odwołać ślub? wciąż uciekać?

09.04.09, 13:50
Witam,

muszę się wygadać, a nie chce już smucić znajomym. Za dwa miesiące
jest mój ślub, z fantastycznym facetem, czułym, opiekuńczym,
zaradnym, wrażliwym, super przyjacielem. kochankiem …. I mogłabym
wymienić i wymieniać. Jesteśmy ze sobą 6 lat, mogłam w tym czasie
zawsze na nim polegać. Zawsze! Czasem sobie o nim myślę, że jest
aniołem. Ma kilka wad, wkurza mnie czasem ale ogólnie nie mogłabym
nic złego o nim powiedzieć. I w tym idyllicznym opisie jest Ale. I
to jestem nim ja i moje uczucia. Ja po prostu panicznie boję się
tego ślubu. Boje się utraty wolności, nieodwracalności decyzji, cały
czas uspakajam się ze są rozwody…. Budzę się w nocy, nie mogę się na
niczym skupić… i wciąż kołacze się panika i tysiące pytań.
Rozmawialiśmy o tym wiele razy, zna doskonale mój stan i obawy. No
ale po prosty stawia sprawe jasno, albo ślub albo rozchodzimy się.
Rozumiem go i wiem, że dobrze robi. Nie ma sensu ciągnąć 6 letniego
związku skoro miałabym nie być pewna. On chce dzieci, pełnej
rodziny. A ja? totalnej wolności?

Aby sytuacja była bardziej skomplikowana, mam już dziecko z
pierwszego związku (nie było slubu), z facetem którego kochałam nad
życie. zranił mnie bardzo, zostawił samą ...od dłuższego czasu
jednak chce wracać i bardzo stara się zadośćuczynić dziecku swoją
kilkuletnią nieobecność. Wiem, że mam dla niego nadal ciepłe
uczucia, ale i nie chcę powrotów. Nie wierze mu i nie chcę nawet
wystawiać się na próbę sprawdzenia "czy to możliwe, że ludzie tak
się zmieniają".
Wydaje mi się, że w moich dylematach ze ślubem próby powrotu eksa
nie są aż tak istotne. Dylematy miałam zawsze, nawet zgadzając się
na zaręczyny. Może ja po prostu jestem niedojrzałą 30 latką, która
żyje wspomnieniami pierwszej miłości i nie może jej odnaleźć na
nowo. Nie wiem zupełnie co mam robić. Nie wierzę już w swoją
intuicję, głosy serca... Rzucić się na głęboką wodę, czy wycofać
zranić tak bardzo zranić, jak kiedyś mnie zraniono i wciąż
uciekać...
    • paco_lopez Re: odwołać ślub? wciąż uciekać? 09.04.09, 14:00
      ju stupid łumen. trafia ci sie taki jaki sie nie trafia marievie i
      innym tam i wydziwiasz. sie tak nie bój.
      • shachar Re: odwołać ślub? wciąż uciekać? 09.04.09, 14:19
        powiedz mu, zeby nie stawial cie w niezrecznej sytuacji i przyszedl
        za 10 lat
      • mruff Re: odwołać ślub? wciąż uciekać? 18.04.09, 15:19
        paco_lopez napisał:

        > ju stupid łumen. trafia ci sie taki jaki sie nie trafia marievie i
        > innym tam i wydziwiasz. sie tak nie bój.

        Rewelacyjny tekst :)
    • greengrey Re: odwołać ślub? wciąż uciekać? 09.04.09, 17:15

      wiesz co,

      piszesz jaki to wspaniały facet i jak możesz na nim polegać, o tych
      wszystkich jego zaletach

      tylko nie powiedziałaś w ciągu całego swojego wywodu

      że go kochasz

      • agawa-10 Re: odwołać ślub? wciąż uciekać? 10.04.09, 20:11
        a mi sie wydaje, że właśnie przyznała, że go nie kocha

        • gadagad Re: odwołać ślub? wciąż uciekać? 10.04.09, 20:16
          Wcale nie.
          • agawa-10 Re: odwołać ślub? wciąż uciekać? 10.04.09, 20:25
            'która
            żyje wspomnieniami pierwszej miłości i nie może jej odnaleźć na
            nowo'

            ja wlasnie tak odczytuke te slowa
            + dziewczyna nie zajaknela sie, ze kocha

            to mowi samo za siebei
            • gadagad Re: odwołać ślub? wciąż uciekać? 10.04.09, 20:49
              Bo się boi o siebie.Swoją miłość widzą ludzie pewni siebie i tego, że się o
              siebie postarają, niech jest jak jest.Może to nie jest miłość.Ale jak ktoś się
              miota, jak ustawić swoje życie dzięki komuś, to deklaracje miłości i tak są
              nieprawdziwe.
    • niebieskoszary mozemy glosowac przez sms? 09.04.09, 17:42
      czy odwolac slub:
      TAK - 0781111111 01
      NIE - 0781111111 02

      :)

      a powaznie to slub mozesz odwolac nawet dzien wczesniej wiec masz jeszcze troche
      czasu do namyslu. nic na sile.

      bo wiesz, jemu nie chodzi o slub tylko o rodzine, to jest w pakiecie, tak samo
      jak nie mozna miec samochodu bez prawa jazdy. wiec z tego punktu widzenia taka
      decyzja jest trudna do odwrocenia, nie mozesz miec slubu a pozniej mu powiedziec
      ze nie chcesz dzieci.

      a 30 lat to w tym kraju juz bardzo duzo, ludzie tutaj nie lubia takich
      indywidualistow, wszystko co inne od 'normy' wzbudza zdziwinie, i teraz juz
      nadszedl moment zeby sie zadeklarowac - albo sie wstepuje do normalnego
      spoleczensta albo nie.
    • gadagad Re: odwołać ślub? wciąż uciekać? 09.04.09, 17:52
      Twój pierwszy partner - czy ludzie się zmieniają, nie nie zmieniają się,ale uczą
      innych zachowań.Może pod twoim "złym wpływem" był taki jaki był,teraz jest w
      innym środowisku, to ma wpojone inne zachowania.Najprawdopodobniej wiążąc się z
      tobą, znowu, w stosunku do ciebie zacznie zachowywać się źle,jeżeli ty ciągle
      bazujesz na swoich poprzednich reakcjach.To może dotyczyć i nowego partnera,może
      czujesz,że "urzędowe" potwierdzenie twojej przynależności do niego, zmieni go z
      anioła w potwora,dlatego,że ty go swoim zachowaniem, nieumiejętnością zachowania
      "wolnej osobowości" w związku, w takiego zmienisz.
    • majenkir Re: 09.04.09, 19:02
      Wez go lepiej zostaw dla jakies innej. Takiej, ktora go doceni. A
      Ty idz sie upajac ta swoja "wolnoscia".....
    • moon_witch A kochasz go czy jestes dla 10.04.09, 21:35
      jego niechybnych walorow.
      Szkoda tego chlopaka bos ciutke popier.dolona emocjonalnie, ale nie
      martw sie, po slubie oczka mu sie otworza i zawsze znajdzie kogos
      bardziej zyciowo zardnego .
      • laps.0 Re: A kochasz go czy jestes dla 11.04.09, 12:48
        > martw sie, po slubie oczka mu sie otworza i zawsze znajdzie kogos
        > bardziej zyciowo zardnego .

        Jasne rozwody też są dla ludzi, prawda?

        Zachęcam. Anyway.


        Do autorki:
        Szanuj siebie i swoją niezależność.
        Nie okłamuj siebie, ani innych.
        Cena za to może być wysoka.

    • panismok A czego dokładnie się boisz? 10.04.09, 21:57
      Jaką część "wolności" stracisz?
      Spróbuj sobie konkretnie odpowiedzieć. Być może:
      - liczysz na to, że spotkasz kogoś innego, lepszego i nie chcesz "zamykać sobie
      drogi",
      - boisz się utknięcia w domowych obowiązkach i "skapcienia" - ale skoro masz już
      dziecko, to chyba obowiązki Ci niestraszne?
      - nie wyzwoliłaś się z doświadczeń z przeszłości i kierują Tobą obawy, że "znowu
      się nie uda"...

      a może "wyszperasz" w sobie jeszcze drugie tyle powodów do strachu.
      Zastanów się, czy to realne zagrożenia? Czy może przeszkody w Twojej psychice,
      nad którymi możesz pracować?

      A pytanie, czy kochasz tego faceta i czy się widzisz u jego boku za lat np. 20
      czy 30, jest kluczowe.

      Pozdrawiam
      • konwaliaaa Re: A czego dokładnie się boisz? 14.04.09, 05:14
        Witam,

        dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Owszem czuje się ostatnio jak
        idiotka, która nie widzi na drodze skarbu.. Wiem, że nie umiem go
        docenić, ze jest biedny w tym wszystkim. Bo przecież wie o moim
        stanie, rozmawiamy o tym.

        Ale pomimo tego, że wiem to nie umiem się uspokoić. Nie wiem, czy
        kocham Go wystarczająco. Zresztą nie wiem teraz już, co to znaczy.
        Byłam wszystkiego taka pewna. Długo wypracowaliśmy nasz związek, a
        jak już niby doszliśmy do tego, o czym oboje marzymy (wspólna
        rodzina) to ja chcę jedynie uciekać. Boję się, że sama siebie i Jego
        oszukuję. Nie chcę Go zranić, tak bardzo chciałabym zasnąć i obudzić
        się po wszystkim.

        Do tej pory świetnie sobie radziłam, nie jestem typem bluszcza, co
        do dowartościowania potrzebuje faceta. Miałam w życiu różne koleiny
        (samotna ciąża), ale teraz nie mogę sobie poradzić. Chcę się
        wymigać, ale nie umiem tego zrobić do końca. Z mówienia, że nie
        wiem, co się dzieje, co czuję, czego chcę… nic nie wynika. Nie
        prawdą jest stwierdzenie – nie kocham Cię, ale i nie widzę siebie
        przy ołtarzu. Nie chcę Go dręczyć. Ale dłużej już nie daje rady...
        • gallama Re: A czego dokładnie się boisz? 14.04.09, 08:14
          jak wygladało małżeństwo twoich rodziców? dom rodzinny?

          moja siostra po zaręczynach miała podobne wątpliwości, nie chciała ślubu
          formalnego, miała wątpliwości czy go kocha, czy to z nim chce być "na zawsze",
          strach przed odpowiedzialnością i "uwiązaniem". od roku jest mężatką -
          szczęśliwą mążatką, kwitnie. mąz jest fajnym facetem, pracowitym, opiekuńczym,
          bez nałogów, na poziomie. ze świecą takiego szukać - a jednak przed ślubem miała
          wielkiego stracha.

          ja kilkakrotnie uciekałam.. od mężczyzn z którymi mogłam założyć rodzinę. mój
          strach przed zobowiązaniami był większy. potrzeba niezalezności ogromna.
          persepektywa "wyroku na całe życie" przerazająca. a i z biegiem czasu
          "egzemplarze mężczyzn" coraz mniej trafione...
          a teraz.... tęsknię za rodziną której już nie zdążę założyć. żałuję szczególnie
          "ucieczki" ok 25 roku życia od wspaniałego faceta...

          zapytasz dlaczego uciekałam... ? całe życie patrzyłam na kłócących sie i
          nienawidzących rodziców... dla mnie "małżeństwo" automatycznie kojarzy się z
          katorgą, przymusem, niewolnictwem kobiet, końcem szansy na szczęście... To
          "automat". ale bardzo silny, wryty w moje emocje bólem i strachem. A przecież
          wcale nie musi tak być. Bo znam szczęsliwe, dogadujące sie, zgodnie
          małżeństwa.... I od nas samych zalezy jakie nasze będzie..
        • hankam Re: A czego dokładnie się boisz? 16.04.09, 19:26
          Ojej, to nie tylko ja jestem wariatką?
          Tylko, że ja się nigdy nie zdecydowałam.
          A jestem od ciebie pewnie ze dwadzieścia lat bardziej zaawansowana.
          Cały czas wolę gonić króliczka, trzeba walczyć ze sobą, niestety,
          każdego dnia.
          • chwilka83 Re: A czego dokładnie się boisz? 18.04.09, 15:11
            ja też jestem w podobnej sytucji jeżeli chodzi oczywiście o
            odwołanie ślubu ale to ze względów zawodowych:(tak mi przykro,
            wszystko jest już dopięte na ostatni guzik no i guzik z tego mamy,
            na 2 tygodnie miał być ślub:(
        • ry-ma Re: A czego dokładnie się boisz? 18.04.09, 16:18
          Ten wątek sponsoruje jakiś producent sukien ślubnych?

          Nikogo nie da się zmusić do miłości, ani zaciągnąć siłą przed ołtarz.
Pełna wersja