czarna_kloto
07.04.09, 11:24
Niedawno pisałam tu
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=92938368&a=92938368
I stało się to czego się obawiałam :(
Spłynęło po nim jak po kaczce, świetnie się bawi, wychodzi, umawia...
Pewnie wrócił do byłej... ;((
A ja niby pogodzona z faktem, jednak przykro mi i okropnie :(
Jak sobie poradzić, widząc na codzień, że się uśmiecha, jest w
dobrym nastroju i odbiera różne miłe telefony...
Życie jest do bani.