przypowiesc niemal bibilijna...

11.04.09, 14:37
mojego autorstwa dla przygniecionych brzemieniem...

otoz pewnym ludziom w pewnym miescie urodzilo sie dziecko -
niewidome i gluche...matka popadla w rozpacz, ojciec nie chcial na
dziecko nawet patrzec - wiadomo, ze nieszczescie i wszyscy to
rozumieli...

w innym miescie, innym ludziom urodzilo sie dziecko, tez niewidome i
gluche...matka popadla w rozpacz, a ojciec?
ojciec mowi do matki - kochanie, nasze dziecko ma braki, ale
pamietasz jak mowilas, ze chcesz zrobic w zyciu cos wielkiego? i
wlasnie ten czas chyba nadszedl, bo mozesz swoim podejsciem do
naszego dziecka zrobic rzecz wielka...mozemy razem wymyslac sposoby
na danie naszemu dziecku tak duzo, jak tylko to mozliwe, mozemy
zostac ekspertami w tej dziedzinie, mamy wrecz nieograniczone
mozliwosci tworcze...nasze dziecko moze byc jak Helen Keller albo
moze byc innym niesamowitym przypadkiem...przyjmijmy nasze dziecko
nie jako brzemie, ale jako dar...

rzeczy sie dzieja, a tylko nasz do nich stosunek jest nasza
wolnoscia...

Wesolych Swiat..
    • moon_witch Taak, tak mozna bez konca... 11.04.09, 14:53
      Wymyslac, a jakie tworcze byloby urodzic dziecko bez rak, bez nog,
      a moze nawet i bez glowy....
      • rzeka.suf Re: Taak, tak mozna bez konca... 11.04.09, 15:20
        'a moze nawet i bez glowy....'
        mojekanarki.w.interia.pl/gloster4.jpg
        • gocha033 Re: Taak, tak mozna bez konca... 11.04.09, 15:22
          rzeka.suf napisała:

          > 'a moze nawet i bez glowy....'


          Sugerujesz, ze ktos mu zrobil "kolo piora" ? :)
        • moon_witch Re: Taak, tak mozna bez konca... 11.04.09, 15:28
          Mozna zawsze liczyc na Photoshop...
          • rzeka.suf Re: Taak, tak mozna bez konca... 11.04.09, 15:31
            ale ten nie jest z photoshopa, tak go przebiegle sama natura zaprojektowala :)
        • margotje Re: Taak, tak mozna bez konca... 15.04.09, 12:21
          to nie fotoszop... ten kanarek ma glowke i to bardzo piekna: przystrojona korona
          z piorek, a zdjecie zrobione jest "z gory"... ten typ tak , po prostu, ma :)
    • gocha033 Luty, wszystko pieknie i dobrze, tylko... 11.04.09, 15:21
      by_luty10 napisał:

      > mojego autorstwa dla przygniecionych brzemieniem...


      Luty, wszystko pieknie i dobrze, tylko...
      chyba swieta Ci sie pomylily ?
      Gdy to przypowiesc raczej na Boze Narodzenie,
      a nie na Wielkanoc :)
      • sorl2 Re: Luty, wszystko pieknie i dobrze, tylko... 11.04.09, 19:38
        Luty to jakieś BUTY, podkuj coś, no i mróz:)
        • kolejar Re: Luty, wszystko pieknie i dobrze, tylko... 11.04.09, 19:43
          Eeee tam... Wg mnie WSZYSCY są chorzy psychicznie, a ja tu trwam i czytam te
          wypociny pacjentów na dyżurce Idiotenheimu światowego...
    • jan_stereo Re: przypowiesc niemal bibilijna... 11.04.09, 22:14
      przyznam, ze dolujace te Twoje opowiesci, to troche tak, jak puszczac slodkie bajki glodnym, albo kalekim, troche wyczucia, to moze i kogos pocieszysz...
    • zlotyswit Re: przypowiesc niemal bibilijna... 11.04.09, 23:39
      znam tą przypowieść ale w trochę innej formie
      • by_luty10 Re: przypowiesc niemal bibilijna... 12.04.09, 03:12
        fajna przypowiesc...niemniej jednak nie ma co sobie jaj robic...
        mowie to do gochy, bo to o czym pisze zahacza o rzeczywistosc...pare
        lat temu, przeczytalem gdzies list jakiegos nauczyciela z Poznania,
        ktoremu urodzila sie niewidoma i glucha corka...czlowiek pisal, ze
        nie chce zyc, mysl o samobojstwie go nie opuszcza...dlugo
        kombinowalem jakie jest wyjscie z takiej sytuacji i przyszlo mi do
        glowy, ze jedyne rozsadne jest takie jak w tej mojej
        przypowiesci...mam nadzieje, ze nauczyciel wpadl na podobne
        rozwiazanie...
        • gocha033 To nie byly jaja, Drogi Lutku... 13.04.09, 15:26
          by_luty10 napisał:

          > fajna przypowiesc...niemniej jednak nie ma co sobie jaj robic...
          > mowie to do gochy


          To nie byly jaja, Drogi Lutku, gdyz nie podwazajac merytorycznego
          i filozoficznego sensu Twojej przypowiesci zadalam sobie pytanie
          czy jej sens bardziej odpowiada sensowi Swiat Bozego Narodzenia,
          czy sensowi Swiat Wielkiej Nocy.

          Sama (po czesci) odpowiem, ze i jednego i drugiego, gdyz
          Zmartwychwstanie, to przeciez dla nas - ludzi - jakby "Nowe Zycie"
          w "Starym Zyciu".

          Szkoda , ze tej mysli nie podjales...
    • taim_terrae Re: przypowiesc niemal bibilijna... 12.04.09, 21:32
      Jawi mi się tutaj wszędobylska postawa "Pozytywnego myślenia".
      Jak dla mnie jest to oszukiwanie samego siebie... Owszem gdy jest taka sytuacja,
      cóż można zrobić, jak nie udać ,że jest z tego wyjście, jedni to potrafią drudzy
      nie. Wydaje mi się, że na takie tematy powinni się wypowiadać ludzie, którzy
      mają podobną sytuację. Możemy gdybać, ale gdy przychodzi do niesienia takiego
      brzemienia, zmieniają się nasze poglądy.

      Natomiast co do przypowieści niemal biblijnych, powiem że dzieją się one ciągle
      i nazywanie w/w "przypowieści" biblijną jest... nieadekwatne.
    • wichrowe_wzgorza Zośka - opowieść z życia... 12.04.09, 21:41
      Kiedy się urodziła, wyczułam w głosie brata coś dziwnego.
      - Mamy córkę - powiedział zmęczonym głosem.
      Zwolniłam się z pracy, by pojechać do szpitala i przywitać pierwszą Dziewczynkę
      w rodzinie, w tym pokoleniu. Znajoma oddziałowa, gdy zapytałam o pokój
      powiedziała z domieszką sensacji w głosie:
      - Matko! Wszyscy przychodzą ją oglądać. Takiego rozszczepu w życiu jeszcze nie
      widzieli.
      Zabolało. Miałam jednak kilka metrów dzielących mnie od pokoju oddziałowej do
      sali, w której miałam spotkać Zośkę i jej rodziców. Myśli biegały jak oszalałe.
      Gdy zobaczyłam bratową, serce ścisnęło się. Zmęczona była "zwiedzaniem" i
      zdziwieniem nad rodzajem rozszczepu. Chyba ją przytuliłam i powiedziałam, żeby
      płakała i wykrzyczała ten żal, póki Zośki nie ma obok nas. Płakała, brat też.
      Przyrzekliśmy kochać ją i patrzeć na Nią jak na najnormalniejsze dziecko na
      świecie.
      W domu zastałam płacz - babci i dziadka. I szok. Mój syn podszedł do mnie i
      powiedział:
      - Mama, ona ma rozdartą buzię... Nie wiedząc, o czym mówi. Miał 5 lat.

      Otworzyłam encyklopedię medyczną, zawołałam chłopców - kuzynów Zośki.
      Opowiedziałam o niej i pokazałam się, jak wygląda rozszczep. Patrzyli uważnie.
      Mogli się napatrzyć i nadziwić do woli...

      Dziś, Zośkę czekają jeszcze pewnie 2 operacje, bolesne, bo rozszczep
      podniebienia był całkowity. Jest jednak dzieckiem pewnym siebie, kochanym,
      dlatego, że nigdy nikt z bliskich nie wstydził się jej. I jest śliczną,
      rezolutną 10 latką z wadą wymowy. Myślę, że da sobie radę w życiu, dlatego
      choćby, że teraz dostaje od nas akceptacje i zero taryfy ulgowej - za to wiele
      miłości, takiej, jaka przysługuje każdemu dziecku. Człowiekowi.


      • zlotyswit Christy Brown - opowieść z życia... 13.04.09, 00:12
        Christy Brown (5 czerwca 1932 - 6 września 1981), irlandzki malarz, pisarz i
        poeta. Urodzony w Dublinie w wielodzietnej rodzinie, od najmłodszych lat zmagał
        się z efektami porażenia mózgowego i związanego z nim paraliżu ciała.

        W 1989 na podstawie jego bestsellerowej autobiograficznej książki Moja lewa
        stopa Jim Sheridan nakręcił film pod tym samym tytułem. Wystąpili w nim między
        innymi nagrodzeni za te role Oscarami Daniel Day-Lewis jako Christie oraz Brenda
        Fricker w roli jego matki.

        Żonaty z Mary Carr mieszkał między innymi w Ballyheigue, County Kerry, oraz w
        Parbrook w hrabstwie Somerset, gdzie zmarł w wieku 49 lat.
      • by_luty10 Re: Zośka - opowieść z życia... 14.04.09, 19:49
        bardzo budujaca opowiesc...wlasnie napisalem, ze wybieramy, czy
        kamien nas przygniecie, czy bedzie dla nas stopniem w gore, i teraz
        mozna dodac, ze to milosc czyni ten kamien stopniem, a jej brak -
        ciezarem ponad sily...
    • m-i-l-v-a Re: przypowiesc niemal bibilijna... 13.04.09, 16:48
      Miałam szczęście poznać wspaniałe dziecko.... dzięki jego rodzicom, świadomym
      jego choroby zanim, sie urodził. Zdecydowali, wbrew sugestiom dla nich nie do
      przyjęcia, że pojawi się na świecie. Gdy widzę jego radość życia, jak je
      chłonie, jak cieszy się każdym dniem...jak daje tę radość innym, nie wyobrażam
      sobie, że mogłoby go nie być... Rodzice mogli oszczędzić sobie bólu patrzenia na
      postępy choroby, bólu ewentualnego szybszego rozstania, ale nie zrobili tego.Ich
      zycie mogło potoczyć się zupełnie inaczej....
      Ktoś mógłby zapytać, dlaczego podjęli taką decyzję... przeciez skazali swoje
      dziecko na cierpienie i wcześniejszą śmierć. Odpowiedź, czy podjęli słuszną
      decyzję sama rzuca się w oczy...Jestem dla nich pełna podziwu... Bohaterów można
      spotkać wszędzie....
      • by_luty10 Re: przypowiesc niemal bibilijna... 14.04.09, 19:43
        z tej opowiesci wynika, ze to my decydujemy, czy kamien ktory na nas
        spada przywali nas do ziemi, czy bedzie raczej schodkiem ktory
        pozwoli stapnac wyzej i poszerzyc nasz horyzont...
        • shangri.la Re: Miłość nadaje sens cierpieniu, radości, życiu. 14.04.09, 19:55
          Nie moralizuj, Luty.
          Już 2 tysiące lat temu pewien facet oddał życie za takie przesłanie dla ludzi. A
          zabili go, bo nie potrafią kochać.
          • zlotyswit Re: Miłość nadaje sens cierpieniu, radości, życiu 14.04.09, 19:58
            o, co za sranie (miło cię widzieć :)), wielu mówiło że trzeba kochać, jeszcze
            inni w to wierzą wielu nawet kocha krzywdząc innych.
            Słowa, słowa, słowa, Shan, trochę ich nadużywasz :)
          • by_luty10 Re: Miłość nadaje sens cierpieniu, radości, życiu 14.04.09, 22:42
            shangri.la napisała:

            > Nie moralizuj, Luty.
            > Już 2 tysiące lat temu pewien facet oddał życie za takie
            przesłanie dla ludzi.
            > A
            > zabili go, bo nie potrafią kochać.

            :)) blotnik sie pani telepie...:)
            • gadagad Re: Miłość nadaje sens cierpieniu, radości, życiu 14.04.09, 22:47
              Szkoda,że nie powiedział -szanować-, z szacunku wynika o wiele więcej
              pozytywnych rzeczy, niż z enigmatycznej miłości,którą można wytłumaczyć wszystko.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja