wonderfool Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.04.09, 14:33 też tak miałam. facet, dla którego skończyłam kilkuletni, chociaż nie zawsze szczęśliwy związek, po niecałym pół roku spotykania się i autentycznej euforii...z dnia na dzień powiedział, że chce być sam. byłam w autentycznym szoku. przepłakałam 2 dni, w myślach, z pomocą znajomych zaczęłam układać sobie życie na nowo. życie bez niego. nagle zadzwonił i poprosił o spotkanie. wtedy: bukiet kwiatów, przeprosiny. ale ja już tyle łez wylałam, że byłam autentycznie wyschnięta. prosił o drugą szansę. dostał ( zdecydowanie za szybko). wszystko wróciło do tzw "normy", chociaż ja nigdy nie zapomniałam i czułam, że może się tak stać po raz drugi. i tak było, tyle ,że tym razem byłam na to przygotowana. mimo wszystko równie bolesne to było. od tamtej pory minęło pół roku, a ja jestem sama.( on także). chciałabym kogoś poznać, zakochać się...ale z drugiej strony jest we mnie jakaś nieufność. fakt, ile głupot narobiłam od naszego rozstania..zupełnie pomijam..pozdrawiam:) Odpowiedz Link Zgłoś
onaonaonaona Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.04.09, 20:30 Czas robi swoje ale, jest to ale, nie jest wcale tak pięknie jak było np kilka dni temu, to poczucie jakieś krzywdy, dochodzą sprawy finansowe którymi jestem obciążona przez Niego i On unik, nic, ma to gdzieś, jeżeli nawet ma kogoś, czy tak się zostawia kobietę, zostawia jej się wszystkie płatności i to związane z Jego osobą ( są na mnie)... Dzisiaj dopadło mnie takie "coś" na zasadzie:' " no obojętnie jak chcesz i sie starasz, nie dasz rady kobieto, stracisz wiele lat życia na spłaty itd itd" Nie widzę siebie juz w żadnym związku, przyszłościowo również. Zaufanie do mężczyzn chyba juz nie do odzyskania, poza tym bym nie miała sumienia obciążać kogoś moimi finansami. Piszę trochę "masło maślane" ale wyrzucam" z siebie to co w tej chwili czuje. Albo wmawiam sobie i oszukuję się jak to fajnie powoli że jednak to słońce świeci, a tak naprawde sama siebie oszukuję. Bradzo mi przykro, bardzo. Odpowiedz Link Zgłoś
kubekja Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.04.09, 20:56 Rozumiem Wasz zal... bylem w podobnej sytuacji, ale to kobieta mnie zostawila, zachcialo sie jej zabawy, szalenstwa, wracala, zostawiala. To dziala w dwie strony. Ale nie o tym chcialem napisac, a mianowicie piszecie, ze juz nie widzicie sie w zwiazku, ze3 nie ma takiej opcji itp. Jesli bedzie tak nastawione, to z gory kazdego goscia bedziecie splawialy itp. TO blede myslenie, mozecie miec zal do facetów, ale nie zamykajcie sie na nich, na milosc, na zwiazki. Dajcie sobie czas, a predzej czy pozniej zjawi sie inny, moze wlasnie ten jedyny? Pozdrawiam i zycze powodzenia :) bedzie dobrze! Odpowiedz Link Zgłoś
makornela Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.04.09, 22:25 ja splawialam kolesi (nauczona nieufnosci)wieksza czesc mojego singielskiego zycia, ale jak juz postanowilam nie splawiac, to sie sam splawil;) trudno sie nie zamykac... przynajmniej na jakis czas. chociaz znam ludzi, ktorzy takimi dramatami w ogole sie nie przejmuja. ida do przodu. i tez zyja;)tylko jak??? oczywiscie, ze to dziala w dwie strony. my po prostu musimy ze sto razy to przegadac, zeby zeszlo. mozna przestac byc naiwnym. ale dla mnie to to samo, co po prostu sie zamknac;) od wewnatrz. pozdrawiam m. Odpowiedz Link Zgłoś
makornela Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.04.09, 22:20 swieci swieci. nie oszukujesz siebie, z pewnoscia:) m. Odpowiedz Link Zgłoś
makornela Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.04.09, 22:18 ile glupot;) a kto ich nie robi?;) myslisz, ze danie drugiej szansy nigdy nie wypali? moze tak, gdy jak w moim przypadku, za bardzo nie ma czego ratowac. a nieufnosc przechodzi z czasem i niestety zamienia sie w ufnosc... pozdrawiam m. Odpowiedz Link Zgłoś
epox123 Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 20.04.09, 11:38 ..no i nie dałam rady,tak bardzo tęskniłam,zabrakło siły i napisałam do niego na gg,odpisał i spotkaliśmy się i znowu było super,rozmowy i pocałunek na dobranoc,potem spotkaliśmy się w niedziele i też było super i odkryłam też coś przez przypadek co bardzo mnie zabolało...jaka ja jestem naiwna,jak ja mu ufałam...rany co za kretynka ze mnie....musze to wkońcu zakończyć.... Odpowiedz Link Zgłoś
makornela Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 20.04.09, 12:10 odkrylas co???????????????? Odpowiedz Link Zgłoś
wonderfool Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 20.04.09, 13:40 a ja mam czasem wrażenie, że już nigdy nikogo nie poznam! proszę, napiszcie, że tak nie będzie:) Odpowiedz Link Zgłoś
makornela Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 20.04.09, 17:49 okropne nudy w pracy. tez tak mam. ale w ramach wsparcia: na pewno kogos poznasz;) tylko jak, no nie?:) m. Odpowiedz Link Zgłoś
mruff Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 20.04.09, 19:41 Poznasz, jakiś patałachów Odpowiedz Link Zgłoś
wonderfool Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 20.04.09, 23:11 patałachów..-na przykład na forum? :) makornela - dzięki...no właśnie gdzie!? oto jest pytanie.. Odpowiedz Link Zgłoś
makornela Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 21.04.09, 17:34 poznac sie jakos da;) tylko jak tu byc z kims?;) ale generalnie: gdzie i jak;) co za dzein dzis okropny, szlag by trafil wszystko! dlaczego znowu wszystko wraca???? onaonaonaona odezwij sie! m. Odpowiedz Link Zgłoś
onaonaonaona Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 21.04.09, 18:30 Odzywam się odzywam. U mnie tak: czas zmienia wiele, teraz zeszłam na tor, ratowania i walki o swój byt, nie czekam juz za telefonem, nie czekam już, Jemu: zapewne to pasuje, umył rączki od wszystkiego, od związku i tak go zakończył ucieczką? ok przebolałam, łzami, atakami histerii, wyciem do poduszki itd itd o czym pisałam cały czas. Nie rozumiem tylko jak można umyć rączki od spraw finansowych, jemu to na rękę że nie dzwonie bo ma spokój i problem z głowy, tylko że będę musiała skontaktować się w końcu chociaż z kims z jego rodziny ( mają w d... głęboko podejrzewam mnie też, synek najważniejszy, czyt. : matka) Na ta chwilę, nie płaczę, łzy sie cisna na moja sytuację życiową, ale juz nie za Nim... Za chwile ktos napisze: no tak co to za milosc jak po takim czasie juz ma luz. Powtarzam jeszcze raz luzu nie mam i dlugo nie bede miec, to co sie wydarzylo ma i bedzie miec niesamowite znaczenie w kontakcie z mężczyznami, nie ufam juz i nie zaufam, poza tym jezeli kogos kiedykolwiek spotkam na swojej drodze to juz nie to.... kochalam jednego tak mocno i tak mocno zostalam zraniona ze nie jestem nawet sobie wyobrazic zaangazowania z mojej strony. Ogólnie mam poczucie wielkiej krzywdy i czuje ogromny zal, kazdy dzien to walka, tylko ze to walka w tej chwili "o siebie" a nie juz "o niego". Tyle co sie u mnie zmienilo. Odpowiedz Link Zgłoś
makornela Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 22.04.09, 13:50 hmmm... taaak, nadal baaaardzo boli. u mnie dzis o niebo lepiej, wiele nowych rzeczy przede mna, praca, mieszkanie, otoczenie. az sie wierzyc chce! onaonaonaona teraz walka o siebie (pomijajac okolicznosci) to dobry znak. jestem z toba m. Odpowiedz Link Zgłoś
alga-5 Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 24.04.09, 13:58 Hej! Ja jestem w podobnej sytuacji. Po 2.5 roku zostawil mnie facet.Z dnia na dzien wyprowadzil sie do rodzicow. Powiedzial, ze mnie kocha ale nie mozemy byc razem. Mieszkalismy ze soba od roku i to chyba zbilo troche uczucia. Ja zatracilam sie troche w tym zwiazku.Naciskalam na dzieci i zareczyny, a to powinno wyjsc od niego. Po tym jak mi powiedzial,ze odchodzi za wszelka cene probowlam go zatrzymac. Prosilam, plakalam sypialam z nim, smsy, telfony.. Az w koncu zrozumialam ze to on sie powinien starac, nie ja.Ze jak wroci, bo go o to prosze to bedzei ze mna z laski. Odszedl 2 miesiace temu, rano mowil ze kocha, wieczorem powiedzial, ze odchodzi. Bylo nam naprawde dobrze, to cudowny czlowiek, ale cos sie wypalilo. W zwiazku nigdy nie mozna zapominac o sobie.Caly czas trzeba zdobywac i pielegnowac. Ja chcialam posiadac. Teraz odszedl, a ja nie wiem jak zyc bez niego Odpowiedz Link Zgłoś
makornela Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 24.04.09, 17:50 baaaardzo madra koncowka. zawsze chcemy posiadac! ech, zycie. nie wiem jak bedziesz zyc bez niego. z dnia na dzien chyba, jak my wszystkie...;) pozdrawiam, m. Odpowiedz Link Zgłoś
alga-5 Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 24.04.09, 18:20 jakos zyje, ale co to za zycie, ajk na razie czuje sie jak bym wegetowala. Czuje sie jak bym ukladala puzzle takie duze z 1000 kawalkow i jak juz bylam blika konca ktos je zburzyl.A teaz musze je uklada od nowa, ale ktos zabral mi obrazek i nie wiem jak je ulozyc, i czuje zalosc, gniew, rezygnacje, az w koncu bede sie musiala pogodzic z tym ze moze ich nigdy od nowa nie uloze. To chyba cos tak jak z tymi etapami rozstania! Odpowiedz Link Zgłoś
makornela Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 25.04.09, 09:17 na pewno! myslalam, ze przeszlam/przezylam juz wsz etapy. i albo siebie oszukalam, albo cos jest jednak nie tak, bo od wczoraj zyje znowu etapem pierwszym: rozpacza(tyle ze w baaaaardzo skroconej choc intensywnej formie). nie chce tak dluzej... Odpowiedz Link Zgłoś
onaonaonaona Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 25.04.09, 11:17 alga-5 napisała: Odezwal sie do ciebie? Zaciekawila mnie ta histoaria. Przechodze przez cos podobnego. Nie odezwał się, zapewne nie pamięta że istnieje, poza tym wiem że sie nie odezwie. U mnie etap sie cofnął jak u Ciebie Markonelko... Dzisiaj sobie nie radzę, może ta cisza , moja cała sytuacja mnie dobija, poczucie porzucenia jest straszne, tęsknota również. Niby zaczęłam walkę o siebie, o swoje życie ale wspomnienia totalnie mnie hamują w tym działaniu, psychika wystawiona na ciężką próbę nie daje znowu rady. Najgorsze nie mieć celu, właśnie mnie to dopadło, tzn mam cel wyjść z problemów finansowych w jakie mnie wpakował, to jest cel jedyny aby funkcjonować dalej, nic poza tym. Nie wierzę w nic już, cofnęłam się do pierwszego mojego postu. Dzisiaj jakby mi ktoś kłodę pod nogi rzucił, nie mam siły na tą codzienną walkę, no nie mam. Gdybym umiała poradzić sobie z pogodzeniem sie z tym wszystkim ale własnie w tym tkwi problem że nie umiem. Co jest lepiej to znowu niż, jak to jeszcze długo będzie... ( ktos powie, ze zalezy ode mnie) echh.... Odpowiedz Link Zgłoś
anka81_kwiat Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 26.04.09, 01:06 Onaonaonaona opowiedz nam prawde a nie kit ,ktory ma wywolac ogolne uzalanie sie nad Toba. On chcial byc z Toba ale zle go traktowalas i dlatego odszedl, czego sie nawet niespodziewalas.Niespodziewalas sie , ze bedzie mial dosc sily aby porzucic takie samolubne babsko i to Cie boli.Boli , ze to on Ciebie a nie Ty jego zostawilas. Odszedl i nawet nie przeprosilas go na koniec za to, ze bylas tak niedobra dla niego.Teraz Tobie go brak i dopiero teraz widzisz co utracilas, dopiero teraz widzisz co moglas miec. Odpowiedz Link Zgłoś
cytrynka_ltd kolejny frustrat,który wyżywa się za swoje grzechy 26.04.09, 12:59 na kobietach. idź człowieku do psychiatry i lecz się, a nie wyżywaj się anonimowo podszywając się pod kobiecy nick, na ludziach. Odpowiedz Link Zgłoś
onaonaonaona Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 26.04.09, 20:20 anka81_kwiat napisała: > Onaonaonaona opowiedz nam prawde a nie kit ,ktory ma wywolac ogolne > uzalanie sie nad Toba. On chcial byc z Toba ale zle go traktowalas i > dlatego odszedl, czego sie nawet niespodziewalas.Niespodziewalas > sie , ze bedzie mial dosc sily aby porzucic takie samolubne babsko i > to Cie boli.Boli , ze to on Ciebie a nie Ty jego zostawilas. Odszedl > i nawet nie przeprosilas go na koniec za to, ze bylas tak niedobra > dla niego.Teraz Tobie go brak i dopiero teraz widzisz co utracilas, > dopiero teraz widzisz co moglas miec. Nie wiem skad, takie wnioski i osąd ... Odpowiedz Link Zgłoś
cytrynka_ltd nie będziesz już następnym razem taka naiwna. 26.04.09, 13:06 pewnie uciekł przed tymi zobowiązaniami finansowymi. nawet taka niby inteligentna i sprytna Kasia Niezgoda dała się Kamelowi naciągnąć na aferę finansową i straciła przez to pracę. zakochana kobieta traci rozum. a, niektórzy mężczyźni doskonale to umieją wykorzystać. dobrze, że ja kiedyś sama jeszcze nie miałam swoich pieniędzy, jak trafiłam na jednego takiego, co chciał, aby to dziewczyna mu stawiała:) to mężczyzna ma zabiegać o kobietę i dbać o nią. tak zawsze było i powinno być. a, teraz mężczyźni nawet stracili swój honor. Odpowiedz Link Zgłoś
mruff Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 25.04.09, 20:57 Zabrzmi to śmiesznie ale, cieszcie się Dziewczyny-jesteście same, zatem żaden facior was już nie rzuci :) Odpowiedz Link Zgłoś
alga-5 Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 26.04.09, 04:52 Hmm Prawda jest taka, ze jak so ie to przemyslalam to naprawde niedocenialam swojego faceta. Odszedl i wydaje mi sie ze swia sie zawalia. Ale z drugiej strony to dobry czas zeby popracowac nad soba. Jak by sie to nie rozpadlo teraz to y sie rozpadlo za pare lat, wiec lepiej teraz i ostro wziac sie do roboty. Ja mialam cudownego faceta, ale nam sie nie udalo. Wina zawsze lezy po polowie. Moja win a wtym taka, ze stracilam radosc siebie i przestalam byc ta dziewczyna w ktorje on sie zakochal. W nasze zycie wdala sie rutyna ktora wszystko zabija. Po 2 miesiacach placzu widze wreszcie swoje bledy. Nadal placze bo mi go szalenie brakuje.Ale myslicie, ze o tez placze w podusze za mna?????? On teskni za dziewczyna w ktorej sie zakochal.I ja wlasnie zamierzam ta dziewczyne odnalezc.Jak nie dla niego to dla kogos innego. Odpowiedz Link Zgłoś
leda16 Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 26.04.09, 08:46 Moja win a wtym taka, ze stracilam radosc siebie i przestalam byc ta dziewczyna > w ktorje on sie zakochal. > W nasze zycie wdala sie rutyna ktora wszystko zabija. To nie "rutyna" tylko brak przywiązania. U niego zadziałał - jak zwykle u mężczyzn - urok nowości. Potem mu spowszedniałaś jak każdemu motylkowi, który nie szuka stabilizacji tylko świeżych wrażeń. On teskni za dziewczyna w ktorej sie zakochal.I ja wlasnie zamierzam ta dziewczyne odnalezc. He, he, a co zamieszarz zaoferować takiemu mężczyźnie za 15 lat, jak Ci cycki sflaczeją po paru porodach, gęba pokryje się zmarszczkami a uda celulitis? Cofniesz czas?! Od faceta z tak infantylnym podejściem do kobiety uciekaj jak najdalej. "Dziewczyna" w której on się "zakochał", to po prostu świeża dupa, która mu spowszedniała. Dokładniejsze poznanie kobiety - zamiast go do niej przywiązać, tylko go odstręcza. To nie jest materiał na męża i ojca. Dzieci też pewnie przestanie "kochać" jak z pulchnych, rozkosznych bobasów staną się wyrośniętymi, pyskującymi nastolatkami. Miłość jest ponadczasowa i niezmiena - akceptuje chorobę, zmarszczki, kalectwo jakie każdej "dziewczynie" mogą się przytrafić. A starzenie przytrafi się jej na pewno. Ty jesteś typem zależnym - on Cię zdewaluował, więc Ty też dewaluujesz siebie. Zamiast powiwedzieć - dobrze że teraz mnie gnojku rzuciłeś, niż za 10 lat z dwojgiem uwieszonych spódnicy naszych dzieci. Niestety drugi raz do tej samej rzeki nie wejdziesz. I zastanów się, czego Ty chcesz? Chcesz być żoną i matką czy wiecznie taką "dziewczyną", jaką napalony facet widzi na pierwszej randce i pierwszym seksie? > Odpowiedz Link Zgłoś
alga-5 Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 27.04.09, 14:18 Jest troche racji w tym co napisalas. Ale to nie tylko cialo chodzi. Latwo jest zmienic wyglad. My po prostu przestalismy o siebie zabiegac. Chyba ja bardziej przestalam. Kochalam tak mocno ze zpomnialam adorowac. Dobrze, ze widze te bledy teraz. Ale z drugiej strony masz racje.Ja chce miec dzieci, rodzine i byc z kims kto tez tego chce. Kto nie ucieknie kiedy zaczne o tym rozmawiac. Tylko, ze serce nie sluga. Ja moge sie jeszcze latami zastanawiac, czemu on odszedl. A czas leci. Przez 2 miesiace po zerwaniu sie kontakowlaismy i nic wiecej sie nie dowiedzialam. Czas zaczac uklada wszytsko od nowa. Tylko tak cholernie ciezko jest. Taka putska i samotnosc. Odpowiedz Link Zgłoś
leda16 Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 29.04.09, 06:16 Latwo jest zmienic wyglad. Bynajmniej. Powie Ci o tym każda kobieta po 30-stce i każdy chirurg plastyczny. Ale jeśli chłoptaś "kocha" tylko za wygląd, to Cię uprzedmiotowia. Przecież żadna w tym Twoja zasługa. Uroda bądź brzydota to nie kwestia tapety na twarzy, nowej kiecki albo modnej fryzury. Kochalam tak mocno ze zpomnialam > adorowac. Adoracja do najświętszego penisa? No nie rozśmieszaj mnie...Ale już chyba wiem, dlaczeko odszedł - nie szanował kobiety, która ścieliła się przed nim jak chodnik. Uznał, że to nie materiał na partnerkę, żonę i matkę. Ja chce miec dzieci, rodzine > Kto nie ucieknie kiedy zaczne o tym rozmawiac. Na pewno żaden, kto chce tego samego, co Ty, kto Cię kocha. Po jakimś czasie należy zacząć o tym rozmawiać choćby po to, żeby zyskać jasność co do intencji drugiej strony. Ja moge sie jeszcze latami zastanawiac, czemu on odszedl. Przecież wiesz to doskonale, tylko nie chcesz sobie uświadomić. Odszedł SZUKAĆ NOWYCH WRAŻEŃ. Bo tego właśnie szukał u kobiet, nie żony i matki dla Waszych wspólnych dzieci. Pewnie w końcu się ożeni, jak każdy, ale już nie z Tobą. Nie załapałaś się po prostu na czas, w którym potrzeba założenia rodziny była u niego dominująca, była motywem szukania kobiety do TEGO CELU. Przez 2 miesiace po zerwaniu sie kontakowlaismy i nic wiecej sie nie > dowiedzialam. Po co zmarnowałaś jeszcze 2 miesiące na faceta, który miał inne cele niż Ty? Odpowiedz Link Zgłoś
fiori86 Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 06.05.09, 19:53 jej, to było niesamowite jak czytałam, tak jakby o sobie, może to i głupio zabrzmi, ale pociesza mnie czytanie tych wszystkich postów, mnie właśnie zostawił chłopak, jak mi się wydawało przyszły mąż, po 6 latach też mu się coś wypaliło :( i ja obecnie życia przed sobą nie widzę, to była bardzo dobra metafora z puzzlami... ale właśnie trochę otuchy dodają mi te wszystkie opowieści, że nie ja jedna sama z takim problemem...ja mam zamiar udać się do psychologa, wiem, że może mi pomóc, przynajmniej wiem, że chwilowo ja nie umiem sobie pomóc ;( też uważam, że najpierw powinnam popracować nad sobą, żeby być z kimkolwiek szczęśliwą muszę nauczyć się być sama szczęśliwą osobą i taką właśnie jak kiedyś byłam i przestałam i możliwe, że dlatego wszystko się skończyło. mój chłopak też jest wspaniałą osobą, planujemy zostać przyjaciółmi, wiem, że wina leży po środku, wiem, że jak nie teraz to za kilka lat by mogło się to rozpaść.. też planuję odnaleźć siebie i życzę powodzenia wszystkim w podobnej sytuacji... Odpowiedz Link Zgłoś
cytrynka_ltd Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 26.04.09, 13:09 mruff napisała: > Zabrzmi to śmiesznie ale, cieszcie się Dziewczyny-jesteście same, > zatem żaden facior was już nie rzuci :) tak jest, że sama kobieta lepiej daje sobie radę niż samotni mężczyźni. potem właśnie tacy frustraci piszą na forach. Odpowiedz Link Zgłoś
onaonaonaona Re:co sie podniosę to znowu padam 26.04.09, 19:43 Bardzo duze huśtawki nastrojów. Dzisiaj sie aż trzęsę, dlaczego tak sie dzieje? Skoro jeden dzień, biorę sie w garść i mówię sobie dam radę, za chwilę wszystko powraca ze zdwojoną siłą żeby mnie zmiażdżyć totalnie. Żeby się rozsypać jak domek z kart... No przecież tak nie można żyć i funkcjonować, bo się można wykończyć. Ech.... Odpowiedz Link Zgłoś
alga-5 Re:co sie podniosę to znowu padam 27.04.09, 14:26 Ile juz minelo odkad sie ostatnio kontaktowlaiscie??? Ja tez mam takie stany, raz mis sie wydaje ze jest juz duzo lepiej, za za chwile pojawia sie putska i samotnosc. Kazdy mowi, ze z czasem to minie.Pozostaje tylko wierzyc! Ale chyba jednak mi lepiej jak sie z nim nie kontaktuje.Przynajmniej sie nie ponizam jak przez ostatnie 2 miesiace. Odpowiedz Link Zgłoś
soulsugar Re:co sie podniosę to znowu padam 27.04.09, 21:55 dziewczyny! tak sobie czytam i czytam, co wy tu piszecie... spojrzcie troszke z innego punktu widzenia! ja sama z doswiadczenia wiem, jak to jest po rozstaniach, szczegolnie po wielu latach zwiazku. nic nie cieszy. sa doly i depresje. ale prawda jest taka, ze zycie oferuje nam tak duzo! pomyslcie sobie jak sie wam zylo bez swoich "bylych". zanim ich poznalyscie bylo na pewno super. i nadal bedzie super. patrzcie sie do przodu. tyle jeszcze przed wami. a za jakis czas bedziecie dziekowaly bogu, ze sie z tymi dupkami rozstalyscie. tylko pod jednym warunkiem - jak najszybciej zamknijcie za soba przeszlosc (dozwolony jest minimalny czas na uzalanie sie nad soba :))) i NIE WRACAJCIE do tego! nigdy nie wiadomo, co przyniesie nastepny dzien... :-) acha, a na przyszlosc - kochajcie tylko tych facetow, ktorzy i was kochaja. Odpowiedz Link Zgłoś
yoko0202 spokojnie 27.04.09, 17:23 z tego co piszesz w zasadzie wynika, że połowę sukcesu masz za sobą, bo jednak SĄ takie dni, kiedy bierzesz się w garść, czyli logiczny wniosek = POTRAFISZ wziąć się garść. Teraz musisz po prostu pogodzić się z tym, że owszem będą czasami gorsze dni. Ta świadomość nie musi wcale być wykańczająca, a wręcz będzie pomocna, bo przecież już wiesz że i lepszy dzień też w końcu przychodzi:) o tym, że masz gorszy dzień pewnie wiesz, już jak się budzisz, prawda? cóż, w takie dni nie próbuj gór przenosić i winić się za to, jak się czujesz; najpierw wstań z łóżka i pochwal się za to, potem idź pod prysznic i też się pochwal; i tak po kolei z innymi rzeczami; jak myślisz, że siły nie masz za grosz, to zdaj sobie sprawę że tak naprawdę masz jeszcze mnóstwo, i zmuś się do zrobienia kolejnej rzeczy; to co piszę, może wydawać się głupie ale działa. Pogódź się z tym, że będziesz musiała chwilę powalczyć. Aż pewnego dnia zdasz sobie sprawę, że ostatnio miałaś już same dobre dni:) Odpowiedz Link Zgłoś
skarpetka_szara Re:co sie podniosę to znowu padam 27.04.09, 21:45 I tak widze ze radzisz sobie o wiele lepiej niz miesiac temu. Z czasem bedziesz miala wiecej tych lepszych dni niz gorszych. Facet zapewne znalazl sobie nastepna ofiare - ktora moze wykorzystac emocjionalnie i materialnie, wyludzic kase, itd.... Ciesz sie ze odszedl nie zostawiajac ci pamiatki w postaci dziecka, albo jeszcze wyzszego dlugu. Czasami warto zaplacic aby miec kogos z glowy. A ty zajmij sie swoim zyciem. Zapewne w nastepnym zwiazku zdejmiesz rozowe okulary przez ktore patrzylas na swojego ex. Moze bardziej krytycznie ocenisz nastepnego faceta a przez to bardziej realistycznie ocenisz czy jest warty Twojej milosci i zaangazowania. Facet zabral ci miesiac z Twojego zycia, abys mogla sie z tym uporac. Juz wystarczy. Juz wiecej nie musisz siebie torturowac. Zycie jest zbyt piekne. Jest wiosna, wiec sio - idz i baw sie. Mam tylko slowa przestrogi: Kobiety takie jak ty, ktore wiaza sie z typem faceta zazdrosnego, ktory ciebie kontroluje, manipuluje, nieszanuje - takie kobiety zazwyczaj wybieraja sobie taki tym faceta. Wiec jest duze zagrozenie ze wybierzesz sobie nastepnego takiego samego amanta. Teraz, gdy jestes sama, zastanow sie: DLACZEGO wybralas taki typ faceta? czy przypominal ci kogos? Jakie byly relacjie Twoich rodzicow? Dlaczego bylas tak bardzo uzalezniona od niego? Dlaczego nie czulas sie dowartosciowana? Dlaczego zgodzilas sie zeby chlopak wybral kolegi wersjie zdarzenia ponad Twoja? Czy wiesz ze normalna dziewczyna by go rzucila tylko wlasnie za to? Ale ty przy nim tkwilas - nie myslalas ze jestes warta niczego lepszego, ze jestes warta aby skonczyl znajomosc ze swoim kolega, ktory chcial sie z Toba umowic. Popracuj teraz nad poczuciem wlasnej wartosci. Jezeli bedziesz wiedziec ze jestes duzo warta - inni ludzie wlasnie tak beda Cie rowniez oceniac. Zycze ci powodzenia z calego serca, ale dopuki nie zrobisz rachunku sumienia i nie dowiesz sie co Ciebie ciagnelo do takiego palanta - to bedziesz popelniac taki blad wybierajac przyszlych partnerow. Odpowiedz Link Zgłoś
onaonaonaona Re:co sie podniosę to znowu padam 27.04.09, 22:01 dziękuję Ci bardzo za mądre słowa :-) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
makornela Re:co sie podniosę to znowu padam 27.04.09, 23:06 ostatni raz na forum;) zapomnialam dodac na gg, ze wiekszosc przezylam tylko dlatego, ze moglam do ciebie onaonaonaona i siebie pisac (pamietam te noce, gdy dodawalam posty!)wiec dzieki serdeczne;) i powodzenia z nowym szczesciem;))))))) m. Odpowiedz Link Zgłoś
scypio72 Re:co sie podniosę to znowu padam 28.04.09, 22:53 To co cię nie zabije to cię wzmocni. Kiedyś wyczytałem takie zdanie " Była dla niego wszystkim, i wszystko się skończyło". Ciesz się że nie wziełaś ślubu i nie masz dzieci. Pomyśl gdybyś musiała się rozwodzić. Nauczysz się nie rzucać wszystkiego dla drugiej osoby. Nikt nas nie uczył że trzeba być trochę egoistą w związku. Tylko poświecenie, oddanie i cierpienie. Nie wiem jaki to był związek ale musi być równowaga czyli trzeba pamiętać o sobie. To ten jedyny wyśniony to kolejny mit którym nas się karmi od dzieciństwa. Jest wielu facetów którzy pasują do ciebie i mogą dać szczęście i vice versa. To taki czas kiedy człowiek musi zweryfikować wiele mitów z swojego życia. Odpowiedz Link Zgłoś
roonya Re:co sie podniosę to znowu padam 29.04.09, 11:26 tez sie mecze i pocieszam sie Twoim przykładem...Spotkałaś kogos i się zakochałaś czy może cos innego sprawiło, że ci przeszło? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
k-57 piszesz jak bezplciowiec. 28.04.09, 22:55 onaonaonaona napisała: > Nie daje ady, wiem że tego nie przeżyje, mówił jak mnie kocham ponad wszystko xxxxxxxxxxxxxxxxxx sprawa tyczy twojego genitala.tak sadze. Odpowiedz Link Zgłoś
makornela Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 05.05.09, 23:46 hej;) d w a m i e s i a c e. niedlugo zostane mistrzynia rozpamietywania. m. Odpowiedz Link Zgłoś
koniec.swiata Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 10.11.09, 12:03 Nie wiem już co mam ze sobą zrobić ponad rok marzeń, pozwoliłam, żeby stał się całym moim światem, wszystko wiązałam tylko z nim czułam się jakby mi urosły skrzydła, cieszyłam się, że jest przy mnie... Nie zawsze było dobrze kłóciliśmy się coraz częściej nawet o głupie nieważne sprawy, nie raz sprawił mi przykrość ale to dla mnie nie jest wystarczający powód porzucenia kogoś kogo kocham... Ale dla niego powodem jest to, że już poprostu nie chce:( Nie mogę sobie poradzić, nie mogę patrzeć ludziom w twarz, bo cały czas chce mi się płakać przestałam nawet wychodzić na uczelnię, bo starsznie się tam męczę, ciągle zbiera mi sie na płacz wstydze się, że ktoś to zobaczy, nie mogę ruszyć z pracą magisterską do przodu, boję się co będzie za parę miesięcy jak uda mi sie skończyć te studia zostanę tu zupełnie sama bez pracy, znajomych, nie wiadomo co z mieszkaniem... Mieliśmy wiele planów, ale teraz widzę, że to były tylko moje plany nie umiem sie pozbierać, koleżanki urządzają mieszkania, budują z mężami domy, albo szykują się do ślubu, nikt mnie nie rozumie. Nie potrafią zrozumieć, że ciągle go kocham, że chce żeby wrócił... on NIE CHCE... tak poprostu z dnia na dzień przestał chcieć. Chce być sam, nie chce być ze mną i nie wróci do mnie. Siedze w domu i płacze. Czy ktoś może mi udzielić jakiejś rady co ja mam zrobić, żeby wrócić do normalnego życia? Bo ja już nie mam sily;( Odpowiedz Link Zgłoś
maniekwaszka Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 06.05.09, 22:46 wiem ze zapewnianie Ciebie ze kiesys znow zaswieci slonce jest w tej sytuacj niezbyt dobre ale moze powinnas w tym swoim bolu i cierpieniu znalezc cos dobrego odszukac to co dal Ci ten zwiazek a czego Ci zawsze brakowalo i rozpoczac nowy etap zaczac dzialac a rany wkoncu sie zagoja a te zle przezycia kiedys bedziesz wspominac jako lekcje zycia bo kiedys znow zaswici slonce tylko musisz w to uwierzyc Odpowiedz Link Zgłoś
grubahiena Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 07.05.09, 02:20 Kochanie, czas zamazuje wszystko. Osiem lat temu zostawił mnie ON. Najpiękniejszy, najmądrzejszy, najwspanialszy i.t.p. Zawaliłam studia, najpierw ćpałam (ON zapoznał mnie z panną Amy), potem żarłam do upadłego, potem... Spotkałam kolegę mojego młodszego brata, podobnego z urody do potomków Draculi i Frankensteina, młodszego ode mnie do tego o kilka lat. Został moim przyjacielem, potem partnerem. Jesteśmy razem od pięciu lat. Nie ma tych ekstatycznych uniesień, ale nie ma też rozpaczy i tragedii. Kocham mojego potwora. Dwa tygodnie temu spotkałam ONEGO po sześciu latach od kiedy go ostatni raz widziałam. Przyszedł do mnie do biura, mój siedział właśnie ze mną. I co? I nic. Pracuje jako fizyczny w firmie mojego brata. Nadal jest dość przystojny, ale poza tym? Nic. Porozmawialiśmy dziesięć minut. Poczułam lekkie poirytowanie jego zadufaniem, pretensjonalnością i stylem bycia. On się nie zmienił. To ja się zmieniłam. Odpowiedz Link Zgłoś
makornela Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 07.05.09, 08:19 ha, sie usmialam z draculi (fakt faktem, w milosci nic sie nie liczy). i do tego trzeba dosc, zeby sie zmienic;) pozdrawiam m. Odpowiedz Link Zgłoś
malaczarna3 Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 15.05.09, 16:55 Czytam Twoją wypowiedz Kochana i łącze się z Tobą. Przeżywam dokładnie to co TY. Serce pęka mi z żalu i bólu. Wprawdzie nasze historie są różne, ale odczucia takie same. On nie jest ciebie wart, ja już dojrzałam do takiego myślenia w przypadku mojego eks. Oni zawsze zostawiają i mówią "nie możemy byc ze sobą, ale pamiętaj zawsze będę cie kochał" albo "nigdy o Tobie nie zapomnę", i jeszcze na dobicie wieczorami odzywają się dzwoniąc i wysyłając łzawe sms. Ja najmocniej wierze że wszystko co dobre jeszcze przede mną i Ty też powinnaś. Nie oglądaj się za siebie, idz na przód a kto wie może juz wkrótce na twojej drodze pojawi się ten dla którego bez wahania będziesz mogła poświęcić wszystko. Mocna trzymam Kciuki. Wstając codziennie z łóżka powtarzaj sobie: wszystko będzie dobrze bo innaczej być nie może. Ja robię od paru tygodnie i działa :) Odpowiedz Link Zgłoś
onaonaonaona Re: 27 kwietnia napisałam :-) 19.05.09, 10:17 Napisałam post który gdzieś zginął w tłumie wątków. Wklejam go jeszcze raz i chcę powiedzieć że jest naprawde fajnie i jestem szczęśliwa. Wiele osób jeszcze pisało zapewne nie widząc mojego wątku :-) Dziękuję Wam serdeczenie jeszcze raz i mooocno pozdrawiam :-))) A to zaginiony wątek: 27 kwietnia 2009 :-), dlaczego? Po pierwsze, przyszła koza do woza, to raz. Dwa: oj nie chciałabym byc juz jego kobietą.... biedna ta... oszukiwana :-) Tacy ludzie się jednak nie zmieniają, straciłam do Niego szacunek, zakochany człowiek nie widzi wielu rzeczy, a w sumie to naprawde nic nie wart był nawet zakładania tego wątku... Wyrzuciłam wszystkie jego fotki z kompa raz na zawsze bez mozliwosci odzyskania, pierscionek zareczynowy zgadnijcie? gdzie popłynął? :-) Ta niby wielka miłośc to naprawde człowiek nie reprezentujący sobą nic szczególnego, tylko że ja wyniosłam go na piedestał :-), a to szary człowieczek, nie umiejący sam załatwić spraw, bo robiła za Niego to Mamusia, zgrywał twardziela a zostawił kobietę z takimi długami,mamisynek co znowu się zabawi w dorosłego i ktoś inny za jakis czas będzie na liście komorniczej...a ja ? ja idiotka płakałam za nim.... boże.... rozum mi odjęło! Żal że następna oszukiwana........ Nawet kolega się odezwał ( jaki dobry jego kolega) co ma żonę i dziecko, że chce sie umówić, jak On podtrzymuje kontakt.... A skąd moja zmiana i nastawienie? Dzisiaj zdarzyło sie coś niesamowitego, to jest tak jak cały świat staje do góry nogami albo obraca sie o 180 stopni. To tak jak ktoś wygra w lotto 6, zycie staje sie inne. Moje się takie stało dziękuję Wam kochani za słowa otuchy i wszyyystkie posty, Makronelko ;-) wiesz że będzie dobrze... Życie jest niesamowite, i płata niesamowite figle, teraz wiem że to że nie miałam byc z tym byle kim to tak miało być!!! Solaris napisała pamietam, jezeli Cie zostawil to nie milosc zycia jezeli nie milosc zycia to szkoda lez itp. Tak dokładnie jest i było, szkoda było tego czasu, chociaż nie żałuję, wyciągnełam lekcje życia. Jak sobie przypomnę jego to nie wiem co ja widziałam w nim. cholerka nie wiem... Dupek który dostanie kopa w tyłek w zyciu, wspomni sobie o takiej jednej, która...? jest szczęśliwa! Naprawdę jestem... Założę inny wątek, ten w którym jestem nowa JA i moje życie.. A... jeszcze jedno, wiecie marzenia się spełniają i te duże-rzadziej i te małe-częściej. Dziękuję WAM Kochani i dziewczyny trzymajcie się no i fajni mężczyźni też ;-) Buźka. onaonaonaona Odpowiedz Link Zgłoś
pogromczyni_palantow Re: 27 kwietnia napisałam :-) 24.05.09, 15:19 hmm, niech zgadnę: poznałaś nowego i się zakochałaś? :) Odpowiedz Link Zgłoś
makornela Re: 27 kwietnia napisałam :-) 25.05.09, 11:01 z pewnoscia;) jak sie ulozylo wszystkim? pozdrawiam, m. Odpowiedz Link Zgłoś
funstein Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.05.09, 12:37 zadałem sobie trud i przeczytałem ten koncert bezsensu. Napisałyście tysiące słów z których absolutnie nic nie wynika ani nie niosą żadnej treści. Żadna z Was nie zadała pytania dlaczego odszedł, żadna nie próbowała odpowiedzieć. ten ból zranionej odrzuceniem macicy nie ma sensu, jeśli nie zmusi "cierpiącej" do zastanowienia się nad swoim stosunkiem do partnera. stawiam na: 100% egoizm "pokrzywdzonej", brak zainteresowania potrzebami "ukochanego", brak jakiejkolwiek potrzeby zrozumienia punktu widzenia "ukochanego". Takie trywialne i powszechne babskie głupoty wynikające z przekonania o własnej cudowności. A źli faceci gonią te stada samic, bo wytrzymać z ich macicznym egocentryzmem nie sposób. Odpowiedz Link Zgłoś
axelred Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.05.09, 14:47 Moj Drogi, autorka watku jak widac nie miala za grosz samo-egoizmu, bo dala sie wpakowac w niezle dlugi po ukochanym. Owszem zostalo zanalizowane dlaczego zwiazek sie rozpadl, mimo bezgranicznej milosci dziewczyny. Nie zapominaj, ze to facet ja porzucil, a przyczyna: chora zazdrosc z powodu niskiego poczucia wartosci. Moze sam biedaczek juz sie meczyl z ta obsesja na jej punkcie, chcial ulgi, luzu. Taki facet dowartosciowuje sie dziewczyna do czasu, a potem konkluduje, ze skoro jest z kims takim jak ja, to jest do niczego. Taki facet z niskim poczuciem wartosci upaja sie jej skamlaniem po rozstaniu. Dziewczyna natomiast powinna ocenic dlaczego taki facet na nia zadzialal. Odpowiedz Link Zgłoś
funstein Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.05.09, 14:57 to nie jest prawdziwa diagnoza przyczyny rozstania. Ta diagnoza służy wyłącznie utwierdzeniu się w przekonaniu, że winny jest facet. Taki sposób rozumowania prowadzi donikąd i odcina "cierpiącą" i "skrzywdzoną" od możliwości wyciągnięcia prawdziwych wniosków z tego co się stało. Stado samic pomaga "cierpiącej" utwierdzić się w przekonaniu, że jest cudowna a facet był drań. Einstein mawiał, że głupota jest nieskończona. To prawda. Odpowiedz Link Zgłoś
axelred Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.05.09, 15:04 Oj Ty moj przydrozny psychologu. Jakos nie lapiesz kontekstu watku, a strzelasz ta swoja objawiona prawda po mordach kobiet. Idz leczyc swoja zraniona duszyczke, bo widac, ze ktos cie niezle zranil. Amen. Odpowiedz Link Zgłoś
onaonaonaona Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.05.09, 15:19 Zapewniam ze na chlodno juz ocenilam cala sytuacje, wyciagnelam dalece posuniete wnioski, nauke i wszystko co mozliwe. I co? i nic, jestem madrzejsza o doswiadczenia zyciowe i szczesliwa, ze nie dziele zycia z moja "milosci zycia" phii ;-) Nic nie dzieje sie bez przyczyny i teraz patrzac z perspektywy czasu, dzieki Bogu! Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
funstein Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.05.09, 15:31 a ja zapewniam Cię, że wierzę w to ślepo ;) Odpowiedz Link Zgłoś
funstein Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.05.09, 15:34 axelred jesli jedyne na co Cię stać w dyskusji merytorycznej to wycieczki osobiste, to serdecznie Ci współczuję intelektualnej mizerii. Postaraj się kiedyś w wolnej chwili założyć, że jednak nic nie wiesz i zacznij myślenie od początku. To czasem pomaga znaleźć błędy w dotychczasowym rozumowaniu. Na razie Twoje instynktowne reakcje kastracyjne odcinają Cię całkowicie od rozumu, więc stoisz na początku drogi zwanej poznanie. Odpowiedz Link Zgłoś
axelred Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.05.09, 15:41 Moj Drogi, Zastosuj ta sama regule do siebie... I tu sie problem zaczyna... Odpowiedz Link Zgłoś
funstein Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.05.09, 15:46 jeśli zaczynasz myślenie od tego że Słońce się kręci wokół Ziemi to nigdy nie zbudujesz prawdziwego światopoglądu. To jest Twój błąd, że na początku drogi przyjęłaś błędne założenie. Żabie w studni trudno zobaczyć słońce. Nie przejmuj się tym za bardzo. Odpowiedz Link Zgłoś
axelred Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.05.09, 15:49 Misiaczku, muslisz ze skoro jako zaba nie widze slonca w studni to nie zauwaze ze robisz uniki? Odpowiedz Link Zgłoś
funstein Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.05.09, 16:11 hehehehe przykładasz swoją miarę do czegoś czego nie masz szans zmierzyć. nie ma przed czym robić uników, więc po co miałbym je robić? Odpowiedz Link Zgłoś
axelred Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.05.09, 16:24 Sluchaj Misiaczek, zrobiles unik i nawet nie wiesz przed czym. Tak oto daje Ci nowe wyzwanie do samopoznania. Odpowiedz Link Zgłoś
funstein Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.05.09, 16:34 słuchaj dziurawe słoneczko. nie zrobiłem uniku, bo nie miałem przed czym robić uniku. niech to do Ciebie dotrze, że czasem ludzie ignorują coś co jest nie warte komentarza. Odpowiedz Link Zgłoś
axelred Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.05.09, 16:38 Oj Misiaczek robi sie agresywny.. nieladnie pouczac innych o wycieczkach osobistych jesli samemu nie umie sie opanowac tej sztuki. Odpowiedz Link Zgłoś
funstein Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.05.09, 16:44 :) agresja to działanie bezmyślnych, dziurawych słoneczek, które nie zdają sobie sprawy jak wzorcowo realizują instynkt agresji wobec wszystkiego co jest wbrew interesowi macicy. Nie Twoja wina, że sama się odcinasz od myślenia. Taki plan stwórcy, żeby kobieta nie rozumiała samej siebie. Przepraszam, że nie będę Cię dłużej utwierdzał w Twojej racji, ale nudzi mi się dyskusja z Tobą. Przeciwnikiem jesteś żadnym. Do bycia stronnikiem nie masz kompetencji. Pogadaj z własnym ojcem, może on będzie miał więcej cierpliwości. Odpowiedz Link Zgłoś
axelred Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.05.09, 16:49 Oj Misiu Misiu, juz sie zmeczyles tym zmienianiem swiata? Energii w Tobie tyle co w zwiednietym lisciu.. Odpowiedz Link Zgłoś
funstein Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.05.09, 16:59 :) pojedź do Betlejem - tam w miejscu narodzenia Chrystusa stoi bazylika, a w tej Bazylice, w miejscu żłóbka jest płyta kamienna z mosiężnym słońcem. Słońce to jest dziurawe w środku i pęknięte. Wydało na świat dziecko, które miało umrzeć na krzyżu. To jest właśnie istota myślenia macicą - żadne dziurawe słońce nie jest w stanie myśleć tak, aby jego dzieci nie umierały na krzyżach. Słońce to we wszystkich kulturach i cywilizacjach myślący ojciec. Kobieta która myśli, że myśli jest zawsze i niezmiennie źródłem cierpienia swoich dzieci. Złap samiczko trochę pokory, bo inaczej Twoje dzieci będą miały syndrom jelita wrażliwego, astmę, alergie, krzywicę i dziurawe słońce wie co jeszcze. Początkiem poznania jest oderwanie się od własnego ja i zobaczenie świata z perspektywy słońca. Żaba w studni nie ma na to szans. w stanie Odpowiedz Link Zgłoś
axelred Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.05.09, 17:02 Misiu, oto dowod! Ty najwyrazniej myslisz macica...! Odpowiedz Link Zgłoś
axelred Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.05.09, 17:15 No coz, pozostaje mi zyczyc Ci wzniesienia sie na orbity sloneczne i dotkniecia Slonca. Tylko nie spal sie i nie nabaw sie schizofrenii...Baj baj! Odpowiedz Link Zgłoś
funstein Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 19.05.09, 17:24 bieda :( wysil się trochę, żeby mnie coś zabolało. Odpowiedz Link Zgłoś
kota78 Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 13.10.09, 22:36 Trochę stary ten wątek,ale szukam pomocy i pocieszenia, bo jestem w podobnej sytuacji..2 miesiące temu rzucił mnie po prawie 3 latach związku ktoś, kto był mężczyzną mojego życia. Poznałam go z 10 lat temu i od pierwszego momentu myślałam, ze to właśnie Ten Jedyny. Byliśmy młodzi, po nieudanych związkach i wtedy nie próbowaliśmy nawet za bardzo, więc nie wyszło. Następnie on wyjechał za granicę i kontakt się urwał, mimo, że ja o nim nigdy nie zapomniałam i nie miałam ochoty na poważne związki z innymi..po kilku latach przez przypadek złapaliśmy kontakt przez internet, on przyjechał na wakacje do Polski i coś zaiskrzyło..potem przyjechał na ślub członka rodziny, na który mnie zabrał, wyjechał, ale trwała ożywiona korespondencja. Któregoś dnia zaproponował, żebym przyjechała do niego. Zgodziłam się natychmiast, mimo obaw, bo wiedziałam, że jak nie spróbuję-to będę do końca życia żałować. Początki były trudne, bo czułam, że moja nieśmiałość i niezaradność w obcojęzycznym kraju go ode mnie odpycha..W końcu znalazłam niezłą pracę, był ze mnie dumny, uwierzyłam, że wszystko będzie ok i...spoczęłam na laurach. Był dla mnie cudowny, ale czegoś nieuchwytnego w związku brakowało, wtedy nie wiedziałam, że to brak komunikacji, mówienia sobie od razu, co jest nie tak, a nie wybuchanie z wielką siłą po kilku tygodniach ( oboje). Ale on dalej się starał, ja go kochałam z każdym dniem bardziej i myślałam, że spędzę z nim resztę życia..Niestety zaczęły się kłopoty w pracy, groziło mi zwolnienie nie z mojej winy, ale przenieśli mnie do innego działu, w którym się męczę. Stresy z pracy przeniosły się do domu...W sierpniu mnie rzucił. Rano mnie tulił, a po południu powiedział KONIEC. zrozumiałam po kilku dniach swoje/nasze błędy, postanowiłam się poprawić, ale on nie chciał nawet przemyśleć dania mi szansy.błagałam, płakałam długo i bezskutecznie. Niedawno musiał pojechać do Polski w sprawach urzędowych, ale wrócił jakiś dziwny (mieszkamy jeszcze razem, ale już niedługo).Któregoś razu podkusiło mnie i wzięłam do ręki jego telefon. Wiem, że nie powinnam, ale to chyba mnie uratowało przed poniżaniem się i złudzeniami na długie lata. Znalazłam tam jego słodkie wyznania do natrętnej laski, która kleiła się do niego na ślubie znajomych w Polsce, na początku sierpnia. "jesteś kobietą mojego życia, Króliczku" "chcę z tobą spędzić resztę życia"itp..umarłam w środku, do tej pory nie mogę wyjść z szoku. Do dziś mi o niej nie powiedział, a jej ściemnił, że ja o nich wiem...Wiem, że ją też niebawem sprowadza do siebie, tak samo jak mnie..Jesteśmy dla siebie uprzejmi i mili, mimo, że mam ochotę mu wykrzyczeć, że wiem, że to nie tylko ja rozbiłam tak naprawdę ten związek, ze jest kłamcą i hipokrytą..Nic nie rozumiem, nie mam siły ani ochoty żyć dalej..Nie umiem go znienawidzić.. Odpowiedz Link Zgłoś
kota78 Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 13.10.09, 22:51 Od 2 miesięcy nie mogę spać, tzn budzę się o 3 w nocy i nie śpię do budzika, nie mogę jeść, wymiotuję od byle czego, nie mogę pracować, co chwilę wysyłają mnie płaczącą do domu, a w domu wyję jak potępieniec..Nie rozumiem: 1. jak on mógł po 5 zaledwie dniach z tą laską stwierdzić, że to kobieta jego życia 2.jak mógł spokojnie patrzeć, że ja za nim szaleję i nie zerwać wcześniej 3. nie powiedzieć mi o niej, bo na pewno mieli kontakt mailowy przez 2 miesiące.. ktoś to rozumie? Odpowiedz Link Zgłoś
brzydula_betty Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 15.10.09, 16:06 kota78 Przykro mi gdy to czytam, widze że cierpisz bardzo i nie wiadomo co napisac, zeby jakoś było z sensem... Po pierwsze, jeśli czujesz, że ból po rozstaniu wcale nie ustępuje i uniemozliwia Ci normalne fukncjonowanie(brak snu, wymioty itp) to zastanów się nad wizyta u psychologa. Radzę wybrać się do kogoś poleconego, kogoś kto na początku terapii postawi Cię do pionu, żebys mogla jakoś funkcjonować. Psychiatry raczej nie polecam, zwykle ograniczają się do przepisania leków. Ból po rozstaniu pewnie szybko nie minie. Wybacz, że nie daję rad typu zapisz się na basen itp bo wypełnianie sobie wolnego czasu do maksimum nie każdemu słuzy zresztą uważam, że jeśli teraz nie przepracujesz tego rozstania to wróci to potem do Ciebie w nieodpowiednim momencie. Nie pozostaje spojrzeć na to jak na kolejne doświadczenie życiowe. Choć cięzko to pojąc ale nasze życie byłoby ubogie gdyby toczyło się tym samym tempem. rozumiem, ze to małe pocieszenie ale gwarantuję Ci, że porażki z których się podnosimy wzbogacają nas bardziej niz nam się moze wydawać.... Odpowiedz Link Zgłoś
fora_ze_dwora Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 15.10.09, 21:40 Kota78 biedna jesteś, bardzo mi przykro... ale powiem Ci, że przechodzilam przez to niedawno, byłam zaręczona i zostawil mnie... też nie spałam, nie jadlam itd. stres sprawił, ze w ogole nie moglam naormalnie funkcjonować, o niczym innym myslec... mi dopiero po kilku miesiacach zaczęlo być lepiej, trochę lepiej na tyle, że czesciej sie usmiecham, wychodze, pracuje juz normalnie. ale serce mam zamkniete na cztery spusty, bo bardzo mnie przy okazji skrzywdzil, tez sie ktos tam u niego w zyciu pojawil...nie wielka milosc ale ktos kto jest z nim bez zobowiazan... nie wiem co doradzic, to trzeba przejsc samemu, nie da sie zapelniac czasu, bo sie tylko chce lezec i ryczec, a nie isc do ludzi.mi to zajeło ponad 7 miesiecy, to długo. i tak jeszcze nie czuje sie emocjonalnie odcieta tak na amen, a kazda informacja o nim mnie stresuje. wyprowadz sie i zerwij kontakt, to najbardziej pomaga. co z oczu to z serca, tak chyba jest... mi sie nie do konca udało tak na 100 procent zerwac kontakt, mam go od czasu do czasu, tak raz na 2 mies. ale juz chyba nie umiemy ze soba rozmawiac...trudno sie pogodzic z tym ze ktos juz po prostu nie kocha. duzo siły i energii pozytywnej Ci ślę! widocznie to co w Tobie jest wartościowe należy się komuś innemu:) Odpowiedz Link Zgłoś
kota78 Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 15.10.09, 21:57 Niestety zostaję w tym domu jeszcze miesiąc..To będzie bardzo długi miesiąc.. Ja mu tak piekielnie zazdroszczę umiejętności skreślenia jednego człowieka i natychmiast znalezienia drugiego, w założeniu lepszego..A jeszcze w kwietniu chciał ślubu..ze mną, nie z nią.. fora_ze dwora cieszę się, że Ci już lepiej..7 miesięcy nie brzmi z mojej perspektywy tak źle, obawiam się, że u mnie może być dłużej przechodziłam już załamanie po o wiele mniej poważnym (pierwszym) związku i było baaaardzo długo źle..po 5 latach dopiero ktoś do mnie dotarł.. Odpowiedz Link Zgłoś
leda16 Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 17.10.09, 20:10 kota78 napisała: tak piekielnie zazdroszczę umiejętności skreślenia jednego człowieka i nat > ychmiast znalezienia drugiego, w założeniu lepszego. Nie "człowieka" tylko KOBIETY i on bynajmniej nie zakłada, że lepszej, tylko po prostu NOWEJ. Urok nowości jest dla bardzo wielu mężczyzn potężnym afrodyzjakiem. Widać ma problemy z nawiązywaniem znajomości na miejscu, skoro co jakiś czas sprowadza sobie z Polski nowe dymadło i nie stać go nawet, żeby je utrzymać, tylko dach nad głową w jakimś slumsie oferuje z zapłatą w naturze. Sama piszesz, że "dumny" z Ciebie stał się dopiero wtedy, gdy większą kasę zaczęłaś mu przynosić. Ochłonął, gdy popadłaś w kłopoty...A że o ślubie mówił? To pewnie z nudów, bo tak logicznie rzecz biorąc, po cóż cały browar miał kupować, gdy piwa na każdy gwizdek mu nie skąpiłaś. Teraz inna "kelnerka" piwo będzie podawać a on słowem "kocham" płacić. Odpowiedz Link Zgłoś
kota78 Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 15.10.09, 21:42 brzydula_betty, dzięki za miłe słowa..Bardzo cenię każdy odzew, bo dawni przyjaciele przestali odbierać moje telefony..Rzeczywiście, w życiu tak nie cierpiałam..Za mną kolejna noc nieprzespana, pół dnia płaczu i nie mogłam się zmusić do jedzenia. Dziwię się, że jeszcze w ogóle chodzę..Jutro wybieram się kolejny raz do lekarza i mam nadzieję, że poradzą mi jakąś terapię ( mieszkam za granicą, może nie być łatwo, bo rozpaczam po polsku :-()Nie mogę doczekać się wyprowadzki, może wtedy będzie mi łatwiej, bez oglądania jego radosnej twarzy, jak dostaje wiadomości od Ukochanej...Ale teraz każda czynność mnie przerasta, szukanie mieszkania to jak wyprawa w kosmos.Ja już mam dość tego bólu! Odpowiedz Link Zgłoś
ala.l Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 15.10.09, 22:25 i tylko ten maly powod,jakim jest chlop przyczynil sie do Tojej odmiany? z silnej osoby na slaba? nigdy nie bylas silna..ot taka prawda. Odpowiedz Link Zgłoś
kota78 Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 15.10.09, 22:43 nie chłop, tylko ten jeden jedyny osobnik.Może to wyjątek potwierdzający regułę..na razie nie wiem nic na pewno :-( Odpowiedz Link Zgłoś
ala.l Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 15.10.09, 22:51 kota78 napisała: > nie chłop, tylko ten jeden jedyny osobnik.Może to wyjątek potwierdzający reguł > ę..na razie nie wiem nic na pewno :-( takich jak on osobnikow jest pare miliardow na ziemi.. wmawaisz sobie ze ony taki wyjatkowy, jak bys za niego wyszla to zobaczylabys jaki jest malo oryginakny:)) Odpowiedz Link Zgłoś
kota78 Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 15.10.09, 23:00 Teraz już wiem, ale jeszcze boli i poboli trochę. Nie mogę się doczekać końca Odpowiedz Link Zgłoś
brzydula_betty Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 15.10.09, 23:29 a czy powrót do kraju nie wchodzi w grę? moze masz tutaj w Polsce rodzine skoro tamci przyjaciele nie mają czasu? moze powrót byłby ostatecznym odcięciem się od tego faceta a i rozpoczęciem wszystkiego od zera. to zawsze przynosi jakies nowe emocje nie związane z tamtymi wydarzeniami... Pociesz się moze tym, ze Twoja sytuacja wcale nie jest jakas wyjatkowa. uwierz, że baaardzo duzo ludzi zmaga się z porzuceniem i też nie jest różowo... Odpowiedz Link Zgłoś
kota78 Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 16.10.09, 00:03 nie chcę wrócić "na tarczy"..I to właśnie polscy przyjaciele, mimo deklaracji "dzwoń, kiedy tylko chcesz" nie odbierają..Wiem, że jest nas wiele/wielu, wiem, że powinnam się cieszyć, ze nie mieliśmy dzieci..wiem, że może ktoś kiedyś..ale na razie czuje TYLKO straszny ból i nie chcę tego bólu zawozić swojej małej, zmęczonej własnymi zmaganiami rodzinie.. Odpowiedz Link Zgłoś
brzydula_betty Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 16.10.09, 18:35 powrót na tarczy mówisz... a tak naprawdę to czy warto się przejmować tym co inni sobie pomyślą? przeciez niekoniecznie musisz każdemu opowiadać jak on strasznie Cie zranił i zostawił. a nawet gdybyś musiała się do tego przyznać to uwierz, ze świat nie składa się tylko z samych szczęsliwych ludzi i udanych związków. to wszystko wymaga czasu i uporządkowania myśli. mi często w samotnych wieczorach pomagał niestety alkohol. rano budziłam się z kacem ale z jasniejszym spojrzeniem na rzeczywistość i całą sprawę. Kiedy czujesz, ze już nie dajesz rady kup sobie butelkę dobrego wina, włącz jakąś muzykę i porządnie się urżnij. może niektórzy się oburzą na tą radę ale czasem trzeba i koniec kropka. wiem z własnego dosiwadczenie że chwila zapomnienia czasem duzo moze pomóc choć oczywiście problemu nie rozwiąże. Odpowiedz Link Zgłoś
kota78 Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 18.10.09, 21:50 To jest jakaś magia..Może mój mózg nie może dłużej cierpieć i się zbuntował, a może antydepresanty pomogły, a może wizja zmian, a może miłe towarzystwo i wyjście z domu?..od 2 dni dużo lepiej się czuję..Oby tak zostało.. Odpowiedz Link Zgłoś
makornela ONAONA 02.11.09, 21:58 bedzie dobrze. od mojego postu minelo 9 miesiecy, i przeszlo. w nic nie moglam uwierzyc, teraz wierze we wszystko, 3maj sie mocno, az strach pomyslec co musisz czuc, pamietam kazda sekunde. ale juz za mna na zawsze onaonaonaona daj znac, tesknie za toba, prosze, nie znikaj, jak oni! Odpowiedz Link Zgłoś
trzydziestotrzylatka Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 07.11.09, 21:02 współczuję Ci. Jestem w podobnej sytuacji, może ja nie miałam okazji być z ukochanym ale jest mi ciężko już trzeci rok. forum.gazeta.pl/forum/w,210,102665077,102665077,niestety_nie_poradzilam_sobie_.html Odpowiedz Link Zgłoś
koniec.swiata Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 10.11.09, 12:09 Żle coś wstawiłam chciałam, żeby to było na końcu może ktoś to przeczyta i mi odpowie, bo naprawde mi cięzko, wklejam jeszcze raz przepraszam za zamieszanie Nie wiem już co mam ze sobą zrobić ponad rok marzeń, pozwoliłam, żeby stał się całym moim światem, wszystko wiązałam tylko z nim czułam się jakby mi urosły skrzydła, cieszyłam się, że jest przy mnie... Nie zawsze było dobrze kłóciliśmy się coraz częściej nawet o głupie nieważne sprawy, nie raz sprawił mi przykrość ale to dla mnie nie jest wystarczający powód porzucenia kogoś kogo kocham... Ale dla niego powodem jest to, że już poprostu nie chce:( Nie mogę sobie poradzić, nie mogę patrzeć ludziom w twarz, bo cały czas chce mi się płakać przestałam nawet wychodzić na uczelnię, bo starsznie się tam męczę, ciągle zbiera mi sie na płacz wstydze się, że ktoś to zobaczy, nie mogę ruszyć z pracą magisterską do przodu, boję się co będzie za parę miesięcy jak uda mi sie skończyć te studia zostanę tu zupełnie sama bez pracy, znajomych, nie wiadomo co z mieszkaniem... Mieliśmy wiele planów, ale teraz widzę, że to były tylko moje plany nie umiem sie pozbierać, koleżanki urządzają mieszkania, budują z mężami domy, albo szykują się do ślubu, nikt mnie nie rozumie. Nie potrafią zrozumieć, że ciągle go kocham, że chce żeby wrócił... on NIE CHCE... tak poprostu z dnia na dzień przestał chcieć. Chce być sam, nie chce być ze mną i nie wróci do mnie. Siedze w domu i płacze. Czy ktoś może mi udzielić jakiejś rady co ja mam zrobić, żeby wrócić do normalnego życia? Bo ja już nie mam sily;( Odpowiedz Link Zgłoś
s.p.7 Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 10.11.09, 21:18 prawdopodobnie on chial zakonczyc juz zwiazek wczesniej, byly wyrazne sygnaly - ty przymykalas na nie oczy. Nei wiem do konca cocie tak boli. Kochasz go.. wiec akceptuejsz jego decyzje i jego wole, che inaczej. Mzoesz prubowac go przekonac. To cos da lub nie, lepiej byc pewnym zwiazku ze jest on ze szczerych checi a nie ublagany czy wyproszony i zaakceptowany z ltosci. Po co sie katujesz? Zyj jego szczesicem. Sama go odnajduj w swoim zyciu. Pzoanwaj ludzi, rozwijaj się. Stara jsie byc jak najlepsza. Znajedzisz kogos bardizej odpowiedniego, Twoje marzenia sie nie skonczyly - one maga byc spelnione z kims bardziej odpowiednim i rzyszlosciowym Czlowiek ma wlna wole i nei mozna go zmusza do robienia tak jak chcemy placz ma w swojej podstawie wymuszanie. tak jak dzieci placza by wymusic na otoczeniu litosc, wsparcie i pomoc, milosc. W doroslym zyciu ten mechanizm juz nie dziala. Trzeba samemu ta milsoc dwac - w tobie jest wiecej bolu, zalu niz milosci wiec wyglada t otja kwyglada. jak dla mnei niepotrzebnie sie katujesz zamiast spojrzec w przyszlosc Odpowiedz Link Zgłoś
koniec.swiata Re: Zostawił mnie, miłośc mojego życia, nie daje 10.11.09, 22:41 no coz... ja dalej mam nadzieję. Wiem,że tylko jego kocham... Nawet nie umiem sobie wyobrazic kogokolwiek innego:( Odpowiedz Link Zgłoś