które miało
                                  umrzeć na krzyżu.

                                  To jest właśnie istota myślenia macicą - żadne dziurawe
                                  słońce nie jest w stanie myśleć tak, aby jego dzieci
                                  nie umierały na krzyżach.

                                  Słońce to we wszystkich kulturach i cywilizacjach
                                  myślący ojciec. Kobieta która myśli, że myśli jest
                                  zawsze i niezmiennie źródłem cierpienia swoich dzieci.

                                  Złap samiczko trochę pokory, bo inaczej Twoje dzieci będą miały
                                  syndrom jelita wrażliwego, astmę, alergie, krzywicę i
                                  dziurawe słońce wie co jeszcze.

                                  Początkiem poznania jest oderwanie się od własnego ja i zobaczenie
                                  świata z perspektywy słońca.

                                  Żaba w studni nie ma na to szans.

                                  w stanie
                                  • axelred Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.05.09, 17:02
                                    Misiu, oto dowod! Ty najwyrazniej myslisz macica...!
                                    • funstein Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.05.09, 17:11
                                      :)
                                      • axelred Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.05.09, 17:15
                                        No coz, pozostaje mi zyczyc Ci wzniesienia sie na orbity sloneczne i
                                        dotkniecia Slonca. Tylko nie spal sie i nie nabaw sie
                                        schizofrenii...Baj baj!
                                        • funstein Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.05.09, 17:24
                                          bieda :(
                                          wysil się trochę, żeby mnie coś zabolało.
    • kota78 Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 13.10.09, 22:36
      Trochę stary ten wątek,ale szukam pomocy i pocieszenia, bo jestem w podobnej sytuacji..2 miesiące temu rzucił mnie po prawie 3 latach związku ktoś, kto był mężczyzną mojego życia. Poznałam go z 10 lat temu i od pierwszego momentu myślałam, ze to właśnie Ten Jedyny. Byliśmy młodzi, po nieudanych związkach i wtedy nie próbowaliśmy nawet za bardzo, więc nie wyszło. Następnie on wyjechał za granicę i kontakt się urwał, mimo, że ja o nim nigdy nie zapomniałam i nie miałam ochoty na poważne związki z innymi..po kilku latach przez przypadek złapaliśmy kontakt przez internet, on przyjechał na wakacje do Polski i coś zaiskrzyło..potem przyjechał na ślub członka rodziny, na który mnie zabrał, wyjechał, ale trwała ożywiona korespondencja. Któregoś dnia zaproponował, żebym przyjechała do niego. Zgodziłam się natychmiast, mimo obaw, bo wiedziałam, że jak nie spróbuję-to będę do końca życia żałować. Początki były trudne, bo czułam, że moja nieśmiałość i niezaradność w obcojęzycznym kraju go ode mnie odpycha..W końcu znalazłam niezłą pracę, był ze mnie dumny, uwierzyłam, że wszystko będzie ok i...spoczęłam na laurach. Był dla mnie cudowny, ale czegoś nieuchwytnego w związku brakowało, wtedy nie wiedziałam, że to brak komunikacji, mówienia sobie od razu, co jest nie tak, a nie wybuchanie z wielką siłą po kilku tygodniach ( oboje). Ale on dalej się starał, ja go kochałam z każdym dniem bardziej i myślałam, że spędzę z nim resztę życia..Niestety zaczęły się kłopoty w pracy, groziło mi zwolnienie nie z mojej winy, ale przenieśli mnie do innego działu, w którym się męczę. Stresy z pracy przeniosły się do domu...W sierpniu mnie rzucił. Rano mnie tulił, a po południu powiedział KONIEC. zrozumiałam po kilku dniach swoje/nasze błędy, postanowiłam się poprawić, ale on nie chciał nawet przemyśleć dania mi szansy.błagałam, płakałam długo i bezskutecznie. Niedawno musiał pojechać do Polski w sprawach urzędowych, ale wrócił jakiś dziwny (mieszkamy jeszcze razem, ale już niedługo).Któregoś razu podkusiło mnie i wzięłam do ręki jego telefon. Wiem, że nie powinnam, ale to chyba mnie uratowało przed poniżaniem się i złudzeniami na długie lata. Znalazłam tam jego słodkie wyznania do natrętnej laski, która kleiła się do niego na ślubie znajomych w Polsce, na początku sierpnia. "jesteś kobietą mojego życia, Króliczku" "chcę z tobą spędzić resztę życia"itp..umarłam w środku, do tej pory nie mogę wyjść z szoku. Do dziś mi o niej nie powiedział, a jej ściemnił, że ja o nich wiem...Wiem, że ją też niebawem sprowadza do siebie, tak samo jak mnie..Jesteśmy dla siebie uprzejmi i mili, mimo, że mam ochotę mu wykrzyczeć, że wiem, że to nie tylko ja rozbiłam tak naprawdę ten związek, ze jest kłamcą i hipokrytą..Nic nie rozumiem, nie mam siły ani ochoty żyć dalej..Nie umiem go znienawidzić..
      • kota78 Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 13.10.09, 22:51
        Od 2 miesięcy nie mogę spać, tzn budzę się o 3 w nocy i nie śpię do budzika, nie mogę jeść, wymiotuję od byle czego, nie mogę pracować, co chwilę wysyłają mnie płaczącą do domu, a w domu wyję jak potępieniec..Nie rozumiem:
        1. jak on mógł po 5 zaledwie dniach z tą laską stwierdzić, że to kobieta jego życia
        2.jak mógł spokojnie patrzeć, że ja za nim szaleję i nie zerwać wcześniej
        3. nie powiedzieć mi o niej, bo na pewno mieli kontakt mailowy przez 2 miesiące..
        ktoś to rozumie?
        • brzydula_betty Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 15.10.09, 16:06
          kota78

          Przykro mi gdy to czytam, widze że cierpisz bardzo i nie wiadomo co napisac,
          zeby jakoś było z sensem...
          Po pierwsze, jeśli czujesz, że ból po rozstaniu wcale nie ustępuje i
          uniemozliwia Ci normalne fukncjonowanie(brak snu, wymioty itp) to zastanów się
          nad wizyta u psychologa. Radzę wybrać się do kogoś poleconego, kogoś kto na
          początku terapii postawi Cię do pionu, żebys mogla jakoś funkcjonować.
          Psychiatry raczej nie polecam, zwykle ograniczają się do przepisania leków.

          Ból po rozstaniu pewnie szybko nie minie. Wybacz, że nie daję rad typu zapisz
          się na basen itp bo wypełnianie sobie wolnego czasu do maksimum nie każdemu
          słuzy zresztą uważam, że jeśli teraz nie przepracujesz tego rozstania to wróci
          to potem do Ciebie w nieodpowiednim momencie.

          Nie pozostaje spojrzeć na to jak na kolejne doświadczenie życiowe. Choć cięzko
          to pojąc ale nasze życie byłoby ubogie gdyby toczyło się tym samym tempem.
          rozumiem, ze to małe pocieszenie ale gwarantuję Ci, że porażki z których się
          podnosimy wzbogacają nas bardziej niz nam się moze wydawać....
          • fora_ze_dwora Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 15.10.09, 21:40
            Kota78 biedna jesteś, bardzo mi przykro...
            ale powiem Ci, że przechodzilam przez to niedawno, byłam zaręczona i
            zostawil mnie...
            też nie spałam, nie jadlam itd. stres sprawił, ze w ogole nie moglam
            naormalnie funkcjonować, o niczym innym myslec...
            mi dopiero po kilku miesiacach zaczęlo być lepiej, trochę lepiej na
            tyle, że czesciej sie usmiecham, wychodze, pracuje juz normalnie.
            ale serce mam zamkniete na cztery spusty, bo bardzo mnie przy okazji
            skrzywdzil, tez sie ktos tam u niego w zyciu pojawil...nie wielka
            milosc ale ktos kto jest z nim bez zobowiazan...
            nie wiem co doradzic, to trzeba przejsc samemu, nie da sie zapelniac
            czasu, bo sie tylko chce lezec i ryczec, a nie isc do ludzi.mi to
            zajeło ponad 7 miesiecy, to długo. i tak jeszcze nie czuje sie
            emocjonalnie odcieta tak na amen, a kazda informacja o nim mnie
            stresuje.
            wyprowadz sie i zerwij kontakt, to najbardziej pomaga.
            co z oczu to z serca, tak chyba jest...
            mi sie nie do konca udało tak na 100 procent zerwac kontakt, mam go
            od czasu do czasu, tak raz na 2 mies. ale juz chyba nie umiemy ze
            soba rozmawiac...trudno sie pogodzic z tym ze ktos juz po prostu nie
            kocha.
            duzo siły i energii pozytywnej Ci ślę!
            widocznie to co w Tobie jest wartościowe należy się komuś innemu:)
            • kota78 Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 15.10.09, 21:57
              Niestety zostaję w tym domu jeszcze miesiąc..To będzie bardzo długi miesiąc.. Ja mu tak piekielnie zazdroszczę umiejętności skreślenia jednego człowieka i natychmiast znalezienia drugiego, w założeniu lepszego..A jeszcze w kwietniu chciał ślubu..ze mną, nie z nią..
              fora_ze dwora cieszę się, że Ci już lepiej..7 miesięcy nie brzmi z mojej perspektywy tak źle, obawiam się, że u mnie może być dłużej przechodziłam już załamanie po o wiele mniej poważnym (pierwszym) związku i było baaaardzo długo źle..po 5 latach dopiero ktoś do mnie dotarł..
              • leda16 Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 17.10.09, 20:10
                kota78 napisała:
                tak piekielnie zazdroszczę umiejętności skreślenia jednego człowieka i nat
                > ychmiast znalezienia drugiego, w założeniu lepszego.



                Nie "człowieka" tylko KOBIETY i on bynajmniej nie zakłada, że lepszej, tylko po prostu NOWEJ. Urok nowości jest dla bardzo wielu mężczyzn potężnym afrodyzjakiem. Widać ma problemy z nawiązywaniem znajomości na miejscu, skoro co jakiś czas sprowadza sobie z Polski nowe dymadło i nie stać go nawet, żeby je utrzymać, tylko dach nad głową w jakimś slumsie oferuje z zapłatą w naturze. Sama piszesz, że "dumny" z Ciebie stał się dopiero wtedy, gdy większą kasę zaczęłaś mu przynosić. Ochłonął, gdy popadłaś w kłopoty...A że o ślubie mówił? To pewnie z nudów, bo tak logicznie rzecz biorąc, po cóż cały browar miał kupować, gdy piwa na każdy gwizdek mu nie skąpiłaś. Teraz inna "kelnerka" piwo będzie podawać a on słowem "kocham" płacić.
          • kota78 Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 15.10.09, 21:42
            brzydula_betty, dzięki za miłe słowa..Bardzo cenię każdy odzew, bo dawni
            przyjaciele przestali odbierać moje telefony..Rzeczywiście, w życiu tak nie
            cierpiałam..Za mną kolejna noc nieprzespana, pół dnia płaczu i nie mogłam się
            zmusić do jedzenia. Dziwię się, że jeszcze w ogóle chodzę..Jutro wybieram się
            kolejny raz do lekarza i mam nadzieję, że poradzą mi jakąś terapię ( mieszkam za
            granicą, może nie być łatwo, bo rozpaczam po polsku :-()Nie mogę doczekać się
            wyprowadzki, może wtedy będzie mi łatwiej, bez oglądania jego radosnej twarzy,
            jak dostaje wiadomości od Ukochanej...Ale teraz każda czynność mnie przerasta,
            szukanie mieszkania to jak wyprawa w kosmos.Ja już mam dość tego bólu!
    • ala.l Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 15.10.09, 22:25
      i tylko ten maly powod,jakim jest chlop przyczynil sie do Tojej
      odmiany?
      z silnej osoby na slaba?
      nigdy nie bylas silna..ot taka prawda.
      • kota78 Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 15.10.09, 22:43
        nie chłop, tylko ten jeden jedyny osobnik.Może to wyjątek potwierdzający regułę..na razie nie wiem nic na pewno :-(
        • ala.l Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 15.10.09, 22:51
          kota78 napisała:

          > nie chłop, tylko ten jeden jedyny osobnik.Może to wyjątek
          potwierdzający reguł
          > ę..na razie nie wiem nic na pewno :-(
          takich jak on osobnikow jest pare miliardow na ziemi..
          wmawaisz sobie ze ony taki wyjatkowy,
          jak bys za niego wyszla to zobaczylabys jaki jest malo oryginakny:))
          • kota78 Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 15.10.09, 23:00
            Teraz już wiem, ale jeszcze boli i poboli trochę. Nie mogę się doczekać końca
            • brzydula_betty Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 15.10.09, 23:29
              a czy powrót do kraju nie wchodzi w grę? moze masz tutaj w Polsce rodzine skoro
              tamci przyjaciele nie mają czasu? moze powrót byłby ostatecznym odcięciem się od
              tego faceta a i rozpoczęciem wszystkiego od zera. to zawsze przynosi jakies nowe
              emocje nie związane z tamtymi wydarzeniami...

              Pociesz się moze tym, ze Twoja sytuacja wcale nie jest jakas wyjatkowa. uwierz,
              że baaardzo duzo ludzi zmaga się z porzuceniem i też nie jest różowo...
              • kota78 Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 16.10.09, 00:03
                nie chcę wrócić "na tarczy"..I to właśnie polscy przyjaciele, mimo deklaracji "dzwoń, kiedy tylko chcesz" nie odbierają..Wiem, że jest nas wiele/wielu, wiem, że powinnam się cieszyć, ze nie mieliśmy dzieci..wiem, że może ktoś kiedyś..ale na razie czuje TYLKO straszny ból i nie chcę tego bólu zawozić swojej małej, zmęczonej własnymi zmaganiami rodzinie..
                • brzydula_betty Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 16.10.09, 18:35
                  powrót na tarczy mówisz... a tak naprawdę to czy warto się przejmować tym co
                  inni sobie pomyślą? przeciez niekoniecznie musisz każdemu opowiadać jak on
                  strasznie Cie zranił i zostawił. a nawet gdybyś musiała się do tego przyznać to
                  uwierz, ze świat nie składa się tylko z samych szczęsliwych ludzi i udanych
                  związków. to wszystko wymaga czasu i uporządkowania myśli. mi często w samotnych
                  wieczorach pomagał niestety alkohol. rano budziłam się z kacem ale z jasniejszym
                  spojrzeniem na rzeczywistość i całą sprawę. Kiedy czujesz, ze już nie dajesz
                  rady kup sobie butelkę dobrego wina, włącz jakąś muzykę i porządnie się urżnij.
                  może niektórzy się oburzą na tą radę ale czasem trzeba i koniec kropka. wiem z
                  własnego dosiwadczenie że chwila zapomnienia czasem duzo moze pomóc choć
                  oczywiście problemu nie rozwiąże.
                  • kota78 Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 18.10.09, 21:50
                    To jest jakaś magia..Może mój mózg nie może dłużej cierpieć i się zbuntował, a
                    może antydepresanty pomogły, a może wizja zmian, a może miłe towarzystwo i
                    wyjście z domu?..od 2 dni dużo lepiej się czuję..Oby tak zostało..
                    • makornela ONAONA 02.11.09, 21:58
                      bedzie dobrze. od mojego postu minelo 9 miesiecy, i przeszlo. w nic nie moglam uwierzyc, teraz wierze we wszystko, 3maj sie mocno, az strach pomyslec co musisz czuc, pamietam kazda sekunde. ale juz za mna na zawsze

                      onaonaonaona daj znac, tesknie za toba, prosze, nie znikaj, jak oni!
    • trzydziestotrzylatka Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 07.11.09, 21:02
      współczuję Ci. Jestem w podobnej sytuacji, może ja nie miałam okazji być z
      ukochanym ale jest mi ciężko już trzeci rok.
      forum.gazeta.pl/forum/w,210,102665077,102665077,niestety_nie_poradzilam_sobie_.html
      • koniec.swiata Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 10.11.09, 12:09
        Żle coś wstawiłam chciałam, żeby to było na końcu może ktoś to
        przeczyta i mi odpowie, bo naprawde mi cięzko, wklejam jeszcze raz
        przepraszam za zamieszanie
        Nie wiem już co mam ze sobą zrobić ponad rok marzeń, pozwoliłam,
        żeby stał się całym moim światem, wszystko wiązałam tylko z nim
        czułam się jakby mi urosły skrzydła, cieszyłam się, że jest przy
        mnie... Nie zawsze było dobrze kłóciliśmy się coraz częściej nawet o
        głupie nieważne sprawy, nie raz sprawił mi przykrość ale to dla mnie
        nie jest wystarczający powód porzucenia kogoś kogo kocham... Ale dla
        niego powodem jest to, że już poprostu nie chce:( Nie mogę sobie
        poradzić, nie mogę patrzeć ludziom w twarz, bo cały czas chce mi się
        płakać przestałam nawet wychodzić na uczelnię, bo starsznie się tam
        męczę, ciągle zbiera mi sie na płacz wstydze się, że ktoś to
        zobaczy, nie mogę ruszyć z pracą magisterską do przodu, boję się co
        będzie za parę miesięcy jak uda mi sie skończyć te studia zostanę tu
        zupełnie sama bez pracy, znajomych, nie wiadomo co z mieszkaniem...
        Mieliśmy wiele planów, ale teraz widzę, że to były tylko moje plany
        nie umiem sie pozbierać, koleżanki urządzają mieszkania, budują z
        mężami domy, albo szykują się do ślubu, nikt mnie nie rozumie. Nie
        potrafią zrozumieć, że ciągle go kocham, że chce żeby wrócił... on
        NIE CHCE... tak poprostu z dnia na dzień przestał chcieć. Chce być
        sam, nie chce być ze mną i nie wróci do mnie. Siedze w domu i
        płacze. Czy ktoś może mi udzielić jakiejś rady co ja mam zrobić,
        żeby wrócić do normalnego życia? Bo ja już nie mam sily;(
        • s.p.7 Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 10.11.09, 21:18
          prawdopodobnie on chial zakonczyc juz zwiazek wczesniej, byly wyrazne sygnaly -
          ty przymykalas na nie oczy.

          Nei wiem do konca cocie tak boli.

          Kochasz go.. wiec akceptuejsz jego decyzje i jego wole, che inaczej.

          Mzoesz prubowac go przekonac.

          To cos da lub nie, lepiej byc pewnym zwiazku ze jest on ze szczerych checi a nie
          ublagany czy wyproszony i zaakceptowany z ltosci.

          Po co sie katujesz?

          Zyj jego szczesicem.
          Sama go odnajduj w swoim zyciu.

          Pzoanwaj ludzi, rozwijaj się. Stara jsie byc jak najlepsza.

          Znajedzisz kogos bardizej odpowiedniego,

          Twoje marzenia sie nie skonczyly - one maga byc spelnione z kims bardziej
          odpowiednim i rzyszlosciowym

          Czlowiek ma wlna wole i nei mozna go zmusza do robienia tak jak chcemy

          placz ma w swojej podstawie wymuszanie.
          tak jak dzieci placza by wymusic na otoczeniu litosc, wsparcie i pomoc, milosc.

          W doroslym zyciu ten mechanizm juz nie dziala.
          Trzeba samemu ta milsoc dwac - w tobie jest wiecej bolu, zalu niz milosci wiec
          wyglada t otja kwyglada.

          jak dla mnei niepotrzebnie sie katujesz zamiast spojrzec w przyszlosc
          • koniec.swiata Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 10.11.09, 22:41
            no coz... ja dalej mam nadzieję. Wiem,że tylko jego kocham... Nawet
            nie umiem sobie wyobrazic kogokolwiek innego:(
Inne wątki na temat:
Pełna wersja