problem z własną logiką

02.04.09, 23:49
Mam problem w pracy z jedną osobą. Zajmuje ona nizsze stanowisko,
ale nasze stosunki wydawały mi się opierać na sympatii. Właśnie sie
okazało, ze wykorzystywała moje "dobre serce" dotąd a tak naprawdę
jest bardzo negatywnie i agresywnie nastawiona.
Wszystkie przemyślenia problemu prowadzą mnie do wniosku, że
powinnam ją "ustawić do pionu" bez wszelkich ceregieli i zacząć
drobiazgowo rozliczać ze wszystkiego. Wychodzi mi, że to by było
najlepsze rozwiazanie. Zero więcej pomagania, krycia przed szefem
itd. Tyle logiki. Szkoda mi, nie chce mi się przechodzić afery, nie
wiem, boję się? Nie do końca wiem czego. Jest jasne, że zaufania
mojego nie odzyska, ale najchętniej bym dla swiętego spokoju
zostawiła sprawe do "uleżenia", że może "jakoś to będzie".

Tak się ma logika do rzeczywistych chęci. Ech...
    • niebieskoszary Re: problem z własną logiką 03.04.09, 00:29
      brrr

      co za porazka, nie ma nic gorszego niz gorszego niz gdy jakis wspolpracownik
      zaczyna sie bawic w 'patrona'. ze niby jestes dobrodziejka, 'kryjesz przed
      szefem', pomagasz, samo dobro, i chcialabys tylko w zamian zeby ta osoba cie
      polubila. a to nie masz przyjaciol poza praca ze musisz uciekac do takich metod,
      co oni powiedzieli na twoj problem?

      tak jak kaczynski, tyle dobrego zrobil dla kraju, tak kocha narod i w ogole i
      jak to mozliwe ze ludzie sie nie odwdzieczyli i go nie wybrali ponownie.

      brr

      w pracy nie ma miejsca na takie zabawy, jak ktos sie nie wyrabia z praca to albo
      sie nie nadaje, albo sie dopiero uczy albo ma za duzo obowiazkow i od takich
      spraw sa dzialy hr a nie jakies manipulacje, gierki, krycia itp

      dobra rada zeby nie bylo pesymistycznie na koniec - zamij sie po prostu wlasnym
      zyciem
    • shachar Re: problem z własną logiką 03.04.09, 01:37
      jak w tytule, zamiast tego cipkowate zakupy u podwladnej.
      i zdziwko, ze ona ma cie w dupie gleboko i ze nie chce sie jej
      robic, ojej.
      • kolejar Brak kwalifikacji... 03.04.09, 11:21
        ...mentalnych i emocjonalnych na stanowisko kierownicze, a nie kłopoty z logiką.
        Nie drwię sobie i nie zamierzam nikogo obrażać - niektórzy tacy są, nie każdy
        musi kierować innymi. Dlatego są stanowiska "specjalistów", czy "konsultantów" -
        często lepiej płatne od tzw. kadry kierowniczej, jeśli taki "nienadający się"
        pracownik ma coś naprawdę wartościowego do wniesienia - może wtedy być użyteczny
        bez paraliżującej odpowiedzialności za podwładnych.
    • kaa.lka Re: problem z własną logiką..? 03.04.09, 13:16
      tak
      bo owijasz w logike, ale dane:
      "dobre serce"--> agresja, sa nielogicznie ustawione:)
      zatem
      wynik: "ustawien do pionu" jest bledem pod kazdym wzgledem.
      "ulezenie" i "jakos to bedzie" takze wykluczaja ciag logiczny.w
      znaczeniu i dzialaniu.
      na poczatek
      zastanow sie nad tymi cudzymi slowami w okresleniach wlasnych
      uwarunkowan. pozdro
      ka
    • athroposs Re: problem z własną logiką 03.04.09, 13:54
      Nie musisz robić afery.
      Zacznij po prostu rozliczać z zadań, miła mozesz być nadal.
      Jak się czuli inni pracownicy wiedząc, że ją kryjesz?
      Bo nie wierzę, że nie wiedzieli - to zawsze widać.
      Zostawiać sprawę do "uleżenia"? Kto Cię zatrudnił na stanowisku
      kierowniczym ?!
      • arahia1 Re: problem z własną logiką 03.04.09, 20:23
        Nie jestem na stanowisku kierowniczym. Wyższy stopniem nie odnosi
        się w naszym wypadku do kierownikowania. A to, co piszesz bardzo do
        mnie przemawia, dziekuję!
    • 0wsik Re: problem z własną logiką 03.04.09, 17:19
      Tyle logiki. Szkoda mi, nie chce mi się przechodzić afery, nie
      > wiem, boję się? Nie do końca wiem czego. Jest jasne, że zaufania
      > mojego nie odzyska, ale najchętniej bym dla swiętego spokoju
      > zostawiła sprawe do "uleżenia", że może "jakoś to będzie".

      Jasne ze sie ulezy-nawet ,powiem ci ze moze przestanie sie ruszac:)

      Jesli nawet podswiadomie ''boisz sie tej osoby''.To musisz sie
      rozmowic z wlasnym strachem-ktory podpowiada ci glupie
      rozwiazania;takie jak sztuczne morale''czyli dobre serduszko'' :)
      lub ulezenia sprawy bo boi sie tykac swojego wlasnego strachu:)

      Najczesciej boimy sie osob ktore w nas ozywiaja odczucia tak bardzo
      nam znane:) Czyli strach przed tatusiem,lub mamusia-albo zmutowana
      wersja tego samego odczucia ktora zmienila sie wzgledem innej
      zyciowej sutuacji(nie koniecznie traumy)

      Nie musisz jej drobiazgowo rozliczac Hej nie zapedz sie czasem :)

      Do pionu najpierw proponuje sie rozliczyc z wlasnym uczuciem-jak to
      juz zrobisz ,zobacz co ci pozostaje do rozliczenia z ta
      osoba.Najczesciej juz nic

      pozdrawiam
      • arahia1 Re: problem z własną logiką 03.04.09, 20:31
        Myślę, myślę, nie mogę wymyślić. Prawdę piszesz, ze u podłoża są
        irracjonalne zupełnie lęki (napewno nie personalnie, przed tą
        osobą). Najprostsza teoria o mamie i tacie mi nie pomaga, nie
        dostrzegam związku. Ale sama diagnoza wydaje mi się nadzwyczaj
        trafna.

        Co do układu z tą osobą, to nie mogę zrozumieć, że taka mnie opadła
        ślepota i weszłam w to nie analizując nic a nic. Ta osoba domaga się
        różnych przysług na swoją rzecz a rządania eskalują. Do jakiegoś
        czasu wydawało mi się, ze to poprostu zawodowy układ dwustronny
        (pisząc o przysługach nie miałam na myśli mojej wielkiej łaski,
        tylko przysługi odwzajemnione). Pomyłka. Coś mi chyba umknęło.
    • solaris_38 Re: problem z własną logiką 03.04.09, 23:25

      po prostu nie rób więcej źle
      rozliczaj ja uczciwie tak jak sie bez żadnej złości POWINNO
      nie kryj jej tak jak się nie powinno a kiedy poczujesz ze warto jednak to
      zrobić to to zrób


      Bądz dla niej dobra uczciwa pogodna i wymagająca

      i nie ważne co ona z tym zrobi

      to JEJ sprawa

      a ty nie kupuj sobie lizusa
      bo chyba możesz inaczej mieć przyjaciół

      przede wszystkim zaś nie przejmuj się tym tak bardzo

      być może potzrebujesz przyjaciół warto pomyśleć o0 jakimś hobby w towarzystwie
      żebyś kogoś poznała i miała okazje się rozerwać
      • arahia1 Re: problem z własną logiką 04.04.09, 12:08
        Dziękuję! Wiem, że masz rację pisząc, ze tak się poprostu powinno i
        wiem, że to zwyczajne i prawidłowe. Być moze błąd mój polegał na
        tym, że od początku tak nie było. Wydawało mi się, że pójście komuś
        na rękę skutkuje lepszą atmosferą w zespole, że "ludzkie podejście"
        zawsze przynosi dobre rezultaty. Tylko, ze ta osoba ma problemy
        nerwowe. Domaga się ulg z tytułu swojego złego samopoczucia, domaga
        się specjanego tarktowania a potem wypłaty tej samej wielkości co
        osoby, które rzeczywiście pracują. Nie bierze odpowiedzialności i
        obowiązków adekwatnych do jej stanowiska. A na koniec obarcza mnie,
        czyli fakt, że od czasu do czasu próbowałam jednak coś od niej
        wymagać, odpowiedzialnością za... jej stan nerwowy (!).
        Jest to dla mnie trudne, bo ona zręcznie wywołuje we mnie poczucie
        winy i jestem pomiędzy tym (wiem, głupim) poczuciem winy a
        swiadomością, ze powinnam doprowadzić do tego, aby praca była
        wykonywana uczciwie i wręcz złością z tego powodu. Obecnie to już
        chyba "mleko się rozlało", bo miała specjalne względy przez ostatnie
        3 miesiące i się poprostu przyzwyczaiła. Mało tego, uznała to za
        zupełnie naturalny, prawidłowy stan i nie czuje (nie przyznaje
        się?), żeby kiedykolwiek jakiekolwiek względy miała. To już raczej
        zarzuca za wielkie wymagania, brak zrozumienia dla jej problemów,
        idzie w zaparte, ze ona cięzko pracowała. A moim zdaniem tak dalej
        być nie może. Między innymi ze względu na resztę zespołu (w tym
        mnie). Rozumiem, że załozenie, iż ona doceni dane jej fory na
        pozbieranie się, pozbiera i zacznie wykonywać uczciwie pracę, było
        naiwne. Jednak bardzo mi trudno zrobić obecnie to, co powinnam
        zrobić bez wyrzutów sumienia i wątpliwości. Cały czas pracuję nad
        tym, zeby zrobić to, co radzisz: egzekwować tyle, ile się
        powinno "tak poprostu".
        Jakiś czas temu straciłam wieloletnią przyjaciółkę, zdaję sobie
        sprawę z braku przyjaciół w moim zyciu.
        Pozdrawiam!
        • solaris_38 Re: problem z własną logiką 05.04.09, 21:54
          to bardzo piękne zmaganie

          nie ma nic inengo niż droga
          nikt nie rodzi się u celu lecz jego życie i każda jego chwila jest celem
          twoje postępowanie jest odpowiedzią na pytanie o sens życia


          istotą życia jest szukanie rozwiązań problemów
          a nie szukanie dróg ucieczki od problemów


          wszystko co mamy to nasze problemy
          to nasz ogród

          czy dobry ogrodnik z pozwoli żyć chwastom w swym ogrodzie ?
          on zabierają innym same niewiele dając bo nawet nie masz w niej przyjaciółki
          ani dobrej pracownicy ani ona nie zyskała nic oprócz oburzenia, pretensji i żalu
          kotre i tsak w sobei miałą

          Wytrzymaj bez poczucia winy

          ale najpierw przestań usiłować się z nią przyjaźnić

          wymagaj i tyle

          ona sama .. odpadnie
          lub przystosuje się

          ale stanie się tak dopiero jak dotrze do niej ze ty N PEWNO nie ulegniesz




    • agawa-10 Re: problem z własną logiką 05.04.09, 15:27
      Pracuję teraz w Wielkiej Brytanii. I widzę zasadniczą różnicę w relacjach z
      ludźmi. Pracownik nie jest podrzędny wobec swojego szefa, my tu jesteśmy
      partnerami, pomagamy sobie w swojej pracy. Nie widzę ani ludzkiej zawiści, ani
      'rozliczania' kogokolwiek z czegokolwiek. Każdy robi swoje, wszyscy staramy się
      okazywać dobre maniery, nie łączymy pracy z życiem prywatnym.
      To zasadnicza różnica między Brytyjczykami a Polakami. My, Polacy, angażujemy
      się w osobiste potyczki, angażujemy swoje emocje, najczęściej negatywne, w
      relacje ze współpracownikami.

      Jaki z tego wniosek? Na Twoim miejscu podeszłabym do tego w taki brytyjski,
      'profesjonalny' sposób. Nie rozliczaj z niczego, nie szukaj zemsty, w żadnym
      razie nie 'ustawiaj do piony' (bo jakie masz do tego prawo?!? jesteś rodzicem
      tej osoby?!?), nie bądź drobiazgowa. Po prostu sprowadź tę relację do kontaktów
      czysto zawodowych i profesjonalnych. W swoich wypowiedziach unikaj prywatnych
      'podjazdów', krytykowania, zachowaj zdrowy dystans. Miej tylko i wyłącznie
      oczekiwania wynikające z obowiązków służbowych. Ta osoba wyczuje Twój dystans i
      nie będzie próbować wykorzystywać Twojej dobroci. Bo jej po prostu już nie będzie..
    • arahia1 Re: problem z własną logiką 07.04.09, 23:13
      Serdecznie dziekuję za uwagi i rady! Staram się poukładać myśli z
      Waszą pomocą.
      • agawa-10 Re: problem z własną logiką 07.04.09, 23:28
        Ciekawa jestem, co będzie dalej, jak uda Ci się rozwiązać ten problem. Pisz!
        • arahia1 Re: problem z własną logiką 16.04.09, 19:17
          Dziękuję:)
          Trudno powiedzieć, aby problem był rozwiazany, ale napiszę chetnie,
          w jaką stronę zmierza sytuacja. Mianowicie rady, aby podejść do
          sprawy spokojnie ale i konsekwentnie wydały mi się najsensowniejsze.
          Koleżanka dostała wydzielone zadania tak, aby nie trzeba było
          później uprawiać jałowych dyskusji, czy pracowała "duzo" czy "mało"
          bo skoro jej praca przestaje się pokrywać z działaniami reszty
          zespołu, to ile pracuje będzie poprostu dokładnie widoczne. I dla
          niej, i dla mnie, i dla szefa.
          Dziewczyna nie rozmawia ze mną, wychodzi z pomieszczenia kiedy
          wchodzę- jest wściekła.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja