anamchara
01.04.09, 12:29
Postaram się opisać w skrócie sytuację: Jestesmy małżeństwem od 4
lat, nie mamy dzieci i ostatnio chyba przechodzimy trudne chwile
(związane raczej z problemami w pracy, niedopasowaniem potrzeb i
oczekiwań). Ostatnio próbujemy mimo wszystko ratować związek i było
naprawdę dobrze, ale... Wczoraj mąż zrobił mi potworną awanturę.
Okazało się, że włamał się na moje dawno nie używane konto pocztowe
i przeczytał trochę dwuznaczne wiadomości email, które się tam
znajdowały (sprzed 3 lat). Jak już ochłonął to stwiedził, że w sumie
świadczą one o tym że facet który je pisał mnie jawnie podrywał a ja
się zbyt mało subtelnie wymigiwałam i byłam zbyt miła (to akurat był
ktoś z kim musiałam pracować przez jakiś czas). Ja z tym człowiekiem
nie mam od dawna kontaktu, nic między nami nie było, rzeczywiście z
boku te wiadomości mogły wyglądać nieco dwuznacznie, ale nie mam
sobie nic do zarzucenia. Natomiast nie radzę sobie z tą sytuacją...
Jak on mógł? Jak mógł z premedytacją przeczytać całą moją prywatną
korespondencję z 3 lat? Podejrzewać o zdradę i wyzwać mimo że każdą
wolną chwilę przez te lata spędzaliśmy razem, nigdy sama nigdzie nie
wychodziłam, nawet straciłam kontakty ze znajomymi? Teraz stwierdził
żebym o tym zapomniała bo on będzie ratować związek. A ja nie
potrafię :-( Czuję się jakby coś rozrywało mnie od środka. Czy jest
jeszcze dla nas jakaś szansa?