Rodzina męża- dlaczego tak się przejmuję?

22.03.09, 10:51
Od ponad roku jestem mężatką.Mam dobrego, kochającego męża ,
mieszkanie,dużo planów....ale jest pewien problem.Mąż ma bardzo
trudną rodzinę. Na początku znajomości bylo o.k, potem zaczęły
pojawiac sie konflikty- jakieś obrazania zupelnie bezpodstawne itd.
Brat męża ktory mial juz zonę staral sie sklocic nas z mamą ,
wywolal konflkt ktory ciagnie sie do dzisiaj a ktory byl dla mnie
strasznym, naprawdę straszynym przezyciem. Nie mialam nigdy
problemu z ludźmi, nie popadalam w konflikty a tu nagle takie coś.
Potem dopiero okazalo sie ze ci ludzie sa sklocieni z reszta swojej
rodziny.Moj maz byl zawsze obok tych konfliktow,nie jest osoba
konfliktowa , mial zawsze swoj swiat i nie interesowal sie za bardzo
klotniami w rodzinie. Teraz tez mowi mi zebym nie przejmowala sie
tym, ze nie warto itd. Nie ma tam osoby ktora dobrze by nam
zyczyla, byla sprawiedliwwa itd. Nie chccemy zrywac kontaktu z
rodzicami ale kazde rodzinne spotkanie na ktorym jest brat meza z
bratowa jest dla mnie koszmarem. Pare lat temu doszlo do wybuchu
brata ktory powiedzial mi wiele przykrych rzeczy a mysla przewodnia
bylo to ze nikt mnie nie lubi w rodzinie a potem wyparl sie tych
slow. Na szczescie moj maz byl przy tym i slyszal to wszystko.
Trudno mi to opisac tak w skrocie,. W kazdym razie zostalo we mnie
cos czego nie potrafie wymazac. Boje sie tych ludzi choc wiem ze nie
powinnam. Przed kazdym rodzinnym spotkaniem czuje sie fatalnie.MAz
nie cche zrywac kontaktu z rodzicami , ja zreszta tez nie bo
meczyloby mnie to jeszcze bardziej . Jak poradzic sobie z tym? Wiem
ze brzmi to wszystko dziecinnie bo nie powinnam sie przejmowac sie
tym ale wlasnie na tym polega moj problem ze sie przejmuje.
    • moon_witch Typ cierpietnicy... 22.03.09, 11:19
      Ma wiele mozliwosci, a jednak, wybiera ta masochistyczna opcje.
      I ty to wybralas. popros meza, aby przeprowadzil konkretna rozmowe
      z cala rodzina z bratem tez i postawil tym ludziom warunki i albo
      zaczna ciebie szanowac albo zerwijcie z nimi kontakt.
      te kilka Gienkow wspolnych nie jest warte zlego samopoczucia.
      • rozalka73 Re: Typ cierpietnicy... 22.03.09, 11:30
        No wlasie widze ze jestem typem cierpiętnicy. Mąż mowi ze zalezy mu
        jedynie na kontakcie z rodzicami i tymtymi w ogole sie nie
        przejmuje.
        A ja mam takie rozne momenty. Sa chwile kiedy tez mam to gzies a sa
        takie kiedy mysle o tym i mysle i dobijam sie. Mam wokol siebie duzo
        fajnych ludzi ktorzy mnie wspieraja. Znaja ta sytuacje, byli
        swiadkami zachowania ich na weselu. Siostra meza byla obrazona :) ,
        mama ze wgledu na nia udawala ze tez jest ( tam jeast taki chory
        zwizek matki z corka) a szwagier- maz siostry nie przyszedl w ogole;)
        Musze sie jakos wzmocnic. Wiem o tym.Bo oni sie nie zmienia.
    • giemika Re: Rodzina męża- dlaczego tak się przejmuję? 22.03.09, 11:28
      Moim zdaniem nie ma potrzeby narażać się na kontakty z osobami, które nas nie lubią i nie szanują (nawet nie ukrywają, że nam źle życzą).
      Ograniczyłabym kontakty z bratem męża do minimum. Odwiedziny u rodziców planowałabym gdy jego nie będzie, lub przychodziłabym wcześniej. Mój tata, aby uniknąć otwartego konfliktu przez lata chodził do swojej matki na imieniny przed południem, drugi syn również :) i babcia to rozumiała.... Na przyjęcia stawiały się wyłącznie córki.
      A generalnie to się po prostu tym nie przejmuj, i nie panikuj. Ludzi nie zmienisz...
    • leda16 Re: Rodzina męża- dlaczego tak się przejmuję? 22.03.09, 11:48
      Czyżbyś oczekiwała, że teściowie przełożą brata męża przez kolano i skropią mu tyłek? :))). W ogóle piszesz takimi ogólnikami, że nie wiadomo kto ma rację. Nie piszesz co Ci powiedział, w jakiej sytuacji, o co chodziło, żebyśmy sie mogli zorientować, czy rzeczywiście były to rzeczy obiektywnie "przykre", niedopuszczalne wg. zasad savoir vivre'u, czy po prostu przesadzasz i wyolbrzymiasz fakty. Na przyszłość powiedz bratu męża, że skoro Cię nie lubi, to wyłącznie jego problem i jakby nigdy nic kontynuuj rozmowę na inny temat. Twoje fochy i dąsy zwłaszcza w odniesieniu do teściów tylko zaostrzą konflikt.
Pełna wersja