dolly10
15.04.09, 08:34
Mam pewien problem. Od dwóch lat jestem w związku. Mieszkamy u moich
rodziców. Obecnie jestem w 5 miesiącu ciąży. Mój narzeczony na
codzień jest wspaniały. Niczego mi nie brakuje. I cieszy się że
będziemy mieli dziecko, już planuje jak to będzie itd.. Taka
sielanka trwa dopóki nie załapie smaka żeby się opić. Nie interesuje
go wtedy że na drugi dzień musi iść do pracy, jest nie uprzejmy
wobec mnie i wogóle nie słucha. Dodam że nie zdarza się co
nagminnie. Średnio raz na dwa tygodnie. A na drugi dzień przeprasza
nie pamiętając połowy rzeczy. Wtedy go nienawidzę. A zdrugiej strony
jest mi go żal bo sam nie wie co robi, żądzi nim alkohol a on jest
jak jego marionetka. Być może najlepszym rozwiązaniem byłoby
rozstanie, ale bardzo go kocham i nie wiem czy będę umiała to
zrobić. Na codzień jest nam bardzo dobrze, nie mam mu nic do
zarzucenia. Ale jak się opije to swoim zachowaniem przekreśla
wszystko co było dobre.