ryd
30.03.09, 22:21
Cześć.
Może mi ktoś doradzi co dalej robić. Dobijam trzydziestki i męczy mnie kilka
problemów z którymi nie umiem sobie poradzić. W większości sytuacji
społecznych w większej grupie, mam problem aby coś powiedzieć, przeżywam wtedy
spore pobudzenie, serce bije mi szybciej czasami szumi w głowie. Gdy już się
zdecyduje coś powiedzieć i np. ktoś ma jakieś uwagi do mnie lub coś mi
tłumaczy - nie dociera do mnie to co on mówi, słyszę słowa ale nie składam ich
w zdania. Oczywiście to nie jest regułą, i są sytuacje w których jest mi
lepiej i wszystko do mnie dociera. Miewam częste bóle głowy, przeważnie wtedy
gdy czuje się mocno pobudzony. Wiem że mam wysoką ale cholernie nie stabilną
samoocenę która potrafi mi się wahać parę razy w ciągu dnia, często porównuje
się do innych. W szkole miałem notoryczne problemy z nauką.
Próbowałem już psychoterapii, trochę pomogło, jednak wgląd to nie wszystko.
Mam już wyczute gdy się spinam i staram się wtedy rozluźniać, pomaga jednak
uważam że to za mała. Patrze na ludzi którzy prowadza dynamiczną aktywność
zawodową, mają przyjaciół, znajomych, związki, podejmują się nowych wyzwań, i
zazdroszczę. Tymczasem jak parze na siebie widzę kłębek zahamowania w
poruszaniu się po świecie i dosłownie w poruszaniu, mówieniu, w tonie głosu
często słychać pobudzenie, czasami nie mogę sklecić sensownych zdań.
Ale są sytuacje w których jestem spokojny, bardziej normalny, gdy czuje
pewnego rodzaju przewagę nad drugą osobą albo gdy inni są mi obojętni. Mam
dosyć wycofywania się oraz tego cholernego pobudzenia. Co ja mam zrobić? Tylko
proszę nie piszcie np. spotykaj się ile możesz z ludźmi - to do k.n. nie działa.