4v
04.04.09, 11:58
... a może to tylko moja chora wyobraźnia?
już tłumaczę:
zaobserwowałem (nie na sobie, jestem facetem) pewną niezdrową relację matek i
córek. już kilka takich przypadków, na przestrzeni lat. powoli układa mi się w
pewną, smutną, wręcz przerażającą, całość.
otóż matki bywają bardzo sfrustrowane, gdy córka jest szczęśliwa. nie
wszystkie oczywiście i nie zawsze. i mam na myśli raczej kwestie uczuciowe.
dziewczyna pozna kogoś, matka robi problemy. ok, może się boi o córkę. ale
nawet jak lata mijają, a córka nadal jest szczęśliwa, matka wykazuje jakieś
niezrozumiałe pokłady frustracji. zawiść, zazdrość? być może.
ale ja mam inną teorię i proszę o jej weryfikacje. może to głupie, co
wymyśliłem, ale jeśli... jeśli matki troszczą się o więź? jeśli podświadomie
czują, że większą więź stworzą z córkami, gdy te będą nieszczęśliwe? słynna
"teściowa" dbająca o córeczkę, rozmawiająca, pocieszająca, chroniąca przed
złym mężem?
czy może być tak, że kobieta czuje się źle gdy jej córka jest szczęśliwa, gdyż
nie może pocieszać? że nie spełni swojej roli "złej teściowej", że nie
"odzyska" córki nie zbuduje z nią więzi silnej nieomal tak, jak w pierwszych 4
latach życia?
co o tym sądzicie? paranoja? czy coś w tym jest?