Jak POMÓC koleżance,która ma myśli samobójcze?

29.11.03, 15:11
Moja koleżanka(2-lata ode mnie młodsza) opowiedziała mi ostatnio o swoim
problemie. Otóż ma myśli samobójcze, podcina sobie ostatnio żyletką ręce, a
nawet coraz częściej opowiada, że chce ze soba skończyć! Zgłosiła się do
szkolnego psychologa, który stwierdził u niej depresję. Jak mogę jej pomóc?
Np. wczoraj ta koleżanka wysłała mi smsa, w którym napisała,że to już
postanowione, oraz że już więcej się nie zobaczymy.Przez całą noc miałam
stracha,że coś sobie zrobi !!! :((....Pliss....poradźcie mi coś....
    • malvvina Re: Jak POMÓC koleżance,która ma myśli samobójcze 29.11.03, 15:14
      tez mi sie zdarzalo miec mysli samobojcze i jakos jeszcze tu jestem
      otocz ja opieka
      badz obecna
    • Gość: gf Re: Jak POMÓC koleżance,która ma myśli samobójcze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.03, 15:54
      powiedz jej, ze z tym sie zawsze przecież zdąży i żeby trochę jeszcze
      poczekała, bo cośtam
    • Gość: Beata Re: Jak POMÓC koleżance,która ma myśli samobójcze IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.11.03, 21:04
      To bardzo trudna sytuacja, bo Twoja koleżanka terroryzuje Ciebie i Ty umierasz
      ze strachu, że ona sobie coś zrobi.Niewatpliwie powinna chodzić na
      psychoterapie i możesz ją do tego zachęcać pokazująć, że to jest droga wyjścia
      z cieżkiej sytuacji, w której jest. Natomiast masz prawo tez powiedzieć jej,że
      jesli Ci wysyła takie sms-y to Ty boisz się o nią i nie możesz jej wtedy pomóc-
      pamietaj, że przy całym bólu, który przeżywa drugi człowiek i naszym
      zrozumieniu dla tego bólu nikt nie ma prawa nas terroryzować. Jeśli się bardzo
      boisz, że zagrożenie życia Twojej koleżanki jest bardzo poważne to powiedz o
      tym jej bliskim albo temu psychologowi szkolnemu. To niestety smutne, ale w
      ostatecznym rozrachunku wola zycia zależy od nas samych i nikogo nie mozna
      uratować na siłę. Wygląda na to, że Twoja koleżanka woła o pomoc - ale wydaje
      się, że tu przydałaby się pomoc psychoterapeutyczna przede wszystkim. Być może
      ta pomoc potrzebna bylaby też jej rodzinie. Jesli jesteś z Warszawy to polecam
      Młodzieżowy Ośrodek Psychologiczny na ulicy Boryszewskiej 4 -niestety nie
      pamietam telefonu. Jesli będziesz bardzo zagubiona bo ona będzie coraz częściej
      mówiła o tym, że się zabije i cięła się to powiedz KONIECZNIE o tym komuś
      dorosłemu.Nie musisz być z tym sama, pamietaj o tym.
      • empeka Re: Jak POMÓC koleżance,która ma myśli samobójcze 29.11.03, 22:56
        Gorąco popieram ten wpis. Jest bardzo mądry.

        Ta sytuacja jest wyjątkowo trudna i obciążająca młodą osobę jaką jesteś. Twoja koleżanka może
        naprawdę popełnić samobójstwo, bo to się zdarza. W ostatecznym rozliczeniu ona odpowiada
        za siebie. Jej rodzice odpowiadają za nią. Czy mają świadomość powagi sytuacji, może o niczym
        nie wiedzą? Pomóc mogą głównie fachowcy: psycholog, dobry wychowawca.

        A Ty możesz stać się dodatkową ofiarą, ze względu na natężenie strachu o koleżankę.
        Szukaj dla niej pomocy psychologa!

        Pozdrowienia
        Marta
    • joanna_1 Re: Jak POMÓC koleżance,która ma myśli samobójcze 29.11.03, 21:48
      Cała masa problemów ją przerosła. Usiądź przy niej, pogadaj, razem spróbujcie
      wygenerować rozwiązania, niech będą nawet tymczasowe. Udana tymczasowość być
      może wciągnie ją w wir pozytywnych dalszych rozwiązań,ale trzeba czuwać. Jej
      zachowanie to wołanie o wsparcie, drugie ramię , bo jedno nie daje rady, może
      poczucie alienacji. Pomyśl, jesli jestes z nią zżyta wyczujesz co zrodziło taki
      stan. A może jest zbyt ambitna, by pozwolić na bezpośrednie dotarcie do siebie,
      bo wychowano ją że ma liczyć wyłącznie na siebie. Przekonaj wówczas, że Twoje
      starania są naturalnym odruchem człowieka społecznego i że zalezy Ci na tym ,
      żeby była szczęsliwym człowiekiem.
      Następnym razem może nie być ostrzeżeń, a szkoda życia. Męzczyźni nie wysyłają
      takich komunikatów do otoczenia, oni po prostu to robią.... więc czas leci.
    • Gość: lena Re: Jak POMÓC koleżance,która ma myśli samobójcze IP: *.krakow.sint.pl 30.11.03, 19:30
      www.przyjaciele.org

      znalezione w artykule z polityki "dieci mowia sobie dosc", jeszcze na stronie
      onetu.
    • seksuolog Pomoc tak zeby nie pojsc na dno 30.11.03, 20:44

      Jedyna pomoc to stanowcze naklanienie do wizyty u psychiatry.

      Cale otoczenie (szkola, rodzice) powinni wywierac na to
      presje.

      Nastepna sprawa to swoiste terroryzowanie otoczenia przez
      osoby chore. Jak to widac na twoim przypadku te osoby skutecznie
      przerzucaja swoje problemy na innych, jest to swego rodzaju
      zarazanie otoczenia. W koncu ty tez wpadniesz w depresje.

      Jedynym wyjsciem jest stanowcze zakomunikowanie kolezance ze
      dopoki nie zacznie sie leczyc wasze dalsze kontakty nie maja
      sensu. Na kazda probe kontaktu z jej strony trzeba reagowac
      'jak tam leczenie?' i jezeli nie ma leczenia to powtarzac ze
      pogadamy po pojsciu do lekarza. Mozna jej ewentualnie pomoc
      w bezposrednim doprowadzeniu do lekarza.
      • malvvina Re: Pomoc tak zeby nie pojsc na dno 30.11.03, 20:59

        iscie amerykanska rada
        bleeee


        W koncu ty tez wpadniesz w depresje.
        >
        > Jedynym wyjsciem jest stanowcze zakomunikowanie kolezance ze
        > dopoki nie zacznie sie leczyc wasze dalsze kontakty nie maja
        > sensu.
        • Gość: sam. Re: Pomoc tak zeby nie pojsc na dno IP: *.chello.pl 01.12.03, 11:12
          ZDECYDOWANIE - wysłać do KOŚCIOŁA, tylko nie wiem czy nie za póżno, jeśli jej
          mamusia wcześniej tego nie nauczyła. Jednak radzę spróbować. Dzieci, które są
          wychowane w duchu religijnym nawet, gdy mają chwile załamania nie dopuszczą się
          do popełnienia samobójstwa. Porozmawiaj z kimś dorosłym ze swojego otoczenia.
          Może warto pójść z tym do nauczyciela albo katechety. Dla Ciebie jest to
          również duże obciążenie psychiczne. Dlatego musisz z kimś porozmawiać nie tylko
          przez internet. POZDRAWIAM i ŻYCZĘ POWODZENIA!!!
          • procesor Re: Pomoc tak zeby nie pojsc na dno 01.12.03, 18:01
            Gość portalu: sam. napisał(a):
            > ZDECYDOWANIE - wysłać do KOŚCIOŁA, tylko nie wiem czy nie za póżno, jeśli
            > jej mamusia wcześniej tego nie nauczyła. Jednak radzę spróbować. Dzieci,
            > które są wychowane w duchu religijnym nawet, gdy mają chwile załamania nie
            > dopuszczą się do popełnienia samobójstwa.

            O mamo.. Nie, to co napisałeś to nieprawda. NIEPRAWDA.
            Dodam że jestem katoliczką. I wiem jak dla niektórych osób kończa sie kontakty
            z nieopowiednim (nieodpowiedzilanym??) księdzem.
            Powiem krótko - rozmowa z niektrymi księżmi - moż ePCHNĄĆ do popełnienia
            samobójstwa. Sorry, nie każdy jest przygotowany do takich rozmów!!

            PSycholog lub psychiatra - tam trzeba iśc. Jeśli koleżanka wierząca i chce -
            można znaleźć księdza-psychologa.

            > Porozmawiaj z kimś dorosłym ze swojego otoczenia.
            > Może warto pójść z tym do nauczyciela albo katechety. Dla Ciebie jest to
            > również duże obciążenie psychiczne. Dlatego musisz z kimś porozmawiać nie
            > tylko> przez internet. POZDRAWIAM i ŻYCZĘ POWODZENIA!!!

            Tak, zdecydowanie pomoc dorosłych wskazana. Byle jakichs opanowanych.. a nie
            takich co zareaguja "a tobie co za głupoty po głowie chodza? jakbys do kościoła
            chodziła to by ci takie głupoty nie przychodziły do głowy!"
            Pedagog szkolny? Byle nie taki co problemy uczniów omawia z pokoju
            nauczycielskim..
          • r.richelieu Re: Pomoc tak zeby nie pojsc na dno 01.12.03, 18:21


            rety, wysłać do kościoła !!!
            ateistę też?
            Widzę ludzi wychowanch w katolicyźmie, tzn. w tradycji opartej na katolicyźmie
            i owszem nie mają ciągot samobójczych tylko ciągoty zabójcze. Zresztą ja też
            mam takie w stosunku do osób, do których nigdy i w żadnej religii i kulturze
            nie powinno się mieć podobnych ciągot.
            I co, kościół w takich chorych wypadkach pomaga?
            • Gość: s. Re: Pomoc tak zeby nie pojsc na dno IP: *.chello.pl 01.12.03, 22:38
              Myślę, że opinie o kościele i o księżach również należy w odpowiedni sposób
              przedstawiać. Nasze dzieci odbierają to dosłownie, a przecież nie o to chodzi.
              Ja też mam dzieci w wieku ...naście lat, wychowuję je w duchu religijnym i
              nigdy coś takiego jak samobójstwo nie przyszło im do głowy. Moje dzieci wiedzą,
              że ksiądz też jest człowiekiem i może się zdażyć, że popełni błąd.
              NAJWAŻNIEJSZY JEST BÓG i DZIESIĘĆ PRZYKAZAŃ BOŻYCH.
              • r.richelieu Re: Pomoc tak zeby nie pojsc na dno 01.12.03, 22:48

                to nie jest odpowiedź
                co z "terapią" zapobiegającą samobójstwom dla osób niewierzących
                niewierzących w religię, a nie w kościół, który składa się z grzesznych
                jednostek w końcu

              • procesor Re: Pomoc tak zeby nie pojsc na dno 01.12.03, 23:00
                Gość portalu: s. napisał(a):
                > NAJWAŻNIEJSZY JEST BÓG i DZIESIĘĆ PRZYKAZAŃ BOŻYCH.

                Tak. Ale po pierwsze - nie wiesz tak naprawde o czym myśla twoje dzieci - bo
                nie jestes w ich głowach. Tak się składa że rodzice młodego samobójcy mówia
                często "gdybym wiedział co mu po głowie chodzi!! gdyby mi sie zwierzył!!".
                Nawet 9-latki potrafia popełnic samobójstwo - z powodów dla nas dorosłych
                absurdalnych. Gdyby tak rodzice i rodzina i przyjaciele tak wszystko świetnie
                wiedzieli byłoby mniej samobójców.

                Ludzie po próbie samobójczej są pod opieka psychiatry - dlatego sadze ze
                kierunek psychiatra jest wskazany róniez ZANIM to się stanie.

                Nie chodzi o podważanie autorytetu ksieży - ksiądz tez człowiek, niektórzy są
                wspaniałymi ludźmi inni nie. Znam przykłady i takie i takie. Znam osobiscie
                przynajmniej jeden przykład kiedy rozmowa z ksiedzem omal nie popchnęła do
                próby samobójczej....
      • Gość: Js. //// odp. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.03, 17:07
        A jezeli depresja jest wywołana nadmiarem nacisków?
        Uzna, że nie poradzi sobie, i znów zacznie szukać ukojenia...
        \/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/
        Powiedz psychologowi szkolnemu, wszystko o czym wiesz. Być może nie dowiedział
        sie wszystkiego. Jeżeli przekonała sie, i poszła do niego, to taki transfer
        wiadomości moze przyspieszyc cala sprawe, i przyniesc rozwiazanie zanim bedzie
        za pozno.

        Mysle, ze to moze tylko pomoc. Prosze o jakies potwierdzenie, czy przypadkiem
        nie bedzie to mialo poważnych negatywnych skutków. [?]

    • mikolaj_nie_swiety Re: Jak POMÓC koleżance,która ma myśli samobójcze 04.12.03, 15:50
      BA
      Według mnie nie pomagać, ja bym nie chciał, w końcu to jej życie, jeśli uważa,
      że nie ma dalej sensu ciągnąć tego wózka to (subiektywnie) ma racje...
      Inna sprawa, że o tym mówi, hmm myślę, że tak do końca nie chce tego zrobić,
      może Cię w pewien sposób szantażuje....


      __
      A co jest obiektywne...
    • thoughtful Re: Jak POMÓC koleżance,która ma myśli samobójcze 06.12.03, 21:23
      Droga Avrillko,
      Twoja kolezanka ma ambiwalentne uczucia co do dalszego trwania przy zyciu.
      Dobrze by bylo gdyby doswiadczony psycholog zrobil ewaluacje jej stanu
      psychicznego, ale rownie pomocna bylaby rozmowa z zyczliwa, madra dorosla
      osoba, ktorej Twoja kolezanka moglaby zaufac. Bedac nastolatkiem czasem
      bardzo trudno jest zwrocic sie z problemami do osoby doroslej, przepasc
      miedzypokoleniowa czasem wydaje sie zbyt duza, a mlodej osobie towarzyszy
      przekonanie, ze nikt (dorosly) jej nie zrozumie.
      Porozmawiaj z ta kolezanka, zapytaj ja o szczegoly dotyczace tego dlaczego i
      JAK chce popelnic to samobojstwo. Blednym jest przekonanie, ze powinno sie
      unikac pytania wprost o ewentualna probe samobojcza, bo takie rozwazania moga
      niebezpiecznie zainspirowac osobe co do kwestii szczegolow planu pozegnania
      sie z zyciem.
      Piszesz, ze kolezanka sie tnie. Jesli naciecia na rekach sa w poprzek zyly,
      oznacza to cos innego od tego co oznaczaja naciecia wzdluz zyly. Zadnych nie
      powinno sie ignorowac, jednak naciecia wzdluz zyly oznaczaja, ze kolezanka
      przechodzi powazny kryzys emocjonalny i ryzyko popelnienia samobojstwa jest
      bardzo wysokie, w takim przypadku, krytyczna jest rozmowa z zaufana osoba
      dorosla i czas odgrywa bardzo duza role, rowniez, moglabys zaoferowac
      kolezance, ze mozesz byc obecna podczas takiej ewentualnej rozmowy kolezanki z
      osoba dorosla, zeby dac jej wsparcie, jesli mogloby jej to pomoc.
      Twoja kolezanka bardzo w tej chwili potrzebuje pomocy. Jesli kolezanka nie
      chce rozmawiac z zadna osoba dorosla, wtedy Ty porozmawiaj z osoba dorosla,
      ktorej ufasz, np.: Twoja mama, ciocia, nauczycielka szkolna, itd. Juz i tak
      jestes zaangazowana w ta sytuacje, martwisz sie o kolezanke, itd. Jesli przed
      ewentualna rozmowa z doroslym powstrzymuje Cie poczucie "lojalnosci" wobec
      kolezanki to odpowiedz sobie na pytanie czy taka "lojalnosc" mialaby jeszcze
      jakies znaczenie, gdyby kolezanka z sukcesem popelnila samobojstwo. E-mail
      mnie na priva jesli chcesz porozmawiac. Pzdr.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja