arahia1
02.04.09, 23:49
Mam problem w pracy z jedną osobą. Zajmuje ona nizsze stanowisko,
ale nasze stosunki wydawały mi się opierać na sympatii. Właśnie sie
okazało, ze wykorzystywała moje "dobre serce" dotąd a tak naprawdę
jest bardzo negatywnie i agresywnie nastawiona.
Wszystkie przemyślenia problemu prowadzą mnie do wniosku, że
powinnam ją "ustawić do pionu" bez wszelkich ceregieli i zacząć
drobiazgowo rozliczać ze wszystkiego. Wychodzi mi, że to by było
najlepsze rozwiazanie. Zero więcej pomagania, krycia przed szefem
itd. Tyle logiki. Szkoda mi, nie chce mi się przechodzić afery, nie
wiem, boję się? Nie do końca wiem czego. Jest jasne, że zaufania
mojego nie odzyska, ale najchętniej bym dla swiętego spokoju
zostawiła sprawe do "uleżenia", że może "jakoś to będzie".
Tak się ma logika do rzeczywistych chęci. Ech...