czy to możliwe? czy coś takiego istnieje?

04.04.09, 11:58
... a może to tylko moja chora wyobraźnia?

już tłumaczę:

zaobserwowałem (nie na sobie, jestem facetem) pewną niezdrową relację matek i
córek. już kilka takich przypadków, na przestrzeni lat. powoli układa mi się w
pewną, smutną, wręcz przerażającą, całość.

otóż matki bywają bardzo sfrustrowane, gdy córka jest szczęśliwa. nie
wszystkie oczywiście i nie zawsze. i mam na myśli raczej kwestie uczuciowe.
dziewczyna pozna kogoś, matka robi problemy. ok, może się boi o córkę. ale
nawet jak lata mijają, a córka nadal jest szczęśliwa, matka wykazuje jakieś
niezrozumiałe pokłady frustracji. zawiść, zazdrość? być może.

ale ja mam inną teorię i proszę o jej weryfikacje. może to głupie, co
wymyśliłem, ale jeśli... jeśli matki troszczą się o więź? jeśli podświadomie
czują, że większą więź stworzą z córkami, gdy te będą nieszczęśliwe? słynna
"teściowa" dbająca o córeczkę, rozmawiająca, pocieszająca, chroniąca przed
złym mężem?

czy może być tak, że kobieta czuje się źle gdy jej córka jest szczęśliwa, gdyż
nie może pocieszać? że nie spełni swojej roli "złej teściowej", że nie
"odzyska" córki nie zbuduje z nią więzi silnej nieomal tak, jak w pierwszych 4
latach życia?

co o tym sądzicie? paranoja? czy coś w tym jest?
    • moon_witch Cos w tym jest... 04.04.09, 12:11
      Relacje pomiedzy kobietami w ogole bywaja inne i sa raczej trudne.

      W relacjach, niektorych kobiet chodzi o rozne sprawy np. walka o
      wladze, konkurencja.
      Jesli matka ma problemy psychiczne, w fakcie ze sie jako czlowiek
      nie realizuje, to bywa, ze ten problem da odczuc swojemu otoczeniu.
      Duzo by pisac na temat...
      • kolejar Re: Cos w tym jest... 04.04.09, 14:26
        moon_witch napisała:

        > Relacje pomiedzy kobietami w ogole bywaja inne i sa raczej trudne.

        Kiedyś rozmawiałem z pewnym księdzem katolickim na temat Matki Jadwigi "od
        Aniołów ;)" Ligockiej. Powiedział, że w klasztorach żeńskich dzieją się TAKIE
        rzeczy, które w męskich są nie do wyobrażenia.
    • delayla Re: czy to możliwe? czy coś takiego istnieje? 04.04.09, 12:14
      Ja nigdy czegoś takiego nie zauwazylam (najwyżej czytałam na tym forum), a już
      na pewno nie u mojej mamy, która wprost uwielbia mojego Lubego:)
    • ryd Re: czy to możliwe? czy coś takiego istnieje? 04.04.09, 12:16
      Ludzie mają silną tendencję do szukania towarzystwa czy dzielenia się gdy
      wystąpi porażka. Natomiast ta tendencja zanika po osiągnięciu sukcesów. Gdy
      spotkała nas porażka lub (ma spotkać ból w niedalekiej przyszłości) i mamy do
      wyboru towarzystwo uśmiechniętych zwyczajnych ludzi lub grupy w której ludzi
      spotkała podobna porażka lub (ma spotkać ból w niedalekiej przyszłości) - to
      wybierzemy tą drugą grupę.

      Wydaje mi się że jest wiele racji w tym co piszesz ale nie ograniczał bym
      wszystkiego do roli pocieszycielki ale do poszukiwania towarzystwa ludzi
      podobnych i właśnie potrzeby dzielenia się nieszczęściem. Pewnie jeszcze można
      coś w tym temacie wymyślić...
    • mariaeva Re: czy to możliwe? czy coś takiego istnieje? 05.04.09, 10:31
      moimzdaniema masz racje, poniewaz moja matka prawie mi to tak
      powiedzilaa wprost
      dodajac jednak ze jesli bede sama to sie przynajmniej nia na starosc
      bede opiekowac a jak nie bede sama to kto wie ....
      • 4v Re: czy to możliwe? czy coś takiego istnieje? 06.04.09, 15:38
        > dodajac jednak ze jesli bede sama to sie przynajmniej nia na starosc
        > bede opiekowac a jak nie bede sama to kto wie ....

        o... dzięki za wzbogacenie mojej teorii. to się robi coraz bardziej popaprane ... :/
    • agawa-10 Re: czy to możliwe? czy coś takiego istnieje? 05.04.09, 14:50
      Myślę, że to spore uogólnienie. Wiesz, różni są ludzie, a więc różne relacje.
      Ja mam wspaniałą Mamę, która cieszy się moim szczęściem, przeżywa wraz ze mną
      niepowodzenia. I była zawsze przychylnie nastawiona do moich parterów. Gdy coś
      się nie udawało w moich związkach, nieraz przeżywała to bardziej niż ja.
      • 4v Re: czy to możliwe? czy coś takiego istnieje? 06.04.09, 15:37
        > Myślę, że to spore uogólnienie.

        ależ ja nigdy nie twierdziłem że tak mają wszystkie matki. część. te toksyczne
        przeważnie. niespełnione w życiu. nieszczęśliwe. sfrustrowane. nie mające
        wystarczającej wiedzy....
    • solaris_38 Re: czy to możliwe? czy coś takiego istnieje? 05.04.09, 22:02
      sądzę ze żaden mężczyzna nie da kobiecie takeigo zrozumienie i wsparcia jak matka

      ale pytanie jest czy dorosła kobieta ma dążyć do matczynego poziomu zrozumienia
      i wsparcia ?

      Dorosła kobieta musi podjąć niebezpieczeństwo i trud związku z mężczyzną
      Związku który zawsze dla obu stron jest pewnym rozczarowaniem a zarazem pewnym
      spełnieniem

      Z matkami i synami jest jeszcze gorzej

      nie tylko bowiem jest podobnie jak opsiałam
      ale jeszcze matka próbuje na poziomie psychologicznym stworzyć z synem relację
      której nie udało się jej stworzyć z mężem .
Pełna wersja